USA życie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: USA życie?

Witam. Mam pewne plany. By jak już będę mieć dość ułożone życie wyprowadzić się za granicę w Polsce dotyczyć się Angielskiego oraz skończyć szkołę itd. Jak myślicie, czy to dobry pomysł? I czy ktoś wie jak jest w USA? Mam na myśli życie...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: USA życie?

Hej,Mieszkam tutaj juz troche lat co bys chciala sie dowiedziec ?

3

Odp: USA życie?

Też mieszkam w USA, życie tutaj wygląda zupełnie inaczej niż w Europie. Jedno jest pewne, bez dobrego angielskiego będzie ci ciężko. Poza tym pamiętaj, że do USA nie można się tak po prostu "wyprowadzić". Jeśli chcesz tu zostać musisz mieć wizę imigracyjną a taką dostajesz tylko jako dziecko, rodzic albo współmałżonka obywatela USA (z urodzenia lub naturalizacji). Możesz ubiegać się o wizę turystyczną, ale zostać możesz tylko na pół roku. Jeśli nie masz tutaj dobrych znajomych lub zaufanej rodziny, którzy cię "wprowadzą"w życie, możesz srogo się rozczarować.
Nie piszę tego, żeby cię zniechęcić, ale czytałam kilka historii o takich wielkich rozczarowaniach.
Powtórzę po poprzedniczce, powiedz, czego chciałabyś się dowiedzieć, chętnie popiszę.
Pozdrawiam!

Reklama

4

Odp: USA życie?

życie w Stanach na pewno jest prostsze, tansze, mniej skomplikowane. Nawet mając jakakolwiek prace, jesteś w stanie się utrzymać samodzielnie wynajmując mieszkanie. Jedzenie jest tanie, ciuchy są tanie. Córka mojej koleżanki tam mieszka, jeszcze nie na stale, bo studiuje tam. Pracuje i wystarcza jej na bieżące potrzeby. Jada na mieście, stać ja na ciuchy, przyznała się, ze czasem nie pierze bielizny, tylko wyrzuca bo jest tak tania, ze jej się nie chce, woli kupić nowa. Mówi, ze ludzie bardziej wyluzowani, otwarci, pomocni i usmiechnieci, sami pytaja czy jest jakis problem. Gdy wraca do kraju to jak mówi uderza ja kontrast, jest szaro, smutno, ludzie wszedzie sie spiesza, spieci  i każdy pędzi w swoja strone nie oglądając się na innych.
Mój maz gdy był w Stanach miał podobne odczucia. Stwierdził, ze zupełnie inna mentalność ludzi i w ogóle finansowo tez lajtowo. Mieszkali z kolega w hotelu, jadali na mieście codziennie w innej knajpie, jeździli cały czas wynajmowanym nowym samochodem, przelecieli sie helikopterem i nie zrujnowało to ich kieszeni, co u nas pewnie miałoby miejsce.

5

Odp: USA życie?

Hej, nie wiem czy temat aktualny, byłam w stanach przez pół roku, i faktycznie ceny za roznego rodzaju produkty są bardzo niskie, co u nas jest bardzo drogie.
Jak wróciłam do Polski to nie mogłam zrozumieć tego kontrastu cenowego, jak to możliwe ze taka sama wkladka do butów tam kosztowała 10-15$ a u nas 90 PLN?! Sytuacji bylo wiele. TylKO jeżeli chodzi o żywność, możesz jeść bardzo tanio, Tylko to co będziesz jadła to - ścierowo. Mam chorą tarczyce i to jak ją załatwiłam półrocznym zarciem w USA - mówi samo za siebie. Ale to od Ciebie zalezy jak bedziesz żyła i jadła !!!

Co nie zmienia faktu że ja myślę o tym żeby kupić bilet w jedną strone. Byłam na Work & Travel, mam już swój SS number, więc to duży plus, teraz myśle o tym aby znowu tak wyjechać i już zostać tam na stałe. Nie moge odnaleźć sie w PL, co wiąże się z moimi wyborami i życiem. Nie zostałam tam teraz tylko i wyłącznie dlatego że chciałam zakonczyć wszystko w Polsce i wyjechać tam normalnie bez przeszkód, zaczać od nowa. Skonczyć tu studia, wszystkie relacje które powinny się zakonczyć i od początku.

