Czy ja nie przesadzam. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy ja nie przesadzam.

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 79 ]

1

Temat: Czy ja nie przesadzam.

Jestem facetem 13 lat po ślubie dwoje dzieci, dwa miesiące temu dowiedziałem się że moja żona przez około dwa lata utrzymywała bardzo bliską znajomość z innym facetem, nie był to romans tylko przyjaźń tak twierdzi ale ja mam z tym straszny problem, było to znajomy rodziny z którym moja żona bardzo się lubiła. Dwa lata temu żonę z strasznie bolał kręgosłup konieczne było przewlekłe leczenie, a jednocześnie jego żona tego faceta bardzo poważnie się rozchorowała. Starałem się wspierać żonę w chorobie ale nie bardzo mi to wychodziło dodam że jestem osobą raczej mało empatyczną dodatkowo w naszym małżeństwie nie było najlepiej głównie z mojej winy nie utrzymywaliśmy bliskiej relacji ja koncentrowałem się na zarabianiu pieniędzy, płaceniu rachunków, rozwiązywaniu tych poważniejszych problemów rodzinnych i wspieraniu dzieci, uważałem że żona powinna sama rozwiązywać swoje problemy, nie było między nami codziennej troski i wsparcia, często zarzucała mi że czuje się ze mną bardzo samotna i niekochana. Dwa lata temu odkryłem że żona bardzo często kontaktuje się z tym facetem około 10 – 15 sms dziennie przez kilka miesięcy wstecz, kazałem żonie zakończyć tą znajomość ale ona strasznie mi się postawiła powiedziała że jeżeli będę tego wymagał to się rozwiedziemy, pomimo chłodu jaki panował między nami bardzo ją kochałem i nie chciałem fundować dzieciom traumy rozwodu, przestraszyłem się, a ponieważ facet był starszy od mojej żony o dwadzieścia parę lat to pomyślałem że romansu pewnie z tego nie będzie, dodatkowo żona zapewniała mnie że to tylko przyjaźń że ograniczy kontakty że go tylko wspiera bo jego żona choruje. Dwa miesiące temu w wyniku dosyć dziwnej sytuacji z początku zupełnie dla mnie nie zrozumiałej wszystko się wyjaśniło to znaczy: żona wyjawiła mi całą prawdę o tej znajomości mianowicie około 2,5 roku temu w wyniku choroby mojej żony i choroby żony tego faceta zaczęli się nawzajem wspierać i częściej kontaktować, a ponieważ bardzo się lubili to wspieranie przerodziło się wkrótce w bliska relację. Rozmawiali kilka razy w tygodniu o bieżących sprawach i problemach, wspierali się i zwierzali, przez około 1,5 rok (tak twierdzi moja żona) spotykali się dosyć rzadko raz w miesiącu lub raz na półtora miesiąca, w ostatnim etapie znajomości czyli na pół roku przed śmiercią żony tego człowieka zaczęli się spotykać częściej dwa trzy razy w miesiącu, jakieś 3 miesiące po śmierci żony tego człowieka moja żona zakończyła tą znajomość. Oczywiście wszystko ukrywali przed swoimi rodzinami. Ja niby wiedziałem że go wspiera ale nie wiedziałem że aż tak.

Żona zapewniała mnie że nigdy nie doszło między nimi do żadnego zbliżenia poza uściskiem dłoni, nie zakochała się w nim, traktowała go jak przyjaciela było on lekarstwo na chłód jaki panował w naszym związku. Obecnie zapewnia że bardzo mnie kocha i ja też jej często o tym mówię dużo rozmawiamy o bieżących sprawach lecz dla mnie znajomość z mim jest bardzo bolesna. Czuję się zdradzony i poniżony i upokorzony. Chodzimy na terapie. Nie wiem czy moje odczucia są adekwatne do sytuacji ale czasami z bólu wariuję i jednocześnie maltretuje żonę pytaniami o szczegóły ich relacji.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy ja nie przesadzam.

Ta, uważaj bo od żony się dowiesz co ich łączyło naprawdę, zapomnij.
Kilkanaście esemesów dziennie przez kilka miesięcy, do tego jakieś potajemne spotkania, utrzymywanie tego wszystkiego w tajemnicy...
Trochę za stary na to jestem, żeby uwierzyć w banialuki o jakimś tam wzajemnym wspieraniu w trudnych chwilach i że nic więcej nie było.
Niestety nic nie jesteś w stanie zrobić w tym momencie, bo prawdy nie dowiesz się nigdy, a opierać przypuszczenia na tym co żona ci powie...
to forum jest pełne historii o mężach i żonach, którzy złapani na gorącym uczynku wypierali się w żywe oczy, że to nie jest tak jak myślisz.

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.

3

Odp: Czy ja nie przesadzam.

Nigdy sie nie dowiesz co ich łączyło naprawdę, bo nawet terapeuci mówią żeby nigdy nie przyznawać sie do zdrady. Cos na zasadzie..., jak Cie złapią na kradzieży to mów że to nie Ty..., jak Cie złapią za rękę, mów, że nie Twoja ręka. Brutalne to ale prawdziwe. Zostaje Ci tylko wierzyć, albo nie, w to co żona mówi.
Ja osobiscie bym nie wierzył w relacje czysto przyjacielskie.

Jednym z wyznaczników zdrowia psychicznego jest umiejętność godzenia się z tym, czego nie możemy zmienić. Trzeba umieć opłakać stratę i iść dalej.
Reklama

4

Odp: Czy ja nie przesadzam.

