Jak to cholernie boli.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Jak to cholernie boli....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Jak to cholernie boli....

Witam Was wszystkich, chce sie podzielić z Wami moją historia, pisanie o tym zadaje mi dużo bólu ale w końcu chce się przełamać i wyrzucić to z siebie. Piszę to o 1.00 po północy z łzami w oczach także prosiłbym o trochę zrozumienia jeśli popełniam błędy w swojej pisowni. Wszystko zaczęło się w drugiej klasie gimnazjum, poznałem dziewczynę o imieniu Dorota, która zauroczyła mnie od samego początku nie chce wam pisać i przynudzać o szczeniackiej miłości, pierwszej prawdziwej miłości bo tak wtedy mówiło mi serce lecz jak to ja, mając sam nawet niewiem 15-16 lat popełniłem wiele błędów. Nie Chcę Wam mówić ile to ja dziewczyn nie miałem bo to by było śmieszne i dziecinne ale tą jedyna prawdziwą miłością była właśnie Doris, pozwólcie że będę tak na nią mówił. Czas by dla nas okrutny po tylu rozstaniach, nadeszła druga klasa technikum, zeszliśmy się na dobre. Była bardzo Piękna, Inteligentna, Utalentowana, Cudowna, jej blond włosy i jasna cera sprawiały że za każdym razem biło mi mocniej serce na jej widok lecz za jej niebieskie oczy mógłbym oddać wszystko co mam bo to one uwodziły mnie za każdym razem. Jej oczy potrafiły tak bardzo mnie oczarować, że nawet największa kłótnia skończyła się happy. Mogłem dniami i nocami spoglądać na nią a najpiękniej wyglądała wtedy gdy spała. zawsze wtulona we mnie, po prostu coś pięknego. Przeżyliśmy razem wiele i każdy w tym momencie mógłby powiedzieć co ja wiem o prawdziwym życiu, uwierzcie mi że wiem. Nie byłem idealny i nigdy tak nie uważałem, byłem poprostu urodzonym kłamcą i uwierzcie mi żę Ona te wszystkie piepszone kłamstwa znosiła, tak wiele potrafiła dla mnie zrobić że to jest nie do opisania. Była przy mnie zawsze nawet w tych najgorszych chwilach, widywaliśmy się codziennie.Pisałem do niej listy. wiele rzy przesiadywałem u niej pod oknem gdy byliśmy skłóceni. Nie zawsze było kolorowo ale nie było dla mnie problemem poświęcić się dla nie by spędzić wspólny czas, byłem w stanie urwać się z lekcji dla niej i tak właśnie robiłem aż przestałem się uczyć i zawaliłem cały rok. Oczywiście to nie koniec po mimo tego wszystkiego nikt ale to nikt w domu mnie nie wspierał. Ciągle tylko kłótnie praca szkoła kłótnie, w pewnym momencie przerosło mnie to zacząłem kłamać na potęgę entą, na szczęście przeniosłem się do innej szkoły i to troche sie unormowało. Ale jak to życie po zaledwie roku czasu mieliśmy chyba dosyć tego co nas wokół otacza, częste kłótnie w domu tylko to pogarszały bo tylko na niej się wyżywałem i tak mija czas, w końcu powiedziałem dosyć, po raz kolejny powiedziałem jej że odchodzę, była załamana lecz nie poddawała się, walczyła o Nas. I wiecie co byłem głupi że tak postąpiłem bo Ona wywalczyła to że wróciliśmy do siebie było cudownie aż do czasu wyjazdu, mojego pieprzonego wyjazdu szkolnego do grecji... Ona czuła że coś się wydarzy kontakt ze sobą mnieliśmy naprawde beznadziejny, naprawde nie zdawałem sobie z tego sprawy jak ona mogła się wtedy czuć, zraniłem ją tym wszystkim z czego zdałem sobie tego sprawę dopiero później. Kontakt urwał się w połowie dwutygodniowego wyjazdu. Oczywiście po powrocie z grecji widziałem się z nią może dwa góra trzy raz. I tak od tamtego czasu minęło na pewno więcej niż ponad pół roku. Dostałem od niej na osiemnaste urodziny cudowny prezent, psa bo zawsze chciałem mieć takiego kumpla. Miał na imię Misiek a Doris miała Pusię (zgrana parka z nich była), bardzo dużo mnie z nim łączyło, pieskie życie jest szalone i gdy działa mu się krzywda bardzo to przeżywałem, jest częścią mnie i za każdym razem gdy patrzę na niego widzę Ją... Co prawda ona też nigdy nie była święta wyrządziła mi wiele złego ale i tak ją kochałem po mimo zdrad głupich wybryków itp... Zawsze wiedziałem kiedy kłamie ale to zawsze. wiecie co nigdy nie powiedziałem na Nią złego słowa, nie wyzywałem, nigdy!!!! i nigdy tego nie zrobię ale jestem ciekawy czego Ona mi to zrobiła, czego wszystkich moich przyjaciół odwróciła przeciwko mi, mogę mieć wiele przypuszczeń ale wie jedno, po tym co dla mnie zrobiła kim dla mnie była, za tą miłość, ból........ NIGDY JEJ TEGO NIE ZROBIĘ BO WCIĄŻ JĄ KOCHAM... wiem że nie zasługuje na to by ona darzyła mnie tym uczuciem ale to upływie roku zdałem sobie z tego sprawę że wciąż Ją Kocham i to mnie cholernie boli...... nie jestem w stanie normalnie żyć, dniami myślę o Niej a nocami śnię. Dopiero teraz zdałem sobie z tego sprawę ile tak naprawde straciłem, to jest tylko taki skrót tego wszystkiego, ale mam nadzieje żę sie zmobilizuje i napisze o mojej historii dokładniej, od początku aż do terażniejszości bo czuje żę to sie jeszcze będzie za mną długo ciągnąć. Mam dwadzieścia jeden lat i taką cichą nadzieje żę ktoś mi pomożę...........

