Nakrętka powoli się odkręca... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nakrętka powoli się odkręca...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: Nakrętka powoli się odkręca...

A butelka wybucha. Czuję, że niedługo wybuchnę. Naprawdę nie daję rady sobie w żadnej pracy, jestem jeszcze młoda, lecz czuję się, jakbym przepracowała długie lata. Czuję się jak dziecko i tak reaguję. Nie radzę sobie, gdy pracodawcy wypominają mi chociażby najmniejszy błąd, od razu czuję się bezwartościowa, zadaje sobie pytanie, dlaczego nic nie potrafię? Po czym zanoszę płaczem. Przez to, że zachowuję się jak nastolatka, pracodawcy mnie wykorzystują, wiele zadań jest ponad moje siły, nieważne, że dostaję mroczków przed oczami i pot leje się z ciała. Zawsze się na wszystko godzę, czy to dodatkowe godziny, wzięcie czyjejś zmiany, zwiększona ilość pracy, posprzątanie czegoś tam, wszystkie rzeczy, które nie wchodzą w zakres moich obowiązków. Nigdy się nie skarzę. Nie umiem się przeciwstawiać. W pierwszej pracy wytrzymałam kilka miesięcy, powiedziałam dość, gdy pracodawczyni zaczęła mnie obmacywać i zostawiać niedoświadczoną na kasie mnie i nową dziewczynę sam na sam (bo po co nas uczyć, chociaż o to prosimy). Druga praca kosztowała mnie zdrowie, a w trzeciej aktualnie się znajduję. Moja kierowniczka mnie nienawidzi, daje mi najcięższe zadania, chociaż jestem najdrobniejsza, a reszta dziewczyn dostaje zadania jak dla bobasów. Z wycieńczenia potrafię później spać dwa dni, a przez jej docinki i naśmiewanie się potrafię bać się zmiany 24 godziny przed.  Myślę o rzuceniu pracy i poprawieniu matury, aczkolwiek wiem, że przez to mój tato znowu się na mnie wścieknie. "Jak to się zwolniłaś?! Było przepracować jeszcze kilka miesięcy!" Tak jak ostatnio. Czuję się jak w pułapce, chcę uciec a nie mam dokąd, szczególnie, że to dopiero czerwiec. Przecież nie mogę siedzieć tyle na tyłku. Czuję, że wykończę się psychicznie a nie mam kogo zawiadomić o tym, jak ona mnie traktuje, ponieważ jestem tu tylko trzy miesiące. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, czuję się jak ściera do podłogi, ciągle zaliczam dołki. Rodzice nie pozwolą mi po prostu siedzieć w domu i się uczyć, będą kazali zabrać się za pracę, która znowu zniszczy mnie totalnie. Moja marzenie to postawić się rodzicom i całemu światu, uciec z tego koszmaru i całkowicie zatracić się w książkach, ponieważ marzę o studiach, po których będę mogła pomagać chorym dzieciaczkom. Niestety, mieszkam u nich, więc żyję na ich zasadach, a ja się boję, że nerwica związana z pracą znowu sprawi, że zawalę egzaminy.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nakrętka powoli się odkręca...

A jest jakaś praca, której mogłabyś się podjąć?

3

Odp: Nakrętka powoli się odkręca...

A tą maturę do poprawy to masz kiedy? We wrześniu? (Sorki, ale ja niedzisiejsza, maturę zdawałam lata temu, a potem się jeszcze wszystko pozmieniało, tak że temu o to pytam smile )
Bo jak masz mało czasu, to moim zdaniem lepiej by było dla Ciebie się skupić na nauce, a te 2 miesiące jakoś byś wytrzymała zrzędzenie rodziców może? No i chyba coś tam sobie odłożyłaś choć trochę, skoro już masz trzecią pracę? Więc oni Ciebie nie utrzymują chyba, a w każdym razie nie w całości? Wtedy zawsze jest psychicznie łatwiej, bo możesz zawsze odpowiedzieć, że przecież dokładasz się do rachunków itp, więc ich już nie powinno aż tak obchodzić jak spędzisz te 2 miesiące.
No chyba, że mówisz o maturze za rok, to by była inna sprawa, bo to rzeczywiście za dlugo żeby siedzieć i nie pracować.
Tak czy siak, radziłabym Ci zrezygnowac z obecnej pracy, bo tam jesteś wykorzystywana. A przecież pracy w handlu jest zawsze sporo, ciągłe rotacje pracowników i jak się trochę poszuka, to na prawdę można znaleźć coś innego... Popatrz może na ogłoszenia w internecie, możesz też przejść się po sklepach i popytać czy kogoś nie szukają, poroznosić CV... A może by Cię urządzała jakaś praca na pół etatu na przykład? Czasem tak się zdarzy, że np. jakaś kobieta ma małe dziecko, to pracuje na pół etatu i wtedy mogą gdzieś szukać właśnie pomocy na te pół etatu. Miałabyś więcej czasu na naukę i nie była tak zmęczona.
Musisz też popracowac nad asertywnością. Bo jak będziesz taka uległa, na wszystko się zgadzająca, to na pewno nie będzie Ci w życiu lekko. A wiesz, że można to w sobie trochę wytrenować? Tak jak mięśnie się ćwiczy, tak powinnaś zacząć Ty ćwiczyć sztukę odmawiania smile Z początku nie będzie łatwo, ale z czasem zacznie Ci to wchodzić w krew. Ćwiczenie czyni mistrza - znasz przysłowie? wink