Faceci Ci będą mówić, że pewnie było między nimi coś więcej. To taka męska natura, że najczęściej w takich sprawach doszukujemy się seksu. Ale tak naprawdę to wcale to nie jest żadna reguła. Zaniedbałeś żonę emocjonalnie to szukała wsparcia gdzie indziej. Jeśli ona jest cokolwiek winna, to nie w mniejszym stopniu co Ty. Doskonale wiesz, że nie każda znajomość faceta z kobietą kończy się w łóżku. Bo jeśli tak myślisz, to masz bardzo prymitywne wyobrażenie o kobietach. Zastanów się, czy chcesz to małżeństwo utrzymać, czy nie. Bo kreując w wyobraźni jakieś niestworzone scenariusze idziesz prostą drogą do rozwodu. Zamiast myśleć o tym co było między nimi, pomyśl o tym co było między Wami.

5 Ostatnio edytowany przez Lillka-15 (2017-06-14 10:32:01)

Odp: Czy ja nie przesadzam.
facy_1 napisał/a:

Starałem się wspierać żonę w chorobie ale nie bardzo mi to wychodziło dodam że jestem osobą raczej mało empatyczną dodatkowo w naszym małżeństwie nie było najlepiej głównie z mojej winy nie utrzymywaliśmy bliskiej relacji ja koncentrowałem się na zarabianiu pieniędzy, płaceniu rachunków, rozwiązywaniu tych poważniejszych problemów rodzinnych i wspieraniu dzieci, uważałem że żona powinna sama rozwiązywać swoje problemy, nie było między nami codziennej troski i wsparcia, często zarzucała mi że czuje się ze mną bardzo samotna i niekochana.

Czy u Ciebie zmieniło się coś w kwestii podejścia do żony?
Żona często komunikowała Ci, że czuje się samotna i niekochana.
Przyjrzałeś się też sobie?
Żona zbliżyła się z innym, bo ma swoje potrzeby.
Albo zrobisz teraz Wam "piekło", albo spróbujesz wypracować z żoną nowy rodzaj relacji, bardziej prawdziwy, bliski, ciepły, oparty na wzajemnym wsparciu i trosce.
Przemyśl.

wilczysko napisał/a:

Faceci Ci będą mówić, że pewnie było między nimi coś więcej. To taka męska natura, że najczęściej w takich sprawach doszukujemy się seksu. Ale tak naprawdę to wcale to nie jest żadna reguła. Zaniedbałeś żonę emocjonalnie to szukała wsparcia gdzie indziej. Jeśli ona jest cokolwiek winna, to nie w mniejszym stopniu co Ty. Doskonale wiesz, że nie każda znajomość faceta z kobietą kończy się w łóżku. Bo jeśli tak myślisz, to masz bardzo prymitywne wyobrażenie o kobietach. Zastanów się, czy chcesz to małżeństwo utrzymać, czy nie. Bo kreując w wyobraźni jakieś niestworzone scenariusze idziesz prostą drogą do rozwodu. Zamiast myśleć o tym co było między nimi, pomyśl o tym co było między Wami.

Bardzo popieram taką wypowiedz w temacie.

Reklama

6

Odp: Czy ja nie przesadzam.
facy_1 napisał/a:

Żona zapewniała mnie że nigdy nie doszło między nimi do żadnego zbliżenia poza uściskiem dłoni, nie zakochała się w nim, traktowała go jak przyjaciela było on lekarstwo na chłód jaki panował w naszym związku. Obecnie zapewnia że bardzo mnie kocha i ja też jej często o tym mówię dużo rozmawiamy o bieżących sprawach lecz dla mnie znajomość z mim jest bardzo bolesna. Czuję się zdradzony i poniżony i upokorzony. Chodzimy na terapie. Nie wiem czy moje odczucia są adekwatne do sytuacji ale czasami z bólu wariuję i jednocześnie maltretuje żonę pytaniami o szczegóły ich relacji.

Sytuacja bardzo podobna do mojej, dlatego powiem Tobie tak.
To może być prawda, że Twoja żona nie zdradziła Ciebie fizycznie. Prawdą może być fakt, że tą znajomość traktowała jako przyjacielską (u mnie też tak było).
Prawdą jest, że niestety żona na pewno zdradziła Ciebie emocjonalnie. Ten facet stał się dla niej tak bliski, że szantażowała Ciebie rozwodem, że nie utnie tej znajomości. Uczuciowo ten facet stał się dla Twojej żony bliższy niż ty sam.
Masz w 100% rację i prawo, że czujesz się zdradzony. Bardzo dobrze, że chodzicie na terapię. Czeka Was długa droga, ale jeżeli oboje chcecie uratować małżeństwo to Wam się to uda.
Podstawową rzeczą jest szczera prawda, ale Ty masz teraz rozwalone fundamenty (zaufanie). Niestety nawet jak w 100% żona Tobie powie prawdę to i tak zawsze u Ciebie w głowie będzie myśl, że może kłamać, oszukiwać.
Napisałeś, że żona urwała ten kontakt. Podstawową zasadzą odbudowy związku jest właśnie fakt zerwania wszelkich kontaktów z tamtym facetem. W innym przypadku zawsze będziecie w trzech na terapii.
Życzę powodzenia, mam nadzieję że Wam się uda.

7

Odp: Czy ja nie przesadzam.

Żona przez 2,5 roku w tajemnicy przed mężem napieprza po 10-15 smsów dziennie do typa
z którym na dodatek potajemnie się spotyka, nie wiadomo gdzie, jak często, ani po co tak naprawdę.
Mąż prosi żonę o zerwanie znajomości z fagasem, a ta mu staje okoniem i grozi rozwodem.
Tak tak, oczywiście nic między nimi nie było i to tylko taka tam znajomość, nie ma czym w ogóle się przejmować,
a ty się autorze zamiast drążyć temat, to się lepiej popraw, bo to wszystko twoja wina, że tak zaniedbałeś sprawy.
Normalnie kabaret.

