Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

Temat: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Witam, mam mały problem, chciałabym powymieniać się na ten temat myślami, bo sama nie wiem, czy coś z tym robić, czy zostawić jak jest.

Otóż mam kuzynkę, ma ona 17 lat. Owa kuzynka jest gruba - nie grube kości, czy puszysta, ale gruba. Nie jest też na nic chora, zdrowa, silna dziewucha. Jest otyła, bo je bardzo dużo cukru. Na cukrze się wychowywała. Jak była mała, potrafiła zjeść 3 batony dziennie. Rodzice pozwalali,  nic nie mówili.

Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie rozmowa z nią na ten temat. Ostatnio dlatego, ze prosiła mnie, bym kupiła jej bluzkę - chętnie bym to zrobiła, ale największy rozmiar w sklepie był na nią za mały. Dziewczyna jest naprawdę duża i na bank ma spory problem z doborem ubrań.

I tu sama nie wiem... Bo z jednej strony myślę, że na pewno nie jest jej dobrze z otyłością wśród szczupłych koleżanek. Że dla nastolatki wygląd jest ważny. Że jak nie teraz, to już niedługo będzie chciała mieć chłopaka. Że otyłość nie jest zdrowa. I że jest to w sumie ostatni dzwonek jeśli faktycznie chce schudnąć - w jej wieku wystarczyłoby, żeby odstawiła cukier, zmieniła trochę dietę, a reszta sama się zrobi. Z tego, co wiem dziewczyna zażywa sporo ruchu, więc odstawiając cukier schudłaby powoli samoczynnie, bez katowania się dietą. Myślę, że ktoś powinien z nią o tym porozmawiać - nie tyle namawiać na schudnięcie, co zapytać, jak ona sama sie z tym czuje, jak to widzi. Jeśli ona sama sobie się nie podoba - jeśli - to nie można zostawiać jej z takim problemem samej sobie.

Zaś z drugiej strony obawiam się, że to może nie jest moja sprawa. Nie jestem jej matką, czy rodzoną siostrą. Jednak jej matka - z tego, co wiem - milczy na ten temat i sama pozwoliła, by dziecko utyło i wyrosło na otyłą młodą kobietę. Ona nie ma siostry. Wiem za to, że chyba lubi mnie...

Widzicie, sama się miotam trochę, co robić, pogadać, spytać, czy udawać, że problemu nie ma?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
CatLady napisał/a:

Widzicie, sama się miotam trochę, co robić, pogadać, spytać, czy udawać, że problemu nie ma?

Ja bym porozmawiała. Jeśli Cię lubi, to może będzie łatwiej. Bo całkiem łatwo na pewno nie będzie.
Rozmowa nie wprost, jako pierwszy temat, tylko przy okazji. Zakup bluzki jest taką dobrą okazją.
Z maksymalną delikatnością, aby nie urazić, bo na bank jest czuła na tym punkcie.
Ale to pewno sama wiesz.

3

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Jeśli rodzice nie widzieli w tym problemu, pewnie ona nie widzi... i raczej nie zobaczy nawet po Twojej rozmowie. Gdyby było inaczej, już dawno by to zauważyła sama i podjęła działania. W końcu nie żyła na odludziu... do szkoły chodziła, spotykała się z rówieśnikami. Pewnie dawali jej to odczuć, wiemy jak jest z młodzieżą.
Ja bym raczej nie mówiła nic.... chyba, że sama coś zacznie na ten temat. Noooo ewentualnie ... jeśli jesteście w dobrych relacjach, to bluzka moze być dobrym pretekstem. Ja bym jednak nie miała odwagi.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu
Reklama

4

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Ja na Twoim miejscu nie rozmawiałabym. Dlaczego? Bo 17-lat to głupi wiek, na bank nie znajdziesz zrozumienia u nastolatki w tym wieku, a kwestia jest b. delikatna, wszak chodzi o wyglad.
Za to pogadalabym z mamą dziewczyny. Dyskretnie i delikatnie.

