Czy to już zdrada? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Czy to już zdrada?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

Temat: Czy to już zdrada?

Witajcie,
Nie wiem czy to jest niesamowite ale z pewnością daje do myślenia. Kilka dni temu, wieczorem stałam obok mojego wieloletniego partnera (właściwie z nim) i pijąc wino patrzyłam jak zapada zmierzch. Partner przeglądał w tym czasie Internet. Ciszę przerwał dźwięk smsa z jego komórki. Odruchowo spojrzałam w kierunku telefonu. Zobaczyłam, że wiadomość przyszła od Scarlett. Zapytałam co to? Powiedział, że reklamy. Na drugi dzień pytałam czy czasem nie pisze z inną kobietą; zaprzeczył. Nigdy nie zaglądałam do jego telefonu czy komputera gdyż uważam, że są to prywatne rzeczy ale ta postać niczym ze znanej powieści nie dawała mi spokoju. Przy natrafiającej się okazji przeczytałam korespondencję. Wiadomości były ciepłe, pełne uczucia, pełne emotikon z całusami, pełne troski. Wywnioskowałam też, że to koleżanka z jego pracy. Zrobiło mi się bardzo przykro; jesteśmy razem od 10 lat mamy dziecko, w związku jak to w związku czasem się kłócimy ale jest normalnie. Pomyślałam, że może ta kobieta ma jakieś problemy i potrzebuje pomocy ale w takim razie po co ten pseudonim? Sama nie wiem co myśleć... Czy to początek zdrady??

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy to już zdrada?

Moim zdaniem to już zdrada.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

3

Odp: Czy to już zdrada?

Tego się właśnie obawiałam sad

Reklama

4

Odp: Czy to już zdrada?

Też obstawiałabym, że to raczej nie tylko koleżanka z pracy, która ma problemy. A nawet jeśli ma, może chce go wziąć na litość. Nie mniej jednak, może nie zdążyło do czegoś dojść, może to na razie flirt. Musisz z nim porozmawiać, bo jak będziesz się zadręczać, a jego podejrzewać to i tak się w związku zrobi nieprzyjemnie.

5

Odp: Czy to już zdrada?

Dziękuję za "trzeźwą" ocenę... Pomyślałam, że może tylko ja to tak odbieram... Ledwo siedzę dziś w pracy, na pewno dziś spróbuję porozmawiać.

Reklama

6

Odp: Czy to już zdrada?

No właśnie ten nick też mnie zastanawia, skoro to jego koleżanka z pracy, a nie jakaś poznana w internecie...
A jesteś pewna, że z pracy się znają?
Przygotuj się na jego atak w stylu: jak mogłaś grzebać mi w telefonie itd. Nawet nie odpowiadaj na te pytania, bo to odwracanie kota ogonem. Bądź silna. Ciekawe co Twój chłop wymyśli...
Aj szkoda, że Cię to spotkało.

Widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

7

Odp: Czy to już zdrada?
Cyngli napisał/a:

Moim zdaniem to już zdrada.

Zdradą jest to, że lubi jakąś Scarlett czy ewentualność, że być może przestał kochać partnerkę?
A jeśli nie przestał kochać?

8

Odp: Czy to już zdrada?

Jesteś mężczyzną i inaczej na to patrzysz, ale powiedz mi skoro nie przestał kochać to czemu pisze po kryjomu z inną kobietą? Co to w takim razie jest? Ja też mam nr telefonu kolegów z pracy; pisze lub dzwonię tylko i wyłącznie w sprawach służbowych i nie jest to godzina 21 w sobotę.

Co do koleżanki, stuprocentowej pewności nie mam ale po przeczytaniu korespondencji pasuje mi do jednej z jego koleżanek z pracy.

9

Odp: Czy to już zdrada?
dżdżownick napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Moim zdaniem to już zdrada.

Zdradą jest to, że lubi jakąś Scarlett czy ewentualność, że być może przestał kochać partnerkę?
A jeśli nie przestał kochać?

Poświęca czas i emocje innej kobiecie, do tego kłamie zapytany o to wprost.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

10

Odp: Czy to już zdrada?
Zalamanna napisał/a:

Jesteś mężczyzną i inaczej na to patrzysz, ale powiedz mi skoro nie przestał kochać to czemu pisze po kryjomu z inną kobietą? Co to w takim razie jest? Ja też mam nr telefonu kolegów z pracy; pisze lub dzwonię tylko i wyłącznie w sprawach służbowych i nie jest to godzina 21 w sobotę.

Co do koleżanki, stuprocentowej pewności nie mam ale po przeczytaniu korespondencji pasuje mi do jednej z jego koleżanek z pracy.

