Brak zainteresowania ludźmi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Brak zainteresowania ludźmi

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Brak zainteresowania ludźmi

Mam 22 lata, jestem na 3 roku studiów, mieszkam z rodzicami. Odkąd pamiętam trzymałem się na uboczu i nie potrzebowałem mocno kontaktu z rówieśnikami czy generalnie ludźmi. Od około 2 lat w ogóle nie rozmawiam z rodzicami (tak, mieszkamy razem). Jest to spowodowane przeżyciami, które po prostu mnie blokują i nie potrafię sobie z tym poradzić, a do rodziców się nie zwrócę, bo w sumie to od nich uciekam (moja matka mocno nadużywała alkoholu, często robiła awantury, wyzywała i oskarżała   mojego ojca w taki sposób, że większość ludzi miałaby myśli samobójcze. Dochodziło do rozlewów krwii i wielu drastycznych scen, chociaż policja nigdy u nas nie gościła. Było to spowodowane tym, że ona musiała poświęcić się dla rodziny biorąc pracę , która pozwoli nas utrzymać, a mój tata gonił za marzeniami chociaż pieniądz z tego marny. Od paru lat jest spokój, jednak o ile matką jest dobrą to nie mogę tego samego powiedzieć o niej jako o człowieku. Nie da się z nią porozmawiać o życiu, zawsze broni swojego zdania do końca, nawet gdy przedstawia jej się fakty. Tak oto widziałem jak moja starsza siostra dorastała próbując tworzyć jakąś nić komunikacji, rozmawiać o jej znajomych, chłopakach etc. jednak zawsze kończyło się awanturą i pouczaniem jej, że nie powinna robić tego, a tego tzn. powinna robić tak jak ona sama myśli.  Mój ojciec w sumie nie wiem jakim jest człowiekiem. Spokojny i wycofany, zawsze popiera matkę i jej broni nawet gdy nie ma racji. Odkąd ze sobą nie rozmawiamy przycichł jeszcze bardziej).
Ten brak rozmowy i wycofanie zaowocowało tym, że nie potrafię się przywiązywać do ludzi. W szkole zawsze byłem "tym" śmiesznym chłopakiem, jednak wracając do domu wszystko to gdzieś zanikało. Nieskromnie powiem, że jestem wysoki i przystojny, co w połączeniu z "gębą" ze szkoły przyciągało dziewczyny jak magnes. Jednak poza murami ogólniaka, a teraz uczelni nie potrafię nawiązywać kontaktów. Straciłem kontakt z większością ludzi, którzy kiedyś byli ze mną blisko. Widząc ich ciągłą chęć do spotykania się, imprezowania i czerpania z życia zastanawiam się co jest ze mną nie tak, że w żaden sposób nie mogę uruchomić tej chęci w sobie. Może warto dodać, że psycholog po testach stwierdził, że jestem skrajnym introwertykiem(to były testy do wojska, w którym widziała mnie moja matka).
Napisałem ten post, gdyż szukam bodźca, który uruchomił by coś we mnie i  pomógł mi się zmienić. Na psychologa czy psychiatrę mnie nie stać, więc spróbowałem zacząć od tego.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Brak zainteresowania ludźmi

Masz niefajna, toksyczna rodzine, ktora pozbawila Cie poczucia wlasnej wartosci. To sprawia, ze boisz sie kontaktu z innymi ludzmi, tak na powaznie. Co innego powyglupiac sie z kolegami z uczelni, a co innego wyjsc na jakas impreze i poznawac nowych ludzi.

Niekoniecznie musi to wskazywac na introwertyzm (przy ktorym osoby po prostu lubia byc same ze soba, a nie czuja sie osamotnione), ale raczej kompleksy, ktore powstrzymuja Cie przed wyjsciem do ludzi. Chcesz byc wsrod nich, tylko sie boisz. Pytanie, czego?