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.

8 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-06-14 12:28:08)

Odp: Czy ja nie przesadzam.

Podstawowe pytanie:
Czy Twoja żona czuje się winna tej znajomości czy ja usprawiedliwia Twoim zachowaniem?
Dlaczego się do niej przyznala, opowiedziała Ci?
Kto zerwał tę znajomość - Ona czy ON? masz pewność?
Bo jeśli On- po jednym telefonie od niego wylądujesz w ciemnej dziurze- gdy jej reakcja będzie dla Ciebie inna niż się spodziewasz.

I powiem Ci jeszcze- może Ty i masz problemy z okazywaniem emocji- ale MASZ empatię- gdybyś jej nie miał- nie obwiniałbyś się tylko szukał usprawiedliwień- a tymczasem bierzesz winę na siebie.
Nie przesadzasz.
I Andestud ma rację- nie zerwę bo rozwód- to kabaret!

9

Odp: Czy ja nie przesadzam.
anderstud napisał/a:

Żona przez 2,5 roku w tajemnicy przed mężem napieprza po 10-15 smsów dziennie do typa
z którym na dodatek potajemnie się spotyka, nie wiadomo gdzie, jak często, ani po co tak naprawdę.
Mąż prosi żonę o zerwanie znajomości z fagasem, a ta mu staje okoniem i grozi rozwodem.
Tak tak, oczywiście nic między nimi nie było i to tylko taka tam znajomość, nie ma czym w ogóle się przejmować,
a ty się autorze zamiast drążyć temat, to się lepiej popraw, bo to wszystko twoja wina, że tak zaniedbałeś sprawy.
Normalnie kabaret.

Nie no autor jest kompletnie bez winy. Dbał o żonę cały czas. Wspierał ją, był przy niej kiedy tego potrzebowała, zwłaszcza w chorobie. Normalnie "stawał na rzęsach", a tej wrednej ci..e się zachciało jakiejś innej znajomości. SZOK !! tongue

10 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-06-14 13:10:24)

Odp: Czy ja nie przesadzam.
wilczysko napisał/a:
anderstud napisał/a:

Żona przez 2,5 roku w tajemnicy przed mężem napieprza po 10-15 smsów dziennie do typa
z którym na dodatek potajemnie się spotyka, nie wiadomo gdzie, jak często, ani po co tak naprawdę.
Mąż prosi żonę o zerwanie znajomości z fagasem, a ta mu staje okoniem i grozi rozwodem.
Tak tak, oczywiście nic między nimi nie było i to tylko taka tam znajomość, nie ma czym w ogóle się przejmować,
a ty się autorze zamiast drążyć temat, to się lepiej popraw, bo to wszystko twoja wina, że tak zaniedbałeś sprawy.
Normalnie kabaret.

Nie no autor jest kompletnie bez winy. Dbał o żonę cały czas. Wspierał ją, był przy niej kiedy tego potrzebowała, zwłaszcza w chorobie. Normalnie "stawał na rzęsach", a tej wrednej ci..e się zachciało jakiejś innej znajomości. SZOK !! tongue

Ale On sie nie wybiela. To po pierwsze. Po drugie nie porzucił jej wtedy, tylko skupił na materialnych sprawach- gdyby razem gruchali jak dwa gołabki big_smile moze zabrakłoby na lekarstwa.
On uznał swoja rolę- jesli i ona uznała swoją szczerze- mają jak najbardziej szansę i zasługują na nią!
Chodzi tylko o to, by nie budowali na piasku.
No nie mów Wilczysko że nie wiesz o co chodzi!
Wiem jak boli budowanie bez takich podstaw bo przerabiam aktualnie i wszystkim wiadomo, ze ja nie z tych, co spisują zwiazek na straty, gdy jest szansa!
Facy- co to była za dziwna i niezrozumiała sytuacja- o której piszesz?

11

Odp: Czy ja nie przesadzam.
Ela210 napisał/a:

Ale On sie nie wybiela. To po pierwsze. Po drugie nie porzucił jej wtedy, tylko skupił na materialnych sprawach- gdyby razem gruchali jak dwa gołabki big_smile moze zabrakłoby na lekarstwa.
On uznał swoja rolę- jesli i ona uznała swoją szczerze- mają jak najbardziej szansę i zasługują na nią!
Chodzi tylko o to, by nie budowali na piasku.
No nie mów Wilczysko że nie wiesz o co chodzi!
Wiem jak boli budowanie bez takich podstaw bo przerabiam aktualnie i wszystkim wiadomo, ze ja nie z tych, co spisują zwiazek na straty, gdy jest szansa!

Jeśli się nie wybiela to niech weźmie na klatę, że coś spieprzył i dlatego coś się potoczyło tak jak się potoczyło. A po drugie to na jakiej podstawie on zakłada, że żona go kłamie mówiąc, że do niczego nie doszło między nią, a tym facetem. Ja też kumplowałem się z mężatkami i żadnej z nich nie bzyknąłem. Dziwne ? Jeśli autor nie ufa swojej żonie to nie w ogóle o czym mówić. Pytanie tylko, czy kiedykolwiek ufał. Osądziliście tą kobietę i wydaliście wyrok znając całą sprawę tylko z jednego źródła. A co jeśli ona go faktycznie nie zdradziła ?

12

Odp: Czy ja nie przesadzam.
facy_1 napisał/a:

Żona zapewniała mnie że nigdy nie doszło między nimi do żadnego zbliżenia poza uściskiem dłoni, nie zakochała się w nim, traktowała go jak przyjaciela było on lekarstwo na chłód jaki panował w naszym związku.

