Samotność osób po 60-tce - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotność osób po 60-tce

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: Samotność osób po 60-tce

Założyłam nowy wątek dla osób naprawdę samotnych, wiem że są inne wątki na forum osób w podobnym wieku, ale nie koniecznie samotnych. Wydaje mi się, że samotność może łączyć, gdyż borykamy się z podobnymi problemami.
Chciałabym zachęcić wszystkie osoby, które z pewnych przyczyn losowych, skazane zostały na samotność, do zaangażowania się na forum. Wiem jak ciężko znaleźć w dzisiejszych czasach "pustych serc" bratnią duszę. Samotność w realu, samotność w sieci, samotność w rodzinie - gdzie leży problem, jakie są przyczyny, czy możliwa jest mobilizacja grupy ludzi w podobnym wieku, aby przerwać łańcuch samotnych wędrówek. Na ile Wam się chce cokolwiek zrobić ze swoim życiem, czy jesteście w stanie pracować nad sobą i nad kontaktem z drugim człowiekiem. Nie wystarczy być - trzeba włożyć trochę wysiłku żeby poznać drugiego człowieka, zacieśnić więzi, oddać kawałek siebie. Czy jesteście gotowi na takie poświęcenie, czy już się Wam ot po prostu nie chce. Fajnie jest jeżeli ludzie są z jednego miasta, można się dogadać wyjść razem, wypić kawę, umówić na grila, zorganizować sobie wspólną wycieczkę, a czy wydaje się Wam możliwe zrealizowanie podobnego scenariusza jeżeli jesteśmy z innych miast? Czy bylibyście w stanie wyjechać razem na wczasy, spotkać się w jakimś miejscu poza waszym miejscem zamieszkania? A może wystarcza Wam kontakt telefoniczny czy poprzez portale społecznościowe? Ciekawa jestem jak postrzegacie możliwość bliższej relacji z drugim człowiekiem - czy jest w ogóle możliwe stworzenie fajnych relacji z podobnymi do siebie samotnymi osobami. Zachęcam samotnych do wyrażania swoich opinii.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Samotność osób po 60-tce

Nie jestem samotna, ani po 60-tce. Jednak postanowiłam się udzielić, ponieważ mam mamę 60+ samotną. Wiem od niej, że nie chce chodzić do żadnych klubów seniorów.... jest nieśmiała, niepewna siebie, schorowana. Uważa, ze nie dogadałaby się z nikim, że się będą śmiać z jej chorób.... i wiele innych wymówek, których nie będę przytaczać.
Nie chce się udzielać na forum (kiedyś jej podsunęłam kafejkę 60+) bo z obcymi nie będzie gadać o problemach i rodzinnych sprawach, a o innych rzeczach bez sensu gadać. Od takich zwierzeń powinno się mieć bliskich. Tu się pojawia problem natury pokoleniowej. Jak mam znaleźć z mamą wspólny temat skoro różni nas ponad 20 lat, traumy, jej pesymizm a mój optymizm wink . To nie mój świat, nie ten klimat. Bracia młodsi od mamy o 30 lat, tym bardziej nie mają cierpliwości do opowieści o chorobach, pogrzebach, niesprawiedliwości życiowej i innych tematach-typowo z wieku mamy wink . Nawet w kwestii doradzenia ubrania/uczesania nie ma wspólnych tematów, bo mamy inne gusta.
Tak więc oczekiwania mamy względem rodziny są wyimaginowane. Myślę, że stąd wynika ta samotność. Za wiele oczekiwań, a za mało logiki i roboty/działań.
Zmiana miejsca pobytu/zamieszkania.... drażliwy temat. Starych drzew się nie przesadza więc nawet przenocowanie u mnie sprawia mamie problem. To my mamy przyjeżdżać, nocować, odwiedzać.... nie na odwrót.
Ciekawostka: gdy coś wspomnę, że w mamy wieku nie powinna się przemęczać, przepracowywać, wykonywać niektórych prac.... to się oburza, ze taka stara w końcu nie jest wink . Skoro przed chwilą słyszałam od niej "starych drzew się nie przesadza", a teraz stara nie jest.... to coś na łączu nie styka wink . Niech się zdecyduje czy stara jest czy nie jest big_smile .
To wydaje mi się kolejną przyczyną samotności... niezdecydowanie. Niby chcą a jednak nie chcą. Najlepiej niech samotność sama odejdzie, niech wszyscy przyjdą do samotnego, niech się wszyscy dostosują itp.