3

Odp: Brak zainteresowania ludźmi

Po zastanowieniu się mogę napisać jedynie, że nie wiem. Nie czuję się komfortowo w takich sytuacjach i przez to ich unikam.
Czuję strach generalnie przed ludźmi, ich złożonością i tym co jeden człowiek może zrobić drugiemu. Z drugiej strony kiedy widzę człowieka otwartego, uczciwego, który nie zrobi mi krzywdy to nie wiem jak mam budować z nim relację. Chodzi tu o zwyczajne gesty, które innym przychodzą naturalnie, a dla mnie są czymś obcym (zwykłe napisanie "co tam", albo "chodzimy dzisiaj na...", nie mówiąc o poważniejszych sprawach. Kiedyś miałem przyjaciółkę, jednak mocno irytowało ją to, że tylko ona nawiązuje ze mną kontakt i to ona wychodzi z inicjatywą. Nie miałem problemu z tym żeby się z nią spotkać, kiedy o to prosiła bo miała ciężko, jednak sam z siebie nie rzucam takimi pomysłami. A kiedy ja potrzebuję pomocy to po prostu sobie z tym radzę.
Czuję, że w za małym stopniu uzależniłem moje życie od drugiego człowieka i powoli mnie to niszczy. Takie schematy zapewne wynosi się z domu, jednak jak mam nadrobić moje braki?
"choćbyśmy uczniami byli najtępszymi w szkole świata, nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata"  tak mi przyszło do głowy wink.

Reklama

4 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-06-20 00:18:50)

Odp: Brak zainteresowania ludźmi

Powiem ci, Autorze, ze jestes męską wersją mnie samej. Trochę pózno juz dzis na rozpisywanie sie, wiec napisze tylko tyle, że da się z tym zyc, kiedy się swoją psychikę trochę okielzna. Rozowego zycia miec nie bedziesz nigdy, ale ... da się wytrzymać wink

Edit: Nie wiem, czy powinnam ci sugerowac cokolwiek, ale ja, z podobnymi objawami mam tzw. "Osobowość unikającą". Cóż... też się da to okielznac (przynajmniej do pewnefo stopnia)  ;P

Nic tu nie ma ;P

5

Odp: Brak zainteresowania ludźmi

Whiteplash, mamy cos wspolnego. Nie jestem naturalnie towarzyska osoba, chociaz ludzi i interakcji z nimi sie wcale nie boje- nie jestem niesmiala. Ale bardzo nie lubie jak obce osoby wchodza w moja strefe komfortu: nie znosze dotykania mnie, wypytywania o szczegoly zycia, stania w odleglosci 20 cm od mojej twarzy. Czuje sie wtedy osaczona. Wole kiedy ludzie zachowuja towarzyski dystans i rozmawiaja o konkretnych sprawach, zamiast o doopie Maryny. Jak spotkam kogos o podobnych zainteresowaniach, tojadaczka mi sie nie zamyka.

Moj problem rozwiazalam tak, ze obracam sie glownie w towarzystwie meskim, gdzie nikt mnie nie nagabuje o to jak sie czuje i nie przekracza moich fizycznych granic. Gdziekolwiek indziej jestem uprzejma, ale chyba mysla, ze dretwa. Mam 40 lat, narzeczonego, psa i dom, wiec chcyba tak zle nie wyszlo big_smile

Reklama

6

Odp: Brak zainteresowania ludźmi

Ja mam podobnie. Moja żona to nawet powiedziała kiedyś, że ja to nie lubię ludzi. Faktem jest, że nie przepadam za nimi. Nie mam przyjaciół i nie szukam ich. Nie lubię zwłaszcza męskiego towarzystwa. Czuję się w nim bardzo niekomfortowo. Zawsze zdecydowanie lepiej dogadywałem się z płcią przeciwną. Ale mimo tego miałem ogromne problemy ze znalezieniem sobie dziewczyny. Bardzo długo byłem sam.
Na pewno duży wpływ na to ma poczucie własnej wartości. U mnie zawsze było z tym kiepsko.
Co na to poradzić ? To jest walka z samym sobą. Trzeba wychodzić do ludzi mimo, że wcale nie ma się na to ochoty. Ciężka sprawa. Może pomóc terapia. Ale ja mówiąc szczerze przestałem już dawno temu z tym walczyć.