Myślę, że żona chciałaby zacząć nowy rozdział w waszym związku.
Masz powody, aby nie wierzyć w to, co mówi?
Jeśli były duże zaniedbania z Twoje strony w stosunku do żony, to tam jest przyczyna, a nie w "zażyłej/bliskiej" relacji z innym i pewnie dobrze o tym wiesz.
On dawał jej coś, czego potrzebowała. Nie da się latami żyć w chłodzie, bez wsparcia i porozumienia.


facy_1 napisał/a:

Obecnie zapewnia że bardzo mnie kocha i ja też jej często o tym mówię dużo rozmawiamy o bieżących sprawach lecz dla mnie znajomość z mim jest bardzo bolesna. Czuję się zdradzony i poniżony i upokorzony. Chodzimy na terapie. Nie wiem czy moje odczucia są adekwatne do sytuacji ale czasami z bólu wariuję i jednocześnie maltretuje żonę pytaniami o szczegóły ich relacji.

Masz pełne prawo czuć się zdradzonym, to jest ogromny ból i rysa na związku już na zawsze.
Dużo będzie od Ciebie zależało, na czym poprzestaniesz i się skupisz.
Jeśli zależy Ci na żonie i waszym małżeństwie, myślę, że warto postarać się przejść przez ten kryzys.
Jeśli żonie również będzie zależało, to powinno Wam się udać.
Moim zdaniem zawsze warto powalczyć, ale to Ty decydujesz.

13 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-06-14 13:43:48)

Odp: Czy ja nie przesadzam.
wilczysko napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Ale On sie nie wybiela. To po pierwsze. Po drugie nie porzucił jej wtedy, tylko skupił na materialnych sprawach- gdyby razem gruchali jak dwa gołabki big_smile moze zabrakłoby na lekarstwa.
On uznał swoja rolę- jesli i ona uznała swoją szczerze- mają jak najbardziej szansę i zasługują na nią!
Chodzi tylko o to, by nie budowali na piasku.
No nie mów Wilczysko że nie wiesz o co chodzi!
Wiem jak boli budowanie bez takich podstaw bo przerabiam aktualnie i wszystkim wiadomo, ze ja nie z tych, co spisują zwiazek na straty, gdy jest szansa!

Jeśli się nie wybiela to niech weźmie na klatę, że coś spieprzył i dlatego coś się potoczyło tak jak się potoczyło. A po drugie to na jakiej podstawie on zakłada, że żona go kłamie mówiąc, że do niczego nie doszło między nią, a tym facetem. Ja też kumplowałem się z mężatkami i żadnej z nich nie bzyknąłem. Dziwne ? Jeśli autor nie ufa swojej żonie to nie w ogóle o czym mówić. Pytanie tylko, czy kiedykolwiek ufał. Osądziliście tą kobietę i wydaliście wyrok znając całą sprawę tylko z jednego źródła. A co jeśli ona go faktycznie nie zdradziła ?

A to kumplowanie to było po kilkanaście sms z jedną Panią codziennie miesiącami i gdyby żona chciała byś przestał, groziłeś rozwodem?
Jest kumplowanie i kumplowanie- w pewnym wieku kumplujemy się głownie z mężatkami i żonatymi i to jest normalne. Nie chce mi się tłumaczyć różnic- tysiące razy o tym pisano.

ON wziął to na klatę- co Ona wzięła na swoją? Jesli nic- czarno to widzę..

14

Odp: Czy ja nie przesadzam.

jestem w takiej samej syt ale odwrotnie.. dlameza jestem niewidzialna..za to dzwoni i pisze non stop do bylej kochanki(wg niego tylko przyjaciolki) do mnie potrafi tylko zadzwonic ze mam mu cos kupic do niej pisze i dzwoni caly czas... dosc mam tego.. dlanieog jestemneiwidzialna dla kogos moge byc centrum swiata ( mam nadz) tyle ze ja go podejde z innej strony bede o krok przed nim zwariuje chlop...kocham dzieci zycie taniec muzyke on kocha inne kobiety tv ijedzenie. dzieci pewnie tez.. mam 32lata jeszcze w zyciu od nieog nie dostalam nic wszedzie gdzie bylam za swoje pieniadze lub pozyczone...teraz on nie dostanieode mnie ani krommki chleba ani zlotowki ale dostanie koperte na urodziny z pozwem rozowdowym... i niech uklada zycie wg jego zasad..chlopaku nie walcz.. odpusc...

15 Ostatnio edytowany przez netmisiek (2017-06-14 21:25:13)

Odp: Czy ja nie przesadzam.
anderstud napisał/a:

Żona przez 2,5 roku w tajemnicy przed mężem napieprza po 10-15 smsów dziennie do typa
z którym na dodatek potajemnie się spotyka, nie wiadomo gdzie, jak często, ani po co tak naprawdę.
Mąż prosi żonę o zerwanie znajomości z fagasem, a ta mu staje okoniem i grozi rozwodem.
Tak tak, oczywiście nic między nimi nie było i to tylko taka tam znajomość, nie ma czym w ogóle się przejmować,
a ty się autorze zamiast drążyć temat, to się lepiej popraw, bo to wszystko twoja wina, że tak zaniedbałeś sprawy.
Normalnie kabaret.

Brawo, trafiłeś w punkt, lepiej tego nie można było napisać.



@wilczysko
Proszę, nie kompromituj się bardziej. Nie potrafisz poradzić sobie z własnym życiem i własną żoną. Może warto przestać ekspercić i zacząć coś zmieniać w SWOIM życiu, zamiast wmawiać innym jakieś bzdety, żeby podbudowywać własne ego i własne, wyssane z palca i kompletnie niesprawdzone życiowo "prawdy", dotyczące życia małżeńskiego innych ludzi?
Czytałem Twój wątek. Żona Cię nie chce? Jakoś się jej nie dziwię. Ją też zawsze za wszystko przepraszałeś i ciągle szukałeś winy w sobie?
Czytasz to co piszesz? Żona gościowi puszcza się od ponad dwóch lat i według Ciebie, to on jest winien jej ku@#$&wa?