To kończę już mój wywód z komentarzem. Już nie zanudzam Was i nie wtrącam się w Wasz wątek smile . Pozdrawiam.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

3

Odp: Samotność osób po 60-tce

Piszesz, że  jest nieśmiała, nie pewna siebie i schorowana,  takich osób jest wiele, część z nich  próbuje cokolwiek z tym  zrobić, a mama z góry twierdzi, że nie ma sensu.  Ja to poniekąd rozumiem, w pewnym wieku pomimo bólu samotności, już nic się nie chce, nie wierzy się w stworzenie dobrych relacji z drugim człowiek, nieśmiałość powoduje jeszcze większe zamknięcie się w swojej skorupce. Ludzie boją się odrzucenia, niezrozumienia. Niestety takie założenie nie sprawi, że pozbędziemy się samotności, a wręcz przeciwnie będziemy coraz bardziej zamykać się w swoim cierpieniu. Jeżeli mama mieszka w większym mieście może spróbować poszukać grup wsparcia, może mama boryka się z depresją? Czasami mimo dobrych chęci trudno pomóc starszej osobie jeżeli wszystko jest na NIE. Jeżeli mama będzie chciała chętnie nawiąże z nią kontakt chociażby mailowy. Pozdrawiam ciepło smile i smile

Reklama
Odp: Samotność osób po 60-tce

Powiem szczerze kiedys byłam zwolenniczką pisania. Jakoś łatwiej mi to przychodziło, ale teraz może z wiekiem (50+)  cos się zmienilo. Chciałabym poznać kogoś tak żeby moc spotkac się na miescie, kiedy zachce się nam iść na lody, spacer czy najzwyczajniej w świecie pogadać , posmiać się. Tak czy inaczej czy spotkania w Internecie czy w realu i tak musza być trafione. Nie wystarczy siedziec razem i pić kawę. Trzeba mieć to coś wspólnego, szczególnego co będzie mówiło nam wewnętrznie – musimy koniecznie spotkać się znowu i to jak najszybciej. smile

5

Odp: Samotność osób po 60-tce

Tamta-dziewczyna – Każda osoba samotna chciałaby mieć kogoś blisko siebie, w dodatku musi być to „porozumienie dusz” i zgadzam się tutaj z Tobą w 100%.  Mamy różne charaktery i są osoby z którymi nie nawiążemy cieplejszych relacji, bo różnice i oczekiwania są zbyt duże, żeby znajomość przetrwała.  W dzisiejszych czasach przyjaźń taka prawdziwa, a nie interesowna jest  na wagę złota. Czasami wydaje mi się, że jest to szukanie igły w stogu siana. W dodatku zaleźć odpowiednią koleżankę w swoim mieście, czy najbliższej okolicy jest trudną sprawą. Niemniej jednak warto próbować, bo nic samo się nie stanie.  Mówisz, że nie za bardzo lubisz teraz pisać, ale może  warto chociaż troszkę się po udzielać. Zaczyna się od forów a potem ludzie nawiązują bliższe znajomości i może się tak trafić, że akurat ktoś z Twojej okolicy również będzie szukał bratniej duszy.
Założyłam ten watek z myślą o osobach samotnych, które chciałyby podyskutować na różne tematy związane z samotnością i próbą wyjścia z tej sytuacji. Rozmowy stricte towarzyskie „co ugotowałam dziś na obiad” nie wnoszą zbyt wiele, są raczej dobre dla osób które mają bliskich ,a tylko w wolnych chwilach chciałyby mieć kontakt z innymi osobami. Nie neguje tego typu rozmów i będę  też mile widziane ale wydaje mi się ,że bardziej możemy się poznać wyrażając swoje myśli i opinie na różne tematy związane z samotnością ich przyczyną, próbami wyjścia itp.
Jeżeli topik nie upadnie i znajdą się chętne osoby do udzielania się na forum z biegiem czasu mogą stworzyć się bliższe relacje między dziewczynami, a może kiedyś uda się coś razem nawet regionalnie  zorganizować.
Z natury jestem realistką i zdaję sobie sprawę, że zainteresowanie może być małe – zobaczymy.
Chętnie poznałabym przyczyny samotności osób, które się tu pojawią i dlaczego tak trudno znaleźć  przyjaźń skoro tak dużo osób jest samotnych.
Ja też jestem samotna i w ciągu kilku lat dosłownie „wymiotło”  wszystkich z mojego życia, nie byłam na to przygotowana i stanęłam twarzą w twarz z czterema ścianami. Nie chce skończyć  patrząc w sufit w dodatku na prochach – a tak niestety często kończy się samotność i wyobcowanie.
Pozdrawiam smile