Reklama
Zobacz podobne tematy :
Odp: Jak to cholernie boli....

“Witam Was wszystkich, chce sie podzielić z Wami moją historia, pisanie o tym zadaje mi dużo bólu ale w końcu chce się przełamać i wyrzucić to z siebie. Piszę to o 1.00 po północy z łzami w oczach także prosiłbym o trochę zrozumienia jeśli popełniam błędy w swojej pisowni. Wszystko zaczęło się w drugiej klasie gimnazjum, poznałem dziewczynę o imieniu Dorota, która zauroczyła mnie od samego początku nie chce wam pisać i przynudzać o szczeniackiej miłości, pierwszej prawdziwej miłości bo tak wtedy mówiło mi serce lecz jak to ja, mając sam nawet niewiem 15-16 lat popełniłem wiele błędów. Nie Chcę Wam mówić ile to ja dziewczyn nie miałem bo to by było śmieszne i dziecinne ale tą jedyna prawdziwą miłością była właśnie Doris, pozwólcie że będę tak na nią mówił. Czas by dla nas okrutny po tylu rozstaniach, nadeszła druga klasa technikum, zeszliśmy się na dobre. Była bardzo Piękna, Inteligentna, Utalentowana, Cudowna, jej blond włosy i jasna cera sprawiały że za każdym razem biło mi mocniej serce na jej widok lecz za jej niebieskie oczy mógłbym oddać wszystko co mam bo to one uwodziły mnie za każdym razem. Jej oczy potrafiły tak bardzo mnie oczarować, że nawet największa kłótnia skończyła się happy. Mogłem dniami i nocami spoglądać na nią a najpiękniej wyglądała wtedy gdy spała. zawsze wtulona we mnie, po prostu coś pięknego. Przeżyliśmy razem wiele i każdy w tym momencie mógłby powiedzieć co ja wiem o prawdziwym życiu, uwierzcie mi że wiem. Nie byłem idealny i nigdy tak nie uważałem, byłem poprostu urodzonym kłamcą i uwierzcie mi żę Ona te wszystkie piepszone kłamstwa znosiła, tak wiele potrafiła dla mnie zrobić że to jest nie do opisania.”