Autorze, na co czekasz? Zacznij działać. Zbieraj dowody zdrady swojej żony i szykuj się na batalię w sądzie. Naprawdę, szkoda życia tkwienie w takim "małżeństwie".

16

Odp: Czy ja nie przesadzam.

Netmiśku.. bez urazy- ale tu na forum mogą wypowiadać się wszyscy- nie tylko Ci z certyfikatem poukładanego życia- bo wionęłoby nudą i świętoszkowatością- więc wycieczka osobista niesmaczna..

17

Odp: Czy ja nie przesadzam.
netmisiek napisał/a:

Autorze, na co czekasz? Zacznij działać. Zbieraj dowody zdrady swojej żony i szykuj się na batalię w sądzie. Naprawdę, szkoda życia tkwienie w takim "małżeństwie".

Spokojnie. Nie pali się. Pan mąż dostał troszkę po nosku, to jeszcze nie powód do rozwodów, czy batalii na śmierć i życie. smile

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

18

Odp: Czy ja nie przesadzam.
Ela210 napisał/a:

Netmiśku.. bez urazy- ale tu na forum mogą wypowiadać się wszyscy- nie tylko Ci z certyfikatem poukładanego życia- bo wionęłoby nudą i świętoszkowatością- więc wycieczka osobista niesmaczna..

Wypowiadając się w czyimś temacie, czy tego chcemy czy nie, przekazujemy temu człowiekowi jakieś sugestie, rady, podpowiedzi. Czy to oznacza, ze można pierdzielić głupoty i pisać co ślina na klawiaturę przyniesie, ot tak, bez zastanowienia i bez własnej refleksji, że wprowadzamy człowieka w błąd? Że wprowadzamy zamęt w jego i tak pokręcone życie?
Gość pisze o tym ze żona go zdradza - a odpowiedź jaką dostaje to "to pewnie Twoja wina"? To jest uczciwe?
Tak?

No chyba że ktoś jest trollem i takie "podpowiedzi" go bawią?

Ja rozumiem że każdy się może wypowiedzieć, tylko czasem warto odróżnić prawo do takiej wypowiedzi od możliwości pisania bzdetów.

19

Odp: Czy ja nie przesadzam.
netmisiek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Netmiśku.. bez urazy- ale tu na forum mogą wypowiadać się wszyscy- nie tylko Ci z certyfikatem poukładanego życia- bo wionęłoby nudą i świętoszkowatością- więc wycieczka osobista niesmaczna..

Wypowiadając się w czyimś temacie, czy tego chcemy czy nie, przekazujemy temu człowiekowi jakieś sugestie, rady, podpowiedzi. Czy to oznacza, ze można pierdzielić głupoty i pisać co ślina na klawiaturę przyniesie, ot tak, bez zastanowienia i bez własnej refleksji, że wprowadzamy człowieka w błąd? Że wprowadzamy zamęt w jego i tak pokręcone życie?
Gość pisze o tym ze żona go zdradza - a odpowiedź jaką dostaje to "to pewnie Twoja wina"? To jest uczciwe?
Tak?

No chyba że ktoś jest trollem i takie "podpowiedzi" go bawią?

Ja rozumiem że każdy się może wypowiedzieć, tylko czasem warto odróżnić prawo do takiej wypowiedzi od możliwości pisania bzdetów.

Ty też przekazujesz swoje sugestie wynikające z TWOJEGO doświadczenia- no chyba nie spadłeś z MARSA wczoraj wink jako Tabula Rasa.?
Każde doświadczenie jest i subiektywne i cenne.
Ale nie twórzmy off topu.

20 Ostatnio edytowany przez jjbp (2017-06-14 23:11:02)

Odp: Czy ja nie przesadzam.

Net misiek gdzie jest powiedziane że ona się puszczała?..... Nigdzie.
Poza tym oskarżasz ludzi że dają rady które mogą wpłynąć na decyzję autora - Twoje też mogą wpłynąć i w dodatku nie wiadomo czy korzystnie.
Twoje wypowiedzi sugerują postawę osoby która myśli że jej opinia jest jedyną prawda objawioną i najważniejszą. Nie wiem osobiście czego z taką postawą szukać na forum które słuzy do wymieniania poglądów...

Autorze wg mnie mądrze mówią ci, którzy sugerują że oboje zrobiliście coś nie fair. To prawda, żona utrzymywała bliskie relacje z kimś poza Tobą i to boli i tak być w związku nie powinno. Z drugiej strony nie otrzymała od Ciebie czegoś co jej było bardzo potrzebne i mówi że ten mężczyzna nie był dla niej nikim więcej jak przyjacielem (coś w tej historii podpowiada mi że to może być prawda).
Chyba nie sensu dociekanie kto co zrobił pierwszy i kto zawinił bardziej.... Pytanie pozostaje raczej czy widzisz szanse na wyjaśnienie sobie tego, rozpracowanie na terapii i zbudowanie z żoną czegoś nowego? Mysle jest to warte próby smile daj sobie czas, nic na siłę. powodzenia!!!