Reklama

4

Odp: Nakrętka powoli się odkręca...

Matura dopiero za rok, a chcę zdawać najcięższe przedmioty, o których nie mam zielonego pojęcia. Poprzednio zawaliłam całkowicie, nie trafiłam nawet w dziesięć procent, dlatego się boje jeszcze dodatkowo iść do pracy, chciałabym się całkowicie skupić i uczyć po 8 godzin dziennie jak nie więcej. Do rachunków się nie dokładam. Ciężko o jakąkolwiek pracę, ponieważ nie jestem studentką, od ciągłego roznoszenia CV i odmowy oraz tych wszystkich pracodawców zaczęłam się obawiać w ogóle wychodzenia do ludzi. Już teraz zaczęłam aplikować do sklepów, ale gdzie nie pójdę to wszędzie nie i nie...

5

Odp: Nakrętka powoli się odkręca...
SwinkaMalwinka napisał/a:

Matura dopiero za rok, a chcę zdawać najcięższe przedmioty, o których nie mam zielonego pojęcia. Poprzednio zawaliłam całkowicie, nie trafiłam nawet w dziesięć procent, dlatego się boje jeszcze dodatkowo iść do pracy, chciałabym się całkowicie skupić i uczyć po 8 godzin dziennie jak nie więcej. Do rachunków się nie dokładam. Ciężko o jakąkolwiek pracę, ponieważ nie jestem studentką, od ciągłego roznoszenia CV i odmowy oraz tych wszystkich pracodawców zaczęłam się obawiać w ogóle wychodzenia do ludzi. Już teraz zaczęłam aplikować do sklepów, ale gdzie nie pójdę to wszędzie nie i nie...

No to ustalmy fakty.
Po szkole zdawalas mature i uzyskalas wynik ktory, nawet w warunkach nizu demograficznego, nie pozwala ci podjac studiow.
Poszlas w zwiazku z powyzszym do pracy, ale jak to bywa po nedznej maturze- nie chcieli cie na prezesa i kazali pracowac fizycznie.
Uwazasz ze co sie nie udalo przez trzy lata szkoly, teraz nadrobisz w rok.
Wredni rodzice na ktorych pasozytujesz czepiaja sie ze nie potrafisz sie utrzymac nawet w tak prostej pracy jak ekspedientka.
Jakby tego bylo malo, to twoja wredna kierowniczka zamiast uszanowac to ze nie masz zaciecia do pracy, przydziela ci zadania wymagajace pewnego wysilku.

Zycie jest niesprawiedliwe. Skoro tak wybitna jednostka staje przed takimi wyzwaniami, to znaczy ze swiat sie konczy.

Reklama

6

Odp: Nakrętka powoli się odkręca...

Do wypowiedzi trolla dodam jeszcze że chcesz poświęcić na naukę 8 godzin dziennie  Dlatego nie chcesz pracować. Nie sądzisz że to troszkę absurdalne?  ludzie na studiach nie muszą się tyle uczyć żeby zaliczyć przedmioty. Są w stanie chodzić na uczelnię i pracować a niektórzy nawet wychowywać dzieci.
Poza tym skoro w tym roku nie udało ci się zaliczyć matury nawet na 10%, to może powinnaś przestać marzyć o studiach?
Co mają ci te studia dać, pięć kolejnych lat nic nie robienia?

