Brak życia, kompleksy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: Brak życia, kompleksy

Piszę, bo nie mam się komu wygadać. Moje życie to porażka. Mam 23 lata, nie mam pracy, faceta, pieniędzy, życia towarzyskiego. Nic. Nawet chęci, żeby coś osiągnąć, czy wziąć się w garść. Jestem na IV roku filologii romańskiej, skończę studia i pewnie będę biedować u rodziców, a oni patrzą na mnie coraz bardziej rozczarowani. Po zajęciach siedzę w pokoju z laptopem, nigdzie nie wychodzę, nie mam znajomych. Jak jestem na uczelni to lubię gadać z ludźmi, żartować, ale wiem, że jestem im obojętna i żadnej bliskiej relacji nie będzie. Mam jedną przyjaciółkę, z którą bardzo się lubimy, ale ona nie jest dla mnie wsparciem. Czuję, że ona lubi się na mnie dowartościować, bo jestem taką żałosną osobą, a ona przebojowa, inteligentna. Podoba mi się kolega z roku, ale jestem dla niego tylko koleżanką do pożartowania, nawet nie robię sobie nadziei. Nie mam talentów, ani zainteresowań. Zazdroszczę ludziom, którzy mają znajomych, pieniądze, wyjeżdżają na wakacje i realizują się. Wiem, że ja nigdy taka nie będę. Mam mnóstwo kompleksów. Niby ludzie mówią, że jestem ładna(albo tak było kiedyś), ale ja widzę tylko, że mam grube nogi, masywne ramiona, krzywy nos. I sobie tego nie wymyśliłam. Jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie ''czy lubisz siebie?" odpowiedziałabym NIE. Jestem żałosna. Przegrałam życie. Nawet prawa jazdy nie umiem zrobić, masakra. Chyba musiałam się wygadać, zaśmiecam tylko forum.. Nie wiem, czy szukać tu pocieszenia. A może jest dla mnie jakaś nadzieja.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Brak życia, kompleksy

Czy zawsze miałaś takie kompleksy? Czy wiesz skąd one się biorą? Może stąd, że Twoje relacje z rodzicami nie są najlepsze? Czy Twój kierunek studiów jest Twoją pasją? Czy masz jeszcze inne zainteresowania?

3

Odp: Brak życia, kompleksy

Zawsze miałam kompleksy. Kierunek studiów jest OK, nie nazwę tego swoją pasją, ale lubię to robić. I to jedyne, w czym sobie daję radę. Pisałam, nie mam zainteresowań. Moje relacje z rodzicami są bardzo dobre, ale rozumiem, że są rozczarowani. Jestem jedynaczką, czyli jedno dziecko i w dodatku niewypał.

Reklama

4

Odp: Brak życia, kompleksy

Jak myślisz, dlaczego miałaś kompleksy? Może rodzice we wszystkim Cię wyręczali, "trzymali pod kloszem", i przez to wyuczyli Cię bezradności? Czy zastanawiałaś się co mogła byś zmienić w sobie? Czy dbasz o to by ładnie wyglądać? Czy myślałaś o jakichś dodatkowych zajęciach, na przykład sportowych, czy jakimś kursie?

5

Odp: Brak życia, kompleksy

Zgadza się, rodzice mnie wyręczali. Najchętniej zmieniłabym w sobie wszystko - wygląd, charakter. Staram się dbać o to, by ładnie wyglądać, ale w moim stanie to już walka z wiatrakami. W co bym się nie ubrała, zawsze będę masywnym słoniem. Z dodatkowych zajęć to chodzę jedynie na sekcję wioślarską, ćwiczymy na ergometrze. Na zawodach zawsze mam ostatnie miejsce, bo jestem w tym słaba, chodzę jedynie, by być zwolniona z zajęć w-f.

Reklama

6

Odp: Brak życia, kompleksy
violetkaa94 napisał/a:

(...) Wiem, że ja nigdy taka nie będę. (...)

To decyzja?


(...) Mam mnóstwo kompleksów. Niby ludzie mówią, że jestem ładna(albo tak było kiedyś), ale ja widzę tylko, że mam grube nogi, masywne ramiona, krzywy nos. I sobie tego nie wymyśliłam. Jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie ''czy lubisz siebie?" odpowiedziałabym NIE. Jestem żałosna. Przegrałam życie. Nawet prawa jazdy nie umiem zrobić, masakra. (...)

Myślałaś o psychoterapii?


(...) Nie wiem, czy szukać tu pocieszenia. (...)

Chcesz znaleźć pocieszenie czy rozwiązać swój problem? Wbrew pozorom między jednym a drugim jest znaczna różnica.


(...) A może jest dla mnie jakaś nadzieja.