Czy myślicie, albo znacie kogoś kto w wieku 27 lat zaczął wszystko od nowa ?

Zabawne, jak wszystko zmienia się w 5 sekund
Reklama

6

Odp: USA życie?

Polecam kanał na Youtube stanowo.com. Pewna sympatyczna Pani opowiada o życiu w Stanach, a dokładniej na Florydzie.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

7

Odp: USA życie?

OBEJRZALAM, DZIEWCZYNA KONKRETNIE MÓWI wink

Zabawne, jak wszystko zmienia się w 5 sekund

8

Odp: USA życie?
Bella919 napisał/a:

OBEJRZALAM, DZIEWCZYNA KONKRETNIE MÓWI wink

Uwielbiam ją.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

9

Odp: USA życie?
Bella919 napisał/a:

Czy myślicie, albo znacie kogoś kto w wieku 27 lat zaczął wszystko od nowa ?

Ameryka jest pełna takich osób, ale osobiście znam - siebie. Miałam 32 lata jak wyjechałam (przedtem mieszkałam 5 lat w Niemczech, więc emigracja nie była mi całkiem obca) na wizie imigracyjnej po ślubie z Amerykaninem. W półtora roku kupiłam dwa samochody, 2 razy się przeprowadziłam, zbudowałam zdolność kredytową od zera, zmieniłam zawód, rozwiodłam się i zaręczyłam. Jeśli znasz Stany i masz szansę/wizę/pomysł, nie wahaj się, to najlepsze miejsce na zaczynanie od zera.
Pytaj jeśli chcesz coś wiedzieć, chęnie poopowiadam albo popodpowiadam wink

10

Odp: USA życie?
Ameliorate napisał/a:
Bella919 napisał/a:

Czy myślicie, albo znacie kogoś kto w wieku 27 lat zaczął wszystko od nowa ?

Ameryka jest pełna takich osób, ale osobiście znam - siebie. Miałam 32 lata jak wyjechałam (przedtem mieszkałam 5 lat w Niemczech, więc emigracja nie była mi całkiem obca) na wizie imigracyjnej po ślubie z Amerykaninem. W półtora roku kupiłam dwa samochody, 2 razy się przeprowadziłam, zbudowałam zdolność kredytową od zera, zmieniłam zawód, rozwiodłam się i zaręczyłam. Jeśli znasz Stany i masz szansę/wizę/pomysł, nie wahaj się, to najlepsze miejsce na zaczynanie od zera.
Pytaj jeśli chcesz coś wiedzieć, chęnie poopowiadam albo popodpowiadam wink


wow, jestem w szoku.

Mam znajomą która oferuje mi mieszkanie, aczkolwiek nie mam wizy żadnej narazie. Pracowałam przez 4 miesiące w OHIO, mam SSN, ale to wszystko. Nie mam męża. Boje się że jak wyjadę to będę musiała sprzątać domy i wieczorem zapijać smutki w alko. Takiej wizji boje się życia na emigracji.
Chcę wziąć udział w losowaniu o GC albo zatrudnić się w CITI i liczyć na to że mnie przeniosą na wzie pracowniczej. Nie wiem na ile jest to możliwe. I trochę samotności się boje. Mam szanse na jakieś prace biurowe w stanach? Nie jestem nikim wybitnym, niczego wybitnego i lepiej od innych nie robie. Tak mi się wydaje.

Zabawne, jak wszystko zmienia się w 5 sekund

11

Odp: USA życie?