Wina była znajomym strojem, który od początku wisiał w jej szafie i który wkładała każdego ranka. Bez niej czuła się naga. Majgull Axelsson

5

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Tez bym nie zaczynala tematu. Ma 17 lat, slepa nie jest, wie jak wyglada.

Nic tu nie ma ;P
Reklama

6

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

W jakim celu niby miałabyś to mówić?
Taka szczerość i troska jak twoja nazywa się brakiem elementarnej kultury. Dziewczyna wie dokładnie jak wygląda, a ty jej dowalisz żeby się lepiej poczuć.
Boże broń mnie przed przyjaciółmi. Z wrogami poradzę sobie sam.

7 Ostatnio edytowany przez luc (2017-05-17 19:17:16)

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
troll napisał/a:


Taka szczerość i troska jak twoja nazywa się brakiem elementarnej kultury.

Co proszę?
Brak kultury to byłby gdyby CatLady jej powiedziała: "aleś ty gruba, zrób coś ze sobą", a jak sądzę nie tak zamierza wink

troll napisał/a:

Dziewczyna wie dokładnie jak wygląda, a ty jej dowalisz żeby się lepiej poczuć.

Znów.
Nie zauważyłam żeby CatLady kierowała chęć "dowalenia" jej. Zresztą pisze już jakiś czas na forum i nie zauważyłam aby kierowała nią złośliwość (choć nieraz nie zgadzam się z jej poglądami wink).
Nie wiem skąd taki pomysł.
Każdą, nawet najtrudniejszą rozmowę da się poprowadzić tak aby nie zranić drugiej osoby.

troll napisał/a:

Boże broń mnie przed przyjaciółmi. Z wrogami poradzę sobie sam.

Ja zauważam troskę o dziewczynę. Troskę zasadną.
Oczywiście, że dobrze wie jak wygląda. Lustro zapewne ma i także pewno nieraz słyszała epitety pod swoim adresem od rówieśników.
Natomiast może nie wiedzieć jak sobie z tym problemem poradzić. Nie samym schudnięciem, bo w dobie internetu, to żaden problem, tylko z problemem, który ma. A jakiś niewątpliwie ma skoro doprowadziła się do takiego stanu. Takie osoby potrzebują przyjaznej osoby, która im pomoże w jakikolwiek sposób.

Wszyscy wyżej oceniacie sytuację jakby chodziło o dorosłą osobę, a przecież to jest nastolatka. To zmienia ogląd sytuacji.
Podtrzymuję swoje zdanie, że spróbowałabym rozmowy. Delikatnie i nie wprost.

8

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
troll napisał/a:

W jakim celu niby miałabyś to mówić?
Taka szczerość i troska jak twoja nazywa się brakiem elementarnej kultury. Dziewczyna wie dokładnie jak wygląda, a ty jej dowalisz żeby się lepiej poczuć.
Boże broń mnie przed przyjaciółmi. Z wrogami poradzę sobie sam.

popieram
bardziej to mi wyglada na chec pomocy samej sobie, a nie kuzynce

gdyby jej bylo zle, to by cos zrobila
a skoro nie robi,to znaczy ze nie chce

a jak nie chce, to jej nie wytlumaczysz, ze powinna

czy z innymi członkami rodziny tez przeprowadzasz takie rozmowy?

np. jak wiesz, ze ktos zdradza współmałżonka,albo nie zaplacil podatku od sprzedaży czegos tam, albo stoluje sie na miescie, bo nie ma czasu gotowac?
jesli tak, to ok.

9

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Zaczęłabym od sprawdzenia, czy problem autorki wątku - tusza kuzynki - faktycznie jest problemem nastolatki. Zdarza się, że coś co dla kogoś problemem do tej pory nie było, staje się nim po, sugerowanej tutaj, rozmowie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

10

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
luc napisał/a:
troll napisał/a:


Taka szczerość i troska jak twoja nazywa się brakiem elementarnej kultury.

Co proszę?
Brak kultury to byłby gdyby CatLady jej powiedziała: "aleś ty gruba, zrób coś ze sobą", a jak sądzę nie tak zamierza wink

troll napisał/a:

Dziewczyna wie dokładnie jak wygląda, a ty jej dowalisz żeby się lepiej poczuć.