Jest. smile Przestań być swym największym wrogiem. Odłóż na bok wszystkie 'nie da się', zacznij myśleć nad tym, co możesz zrobić (a możesz), by zmienić swe myślenie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

7

Odp: Brak życia, kompleksy

Wielokropek, to ostatnie zdanie brzmi bardzo zachęcająco, tylko jak je wdrożyć w życie.. Tu pojawia się problem. Kiedyś poszłam do psychologa, ale gdy dowiedziała się o tym moja mama, zrobiła mi awanturę. Wydaje mi się, że psychoterapia to ściema, że nie potrzebuję jej tylko dlatego, że jestem brzydka i mało przebojowa. To opcja dla ludzi z poważnymi problemami, np. po próbie samobójczej, z depresją. Takie mam zdanie.

8

Odp: Brak życia, kompleksy

Czy napisałaś tu o sobie po to żeby się wyżalić, czy chcesz coś zmienić? Bo jeśli chcesz coś zmienić to walcz z tymi wiatrakami! Zastanów się od czego zacząć. Proponuję zacząć od zmiany myślenia na pozytywne. Nie dopuszczaj do siebie myśli typu: "wiem, że jestem im obojętna i żadnej bliskiej relacji nie będzie", "wiem, że ja nigdy taka nie będę", "Jestem żałosna. Przegrałam życie", "niewypał"... Zamiast tego zrób sobie plan działania. Jeśli masz nadwagę to idź do dietetyka, na siłownię, możesz codziennie biegać lub chodzić na długie spacery, może z kijkami. Możesz stawać się szczęśliwym człowiekiem, ale to zależy od Ciebie.

9 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-05-19 09:33:30)

Odp: Brak życia, kompleksy
violetkaa94 napisał/a:

(...) Moje życie to porażka. Mam 23 lata, nie mam pracy, faceta, pieniędzy, życia towarzyskiego. Nic. Nawet chęci, żeby coś osiągnąć, czy wziąć się w garść. (...)
Po zajęciach siedzę w pokoju z laptopem, nigdzie nie wychodzę, nie mam znajomych. (...)
jestem taką żałosną osobą (...)
Nie mam talentów, ani zainteresowań. Zazdroszczę ludziom, którzy mają znajomych, pieniądze, wyjeżdżają na wakacje i realizują się. Wiem, że ja nigdy taka nie będę. Mam mnóstwo kompleksów. (...)
Jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie ''czy lubisz siebie?" odpowiedziałabym NIE. Jestem żałosna. Przegrałam życie. Nawet prawa jazdy nie umiem zrobić, masakra. (...)
zaśmiecam tylko forum.. (...)

To nie są powody do podjęcia psychoterapii, dzięki której można zmienić sposób widzenia siebie i myślenia o sobie? To nie są poważne problemy?

(...) ostatnie zdanie brzmi bardzo zachęcająco, tylko jak je wdrożyć w życie.. (...)

Zaproponowałam jeden ze sposobów, nazwałaś go ściemą.




Kolejna podpowiedź:

Stary Indianin opowiadał wnuczkowi o bitwie, która toczy się wewnątrz każdego człowieka:
- To bitwa między dwoma wilkami. Jeden z nich jest zły: smutny, ponury, chciwy i arogancki, złośliwy i zawistny, użalający się nad sobą i zakompleksiony. Drugi wilk jest dobry: radosny, uprzejmy i hojny, odważny i spokojny, pełen miłości, wiary i nadziei.
Wnuczek pomyślał chwilę i zapytał:
- Który z nich zwycięża?
Dziadek odparł:
- Ten, którego karmisz.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

10

Odp: Brak życia, kompleksy

Cześć tak sie zastanawiam czemu nie masz motywacji i przychodzą mi do głowy tylko dwa powody pierwszy to depresja, drugie to niskie poczucie wartości, o ile pierwsze na pewno trzeba leczyć, o tyle to drugie czasem można przełamać samemu.
Czy to, że podoba Ci się kolega z roku nie motywuje Cię do niczego? Zwłaszcza, że jak chcesz coś zmienić z Nim to masz co najwyżej rok. Jak mnie spodobałaby się dziewczyna to dostałbym dodatkowej motywacji do pracy nad sobą. A jak się czujesz ze swoją wiedzą ze studiów? Jak dobrze to wiedz, że tłumacze zawsze będą potrzebni i nie potrzeba do tego za bardzo doświadczenia, są takie portale co oferują tłumaczenia, może zrób tam konto i potłumacz parę tekstów albo zacznij tłumaczyć napisy do seriali i filmów to ostatnie to najlepszy sposób na nabranie pewności w tłumaczeniach i podjęciu później pracy. smile