Hm, wszystko zależy od twojego wykształcenia i doświadczenia zawodowego. Ja miałam to szczęście, że przyjechałam z magistrem (jestem nauczycielką przedszkolną i wczesnoszkolną) więc z pracą nie miałam problemów. Również magister to tutaj już raczej dla ambitnych, większość zawodów możesz oblecieć licencjatem. Dlatego też bez problemu przekwalifikowałam się na pracownika socjalnego, bez konieczności robienia dodatkowych uprawnień, co okazało się lepiej płatne i mniej stresujące. Ale cokolwiek byś nie robiła (chyba, że IT) to raczej ciężko znaleźć pracę spoza kraju (a nawet spoza stanu!) bo wszystko opiera się na rozmowach telefonicznych i rozmowach o pracę we własnej osobie. Ja miałam kłopoty ze znalezieniem pracy w Nebrasce będąc w Kalifornii, zatem szukanie z Polski może być trudne - co nie znaczy, że niemożliwe.
Co do mieszkania, to gdzie mieszka twoja znajoma? Taka opcja to bardzo dużo, wystarczy na początek, bo masz adres i poźniej przyda ci się to jako rekomendacja przy następnym wynajmie (bez tego kręcą nosem często). Nie martwiłabym się o to, że utkniesz "na zmywaku", byle jaka praca na początek wystarczy Ci na opłaty, a w międzyczasie możesz szukać innych rozwiązań.
SSN to podstawa egzystencji. Jednak drugą kluczową sprawą jest prawo jazdy i samochód. O ile nie mieszkasz w Chicago/NY to samochód to konieczność.
Samotność w USA nie jest aż takim problemem dla mnie jakim była w Niemczech. Ludzie są z reguły otwarci i przyjaźni (często na granicy wścibstwa), jest też mnóstwo lokalnych "społecznościowych" grup i wydarzeń, czy to związane z religiami, hobby czy innymi, gdzie można przyjść i poznać ludzi. Amerykanie ogólnie są bardzo ciekawi, tolerancyjni i lubią poznawać nowych ludzi. Ja czułam się zawsze "mile widziana": w pracy, wśród rodziny/znajomych, w życiu codziennym.
Jeszcze jedna rzecz to gdzie się osiedlisz, na twoim miejscu celowałabym w duże miasta (z pominięciem NY i SF, które są absurdalnie drogie), bo ludzie są bardziej świadomi świata i różnorodności, jest więcej ofert pracy i wszystkiego innego. Płace też są lapsze, i mimo, że ceny wyższe to wychodzisz na swoje.
Wiem, że to nie rozwiązuje problemu wizy, w którym nie bardzo mogę coś doradzić...
Warto próbować przez pracę z Polski, warto próbować na miejscu znaleźć pracę która da ci kontrakt (z czym możesz wyrobić wizę na czas kontraktu), po jakimś czasie warto się ubiegać o zmianę kategorii wizowej (niestety nie wiem jak dużo ruchu ma się przy przekształceniu wizy turystycznej/biznesowej na imigracyjną).
Gdzie pracowałaś? Co robiłaś? Miałaś kontrakt na 4 miesiące? Doświadczenie w pracy w USA to też super sprawa, bez tego też trudno się szuka.
Pozdrawiam

12

Odp: USA życie?
adiaphora napisał/a:

, sami pytaja czy jest jakis problem.

Ej no, w Polsce też czasem ktoś spyta: "Masz jakiś problem?!"

13

Odp: USA życie?
CatLady napisał/a:
adiaphora napisał/a:

, sami pytaja czy jest jakis problem.

Ej no, w Polsce też czasem ktoś spyta: "Masz jakiś problem?!"

ha, ha. No prawie to samo, ale prawie robi różnice wink

14

Odp: USA życie?
Bella919 napisał/a:

Czy myślicie, albo znacie kogoś kto w wieku 27 lat zaczął wszystko od nowa ?

Ja mam 44 lata i pół roku temu rzuciłam dobrze płatną pracę, dom, postawiłam wszystko na jedną kartę, i oto jestem w USA smile
Plus taki, że mam męża Amerykanina. Minus, że po angielsku się dogadam, ale do płynności mi daleko, a obawiam się, że nawet brdzo daleko wink

Nie mniej radzę sobie na szczęście. Od razu powiem, że w głównej mierze dzięki mężowi, który prowadzi mnie za rękę, bo jestem jak dziecko we mgle.
Na fb jest grupa Polki w Stanach - nieoceniona skarbnica wiedzy. Dzieki grupie wiem, do którego sklepu iść, co zrobić, jak mi auto stanie, u którego lekarza sie leczyć, a którego omijać szerokim łukiem i takie tam smile Musisz mieszkać w Stanach, żeby tu należeć, ale jest też inna: Polki w Stanach 1. Tam możesz dołączyć. Zasady działania te same.