7

Odp: Brak zainteresowania ludźmi

Wilczysko, ja mam bardziej tak, ze ludzi lubie tak generalnie i mam grono bardzo dobrych przyjaciol (nie za duze ale solidne), tylko przeszkadza mi bardziej, ze obce osoby lub takie, ktore malo znam i traktuje na zasadzie "dzien dobry, do widzenia", na sile staraja sie wchodzic w moja strefe komfortu np. dotykajac mnie, przysiadajac sie do mnie bez pytania w pubie, wypytujac o zycie prywatne. A juz najbardziej nie znosze jak wyraznie po mnie widac, ze czuje sie z tym niefajnie i usiluje ich zbyc, a oni jakby glusi byli. Przynajmniej jak jestem z moim psem i ktos mnie denerwuje w stylu "Ale sliczny piesek! Mozna poglaskac?", to mam prosta odpowiedz "Mozna, ale gryzie" big_smile

8 Ostatnio edytowany przez mobydick (2017-06-20 10:36:25)

Odp: Brak zainteresowania ludźmi

Oho, i teraz odezwą się wszyscy forumowi introwertycy big_smile

Beyondblackie napisał/a:

Masz niefajna, toksyczna rodzine, ktora pozbawila Cie poczucia wlasnej wartosci. To sprawia, ze boisz sie kontaktu z innymi ludzmi, tak na powaznie. Co innego powyglupiac sie z kolegami z uczelni, a co innego wyjsc na jakas impreze i poznawac nowych ludzi.

Niekoniecznie musi to wskazywac na introwertyzm (przy ktorym osoby po prostu lubia byc same ze soba, a nie czuja sie osamotnione), ale raczej kompleksy, ktore powstrzymuja Cie przed wyjsciem do ludzi. Chcesz byc wsrod nich, tylko sie boisz. Pytanie, czego?

Podpisuję się pod tym. Rodzinka dała Ci popalić i absolutnie nie dziwię się, że masz zahamowania względem rodzaju ludzkiego. Skoro w domu, od najmłodszych lat nie mogłeś liczyć na zaspokojenie podstawowych potrzeb (bezpieczeństwa, miłości, akceptacji), to trudno w życiu dorosłym tryskać optymizmem i otwartością. Wybacz za analogię, ale to tak jak ze skrzywdzonym kotem - jeśli człowiek sprawi mu ból, kot ucieka w najciemniejszy kąt, przestaje ufać, staje się maksymalnie ostrożny i bardzo prawdopodobne, że już zawsze będzie unikał ludzi i nigdy nie pozwoli się oswoić.

I tak jak napisała Beyondblackie, nie musisz być skrajnym introwertykiem. Zarejestrowałeś się na forum, więc czujesz się niekomfortowo w tej sytuacji, szukasz rozwiązania i 'tęsknisz' za normalnymi relacjami z ludźmi. Ja jestem intro i mam taką pracę, że spędzam całe dnie w samotności i niestety albo stety, nie brakuje mi ludzi. Spotkania w dużej grupie męczą mnie i nic na to nie poradzę - jestem prawdziwym dzikusem towarzyskim, choć przyjaciołom i rodzinie (najlepiej każdemu z osobna) jestem w stanie poświęcić cały swój wolny czas. I tak jak Ty, bardzo rzadko wychodzę z inicjatywą kontaktu i kilka osób już mocno zwróciło mi uwagę w stylu - bo ty nigdy nie zadzwonisz. Ale jak to wytłumaczyć ludziom?

Jednak u Ciebie widzę dużą potrzebę wyjścia do ludzi, stworzenia głębokiej relacji, przyjaźni z prawdziwego zdarzenia. Mówisz, że powoli Cię to niszczy, więc nie polecam podejścia - jako introwertyk jestem skazany na samotność. Może czas pomyśleć o jakiejś terapii (może ktoś podrzuci konkretną?), dzięki której nauczysz się 'przynależeć do stada', ponownie zaufasz ludziom i odbudujesz poczucie własnej wartości? Sam jak na razie coraz skuteczniej budujesz wokół siebie mur, który z jednej strony służy Ci do obrony, a z drugiej - powoli staje się Twoim więzieniem.