Reklama

6

Odp: Samotność osób po 60-tce
Magda60 napisał/a:

Jeżeli mama mieszka w większym mieście może spróbować poszukać grup wsparcia, może mama boryka się z depresją? Czasami mimo dobrych chęci trudno pomóc starszej osobie jeżeli wszystko jest na NIE. Jeżeli mama będzie chciała chętnie nawiąże z nią kontakt chociażby mailowy. Pozdrawiam ciepło smile i smile

Nic z tego Magda, to już przerabiałam wielokrotnie. Mama ma depresję od lat latecznych-to fakt, ale leczyć się nie będzie. Tabletek antydepresyjnych żadnych nie moze łączyć ze swoimi lekami padaczkowymi-podobno. Ziołowe są za słabe, nie pomagają. Na terapie nie pójdzie, bo od zwierzania ma się rodzinę, obcym nie będzie nic opowiadać, to nie ich sprawa. Skoro nie pójdzie do klubu seniora, to na nic innego, żadnych grup, żadnych spotkań seniorów tez nie. Już jej wyszukiwałam rożne rzeczy....wszystko na NIE.
Miło, ze polecasz kontakt, ale mama się nie zgodzi. Nawet nie mam co proponować, bo dostane znowu ochrzan, że się wtrącam, że za nią decyduję, że o niej gadam z innymi, że traktuję ją jak dziecko lub wariatkę itp. Mama się pogodziła ze swoją samotnością, gdyż nic z nią nie chce zrobić.  Oczekuje, że inni coś z nią zrobią. Oskarża innych o swoją samotność, dlatego sama ze sobą nic nie zrobi. Niby jej z tym źle, ale nie zrobi nic byto poprawić. Cóż... każdy jest kowalem własnego losu.
Zmierzam do tego, że takich osób jest z pewnością wiele i dlatego tak mało ich w sieci, w klubach, na ulicach. Oczekiwania względem innych, stałe żale i pretensje do świata, powodują zamykanie się w sobie i w 4 ścianach.

Dla porównania: moja teściowa jest starsza 10 lat od mamy, a nie nudzi się ani chwili. Sama chodzi na spacery, spotyka tam ludzi, pogada z panią o piesku, z matką o dziecku. Posiedzi na ławeczce i poobserwuje co się w parku dzieje. Moja mama sama nie wyjdzie, bo głupio, jak to wygląda, bo co ludzie powiedzą, bo się powinno z rodziną chodzić, bo daleko nie pójdzie-kręgosłup i noga boli itp. Tylko różnica miedzy tymi dwiema kobietami jest taka, że mama jest pesymistką- a teściowa optymistką.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

7

Odp: Samotność osób po 60-tce
Magda60 napisał/a:

Chętnie poznałabym przyczyny samotności osób, które się tu pojawią i dlaczego tak trudno znaleźć  przyjaźń skoro tak dużo osób jest samotnych.
Ja też jestem samotna i w ciągu kilku lat dosłownie „wymiotło”  wszystkich z mojego życia, nie byłam na to przygotowana i stanęłam twarzą w twarz z czterema ścianami. Nie chce skończyć  patrząc w sufit w dodatku na prochach – a tak niestety często kończy się samotność i wyobcowanie.
Pozdrawiam smile

Dodam coś od siebie, z własnych obserwacji.
Samotni ludzie bez względu na wiek, często nie rozumieją jednej rzeczy. Samotność to stan naszego ducha, to nie wina innych, że czujemy się samotni. Mozna czuć się samotnym w tłumie i niesamotnym na bezludnej wyspie. Tymczasem wielu samotnych twierdzi, że to inni są winni, bo się wyprowadzili, przestali odzywać itp itd.
Np. Mama dzieci oskarża o samotność, bo mieszka sama. Tymczasem czułaby się samotna też z nami, bo to siedzi w jej głowie, my z tym nie mamy wiele wspólnego. Każdy miałby swoje życie, a tylko z nią mieszkał. Nikt nie chciałby słuchać żalów, opowieści setny raz o traumatycznym dzieciństwie, skarg na cały świat i użalania się zdrowotnego. Tego nawet najcierpliwszy bliski nie będzie w stanie wytrzymać na co dzień i się odseparuje mimo wspólnego mieszkania.
Z kolei to, że mama mieszka sama nie oznacza, że jest sama na świecie. Ma dzieci, które odwiedzają, pomagają finansowo i osobiście, dzwonią niemal codziennie.
Mamie podobno brakuje kogoś na co dzień, do błahych spraw... z kimś zjeść obiad, wypić kawę i obejrzeć serial, a potem o nim pogadać, wyjść na cmentarz i wspólnie coś tam zrobić na grobie męża. Rzekomo niczego więcej nie potrzebuje.

Z powyższych słów wyczuwam desperację. Wynika pewnie ze strachu, że tak skończysz. Strach jest bezpodstawny.
Wyczułam też spory potencjał w Twoich wypowiedziach. Myślę, że powinnaś poszukać wolontariatu smile . Naprawę tak myślę. Masz w sobie wiele empatii, pozytywnej energii, którą możesz zarażać innych. Masz też chęci i motywacje, by coś robić i pomagać. Sądzę, że się tam odnajdziesz, a tym samym poczujesz się potrzebna, dowartościowana i nie sama smile .
Spróbuj.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

8

Odp: Samotność osób po 60-tce

tajemnicza75
Zacznę może od  końca – to nie desperacja, jestem samotna bo jestem wdową, zmarły moje przyjaciółki, nie mam najbliższej rodziny - oczywiście myślę o później starości i nie ukrywam, że boję się takiej wegetacji. To chyba naturalne i większość z nas w pewnym okresie życia  myśli o tym gdzie i jak skończy. Ja pracowałam z ludźmi chorymi, starymi, opuszczonymi dlatego może jest we mnie sporo empatii, nie raz bardzo osobiście przeżywałam to co widziałam i słyszałam. W tej chwili zdrowie już mi nie pozwala na pracę, poza tym pracą nie zastąpisz relacji z koleżanką czy przyjaciółką - bo to inny rodzaj więzi.
Ja Twoją mamę doskonale rozumiem ona jest sama, ale nie samotna bo ma rodzinę która zdzwoni, przyjedzie w odwiedziny to już dużo. Jednak dzień jest długi tydzień jeszcze dłuższy a cztery ściany wyjątkowo nieprzyjemne. Jeszcze parę lat temu tak naprawdę chyba nie rozumiałam słowa „samotność”, bo nikt o niej nie myśli jeżeli ma mnóstwo zajęć, przyjaciół, rodzinę, ale kiedy do ciebie zapuka wtedy rozumiesz co ona oznacza, jak boli, jak niszczy człowieka. Należę jednak do tych osób, które chcą z tym coś zrobić, nie poddawać się beznadziejności. Znajomi którzy zadzwonią  raz na miesiąc nie rozwiążą problemu, dlatego szukamy osób podobnych do siebie, takich którzy wiedzą o czym mówię.
Nie sądzę, że ktoś inny jest winny naszej samotności, często i my nie jesteśmy temu winni po prostu taki scenariusz napisało nam życie.
Pozdrawiam smile

