Dlaczego on nadal nic nie czuje i jest obojętny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Dlaczego on nadal nic nie czuje i jest obojętny

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Dlaczego on nadal nic nie czuje i jest obojętny

Jestem tu nowa wink

Od 1,5 miesiąca spotykam się z chłopakiem, wcześniej pisaliśmy, ale od 1,5 nasza znajomość przeszła na znacznie intensywniejszy tor. Ja mam 20 on 4 lata starszy (ma za sobą długi, kilkuletni związek)
Początkowo wydawał się być ideałem, wymienialiśmy dużo wiadomości, pisał praktycznie cały czas, spotykaliśmy się codziennie (większość spotkań odbywała się z jego inicjatywy) pokładałam większe nadzieje w tej znajomosci plus podbudował mnie fakt, ze ma za sobą poważny związek i będzie bardziej dojrzały niż moi poprzedni faceci. Nie jest to typ podrywacza ani nic w tym stylu. Bardzo przystojny facet z wysportowana sylwetka. Jednak nie ma wysokiego mniemania o sobie.
Pierwsze spotkania były naprawdę super, był strasznie miły, czuły i kochany, ale po czasie zaczęło się między nami psuć, zaczął przekładać siłownie, piłkę i inne zajęcia nad spotkania ze mną. Coraz częściej zaczęły się wyjścia ze znajomymi, grille, wypady na piwo czy do klubu z kolegami. Do mnie przychodził przeważnie w tygodniu po wszystkich swoich zajęciach (zazwyczaj była to 22) nie zapraszał mnie już nigdzie, siedzieliśmy tylko w domu u mnie i w sumie to leżeliśmy.
Stopniowo zaczął ograniczać kontakt telefoniczny, z codziennego stałego pisania doszło do tego, ze wymienialiśmy czasami kilka wiadomości dziennie (mimo tego, ze wiem, ze jest przyklejony do telefonu i wiecznie z kimś pisze) najwidoczniej ze mną już nie czuł takiej potrzeby.. W weekendy praktycznie wcale się nie widywaliśmy bo on miał albo rodzinne grille, albo urodziny znajomych czy po prostu wyjście na piwo. Jak chodziło o spotkanie ze mną pisał, ze musi odpocząć, jest zmęczony. Ale jak już przychodził zachowywał się tak jak na początku, czuły i kochany. Traktowałam nasza znajomość jak związek i tez zachowywaliśmy się jak para pod każdym względem (wszystkie czynności). Mimo, ze nie znaliśmy się jakoś super długo to wydawało mi się, ze przez nasze wcześniejsze codzienne spotykanie, poznaliśmy się naprawdę dobrze. Wiedzieliśmy o sobie dużo, dużo tez przegadaliśmy i sobie nawzajem opowiedzieliśmy. Wydawało mi się, ze znam go o wiele dłużej.
Nigdy nie zabrał mnie do znajomych, do których wychodził w weekendy, spędzaliśmy je przeważnie osobno ( często tez nie pisał bo może wolał uniknąć moich pytań czy się zobaczymy), nigdy nie proponował, ze mnie do nich zabierze. Spotykaliśmy się sam na sam wieczorami u mnie na film, albo piwo.
Zabrał mnie jedynie do swojej rodziny za miasto na parapetówkę. Tam poznałam jego kuzynostwo i wydaje mi się, ze dobrze mnie odebrali. Przez przypadek poznałam tez jego najlepszego przyjaciela, z którym spędza każda wolna chwile.. bo odbieraliśmy go z jakiejś imprezy i to wszystko..
Z czasem zaczęło mnie to męczyć, zaangażowałam się i oczekiwałam czegoś więcej, a jak spytałam kim dla niego jestem usłyszałam klasyczne "no przecież wiesz" później stwierdził, ze do końca nie wie i nie umie tego ubrać w słowa.. wiem tez, ze nie traktował mnie jak koleżankę bo z koleżanka się nie robi takich rzeczy.
Strasznie mnie to denerwowało, a najbardziej to, ze coraz mniej się widywaliśmy i te weekendy, zaczęliśmy się sprzeczać, ale do niego nic nie docierało.
Po kolejnym weekendzie, który spędziłam sama, a on przemilczał bo praktycznie wcale się nie odzywał, zdenerwowałam się bo usłyszałam kolejny raz, ze nie zobaczymy się bo jest zmęczony i postawiłam sprawę jasno, ze albo będziemy spędzać więcej czasu razem i zobaczę jakieś zaangażowanie z jego strony, wyjdziemy gdzieś sami czy ze znajomymi plus weekendy to on stwierdził, ze nie wie co ma na to odpowiedzieć, musi się z tym przespać. Powiedział tez, ze nie tak dawno się poznaliśmy a mam pretensje o takie rzeczy i dopiero poznajemy, dał mi do zrozumienia tez, ze szukam bezcelowych kłótni i ciekawe co będzie później, dodał tez, ze nie wie czy to ma dalej dla niego sens. Wydaje mi się, ze to był idealny powód żeby zakończyć ze mną znajomość bo od dłuższego czasu zaczął mnie olewać.. nie wiem jak mam to rozumieć
Czy to, ze chciałam spędzać więcej czasu razem, poznać jego otoczenie i wyjść gdzieś, a nie spotkać się jedynie późnym wieczorem i później wysłuchiwać jaki to on jest zmęczony to tak dużo? Czy zraziłam go do siebie, ze wymagałam czegoś od niego? Proszę o pomoc bo mi ciężko, a on od 2 dni się nie odzywa, milczy
Nie wiem czy to koniec czy po prostu on potrzebuje czasu żeby przemyśleć, a nie chce się pierwsza odzywać.. Bardzo to przeżywam bo jestem strasznie uczuciowa..