Jeśli poczujesz, że zakwita w tobie ból, kwiat nagle stanie się ulgą. Thomas Harris "Hannibal"

9

Odp: Brak zainteresowania ludźmi
Beyondblackie napisał/a:

Wilczysko, ja mam bardziej tak, ze ludzi lubie tak generalnie i mam grono bardzo dobrych przyjaciol (nie za duze ale solidne), tylko przeszkadza mi bardziej, ze obce osoby lub takie, ktore malo znam i traktuje na zasadzie "dzien dobry, do widzenia", na sile staraja sie wchodzic w moja strefe komfortu np. dotykajac mnie, przysiadajac sie do mnie bez pytania w pubie, wypytujac o zycie prywatne. A juz najbardziej nie znosze jak wyraznie po mnie widac, ze czuje sie z tym niefajnie i usiluje ich zbyc, a oni jakby glusi byli. Przynajmniej jak jestem z moim psem i ktos mnie denerwuje w stylu "Ale sliczny piesek! Mozna poglaskac?", to mam prosta odpowiedz "Mozna, ale gryzie" big_smile

No to widocznie wyglądasz na osobę miłą i kontaktową big_smile Ja przy pierwszym kontakcie robię wrażenie "mruka". Przystojny też nie jestem, więc nikt mi się nie narzuca. Miałem kiedyś grono przyjaciół, ale to były prawie same dziewczyny i z biegiem czasu kontakty się pourywały. Teraz to jak się sporadycznie spotykamy przy okazji jakiś "spotkań klasowych", to jakoś nie mam już o czym z nimi rozmawiać. Żona jest bardzo kontaktowa, więc tak się zdarza, że jak kogoś nowego poznaję to pośrednio przez nią. W ten sposób zaprzyjaźniliśmy się z jednym małżeństwem, z którym się dość regularnie widujemy. I to wyczerpuje moje życie towarzyskie :-)

10 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-06-20 12:43:10)

Odp: Brak zainteresowania ludźmi
Beyondblackie napisał/a:

Wilczysko, ja mam bardziej tak, ze ludzi lubie tak generalnie i mam grono bardzo dobrych przyjaciol (nie za duze ale solidne), tylko przeszkadza mi bardziej, ze obce osoby lub takie, ktore malo znam i traktuje na zasadzie "dzien dobry, do widzenia", na sile staraja sie wchodzic w moja strefe komfortu np. dotykajac mnie, przysiadajac sie do mnie bez pytania w pubie, wypytujac o zycie prywatne. A juz najbardziej nie znosze jak wyraznie po mnie widac, ze czuje sie z tym niefajnie i usiluje ich zbyc, a oni jakby glusi byli. Przynajmniej jak jestem z moim psem i ktos mnie denerwuje w stylu "Ale sliczny piesek! Mozna poglaskac?", to mam prosta odpowiedz "Mozna, ale gryzie" big_smile


A tak na marginesie - nie uważasz, ze  Brytyjczycy są jakoś bardziej znosni dla introwertyków? Ja ich lubię za uprzejmość i te zupelnie nie wymuszone usmiechy a zarazem szanowanie strefy prywatnej. Utarte formułki na powitanie, pozwalajace przewidziec rozmowe i prowadzic ja bez stresu ze padna jakies krepujace pytania..
______  _______
______  _______

Ja na przyklad zupelnie nie mam problemu z obcymi - moge normalnie rozmawiac z osoba dopiero co poznama ( byle bez dotykania tongue , to niestety pamiątka z dziecinstwa) wiekszy problem mam z ludzmi, ktorych znam, ale malo. Na przyklad utrzymywanie znajomosci z ludzmi z pracy to dla mnie emocjonalny koszmar.  Pracuje w tym samym miejscu, a wciaz sa osoby, ktorych nie znam imienia yikes

A utrzymywanie znajomosci to juz w ogole ...  big_smile cos jak nauka chińskiego

Nic tu nie ma ;P

11

Odp: Brak zainteresowania ludźmi

Iceni, tez mam taki problem. Spiewam w chorze koscielnym i o ile lubie proby, spiewanie i wyjazdy, to ciezko mi sie zintegrowac z grupa ludzi, ktorzy srednio sa 25 lat ode mnie starsi i z ktorymi nie mam zadnych wspolnych tematow. To samo z Klubem Rotarianskim na ktorego proszone kolacje i eventy ide z przyklejonym usmiechem i modle sie, zeby dotrwac do deseru. Oczywiscie w obu tych sytuacjach rozmawiam i nie siedze jak kolek, ale jest to dla mnie bardzo nudne i meczace.