Zalamanna, ja nie wiem, czy Twój partner przestał Ciebie kochać, czy nie. Nie chciałem też sugerować, że może jednak kocha. To Ty wiesz najlepiej jak jest między Wami. Jednak nie pisałaś nic o tym, byś była niekochana, napisałaś, że jest normalnie, czasami zdarzają się kłótnie. Odpowiedź na to, dlaczego po kryjomu pisze z inną kobietą mogłaby być złożona. Bo dlaczego z inną kobietą? Wiadomo chyba dlaczego po kryjomu, jeśli już z nią pisze. Z powodu ewentualnej Twojej reakcji, jak się można spodziewać - raczej nieprzychylnej.
Odnośnie zdrady: co dla Ciebie jest w tym wszystkim złe? Jego uczucia (oscylujące wokół sympatii, może miłości - tego możemy się domyślać, bo nie wiemy) do innej czy ewentualny brak uczuć do Ciebie? A Ty go kochasz czy po prostu jesteście razem?
Być może to zdrada. Przecież to zależy od kryteriów, jakie Wy przyjęliście.

Cyngli napisał/a:
dżdżownick napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Moim zdaniem to już zdrada.

Zdradą jest to, że lubi jakąś Scarlett czy ewentualność, że być może przestał kochać partnerkę?
A jeśli nie przestał kochać?

Poświęca czas i emocje innej kobiecie, do tego kłamie zapytany o to wprost.

Czyli na pewno jest winny kłamstwa. To nie ulega wątpliwości. Wielu ludzi sądzi, że kłamstwo jest zdradą, obojętnie jakie.
Zarzut o poświęcaniu czasu i emocji innej kobiecie jest, przynajmniej dla mnie, świadectwem perfidii (sugerowanie krzywdy wynikającej z niezajmowania się partnerką) lub zaborczości. A gdyby ten sam czas i podobne emocje poświęcił przyjacielowi pisząc do niego w sobotę w nocy, to też byłaby zdrada, bo nie zajmuje się swoją partnerką?

Na podstawie tej jednostronnej relacji również napisałbym, że to jest zdrada, jeśli za zdradę uznamy niedozwolone, niejawne, sympatyczne kontakty z inną kobietą. Ja mam jednak zupełnie inne kryteria zdrady, co zresztą tutaj jest nieistotne.

11

Odp: Czy to już zdrada?

dżdżownick takie teksty irytują mnie najbardziej. A dokładnie mam na myśli zmuszanie osoby zdradzanej do zastanawiania się co robiła źle, że została zdradzona. Biedny zdradzający, któremu czegoś brakowało i musiał szukać tego u innej osoby... No płakać się chce, ale nad takimi pomysłami jak Twoje!
Co za różnica czy autorka jest jeszcze kochana przez faceta, czy nie??? To, że jej nie kocha to ma prawo zdradzić?
Albo serio Ty się chcesz zastanawiać na ile to było zdradą a na ile "tylko" flirtem???
Facet ma babę, kropka! Zajęty facet nie ma prawa zajmować się innymi kobietami, kropka! Zajęty facet nie ma prawa do innej pisać słodkich i czułych wiadomości, wysyłać sobie serduszek i buziaczków, kropka! Jeszcze jakieś wątpliwości?

Widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

12 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2017-08-07 19:11:41)

Odp: Czy to już zdrada?

Skłamał, a to bardzo źle wróży. Gdyby to była naprawdę przyjaciółka z problemami, opowiadałby Ci o niej. Zresztą  prawdziwych przyjaciół się nie ukrywa przed partnerami, nieprawdaż ?
Kłamstwo, czułe słówka, zmienione dane w telefonie - czeka was poważna rozmowa. Przygotuj się do niej dobrze.

13

Odp: Czy to już zdrada?
Myszeczka23 napisał/a:

dżdżownick takie teksty irytują mnie najbardziej. A dokładnie mam na myśli zmuszanie osoby zdradzanej do zastanawiania się co robiła źle, że została zdradzona. Biedny zdradzający, któremu czegoś brakowało i musiał szukać tego u innej osoby... No płakać się chce, ale nad takimi pomysłami jak Twoje!
Co za różnica czy autorka jest jeszcze kochana przez faceta, czy nie??? To, że jej nie kocha to ma prawo zdradzić?
Albo serio Ty się chcesz zastanawiać na ile to było zdradą a na ile "tylko" flirtem???
Facet ma babę, kropka! Zajęty facet nie ma prawa zajmować się innymi kobietami, kropka! Zajęty facet nie ma prawa do innej pisać słodkich i czułych wiadomości, wysyłać sobie serduszek i buziaczków, kropka! Jeszcze jakieś wątpliwości?