7

Odp: Nakrętka powoli się odkręca...

Sadzę że te 10% to przedmioty rozszerzone i to było za mało żeby konkurować z innymi w rekrutacji. No to idziesz na inny kierunek, łatwiejszy.

8

Odp: Nakrętka powoli się odkręca...
SwinkaMalwinka napisał/a:

Matura dopiero za rok, a chcę zdawać najcięższe przedmioty, o których nie mam zielonego pojęcia. Poprzednio zawaliłam całkowicie, nie trafiłam nawet w dziesięć procent, dlatego się boje jeszcze dodatkowo iść do pracy, chciałabym się całkowicie skupić i uczyć po 8 godzin dziennie jak nie więcej.

SwinkaMalwinka... Jak dla mnie, to nie jest raczej dobry pomysł. Rozumiem, że chcesz się uczyć i uważam, ze to dobrze, że chcesz poprawić maturę i dalej się uczyć, skoro czujesz taką potrzebę. Nie każdy zdaje za pierwszym razem dobrze. I część ludzi właśnie musi tak poprawiać. Jednak, skoro wcześniej chodziłaś do szkoły, miałaś różne klasówki, odpytywania i tym podobną motywację do nauki, a się mimo to nie uczyłaś... to teraz przy siedzeniu w domu i bez żadnego bata nad sobą, zwyczajnie nie wierzę, że będziesz w stanie się tak zmotywować, żeby rzeczywiście te 8 godzin dziennie się uczyć. Tak Ci się teraz wydaje, ale posiedzisz trochę w domu bez pracy, bez szkoły, to zobaczysz jak to człowieka rozleniwia, jak ciężko się za cokolwiek zabrać... Nawet jakbyś jakimś cudem umiała się tak zmusić do tylu godzin siedzenia nad książkami dzień po dniu, to podejrzewam, że to by było i tak częsciowo: patrzenie w okno, robienie herbaty, glaskanie kota, pisanie SMSów do koleżanki, szybowanie myślami nie wiadomo gdzie, itp, itd, a w tym wszystkim takiej prawdziwej, porządnej nauki jakby choć połowa czasu, to i tak byłby sukces... Bo to wiesz, wydaje się tak, że człowiek będzie siedział i się uczył, a potem przychodzi co do czego i każdy dzień taki sam, nie ma żadnych nowych bodźców i po paru tygodniach/miesiącach z nudów człowiek zaczyna wariować, sam siebie oszukiwać, byle zająć się jakąś rozrywką, a nie nauką wink Gdyby to trwać miało 2 miesiące, to co innego, bo wtedy masz presję czasu, ale matura dopiero za rok to trochę marny straszak. W końcu to cały, długi rok! smile Więc to chyba nie jest dobry pomysł z tym siedzeniem w domu. Już prędzej bym widziała Ciebie uczącą się i pracującą na pół etatu. Bo wtedy chociaż do ludzi musisz wyjść, a i kontakt z pracą może dawać dobry napęd do nauki, do myślenia codziennie o swoim przyszłym rozwoju zawodowym... Natomiast siedząc samej w domu, to tylko w jakiś marazm, czy wręcz depresję wpaść można. Jeszcze piszesz tak, że ja zrozumiałam, że z rodzicami nie masz najlepszych relacji. To tym bardziej lepiej nie kombinuj w tą stronę. Znajdź jakąś inną pracę, mniej męczącą, albo na te pół etatu właśnie, ale żebyś wychodziła z domu. No i pieniędzy trochę wtedy zarobisz, będziesz się mogła do budżetu domowego dokładać. Ma to dużo więcej zalet, niż takie siedzenie.
No chyba, że potrzebujesz teraz trochę odpocząć psychicznie i fizycznie, to OK, ale to nie powinno na pewno trwać cały rok. Tylko daj sobie miesiąc czy dwa na odpoczynek, a potem z nową energią szukaj pracy i myśl o nauce.

SwinkaMalwinka napisał/a:

Do rachunków się nie dokładam.

A mogę tak niedyskretnie zapytać - dlaczego? Przecież pisałaś, że pracujesz. To co robisz z pieniędzmi? Niemożliwe przecież, żebyś wszystko przejadała... Czy rodzice nie chcą, żebyś się dokładała?