Po prostu wole spedzac czas z jedna, dwoma osobami, ktore znam i z ktorymi mamy wspolne zainteresowania i poczucie humoru. A najlepiej czuje sie sama, co przy posiadaniu pracy z domu i partnera, ktory wychodzi o 7 rano i wraca o 7 wieczorem, jest idealne big_smile

12

Odp: Brak zainteresowania ludźmi
mobydick napisał/a:

  kilka osób już mocno zwróciło mi uwagę w stylu - bo ty nigdy nie zadzwonisz. Ale jak to wytłumaczyć ludziom? .

Nie wytłumaczysz, bo dla nich taki brak zainteresowania oznacza, że po prostu nie chcesz z nimi gadać. Ludzie przeważnie doszukują się problemu u siebie, nie przyjdzie im do głowy, że druga strona po prostu tak ma. I potem są nieporozumienia.

13 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-06-20 14:26:09)

Odp: Brak zainteresowania ludźmi

Ja dzwonię w myślach tongue

Serio, mam tak, ze czesto o kims mysle, ze trzeba by zadzwonic, dowiedziec sie co slychac itd, nawet sobie ukladam taka rozmowe w glowie, ale jak przychodzi co do czego, to sie czuje jak przed wizyta u dentysty.

Za to lubie pisac i na whatsappie idzie mi znacznie lepiej tongue

Nic tu nie ma ;P

14

Odp: Brak zainteresowania ludźmi
Iceni napisał/a:

Ja dzwonię w myślach tongue

Serio, mam tak, ze czesto o kims mysle, ze trzeba by zadzwonic, dowiedziec sie co slychac itd, nawet sobie ukladam taka rozmowe w glowie, ale jak przychodzi co do czego, to sie czuje jak przed wizyta u dentysty.

Za to lubie pisac i na whatsappie idzie mi znacznie lepiej tongue

Nie dzwonię. Nie lubię gadać przez telefon. Zdecydowanie wolę pisać smile

15

Odp: Brak zainteresowania ludźmi

Większość z Was jest już dorosłymi ludźmi, ma kogoś i poukładało sobie życie. Widać, że nawet czas nie zrobi z nas zupełnie innej osoby, ale macie jakiś grunt pod nogami, który sami sobie "uklepaliście". Przynajmniej takie nasuwają się wnioski po wypowiedziach. Jednak jak to wyglądało kiedy byliście w moim wieku, zaczynaliście randkować itd.? Z perspektywy czasu może macie jakieś przemyślenia na ten temat.
Osobiście żeby nie myśleć o tym wszystkim skupiam się na studiach, sporcie i podróżach. Jednak kiedy przyjdzie dzień, w którym moja myśl wybiegnie "dalej" potrafię leżeć w łóżku od rana do nocy mając niemal stan depresyjny. Intuicyjnie czuję, że potrzebuję w tym momencie z kimś kontaktu, ale i tak go nie nawiązuję. Te momenty są najgorsze.

16 Ostatnio edytowany przez mobydick (2017-06-20 14:58:27)

Odp: Brak zainteresowania ludźmi

Widzę, że nie tylko ja mam problem z dzwonieniem big_smile

Cougarzyca napisał/a:

Nie wytłumaczysz, bo dla nich taki brak zainteresowania oznacza, że po prostu nie chcesz z nimi gadać. Ludzie przeważnie doszukują się problemu u siebie, nie przyjdzie im do głowy, że druga strona po prostu tak ma. I potem są nieporozumienia.

Tak, zdaję sobie sprawę z tego jak to wygląda. Ostatnio przyjaciółka stwierdziła, że gdyby ona nie odzywała się pierwsza, to pewnie w ogóle nie utrzymywałybyśmy kontaktu. Po tych słowach przez jakiś czas sama wykręcałam numer, po czym znów wszystko wróciło do 'normy'. Jestem znana z tego, że praktycznie zawsze odbieram telefon i nikogo nie zbywam w dwóch słowach. Umiem słuchać i nie przeszkadza mi, jak ktoś przez godzinę pytluje o sobie i swoich przeżyciach dnia codziennego, po czym nawet nie zapyta co u mnie słychać big_smile w czasie rozmowy poświęcam max swojej uwagi i od czasu do czasu staram się przemycić jakąś radę. Mimo to spotkałam się z zarzutem 'braku zainteresowania', właśnie przez ten brak inicjatywy, bo po prostu nie znoszę dzwonić. I tu jest pies pogrzebany - z jednej strony jestem dostępna dla bliskich i umiem słuchać, ale z drugiej - czasami 'zapominam' o całym świecie. Zdecydowanie jestem pustelnikiem, choć niekiedy staram się walczyć ze swoją naturą, żeby nie wyjść na totalnego odszczepieńca tongue Sorry Autorze za offtop.

