Moralność vs zdrada - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moralność vs zdrada

Strony 1 2 3 24 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 902 ]

1

Temat: Moralność vs zdrada
martamartamarta napisał/a:

tymczasem zdrada niekoniecznie wynika z kochania/niekochania, a z szacunku do czlowieka i wartosci morlanych. Mysle, ze dla niego zdrada nie jest niczym "zlym". Bedzie kochac i zdradzac. Takie hobby

Na przykład: "Nie będę żony podrywał na seks, skoro ona wcale tego nie chce i nie potrzebuje, więc pójdę na seks z kimś innym. Żona nie będzie musiała zaspokoić mojej potrzeby, nie będę upierdliwy, ani rozgoryczony, ani roszczeniowy. Poczuję się szczęśliwy. Moja żona będzie miała szczęśliwego męża. Dziewczyna do której pójdę zarobi pieniądze, a jeśli to będzie czyjaś żona, której brakuje seksu, to spełnię jej oczekiwania. W ten sposób robię same dobre uczynki. Trzy osoby będą szczęśliwe, ja, moja żona i ta trzecia dziewczyna. "

Na pewno niektórzy się z tym nie zgodzą. Ale czy zgodzą się wtedy z twierdzeniem że jeśli żona kocha to nie powinna mężowi seksu odmawiać?

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moralność vs zdrada

podstawą wszelakich związków międzyludzkich jest szczerość i transparentność.
więc jeśli żona powie, że dla niej takie rozwiązanie jest OK, to niech tak będzie.
ale jeśli przysięgało się wierność, a bzyka się na boku, to jest to zwykłe chamstwo.

3 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-08-10 14:49:07)

Odp: Moralność vs zdrada

A dlaczego kościół daje rozwody, jak nie ma seksu? Przecież nie przysięga się, że będzie seks, prawda?

Przysięga się "miłość, wierność i uczciwość małżeńską". Nie ma tutaj nic o seksie, więc jak nie ma seksu, to przysięga nie jest złamana, więc dlaczego rozwód akceptują?

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.
Reklama

4

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:

A dlaczego kościół daje rozwody, jak nie ma seksu? Przecież nie przysięga się, że będzie seks, prawda?

Przysięga się "miłość, wierność i uczciwość małżeńską". Nie ma tutaj nic o seksie, więc jak nie ma seksu, to przysięga nie jest złamana, więc dlaczego rozwód akceptują?

daje rozwody, bo celem małżenstwa, wg Koscioła, jest spłodzenie potomka - po to się ludzie żenią.

a myslisz, ze ta wierność nie obejmuje wiernosci seksualnej? smile przecież nie ma tam "oprócz seksu"
no i UCZCIWOŚĆ małżenska wyklucza okłamywanie żony np. gdy się idzie do kochanki, a żonie się mówi, ze pracuje się dłużej smile

Gary, jesteś zdradzaczem i chyba bardzo próbujesz sobie zracjonalizować swoje zdradzanie żony - że niby wszyscy będą szczęśliwsi, jak będziesz miał seks gdzie indziej
przez pewien czas moze tak bedzie, ale nie wiecznie smile

5

Odp: Moralność vs zdrada

A nie można się najpierw rozwieść?
A potem można legalnie już mieć ten seks pozamalzenski, bo już nie ma małżeństwa.
smile

gg 48623644
Reklama

6

Odp: Moralność vs zdrada

Nie wyobrażam sobie, że kiedyś wyjdę za mąż za faceta, któremu będę regularnie odmawiać seksu. W końcu m.in. po to są związki, żeby spełnić się w tej dziedzinie? Jak dla mnie brzmi jak zaprzeczenie idei małżeństwa. Poza tym to też budowanie bliskości. Inaczej to jest bliskość, ale tak jak między bratem a siostrą albo bliską przyjaciółką.
Po co miałabym odmawiać seksu mężczyźnie, którego kocham i który mnie pociąga? Nawet jakbym nawet nie miała ochoty (w co wątpię:P), to zawsze to forma bliskości, więc po co sobie i jemu odmawiać tego.
Chociaż rozumiem, że mogą ludzie mogą wchodzić w takie układy, jak opisałeś, że żona przyzwala mężowi na seks z prostytutką, aby mieć święty spokój. Ale to chyba znaczy, że jest aseksualna albo go nie kocha i jest z nim dla wygody materialnej. Inaczej nie umiem sobie tego wyobrazić.