W Ameryce można żyć, można dorabiać się od zera nawet w późnym wieku - znam takie osoby. Wystarczy chcieć pracować, bo praca jest. Im więcej pracujesz, tym więcej masz. Możesz żyć za parę dolarów na dzień, jeśli wolisz zbierać gotówkę na start, ale możesz też wydawać na bieżąco. Jak widzę, ludzie też tak żyją i to rodowici Amerykanie. Czasem śmieję się, że Amerykanie nie poradziliby sobie psychicznie z polska pensją  wypłacaną raz na miesiąc, bo jak tu rozplanować wydatki... Maja mentalność bawienia się, jak jest kasa, czyli pod koniec tygodnia, a potem zaciskania pasa przez kolejne parę dni, bo te dwa, trzy dni do następnej tygodniówki jakoś da się radę.

Ja nie mogę powiedzieć, czy mi sie tu podoba. Na pewno odkąd przyjechałam tu na stałe, nawet raz nie żałowałam, że podjęłam taką decyzję, ale nie wiem jeszcze, czy mi sie tu podoba, bo na razie ten kraj mnie ciekawi, a potrafi zaciekawić jak żaden inny. Faktycznie ludzie są inni. Pracuję w szkole, wczesniej pracowałam w Polsce też w tym zawodzie, i  widze ogromną różnicę już w dzieciach. Tutaj ludzie kochają siebie, sa świadomi własnej wartości. Zadanie szkoły to nauczenie podstaw ( nie przekazywanie szcegółowych informacji jak u nas), ale przede wszystkim odnajdywanie talentu dziecka. Szkoła i oczywicie rodzice budują poczucie własnej wartości u dzieci. Tego u nas nie ma. U nas jest tłamszenie, uczeń w szkole to gnojek, którego trzeba poskromić, a wiem, co mówię, bo wiele lat walczyłam w Polsce z takim podejściem do uczniów.
Zatem Amerykanie to ludzie z pasją, praktycznie każdy ma jakąś swoja dziedzinę, w której czuje się mocny i absolutnie nie zalezy ma na tym, żeby wiedzieć, że stolicą Japonii jest Tokio. Czasem ta miłość do siebie przeradza się w kuriozum niestety. Dziwaków tu nie brakuje smile

Co do stylu życia... Mnie się wydaje, że w Polsce żyłam wolniej. Na pewno nie pracowałam tyle, ile tu. Ale też w Polsce ogarniał mnie jakiś taki marazm trochę na zasadzie, że mam tyle, że mi wystarcza, to nie musze już nic więcej. Tutaj chce mi się pracować. I widze wokół siebie ludzi, którzy też dużo pracują.

15

Odp: USA życie?

Ciekawe spostrzeżenia Bellatrix. W jakiej części stanów mieszkasz? Bo od tego bardzo wiele zależy. Gdziekolwiek być jednak nie była, mam podobne doświadczenia, szczególnie jeśli chodzi o szkołę. Ogólnie ludzie są 100 razy bardziej przyjaźni i pozytywnie nastawieni, więcej jest też szacunku w codziennych relacjach, ludzie inaczej się do siebie zwracają, nie fochują się, nie drą się na siebie (która z nas nie dostała wiązanki od taksówkarza, kierowcy autobusu, recepcjonistki w przychodni albo "pani w okienku"?). Tutaj takie rzeczy nie przejdą, a jak już się zdarzy, to możesz się poskarżyć i będziesz wysłuchana. Nie mówiąc już o stosunku szef-pracownik. Szef okazujący zdenerwowanie jest uznany za nieprofesjonalnego. Ze słabych rzeczy, to biurokracja jest niekiedy uciążliwa i bezsensowna, np. każą ci wypełniać te same rubryczki po 100 razy, prawo imigracyjne jest wstrętne, oraz wiele rzeczy jest bardzo nienowoczesnych w wielu sytuacjach. Szczególnie w małych i średnich miastach do 500.000 często trzeba wszędzie dzwonić, bo zapomnij, że ktoś przeczyta maila. Albo w ogóle iść osobiście. No i cała fetyszyzacja wojska mnie wkurzała i obrzydzała na początku i to ich modlenie się do flagi. Ale po czasie zauważasz, że to cię nie dotyczy i przestajesz się przejmować.