O mamma mia, no wierze, ze boli. Nauka na wlasnych bledach potrafi byc bolesna, ale jest potrzebna po to, by nauczyc sie budowac lepsze relacje z ludzmi. Przyznanie sie do bledow jest oznaka czlowieka inteligentnego. Tylko glupiec mysli, ze jest doskonaly. I tu Ci chwala za to, ze bedac mlodym zatrzymujesz sie na moment, by spojrzec na siebie, przemyslec sobie cos I wyciagnac wnioski, ktore pomaga Ci w przyszlosci. Tu Cie pochwale. To swiadczy o zdolnosci do refleksji.

Co do meritum sprawy.... Hmmm, nie wiem, jak Doris, ale ja na pewno nie wrocilabym do czlowieka, ktory klamie. Co to byly za klamstwa? Czy tak  po prostu klamales na temat najmniejszych drobiazgow? To meczace I na pewno nie buduje zaufania. Jezeli to trwalo latami, to sie dziewczyna po prostu zmeczyla- ja bym sie tez zmeczyla byciem oklamywana non-stop.

“Była przy mnie zawsze nawet w tych najgorszych chwilach, widywaliśmy się codziennie.Pisałem do niej listy. wiele rzy przesiadywałem u niej pod oknem gdy byliśmy skłóceni. Nie zawsze było kolorowo ale nie było dla mnie problemem poświęcić się dla nie by spędzić wspólny czas, byłem w stanie urwać się z lekcji dla niej i tak właśnie robiłem aż przestałem się uczyć i zawaliłem cały rok. Oczywiście to nie koniec po mimo tego wszystkiego nikt ale to nikt w domu mnie nie wspierał.”

Moj drogi, pewnie rodzicielstwo bylo zajete tzw. “zyciem doroslym, rodzenstwo soba, jesli jakies masz, a pewnych rzeczy nikt za Ciebie nie zrobi. Twoje relacje z ludzmi sa ksztaltowane przez Ciebie, nikogo innego. Mamusia I tatus nie moga ciagle mowic ludziom, jak sie maja w stosunku do Ciebie zachowywac. To mozna robic przy dzieciach na etapie piaskownicy, gdy mammusia widzi, ze ktos dziecku zabiera zabawke I dziecko zaczyna plakac.... Czesto jeszcze w zyciu nie bedziesz miec wsparcia od rodziny w ksztaltowaniu wlasnych relacji, bo to musisz robic sam.

Oczywiscie, ze wsparcie sie przydaje- fajnie miec kogos, komu mozesz sie wyzalic, kto Ci poradzi. Ale gdy go nie ma, trzeba zacisnac zeby, wziac sprawy w swoje rece I samemu isc do przodu. Wolisz stac w miejscu I jeczec? Nie sadze.

“Ciągle tylko kłótnie praca szkoła kłótnie,”

Jakie klotnie? Rodzicow? O co? Z rodzenstwem? O co? Czego nie mogles tak w domu zniesc, ze sie na Doris wyzywales? Podaj jakies info.

“w pewnym momencie przerosło mnie to zacząłem kłamać na potęgę entą, na szczęście przeniosłem się do innej szkoły i to troche sie unormowało. “

Problemy w szkole z rowiesnikami? Byles nekany?

“Ale jak to życie po zaledwie roku czasu mieliśmy chyba dosyć tego co nas wokół otacza, częste kłótnie w domu tylko to pogarszały bo tylko na niej się wyżywałem i tak mija czas, w końcu powiedziałem dosyć, po raz kolejny powiedziałem jej że odchodzę, była załamana lecz nie poddawała się, walczyła o Nas. I wiecie co byłem głupi że tak postąpiłem bo Ona wywalczyła to że wróciliśmy do siebie było cudownie aż do czasu wyjazdu, mojego pieprzonego wyjazdu szkolnego do grecji... “

A co sie stalo na tym wyjezdzie? Albo podczas wyjazdu? Popsztykaliscie sie smsami, telefonicznie? Na jaki temat? Troche tu malo informacji, zeby Ci doradzic wiecej.