Znów.
Nie zauważyłam żeby CatLady kierowała chęć "dowalenia" jej. Zresztą pisze już jakiś czas na forum i nie zauważyłam aby kierowała nią złośliwość (choć nieraz nie zgadzam się z jej poglądami wink).
Nie wiem skąd taki pomysł.
Każdą, nawet najtrudniejszą rozmowę da się poprowadzić tak aby nie zranić drugiej osoby.

troll napisał/a:

Boże broń mnie przed przyjaciółmi. Z wrogami poradzę sobie sam.

Ja zauważam troskę o dziewczynę. Troskę zasadną.
Oczywiście, że dobrze wie jak wygląda. Lustro zapewne ma i także pewno nieraz słyszała epitety pod swoim adresem od rówieśników.
Natomiast może nie wiedzieć jak sobie z tym problemem poradzić. Nie samym schudnięciem, bo w dobie internetu, to żaden problem, tylko z problemem, który ma. A jakiś niewątpliwie ma skoro doprowadziła się do takiego stanu. Takie osoby potrzebują przyjaznej osoby, która im pomoże w jakikolwiek sposób.

Wszyscy wyżej oceniacie sytuację jakby chodziło o dorosłą osobę, a przecież to jest nastolatka. To zmienia ogląd sytuacji.
Podtrzymuję swoje zdanie, że spróbowałabym rozmowy. Delikatnie i nie wprost.

Skoro dziewczyna nic z tym nie robi to są tylko dwie możliwości- albo jej to nie przeszkadza, albo są przyczyny zdrowotne dla których jest jaka jest. W tej sytuacji delikatna rozmowa w której jej powiesz że jest gruba i powinna coś z tym zrobić to jest naprawdę doskonały pomysł.

Może tylko ja mam tak doskonałą pamięć, ale o ile pamiętam, to 17 lat to wystarczająco dużo, żeby "życzliwa" uwaga kuzynki spowodowała spustoszenie w psychice, a jeszcze za mało żeby przejść nad tym do porządku dziennego. Ze "szczerością" rówieśników człowiek sobie radzi bo musi, jak do nich dołącza rodzina i przyjaciele, jest znacznie gorzej.

Nikt mnie nigdy nie poniewierał, ale wśród kolegów miałem osoby prześladowane. I powiem tylko tyle. Zawsze cenili takt i delikatność.
A wy udławcie się swoją szczerością. Szczere uwagi na tematy oczywiste w innych tematach nazywane są prześladowaniem. Tutaj, opisane przez szczerą koleżankę, są widziane jako troska o biednego grubasa.

11

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
troll napisał/a:
luc napisał/a:
troll napisał/a:


Taka szczerość i troska jak twoja nazywa się brakiem elementarnej kultury.

Co proszę?
Brak kultury to byłby gdyby CatLady jej powiedziała: "aleś ty gruba, zrób coś ze sobą", a jak sądzę nie tak zamierza wink

troll napisał/a:

Dziewczyna wie dokładnie jak wygląda, a ty jej dowalisz żeby się lepiej poczuć.

Znów.
Nie zauważyłam żeby CatLady kierowała chęć "dowalenia" jej. Zresztą pisze już jakiś czas na forum i nie zauważyłam aby kierowała nią złośliwość (choć nieraz nie zgadzam się z jej poglądami wink).
Nie wiem skąd taki pomysł.
Każdą, nawet najtrudniejszą rozmowę da się poprowadzić tak aby nie zranić drugiej osoby.

troll napisał/a:

Boże broń mnie przed przyjaciółmi. Z wrogami poradzę sobie sam.

Ja zauważam troskę o dziewczynę. Troskę zasadną.
Oczywiście, że dobrze wie jak wygląda. Lustro zapewne ma i także pewno nieraz słyszała epitety pod swoim adresem od rówieśników.
Natomiast może nie wiedzieć jak sobie z tym problemem poradzić. Nie samym schudnięciem, bo w dobie internetu, to żaden problem, tylko z problemem, który ma. A jakiś niewątpliwie ma skoro doprowadziła się do takiego stanu. Takie osoby potrzebują przyjaznej osoby, która im pomoże w jakikolwiek sposób.