Trochę za dużo mi przypisujesz, Myszeczko. Nie zamierzam namawiać Autorki do szukania winy w sobie (dlaczego się tak stało, ze partner przestał kochać, jeśli przestał kochać) ani tym bardziej zmuszać. Pytam jedynie, co jest dla Niej w tej sytuacji właściwym złem. Problemem są uśmieszki do obcej kobiety czy brak miłości w związku? To dość istotny problem, jego postawienie pozwala spojrzeć na to, czy jesteśmy w stanie żyć z niekochającym nas partnerem, czy nie.
Z Twojej wypowiedzi można wysnuć wniosek, że sytuacja gdy partner nie kocha partnerki jest do przyjęcia, nie do przyjęcia są natomiast jego uczucia do innej. Każdy ma prawo oceniać po swojemu. Dla mnie gorszą sytuacją jest gdy partner przestaje kochać i gdy za tym idzie oddalanie się od siebie a nie wzajemna przyjaźń. Uczucia do innych osób są wg mnie drugorzędne w porównaniu z taką ewentualnością. Dlatego próbowałem zwrócić uwagę Autorki na to, czy jest im ze sobą dobrze, czy się kochają, może przyjaźnią. Bez miłości czy przyjaźni rzeczywiście pozostaje egzekwowanie praw i obowiązków, zakazów i nakazów.
Prawo do zdrady nie istnieje, ale jeśli już wymyślać coś w tym stylu, to raczej wtedy, jeśli kocha partnerkę, bo może ślubował jej miłość i wierność, i chyba tylko w takim przypadku, gdy wciąż partner  jest blisko z partnerką flirt może być czymś niegroźnym. W chrześcijańskim modelu małżeństwa nie ma miejsca na cudzołóstwo. Podobnie jak jest zalecenie, by żona była mężowi posłuszna i to mąż decyduje co jest dobre dla nich a co złe. To mąż odpowiadać ma przed Bogiem za ich wspólne życie, przynajmniej wg Ewangelii.
Sprawa się komplikuje, jeśli nie powołujemy się na moralność chrześcijańską, judaistyczną czy muzułmańską i związek nie jest zawarty w oparciu o zasady religii. W takim przypadku można uznać, że wymagania stawiane partnerom są narzucane  lub nie wynikają ze wspólnej umowy, bo zazwyczaj nie ślubuje się sobie co się będzie robiło, tylko zawiera się akt małżeństwa. No chyba, że ktoś pokusił się o własny tekst przy zawieraniu związku.
Czy jakieś inne wątpliwości? Poruszyłbym problem posłuszeństwa żon w związkach opartych na prawie religijnym. Cudzołóstwo jest grzechem wg religii, ale za grzech ten rozlicza Bóg, nie żona. Bywa, że w imieniu Boga rozliczają członkowie wspólnoty religijnej już w doczesnym życiu. Jest to moim zdaniem niesprawiedliwe, ale tak to wygląda, gdybyśmy się trzymali dokładnie liter przepisów, praw, zobowiązań.
Twoje kategoryczne stawianie sprawy opierasz na religii czy po prostu na powszechnym, obiegowym zwyczaju?

Przepraszam, że brzmi to dość formalnie, ale podobnie odczytałem Twoje słowa.

14

Odp: Czy to już zdrada?

Zdrada to pojęcie różnie odbierane prze z każdego z nas. Dla mnie to zdrada emocjonalna, choć On może sobie nie zdawać z tego sprawy. Kobiety "biorą" mężczyzn na przyjaźń. Pomoc w różnych drobnych sprawach a oni jak głupcy dają się na to nabrać Rycerze. Musisz być czujna i uzmysłowić Mu, ze Ci się to nie podoba.

Chcę dawać i brać
Przyjaźń to największy skarb po miłości oczywiście
Nigdy nie wiesz kim jesteś póki życie nie postawi Cię przed konkretnym wyzwaniem
Uśmiech to nasza wizytówka

15

Odp: Czy to już zdrada?
dżdżownick napisał/a:
Zalamanna napisał/a:

Jesteś mężczyzną i inaczej na to patrzysz, ale powiedz mi skoro nie przestał kochać to czemu pisze po kryjomu z inną kobietą? Co to w takim razie jest? Ja też mam nr telefonu kolegów z pracy; pisze lub dzwonię tylko i wyłącznie w sprawach służbowych i nie jest to godzina 21 w sobotę.

Co do koleżanki, stuprocentowej pewności nie mam ale po przeczytaniu korespondencji pasuje mi do jednej z jego koleżanek z pracy.