“Ona czuła że coś się wydarzy kontakt ze sobą mnieliśmy naprawde beznadziejny, naprawde nie zdawałem sobie z tego sprawy jak ona mogła się wtedy czuć, zraniłem ją tym wszystkim z czego zdałem sobie tego sprawę dopiero później.”

No coz, kobiety maja ogromna intuicje, szczegolnie madre kobiety, jak Twoja Doris.

“Kontakt urwał się w połowie dwutygodniowego wyjazdu. Oczywiście po powrocie z grecji widziałem się z nią może dwa góra trzy raz. “

Dlaczego?

“I tak od tamtego czasu minęło na pewno więcej niż ponad pół roku. Dostałem od niej na osiemnaste urodziny cudowny prezent, psa bo zawsze chciałem mieć takiego kumpla. Miał na imię Misiek a Doris miała Pusię (zgrana parka z nich była), bardzo dużo mnie z nim łączyło,”

Co sie stalo z psem? Dalej go masz? Oddales? Zdechl? Ktos go bil, inny pies zagryzl? Jaka krzywda mu sie dziala?

“pieskie życie jest szalone i gdy działa mu się krzywda bardzo to przeżywałem, jest częścią mnie i za każdym razem gdy patrzę na niego widzę Ją...”

Patrzysz obecnie na fotografie psa czy pies jest kolo Ciebie I patrzysz na psa? Pies jak dziecko w relacji- patrzysz na psa I widzisz tego, kto go podarowal. Normalne. Wiem, ze boli, ale jesli pies zyje, to prosze jedynie o dobre go traktowanie, wlasnie ze wzgledu na pamiec o tej dziewczynie. Pies w koncu nie byl winny temu, ze Wam sie cos rozwalilo. Jesli zyje, to po to, by Ci pomoc przejsc przez ta sytuacje. Psy to chodzace antydepresanty. Jesli go nie ma juz z Toba, to wspolczuje.

“Co prawda ona też nigdy nie była święta wyrządziła mi wiele złego ale i tak ją kochałem po mimo zdrad głupich wybryków itp... Zawsze wiedziałem kiedy kłamie ale to zawsze. wiecie co nigdy nie powiedziałem na Nią złego słowa, nie wyzywałem, nigdy!!!!”

Wierze. No coz, uczyliscie sie na sobie nawzajem, jak budowac I nie budowac relacji. Lekcje zostaly odrobione.

“i nigdy tego nie zrobię ale jestem ciekawy czego Ona mi to zrobiła, czego wszystkich moich przyjaciół odwróciła przeciwko mi, mogę mieć wiele przypuszczeń”

Rafigrzeg, nie ma dymu bez ognia, zapamietaj to powiedzenie. Jakie masz przypuszczenia? Podaj troche informacji. Nie obraca sie czyichs znajomych przeciwko komus bez powodu... A swoja droga to dziecinne. Ludzie I tak beda w duchu sadzic, co chca, mimo wysilkow tego, kto prubuje na nich wplynac tak, czy inaczej.

“ale wie jedno, po tym co dla mnie zrobiła kim dla mnie była, za tą miłość, ból........ NIGDY JEJ TEGO NIE ZROBIĘ BO WCIĄŻ JĄ KOCHAM... wiem że nie zasługuje na to by ona darzyła mnie tym uczuciem ale to upływie roku zdałem sobie z tego sprawę że wciąż Ją Kocham i to mnie cholernie boli...... nie jestem w stanie normalnie żyć, dniami myślę o Niej a nocami śnię.”

No coz, byla widocznie pierwsza Twoja wielka miloscia I zwiazkiem. Na pewno jej nie zapomnisz, tyle ze z czasem po prostu bedziesz zajety innymi rzeczami I innymi ludzmi. Ostatnio widzialam swietne zdanie na internecie: Czas nei leczy ran, czas nas przyzwyczaja do bolu. Bedzie Cie jeszcze jakis czas bolalo, ale to minie. Zycie to nie instagram, wiec nie minie tak od razu, tylko musisz dac temu czas sie zagoic.