16

Odp: USA życie?

Marzy mi się, żeby po studiach wyjechać do USA. Początkowo na rok, a jeśli podobałoby mi się, jakbym dawała radę - zostać na stałe. Na maksa jaram się Ameryką. Ale do zdobycia jakichś konkretniejszych informacji - mam jeszcze czas. wink

17 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2018-01-21 21:22:16)

Odp: USA życie?
Ameliorate napisał/a:

Ciekawe spostrzeżenia Bellatrix. W jakiej części stanów mieszkasz? Bo od tego bardzo wiele zależy. Gdziekolwiek być jednak nie była, mam podobne doświadczenia, szczególnie jeśli chodzi o szkołę. Ogólnie ludzie są 100 razy bardziej przyjaźni i pozytywnie nastawieni, więcej jest też szacunku w codziennych relacjach, ludzie inaczej się do siebie zwracają, nie fochują się, nie drą się na siebie (która z nas nie dostała wiązanki od taksówkarza, kierowcy autobusu, recepcjonistki w przychodni albo "pani w okienku"?). Tutaj takie rzeczy nie przejdą, a jak już się zdarzy, to możesz się poskarżyć i będziesz wysłuchana. Nie mówiąc już o stosunku szef-pracownik. Szef okazujący zdenerwowanie jest uznany za nieprofesjonalnego. Ze słabych rzeczy, to biurokracja jest niekiedy uciążliwa i bezsensowna, np. każą ci wypełniać te same rubryczki po 100 razy, prawo imigracyjne jest wstrętne, oraz wiele rzeczy jest bardzo nienowoczesnych w wielu sytuacjach. Szczególnie w małych i średnich miastach do 500.000 często trzeba wszędzie dzwonić, bo zapomnij, że ktoś przeczyta maila. Albo w ogóle iść osobiście. No i cała fetyszyzacja wojska mnie wkurzała i obrzydzała na początku i to ich modlenie się do flagi. Ale po czasie zauważasz, że to cię nie dotyczy i przestajesz się przejmować.


a mnie się bardzo podoba ten amerykanski patriotyzm, szacunek dla swojego kraju i symboli narodowych. Ludzie dbają o te wartości i są dumni ze są Amerykanami. Nikomu nie przyjdzie nawet do glowy wstydzić się z tego powodu, że szanują i kochają swoja ojczyznę a flaga jest dla nich niczym świętość. To ich przynajmniej jednoczy. Odwrotnie niz u nas.
Tam, jak 'bohater' wojenny wraca sztywny to samochody stają z szacunku, żeby oddać cześć. U nas to by raczej trąbiono i mięsem rzucano, że jakiś truposz blokuje drogę. Taka rożnica w mentalności. Dla europejczyka to jest niepojęte, jakaś tam tożsamość narodowa...

18

Odp: USA życie?
adiaphora napisał/a:

a mnie się bardzo podoba ten amerykanski patriotyzm, szacunek dla swojego kraju i symboli narodowych. Ludzie dbają o te wartości i są dumni ze są Amerykanami. Nikomu nie przyjdzie nawet do glowy wstydzić się z tego powodu, że szanują i kochają swoja ojczyznę a flaga jest dla nich niczym świętość. To ich przynajmniej jednoczy. Odwrotnie niz u nas.