21

Odp: Czy ja nie przesadzam.
netmisiek napisał/a:
anderstud napisał/a:

Żona przez 2,5 roku w tajemnicy przed mężem napieprza po 10-15 smsów dziennie do typa
z którym na dodatek potajemnie się spotyka, nie wiadomo gdzie, jak często, ani po co tak naprawdę.
Mąż prosi żonę o zerwanie znajomości z fagasem, a ta mu staje okoniem i grozi rozwodem.
Tak tak, oczywiście nic między nimi nie było i to tylko taka tam znajomość, nie ma czym w ogóle się przejmować,
a ty się autorze zamiast drążyć temat, to się lepiej popraw, bo to wszystko twoja wina, że tak zaniedbałeś sprawy.
Normalnie kabaret.

Brawo, trafiłeś w punkt, lepiej tego nie można było napisać.



@wilczysko
Proszę, nie kompromituj się bardziej. Nie potrafisz poradzić sobie z własnym życiem i własną żoną. Może warto przestać ekspercić i zacząć coś zmieniać w SWOIM życiu, zamiast wmawiać innym jakieś bzdety, żeby podbudowywać własne ego i własne, wyssane z palca i kompletnie niesprawdzone życiowo "prawdy", dotyczące życia małżeńskiego innych ludzi?
Czytałem Twój wątek. Żona Cię nie chce? Jakoś się jej nie dziwię. Ją też zawsze za wszystko przepraszałeś i ciągle szukałeś winy w sobie?
Czytasz to co piszesz? Żona gościowi puszcza się od ponad dwóch lat i według Ciebie, to on jest winien jej ku@#$&wa?


Autorze, na co czekasz? Zacznij działać. Zbieraj dowody zdrady swojej żony i szykuj się na batalię w sądzie. Naprawdę, szkoda życia tkwienie w takim "małżeństwie".

Przemądrzały jesteś kolego i łatwo oceniasz ludzi. Moje posty poczytałeś i też już Ci się wydaje, że wiesz wszystko o mnie. Napisz coś  o sobie. Zapisałeś się na tym forum, żeby się dowartościować jaki to jesteś mądry? Ja tu nie twierdzę, że mam rację. Ale nie postrzegam życia zero-jedynkowo. Każdy ma swój punkt widzenia. Ale nie będę się z Tobą wdawał w dyskusję, bo Ty pewnie i tak wiesz lepiej.

22 Ostatnio edytowany przez Nana666 (2017-06-15 02:27:53)

Odp: Czy ja nie przesadzam.

No, się porobiło. Z perspektywy kobiety, która większość życia wolała relacje z facetami - nie widzę nic szokującego w tym, że można nawiązać z kimś (również płci przeciwnej) bardzo bliską, niemal intymną relację, lecz bez seksu czy zakochania. Po prostu... Można. Czy autor może się czuć zdradzony? Oczywiście. To jego własne emocje, kto mógłby mieć prawo mu ich odmówić? Nie są też nieuzasadnione - w związku to dość naturalne, że chcemy być najbliższą osobą dla partnera. Jego zaniedbania bezpośrednio przyczyniły się do tego, co zrobiła żona i to fakt, ale nie oznacza to, że z jej strony jest w porządku utrzymywanie tak zażyłej relacji, do tego po kryjomu.
A rozwiązanie jest dość oczywiste - jeśli obie strony pragną ożywić ten związek i wybaczyć sobie wzajemnie, to może się to udać. Jeśli pragnie tego tylko jedno bądź żadne, to o żadnej przyszłości nie ma mowy, bo i jak? Do związków czy małżeństw trzeba dwojga.

I am Jack's complete lack of surprise.

23

Odp: Czy ja nie przesadzam.
Nana666 napisał/a:

A rozwiązanie jest dość oczywiste - jeśli obie strony pragną ożywić ten związek i wybaczyć sobie wzajemnie, to może się to udać. Jeśli pragnie tego tylko jedno bądź żadne, to o żadnej przyszłości nie ma mowy, bo i jak? Do związków czy małżeństw trzeba dwojga.

Krótko acz treściwie. smile
Dokładnie tak samo uważam.

24

Odp: Czy ja nie przesadzam.

Zawaliłeś, zaniedbałeś żonę, a teraz usilnie szukasz pretekstu by zwalić winę na nią i poczuć się lepiej, że jednak ona okazała się gorsza...

Nic tu nie ma ;P

25

Odp: Czy ja nie przesadzam.
Nana666 napisał/a:

No, się porobiło. Z perspektywy kobiety, która większość życia wolała relacje z facetami - nie widzę nic szokującego w tym, że można nawiązać z kimś (również płci przeciwnej) bardzo bliską, niemal intymną relację, lecz bez seksu czy zakochania. Po prostu... Można. Czy autor może się czuć zdradzony? Oczywiście. To jego własne emocje, kto mógłby mieć prawo mu ich odmówić? Nie są też nieuzasadnione - w związku to dość naturalne, że chcemy być najbliższą osobą dla partnera. Jego zaniedbania bezpośrednio przyczyniły się do tego, co zrobiła żona i to fakt, ale nie oznacza to, że z jej strony jest w porządku utrzymywanie tak zażyłej relacji, do tego po kryjomu.
A rozwiązanie jest dość oczywiste - jeśli obie strony pragną ożywić ten związek i wybaczyć sobie wzajemnie, to może się to udać. Jeśli pragnie tego tylko jedno bądź żadne, to o żadnej przyszłości nie ma mowy, bo i jak? Do związków czy małżeństw trzeba dwojga.

Dokładnie- jeśli OBOJE będą naprawdę chcieli i oprą to na szczerości i szacunku- to co im przeszkodzi? 
Ja akurat jestem zwolenniczką absolutnej szczerosci w takich wypadkach, bo kłamstwo i tak wypłynie a po drodze będzie przeszkodą do budowania czegokolwiek.
Jak jest u autora- co było powodem spowiedzi żony nie wiemy.

26

Odp: Czy ja nie przesadzam.