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dlaczego on nadal nic nie czuje i jest obojętny
annpost napisał/a:

Jestem tu nowa wink

Od 1,5 miesiąca spotykam się z chłopakiem, wcześniej pisaliśmy, ale od 1,5 nasza znajomość przeszła na znacznie intensywniejszy tor. Ja mam 20 on 4 lata starszy (ma za sobą długi, kilkuletni związek)
Początkowo wydawał się być ideałem, wymienialiśmy dużo wiadomości, pisał praktycznie cały czas, spotykaliśmy się codziennie (większość spotkań odbywała się z jego inicjatywy) pokładałam większe nadzieje w tej znajomosci plus podbudował mnie fakt, ze ma za sobą poważny związek i będzie bardziej dojrzały niż moi poprzedni faceci. Nie jest to typ podrywacza ani nic w tym stylu. Bardzo przystojny facet z wysportowana sylwetka. Jednak nie ma wysokiego mniemania o sobie.
Pierwsze spotkania były naprawdę super, był strasznie miły, czuły i kochany, ale po czasie zaczęło się między nami psuć, zaczął przekładać siłownie, piłkę i inne zajęcia nad spotkania ze mną. Coraz częściej zaczęły się wyjścia ze znajomymi, grille, wypady na piwo czy do klubu z kolegami. Do mnie przychodził przeważnie w tygodniu po wszystkich swoich zajęciach (zazwyczaj była to 22) nie zapraszał mnie już nigdzie, siedzieliśmy tylko w domu u mnie i w sumie to leżeliśmy.
Stopniowo zaczął ograniczać kontakt telefoniczny, z codziennego stałego pisania doszło do tego, ze wymienialiśmy czasami kilka wiadomości dziennie (mimo tego, ze wiem, ze jest przyklejony do telefonu i wiecznie z kimś pisze) najwidoczniej ze mną już nie czuł takiej potrzeby.. W weekendy praktycznie wcale się nie widywaliśmy bo on miał albo rodzinne grille, albo urodziny znajomych czy po prostu wyjście na piwo. Jak chodziło o spotkanie ze mną pisał, ze musi odpocząć, jest zmęczony. Ale jak już przychodził zachowywał się tak jak na początku, czuły i kochany. Traktowałam nasza znajomość jak związek i tez zachowywaliśmy się jak para pod każdym względem (wszystkie czynności). Mimo, ze nie znaliśmy się jakoś super długo to wydawało mi się, ze przez nasze wcześniejsze codzienne spotykanie, poznaliśmy się naprawdę dobrze. Wiedzieliśmy o sobie dużo, dużo tez przegadaliśmy i sobie nawzajem opowiedzieliśmy. Wydawało mi się, ze znam go o wiele dłużej.
Nigdy nie zabrał mnie do znajomych, do których wychodził w weekendy, spędzaliśmy je przeważnie osobno ( często tez nie pisał bo może wolał uniknąć moich pytań czy się zobaczymy), nigdy nie proponował, ze mnie do nich zabierze. Spotykaliśmy się sam na sam wieczorami u mnie na film, albo piwo.
Zabrał mnie jedynie do swojej rodziny za miasto na parapetówkę. Tam poznałam jego kuzynostwo i wydaje mi się, ze dobrze mnie odebrali. Przez przypadek poznałam tez jego najlepszego przyjaciela, z którym spędza każda wolna chwile.. bo odbieraliśmy go z jakiejś imprezy i to wszystko..
Z czasem zaczęło mnie to męczyć, zaangażowałam się i oczekiwałam czegoś więcej, a jak spytałam kim dla niego jestem usłyszałam klasyczne "no przecież wiesz" później stwierdził, ze do końca nie wie i nie umie tego ubrać w słowa.. wiem tez, ze nie traktował mnie jak koleżankę bo z koleżanka się nie robi takich rzeczy.
Strasznie mnie to denerwowało, a najbardziej to, ze coraz mniej się widywaliśmy i te weekendy, zaczęliśmy się sprzeczać, ale do niego nic nie docierało.
Po kolejnym weekendzie, który spędziłam sama, a on przemilczał bo praktycznie wcale się nie odzywał, zdenerwowałam się bo usłyszałam kolejny raz, ze nie zobaczymy się bo jest zmęczony i postawiłam sprawę jasno, ze albo będziemy spędzać więcej czasu razem i zobaczę jakieś zaangażowanie z jego strony, wyjdziemy gdzieś sami czy ze znajomymi plus weekendy to on stwierdził, ze nie wie co ma na to odpowiedzieć, musi się z tym przespać. Powiedział tez, ze nie tak dawno się poznaliśmy a mam pretensje o takie rzeczy i dopiero poznajemy, dał mi do zrozumienia tez, ze szukam bezcelowych kłótni i ciekawe co będzie później, dodał tez, ze nie wie czy to ma dalej dla niego sens. Wydaje mi się, ze to był idealny powód żeby zakończyć ze mną znajomość bo od dłuższego czasu zaczął mnie olewać.. nie wiem jak mam to rozumieć
Czy to, ze chciałam spędzać więcej czasu razem, poznać jego otoczenie i wyjść gdzieś, a nie spotkać się jedynie późnym wieczorem i później wysłuchiwać jaki to on jest zmęczony to tak dużo? Czy zraziłam go do siebie, ze wymagałam czegoś od niego? Proszę o pomoc bo mi ciężko, a on od 2 dni się nie odzywa, milczy
Nie wiem czy to koniec czy po prostu on potrzebuje czasu żeby przemyśleć, a nie chce się pierwsza odzywać.. Bardzo to przeżywam bo jestem strasznie uczuciowa..