SwinkaMalwinka napisał/a:

Ciężko o jakąkolwiek pracę, ponieważ nie jestem studentką, od ciągłego roznoszenia CV i odmowy oraz tych wszystkich pracodawców zaczęłam się obawiać w ogóle wychodzenia do ludzi. Już teraz zaczęłam aplikować do sklepów, ale gdzie nie pójdę to wszędzie nie i nie...

Rozumiem, że jest Ci ciężko, bo szukanie pracy to jedna z najbardziej stresujących sytuacji w życiu. Człowiek czuje się na każdym kroku oceniany, a to nie jest przyjemne. Ale niestety bez szukania się samo nie znajdzie. Każdy, kto chce pracować, musi niestety szukać, musi przejśc ten początkowy, nieprzyjemny etap, łażenia, roznoszenia CV, słyszenia odmowy itd.
Ale myślę, że skoro już masz trzecią prace, to pewne doświadczenie zawodowe już masz. Są osoby w gorszej od Ciebie sytuacji, takie, które dopiero swojej pierwszej pracy szukają i mają zupełnie gołe CV. Więc Ty już coś tam masz i to dobrze, z tego się trzeba cieszyć.
SwinkaMalwinka, ja uważam, ze powinnaś poszukać nowej pracy. Ale też i pasowałoby u Ciebie trochę pomyśleć o zmianie swojego sposobu myślenia o samej sobie i zmianie nastawienia na bardziej pozytywne. Bo masz bardzo mało wiary w siebie i niską samoocenę. A to znaczy, że jak nie popracujesz nad tym, to będzie Ci w życiu ciężko.

SwinkaMalwinka napisał/a:

Nie radzę sobie, gdy pracodawcy wypominają mi chociażby najmniejszy błąd, od razu czuję się bezwartościowa, zadaje sobie pytanie, dlaczego nic nie potrafię?

W takich sytuacjach nie powinnaś myśleć o sobie tak negatywnie. Raczej nie ma ludzi, którzy nie popełniają błędów. Musisz liczyć się z tym, że każdy człowiek popełnia błędy, a zwłaszcza jak jest w sytuacji nowej, w jakiej jeszcze nie był, jak nowa praca na przykład. Więc Ty tak jak każdy możesz się mylić i robić coś źle. Jesteś tylko człowiekiem. Dlatego nie bierz tak osobiście krytyki, jak zrobisz jakiś błąd, to po prostu obiecaj sobie, że będziesz bardziej się starała, słuchaj tez uważnie jak dana osoba wyjaśnia Ci zakres Twoich obowiązków, ewentualnie przeproś, jeśli Twój błąd mógł komuś zaszkodzić w jakiś sposób. Ale już nie myśl o tym potem, nie wałkuj w głowie, że to z Tobą jest coś nie tak. To są toksyczne myśli, to przez nie czujesz się źle. Trzeba o sobie myśleć dobrze, nie dokopywać sobie samemu takimi myślami, umniejszającymi nas samych... Na prawdę nie masz powodu czuć się bezwartościowa. Nawet jak idzie Ci gorzej, niż innym, ale nie wolno się porównywać do ludzi, bo nigdy nie wiesz jak czyje życie i stan psychiczny/fizyczny wygląda, nie wejdziesz w cudzą skórę żeby to wiedzieć, a może być tak, że np. Ty masz w pewien sposób ciężej od nich, bo jesteś bardziej emocjonalna, może masz jakieś problemy (np. nerwica) itp, a inne osoby tego bagażu nie dźwigają. Każde życie jest inne, kazdy ma swoją ścieżkę. Dlatego nie ma się co porównywać z kimś. Też na przykład nie wiesz ile mają doświadczenia te inne osoby, którym idzie lepiej. Może one na przykład mają lata doświadczenia w tym, co robią? A ty jesteś młoda, więc cięzko, żebyś miała duże doświaczenie. Jeśli chcesz się do kogoś porównywac, to tylko do samej siebie, czyli w sensie: rok temu tego i tego nie umiałam, a dzisiaj umiem, wczoraj jeszcze szło mi to ciężko, dziś już idzie lepiej - i w ten sposób co najwyżej warto patrzeć na siebie, wtedy widzisz swój rozwoj w swoim własnym tempie, które nie musi być takie, jak tempo kogoś innego. Co nie znaczy, że jesteś jakaś gorsza.
Więc radzę Ci zmień swoje myślenie, myśl o sobie lepiej, nie porównuj się do innych. A na pewno nie myśl o sobie tak źle, że nic nie potrafisz, bo to nieprawda. Doceń siebie, bo na pewno jest mnóstwo sytuacji, gdzie sobie radziłaś dobrze. Skup się na takich chwilach raczej, niż na tych porażkach. Myśl o swoich mocnych stronach, a nie rozpamiętuj swoich potknięć. Takie myślenie moze być dla Ciebie czymś nowym i trudnym, ale jeśli będziesz się starała każdego dnia coś dobrego o sobie samej pomyśleć, to zobaczysz, że z czasem będzie Ci to szło coraz łatwiej. I będziesz wtedy weselsza, i mniej się myliła smile Bo jak masz złe nastawienie, to to też wpływa na Twoje działania i możesz przez to więcej błędów robić.