Wszyscy wyżej oceniacie sytuację jakby chodziło o dorosłą osobę, a przecież to jest nastolatka. To zmienia ogląd sytuacji.
Podtrzymuję swoje zdanie, że spróbowałabym rozmowy. Delikatnie i nie wprost.

Skoro dziewczyna nic z tym nie robi to są tylko dwie możliwości- albo jej to nie przeszkadza, albo są przyczyny zdrowotne dla których jest jaka jest. W tej sytuacji delikatna rozmowa w której jej powiesz że jest gruba i powinna coś z tym zrobić to jest naprawdę doskonały pomysł.

Może tylko ja mam tak doskonałą pamięć, ale o ile pamiętam, to 17 lat to wystarczająco dużo, żeby "życzliwa" uwaga kuzynki spowodowała spustoszenie w psychice, a jeszcze za mało żeby przejść nad tym do porządku dziennego. Ze "szczerością" rówieśników człowiek sobie radzi bo musi, jak do nich dołącza rodzina i przyjaciele, jest znacznie gorzej.

Nikt mnie nigdy nie poniewierał, ale wśród kolegów miałem osoby prześladowane. I powiem tylko tyle. Zawsze cenili takt i delikatność.
A wy udławcie się swoją szczerością. Szczere uwagi na tematy oczywiste w innych tematach nazywane są prześladowaniem. Tutaj, opisane przez szczerą koleżankę, są widziane jako troska o biednego grubasa.


ano,jakos w innych tematach, szczegolnie o zdradzie,ludzie pisza, ze szczerosc jest przereklamowana big_smile

a tutaj proszę! wszyscy nagle tacy szczerzy są i wspieraja autorkę w byciu szczera smile

przypomne jeszcze watek,gdzie pani sie zastanawiala, czy powiedziec zonie przyjaciela, ze ten ja zdradza - chyba wszyscy jak jeden maz odradzili taka szczerosc, argumentujac, ze nie wolno sie wtracac w cudze zycie  i ze to ich sprawa big_smile

a tu, wobec biednego grubaska, trzeba byc absolutnie szczerym i ratować za wszelka cene

12

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Ojoj, sporo odpowiedzi...
@Wielokropek - właśnie dlatego zapytałam na forum, bo nie chciałabym by stało się to, o czym piszesz. Nie chcę wywołać problemu, gdzie go nie ma.
@Cyngli - z mamą dziewczyny też nie ma sensu rozmawiać - przecież widzi jak ona wygląda. Gdyby dostrzegała problem, to już by coś zrobiła. Miała na to całe życie.

Większość odradza rozmowę - i chyba posłucham większości, bo temat jest śliski jak diabli. Obawiam się też odebrania tego jako złośliwości, chociaż nie taki mam zamiar. Na zdrowy rozum: jaki mam interes w tym, by dowalić 17-letniej dziewczynie? Żaden. I wcale nie chcę jej urazić. Moja chęć poruszenia tematu wynika raczej z tego, że czasem jest tak, że ktoś ma z czymś problem, ale chowa pod dywan i udaje, że jak o tym nie mówi, to tego nie ma. Znam to ze swojego doświadczenia, gdy nikt mnie nie pytał czy wszystko ok, a było cholernie daleko od ok, ale ja sama uważałam, ze skoro nikt nic nie widzi, o nic nie pyta, to też jakoś bałam się mówić.
Ale podkreślam - nie mam zamiaru problemu wywołać.

@-v- nie bardzo rozumiem, co masz na myśli mówiąc, że chodzi mi o pomoc samej sobie? W jaki sposób ta rozmowa ma mi pomóc? W czym?

To nie tak, że chcę ratować grubaska za wszelką cenę. Skutki otyłości są jednak znane. Teraz jest młoda, zdrowa, nie odczuwa ich jeszcze, ale z wiekiem zacznie, a i schudnąć będzie trudniej.


