Klasyka gatunku w najgorszej postaci.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

Witam wszystkich. Od jakiegoś czasu przeglądam Forum w poszukiwaniu podobnej sytuacji do mojej, różnego rodzaju rad lub wskazówek.. W końcu zdecydowałem się założyć profil i napisać. Z tego co wyczytałem spodziewam się chłost i linczu na moją osobę ale bez wątpienia zasłużyłem. Nie mam do siebie szacunku oraz zatraciłem wszystkie wartości jakimi się w życiu kierowałem.. W ciągu pół roku moje decyzje przemieniły mnie w innego człowieka, choć wydaję mi się, że w środku pozostałem tym samym. nie chce się użalać nad sobą ani nie szukam klepania po plecach. Być może moja historia komuś pomoże, a być może Wy pomożecie mi w jakiś sposób. Być może dobrze jest pewne rzeczy wyrzucić z siebie i tylko tego potrzebuję. W każdym razie sytuacja ta nauczyła mnie aby nigdy nikogo nie oceniać. Nie chce się tłumaczyć, postaram się opisać wszystko jak jest i jak było oczywiście z mojej strony. To tak tytułem wstępu.

Mam 32 lata mieszkam w jednym z większych polskich miast. Dobrze płatna praca, dom, samochody, psy, kot i co najważniejsze: żona (w grudniu 6 lat po ślubie), 3-letnia córka, kochanka niestety też z rodziną (mąż i synek 4-letni) czyli klasyka gatunku jakich tutaj wiele ale w najgorszej postaci. Żeby jeszcze było mało jesteśmy (byliśmy) wspólnymi znajomymi.
Historia zaczęła się 3 lata temu kiedy Ona zaczęła pracować w mojej firmie. Poznaliśmy się i polubiliśmy. Czysta, koleżeńska relacja. Niecały rok temu coś zaiskrzyło między nami. Oczywiście wspólnym tematem były problemy w obu małżeństwach. Nie chce się na tym skupiać ale abyście mieli pełny obraz całej sytuacji to napiszę po krótce - u mnie podstawowy problem to seks którego nie było (raz w miesiącu?), a jak był to chyba nigdy żona nie miała z tego prawdziwej przyjemności (mialem i wcześniej i później kobiety i jak się okazało nigdy żadna nie czuła się pod tym względem źle). Próby rozmowy skutkowały fochami, zwalaniem winy na moją osobę. Przestałem więc rozmawiać. Czułem, że jej nie potrafię sprostać. Pomniejsze problemy to nie docenianie tego co starałem się robić i zapewniać. Sukcesy w pracy były złe. Nie spełniałem jej targetów więc miałem wrażenie, że jest wciąż niezadowolona ze mnie. Z moich hobby musiałem rezygnować na rzecz jej potrzeb. Moja rodzina była zła, a jej dobra. Potrafiła się ze mnie śmiać w towarzystwie, inni też widzieli, że nie miała szacunku do mnie. To wszystko mnie przytłaczało i mimo iż z zewnątrz wyglądaliśmy na fajną,szczęśliwą rodzinę sukcesu (wiele rzeczy tłumiłem w sobie, skoro rozmawiać nie mogłem, choć teraz wiem, że można było nie odpuszczać tylko za wszelką cenę starać się rozmawiać) to wewnątrz we mnie się wszystko piętnowało. W przypadku kochanki - ona piękna, pracująca, zaradna. Ogarniała cały dom i spełniała wszystkie jego zachcianki. On nie potrafił jej docenić i zwrócić uwagę na jej potrzeby. Też czuła się wypalona. Traktował ją jako przynieś, podaj, pozamiataj.
W obu przypadkach wiem, to nie powody do zdrady. Podaję tylko powody, dla których nasze małżeństwa i relacje z małżonkami były ciężkie..

