Czy to już toksyczność? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czy to już toksyczność?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Czy to już toksyczność?

Wiem, że pojawiły się tu bardzo podobne tematy to jednak chciałabym opisać też i swój przykład.
Zastanawiałam się wiele razy czy aby to ja nie przesadzam i nie jestem przewrażliwiona, ale jednak stwierdziłam, że nie.

Wychowywałam się w miarę normalnej rodzinie, patrząc z zewnątrz tak by można ocenić, ale od środka dla mnie to wyglądało zupełnie inaczej. Od któregoś roku życia zaczęły się głównie klapsy i krzyki, ze strony mamy. To okropna choleryczka. Nie było tego dużo, ale naprawdę wystarczył drobiazg, żeby się wściekła i mnie uderzyła. Nawet gdy płakałam, bo potrzebowałam uwagi potrafiła mi przyłożyć. Kiedykolwiek wylałam czy to mleko czy zupkę to od razu miałam awanturę na dwie godziny i ciągłe wypominania. Używała często wyzwisk w moją stronę.

Na dodatek swojego syna, mój brat przyrodniego, miała z bardzo nieciekawym typem, przemocowym. Często słyszałam zdania typu: „Jaki to mój brat biedny i to jemu należy się więcej od życia” a szczerze powiedziawszy sama niewiele zrobiła aby utrzymać go przy sobie i oddała go pod opiekę mojej babci gdy był mały i „poświęciła” się na rzecz naszej rodziny. Mój tata kazał jej w tamtym czasie wybierać: albo On albo jej syn. On nie chciał go zbytnio pod swoim dachem.

W okresie adolescencji dużo osób ma problemy z apetytem. Ja niestety w tym wieku straciłam trochę kilogramów. Byłam po prostu chuda. Też było to spowodowane przez zaburzenia lękowe. Czasem nawet potrafiła w trakcie jakiegoś ostrzejszego ataku lęku na mnie nawrzeszczeć. Teraz gdy udało mi się przytyć, to według nich (moich rodziców) rośnie mi brzuch i jest dość spory, tak źle i tak niedobrze. Często zastanawiałam się czy aby nie przez nich się muszę leczyć. Że gdyby nie oni to wszystko byłoby okej. A tak naprawdę to z nimi coś nie tak a ja tylko zbieram żniwa.

Większość ludzi traktuje mnie jako odpowiedzialną osobę i taką na której można polegać. Moi rodzice nigdy nie dali mi odczuć, że mi ufają, często słyszę, że jestem nieodpowiedzialna.

Moja matka w tym momencie jest taka sama. Nie słyszałam od niej normalnego tonu. Rzadko normalnie gada. Ciągłe pretensje, a to coś nie zrobione, a to kurzu za dużo. A gdy zrobię coś w mieszkaniu to zawsze mówi :”To tylko kropla w morzu” zawsze tak mówi po prostu zawsze. Zawsze pozytywną chwilę potrafi zmienić w koszmar. Na przykład gdy przychodzę z nowym ciuchem do domu, to mówi: „O jakie ładne” ale zaraz zaczyna mówić i mówić o tym ile rzeczy już mam w szafie, i że muszę zrobić porządek i coś tam i coś tam …

Często gdy mam stres to reaguję nerwami albo zamykam się w sobie. Zdarza się, że robię awanturę a oni wtedy jeszcze bardziej na mnie najeżdżają albo totalnie ignorują. Jakby myśleli „Ona sobie pokrzyczy i tak jej przejdzie”. Według mojej mamy wszystko musi iść po jej myśli, musi być tak tak i srak. Jak tak nie ma to awanturka. Przykładowo nie zrobiłam czegoś o co mnie prosiła w sekundzie, bo chciałam poczekać aż pójdzie do pokoju odpocząć a ja sama to zrobię. Zrobiła to za mnie i wydarła się zaraz, że nic nie robię.