Nie chodziło mi też o rozmowę typu: hej X, wiesz co, myślę, że powinnaś coś ze sobą zrobić" - raczej o wybadanie jak ona się z tym czuje.

Fakty są takie, ze tej bluzki nie mogłam kupić, bo nie było na nią rozmiaru - sklep z odzieżą dla młodzieży, miała problemy w szkole z mundurkiem, bo też był problem z rozmiarem. Do tych osób, które są takie przeciwne rozmowie: wyobraźcie sobie, że to jesteście Wy, albo wasze córki, macie problem z kupnem ubrań, bo brak rozmiaru i jesteście otyłe - zwyczajnie nie wierzę, że jest Wam z tym dobrze.

Czyli uważacie, że ona jest wystarczająco dorosła, by ocenić sytuację i podjąć właściwą decyzję? Może i tak, ale swoją drogą to śmieszne, bo udzielałam się kiedyś w wątku o grze niebieski wieloryb i tam z kolei wszyscy twierdzili, że nastolatek to tylko dziecko i to na tyle głupie, że zabije się, gdy posłucha trochę smutnej muzyki i ktoś mu każe, ja natomiast twierdziłam, że na tyle rozumu powinien mieć, żeby nie skakać z dachu, bo ktos mówi hop.

To w końcu jak jest? Czy 17-latka jest na tyle samodzielna w myśleniu, by ocenić sytuację, zaplanować działanie i trzymać się planu, czy jednak nie jest?

13

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
CatLady napisał/a:

(...) Nie chcę wywołać problemu, gdzie go nie ma. (...)

Może więc dziewczyna akceptuje siebie taką, jaka jest.

(...) z mamą dziewczyny też nie ma sensu rozmawiać - przecież widzi jak ona wygląda. Gdyby dostrzegała problem, to już by coś zrobiła. Miała na to całe życie. (...)

A może i dla niej tusza córki nie jest problemem?

(...) Skutki otyłości są jednak znane. Teraz jest młoda, zdrowa, nie odczuwa ich jeszcze, ale z wiekiem zacznie, a i schudnąć będzie trudniej. (...)

Skąd pomysł, że będzie chciała schudnąć?

(...) Do tych osób, które są takie przeciwne rozmowie: wyobraźcie sobie, że to jesteście Wy, albo wasze córki, macie problem z kupnem ubrań, bo brak rozmiaru i jesteście otyłe - zwyczajnie nie wierzę, że jest Wam z tym dobrze. (...)

Nie muszę sobie tego wyobrażać. Miałam kilka koleżanek podobnych do Twej kuzynki. Były zadowolonymi z życia (i kontaktów z innymi, w tym chłopakami) nastolatkami, później dorosłymi kobietami. Ani jednej nie przyszło do głowy odchudzanie. Wszystkie za to miały po dziurki w nosach rozmów nt. negatywnych skutków otyłości.

(...) Czyli uważacie, że ona jest wystarczająco dorosła, by ocenić sytuację i podjąć właściwą decyzję? Może i tak, ale swoją drogą to śmieszne, bo udzielałam się kiedyś w wątku o grze niebieski wieloryb i tam z kolei wszyscy twierdzili, że nastolatek to tylko dziecko i to na tyle głupie, że zabije się, gdy posłucha trochę smutnej muzyki i ktoś mu każe, ja natomiast twierdziłam, że na tyle rozumu powinien mieć, żeby nie skakać z dachu, bo ktos mówi hop. (...)

Jestem przeciwna, jak zawsze, generalizowaniu, stąd przykład z podanym wątkiem mnie nie przekonał. Uważasz, że Twoja kuzynka jest niedojrzałą osobą?


(...) Czy 17-latka jest na tyle samodzielna w myśleniu, by ocenić sytuację, zaplanować działanie i trzymać się planu, czy jednak nie jest?