7 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-08-10 15:13:53)

Odp: Moralność vs zdrada

W dawnej Japonii był taki zwyczaj, że jak żonie się nie chciało seksu, albo na przyklad nie mogla z jakichs wzgledow to ubierala w swoje szaty sluzaca i posylala ja mezowi smile

Wedlug mnie, jezeli ktos nie chce seksu i z powodu wlasnego braku potrzeb odcina od seksu partnera to tak samo trudno mowic o milosci i uczciwosci malzenskie,j i jest to dosc okrutne traktowanie drugiej, ponoc kochanej, osoby.

W tym przypadku tez mozna by powiedziec - dlaczego ludzie, ktorzy nie chca seksu z meżem/zona nie wystepuja o rozwod? Przeciez go NIE CHCE. Moze dlatego, ze zapewnia lepszy poziom zycia? W koncu dorzuca sie do rachunkow...

Dlaczego to na osobę, ktora "zostaje na lodzie" zrzuca sie cala odpowiedzialnosc za podejmowanie decyzji?

Nic tu nie ma ;P

8

Odp: Moralność vs zdrada

związek nie jest po to,zeby miec darmowy seks kiedy sie chce

9 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-08-10 15:22:09)

Odp: Moralność vs zdrada
_v_ napisał/a:

daje rozwody, bo celem małżenstwa, wg Koscioła, jest spłodzenie potomka - po to się ludzie żenią.

Czyli rozwód Kościół daje tylko w przypadku, gdy nie mają dzieci i nie mają seksu?
A jeśli mają dzieci, ale nie mają seksu -- czy wtedy też Kościół daje rozwód?


a myslisz, ze ta wierność nie obejmuje wiernosci seksualnej? smile przecież nie ma tam "oprócz seksu"

Oczywiście, że wierność dotyczy seksu. Oczywiście.

Ale moje pytanie jest inne... W przysiędze nie ma nic na temat tego, że w małżeństwie musi być seks. Zatem jeśli brak seksu nie przekreśla przysięgi, czyli Kościół nie powinien dawać wtedy rozwodu. Czy daje?


no i UCZCIWOŚĆ małżenska wyklucza okłamywanie żony np. gdy się idzie do kochanki, a żonie się mówi, ze pracuje się dłużej smile

Tak, tak. To wiem.



Gary, jesteś zdradzaczem i chyba bardzo próbujesz sobie zracjonalizować swoje

Często mi się to zarzuca, że coś próbuję sobie zracjonalizować.



zdradzanie żony - że niby wszyscy będą szczęśliwsi, jak będziesz miał seks gdzie indziej przez pewien czas moze tak bedzie, ale nie wiecznie smile

Cóż... taki zaczepny przykład... w kontekście tych dobrych żon, które wymagają wierności, a jednocześnie mąż nie ma z nimi seksu (disclaimer -- proszę nie domniemywać, że to mój przypadek).


@cb... problem jest wtedy kiedy nie masz ochoty, a on chce... smile smile

@Iceni -- no właśnie o tym się nie mówi, że odcięła męża od seksu i wymaga wierności... czy ona kocha? może bardziej siebie? zero poświęcenia (jeśli już musi się poświęcać, aby był seks) dla ukochanej osoby?

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.

10

Odp: Moralność vs zdrada

Gary,serio chcesz sie bić o poszczególne slowa,tylko po to,zeby usprawiedliwić swoje zdrady?
to nie ze mna wink

11

Odp: Moralność vs zdrada
_v_ napisał/a:

związek nie jest po to,zeby miec darmowy seks kiedy sie chce

Ha, ha darmowy...

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

12

Odp: Moralność vs zdrada

Kościół NIE DAJE rozwodów.

Co do tytułu wątku... jedno wyklucza drugie.

13

Odp: Moralność vs zdrada
Snake napisał/a:
_v_ napisał/a:

związek nie jest po to,zeby miec darmowy seks kiedy sie chce

Ha, ha darmowy...

big_smile

14 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-08-10 16:00:40)

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:
martamartamarta napisał/a:

tymczasem zdrada niekoniecznie wynika z kochania/niekochania, a z szacunku do czlowieka i wartosci morlanych. Mysle, ze dla niego zdrada nie jest niczym "zlym". Bedzie kochac i zdradzac. Takie hobby

Na przykład: "Nie będę żony podrywał na seks, skoro ona wcale tego nie chce i nie potrzebuje, więc pójdę na seks z kimś innym. Żona nie będzie musiała zaspokoić mojej potrzeby, nie będę upierdliwy, ani rozgoryczony, ani roszczeniowy. Poczuję się szczęśliwy. Moja żona będzie miała szczęśliwego męża. Dziewczyna do której pójdę zarobi pieniądze, a jeśli to będzie czyjaś żona, której brakuje seksu, to spełnię jej oczekiwania. W ten sposób robię same dobre uczynki. Trzy osoby będą szczęśliwe, ja, moja żona i ta trzecia dziewczyna. "

Na pewno niektórzy się z tym nie zgodzą. Ale czy zgodzą się wtedy z twierdzeniem że jeśli żona kocha to nie powinna mężowi seksu odmawiać?