Spotykasz się z chłopakiem od 1,5 miesiąca i już oczekujesz deklaracji, by żyć razem długo i szczęśliwie. Tymczasem on, okrutny, nie dostosował się do Ciebie.

Ciekawe jest to Twoje niedokończone ultimatum.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

3

Odp: Dlaczego on nadal nic nie czuje i jest obojętny
annpost napisał/a:

Początkowo wydawał się być ideałem, wymienialiśmy dużo wiadomości, pisał praktycznie cały czas, spotykaliśmy się codziennie (większość spotkań odbywała się z jego inicjatywy) (...)

Moim zdaniem po tym początkowym, bardzo intensywnym okresie, on potrzebował dla siebie oddechu, dlatego oprócz angażowania się w znajomość z Tobą, wrócił do innych zajęć i znajomości, które są dla niego ważne. Wtedy pojawiły się pretensje, a jemu wyraźnie zapaliła czerwona lampka, dlatego zaczął się dystansować. Napisałaś, że na początku wydawał się być ideałem, określenie to zestawiłaś z opisem, z którego wynika, że niemal cały swój wolny czas poświęcał Tobie - jestem zdania, że na dłuższą metę to nie jest zdrowe i naprawdę może zmęczyć, choćby dotyczyło najcudowniejszej osoby na świecie.
No cóż, najwyraźniej swoją zaborczością sama sobie zapracowałaś na to, co dzieje się w chwili obecnej. Chyba każdy zdrowy emocjonalnie człowiek potrzebuje własnej przestrzeni i nie lubi, kiedy mu się ją zabiera.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.
Reklama

4 Ostatnio edytowany przez Jovanna (2017-10-17 12:35:16)

Odp: Dlaczego on nadal nic nie czuje i jest obojętny

Trzymajcie mnie, bo jej nakopie! Piszesz o totalnym dupku, który ewidetnie ma.Cie w 4 literach, nie kocha, poniża a wręcz traktuje jak śmiecia, depcze uczucia, myśli tylko o sobie, do tego postępuje jak tchorz, nie maj honoru- a pod całym opisem takiego dziada pytanie - Co ja źle zrobiłam?? No k..m....Boże, czy Ty to widzisz?? Bo mi się już nóż otwiera, jak widze wieczny symton - "Nie jestem zbyt dobra dla niego". Nie no faktycznie. Na takiego królewicza to trzeba zasłużyć.
Ugh...