Nie przegrałaś życia, Ci co przegrali leżą na cmentarzu. Zrozumiała? wink Jest takie powiedzenie zresztą to jedno z moich życiowych credo "Do puki walczysz, jesteś zwycięzcą" Wiesz mnie też część Pań uznaje za życiowego przegranego, skoro w wieku prawie 27 lat nie miałem nigdy dziewczyny, a ni nie byłem na żadnej randce. smile Jednak cały czas próbuje to zmienić i uważam się za zwycięzcę, bo puki walczę, tzn, że jeszcze nie przegrałem i mam szansę odmienić swoje życie. Nie wiem jak wyglądasz, ale skoro ludzie mówili Ci, że jesteś ładna to chyba nie kłamali?
Jak masz problem z waga to zacznij biegać, do ego nie potrzeba żadnych pieniędzy tylko czasu i dobrych chęci. Może w ten sposób poznasz też nowych znajomych, przyjaciół, a może nawet miłość życia? wink

Co do zainteresowań, nie interesuj się niczym na siłę, próbuj ciągle nowych rzeczy, a może. 9, 99, 999 okaże sie twoją pasją. wink

Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili
Pokaż że się mylili
Nie czekaj ani chwili
Dłużej

11

Odp: Brak życia, kompleksy

Dziękuję za odpowiedź. W temacie wiedzy jestem raczej zadowolona, staram się dużo uczyć. Taka już specyfika moich studiów, żeby zdobywać doświadczenie, więc siłą rzeczy zapisuję się na festiwale filmowe i robię napisy do filmów, ale to wszyscy u mnie na roku tak robią, żaden to fenomen. Tak czy siak, sprawia mi to satysfakcję, bo coś zrobiłam. A jeśli chodzi o tego kolegę.. to powtórka z rozrywki. W życiu byłam zauroczona kilka razy, próbowałam też zauroczyć tych panów swoją osobą, usmiechem, mową ciała, ale nic nie wychodziło. Więc czemu tym razem miałoby być inaczej. A z wagą nie mam problemów(64 kg, 176 cm wzrostu), ale wyglądam masywnie, mam cellulit, jak wspomniałam też grube nogi, wielki tyłek i czuję się z tym fatalnie, bo żadne diety i ćwiczenia na to nie pomagają. 100 razy już próbowałam się odchudzać i nigdy nie widać efektów, nawet jak zgubię te 5-7 kg. Powinnam na pewno schudnąć więcej, ale nie mam takiej motywacji, bo lubię zajadać smutki.. Jak mnie coś zdołuje, sięgam po czekoladę. I nic innego mnie nie ucieszy, tylko zjedzenie połowy zawartości lodówki wydaje się dobrym rozwiązaniem, a nie np. pójście na spacer, czy poczytanie książki..

12

Odp: Brak życia, kompleksy
violetkaa94 napisał/a:

Dziękuję za odpowiedź. W temacie wiedzy jestem raczej zadowolona, staram się dużo uczyć. Taka już specyfika moich studiów, żeby zdobywać doświadczenie, więc siłą rzeczy zapisuję się na festiwale filmowe i robię napisy do filmów, ale to wszyscy u mnie na roku tak robią, żaden to fenomen. Tak czy siak, sprawia mi to satysfakcję, bo coś zrobiłam. A jeśli chodzi o tego kolegę.. to powtórka z rozrywki. W życiu byłam zauroczona kilka razy, próbowałam też zauroczyć tych panów swoją osobą, usmiechem, mową ciała, ale nic nie wychodziło. Więc czemu tym razem miałoby być inaczej. A z wagą nie mam problemów(64 kg, 176 cm wzrostu), ale wyglądam masywnie, mam cellulit, jak wspomniałam też grube nogi, wielki tyłek i czuję się z tym fatalnie, bo żadne diety i ćwiczenia na to nie pomagają. 100 razy już próbowałam się odchudzać i nigdy nie widać efektów, nawet jak zgubię te 5-7 kg. Powinnam na pewno schudnąć więcej, ale nie mam takiej motywacji, bo lubię zajadać smutki.. Jak mnie coś zdołuje, sięgam po czekoladę. I nic innego mnie nie ucieszy, tylko zjedzenie połowy zawartości lodówki wydaje się dobrym rozwiązaniem, a nie np. pójście na spacer, czy poczytanie książki..

Wiesz mnie też Panie próbowały zauroczyć i nic z tego nie wyniknęło, owszem część mi sie nie podobała, ale część mi się podobała, a i tak nie zrobiłem nic. sad Byłem po prostu zbyt nieśmiały zakompleksiony, by wierzyć, ze tak ładne kobiety są mną zainteresowane. wink Zresztą raz usłyszałem od jednej ile trzeba we mnie zainwestować (Nabranie masy +siłownia, prostowanie zębów). smile

Pamiętaj też, że nie można się podobać każdemu, nie wiem jak Tobie mnie wystarczyłaby jedna osoba. big_smile Co do cellulitu to ma go 99% kobiet i że on jest tylko problemem w twojej głowie, bo 99% mężczyzn tego nie zauważa nawet. wink

Co do figury, może masz figurę typu gruszka i zawsze będziesz mieć takie proporcje? Może zmień styl ubierania? Bo gruba to na pewno jesteś. big_smile