Wiesz Gary, wg mnie związek bez seksu to związek, który chyli się ku upadkowi i w którym nie ma energii między partnerami.
Ja bym się zastanowiła na twoim miejscu nie jak zracjonalizować świństwa robione drugiemu, ale dlaczego jest brak namiętności.
Jeśli nigdy tego seksu nie było lub było go jak na lekarstwo, to dlaczego wybrałeś sobie kobietę, którą wiecznie boli głowa. Jeśli partnerka "kupczy" seksem w związku to też bym poszukała źródeł tej postawy, co ona chce sobie "kupić". A jeśli dopadła was nuda i rutyna, to lepiej zastanowić się jak wprowadzić trochę emocji do waszego związku zamiast cichaczem robić sobie dobrze a drugiemu pozwalając tkwić w emocjonalnej zgniliźnie.

15

Odp: Moralność vs zdrada
T-28 napisał/a:
Snake napisał/a:
_v_ napisał/a:

związek nie jest po to,zeby miec darmowy seks kiedy sie chce

Ha, ha darmowy...

big_smile

to tylko potwierdza, ze niektórzy mezczyzni uwazaja ze seks zawsze musi byc za cos, czyli w sumie uważają swoje żony i inne kobiety za dziwki smile

wiadomo z kim nie przestawac smile

16

Odp: Moralność vs zdrada

Po pierwsze Kosciol NIGDY nie udziela rozwodow. Mozna dokonac uniewaznienia malzenstwa z powodu braku konsumpcji takowegoz.

Po drugie, jezeli ktos bzyka na boku pannice/ kolege, a jego zona/ maz jest gleboko nieswiadom problemow i pretensji w malzenstwie, to jest fraglesem, ktory w doopie ma uczucia drugiej polowy i co wiecej, jej nie szanuje. Dlatego jest to niemoralne.

17

Odp: Moralność vs zdrada

Protestancki kosciol udziela. To tylko my mielismy takiego pecha, ze urodzilismy sie w kraju zdominowanym przez katolicyzm...

Nic tu nie ma ;P

18

Odp: Moralność vs zdrada
_v_ napisał/a:
T-28 napisał/a:
Snake napisał/a:

Ha, ha darmowy...

big_smile

to tylko potwierdza, ze niektórzy mezczyzni uwazaja ze seks zawsze musi byc za cos, czyli w sumie uważają swoje żony i inne kobiety za dziwki smile

wiadomo z kim nie przestawac smile

Różnica jest w formie płatności. Prostytutce płaci się bezpośrednio za usługę seksualną. W związku nie płaci się bezpośrednio, ale inwestuje się w związek swoje zasoby - czas, energię, wreszcie pieniądze. Tak czy siak za darmo nie jest smile

19

Odp: Moralność vs zdrada
T-28 napisał/a:

Różnica jest w formie płatności. Prostytutce płaci się bezpośrednio za usługę seksualną. W związku nie płaci się bezpośrednio, ale inwestuje się w związek swoje zasoby - czas, energię, wreszcie pieniądze. Tak czy siak za darmo nie jest smile

Nic na siłę.  Chcesz,  jesteś w związku.  Nie chcesz, to nie jesteś i nie musisz inwestować czasu, energii i wreszcie pieniędzy.
Przeciez nie można zmusić dorosłego człowieka do bycia w związku.

gg 48623644

20 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-08-10 17:04:18)

Odp: Moralność vs zdrada
rossanka napisał/a:
T-28 napisał/a:

Różnica jest w formie płatności. Prostytutce płaci się bezpośrednio za usługę seksualną. W związku nie płaci się bezpośrednio, ale inwestuje się w związek swoje zasoby - czas, energię, wreszcie pieniądze. Tak czy siak za darmo nie jest smile

Nic na siłę.  Chcesz,  jesteś w związku.  Nie chcesz, to nie jesteś i nie musisz inwestować czasu, energii i wreszcie pieniędzy.
Przeciez nie można zmusić dorosłego człowieka do bycia w związku.