Mój ojciec, to jakby purytanin, chociaż nieraz broni księży to do kościoła raczej mu się nie spieszy. Typowe „Jak seks to tylko po ślubie”, „A dziewczyna, która sypia z chłopakiem się nie szanuje.” Moje prywatne czy łóżkowe życie to moja sprawa, a on potrafi twierdzić, że jestem nieczysta. A z drugiej strony twierdzi, że rodzina to podstawa społeczeństwa i powinnam rodzić dzieci. A ja mówię, że nie chcę, na pewno nie teraz, może jak znajdę odpowiednią do tego osobę i wtedy pomyślę, a jak nie to nic się nie stanie. Zwłaszcza, że mam poważne skrzywienie kręgosłupa, przy którym można rodzić, ale jest to trochę trudniejsze. Apropos, nie raz słyszałam od własnej matki, że na pewno nie poradzę sobie z rodzeniem…

Już nie mogę tego znieść a próbuję normalnie, ale jak już nie mam siły to zaczynają się pyskówki z mojej strony, bo ileż można narzekać. Czasem gdy pytają mnie o zdanie, to od razu nie myślę, żeby ich pochwalić tylko też ich krytykuję jak oni mnie. Nigdy nie chciałam się stać taka jak oni, nigdy..
A oni zawsze mają rację i traktują mnie jakbym musiała żyć jak oni a gdy się sprzeciwiam i jeszcze dziwią się, że w ogóle się buntuję to jestem złą córką.
Nie raz takie sytuacje są dołujące, czasem nie chce mi się wracać do domu, bywa, że ludzie z tak zwanej ulicy potrafią być mili. Tracę poczucie wartości i smutnieję od razu gdy za dużo z nimi przebywam.

Jaka jest na to rada? Walczyć o normalne relacje czy odpuścić? Najlepiej byłoby olewać co też czasem robię, ale nie da się tak non-stop bronić i bronić. Co to za życie?
Co więcej oni czasem twierdzą, że ja i tak pewnie w przyszłości im nie pomogę, że odwrócę się od nich jako niewdzięczna córka a oni zostaną sami. A sami do tego dążą. To czego oni chcą?
Planuję niedługo się wyprowadzić. Teraz niestety tylko sobie dorabiam a wolałabym mieć większy plan na wydatki itd., przygotować się solidnie, żeby znów nie wracać tutaj.


Jestem ambitna i chcę dalej się rozwijać, mam wiele planów na przyszłość. A im zawsze było za mało. Czasem miałam wrażenie, że wypełniam dziennik ocenami tylko dla nich. Ciągle: obowiązki, szkoła, bycie porządnym dzieckiem. A nie było czasu na bycie niedoskonałą. Tak bardzo to oni dążyli to ideału przy użyciu mnie i nie spostrzegli, że ja też mam prawo do wolności i do błędów.
I nie wiem, bo nie mam wielkiego porównania. Czy takie zachowania są toksyczne? Czy z biegiem czasu będzie się dało zapomnieć o wszystkich bolesnych słowach?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy to już toksyczność?

Nienawidzę tych rodzicielskich szantaży emocjonalnych, ze wyrodne dzieci, ze muszą się rodzicami zajmować, że przez nas będą samotni i takie pierdo-lamento.
Od swojej matki stale to słyszę, już w nieco mniejszym natężeniu, ale jednak ma swoje napady, a wtenczas wzbudza koszmarne poczucie winy. A tak naprawdę zapracowała na to co ma.
Droga Sylwiu> każdy sam pracuje na swoja przyszłość, oni zapracowali na swoja starość. Nie możesz mieć wyrzutów sumienia, jakie usilnie próbują w Tobie wzbudzić. Nie daj się im. To nie Twoja wina, że zostaną sami na starość. Ty jesteś dorosła, masz prawo żyć wg własnego schematu, a im pozostaje pokora. Tylko wtedy maja szanse, że jeszcze się namyślisz i zajmiesz się nimi na starość. W przeciwnym razie naprawdę zostaną sami. Pytasz czego oni chcą? Służby, marionetki i niewolnika. Chcą byś była na tyle słaba, by Tobą manipulować i uzyskać wszystko na własne potrzeby.
Takie zachowania są toksyczne.
Z czasem będzie mniej bolało, jeśli tego zapragniesz. Nie zapomnisz gorzkich słów i nawet nie powinnaś, byś ku przestrodze nie dawała się wykorzystywać. Jednak od Ciebie zależy, czy stale będzie bolało. Albo zaczniesz żyć tu i teraz, własnym szczęściem, albo będziesz stale rozdrapywać rany i żyć przeszłością.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

3

Odp: Czy to już toksyczność?