Rok temu skumaliśmy się. Zaczęły być sms-y, rozmowy (w międzyczasie Ona zmieniła pracę). Spotkania na kawce niby nic nie znaczące ale jak pierwszy raz przed wejściem do domu skasowałem smsy juz wiedziałem, że coś jest nie tak. Miałem wyrzuty sumienia. Ona też. Kilka razy chcieliśmy to zakończyć zanim nawet było coś emocjonalnego, ale ostatecznie nikt tego nie zrobił.
W końcu była zdrada emocjonalna zaraz pózniej fizyczna, która się powtarzała. Z uwagi, że ciągnęło nas do siebie zaczęliśmy się umawiać z rodzinami (znaliśmy się wszyscy z imprez firmowych). Bez sensu.. Od razu po zdradzie fizycznej chcieliśmy powiedzieć to w rodzinach ale zabrakło odwagi? Zdecydowania? Nie wiem ale zabrakło tego czegoś. Zaangażowałem się w Nią bardzo uczuciowo z biegiem czasu, Ona we mnie jeszcze bardziej. Między nimi było posypane jak się okazało jeszcze bardziej niż u nas ponieważ Ona szybko powiedziała, że chce tylko mnie. Ja też wiele mówiłem ale strasznie mi nie pasowało to co robiliśmy. Lecz to trwało 5 miesięcy. 5 miesięcy codziennego kontaktu.
W końcu wszystko się wydało, co było trochę sprokurowane przez nas, bo każdy miał dość tej sytuacji. Ja się przyznałem do wszystkiego mimo, iż nie musiałem.
Żona mnie wyrzuciła z domu więc wynająłem mieszkanie. Z kochanką po wydaniu urwałem kontakt. Jak się okazało na kilka tygodni. Ona od razu powiedziała, że to koniec jej małżeństwa. Mieszka u mamy swojej z synem. Wyjaśniła wszystko mężowi i chce rozwodu. Ja zacząłem zabiegać o żonę ale bez skutku. Wiem - kilka tygodni to nic. Ale tak było.
Kochanka powróciła po kilku tygodniach. Ja czułem się sam, ona napisała. Spotkaliśmy się i znów się zaczęło. Ale nie zamieszkaliśmy razem. Wiem, że pójdzie na nią (i na mnie też oczywiście) fala nienawiści ale ona poza całą tą sytuacją jest naprawdę super kobietą. Nie jest wyrachowana. Pogubiła się. Żałuje wszystkiego. Ale bardzo mnie kocha i nie wyobraża sobie życia beze mnie.
Ja przy niej czuje się szczęśliwy, rozumie mnie w 100%, docenia itd. Liznęliśmy juz prozy życia bo kilka miesięcy byliśmy razem. Wiec nie jest to tylko seks i sama radość. Ale mi wciąż przeszkadzała myśl, że nie można budować szczęścia na zgliszczach. Wciąż myślę o córeczce, z którą mam super kontakt , o tym ile jej zabieram (tak wiem, szkoda że dopiero teraz). Niby niektórzy mówią mi, że dziecko może być szczęśliwe nawet jak rodzice nie są ze sobą ale.. tak jest to niezgodne z moimi ideałami, w które tak wierzyłem..
Obecnie znów wycofałem się z Kochanki. Wyrzuty sumienia. Żona by mi może przebaczyła może nie. Nie wiem. Na razie nie staram się o Nią tak jak powiniennem. I mam obawy czy jak nie miała do mnie szacunku przed tym wszystkim, to czy teraz będzie mogla mieć kiedykolwiek? Czy mam juz do końca życia być tylko zbitym psem? Z drugiej strony nie chce myśleć tylko o sobie. Kocham żonę. Ale nie mogę przestać myśleć o kochance. Bo poza tym co zrobiliśmy razem wiem, że to bardzo wartościowa kobieta, która naprawdę mnie rozumie.
I trwam w takim maraźmie. W zawieszeniu i nie wiem co robić wiedząc, że zaraz stracę je obie o ile już nie straciłem. Chociaż zapewne nie zasługuje na żadną z nich..

Chętnie posłucham jak wygląda to z waszej strony. Być może ktoś zobaczy w tym wszystkim coś czego ja nie widzę.. chętnie odpowiem też na Wasze pytania. dzięki za uwagę. Piotrek.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

Źle zrobiłeś, ale stało się.
Na Twoim miejscu poszłabym za ciosem.
Kochasz kochankę? Bądź z nią.
Kochasz żonę? Staraj się o nią.