Teoretycznie nie mozna, ale mozna mu skutecznie zatruc zycie.
Znam przynajmniej dwa przypadki, kiedy kobiety odgrywaly sie na swoich bylych mezach za rozwod utrudniajac kontakt z dziecmi jak tylko mozna bylo.


I ponawiam moje pytanie - dlaczego to osoba, ktora nie chce seksu sama nie postanowi oddac wolnosci osobie, ktora tego seksu nadal potrzebuje.

Seks nie jest jak kawa, ktora mozna pic dla przyjemnosci, ale jak jej nie ma to tragedia sie nie stanie. Seks dla wielu (moze nawet dla wiekszosci) jest integtalna czescia zwiazku i kto wie czy ciągłe odtracanie nie jest dla osoby odtracanej bardziej upokarzajace niz w konsekwencji zdrada dla osoby, ktora tego seksu nie chce?

Dlaczego obwinia sie tylko osobe zdradzana?

Jezeli bedziesz glodzic psa i on w koncu cie ugryzie, to bedzie jego wina, czy twoja?

Ja bym stanowczo rozdzielila zdrade wynikajaca z hulaszczego, nieodpowiedzialnego i playboyowatego trybu zycia, gdzie zdrada jest wpisana w "fun", od zdrady wynikajacez z odepchniecia partnera i zrezygnowania z bliskosci cielesnej jednej ze stron.

Nic tu nie ma ;P

21

Odp: Moralność vs zdrada

Zastanawiam się czasem, co się dzieje wtedy, kiedy małżonkowie/partnerzy się starzeją i cierpią na rozmaite dolegliwości, ich libido maleje lub całkowicie zanika?
Gdzieś przeczytałam, i pisał o tym starszy mężczyzna, że dostrzegł w kobiecie człowieka dopiero w momencie, kiedy przestał interesować go seks. Hm.. ciekawe.. Czy na prawdę tylko chuć mężczyznami rządzi?

22 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2017-08-10 17:15:29)

Odp: Moralność vs zdrada

Gary, rusz mózgownicą, dla Kościoła seks jest utożsamiany z miłością, seks - miłość, dlatego nie ma mowy o seksie w przysiędze bo dla kościoła to oczywiste, ale dla Ciebie nie, dlatego tego nie potrafisz pojąć. Kościół nie akceptuje seksu pozamałżeńskiego, małżeństwo zawierają ludzie, którzy się kochają, a jak się kochają to maja seks. Jesli nie maja seksu to nie ma miedzy nimi miłości i to jest podstawa do rozwodu kościelnego. Taka jest ideologia kościoła. Ty rozróżniasz seks bez uczuć, i seks z uczuciem. Dla kościoła nie ma czegoś takiego jak seks bez miłości. Oficjalnie takie cos jest grzechem...

"Istnieje tylko jedna osoba, która kiedykolwiek może uczynić Cię szczęśliwym i tą osobą jesteś Ty"

23

Odp: Moralność vs zdrada
T-28 napisał/a:

Różnica jest w formie płatności. Prostytutce płaci się bezpośrednio za usługę seksualną. W związku nie płaci się bezpośrednio, ale inwestuje się w związek swoje zasoby - czas, energię, wreszcie pieniądze. Tak czy siak za darmo nie jest smile

Jeszcze ten plus, że jak prostytutka będzie gadatliwa, to proste "zamknij się, nie płacę ci za gadanie" załatwia sprawę. W związku zaś kobiety osobliwie uważają, że związek oznacza bezterminowe zezwolenie na pieprzenie o wszystkim i niczym, a jak facet nie chce w tym uczestniczyć, to udają się na fora z pytaniami "dlaczego faceci nie chcą gadać"... Potem pewnie mu nie dają w ramach zemsty, bo to pieprzenie jest zapewne formą gry wstępnej, która je czyni gotowymi do dawania. Oj i to jest ta darmocha lol

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

24 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-08-10 17:15:33)

Odp: Moralność vs zdrada
Iceni napisał/a:

Ja bym stanowczo rozdzielila zdrade wynikajaca z hulaszczego, nieodpowiedzialnego i playboyowatego trybu zycia, gdzie zdrada jest wpisana w "fun", od zdrady wynikajacez z odepchniecia partnera i zrezygnowania z bliskosci cielesnej jednej ze stron.