Zalamanna, ja nie wiem, czy Twój partner przestał Ciebie kochać, czy nie. Nie chciałem też sugerować, że może jednak kocha. To Ty wiesz najlepiej jak jest między Wami. Jednak nie pisałaś nic o tym, byś była niekochana, napisałaś, że jest normalnie, czasami zdarzają się kłótnie. Odpowiedź na to, dlaczego po kryjomu pisze z inną kobietą mogłaby być złożona. Bo dlaczego z inną kobietą? Wiadomo chyba dlaczego po kryjomu, jeśli już z nią pisze. Z powodu ewentualnej Twojej reakcji, jak się można spodziewać - raczej nieprzychylnej.
Odnośnie zdrady: co dla Ciebie jest w tym wszystkim złe? Jego uczucia (oscylujące wokół sympatii, może miłości - tego możemy się domyślać, bo nie wiemy) do innej czy ewentualny brak uczuć do Ciebie? A Ty go kochasz czy po prostu jesteście razem?
Być może to zdrada. Przecież to zależy od kryteriów, jakie Wy przyjęliście.

Cyngli napisał/a:
dżdżownick napisał/a:

Zdradą jest to, że lubi jakąś Scarlett czy ewentualność, że być może przestał kochać partnerkę?
A jeśli nie przestał kochać?

Poświęca czas i emocje innej kobiecie, do tego kłamie zapytany o to wprost.

Czyli na pewno jest winny kłamstwa. To nie ulega wątpliwości. Wielu ludzi sądzi, że kłamstwo jest zdradą, obojętnie jakie.
Zarzut o poświęcaniu czasu i emocji innej kobiecie jest, przynajmniej dla mnie, świadectwem perfidii (sugerowanie krzywdy wynikającej z niezajmowania się partnerką) lub zaborczości. A gdyby ten sam czas i podobne emocje poświęcił przyjacielowi pisząc do niego w sobotę w nocy, to też byłaby zdrada, bo nie zajmuje się swoją partnerką?

Na podstawie tej jednostronnej relacji również napisałbym, że to jest zdrada, jeśli za zdradę uznamy niedozwolone, niejawne, sympatyczne kontakty z inną kobietą. Ja mam jednak zupełnie inne kryteria zdrady, co zresztą tutaj jest nieistotne.

Kłamstwo dotyczyło rozmów z inną kobietą. Poświęcanie czasu innej kobiecie jednocześnie ukrywając ten fakt przed partnerką - sorry, to jest niedopuszczalne.
Z kolegami to co innego.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

16

Odp: Czy to już zdrada?

Rozmowa była bardzo spokojna. Przyznał, że to koleżanka z pracy, że jest chora i nie ma wsparcia mimo, że ma męża i dzieci. Pseudonim wytłumaczył ksywką w pracy. W sumie hmmm... Jestem w punkcie wyjścia tyle że on wie że ja wiem. Muszę być czujna i obserwować. Ufam mu choć mam wrażenie,  że to bajeczka dla naiwnych.

Nie jestem typem kobiety zaborczej, gdyby powiedział że pisze z koleżanką bo ma problemy zrozumiała bym, może nawet starałabym się pomóc. Dlaczego więc kłamie?

Wkrótce się okaże...

17

Odp: Czy to już zdrada?
Cyngli napisał/a:

Kłamstwo dotyczyło rozmów z inną kobietą. Poświęcanie czasu innej kobiecie jednocześnie ukrywając ten fakt przed partnerką - sorry, to jest niedopuszczalne.
Z kolegami to co innego.

Bo każda kobieta to kochanka a z mężczyzną mężczyzna się nie prześpi, więc i kłamstwo mniej znaczy? I lepiej dmuchać na zimne?

Zalamanna napisał/a:

Rozmowa była bardzo spokojna. Przyznał, że to koleżanka z pracy, że jest chora i nie ma wsparcia mimo, że ma męża i dzieci. Pseudonim wytłumaczył ksywką w pracy. W sumie hmmm... Jestem w punkcie wyjścia tyle że on wie że ja wiem. Muszę być czujna i obserwować. Ufam mu choć mam wrażenie,  że to bajeczka dla naiwnych.

Nie jestem typem kobiety zaborczej, gdyby powiedział że pisze z koleżanką bo ma problemy zrozumiała bym, może nawet starałabym się pomóc. Dlaczego więc kłamie?

Wkrótce się okaże...

Rozmowa dotyczyła tylko tego, kim jest ta kobieta? Nie poruszyłaś wątku jego kłamania i inwigilacji z Twojej strony?
Zalamanna, zgodnie z Twoimi wyobrażeniami o związku, których mogę się z grubsza domyślać, doszło do zdrady lub do początku zdrady, jak to określiłaś. W związkach opartych nie o więź między partnerami i zaufanie między nimi a o zobowiązania to jest duży problem. Masz teraz zagwozdkę, co z tym zrobić.