Wy kobiety macie tyle możliwości nadrobienia niedoskonałości makijażem, że naprawdę dziwię sie twoim problemom. A co maja powiedzieć mężczyźni? Naszym jedyny makeupem jest zarost. big_smile

Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili
Pokaż że się mylili
Nie czekaj ani chwili
Dłużej

13

Odp: Brak życia, kompleksy
AloneWolf90 napisał/a:

(...) Wy kobiety macie tyle możliwości nadrobienia niedoskonałości makijażem, że naprawdę dziwię sie twoim problemom. A co maja powiedzieć mężczyźni? Naszym jedyny makeupem jest zarost. big_smile

Hm... . Tylko swoje kompleksy są prawdziwe, innych osób - wyimaginowane.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

14

Odp: Brak życia, kompleksy
Wielokropek napisał/a:
AloneWolf90 napisał/a:

(...) Wy kobiety macie tyle możliwości nadrobienia niedoskonałości makijażem, że naprawdę dziwię sie twoim problemom. A co maja powiedzieć mężczyźni? Naszym jedyny makeupem jest zarost. big_smile

Hm... . Tylko swoje kompleksy są prawdziwe, innych osób - wyimaginowane.

Czemu uważasz, że mam kompleksy? wink Ja uważam się za ładnego, przystojnego. tongue Poprostu staram się uświadomić autorkę, ze ma tyle sposobów na rozwiązanie swoich kompleksów, że niech zacznie działać.

Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili
Pokaż że się mylili
Nie czekaj ani chwili
Dłużej

15

Odp: Brak życia, kompleksy
AloneWolf90 napisał/a:

(...) staram się uświadomić autorkę, ze ma tyle sposobów na rozwiązanie swoich kompleksów, że niech zacznie działać.

Jak inaczej to zdanie brzmi od zacytowanych przeze mnie wyżej. smile
Wygląd to nie jedyny kompleks wskazany przez autorkę.
Zgadzam się z tym, że ma ona dwa wyjścia:
- użalać się nad sobą - co demobilizuje i prowadzi do coraz gorszego myślenia o sobie oraz hodowania zazdrości/zawiści wobec tych, którym się "udało"
- zmienić swe nastawienie i zauważyć, że szklanka jest do połowy pełna.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

16

Odp: Brak życia, kompleksy

Nie chcę sie nad sobą użalać, dobrze wiem, że to do niczego nie prowadzi. Ale zmienić to? Jak mam zmienić to, że nie mam znajomych. Musiałabym się wpraszać na spotkania, a nie cierpię się nikomu narzucać. Boję się, że takie siedzenie w domu i gnicie stało się moją strefą komfortu. A co za tym idzie, nie chce mi się dbać o siebie - po co, dla kogo..

17 Ostatnio edytowany przez AloneWolf90 (2017-05-19 11:06:25)

Odp: Brak życia, kompleksy
violetkaa94 napisał/a:

Nie chcę sie nad sobą użalać, dobrze wiem, że to do niczego nie prowadzi. Ale zmienić to? Jak mam zmienić to, że nie mam znajomych. Musiałabym się wpraszać na spotkania, a nie cierpię się nikomu narzucać. Boję się, że takie siedzenie w domu i gnicie stało się moją strefą komfortu. A co za tym idzie, nie chce mi się dbać o siebie - po co, dla kogo..

Możesz dołączyć do któregoś spotkań jakie tu na forum organizują. wink Zacznij biegać tak jak mówiłem, zacznij rozmawiać z ludźmi z roku, zapisz sie na kurs tańca, języka, możesz zgłosić sie do wolontariatu, masz mnóstwo możliwości. Najgorzej jest się ruszyć z domu,wiem, bo sam to przeszedłem,teraz poznaję znajomych znajomych i już widzę, ze pomału jest co raz mniej pod górkę. wink Ty tez dasz radę. wink

Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili
Pokaż że się mylili
Nie czekaj ani chwili
Dłużej

18

Odp: Brak życia, kompleksy

Nie lubie biegania. Regularnie jeżdżę na rowerze i na rolkach(uczę się na nich jeździć) i wysportowana nie jestem, dodając do tego ćwiczenia z Chodakowską kilka razy w tygodniu. Staram się dbać o siebie, a nie daje to efektów, więc dlatego wygląda to jak walka z wiatrakami. Dodatkowo koleżanki nic nie robią, a są szczuplejsze.

19

Odp: Brak życia, kompleksy
violetkaa94 napisał/a:

(...) Jak mam zmienić to, że nie mam znajomych. Musiałabym się wpraszać na spotkania, a nie cierpię się nikomu narzucać. (...)

Nie, nie wpraszaj się, zaproś innych.

(...) Boję się, że takie siedzenie w domu i gnicie stało się moją strefą komfortu. (...)