A to czemu niby?
W obu przypadkach między dwojgiem partnerów, zdradzanym i zdradzającym, na poziomie emocjonalnym niezbyt dobrze się dzieje.
Chyba, że chodzi tobie o "potępienie" zdradzacza. Też jakoś lżej patrzę, gdy ktoś zdradza, bo mu się seksu odmawia w związku, ale i tak wszelkie wyjaśnienia przed rozstaniem typu, że dzieci, rodzina, finanse itp to tylko racjonalizacje.
Zamiast leczyć objawy lepiej poszukać przyczyny.

25

Odp: Moralność vs zdrada

Dlaczego "tylko mezczyznami"?

Moze gdy bede miala 60 to seks stanie sie sprawą drugo- czy trzeciorzedna, ale poki co to nie wyobrazam sobie TERAZ byc z kims, kto by byl zdrowy i nie chcial ze mna seksu przynajmniej hm.. dwa-trzy razy w miesiacu.

Latwiej jest byc samemu i zyc w celibacie niz miec obok siebie osobe, ktora cie pociaga seksualnie, ktora wzbudza w tobie potrzebe seksu ale nie chce tej potrzeby zaspokoic ani dac furtki na inny sposob zaspokojenia.

Nic tu nie ma ;P

26

Odp: Moralność vs zdrada
summerka88 napisał/a:
Iceni napisał/a:

Ja bym stanowczo rozdzielila zdrade wynikajaca z hulaszczego, nieodpowiedzialnego i playboyowatego trybu zycia, gdzie zdrada jest wpisana w "fun", od zdrady wynikajacez z odepchniecia partnera i zrezygnowania z bliskosci cielesnej jednej ze stron.

A to czemu niby?
W obu przypadkach między dwojgiem partnerów, zdradzanym i zdradzającym, na poziomie emocjonalnym niezbyt dobrze się dzieje.
Chyba, że chodzi tobie o "potępienie" zdradzacza. Też jakoś lżej patrzę, gdy ktoś zdradza, bo mu się seksu odmawia w związku, ale i tak wszelkie wyjaśnienia typu że dzieci, rodzina, finanse itp to tylko racjonalizacje.
Zamiast leczyć objawy lepiej poszukać przyczyny.

Tak, o to potepienie mi chodzi.

Czasem mozna by sprawe rozwiazac gdyby ta druga strona chciala. Ale czesto jest tak, ze osoba odrzucajaca partnera nie chce o tym rozmawiac, a  nie da sie ukryc, ze ktos, kto zostawia partnera z powodu braku seksu jest czesto pietnowany. (Bo przeciez malzenstwo to nie seks, nie ma obowiazku seksu, nie mozna kogos zmusic itp itd)

Jezeli ktos nie chce sie dogadac to wlasciwie ta druga strona zostaje w kropce - jak odejdzie "tylko" z powodu seksu to dla otoczenia bedzie swinia. Jak zdradzi - tez. Zdrada jednak obarczona jest mniejszym ryzykiem wink

Nic tu nie ma ;P

27 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-08-10 17:21:22)

Odp: Moralność vs zdrada
ósemka napisał/a:

Zastanawiam się czasem, co się dzieje wtedy, kiedy małżonkowie/partnerzy się starzeją i cierpią na rozmaite dolegliwości, ich libido maleje lub całkowicie zanika?

Racja smile Seksualność człowieka może mieć wiele twarzy. Czasami pewnie wystarcza bliskość, czułość, flirt, a czasami regularne, rutynowe współżycie 4 razy w tygodniu to i tak za mało. Kto rozsądzi jaki seks jest lepszy.

28 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-08-10 17:27:26)

Odp: Moralność vs zdrada
Iceni napisał/a:
summerka88 napisał/a:
Iceni napisał/a:

Ja bym stanowczo rozdzielila zdrade wynikajaca z hulaszczego, nieodpowiedzialnego i playboyowatego trybu zycia, gdzie zdrada jest wpisana w "fun", od zdrady wynikajacez z odepchniecia partnera i zrezygnowania z bliskosci cielesnej jednej ze stron.

A to czemu niby?
W obu przypadkach między dwojgiem partnerów, zdradzanym i zdradzającym, na poziomie emocjonalnym niezbyt dobrze się dzieje.
Chyba, że chodzi tobie o "potępienie" zdradzacza. Też jakoś lżej patrzę, gdy ktoś zdradza, bo mu się seksu odmawia w związku, ale i tak wszelkie wyjaśnienia typu że dzieci, rodzina, finanse itp to tylko racjonalizacje.
Zamiast leczyć objawy lepiej poszukać przyczyny.