Odp: Samotność osób po 60-tce

Magda60

I tu jest chyba u mnie  ten pies pogrzebany jeśli mogę tak się wyrazić.  Szukam osób podobnych do mnie.
Nie mogę powiedzieć, że jestem totalnie sama, bo mam rodzinę i jej dzięki Bogu mogę się wygadać.  Brakuje jednak tej koleżanki, przyjaciółki, która rozumie mnie, wie o czym mówię. Dokładnie łapie to, co mam na myśli i vice versa. To jest właśnie to, o czym mówiłam wczesniej. Nie wystarczy posiedzieć popijając kawę.  Poznałam już tak wiele osób i…nic. Porażka za porażką i czasem zastanawiałm się czy to może ze mną coś nie tak. Ale nie. Lubię siebie taką jaką jestem, ale widać jestem inna od większości kobiet w moim wieku. Zmieniać się na pewno nie będę, bo co miałabym zmienić..?  emocjonalność , uczucia, charakter, temperament, światopogląd? Cokolwiek zmienię – nie będę czuła się sobą. Będzie mi po prostu źle. Nie straciłam jeszcze nadziei w tym temacie mojego życia, chociaż jestem już tego bliska.
Zgadzam się z Tobą. Nikt nie jest winien samotności. Wiadomo, bardzo łatwo jest zwalić winę na kogoś lub obarczyć winą wszystkich, to jest bardzo wygodne. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko przydarza się  po "coś".  Wszystko ma swój sens.

10

Odp: Samotność osób po 60-tce

tamta-dziewczyna
To nie z Tobą jest coś nie tak, ani z innymi osobami, które spotykasz, po prostu jesteśmy różni, mamy inne priorytety, oczekiwania- bardzo trudno znaleźć osobę z którą nadawałybyśmy na tych samych falach. Ja też w swoim życiu spotykałam różne osoby - i mijałyśmy się charakterologicznie. Tak niestety bywa, w dodatku jeżeli nawet z kimś jakoś się w miarę dogadujemy, to trzeba pamiętać o dużej dawce tolerancji, oraz chęci podtrzymywania znajomości, nawet wtedy jak mamy gorsze dni.  Teraz jakoś tak ludzie "rozmydlają się towarzysko". Na pewno jest nam w pewnym wieku trudniej, młodzi prędzej się dogadują - ale nie znaczy, że nie jest to możliwe. Ja zaprzyjaźniłam się z dziewczyną będąc koło 50-tki, naprawdę super dogadywałyśmy się, lubiłyśmy przebywać ze sobą, oczywiście różniłyśmy się w pewnych kwestiach, ale to nam nie przeszkadzało, bo na jakiejś tam płaszczyźnie byłyśmy do siebie podobne. Niestety życie tak się potoczyło, że zostały tylko wspomnienia. Nie da się nas zmienić - jesteśmy takie jakie jesteśmy  ze swoją wrażliwością, bagażem, podejściem do życia, naturą bardziej spokojną lub bardziej impulsywną, zainteresowaniami itp  i musimy dopasować do siebie znajomych, a nie odwrotnie.  To działa podobnie jak w związkach damsko- męskich smile

11

Odp: Samotność osób po 60-tce

Magda> a masz w swojej okolicy uniwersytet trzeciego wieku? Niedawno słyszałam o pani  prawie 70-ce z mojej okolicy, która dojeżdżała 50 km na ten uniwerek i jest zachwycona. Nawet podobno żałuje, że tak późno się zapisała. Tam są tylko osoby w podobnym wieku więc największe szanse na znalezienie bratniej duszy.
Wolontariat nie musi się kojarzyć z ludźmi chorymi i starymi, ma on różne oblicza, te weselsze też. Wolontariat to tez nie zawsze ciężka praca.
A zapisałaś się do naszej forumowej kafejki 60+?