"Samo się" nie stało, jesteś jej autorką. Ty także możesz (ale nie musisz) tę strefę opuścić. Poza tym o jakim komforcie mówisz?


(...) nie chce mi się dbać o siebie - po co, dla kogo..

Dla siebie. Póki będziesz (z Twej decyzji) osobą z zewnątrz-sterowną, póty nie będziesz szczęśliwą. Na szczęście, powtarzam to często, bycie szczęśliwym nie jest obowiązkowe.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

20

Odp: Brak życia, kompleksy
violetkaa94 napisał/a:

Nie lubie biegania. Regularnie jeżdżę na rowerze i na rolkach(uczę się na nich jeździć) i wysportowana nie jestem, dodając do tego ćwiczenia z Chodakowską kilka razy w tygodniu. Staram się dbać o siebie, a nie daje to efektów, więc dlatego wygląda to jak walka z wiatrakami. Dodatkowo koleżanki nic nie robią, a są szczuplejsze.

Widzisz wcale nie jesteś beznadziejna. wink A co do kobiecej sylwetki to jaką masz gruszkę czy inną, bo może po prostu masz inna budowę niz koleżanki?

Spróbuj może jeszcze ćwiczeń aerobowych? Polecam ćwiczenia ABS. Sam je robię i one sa właśnie na pozbycie się tłuszczu, a może ty robisz ćwiczenia bardziej na mięśnie?

I tak jak piszę Wielokropek zacznij robić wszystko dla Siebie, a nie dla innych, to zła i samodestruktywna droga robić coś pod innych.

Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili
Pokaż że się mylili
Nie czekaj ani chwili
Dłużej

21

Odp: Brak życia, kompleksy

Fajnie że ćwiczysz i jeździsz na rowerze i na rolkach, ale myślę, że dobrze by było żebyś opuściła swoją "strefę komfortu" i poszła ćwiczyć na siłownię. Na zajęciach w grupie była byś lepiej zmotywowana, miała byś z tego więcej radości, a możliwe że poznała byś nowe osoby. Poza tym instruktor mógłby doradzić Ci specjalne ćwiczenia pod kątem Twoich potrzeb.
Zastanów się nad tym co napisałaś: "Kiedyś poszłam do psychologa, ale gdy dowiedziała się o tym moja mama, zrobiła mi awanturę. Wydaje mi się, że psychoterapia to ściema, że nie potrzebuję jej tylko dlatego, że jestem brzydka i mało przebojowa. To opcja dla ludzi z poważnymi problemami, np. po próbie samobójczej, z depresją. Takie mam zdanie." Wcześniej miałaś inne zdanie skoro wybrałaś się do psychologa. Czy mama rządzi każdym Twoim krokiem, kontroluje Cię? Czy zwykle tak jest że zdanie mamy staje się Twoim zdaniem?