Wiesz , żeby mieć normalne relacje, czyli ciepłe, otwarte, akceptujące - muszą obie strony tego chcieć i być właśnie taką osobą. Twoi rodzice tacy nie są i nigdy nie będą - są toksyczni. Wychowywałam się w podobnym domu do Twojego, więc potrafię zrozumieć, jak strasznie się czujesz i co przeżywasz. Rodziców nie zmienisz - ale siebie już tak. Dopatrujesz się winy w sobie, bo Twoja matka skutecznie wzbudza w Tobie poczucie winy od lat, do tego Cię krytykuje, poniża i nie buduje w Tobie poczucia pewności, a wręcz przeciwnie.. nie dziwię się, że odzywasz się do nich w taki sam sposób jak oni doCiebie - atakiem i krzykiem.. przeciez to oni nauczyli Cię takiego sposobu komunikowania się w domu. Ich nie zmienisz- ale swoje życie już tak i na tym bym się skupiła. Dlaczego mieszkasz jeszcze z rodzicami? ile masz lat? Jedyna rada to po prostu znaleźć pracę, nawet jakąkolwiek i się wyprowadzić z tego bagna. Następnie udać się do psychologa , który Ci pomoże uporządkować jakoś te przykre przezycia i może uda Ci się wyzbyć lęku. To jest naprawdę możliwe i jedyne wyjście.. zniszczą Ciebie i Twoje życie jeśli tam zostaniesz.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.
Reklama

4

Odp: Czy to już toksyczność?

Ostatni już roki magisterki i po tym chciałabym się stąd wynieść. Mam 24 lata, dorabiam sobie, ale zdaje mi się, że to jeszcze za mało, aby stąd pójść na dobre. Ale jak pojawi się na horyzoncie coś to od razu się zgodzę.
Myślałam, że to pewnie ja muszę zmienić do tego podejście, widzieć wszystko bardziej pozytywnie i takie tam. Ale nie da się po prostu ukryć i oszukać samej siebie, że coś jest nie tak. 
Pracuję nad sobą i nad pewnością siebie sama. Miałam chłopaka i pomógł mi w budowaniu tego, ale musiałam się z nim rozstać z różnych powodów. Ale powiem, że gdy były chwile jak byłam z nim szczęśliwa, to zapominałam o rodzicach a najgorsze było to, że nie chciałam wracać do domu po spotkaniach z nim.
Było trochę sytuacji, które mnie wzmocniły, musiałam pozbyć się z życia toksycznych ludzi, ale nigdy nie pomyślałam, że mam jeszcze jeden ciężar. Ciężar krytyki i braku takiej autentycznej wiary we mnie z ich strony.

5

Odp: Czy to już toksyczność?

Sylwia nie da się być pewnym siebie i szczęśliwym słysząc codziennie, że jest się do niczego i złym. Twoją szansą jest już to, że WIDZISZ i ROZUMIESZ, dzięki temu możesz uciec, a nie ślepo brnąć w tą patologię i powielać ich schemat. Buduj poczucie wartości dla siebie samej, nie dla chłopaków, ale możliwe będzie to tylko wtedy jak się wyprowadzisz i otoczysz ludźmi pozytywnymi, normalnymi. Wiem, że strasznie jest mieć takich rodziców, chciałoby się usiąść przy herbacie i po prostu porozmawiać - niestety nie każdy powinien mieć dzieci i Twoi rodzice rodzicami być nie powinni. Jest jak jest trudno, niech marnują swoje życie, ale Ty nie szukaj luksusów nie dorabiaj się u ich boku. Skromny pokój na stancji na początek będzie dla Ciebie psychicznym luksusem - wierz mi.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.
Reklama

6

Odp: Czy to już toksyczność?

Zaczęłam już pytać znajomych o możliwość wynajmowania mieszkania z kimś. Bardzo byłabym szczęśliwa gdyby udało się już w tym roku smile

7

Odp: Czy to już toksyczność?

To świetna wiadomość smile cieszę się, że podjęłaś taką decyzję. Całe lata wynajmowałam z obcymi ludźmi i wierz mi , że było naprawdę fajnie, poznałam mnóstwo osób. Tylko od Ciebie zależy czy będziesz tracić czas na rodziców, czy wykorzystasz to, że życie jest tylko jedno i możesz być szczęśliwa. Pisz do nas w chwilach radości, załamania, wątpliwości smile

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czy to już toksyczność?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016