Gdybyście sobie ufali, to po pierwsze on by Ciebie nie okłamywał, a po drugie Ty nie dociekałabyś, czy Ciebie zdradza. Piszesz, że mu ufasz, ale nie wydaje mi się to prawdą. Zaznaczasz, że musisz być czujna, musisz obserwować i że Ci sprzedał bajeczkę dla naiwnych... deklaracja, że mu ufasz nic tu nie zmienia, może poza tym, ze możesz się z tym lepiej czuć, jeśli w to swoje zaufanie uwierzysz.

18

Odp: Czy to już zdrada?
dżdżownick napisał/a:

Twoje kategoryczne stawianie sprawy opierasz na religii czy po prostu na powszechnym, obiegowym zwyczaju?

Przepraszam, że brzmi to dość formalnie, ale podobnie odczytałem Twoje słowa.

Gdybym opierała na religii, to bym krytykowała ich związek od tylu lat bez ślubu i może nawet tą zdradę zaczęła bym obwiniać brakiem małżeństwa, co było by zwyczajnie głupie z mojej strony. Jestem wierząca, ale zdrowy rozsądek zachowałam. Zdrada to zdrada i nie wiem co do tego ma religia. I nie, nie uważam, że większą tragedią jest brak miłości, bo z tą miłością to różnie bywa właśnie. Raz się ludzie szalenie kochają, raz przestają, a zdarzają się takie sytuacje, że ktoś od kogoś odszedł, a potem żałował, bo jednak kochał. Problem z miłością jest taki, że mało kto potrafi faktycznie ocenić czy nadal kocha i na ile. A to zdrada kończy związek, nie brak miłości.

Załamana, bądź faktycznie czujna. Ja sama nie wiem co bym na Twoim miejscu zrobiła, bo z jednej strony chciała bym mu wierzyć, z drugiej strony po co w takim razie skłamał, że to reklamy, gdy napisała Scarlet i że nie pisze z żadną kobietą? Trochę lipa, że Twój facet nie ma jaj, aby Ci wyznać całą prawdę. Powodzenia.

Widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

19 Ostatnio edytowany przez Zalamanna (2017-08-08 07:54:57)

Odp: Czy to już zdrada?

Widzisz, rozmowa dotyczyła wszystkiego, kłamstwa również. Zgodnie z moimi wyobrażeniami... Heh.. Ciekawie ujęte. Niestety nie mam wyobrażeń, życie wszystko reguluje. Nie jestem małą dziewczynką i nie wierzę w księcia. Jestem normalną kobietą, żyję z człowiekiem od ponad 10 lat mamy kilkuletnie dziecko. Raz jest lepiej raz gorzej, każde z nas jest tylko człowiekiem. Na co dzień pracuję zawodowo a po powrocie z oddaniem zajmuję się domem i rodziną. Nie będę się teraz zastanawiać czy może pisał bo potrzebował miłości czy troski czy może z nudów dla zabawy. Zawsze każdego możemy tak ocieniać. Zła i wyrodna kobieta przyszła z pracy ugotowała obiad, posprzątała w międzyczasie zajęła się dzieckiem i nastawiła pranie; po wykonaniu wszystkich domowych czynności usiadła zmęczona obok męża by spokojnie napić się wina i porozmawiać o minionym dniu i się przytulić, pobyć razem a tu nagle sms od innej. Racja mężczyzna czuł się porzucony i niechciany gdy kobieta prała jego gacie więc musiał szukać pocieszenia u innej.

Tak to moje wyobrażenie związku...

Przykro mi, że mnie oszukał, przykro że w ten sposób pisał do innej kobiety nawet jeśli prawdą jest co mówi. Uważam, że każdy związek powinien opierać się na zaufaniu ale wiem, że są chwile kiedy można je po prostu stracić, a to przecież nie znaczy, że się go nie miało

20

Odp: Czy to już zdrada?

Załamana i co zamierzasz zrobić?

Widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

21

Odp: Czy to już zdrada?

Poczekam... Zobaczę czy i jak się sytuacja rozwinie...

22

Odp: Czy to już zdrada?
dżdżownick napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Kłamstwo dotyczyło rozmów z inną kobietą. Poświęcanie czasu innej kobiecie jednocześnie ukrywając ten fakt przed partnerką - sorry, to jest niedopuszczalne.
Z kolegami to co innego.

Bo każda kobieta to kochanka a z mężczyzną mężczyzna się nie prześpi, więc i kłamstwo mniej znaczy? I lepiej dmuchać na zimne?