22 Ostatnio edytowany przez On37 (2017-05-21 16:43:35)

Odp: Brak życia, kompleksy

Hejka! Czytając ten post nasunęły mi się takie wnioski. Po pierwsze bardzo mnie rozbawił tekst: "mam 23 lata, przegrałam swoje życie". Szczerze mówiąc nigdy w życiu nie słyszałem (nie czytałem) większej głupoty, no może raz kiedy mój pracownik mając 20 (słownie: dwadzieścia) lat powiedział, że jest "zmęczony życiem". Uśmiałem się do łez. Mam takie odczucia, że w dzisiejszych czasach im jest młodsze pokolenie tym ludzie mają coraz większe problemy. I według mnie są to problemy stworzone na własne życzenie. Tak uważam. Prawda jest taka, że przed Wami młodymi jest całe życie, macie świat u swoich stóp a Wy tutaj pierdzielicie takie farmazony. Ja wiem, że najłatwiej i najprościej jest narzekać (My Polacy mamy to w genach) ale tak naprawdę to od nas ludzi zależy jakie mamy życie. To głównie od nas zależy czy nasze życie jest szczęśliwe czy nie, jesteśmy spełnieni czy nie, czy nasze życie ma sens życia czy nie. Owszem, różne przypadki chodzą po ludziach, nie na wszystko mamy wpływ (np. choroby, śmierć, skrajne przypadki losowe) ale generalnie jest taka zasada: "jak sobie pościelisz tak się wyśpisz". I im szybciej człowiek to zrozumie tym dla niego będzie lepiej. Po drugie: sprawa wyglądu autorki postu. Prawda jest taka, że ilu jest mężczyzn tyle jest wymagań, tyle oczekiwań wobec wyglądu kobiet. Każdemu z nas podoba się co innego, ma inny gust. To, że ktoś jest "gruby, ma grube nogi itd." nie oznacza wcale, że taka kobieta w ogóle nie podoba się mężczyznom, nie jest atrakcyjna. Wręcz przeciwnie. Ja np. taki jestem, że mój fizyczny ideał kobiety to: wysoka, duża, proporcjonalna, może mieć nawet lekką nadwagę. Ważne aby była uśmiechnięta i zadbana. Jestem zwolennikiem "kochanego ciała nigdy za wiele", lubię się do czego przytulić. Taką sobie żonę wymarzyłem i właśnie taką żonę mam. Prawda jest też taka, że Wy kobiety lubicie szukać dziury w całym, nawet jak jest idealnie to i tak na siłę szukacie kompleksów. Taka jest Wasza natura i trzeba to po prostu zaakceptować. To, że autorka postu jest aktualnie sama nie wynika zaraz, że jej wygląd odrzuca tylko że ma problem przede wszystkim "w swojej głowie". I tutaj dochodzimy to sedna sprawy: charakter. Prawda jest taka, że obecnie żyjemy w ciężkich czasach. Czasami nie jest kolorowo, ale trzeba zakasać rękawy i rozbijając się łokciami trzeba przeć do przodu. Słabi, niezdecydowani ludzie przeważnie przegrywają - na polu bitwy zostają tylko charakterni. Czasem nawet trzeba iść pod prąd. Ja wiem, że to jest łatwo powiedzieć, fajnie radzić ale ja jestem idealnym przykładem na to, że można się zmienić. Ja jak miałem 20 lat byłem lekko zakompleksionym chłopakiem, nie wiedziałem co mam z sobą robić. Dodatkowo moja rodzina "zaplanowała całe moje życie za mnie". Aż w pewnym momencie (nie wiem ile miałem lat, może 23-25) postanowiłem wziąć się w garść. Powiedziałem sobie głośno co chce robić w życiu i to zacząłem robić. Skończyłem takie studia jakie chciałem, poszedłem taką drogą jaką ja wybrałem. Moje życie osobiste także świetnie się układało - zapoznałem taką kobietę jaką zawsze chciałem poznać. Później się okazało, że ta kobieta jest moim ideałem i została moją żoną. Potem urodził się mój syn, założyłem firmę, zaczęła się stabilizacja życiowa. Od 25 roku zacząłem się mocno i stanowczo przeciwstawiać rodzinie - był nawet taki moment, że matka wyklęła mnie z domu. W między czasie wyszło także, że miałem dość dużo "sprzymierzeńców" aby rozbić moje małżeństwo. I co, jak to się skończyło?! Dzisiaj mając prawie 40 lat jestem mega szczęśliwym facetem. Dzięki temu, że w wieku 23-25 lat ogarnąłem się życiowo teraz moje życie jest poukładane, wartościowe i szczęśliwe. I w domu i w pracy. Cały czas się rozwijam, i prywatnie i zawodowo. Moja rodzina teraz nawet nie próbuje mi już układać życia - oni już wiedzą że i tak są z góry na straconej pozycji. Bo to jest moje życie, moje wybory i moje decyzje, i to ja decyduje co jest w danej chwili dla mnie najlepsze oraz najrozsądniejsze. Tylko od nas tak naprawdę zależy jak nasze życie będzie wyglądało za 5, 10, 15 lat. Mój wniosek jest następujacy: im więcej charakteru, samozaparcia oraz wytrwałości tym lepiej dla nas bo w życiu odpadają tylko najsłabsi. Trzeba chwytać byka za rogi i pokazać kto tutaj rządzi. Dostaliśmy piękny dar od Boga (Życie) więc wykorzystajmy je najlepiej jak się da. Jeszcze raz powtarzam: nie zawsze jest kolorowo, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli ale zamiast się użalać nad sobą proponuje w końcu wziąć się w garść. Biadolenie nic nie pomoże, a życie i tak toczy się dalej. Pozdrawiam.

23

Odp: Brak życia, kompleksy

zgadzam się z tobą, problemy są po to, żeby je rozwiązywać i stawiać im czoła.

24

Odp: Brak życia, kompleksy

ie chcę sie nad sobą użalać, dobrze wiem, że to do niczego nie prowadzi. Ale zmienić to? Jak mam zmienić to, że nie mam znajomych. Musiałabym się wpraszać na spotkania, a nie cierpię się nikomu narzucać. Boję się, że takie siedzenie w domu i gnicie stało się moją strefą komfortu. A co za tym idzie, nie chce mi się dbać o siebie - po co, dla kogo..

25

Odp: Brak życia, kompleksy

Wakacja, zamiast myśleć o tym że nie masz znajomych pomyśl o tym jak możesz zmienić swoje życie. Sama widzisz, że siedzenie w domu, "gnicie" nie zadowala Cię. Zrób jakiś krok do przodu, może wybierz się na siłownię, albo jakiś kurs. Zrób to przede wszystkim dla siebie, dla własnego rozwoju, ale przy okazji możesz tam nawiązać ciekawe znajomości.

26

Odp: Brak życia, kompleksy
violetkaa94 napisał/a:

Moje życie to porażka.