Opis dlaczego facet tak robi zająłby kilka stron, wiec odpuszczam i każdej z nas.powinno to w sumie zwisać. To jak działa ekspres za bardzo nas nie obchodzi. Najważniejsze, że robi dobrą kawę. Cnie? To jest jak obliczenie z matmy (o krolowo nauk). Zadajesz pytanie: "Czy on jest dosc dobry dla mnie?" A rownanie wyglada tak:

Jego zachowanie x 0.9 + urok werbalny x 0.1 = x

Przy czym x jest wartoscia tego, czy koles jest do uzytku.

Juz tlumacze - kiedy to co facet mowi i to co facet robi rozni sie od siebie - zawsze bierz ppd uwage tylko to co robi. On powie Ci wszystko by dostac to co chce (zebys byla na boku, zebys byla troche zadowolona, radosna i nie gledzila, zeby cie troche przetrzymac..). Ale zrobi fizycznie tylko to na co sam ma ochote, bo jest egpistyczny i mysli tylko o sobie (a nawet.jesli nie jest - i tak jego dobro bedzie wyzej w hierarchi niz twoje. Wiec nara). Calkiem spoko jak sprawianie Ci radosci i spedzanie z Toba czasu jest jego wlasna potrzeba. Widzisz po prostu po jego zachowaniu ze.mu zalezy (nie raz na tydzien, przez godzine bo wpadl sie poprzytulac. Ogolnie. Zawsze.). Moze byc zajety. Wymagac, ze bedzie warowal przy komorce nie mozesz. Ale jak kocha zaufaj bedziesz czula sie najwazniejsza. Nawet jak koles nie ma.czasu spedzi godzine z kumplami i dwie z toba tak intensywnie ze Ci w piety pojdzie. I jeszcze jak to Ty nie masz czasu to on sie dostosuje. Bo czas z Toba jest jego potrzeba. Ok. Chyba ustalilysmy, ze ciebie nie kochal.

"Ale dlaczego na poczatku byl cudowny, a pozniej sie skiepscil" - bo na poczatku mial potrzebe sprawiania Ci radosci. Byl zauroczony. Cos moze od Ciebie chcial. Mysle ze on sie nawet nad tym nie zastanawial. Potrzebowal Ciebie wiec byl. Nie wazne. Rzecz w tym ze jak sie zmienil to zamiast warowac pod komorka powinnas stwierdzic - "facetowi dlaleko do kogos z kim chcialabym byc. Nie zalezy mu, nie kocha i nie bedzie mnie kochal. Trudno. Nie byl dosc dobry. Adios. "(Nie zmieniaj ich na sile. To nic nie da ze pogrozisz tym ze odejdziesz. "Masz byc taki jak ja chce. Masz nie byc soba, albo odejde". Nie. Po prostu go zostaw. Nie frustruj sie. Nie zmusisz nikogo do uczuc. Nam to sie wydaje ze jestesmy takie zajebiste ze facet pomysli "och nie! Strace kobiete.mojego zycia!!!! Eee to teraz musze.tykac jak w zegarku, kocham ja tak ze nie mam wyjscia! Na zaboj ja kocham! tik tak tik tak.". Ugh. Tik - nie.

Nie zrobilas nic zlego. On Cie nie kochal. Niewazne czemu. Nie twoja wina, to jest.jego problem nie twoj.  Sznuj sie. Plis. Ja wiem, ze.my strasznie chcemy byc kochane. Ale nie przez takiego smiecia, ktory bedzie cie kochal tylko przez chwile a reszte zycia gnebil. Szkoda Twojego czasu. Bo taki koles sie nie zmieni, lepiej poplakac 2 tyg. zacisnac poslady i dac sobie szanse na poznanie kogos kto kochac nas bedzie. Tzn moze nie wszystkie NAS na raz :-) Ciebie.

Aha i warowanie pod komorka nie jest seksi..stawianie ultimatum nie jest seksi. To jak tobie zalezy duzo bardziej niz jemu - nie jest seksi. Ograniczanie swojego zycia i szczescia od jego laski i nielaski - nie jest seksi. Kazdy szuka partnera nie niewolnika. Takich osob po prostu sie nie szanuje. Wiec szanuj sie najpierw Ty sama.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Dlaczego on nadal nic nie czuje i jest obojętny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016