Moim zdaniem, jeśli można wtrącić słówko smile głównym i jedynym powodem przypływu szczerości u żony
było złapanie jej na gorącym uczynku i postawienie przed twardymi dowodami (billingi itp.) nic więcej.
W takiej sytuacji każda jedna "zdobywa się na szczerość" bo już i tak sprawa się rypła i nie ma nic do stracenia,
ale udając uczciwą i skruszoną może jeszcze uratować sytuację opowiadając tylko o mniej ważnych duperelach,
o których zresztą mąż już sam się dowiedział, a to co bardziej istotne (prawdziwe oblicze tej znajomości) przemilczeć.
Przecież to jest stara jak świat taktyka w takich przypadkach, mówisz tylko tyle ile musisz, a reszta zostaje milczeniem,
tym bardziej że facet nie ma żadnych dowodów i już raczej ich nie zdobędzie, więc opowiadać dyrdymały można do woli.
Ale oczywiście mogło być też tak, że przez te 2,5 roku pisali do siebie bez przerwy esemesy i umawiali na potajemne schadzki,
żeby sobie porozmawiać tak o życiu, kontemplować ból istnienia i takie tam...

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.

27

Odp: Czy ja nie przesadzam.

smile no różne wnioski można podsuwać pod zaistniałą sytuację ...

Ale chyba wątpliwości nie budzi :
- On zaniedbał Żonę własną naturą jak i nie słuchał Jej sygnałów
- Ona zdradziła emocjonalnie w znacznej rozciągłości czasu
- do Niego dotarło co się stało i szarpie Go mocno w środku
- do Niej dotarło co się stało i ma na razie poczucie, że się raczej upiecze i sprawa rozejdzie się 'po kościach'

A co będzie ?

28

Odp: Czy ja nie przesadzam.

Co będzie?
Zwykle jest tak, że skoro upiekło się raz, to upiecze się i następny smile
Ja tam nie wierzę ani w to, że tamta sprawa jest zamknięta i definitywnie zakończona,
ani w to że nawet jeśli faktycznie tak jest, to za jakiś czas historia się nie powtórzy.
A jak znam życie, to sytuacja na chwilę obecną przedstawia się tak, że kiedy mąż znalazł billingi i wpadł w szał,
to zrobiło się za gorąco i trzeba było się na chwilę przyczaić, ale jak już kurz opadnie i wszystko wróci do względnej normy...
Moim zdaniem (ale co ja tam wiem) zachowanie żony w obliczu konieczności zerwania tej znajomości nie pozostawia złudzeń
i jeśli jakiś obcy złamas jest dla niej w tym momencie ważniejszy niż własny mąż i ojciec dzieci, to wszystko jest przecież jasne.
Czy dla kogoś jeszcze nie jest...

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.

29 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond (2017-06-15 12:36:05)

Odp: Czy ja nie przesadzam.

Autor tematu zamilkł (a może to troll). Jednak to kolejna historia wpisująca się w szablon - anderstood , jest dokładnie tak jak piszesz. Ja wątpliwości co do tego, jak to wygląda nie mam. Wszystko jest jasne jak słońce.

EDIT

anderstud napisał/a:

Ale oczywiście mogło być też tak, że przez te 2,5 roku pisali do siebie bez przerwy esemesy i umawiali na potajemne schadzki, żeby sobie porozmawiać tak o życiu, kontemplować ból istnienia i takie tam...

Oczywiście. wink Taka "platoniczna przyjaźń".

"What's for you, won't go by you"means that if God (or Fate, or Providence, or whatever you believe in) intends you to have something, you will get it. In other words "relax, don't scrabble about desperately trying to make things happen; if they are meant to happen they will, and if they aren't they won't".

30

Odp: Czy ja nie przesadzam.
wilczysko napisał/a:

Zaniedbałeś żonę emocjonalnie to szukała wsparcia gdzie indziej. Jeśli ona jest cokolwiek winna, to nie w mniejszym stopniu co Ty.

buahahahahahaha, hahah.

Oddalenie się od męża i zawiązanie ukrytej, długotrwałej relacji z innym gościem to ŚWIADOMA decyzja jego żony, nieistotne jest jaki miała charakter ta relacja, istotnym i świadczącym o jej winie jest to, że odbywała się za plecami.

31

Odp: Czy ja nie przesadzam.
alexich napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Zaniedbałeś żonę emocjonalnie to szukała wsparcia gdzie indziej. Jeśli ona jest cokolwiek winna, to nie w mniejszym stopniu co Ty.

buahahahahahaha, hahah.

Oddalenie się od męża i zawiązanie ukrytej, długotrwałej relacji z innym gościem to ŚWIADOMA decyzja jego żony, nieistotne jest jaki miała charakter ta relacja, istotnym i świadczącym o jej winie jest to, że odbywała się za plecami.

Rozumiem, że biedny autor zlewał swoją żonę NIEŚWIADOMIE? Tak mu jakoś wyszło.

32

Odp: Czy ja nie przesadzam.
wilczysko napisał/a:

Rozumiem, że biedny autor zlewał swoją żonę NIEŚWIADOMIE? Tak mu jakoś wyszło.

A po co snujesz domysły zamiast przeczytać? Autor sam podaje:
jestem osobą raczej mało empatyczną
Empatia to składnik inteligencji emocjonalnej - albo się ma, albo nie; on nie ma na to wpływu. I takiego go sobie małżonka wzięła. To jakbyś sobie wziął kobietę o IQ 80 i miał pretensje, że czegoś nie kuma, albo taką 150 wzrostu i awanturował się, że nie jest światowej sławy koszykarką.