Zobaczymy.

violetkaa94 napisał/a:

Mam 23 lata,

Jesteś młodziutka całe życie przed tobą.

violetkaa94 napisał/a:

nie mam pracy,

Jesteś tzw. wolna zawodowo to możesz baczniej przyjrzeć się rynkowi pracy i ew. zmienić ścieżkę kariery + w sumie jesteś wolnym człowiekiem tongue; załap się na prace dorywcze.

violetkaa94 napisał/a:

pieniędzy,

Praca to zmieni wink? Nie przywiązuj się tak do pieniądza, bo on bardzo szybko znika z konta. A tak w ogóle potrzebujesz kokosów, jakbyś miała już rodzinę (męża i dzieci) to co innego.

violetkaa94 napisał/a:

życia towarzyskiego.

Mogło być gorzej, mogłabyś właśnie być uzależniona od towarzystwa innych.

violetkaa94 napisał/a:

Nic. Nawet chęci, żeby coś osiągnąć, czy wziąć się w garść. Jestem na IV roku filologii romańskiej, skończę studia i pewnie będę biedować u rodziców, a oni patrzą na mnie coraz bardziej rozczarowani.

Dobra i pierwszy test życia już oblałaś - uczysz się wyłącznie dla siebie, a nie dla satysfakcji rodziców. Oni powinni zainteresować się swoim życiem w przeciwnym razie do ich śmierci będziesz oceniana pod pryzmatem "co według nas osiągnęła", zamiast "czy była szczęśliwa".

Napiszę prosto z mostu: przesadzasz. Po co ci znajomi? Pytam się tak poważnie, jeśli dla szpanu/dopasowania to odpuść. Mi się wydaje, że ty widzisz tylko w relatywach życie innych, pomijając ich prawdziwe życie o którym nic nie wiesz. Zawsze spotkamy kogoś lepszego, bądź gorszego od siebie. Takie jest życie. Gorąco polecam ci rozejrzeć się za pracą na pół etatu/stażem/praktykami z administracją biurową, bo właśnie w niej najczęściej szukają kogoś po filologi. Poznasz naturalnie ludzi, poszerzysz siatkę znajomości. Spokojnie nie panikuj. Jesteś wolna, bez zobowiązań w postaci męża i dzieci.

violetkaa94 napisał/a:

Nie mam talentów, ani zainteresowań. Zazdroszczę ludziom, którzy mają znajomych, pieniądze, wyjeżdżają na wakacje i realizują się.


No i znowu, a gdyby te same osoby miały poważną chorobę genetyczną/problemy rodzinne/zimny chów również byś zazdrościła? Ty nie możesz się realizować, bo powiedzmy sobie to w prost - ty nie wiesz co chcesz w życiu robić. Niektórzy żyją dla kariery, rodziny, marzeń, a ty? Spokojnie masz co dopiero 23 lata, niektórzy po 30 mają jakąś wizję - a tak naprawdę często to życie pisze swój scenariusz, a my się bardziej/mniej do niego dostosowujemy wink.

27 Ostatnio edytowany przez Akaya (2017-05-25 21:16:10)

Odp: Brak życia, kompleksy
violetkaa94 napisał/a:

Mam mnóstwo kompleksów. Niby ludzie mówią, że jestem ładna(albo tak było kiedyś), ale ja widzę tylko, że mam grube nogi, masywne ramiona, krzywy nos. I sobie tego nie wymyśliłam. Jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie ''czy lubisz siebie?" odpowiedziałabym NIE. Jestem żałosna. Przegrałam życie.

Nie wiem co Ci dopisać tutaj, ale - jestem prawie taka sama. Grube nogi, masywne ramiona (no, może nosa nie mam krzywego, ale wygląda jak jakiś ziemniak), a jak się nie umaluję? Nie mogę na siebie patrzeć.

Też jestem w Twoim wieku. I mam, cóż - może trochę inny problem, bo już mam roczne dziecko. Byliśmy na studiach i takie tam (nie chce mi się o tym gadać).
Pracowałaś? Boisz się pracy? Ja nigdy nie pracowałam. NO, może coś tam komuś pomogłam, jakieś ulotki albo.. reklamowanie czegoś.. ale nigdy nie czułam potrzeby pracy, a powinnam - bo mam trochę zepsuty okres dojrzewania i mi się w głowie przewróciło.

Cóż, mam siano w głowie. Po całym dniu z dzieckiem siadam do laptopa i gram, albo przeglądam strony internetowe, zamiast się rozwijać.

Czytam, że lubisz coś robić ze sobą. Coś na pewno Cię interesuje - jesteś przecież na preferowanym kierunku studiów. Nie jest tak źle jak myślisz.