EDIT:

whiteplash12 napisał/a:

Większość z Was jest już dorosłymi ludźmi, ma kogoś i poukładało sobie życie. Widać, że nawet czas nie zrobi z nas zupełnie innej osoby, ale macie jakiś grunt pod nogami, który sami sobie "uklepaliście". Przynajmniej takie nasuwają się wnioski po wypowiedziach. Jednak jak to wyglądało kiedy byliście w moim wieku, zaczynaliście randkować itd.? Z perspektywy czasu może macie jakieś przemyślenia na ten temat.
Osobiście żeby nie myśleć o tym wszystkim skupiam się na studiach, sporcie i podróżach. Jednak kiedy przyjdzie dzień, w którym moja myśl wybiegnie "dalej" potrafię leżeć w łóżku od rana do nocy mając niemal stan depresyjny. Intuicyjnie czuję, że potrzebuję w tym momencie z kimś kontaktu, ale i tak go nie nawiązuję. Te momenty są najgorsze.

Jakieś 15 lat temu byłam bardziej otwarta na ludzi, spełniałam jakieś tam społeczne normy, choć jako dziecko byłam samotnikiem. Miałam sporo znajomych, kilku przyjaciół, chłopaków raczej niewielu, bo w kontaktach damsko-męskich byłam raczej chłodna. Koncentrowałam się na nauce, potem na pracy, no i dość szybko poznałam swojego męża. Ale kiedy tak patrzę wstecz to wydaje mi się, że nigdy jakoś specjalnie nie lgnęłam do ludzi, nie oczekiwałam akceptacji, przynależności do grupy. Robiłam swoje, choć od czasu do czasu udzielałam się towarzysko. Dziś po prostu już mi się nie chce, a im jestem starsza tym bardziej wyznaję zasadę - nic na siłę. No i szczerze mówiąc wolę towarzystwo zwierząt niż ludzi, tak że zdziczałam totalnie ;P

Jeśli poczujesz, że zakwita w tobie ból, kwiat nagle stanie się ulgą. Thomas Harris "Hannibal"

17 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2017-06-20 18:52:13)

Odp: Brak zainteresowania ludźmi

Nigdy nie bylam jakos szczegolnie towarzyska. Od dziecka wolalam sie bawic sama albo obserwowac doroslych. Jako nastolatka bylam wyjatkowo wycofana i poza paroma kolegami w szkole, to z nikim nie utrzymywalam kontaktu. Zmieniac sie zaczelo cos na studiach, bo wreszcie wyjechalam sama do innego miasta i znalazlam przyjaciol. Byli pierwsi chlopacy- z czym nie bylo problemu bo zawsze obracalam sie w meskim towarzystwie- imprezy, kluby, wyjscia na piwo. W tym okresie przeszlam tez terapie (jestem z rodziny dysfunkcyjnej).

Ale w zasadzie nawet po wyjezdzie na stale za granice, schemat zostal ten sam: nie uczestniczylam w spedach, nie zalezalo mi by byc czescia jakiejs grupy, znalazlam paru przyjaciol i w sumie tylko z nimi spedzalam czas. Nie bylam jakims mrukiem, umialam poflirtowac i pogadac, ale unikalam duzych skupisk ludzi (wolalam parapetowe od klubu) i jak mialam dwadziescia kilka lat to wyksztalcilam sobie opinie osoby chlodnej, zainteresowanej tylko powaznymi dyskusjami, aroganckiej i obcesowej- choc, szczegolnie te ostatnie wynikalo z tego, ze nie lubilam byc otoczona ludzmi, a nie ze zadzieralam nosa.

Takze troche czasu zabralo, zeby sie jakos w zyciu odnalezc. Dzis jestem bardziej "wygladzona" na kantach wink Choc nie lubie gadki szmatki, to potrafie ja prowadzic. Choc nie lubie publicznie sie udzielac, to ze wzgl na prace partnera, wypada mi chodzic na eventy i kolacje. I jakos to przezywam big_smile

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Brak zainteresowania ludźmi

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016