9

Odp: Nakrętka powoli się odkręca...

Idź do ośrodka interwencji kryzysowej i powiedz im że nie masz nikogo bliskiego i chcesz popełnić samobójstwo. Psycholog będzie miała z tobą kilka rozmów.

10

Odp: Nakrętka powoli się odkręca...

Dziękuje za wszelkie wypowiedzi. Do rachunków się nie dokładam, ponieważ moi rodzice mnie o to nie proszą, sami zarabiają dość dużo, a moja mama sama mówiła, że nie wyobraża sobie, jak niektóre dzieci płacą, żeby mieszkać z rodzicami. Za pierwszym razem do matury się nie przykładałam, często wagarowałam, nie interesowała mnie nauka, bo nie miałam ambicji i motywacji, nie wiedziałam kim chcę zostać, więc wybrałam byle jakie przedmioty, dlatego tak mało punktów uzyskałam. Nie jestem głupia, gdy się uczę to wiele potrafię osiągnąć, ale w tamtym momencie w moim życiu źle się działo i po prostu wszystko mnie przerosło, myślę, że wiele ludzi to rozumie, a nie chodzi mi o jakąś nieszczęśliwą miłość, tylko o wiele cięższe tematy. Dopiero teraz chcę poprawiać, ponieważ zrozumiałam co chcę robić w życiu, mam motywacje, wiem, że uda mi się, muszę tylko się przyłożyć, po prostu bardzo się boję, że przez to, że przez pracę nie skupię się na tym co najważniejsze, a okropne kierownictwo sprawia, że myślę o moich potknięciach nawet w domu. Nie, nie pracowałam jako ekspedientka, zajmowałam się o wiele cięższymi pracami, to nie jest tak, że narzekam, że sobie paznokieć złamię, nie wiem dlaczego niektórzy tak pomyśleli. Praca ta naprawdę może wprowadzić w problemu z kręgosłupem, szczególnie jeśli chodzi o tak drobne osoby jak ja. Nie przestanę marzyć o studiach, nie wiem, jak można komuś tak w ogóle powiedzieć.

11

Odp: Nakrętka powoli się odkręca...

OK, Malwinka, ja trzymam za Twoją maturę kciuki smile
Ale odpowiedz sobie tak szczerze: na prawdę wierzysz, że siedząc w 4 ścianach przez tyle miesięcy, będziesz miała ciągły napęd do nauki? A nie poczujesz się odcięta od świata w pewien sposób? Masz jakieś może hobby, polegające na kontakcie z ludźmi, czy coś w tym stylu?
Bo ja zwyczajnie obawiam się, że w chałpie zwyczajnie zdziadziejesz i rozleniwisz się, i tak na prawdę możliwe, że więcej będziesz się uczyć, mając jednocześnie jakąś pracą (ale nie tą, co obecnie, bo tam źle Ciebie traktują i uważam, że powinnas znaleźć normalną, spokojną pracę gdzieś indziej)

12

Odp: Nakrętka powoli się odkręca...

Jeśli uważasz że trzech na trzech pracodawców cię źle traktował i wykorzystywało to prawdopodobnie problem leży nie w nich a w tobie.
Wiele prac miałam a na chamow się natknęłam niewielu...
Nie podejrzewam aby cię traktowali inaczej niż resztę ekipy.

13

Odp: Nakrętka powoli się odkręca...

No to źle uważasz. Skoro mi nie wierzysz, to nie komentuj, bo ja potrzebuję rady, a nie twierdzenia, że się mylę i pewnie powinnam znosić znęcanie się psychiczne, bo kłamie smile.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nakrętka powoli się odkręca...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016