33 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-06-15 20:35:31)

Odp: Czy ja nie przesadzam.
EeeTam napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Rozumiem, że biedny autor zlewał swoją żonę NIEŚWIADOMIE? Tak mu jakoś wyszło.

A po co snujesz domysły zamiast przeczytać? Autor sam podaje:
jestem osobą raczej mało empatyczną
Empatia to składnik inteligencji emocjonalnej - albo się ma, albo nie; on nie ma na to wpływu. I takiego go sobie małżonka wzięła. To jakbyś sobie wziął kobietę o IQ 80 i miał pretensje, że czegoś nie kuma, albo taką 150 wzrostu i awanturował się, że nie jest światowej sławy koszykarką.

Gdyby autor nie był empatyczny, nie miałby poczucia winy i nie oceniał się tak surowo i nie miał poczucia, ze dał za mało. Może nie miał gdzie i kiedy nauczyć się okazywać to wsparcie słowami- bo czynami okazywał przecież.
Po drugie, jeśli Żona nawiązała taki kontakt, to automatycznie sama oddaliła się od męża- tak to działa niestety.

34

Odp: Czy ja nie przesadzam.
EeeTam napisał/a:

Empatia to składnik inteligencji emocjonalnej - albo się ma, albo nie; on nie ma na to wpływu. I takiego go sobie małżonka wzięła. To jakbyś sobie wziął kobietę o IQ 80 i miał pretensje, że czegoś nie kuma, albo taką 150 wzrostu i awanturował się, że nie jest światowej sławy koszykarką.

wink Hm..,
A czy w momencie wziecia On przedstawił Jej certyfikat z posiadanym poziomem empatii żeby miała świadomość kogo bierze ? Czy raczej po drodze wyszło, że coś nie gra ? I możliwość naprawy musiała być po drodze realizowana a nie możliwość odrzucenia partnera w momencie zawierania związku przecież wink.

Odp: Czy ja nie przesadzam.

dla faceta nie jest to latwe . szczegol dla jego wyobrazni znam to z wlasnego przypadku. raz zwierzylam sie przyjacielowi swojego faceta po czym zaczely sie glupie gadki nid raz wchodzilismy na temat seksu. raz ktos zasugerowal mojemu ze go zdradzam z jego przyjacielem . ten zamilk nie odzywal sie do mnie po czym wpadl mi do lazienki i agresywnie chwycil mnie za szyje . zaczelam sie dusic . po czym wykrzyczal mi to w twarz . siedlismy i zaczelismy rozmawiac wtedy pierwszy raz widzialam u niego lzy . zaczol mowic jak bardzo mu na mnie zalezy jak bardzo mnie kocha i wg ze nie wyobraza sobie gdyby mial mnie stracic . odpuscilam pisanie gadanie z jego kumplami i wg.

36

Odp: Czy ja nie przesadzam.
EeeTam napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Rozumiem, że biedny autor zlewał swoją żonę NIEŚWIADOMIE? Tak mu jakoś wyszło.

A po co snujesz domysły zamiast przeczytać? Autor sam podaje:
jestem osobą raczej mało empatyczną
Empatia to składnik inteligencji emocjonalnej - albo się ma, albo nie; on nie ma na to wpływu. I takiego go sobie małżonka wzięła. To jakbyś sobie wziął kobietę o IQ 80 i miał pretensje, że czegoś nie kuma, albo taką 150 wzrostu i awanturował się, że nie jest światowej sławy koszykarką.

Najczęściej jest tak, że ludzie którzy się chajtają wcale się tak dobrze nie znają. Dopiero jak opada zaślepienie zakochania okazuje się, że partner ma jakąś cechę która nie bardzo nam odpowiada.

37

Odp: Czy ja nie przesadzam.
anderstud napisał/a:

Moim zdaniem, jeśli można wtrącić słówko smile głównym i jedynym powodem przypływu szczerości u żony
było złapanie jej na gorącym uczynku i postawienie przed twardymi dowodami (billingi itp.) nic więcej.
W takiej sytuacji każda jedna "zdobywa się na szczerość" bo już i tak sprawa się rypła i nie ma nic do stracenia,
ale udając uczciwą i skruszoną może jeszcze uratować sytuację opowiadając tylko o mniej ważnych duperelach,
o których zresztą mąż już sam się dowiedział, a to co bardziej istotne (prawdziwe oblicze tej znajomości) przemilczeć.
Przecież to jest stara jak świat taktyka w takich przypadkach, mówisz tylko tyle ile musisz, a reszta zostaje milczeniem,
tym bardziej że facet nie ma żadnych dowodów i już raczej ich nie zdobędzie, więc opowiadać dyrdymały można do woli.
Ale oczywiście mogło być też tak, że przez te 2,5 roku pisali do siebie bez przerwy esemesy i umawiali na potajemne schadzki,
żeby sobie porozmawiać tak o życiu, kontemplować ból istnienia i takie tam...

Dokładnie tak. Nic dodać, nic ująć.
Przez 2.5 roku kwitła ich ascetyczna przyjaźń :-) :-) :-) :-)

38 Ostatnio edytowany przez Deadpool (2017-06-16 00:11:29)

Odp: Czy ja nie przesadzam.

Dziwi mnie trochę zaciekłość żony z bronienie tej znajomości i grożenie rozwodem i utrzymywanie w tajemnicy przed całą rodziną (od kiedy przyjaźnie z ludźmi utrzymuje się w tajemnicy?). Z innej mańki to ona się angażowała w relacje dopóki nie umarła tamta kobieta, a potem zerwała znajomość z tym gościem.

Dziwne ale na pewno było tam coś więcej. Ja bym przestał kobiecie ufać po usłyszeniu czegoś takiego

Posty [ 1 do 38 z 79 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy ja nie przesadzam.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016