Wiem... łatwo mówić skoro sama nie jestem w tej sytuacji. Choć kiedyś pewnie będę. Dlatego już teraz obserwuję co sie dzieje. Nie chcę być w przyszłości jak moja matka, która cały świat obwinia za swoją samotność, i która nie chce nic z tym zrobić. Pozostała tetrykiem.
Życze powodzenia smile .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu
Odp: Samotność osób po 60-tce

Magda60

Wciąż szukam takiej osoby,  z którą jak to określiłaś trzeba znaleźć tą wspólną płaszczynę. Wciąż  wierzę, że jest to możliwe. I wiesz,  mysle że będzie to zupełnie  przypadkowe. Czasem człowiek szuka i  czeka na coś i czeka, a  później okazuje się , że ma to pod samym nosem. Trafi się w najmniej oczekiwanym czasie i  miejscu…
I niech tak się stanie. Amen smile

My akurat mamy coś wspólnego. Nie mam problemu z  kontaktem z młodymi ludźmi, czy w Internecie czy w pracy. Nie ma takiego tematu, którego nie moglibyśmy poruszyć. Bądźmy jednak uczciwe – dla większości z nich mogłybyśmy być matkami. Może nam się fajnie rozmawiać, możemy im doradzać, a oni dawać nam kopa do życia, ale tak czy owak oni będą kierować się do swojej grupy wiekowej, a my do swojej z jakąś tam  tolerancją. I tu zgodze się z Tobą co napisałaś wczesniej :
' Nie wystarczy być - trzeba włożyć trochę wysiłku żeby poznać drugiego człowieka, zacieśnić więzi, oddać kawałek siebie. '

I tu jest problem, nie uważasz? Myślę, że dzisiaj ludzie boją się zacieśnić więzi. Boją się przyjaźni. Przyjaźń jest wielkim darem, ale też zobowiązaniem. Przyjaźń wiadomo, buduje się latami, ale czy tego dzisiaj chcą  i oczekują? Myslę, że nie. Możesz 'być ', ale aby tylko nie za blisko. Doświadczyłaś już czegoś takiego?  Patrząc dzisiaj czy na młodych czy na starszych, widać że rzadko kto garnie się nawet do tego żeby tak naprawdę poznać drugiego człowieka. A oddać kawałek siebie..? To dzisiaj jakaś abstrakcja.
Coraz więcej z nas zamyka się w swoim egoistycznym światku, gromadzimy dobra materialne, a zapominamy o człowieku. Czy potrafimy rozmawiać ze sobą? Ostatnio zapytałam się listonosza czy dużo ma prywatnych  listów do roznoszenia. Odpowiedział, że głównie to rachunki, reklamy, korespondencja firmowa. Coraz mniej świątecznych pocztówek czy widokówek z wakacji. Fajne rzeczy umierają, nie uważasz? SMS-y  nie mają tej duszy co widokówka. Żeby wysłac do kogoś widokówkę musisz ją wybrać, kupić, znaleźć miejsce żeby jąwypisać, potem kupić znaczek i w końcu znaleźć skrzynkę pocztową żeby ją wysłać. To czasochłonne, wymaga więcej czasu, wysiłku niż krótki zdawkowy sms,ale kiedy dostaję taką widokówkęi, czuję, że jestem w jakis sposób ważna dla tej osoby, która ją wysłała.

Myślę, że każdy  w jakis sposób czuje się samotny. Spójrz, ci  ludzie, młodzi i starsi,  którzy przez chorobę przykuci są do łóżka.  Świat widzą tylko przez Internet i szybę okna.. Samotność ma wiele twarzy..

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotność osób po 60-tce

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016