pozytywne zejscie sie z kolezanka po latach - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » pozytywne zejscie sie z kolezanka po latach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

Temat: pozytywne zejscie sie z kolezanka po latach

Dzisiaj bedzie troche a innej beczki. Historie opisuje w wielkim skrocie i cala historia jest dowodem na to, ze zycie potrafi byc kompletnie nieprzewidywalne i nigdy nie wiadomo, kto komu poda reke i kiedy.

Dawno temu mialam kolezanke na studiach, z ktora wszedzie chodzilam i spedzalysmy czas razem i chodzilysmy razem na wiekszosc wykladow. Bylysmy nierozlaczne, jak Thelma I Louise, czytalysmy sobie niemalze w myslach. ukoronowaniem naszej przyjazni byl wyjazd w Polske na miesiac razem. Jedna z najwiekszych przygod mojego zycia zreszta. Kolezanka byla ode mnie rok starsza, troche bardziej zyciowo doswiadczona ( ja mialam wtedy 19 lat, ona 20) i troche wiecej ode mnie przeszla. Ja bylam przy niej nieopierzonym wroblem.

Kolezance kiedys umarl chlopak. Mieli po 17 lat oboje. Idylla trwala rok. Wjechal w nieoswietlona przyczepe zaparkowana na poboczu drogi. Kolezanka po tym wpadla w narkotyki i stala sie cyniczna kobieta, ktora stwierdzila: Nie moze byc jeden, niech beda wszyscy. I dlugo jej jakiekolwiek zwiazki wisialy ponizej czterech liter. Poszla potem na odwyk i gdy ja poznalam na studiach, byla juz po odwyku.

To, co A. sadzila o facetach, zupelnie nie przeszkadzalo nam sie przyjaznic. Mialysmy kupe tematow do rozmowy i obie studiowalysmy literature. Potem ja zaczelam troche randkowac i mialam troche mniej czasu dla Agi po zajeciach na uczelni, ale na zajecia chodzilysmy razem i dalej sie spotykalysmy. W lato po drugim roku studiow nie widzialam Agi chyba z miesiac i nagle dostalam od niej list, ze zaczela znowu brac narkotyki i nie wie, co zrobic.

No coz, ja tym bardziej nie wiedzialam. Bylam naiwna istota, chowana pod kloszem z daleka od wszelkich uzywek. Wyslalam kopie listu A. do jej matki, bo znalam adres domowy A. I rozpetalo sie pieklo. Ciotka A. zadzwonila do mnie z pretensjami, ze oczerniam A. A ja na to, ze nie oczerniam, tylko chcialam pomoc. A. pojawila sie w pazdzierniku na uczelni, zionaca ogniem w moim kierunku jak smok i przestala sie do mnie odzywac.

Minelo 15 lat. W ciagu tych 15 lat znalazlam ja na naszej klasie i zaprosilam do znajomych. przyjela, ale nie pisalysmy. raz zadzwonilam, po pierwszych 3 latach, spytalam, czy mi wybaczy. Powiedziala, ze nie jest gotowa. Trzy-cztery lata temu zaczela mnie obserwowac  na Facebooku. Przyjelam ja do znajomych. Rok sie obserwowalysmy, patrzac, czy mamy o czym rozmawiac, czy nadal mamy podobne swiatopoglady.

Odwazylam sie w koncu napisac, by zapytac, co slychac. Moj tata umarl, jej rodzice umarli, wymienilysmy sie telefonami... Spotkalysmy sie po paru miesiacach w Polsce. Wybralam lot na Wroclaw i zalatwilam sobie transport do Kedzierzyna, gdzie mieszkala A. Zostalam u niej na noc. To bylo spotkanie po 17 latach niewidzenia sie. Ani ja sie specjalnie zewnetrznie nie zmienilam, ani A. przegadalysmy prawie cala noc, przepijajac Sobieskim i na kacu jechalam pociagiem na Slask do rodziny nastepnego dnia.

A. w Polsce sie nie ukladalo. Prace miala od przypadku do przypadku, gdy ja spotkalam, pomieszkiwala katem u kolezanki w zamian na opieke nad dzieckiem. Swoje mieszkanie po rodzicach musiala komus wynajac, bo nie wiazala konca z koncem. Ostatnia oferta pracy, jaka jej w Polsce oferowali, to sprzatanie w godzinach nocnych za 2,5 PLN za godzine (!). A poniewaz troche zdazylam naopowiadac o Zielonej Wyspie, zanim A. zobaczylam, w zwiazku z tym A. powiedziala mi, gdy sie spotkalysmy, ze poznala faceta na necie i kupil jej bilet do Irlandii w jedna strone.

Po nocy z A. ja pojechalam do rodziny, a A. za 3 dni leciala do Irlandii. Poczatki miala trudne. Z tym facetem sie nie ulozylo, z praca w tym jego miejscu zamieszkania tez nie. przez pierwsze poltora roku A. wyszukiwala partnera w necie, ktory jej pomagal sie utrzymac, z potem znajdowala prace w danym miejscu. Po poltora roku miotania sie A. stwierdzila w rozmowie telefonicznej, ze rzuca sie na tory, bo nie ma kasy, zwiazek sie posypal i jest w kropce. Kazalam jej kategorycznie tego nie robic i kupilam jej biltey autobusowe, by ja sprowadzic do siebie do domu. Jechala do mnie przez pol wyspy- sciagalam ja ze Sligo do county Cork. Zobaczcie sobie odleglosc na mapie.

A. posiedziala u mnie pol roku. Nie wzielam od niej ani grosza za jakiekolwiek rachunki. Na Nawet nie mialaby mi z czego cokolwiek dac. Zalatwilam jej zasilek dla bezrobotnych lokalnie, bo cos tam przez rok miala przepracowane. Miesiac czekalysmy na decyzje urzedu, w koncu zasilek dostala. Odkladala sobie caly zasilek- chcialam, by nazbierala sobie porzadna sume, by gdzies cos wynajac (czynsz plus depozyt) plus zeby cos miala na przezycie, zanim cos znajdzie. generalnie A. musiala zaoszczedzic minimum 1000 euro. I cel osiagnelysmy. A. siedziala u mnie od konca listopada 2015 do polowy marca 2016. Bylam szczesliwa, ze moglam cos dla niej zrobic, zeby wyszla na prosta. Wyjechala ode mnie z oszczednosciami, zalatwiona przez kolezanke prace i miala przez ta sama kolezanke nagrany pokoj. Zawiozlam ja  z moim mezem pod drzwi nowego mieszkania w county Tipperary ( ponad godzina drogi).

A. ciagnelo jednak bardziej na zachod Wyspy. Posiedziala w Tipperary poltora miesiaca pracujac w fabryce i wyjechala do Galway. I siedzi tam do dzis. Ma stala prace, poznala kogos, wyszla za maz, jest szczesliwa mezatka  i realizuje swoje pasje. Pracuje na zlecenia jako fotograf, bo lubi robic zdjecia plus ma jakas prace do zarabiania na rachunki i jest zadowolona z zycia. I jestesmy w stalym kontakcie, i ciagle mnie A. zaprasza do Galway. I na pewno do konca roku tam podjade wypic z nia jakiegos jamesona, by uczcic jej nowe zycie w Galway :-).

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: pozytywne zejscie sie z kolezanka po latach

Bardzo fajnie. smile
Życzę Wam dożywotniej przyjaźni.

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » pozytywne zejscie sie z kolezanka po latach

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016