Znam/znałam sporo samodzielnych i odpowiedzialnych 17-latek i sporo niesamodzielnych i nieodpowiedzialnych 40-latek. Wniosek? To nie metryka decyduje o dojrzałości.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

14 Ostatnio edytowany przez luc (2017-05-17 21:42:35)

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Zapewne siedemnastolatka akceptuje swoją tuszę i jej nie przeszkadza.
Będzie to zapewne jeden na milion takich przypadków.
Nie chcę być zgryźliwa, ale o ile siedemnastolatka może być osobą odpowiedzialną, dojrzałą etc. to mało (delikatnie rzecz ujmując) prawdopodobnym jest, że akceptuje swoją tuszę.
Taka akceptacja może być u dorosłej osoby. Jeżeli nastolatka przebywa w rówieśniczym środowisku, to prawdopodobieństwo jest bliskie zeru.
Pomijając już taki drobiazg, że otyłość nie jest tylko kwestią wyglądu, ale też zdrowia.
Ale co ja tam wiem.
Do niedawna przewalały się przez mój dom tabuny nastolatków płci obojga. Zupełnie nie mam w tej kwestii rozeznania.

15 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-05-17 21:52:20)

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Wielokropku,
Z czasem to może nie być kwestia "chcenia" tylko musu.

Tyle się dziś mówi i w TV i w prasie o otyłości młodzieży - chwytliwy temat, gdy gadamy ogólnie, ale gdy przychodzi co do czego, by zmierzyć się z problemem konkretnej osoby, to nagle nie wolno, bo się obrazi, albo może jej z tym dobrze, i skoro nikt - tutaj rodzice - nie widzą problemu, to go nie ma. Nagle się robi temat tabu, którego nie wolno poruszyć.

Dla matki tusza córki nie jest problemem, bo ona sama jest szczupła, więc to nie ona ma fizyczny problem na razie z doborem ciuchów i wyglądem a potem hipotetycznie ze zdrowiem.

Wielokropku, czy Twoje koleżanki były puszyste, czy faktycznie otyłe?

Nie wiem, czy uważam moją kuzynkę za niedojrzałą. Wydaje się ona rozsądną, mądrą dziewczyną, ale to tylko nastolatka. Nawet jeśli jest mądra jak na swój wiek, to to jest tylko na jej wiek, pewnych rzeczy może nie dostrzegać przez brak doświadczenia. Pewnych tematów moze unikać właśnie z chęci unikania problemu - nie mówię o tym, więc go nie ma. Druga sprawa, że gdybym ją miała za niedojrzałą albo głupią, to nawet przez myśl by mi nie przeszło, by rozmawiać z nią o tym. Jeśli chcę z nią o tym porozmawiać, to liczę na to, ze zrozumie o czym jest mowa i jeśli zdecyduję się z nią rozmawiać, to postaram się zrobić to tak, by jej nie urazić ani nie sugerować niczego, że coś powinna, czy że coś jest nie tak. Czy czasem nie ma takich sytuacji, że dobrze komuś zrobi popchnięcie go w danym kierunku?

luc napisał/a:

Zapewne siedemnastolatka akceptuje swoją tuszę i jej nie przeszkadza.
Będzie to zapewne jeden na milion takich przypadków.

No właśnie też mi się wierzyć w to nie chce. Dookoła panuje ogromne parcie na wygląd zewnętrzny, gorzej niż kiedyś, koleżanki są szczupłe... a taka samoakceptacja wymaga pewnej dojrzałości, której nastolatka nie ma.

16 Ostatnio edytowany przez luc (2017-05-17 22:05:03)

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
troll napisał/a:

A wy udławcie się swoją szczerością. Szczere uwagi na tematy oczywiste w innych tematach nazywane są prześladowaniem. Tutaj, opisane przez szczerą koleżankę, są widziane jako troska o biednego grubasa.