Zalamanna napisał/a:

Rozmowa była bardzo spokojna. Przyznał, że to koleżanka z pracy, że jest chora i nie ma wsparcia mimo, że ma męża i dzieci. Pseudonim wytłumaczył ksywką w pracy. W sumie hmmm... Jestem w punkcie wyjścia tyle że on wie że ja wiem. Muszę być czujna i obserwować. Ufam mu choć mam wrażenie,  że to bajeczka dla naiwnych.

Nie jestem typem kobiety zaborczej, gdyby powiedział że pisze z koleżanką bo ma problemy zrozumiała bym, może nawet starałabym się pomóc. Dlaczego więc kłamie?

Wkrótce się okaże...

Rozmowa dotyczyła tylko tego, kim jest ta kobieta? Nie poruszyłaś wątku jego kłamania i inwigilacji z Twojej strony?
Zalamanna, zgodnie z Twoimi wyobrażeniami o związku, których mogę się z grubsza domyślać, doszło do zdrady lub do początku zdrady, jak to określiłaś. W związkach opartych nie o więź między partnerami i zaufanie między nimi a o zobowiązania to jest duży problem. Masz teraz zagwozdkę, co z tym zrobić.

Gdybyście sobie ufali, to po pierwsze on by Ciebie nie okłamywał, a po drugie Ty nie dociekałabyś, czy Ciebie zdradza. Piszesz, że mu ufasz, ale nie wydaje mi się to prawdą. Zaznaczasz, że musisz być czujna, musisz obserwować i że Ci sprzedał bajeczkę dla naiwnych... deklaracja, że mu ufasz nic tu nie zmienia, może poza tym, ze możesz się z tym lepiej czuć, jeśli w to swoje zaufanie uwierzysz.

Nie każda kobieta to kochanka, jednakże ta kobieta, dla której facet okłamuje swoją partnerkę stwarza potencjalne zagrożenie. Dla mnie brak lojalności jest zdradą, choć nie stricte fizyczną.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

23

Odp: Czy to już zdrada?
07ananas napisał/a:

Zdrada to pojęcie różnie odbierane prze z każdego z nas. Dla mnie to zdrada emocjonalna, choć On może sobie nie zdawać z tego sprawy. Kobiety "biorą" mężczyzn na przyjaźń. Pomoc w różnych drobnych sprawach a oni jak głupcy dają się na to nabrać Rycerze. Musisz być czujna i uzmysłowić Mu, ze Ci się to nie podoba.


Zgadzam się z Tobą.
Ja np. do mojej najbliższej przyjaciółki nie dzwonię w sobotę ok. 21, bo wiem, że na 100% jest wtedy z mężem, pewno przed TV albo powoli zbiera się spać. Choćby mnie piliło, czekam z telefonem do niedzieli, a najlepiej do poniedziałku, kiedy jej mąż jest w pracy. Ta kobieta nie miała takiego hamulca, to niepokojące.

Oby ta rozmowa zadziałała na niego jak kubeł zimnej wody, trzymam kciuki.

24

Odp: Czy to już zdrada?
Zalamanna napisał/a:

Widzisz, rozmowa dotyczyła wszystkiego, kłamstwa również. Zgodnie z moimi wyobrażeniami... Heh.. Ciekawie ujęte. Niestety nie mam wyobrażeń, życie wszystko reguluje. Nie jestem małą dziewczynką i nie wierzę w księcia. Jestem normalną kobietą, żyję z człowiekiem od ponad 10 lat mamy kilkuletnie dziecko. Raz jest lepiej raz gorzej, każde z nas jest tylko człowiekiem. Na co dzień pracuję zawodowo a po powrocie z oddaniem zajmuję się domem i rodziną. Nie będę się teraz zastanawiać czy może pisał bo potrzebował miłości czy troski czy może z nudów dla zabawy. Zawsze każdego możemy tak ocieniać. Zła i wyrodna kobieta przyszła z pracy ugotowała obiad, posprzątała w międzyczasie zajęła się dzieckiem i nastawiła pranie; po wykonaniu wszystkich domowych czynności usiadła zmęczona obok męża by spokojnie napić się wina i porozmawiać o minionym dniu i się przytulić, pobyć razem a tu nagle sms od innej. Racja mężczyzna czuł się porzucony i niechciany gdy kobieta prała jego gacie więc musiał szukać pocieszenia u innej.

Tak to moje wyobrażenie związku...

Przykro mi, że mnie oszukał, przykro że w ten sposób pisał do innej kobiety nawet jeśli prawdą jest co mówi. Uważam, że każdy związek powinien opierać się na zaufaniu ale wiem, że są chwile kiedy można je po prostu stracić, a to przecież nie znaczy, że się go nie miało

Pisząc o Twoich wyobrażeniach o związku, jakich się domyślam u Ciebie, miałem na myśli takie, które mogłyby być podstawą do uznania, że Twój partner Ciebie teraz zdradził. Domyślam się więc, że wg Ciebie związek powinien polegać na tym, że dwoje ludzi "oddaje się" sobie, by wspólnie tworzyć "ognisko domowe". Cel wspólny ma dominować nad indywidualnymi dążeniami.