Dobrym ojcem możesz być nawet po rozwodzie.

Wina była znajomym strojem, który od początku wisiał w jej szafie i który wkładała każdego ranka. Bez niej czuła się naga. Majgull Axelsson

3

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

Zadziwia mnie jak bycie bezwolnym prowadzi do tak spaskudzonych sytuacji, gdzie myślenie u licha ? gdzie instynkt samozachowawczy ? gdzie odpowiedzialność ? gdzie w końcu poczucie smaku, żeby juz dobić chyba ... ?

Zdecyduj się na coś, bo na razie to jedna a potem druga kobietra za Ciebie decydują. Szkołę córki czyją decyzją wybierzecie ?
No niech mnie, nie przeciągaj, wyłaź z marazmu, najwyżej znowu po jakimś czasie wywrócisz wszystko i wszystkim do góry nogami, to - to potrafisz. Szkoda gadać... Zresztą pewnie zdrowo oberwałeś jak i wszyscy zainteresowani, miałeś te 5 miesięcy, warto było ?

Reklama

4

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

Nad czym tu się zastanawiać?
Zostaw w spokoju niedobrą żonę i zmykaj do cud-miód kochanki.

Trochę przekoloryzowałaś trollu big_smile

5 Ostatnio edytowany przez korczi (2017-06-19 21:40:23)

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

Trywiał straszny, wiem. Najlepsze jest to, że zawsze w swoim życiu potrafiłem podejmiwać decyzje i odpowiedzialnie się ich trzymać. To mnie teraz trafiło coś czym sobie nie poradziłem.
Nie powiem, że nie kocham żony. Ale jak myślę o tym co straciłem wspominam głównie córe i jako takie wspólne życie. Nie wiem czy bezpośrednio żone. Choć i owszem. Wtedy się biczuje gloryfikując nasz związek. Jednak on taki do końca cudowny nie był.. czy nie tęsknie do czegoś co tak naprawdę nie istnieje? Albo nawet jak istniało (choć nie w tak cudownej postaci) to czy nie tęsknie za czymś co już zniszczyłem? Na razie się podłamuje a to nie pomaga.

Jak bym miał cofnąć czas to w życiu niczego bym nie zaczął. Za dużo cierpienia to przyniosło i za dużo osób to dotknęło.. ale poszło to na tyle daleko, że wszystko nie jest takie proste. Jak jestem sam to prócz samotności mam mniejsze wyrzuty sumienia i jest mi lepiej.. jak zaczynałem robić krok w jakąś stronę to zawsze jakieś tam szczęście tłumiły wyrzuty sumienia.. oczywiście o wiele większe jak szedłem w strone Kochanki, z uwagi na córeczkę..

Reklama

6

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..
summerka88 napisał/a:

Nad czym tu się zastanawiać?
Zostaw w spokoju niedobrą żonę i zmykaj do cud-miód kochanki.

Trochę przekoloryzowałaś trollu big_smile

No to źle oceniłaś akurat. Innym dziękuję za odpowiedzi.

7 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-06-19 21:51:47)

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..
korczi napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Nad czym tu się zastanawiać?
Zostaw w spokoju niedobrą żonę i zmykaj do cud-miód kochanki.

Trochę przekoloryzowałaś trollu big_smile

No to źle oceniłaś akurat. Innym dziękuję za odpowiedzi.

Daj spokój ta twoja historia jest tak grubymi nićmi szyta, że aż przykro, ale pewnie znajdą się i tacy (wiem, źe na tych czekasz big_smile ), którzy będą cię nawracać i uświadamiać jaki to błąd zrobiłeś i jak teraz powinieneś zawalczyć o związek, bo dziecko i takie tam big_smile tongue
Dla mnie za saba jesteś JESZCZE w bajkopisaniu big_smile

8

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

Kolejny wątek, jak se tu dobrze zrobić, a żeby sumienie nie gryzło.

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

9

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..
summerka88 napisał/a:
korczi napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Nad czym tu się zastanawiać?
Zostaw w spokoju niedobrą żonę i zmykaj do cud-miód kochanki.