Tak, o to potepienie mi chodzi.

Czasem mozna by sprawe rozwiazac gdyby ta druga strona chciala. Ale czesto jest tak, ze osoba odrzucajaca partnera nie chce o tym rozmawiac, a  nie da sie ukryc, ze ktos, kto zostawia partnera z powodu braku seksu jest czesto pietnowany. (Bo przeciez malzenstwo to nie seks, nie ma obowiazku seksu, nie mozna kogos zmusic itp itd)

Jezeli ktos nie chce sie dogadac to wlasciwie ta druga strona zostaje w kropce - jak odejdzie "tylko" z powodu seksu to dla otoczenia bedzie swinia. Jak zdradzi - tez. Zdrada jednak obarczona jest mniejszym ryzykiem wink

Zdrada jest wówczas chyba mniejszym ryzykiem, ale dla ... zdradzacza.
Chyba bym to jednak podpięła pod zwykle tchórzostwo. Jeśli brakuje komuś odwagi i determinacji, aby zawalczyć o siebie, bo co ludzie powiedzą, to jest to zwykle usprawiedliwianie własnego świństwa. Nawet jeśli ten, którego się zdradza trochę się do tego przyczynił.

29

Odp: Moralność vs zdrada
summerka88 napisał/a:
Iceni napisał/a:
summerka88 napisał/a:

A to czemu niby?
W obu przypadkach między dwojgiem partnerów, zdradzanym i zdradzającym, na poziomie emocjonalnym niezbyt dobrze się dzieje.
Chyba, że chodzi tobie o "potępienie" zdradzacza. Też jakoś lżej patrzę, gdy ktoś zdradza, bo mu się seksu odmawia w związku, ale i tak wszelkie wyjaśnienia typu że dzieci, rodzina, finanse itp to tylko racjonalizacje.
Zamiast leczyć objawy lepiej poszukać przyczyny.

Tak, o to potepienie mi chodzi.

Czasem mozna by sprawe rozwiazac gdyby ta druga strona chciala. Ale czesto jest tak, ze osoba odrzucajaca partnera nie chce o tym rozmawiac, a  nie da sie ukryc, ze ktos, kto zostawia partnera z powodu braku seksu jest czesto pietnowany. (Bo przeciez malzenstwo to nie seks, nie ma obowiazku seksu, nie mozna kogos zmusic itp itd)

Jezeli ktos nie chce sie dogadac to wlasciwie ta druga strona zostaje w kropce - jak odejdzie "tylko" z powodu seksu to dla otoczenia bedzie swinia. Jak zdradzi - tez. Zdrada jednak obarczona jest mniejszym ryzykiem wink

Zdrada jest wówczas chyba mniejszym ryzykiem, ale dla ... zdradzacza.
Chyba bym to jednak podpięła pod zwykle tchórzostwo. Jeśli brakuje komuś odwagi i determinacji, aby zawalczyć o siebie, bo co ludzie powiedzą, to jest to zwykle usprawiedliwianie własnego świństwa. Nawet jeśli ten, którego się zdradza trochę się do tego przyczynił.


Pod warunkiem, ze w gre nie wchodza dzieci. Jak wspomnialam wyzej - mam zywe przypadki kiedy kobiety sie w ten sposob odgrywaja. Nie za zdrade, ale za rozwod wlasnie.  Przynajmniej jedna z nich zdrade tolerowala poki bylo jej to na reke.

Nic tu nie ma ;P

30 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-08-10 17:35:37)

Odp: Moralność vs zdrada
Iceni napisał/a:
summerka88 napisał/a:
Iceni napisał/a:

Tak, o to potepienie mi chodzi.

Czasem mozna by sprawe rozwiazac gdyby ta druga strona chciala. Ale czesto jest tak, ze osoba odrzucajaca partnera nie chce o tym rozmawiac, a  nie da sie ukryc, ze ktos, kto zostawia partnera z powodu braku seksu jest czesto pietnowany. (Bo przeciez malzenstwo to nie seks, nie ma obowiazku seksu, nie mozna kogos zmusic itp itd)

Jezeli ktos nie chce sie dogadac to wlasciwie ta druga strona zostaje w kropce - jak odejdzie "tylko" z powodu seksu to dla otoczenia bedzie swinia. Jak zdradzi - tez. Zdrada jednak obarczona jest mniejszym ryzykiem wink

Zdrada jest wówczas chyba mniejszym ryzykiem, ale dla ... zdradzacza.
Chyba bym to jednak podpięła pod zwykle tchórzostwo. Jeśli brakuje komuś odwagi i determinacji, aby zawalczyć o siebie, bo co ludzie powiedzą, to jest to zwykle usprawiedliwianie własnego świństwa. Nawet jeśli ten, którego się zdradza trochę się do tego przyczynił.