Życie wszystko reguluje. Mamy jednak niemały wpływ na to, jak ono wygląda. Chociażby przez to, jak do niego podchodzimy, jak interpretujemy to, co nas spotyka.
Nie ma sensu zastanawiać się dlaczego z tą koleżanką pisał, bo i tak grubo przekroczył koleżeńskie relacje jeśli tłumaczy to w taki sposób, że udziela jej wsparcia bo ona nie jest wspierana przez rodzinę (kolega z pracy nie jest tym, który może zastępować męża we wspieraniu w trudnych chwilach). To tak na sucho, interpretując gołe fakty i układ postaci na szachownicy życia. Dużo się zmienia, gdy dochodzą szczegóły, gdy pod ocenę idzie również to jacy jesteście.  Gdyby nakręcić film o tej sytuacji można byłoby to zrobić z różnymi wariantami: tak na przykład, że widz kibicowałby Tobie, lub tak, że kibicowałby jemu... a może widz też chciałby wesprzeć Scarlett. 

Jesteś rozgoryczona. Pisząc o partnerze piszesz już jak o zimnym draniu, egoiście, może kimś coraz bardziej obcym. I oddajesz mu inicjatywę. Czekasz, co się rozwinie. Czy warto? Skoro utwierdziłaś się w przekonaniu, że zdradził?
Rozmówczynie podtrzymują Twoją uwagę skierowaną na zdradę. Zajęta tym tematem, skupiona na ostrożności i wychwytywaniu kolejnych oznak zdrady będziesz rozgoryczona coraz bardziej.
A widzisz... do tej pory niewiele wiemy o czymś dobrym, co Twój partner wnosi w Wasze życie. Ogólnikowe słowa o normalności. Mam nadzieję, że to zbyt mało do tego, że Ci na nim zależy. Że jest coś więcej. Że potrafi Ciebie wspierać bardziej niż koleżankę. Jeśli nie kończysz tego związku, to może spróbuj nie zamykać się tylko w swoich obowiązkach domowych, otwórz się na świat i jeśli Ci się kiedyś zdarzy uśmiechnąć do drugiego człowieka na własnym przykładzie zobacz, czy musi to prowadzić do zdrady.

Życzę Ci powodzenia... i zmiany nicka (jeśli go dobrze odczytuję jako "załamana").

25

Odp: Czy to już zdrada?
dżdżownick napisał/a:

jeśli Ci się kiedyś zdarzy uśmiechnąć do drugiego człowieka

Nawet nie wiesz jak często się uśmiecham do ludzi...

... ale dziękuję za to, że chciałeś pokazać problem z innej strony.

26

Odp: Czy to już zdrada?

to  niekoniecznie musi  oznaczać zdradę w pełnym tego słowa znaczeniu, ale twój mąż może traktować tę koleżankę jak taką odskocznię od domowych problemów…

wszystko Ci wolno,  ale nie wszystko warto!

27

Odp: Czy to już zdrada?

Według moich kategorii nie jest to zdrada.
Porozmawiaj z mężem otwarcie, może ukrywa zwyczajną znajomość przed Tobą bo boi się zazdrości ?
Trudno tutaj spekulować coś sensownego. Powiedz, że zauwazyłaś i prosisz o wyjasnienia. Najlepiej zrób to ze spokojem.

28

Odp: Czy to już zdrada?
Zalamanna napisał/a:
dżdżownick napisał/a:

jeśli Ci się kiedyś zdarzy uśmiechnąć do drugiego człowieka

Nawet nie wiesz jak często się uśmiecham do ludzi...

Nie wiem, to prawda. Bo tutaj działa na wyobraźnię tylko to, co o sobie napiszesz. Nawet jednak będąc blisko kogoś trudno jest kogoś na wskroś poznać, ba! samych siebie możemy nie znać.

Niech więc Twój uśmiech nie znika z Twojego życia.