Trochę przekoloryzowałaś trollu big_smile

No to źle oceniłaś akurat. Innym dziękuję za odpowiedzi.

Daj spokój ta twoja historia jest tak grubymi nićmi szyta, że aż przykro, ale pewnie znajdą się i tacy (wiem, źe na tych czekasz big_smile ), którzy będą cię nawracać i uświadamiać jaki to błąd zrobiłeś i jak teraz powinieneś zawalczyć o związek, bo dziecko i takie tam big_smile tongue
Dla mnie za saba jesteś JESZCZE w bajkopisaniu big_smile

Poważnie myślisz, że to ściema? Rozumiem, że ludziom może się nudzić, ale aż tak??? big_smile

Jednym z wyznaczników zdrowia psychicznego jest umiejętność godzenia się z tym, czego nie możemy zmienić. Trzeba umieć opłakać stratę i iść dalej.

10

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

A dlaczego chcesz walczyć o żonę?

Nie sądzę, że ją kochasz, w sumie pisałeś o niej dość gorzko, że traktuje Cię oschle, w łóżku też nie gra. Przemyśl, czy warto, czy faktycznie chcesz, czy myślisz, że powinieneś, że trzeba, czy że tak będzie lepiej dla córki. Zastanów się, nawet jak żona Ci wybaczy i pozwoli wrócić, czy nie będziesz nieszczęśliwy.

Może lepiej stworzyć coś wspólnie z kochanką? Oboje jesteście na ten czas wolni, można iść za ciosem... Mnie się wydaje, ze to ją kochasz, ciągnie Cie do nie niej.

Przemyśl to.

11 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-06-19 22:32:25)

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..
lolek8080 napisał/a:
summerka88 napisał/a:
korczi napisał/a:

No to źle oceniłaś akurat. Innym dziękuję za odpowiedzi.

Daj spokój ta twoja historia jest tak grubymi nićmi szyta, że aż przykro, ale pewnie znajdą się i tacy (wiem, źe na tych czekasz big_smile ), którzy będą cię nawracać i uświadamiać jaki to błąd zrobiłeś i jak teraz powinieneś zawalczyć o związek, bo dziecko i takie tam big_smile tongue
Dla mnie za saba jesteś JESZCZE w bajkopisaniu big_smile

Poważnie myślisz, że to ściema? Rozumiem, że ludziom może się nudzić, ale aż tak??? big_smile

Poważnie myślisz, że to prawda? W startowym poście jest tyle wewnętrznych sprzeczności, że aż się śmiałam, jaka to amatorka pisała big_smile

Mój ulubiony fragment to ten, gdzie autor(ka) w zdaniu po zdaniu pisze, że żona wyśmiewa się w towarzystwie z niego i wszyscy widzą, że go nie szanuje a zaraz potem wspomina, że z zewnątrz wyglądają na zgodną rodzinę.
Ale takich "smaczków" jest więcej. Jak wspomniałam - AMATORKA big_smile

12

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

summerko, alarmujący to jest już sam tytuł. wink

Cóż ... Za 4 -dni koniec roku szkolnego - niech to posłuży za mój komentarz.

"What's for you, won't go by you"means that if God (or Fate, or Providence, or whatever you believe in) intends you to have something, you will get it. In other words "relax, don't scrabble about desperately trying to make things happen; if they are meant to happen they will, and if they aren't they won't".

13 Ostatnio edytowany przez lolek8080 (2017-06-19 22:57:56)

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

Summerko nie analizowałem tego tak dokładnie szukając sprzeczności wink Nie do wiary jest tylko, że ktoś by się tyle produkował z nudów albo z innego powodu big_smile Jeśli masz rację to nie ogarniam takich ludzi big_smile

Jednym z wyznaczników zdrowia psychicznego jest umiejętność godzenia się z tym, czego nie możemy zmienić. Trzeba umieć opłakać stratę i iść dalej.