Pod warunkiem, ze w gre nie wchodza dzieci. Jak wspomnialam wyzej - mam zywe przypadki kiedy kobiety sie w ten sposob odgrywaja. Nie za zdrade, ale za rozwod wlasnie.  Przynajmniej jedna z nich zdrade tolerowala poki bylo jej to na reke.

No tak, Iceni. Wierzę, że są takie przypadki, ale nie sądzę, że jest to norma, raczej skrajność (Swoją drogą, ca za beznadziejna matka sad ) Tymbardziej, gdy wyraźnie wyartykułowana jest przyczyna rozpadu związku w postaci braku w nim seksu, czyli niemożność zaspokojenia jednej z podstawowych potrzeb człowieka.

31

Odp: Moralność vs zdrada

Mialam takie sytuacje ,ze poznawalam jakies naprawde fajne pary, malzenstwa, zazdroscilam milosci,ktora bila od nich. Pozniej dowiadywalam sie, ze on ja zdradza. Moja mysl byla zawsze taka sama "jakim glupkiem on jest skoro burzy te ich twierdze ,sprawiajac ,ze przestaje byc magiczna, niedostepna i Z KLASA ,bo tylko ich ..dostep do tego moze miec kazda,ktora sie postara..".ta para od razu przestawala wydawac mi sie fajna i super dobrana, bo w jakis sposob dostepna dla kazdego... ja ,osoba z boku,tak to widze i czuje a co dopiero glowni "bohaterzy"?

32 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-08-10 19:53:51)

Odp: Moralność vs zdrada

Nienawidzę tezy, że w małżeństwie płaci się za seks. To kompletnie bzdurne, bo małżeństwo to dwoje ludzi którzy idą razem przez życie. Uważam, że jedna osoba, ta z mniejszym libido powinna zrobić krok w stronę drugiej osoby z większym libido, aby równoważyć ową różnicę. W szczególności żona powinna "dawać" mężowi czasem tylko dlatego, że on chce. Fajnie jest się poderwać na namiętny seks, ale czasem przydałoby się po prostu rozładować -- tak jak fajnie jest wyjść na romantyczną kolację, ale czasem trzeba po prostu coś zjeść.

Ja bym stanowczo rozdzielila zdrade wynikajaca z hulaszczego, nieodpowiedzialnego i playboyowatego trybu zycia, gdzie zdrada jest wpisana w "fun", od zdrady wynikajacez z odepchniecia partnera i zrezygnowania z bliskosci cielesnej jednej ze stron.

A mi się wydaje, że to kwestia tego jakim kto jest człowiekiem. Może ktoś jest dobrym mężem i ojcem, a zdradza. Inny zaś jest draniem, z którym rodzina nie jest szczęśliwa, ale "przynajmniej" (!!!) nie zdradza.

ósemka napisał/a:

Zastanawiam się czasem, co się dzieje wtedy, kiedy małżonkowie/partnerzy się starzeją i cierpią na rozmaite dolegliwości, ich libido maleje lub całkowicie zanika?
Gdzieś przeczytałam, i pisał o tym starszy mężczyzna, że dostrzegł w kobiecie człowieka dopiero w momencie, kiedy przestał interesować go seks. Hm.. ciekawe.. Czy na prawdę tylko chuć mężczyznami rządzi?

Nieprawda, że "tylko chuć". "Tylko chuć" jest wtedy gdy brakuje seksu -- wtedy w mózgu się nieco miesza. Byle kobieta, byle znajoma, młoda laska, sekretarka, koleżanka może pomieszać 40+ latkowi w głowie. "Kryzys wieku średniego", "głowa siwieje d** szaleje".


serdeczna napisał/a:

Gary, ... małżeństwo zawierają ludzie, którzy się kochają, a jak się kochają to maja seks.