Zeby rane wyleczyc, trzeba zdiagnozowac, co w niej siedzi I dlaczego sie jatrzy, a ne po prostu bezmyslnie w niej grzebac, powodujac wiekszy stan zapalny. Wyspij sie, podaj wicej informacji I zobaczymy z innymi uzytkownikami forum, co tu trzeba zastosowac, by sie ta rana choc troche przestala jatrzyc.
“Dopiero teraz zdałem sobie z tego sprawę ile tak naprawde straciłem, to jest tylko taki skrót tego wszystkiego, ale mam nadzieje żę sie zmobilizuje i napisze o mojej historii dokładniej, od początku aż do terażniejszości bo czuje żę to sie jeszcze będzie za mną długo ciągnąć. Mam dwadzieścia jeden lat i taką cichą nadzieje żę ktoś mi pomożę........... “

No to czekamy.

3

Odp: Jak to cholernie boli....

Jeżeli chodzi o kłamstwa to były one związane z czasem wolnym tylko i wyłącznie dla siebie, kiedy spotykałem się z kolegami, wiedziała gdzie jestem z kim przebywam więc liczyłem że rozumie moją potrzebę, ale ten problem chyba wynika z tego że za bardzo byliśmy przywiązani do ciągłego siedzenia w domu. Gdy chciałem ją ze sobą zabrać, odmówiła ponieważ to nie jest jej towarzystwo. Efektem tego były moje kłamstwa a jej ciągła walka z myślami gdzie jestem, co robię. Ciągłe sms-y, nieodebrane połączenia to mnie strasznie denerwowało. A więc ustaliliśmy że kiedy ja wychodzę do kumpli ona jedzie do koleżanek... po jakimś czasie i to zawiodło...

Od rodziców oczekiwałem tylko rozmowy, zainteresowania, pochwały nic więcej więc jak można się domyśleć po przez ciężka prace i usamodzielnianie się, starałem pokazać im że jako syn jestem gotowy stawić czoła prawdziwemu życiu, dla rodzeństwa starałem się być przykładem.

Jeżeli chodzi o kłótnie to bardzo często kłóciłam się z rodzicami głównie o Doris. Uważali że to nie jest dziewczyna dla mnie, że zabiera mój cenny, że odrywa mnie od pracy, za ciągłe przesiadywanie u niej bo ta czuliśmy się najlepiej... To mnie przerastało, ciągle szukałem powodu do kłótni z Doris, o wszystko ją obarczałem, a byłem na tyle ślepy że nie widziałem jaką krzywdę jej tym wyrządzam...

Nękany przez nauczycieli chociaż było i w tym sporo mojej winy ale z jednej strony nie żałuje tego że zmieniłem szkołę ale był także tego minus do tej samej szkoły chodziła Doris, musieliśmy przeżyć to że już codziennie przestaliśmy się widywać...

Co do wyjazdu, zawsze byłem jej wierny więc zdradę wykluczamy, ale była wściekła że nie odzywam się do niej podczas tego pobytu za granicą i do końca nie byłem z nią szczery bo przez te dwa tygodnie zacząłem pisać z koleżanką (trzy lata młodsza od niej)  co później wyszło na światło dzienne. Od Razu jak o tym się dowiedziała kontakt się urwał.

Psa dalej mam i nie wyobrażam sobie życia bez niego... Po Prostu piesek dużo chorował, najpoważniejszy był urazy kręgosłupa wtedy myślałem że go stracę. Bardzo się tym przejąłem. Udało mi się go uratować był w ciężkim stanie ale od tamtej pory jesteśmy nierozłączni nawet na krok...

Jeżeli chodzi o to gdy odwróciła ode mnie wszystkich moich przyjaciół, to jest skomplikowana historia i jakoś nie mam ochoty o tym mówić. Uważam tylko że wina leży po obu stronach. A prawdziwy przyjaciel nigdy nie odwróci się plecami do kogoś na kim mu zależy... Czas pokazał ilu ich mam...

Co mnie zabijało, to ta cholerna zazdrość Nią.

Reklama
Odp: Jak to cholernie boli....