Ja tam od patriotyzmu trzymam się z daleka, bo nic dobrego z tego nigdy nie wynika poza nieuzasadnionym poczuciem wyższości. "One nation under God", słyszałaś taki slogan? Tak się lubią od lat 50tych nazywać, coby podkreślić jak się różnią od komunistycznych państw. No ale w Polsce są i tacy, co mówią, że Jezus jest naszym królem, więc trudno wyczuć kto tu jest "ważniejszy". Amerykański patriotyzm jest bardzo skomplikowany i trochę abstrakcyjny, bo to kraj, który nigdy faktycznie nie zaznał wojny na swoim terytorium poza wojną domową, która jak wiadomo już inne ma znaczenie.
Poza tym jest w tym patriotyzmie wiele sprzeczności i szarych stref. I uwierz, nigdzie ludzie nie są zdjednoczeni patriotyzmem - a już na pewno nie w USA.
Zresztą ja bym wolała, żeby ludzi jednoczyła potrzeba dbania o siebie nawzajem i relacje z sąsiadami a nie namalowany na szmacie symbolik z pasków i gwiazdek.

19

Odp: USA życie?

Twoje prawo, jednak chyba mylisz patriotyzm z szowinizmem.

20 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-02-07 08:15:27)

Odp: USA życie?
adiaphora napisał/a:

a mnie się bardzo podoba ten amerykanski patriotyzm, szacunek dla swojego kraju i symboli narodowych. Ludzie dbają o te wartości i są dumni ze są Amerykanami. Nikomu nie przyjdzie nawet do glowy wstydzić się z tego powodu, że szanują i kochają swoja ojczyznę a flaga jest dla nich niczym świętość. To ich przynajmniej jednoczy. Odwrotnie niz u nas.
Tam, jak 'bohater' wojenny wraca sztywny to samochody stają z szacunku, żeby oddać cześć. U nas to by raczej trąbiono i mięsem rzucano, że jakiś truposz blokuje drogę. Taka rożnica w mentalności. Dla europejczyka to jest niepojęte, jakaś tam tożsamość narodowa...

Jeśli ktoś pomija fakt, że wojny USA są kończone z powodu wewnętrznej opozycji do nich, to może tak sobie myśleć. Przecież nie wycofują się z wojen, bo je przegrywają. Cały ruch hipisowski 1968 r. był oparty w opozycji do wojny w Wietnamie. Z sukcesem ją zakończył. Współcześnie też mimo nadal silnego występowania przeciw "terrorystom" kończą w Afganistanie czy gdzie indziej nie dlatego, bo przegrali, tylko bo nie mają
Gdyby wszyscy w USA byli tacy skłonni oddawać cześć ofiarom wojny, to miałoby ponure konsekwencje. Wojny USA nie są toczone w obronie - chociaż tak starają się tłumaczyć, ale przecież wiemy że bezpośredniego zagrożenie nie mieli. "Terroryści" wydają się groźniejsi niż są przez media.
Polacy nie oddają szacunku? Jakiś skrzywiony obraz Polski też masz. Od czego tych pomników tyle? Faktem jest, że tym, co walczą w Afganistanie czy Iraku nie oddaje się specjalnie szacunku, bo też Polacy rozumieją, że to nie jest nasza wojna. W Polsce oddaje się szacunek tym, którzy giną w obronie. I dobrze. Szczęście, że w ostatnich latach nie było takiej potrzeby (z pominięciem samospaleń itp.).
A na Zachodzie Europy, to chyba nawet podchodzą podobnie. Ostatnio nawet Katalończcy bardzo tożsamość narodową wysunęli na pierwszeństwo. Nie mówiąc np. o Szkotach itd. Nie mów Europejczykom, co to tożsamość narodowa. Jak jeszcze chcesz za przykład lepszy dawać USA to już pokazujesz że nie rozumiesz co to tożsamość narodowa. A patriotyzm to Ameliorate rozumie a to Ty chyba mylisz go z szowinizmem.

Cyngli napisał/a:

Polecam kanał na Youtube stanowo.com. Pewna sympatyczna Pani opowiada o życiu w Stanach, a dokładniej na Florydzie.

E tam, tylko gada to, co przeczytała w wiadomościach. Jeszcze z nastawieniem ze stereotypów. Ale nie no niektórzy co też mają nastawienie ze stereotypów, to rozumiem że potrzebują kogoś takiego, co też się dziwi, że jednak telewizja prawdy nie mówiła... Jednak tzw "Galerianki" to był mit? Ależ mnie zaskoczyliście. No ale ok, panią ze stanowo.com zaskoczyło...

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018