14 Ostatnio edytowany przez korczi (2017-06-19 23:15:52)

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

Summerko nie zamierzam Cię przekonywać o prawdziwości mojej historii. Skoro tak uważasz to dalsze zaglądanie do tego wątku przez Ciebie mija się z celem. Odpowiem tylko, że nie są to sprzeczności (chociaż ja sam teraz mam same sprzeczności w sobie) ponieważ wyglądaliśmy na szczęśliwe małżeństwo - w sensie jak ktoś spojrzał to zobaczył, że teoretycznie mamy wszystko - w miarę kasę, jakiś tam dom, dziecko itd. Bliżsi znajomi czasem wychwytywali, że coś nie gra ale nikt z nas wg mojej wiedzy się nikomu nie zwierzał.
Mimo wszystko dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie mojej "bajki". Pozdrawiam.

Balin sumienie gryzie i gryźć będzie. Jak pisałem na początku nie szukam klepania po plecach i słów dobrze robisz bo sam wiem, że nie zrobiłem dobrze. Szukam raczej innej perspektywy spojrzenia na tę sprawę.

CatLady dziękuję za poważne potraktowanie tematu. Do momentu wydania byłem pewny, że chce kochanki. Jednak później wizja straty dotychczasowego życia i kilka innych rzeczy doprowadziły do sytuacji, że zacząłem w sobie rozbudzać chęć naprawy małżeństwa.. do tego stopnia, że zostawiłem Kochankę. I nawet byłem zdecydowany dopóki kilka rozmów z żoną nie urealniły mi naszych relacji (jak pisałem wcześniej w momentach wyrzutów sumienia i mych przemyśleń uidealniałem małżeństwo, a w trakcie rozmów znów byłem nikim, choć teraz to bardziej uzasadnione), a do tego doszła wizja utraty Kochanki.. stąd teraz nie robie nic ani tu ani tu. Ale myślę w tym kierunku, o którym piszesz..

15 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-06-19 23:25:07)

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..
I_see_beyond napisał/a:

summerko, alarmujący to jest już sam tytuł. wink

Cóż ... Za 4 -dni koniec roku szkolnego - niech to posłuży za mój komentarz.

Prawda. Co oznacza, że znane są jej lub mu wink te tematy, te klimaty od podszewki big_smile sporo się tu ich naczytała i stworzyła skompilowaną historię. Tylko, że przedobrzyła z kontrastami itd.


Lolek, właśnie to wymyślanie tematów jest tragiczne. Wyobraź sobie jak puste i pozbawione emocji musi być codzienne życie takiego trolla, że aby zyskać odrobinę uwagi obcych ludzi tworzy sobie historie

16

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..
summerka88 napisał/a:

Lolek, właśnie to wymyślanie tematów jest tragiczne. Wyobraź sobie jak puste i pozbawione emocji musi być codzienne życie takiego trolla, że aby zyskać odrobinę uwagi obcych ludzi tworzy sobie historie

Jeśli moja historia to fake to jak puste musi być codzienne życie kogoś kto wiedząc, że to ściema zaczyna ją analizować, czytać kilka razy, wpisywać kilka postów aby udowodnić swoją tezę itp.. nie lepiej nie tracić czasu na takie rzeczy?

Jeżeli nic nie chcesz wnosić do tematu to po co hejtujesz? A jeżeli moja historia jest jednak prawdziwa to trollem okazujesz się Ty śmiecąc tutaj. Napisałaś swoje zdanie, wszyscy je znają, dalsze zaglądanie Twoje do tego wątku będzie tylko hipokryzją. Naprawdę nie chce się przepychać z Tobą.

17

Odp: Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

Moim zdaniem chcesz być z kochanką, widać to po tym jak się o niej wyrażasz a jak wyrażasz się o żonie. Ja mimo wszystko jestem za tym, żeby walczyć o rodzinę i małżeństwo, że przecież kiedyś się musieliście bardzo kochać skoro wzięliście ślub i macie dziecko, ale jeżeli jesteś szczęśliwy przy kochance to bądź z nią, chociaż moim zdaniem to po prostu świństwo. Skrzywdziliście twoją żonę i jej męża oraz wasze dzieci, bo jakby nie było wychowują się teraz tylko z matką a ojciec jest dochodzący.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Klasyka gatunku w najgorszej postaci..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016