“że kiedy ja wychodzę do kumpli ona jedzie do koleżanek.|

Tak to powinno bylo wygladac od samego poczatku. A ze nie jej towarzystwo... Ja tez za bardzo nie utrzymuje kontaktow z kumplami meza. Za to on uwielbia moich znajomych. On przewaznie z kumplami idzie do pubu sam, a ja sobie ogladam jakis kobiecy film wtedy I bawie sie z psem :-).

“Uważali że to nie jest dziewczyna dla mnie, że zabiera mój cenny, że odrywa mnie od pracy, za ciągłe przesiadywanie u niej bo ta czuliśmy się najlepiej... To mnie przerastało,”

Moze byc tak nieraz I nie dwa. Ale trzeba wyjsc z zalozenia, ze Twoje zycie, Twoja dziewczyna, Twoja sprawa I to nie rodzice z nia sa, tylko Ty. Po prostu wpuszczasz jednym uchem, wypuszczasz drugim, Nauczysz sie. Skoro jestes w stanie przeanializowac wlasne bledy, to bedziesz w stanie ignorowac takie uwagi rodzicow w przyszlosci.

”o końca nie byłem z nią szczery bo przez te dwa tygodnie zacząłem pisać z koleżanką (trzy lata młodsza od niej)  co później wyszło na światło dzienne. Od Razu jak o tym się dowiedziała kontakt się urwał.”

No to sie nie dziwie. Tu juz dobiles ja z grubej rury.

“A prawdziwy przyjaciel nigdy nie odwróci się plecami do kogoś na kim mu zależy... Czas pokazał ilu ich mam...”

I przewaznie tak jest w zyciu- czas pokazuje, kto przy nas zostaje, a kto nie. Musiz sie przyzwyczaic do tego ze spokojem.

“Co mnie zabijało, to ta cholerna zazdrość  o Nią.”

No to teraz bedziesz pracowac nad soba. Brzmisz jak inteligentny facet, wiec jest nadzieja, ze w nastepnym zwiazku nie popelnisz podobnych bledow :-). Zycze Ci jakiegos fajnego zwiazku z calego serca.  Bol w koncu minie, niekoniecznie dzis, jutro, ale z czasem minie, jak kazdy inny bol. Zajmij sie praca I psem, a pewnego dnia moze na jakims spacerze twoj pies pozna jakas fajna sunie z jakas fajna wlascicielka.... :-). Pewne drzwi sie zamykaja po to, by sie mogly inne otworzyc, a zycie jest pelne niespodzianek. Glowa do gory :-).

5

Odp: Jak to cholernie boli....

Dzięki wielkie za te ciepłe słowa, wszystkie rady biorę sobie głęboko do serca. Po tak poważnej rozmowie czuje się na siłach by zmienić coś w swoim życiu na lepsze. Pozdrawiam Serdecznie

Reklama
Odp: Jak to cholernie boli....

Cala przyjemnosc po mojej stronie :-).

7

Odp: Jak to cholernie boli....

Hej Rafigrzeg..  wink Mam pytanie odpowiedz mi prosze szczerze.
Czy powiedzialeś jej o tym co teraz czujesz????


Mysle ze Doris nie jest jakąs tam dziewczyna ktora zapomniala o Tobie... skoro zawsze byla przy Tobie mysle ze i teraz jest....
milosc nie jest czyms co mozna od tak wywalic do kosza i temat zamkniety... Pomysl moze tak naprawde ona jest gdzies tam i czeka , kazdego dnia czeka na to az zadzwonisz az powiesz jej co tak naprawde czujesz... Wez sie w garsc i zbierz sie na to. Wierze ze ona nadal wierzy w Ciebie .

8

Odp: Jak to cholernie boli....

Po pierwsze, myślę, że najpierw to trzeba przestać kłamać.

A po drugie
Do: "rozamilosc" - Juz koledzy zadbaja ze Doris przeczyta ten post spokojna głowa ..... Nic nie rozumiesz? 
A.

9

Odp: Jak to cholernie boli....

" 4spam" nie bardzo wlasnie rozumiem o co Ci tak naprawde  chodzi???
Jak mam  rozumiec to ze koledzy naprawadzą Doris wlasnie na to forum ???

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Jak to cholernie boli....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016