Juz sam nie wiem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1 Ostatnio edytowany przez Problematyczny00 (2017-06-19 23:34:44)

Temat: Juz sam nie wiem

Witam.
Moze zacznijmy, ze odwolam sie do wcześniejszego posta, bo mysle, ze ma to znaczenie - niestety nie moge dac linku:/ (w poscie nizej zacytowalem post o ktory chodzilo)
Nawiązując do minionych wydarzeń powiem, ze mimo tego, ze wątpliwości zeszly z tonu to nadal delikatne chyba mam. Glownie chodzi tez o to, ze moja dziewczyna jest bardzo wstydliwa i wstydzi sie do mnie przychodzic, mnie to smuci patrzac na wszystkie moje dawne i takze aktualne starania. Wydaje mi sie dziwne, bo przeciez jak komus zalezy jest w stanie przekraczac granice. Oprocz tego czuje, ze nie mowi mi wszystkiego, zawsze jak zaczynam powazna rozmowe zamyka sie, twierdzi ze nie umie rozmawiac i wszystko schodzi na moj monolog. Chcialbym, zebym sie otworzyla ale nie chce nalegac i wyciagac z niej czegos na siłę. Ogolnie tak jak wpominalem w tamtym poscie miala rzucić dla mnie palenie (oswiadczylem jej to w styczniu po nowym roku, a wciaz czekam).
Myslicie, ze jej naprawdę zalezy? Czy moze to kwestia przywiazania i tego, ze jestem dla niej podpora?
Dodam, ze ostatnio przyszedlem do niej o 1;30 bo wrocila nawalona z imprezki i pomoglem jej ogarnac.

Pozdrawiam :v

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Juz sam nie wiem

Dlaczego ją zmuszasz do rzucenia palenia?

Odp: Juz sam nie wiem
Problematyczny00 napisał/a:

Witam, na początku napiszę, że mam 17l i moja dziewczyna również.
A teraz od poczaku, 4 lata temu zacząłem pisać do mojej aktualnej dziewaczyny, po pewnym czasie chciałem z nią oczywiście wyjść. Jednak ona była i jest bardzo nieśmiała, pomimo moich długotrwałych i wielu starań, nigdy nie chciała. Nie raz przesiadywałem pod jej blokiem i czekałem az wyjdzie na spacer z psem by się z nia przejść i chociaż chwile porozmawiać, by się troche osmieliła ale ona wtedy jak najszybciej chciała znów znaleźć się w domu, można powiedziec, że uciekała. Nawet zakumplowałem się z jej koleżankami, z myślą, że moze wyjdę z nią i osobą, którą dobrze zna i ufa. Jednak to niczego nie dało, nie chciała, a ja próbowałem wszystkiego, oczywiście w granicach rozsądku i starałem się nie być nachalnym. Nawet powiedziałem jej, ze mi się podoba i chciałbym ją poznać, ale to w rezultacie tez niczego nie przyniosło. Bardzo się starałem ale pomimo tego wszystkiego sie nie udawało. Po roku zaczął do niej zarywać mój kumpel, zdając sobie sprawę z tego jak bardzo mi na niej zalezy i ile poswięciłem chęci i starań. Jakoś miesiąc pózniej gdy wróciłem z wakacji dowiedziałem się od znajomego, że są razem, co gorsze jeszcze przed wyjazdem mówiła mi, że do niczego nie dojdzie. Poczułem się trochę oszukany, bo jej tamtejszy chłopak a mój serdeczny kumpel wiedział co i jak. Oprócz tego było mi trochę smutno i czułem się przygnębiony, nie raz płakałem i czułem się upokorzony przez nią i kompletnie olany, że przez cały tez czas nawet nie chciała ze mną wyjść, własciwie unikała widząc jak się staram. Po jakims czasie ze sobą zerwali, ja cały czas do niej pisałem, lecz nie pytałem juz tak czesto o wyjscie, własiciwie dosc rzadko, bo myslałem ze sama zaproponuje widziąc, ze cały czas piszemy, zreszta lubiła to robić tak mi się wtedy wydawało (dziś już nawet o tym wiem). Można powiedziec, że tez trochę zwątpiłem, bo przeciez ile można się starać i być olewanym. Potem znalazła sobie innego chłopaka, z którym była około rok, jednak nie czuła się dość dobrze w tamtym związku i się rozeszli.
Ubiegłego roku we wrześniu wszystko się zmieniło, znaleźliśmy sie w jednej klasie, na początku nie podchodziliśmy do siebie, jednak po 2 tygodniach zaczęlismy wymieniać ze sobą zdania. Pod koniec września wyszedłem z nią pierwszy raz, nawet sobie nie wyobrażacie co czułem, jakie to było fantastyczne uczucie, wyjsc z kimś, z kim się chciało praktycznie od "zawsze". Po licznych spacerach, wyjściach i wspólnie spędzonych chwilach w koncu ją pocałowałem. Pózniej zostalismy parą i jestem naprawdę z tego powodu szczęsliwy. Warto dodać, ze jest to moja pierwsza dziewczyna i jest też pierwszą, którą pocałowałem rzecz jasna.
Wszysto było pięknie jednak pod koniec stycznia zachorowałem, dosć powaznie, nie chodziłem przed około 2 miesiące do szkoły, z powodu gorączki, teraz wciąz wracam do siebie, mam diete etc. Na dodatek rodzicie się rozwiedli, moze to tez ma jakiś wpływ. I problem polega na tym, ze pod koniec marca przyszły do mnie wątpliwości na temat związku z moją dziewczyna, czy to na pewno to, czy tam powinno być, czy to co czuję to na pewno to, bardzo sie tym przejąłem. Na dodatek utrzymywały się one około tygodnia moze 2, jednak potem, na szczęscie, zaczęły słabnąc, teraz już pojawiają się sporadycznie ale i nie moge powiedziec ze nie ma ich wcale, chociaż nie są tak silne i nie dotyczą konkretnie tego czego wczesniej. Ona uważa, że to wszystko jest jej winą, przez to, że mnie kiedyś tak bardzo zraniła. Ja się zastanawiałem czy to może nie dlatego, ze gdy byłem chory widywaliśmy się rzadziej, był okres, że nie przychodziła tydzień, a to wszystko wynikało z tego, ze się wstydziła. Jednak najgorsze, że nie wiem skąd owe wątpliwości się wzięły. Rozmawiałem z nią na ten temat i powiedziała, ze jest ze mną szczesliwa, chce ze mną być, nie zostawi mnie, ja z nią też, cały czas mi na niej zależy. Chcę z nią spędzać czas, jest dla mnie najwazniejsza jednak czasami czuję taka jakby delikatną niechęc. Możliwe, że bierze się to tez z tego, że pali papierosy a dla mnie to głupota w tak młodym wieku i chciałbym, żeby przestała, zresztą ona sama tego chce i dzięki mnie jest jej łatwiej jednak nie może całkowicie i wciąz czasami musi.
A może juz po prostu zacząłem wyolbrzymiać? Rozmawiałem z przyjaciółką, która zawsze mnie z chęcią wysłucha i mówiła, żebym nabrał lekkiego dystansu.
Chciałbym jeszcze dodać, bo mi umknęło, ze się dobrze dogadaujemy i nie ma miedzy nami żadnych kłótni.
Co o tym wszystkim sądzicie?
Czy to jest normalne?
Jak zwalczyć te watpliwosci, czy też co zrobić, bo zalezy mi na niej i nie chcę kończyć tego związku?
Może ktoś miał podobną sytuację i chciałby się podzielić swoim doswiadczeniem.

Z góry dziękuje za wszelkie odpowiedzi.
Pozdrawiam

Reklama
Odp: Juz sam nie wiem
Jacenty89 napisał/a:

Dlaczego ją zmuszasz do rzucenia palenia?

Nie zmuszam, sama chciała to zrobic ale nie miala "motywacji". Po prostu dzieki mnie daje radę.

5

Odp: Juz sam nie wiem

Widzę, że jesteś bardzo porządnym chłopakiem.
1.
Być może po swoich nieudanych związkach nabrała takiej postawy, ale nie jestem pewna. Nie chcę mówić za nią.
2.
Albo po prostu taki ma charakter, sposób bycia.

Ja na przykład jestem typem dziewczyny, którą ciężko "oswoić". Trudno jest ludziom czasem ze mną, bo właśnie ponoć jestem tak zamknięta i ciężko u mnie o jakiekolwiek wyznania na przykład, więc mówię ze swojego doświadczenia.

Jedyna dobra rada to dawanie przestrzeni, czasu i spokoju, aby mogła powoli się otworzyć. Tylko nie rób jej wyrzutów i nie reaguj gwałtownie, bo to może sprawić, że bardziej się zamknie w sobie.

Reklama

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016