Coś w stylu "Gary -- jak ludzie się kochają to chodzą na romantyczne kolacje". Ano chodzą... a jak ktoś po prostu chce zjeść szybko jajecznicę z kawą? To ma po prostu zjeść coś szybko, czy chodzić głodny i czekać na romantyczną kolację? Może jak mąż głodny, to żona zrobiłaby jajecznicę a nie krewetki w wyszukanym sosie przy świecach?


Jesli nie maja seksu to nie ma miedzy nimi miłości i to jest podstawa do rozwodu kościelnego. Taka jest ideologia kościoła. Ty rozróżniasz seks bez uczuć, i seks z uczuciem. Dla kościoła nie ma czegoś takiego jak seks bez miłości. Oficjalnie takie cos jest grzechem...

A jeśli nie ma seksu to też nie ma miłości wg Kościoła?

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.

33

Odp: Moralność vs zdrada

to moze niech maz zrobi krok w stronę zony i zmniejszy sobie libido smile
takie to trudne?
polecam brom

zona nie musi i nie powinna niczego "dawac" , a tym bardziej dupy,jesli tego nie chce

zmien żonę,to nie bedziesz musial szukac usprawiedliwienia dla swoich zdrad

czy tylko mi sie wydaje, ze ten temat robi sie coraz bardziej obrzydliwy i oslizgly?

34

Odp: Moralność vs zdrada

Dopóki się nie atakuje personalnie to temat jest okej... Reagujesz emocjonalnie, jakbym naruszył twoją religię.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.

35

Odp: Moralność vs zdrada
_v_ napisał/a:

to moze niech maz zrobi krok w stronę zony i zmniejszy sobie libido smile
takie to trudne?

Zapewne robi ten krok, bo jeśli żonie wystarcza raz na kwartał, a on potrzebuje codziennie ale zgadza się na raz na 2 tygodnie, to nadal jest chutliwym okrutnikiem?

_v_ napisał/a:

zona nie musi i nie powinna niczego "dawac" , a tym bardziej dupy,jesli tego nie chce

Przy takim podejściu mąż też nic nie musi, szczególnie ograniczać się realizowanie swoich chuci do ich czterech ścian. Jak żona czy też mąż nie interesuje się miesiącami, ba latami jak małżonek radzi sobie z brakiem seksu, to moim zdaniem nawet nie ma tematu do rozmowy. Jeśli komuś taki związek mimo wszystko pasuje poza seksem, to powinien sobie ten seks brać poza związkiem. Nawet nie informując małżonka, bo skoro jej/jego temat seksu nie interesuje, to przecież fakt, że partner potrzeby ma i realizuje je poza domem powinny być dla niej obojętne. Nieprawdaż?

_v_ napisał/a:

polecam brom

A ja trochę zimnej wody na rozgrzaną główkę.

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

36

Odp: Moralność vs zdrada

Degrengolada. Nie warto dyskutować.

_v_ im więcej postów piszesz, tym mam większą ochotę Cię poznać smile

Sapere Aude

37

Odp: Moralność vs zdrada
rinho91 napisał/a:

Degrengolada. Nie warto dyskutować.

_v_ im więcej postów piszesz, tym mam większą ochotę Cię poznać smile

heh, wszystko mozliwe smile

pan bzyka wszystko co sie rusza pewnie, przed zona to ukrywa, zeby nie burzyc cudownego, wspolnego szczęścia i jeszcze szuka poklasku dla swoich czynow na forum smile

38

Odp: Moralność vs zdrada

Nie jestem może forumowym wyjadaczem, aczkolwiek od kilku lat przyglądam się temu forum i mam wrażenie, że ono się bardziej nadaje do tematów "doradźcie, chłopak mnie rzucił" niż do dyskusji światopoglądowych. Zwłaszcza tematy dotyczące moralności- w tym zdrad są tu szczególnie newralgiczne prawdopodobnie z powodu wielu obecnych tu kobiet (panów również), które tego doświadczyły i stąd ich bojowy nastrój. Osoby te tracą obiektywizm i emocjonalnie podchodzą do tego tematu. Osobną grupę stanowią hipokryci, którzy pewnie mają swoje za uszami ale teraz są mistrzami moralizatorstwa. Pewna część stanowią ludzie, których doświadczenie życiowe jest niewielkie, mają wąskie horyzonty i małą wyobraźnię co do tego jakie sytuacje w życiu się zdarzają. Ja jestem wielką fanką cytatu "wiemy o sobie tyle na ile nas sprawdzono" ale z tego co widzę, grono fanów jest niewielkie;)

Posty [ 1 do 38 z 902 ]

Strony 1 2 3 24 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moralność vs zdrada

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016