29

Odp: Czy to już zdrada?
Zalamanna napisał/a:

Witajcie,
Nie wiem czy to jest niesamowite ale z pewnością daje do myślenia. Kilka dni temu, wieczorem stałam obok mojego wieloletniego partnera (właściwie z nim) i pijąc wino patrzyłam jak zapada zmierzch. Partner przeglądał w tym czasie Internet. Ciszę przerwał dźwięk smsa z jego komórki. Odruchowo spojrzałam w kierunku telefonu. Zobaczyłam, że wiadomość przyszła od Scarlett. Zapytałam co to? Powiedział, że reklamy. Na drugi dzień pytałam czy czasem nie pisze z inną kobietą; zaprzeczył. Nigdy nie zaglądałam do jego telefonu czy komputera gdyż uważam, że są to prywatne rzeczy ale ta postać niczym ze znanej powieści nie dawała mi spokoju. Przy natrafiającej się okazji przeczytałam korespondencję. Wiadomości były ciepłe, pełne uczucia, pełne emotikon z całusami, pełne troski. Wywnioskowałam też, że to koleżanka z jego pracy. Zrobiło mi się bardzo przykro; jesteśmy razem od 10 lat mamy dziecko, w związku jak to w związku czasem się kłócimy ale jest normalnie. Pomyślałam, że może ta kobieta ma jakieś problemy i potrzebuje pomocy ale w takim razie po co ten pseudonim? Sama nie wiem co myśleć... Czy to początek zdrady??

Załamanna, ogólnie zdradzony definiuje co jest dla niego zdradą. Wg mnie jeśli czujesz się dotknięta i skrzywdzona zachowaniem swojego partnera, bo odbierasz jego zachowanie jako przekroczenie granicy uczciwości i lojalności wobec ciebie, to oznacza, że zostałaś zdradzona.
Bardzo źle wygląda to, że twój partner zaprzeczył, gdy zapytałaś go, czy pisze z inną kobietą, po czym okazało się, źe z premedytacją cię okłamał i dopiero twarde dowody zmusiły go do "szczerości" wobec ciebie. To oznacza, że on miał świadomość "niestosowności" wymiany smsów z koleżanką. Dlatego też nie dziwi mnie, że straciłaś do niego zaufanie.
Bardzo podoba mi się twoja postawa w obecnej sytuacji. Nie wpadłaś w czarną rozpacz, tylko cierpliwie czekasz na rozwój sytuacji. Pozwalasz partnerowi wybrać, co jest dla niego priorytetem. Czy poczucie bycia bohaterem w oczach koleżanki, czy uczciwość i lojalność wobec kobiety, z którą się związał.
Powodzenia smile

30

Odp: Czy to już zdrada?
summerka88 napisał/a:

Załamanna, ogólnie zdradzony definiuje co jest dla niego zdradą. Wg mnie jeśli czujesz się dotknięta i skrzywdzona zachowaniem swojego partnera, bo odbierasz jego zachowanie jako przekroczenie granicy uczciwości i lojalności wobec ciebie, to oznacza, że zostałaś zdradzona.
Bardzo źle wygląda to, że twój partner zaprzeczył, gdy zapytałaś go, czy pisze z inną kobietą, po czym okazało się, źe z premedytacją cię okłamał i dopiero twarde dowody zmusiły go do "szczerości" wobec ciebie. To oznacza, że on miał świadomość "niestosowności" wymiany smsów z koleżanką. Dlatego też nie dziwi mnie, że straciłaś do niego zaufanie.
Bardzo podoba mi się twoja postawa w obecnej sytuacji. Nie wpadłaś w czarną rozpacz, tylko cierpliwie czekasz na rozwój sytuacji. Pozwalasz partnerowi wybrać, co jest dla niego priorytetem. Czy poczucie bycia bohaterem w oczach koleżanki, czy uczciwość i lojalność wobec kobiety, z którą się związał.
Powodzenia smile

Dzękuję smile

31

Odp: Czy to już zdrada?

Hm... może zabrzmię bardzo głupio, ale może uda Ci się jakoś "podejrzeć" wiadomości jakie z nią pisze na Facebooku albo telefonie? Sama też jestem daleka od kontrolowania męża, ale to jest dziwna sytuacja.. Lepiej czasami wszystko wyjaśnić i mieć lepszy, ciepły kontakt z partnerem niż nerwowo o tym myśleć.

32

Odp: Czy to już zdrada?

nie ma po co się martwic na zapas

[tu był nieregulaminowy link - usunięte przez moderację]

33

Odp: Czy to już zdrada?
kasiapa napisał/a:

Hm... może zabrzmię bardzo głupio, ale może uda Ci się jakoś "podejrzeć" wiadomości jakie z nią pisze na Facebooku albo telefonie? Sama też jestem daleka od kontrolowania męża, ale to jest dziwna sytuacja.. Lepiej czasami wszystko wyjaśnić i mieć lepszy, ciepły kontakt z partnerem niż nerwowo o tym myśleć.



Popieram dyskretne sprawdzenie. Tutaj akurat są podstawy, zwłaszcza że facet coś kręci…

wszystko Ci wolno,  ale nie wszystko warto!

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Czy to już zdrada?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016