Co do życia towarzyskiego - wydaje mi się, że każdemu jest potrzebne chociaż to "minimum". Jako drogę na skróty mogę Ci zaproponować wejść na jakiś dowolny portal społecznościowy, np. "wykop", poszukać wiadomości o swoim mieście a nóż widelec okaże się, że organizują jakieś spotkanie. Tylko ludzie są specyficzni, ale jak mówiłam - to droga na skróty.

Poza tym masz taką samoocenę względem siebie, bo nie patrzysz na siebie z dobrej strony. Popatrz na swoje walory, a jakieś na pewno masz. Długie włosy, bądź krótkie acz zadbane, długie rzęsy, dołki w policzkach - coś na pewno się znajdzie. Najpierw podniesiesz swoją samoocenę, a potem w sumie poleci samo.

Na studiach jasne, już są zawiązane znajomości. Nie masz tam naprawdę żadnych "kumpli", którym pożyczasz zeszyty, bądź uczysz się w grupie przed kołem? Matko, pamiętam jak byłam na drugim kierunku, to ludzie lepili się do mnie tylko dlatego, że przypadkiem dostałam piątkę z koła. Ekhm, w każdym razie - na pewno jacyś znajomi są i na pewno wiesz, kto jest wartościowy. Kolegi z kierunku nie wstydź się - jak nie wyjdzie, to nie. Zapytaj, czy może Ci w czymś pomóc.


A jeżeli za bardzo się wstydzisz, potrenuj usmiechanie się do przypadkowych ludzi. Naprawdę podnosi samoocenę. Dodatkowo pomyśl nad poprawą wizerunku makijażem - rób tak, abyś się sobie podobała.

Jak się ubierasz? Sukienki, spódniczki, czarne spodnie, kolorowe koszulki?

Aleksander, 24.02.2016 :3

28

Odp: Brak życia, kompleksy

A ja mam prawie 26 lat, nie mam faceta, pracy i jestem na utrzymaniu rodziców tongue Dobra lećmy w punktach
1) "przyjaciółka" - olej ją, nie ma z niej żadnego pożytku a tylko drenuje z Ciebie energie
2) rodzice - hmmm najlepszą opcją byłoby się od nich odciąć, ale do tego potrzebujesz jakiejś niezależności finansowej, może poszukaj jakiejś dorywczej pracy jako kelnerka, albo może nawet lepiej - korepetytorka, będziesz na pokój w akademiku wink poszerzysz grono znajomych
3) wygląd - Kobieto, chętnie wezmę Twój wzrost i wagę tongue Tobie się wydaje, że jesteś masywna, masz zaburzony obraz własnego ciała. Nie ma co porównywać się do innych osób bo to są zupełnie inne zestawy genetyczne. Porównuj się tylko i wyłącznie do siebie. Jeśli uważasz, że powinnaś "schudnąć" 7 kg (seriously) to albo jesteś obrzęknięta (problemy z nerkami, hormony, zła dieta -> lekarz) albo masz kiepskie proporcje składu ciała tj dużo tłuszczu, mało mięśni - tutaj żadna redukcja nic nie da, wręcz przeciwnie może być tylko gorzej bo organizm prędzej spali ostatni mięsień niż zejdzie z całego tłuszczu - tak jesteśmy genetycznie zaprogramowani, nic z tym nie zrobisz. Tutaj rozwiązaniem byłaby rekompozycja - zerowy bilans kaloryczny i ćwiczenia siłowe. Wymyśliłaś sobie to-7kg ok. Twoje BMI to 20,66 - już jesteś w tym niższym zakresie normy. Gdyby Ci się udało schudnąć Twoje BMI wynosiłoby 18,4 a to już jest niedowaga. Kobiecy układ hormonalny jest baaaardzo delikatny. Przy niskiej wadze on po prostu wysiada. Nagle może okazać się że okres sobie znika na lata mimo powrotu do wagi wyjściowej, tarczyca szaleje a nadnercza ciągną ostatkiem sił. Kobiety genetycznie mają wyższy % tłuszczu w organiźmie niż faceci. Wiem że taka Chodakowska fajnie wygląda tylko pytanie czy ona w ogóle jeszcze miesiączkuje. Być może u niej wszystko działa jak należy - ale to już jest predyspozycja genetyczna. Na fb jest bardzo mądra trenerka - Marta Okuniewska. Opisuje jakie konsekwencje dla niej miało zejście do niskiej wagi w ramach przygotowań do zawodów. Warto się z tym zapoznać. To jeden ze starszych postów
4) psychoterapia - moim zdaniem warto się udać. Najlepiej do kogoś, kto zajmuje sie terapią poznawczo-behawioralną. Pomoże Ci wypracować nowe schematy zachowań.
5) zainteresowania - nic na siłę, ale może warto byłoby czegoś poszukać? ludzie którzy mają jakąś zajawkę są bardziej atrakcyjni jako rozmówcy, bo można z nimi o czymś pogadać
smile

"Może zamiast planować następne wakacje, powinniśmy mieć życie od którego nie chcemy uciekać"

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016