Złożę to na karb męskiego podejścia do sprawy.
Może trzeba jednak (jak to facetom) pewne rzeczy powiedzieć wiele razy.
Pisałam wyraźnie (CatLady chyba też), że nie chodzi o uwagi pod jej adresem. Nie chodzi o tekst typu" aleś gruba, weź coś z tym zrób", tylko o pomoc, wsparcie, pokazanie sposobu poradzenia sobie etc.
I nie wprost, tylko delikatnie, po wcześniejszym wybadaniu gruntu.
Można ją wciągnąć do jakiegoś sportu (sama może się wstydzić z powodu swojej tuszy). Można z nią biegać etc. etc. Sposobów jest wiele.
Młode dziewczyny nie akceptują swojej tuszy. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdzie panuje kult szczupłej sylwetki (nad czym - tym kultem znaczy - ubolewam).
Dorosła kobieta tak. Młoda dziewczyna, a przypominam, że mowa o nastolatce - nie. Nie zaklinajmy rzeczywistości.

17

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
CatLady napisał/a:

(...) nagle nie wolno, bo się obrazi, albo może jej z tym dobrze, i skoro nikt - tutaj rodzice - nie widzą problemu, to go nie ma. Nagle się robi temat tabu, którego nie wolno poruszyć. (...)

Ależ wolno. Ważne, by zdawać sobie sprawę z konsekwencji tejże rozmowy, które ponosić będzie... owa nastolatka. Ważne, by mieć świadomość informacji przekazywanej pod "stołem" - braku akceptacji nastolatki takiej, jaką jest.

(...) Wielokropku, czy Twoje koleżanki były puszyste, czy faktycznie otyłe? (...)

Były otyłe. Problemem była dla nich 'troska' otoczenia i kupno ubrań... do czasu znalezienia sklepów przeznaczonych dla osób otyłych.

(...) samoakceptacja wymaga pewnej dojrzałości, której nastolatka nie ma.

Ta nastolatka czy żadna?




Niby poza tematem. Niby.
Sporo w tym wątku stereotypów, uogólnień, stawiania znaku równości między swoimi przypuszczeniami a myśleniem i uczuciami ludzi będącymi obiektem owych przypuszczeń.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

18

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

"Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane."

smile

Nic tu nie ma ;P

19

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

CatLady,co miałam na myśli? ano to, ze zdecydowana wiekszosc ludzi pomaga nie po to, zeby komus pomoc, ale po to, zeby zrealizowc swoje cele i poczuc sie lepiej.

po drugie: puszyste to są kotki,a nie kobiety

po trzecie: skoro chcesz jej to przedstawić tak, ze nie ma problemu, to po co ta cala rozmowa?

20

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Powiem tak, jako młoda dziewczyna miałam problemy natury urodowej - nie z tuszą, ale mechanizm podobny, tzn. jakbym się wzięła w karby, systematycznie dbała o siebie i zmodyfikowała dietę, to problem by się zdecydowanie zmniejszył, zapewne nawet zniknął. Moja mama, w dobrej wierze, suszyła mi o to głowę systematycznie. Jej się wydawało, że jest taktowna i przecież chce dla mnie jak najlepiej, wszystko w dobrej wierze - dla mnie w tamtym okresie każdy jej komentarz był jak mocny kop w miękkie podbrzusze. Zdawałam sobie sprawę z problemu doskonale, ale "próby pomocy" i "motywowania" skończyły się dla mnie potężnymi kompleksami, które ciągnęły się za mną latami. No bo skoro nawet moja matka widzi, że jestem brzydka, to już na prawdę muszę być pasztetem. Dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane.

Jeśli faktycznie chcesz pomóc kuzynce, to nie skupiaj się na jej tuszy. Skup się na jej samopoczuciu i poczuciu własnej wartości. Jeśli - jak przewidujesz - jest niskie, to postaraj się jej podnieść (niekoniecznie w kontekście jej gabarytów). Często tym, co powstrzymuje przed zmianą, jest przekonanie, że obecna sytuacja jest tak beznadziejna, że nie ma sensu próbować zmieniać czegokolwiek, bo efektów i tak nie będzie. Z drugiej strony wiek nastoletni to taki okres, gdy wyjątkowo często "na złość babci odmrożę sobie uszy", szczególnie jeśli "babcine" dobre intencje uderzają w czuły punkt, przyznanie takiej "babci" racji jest trudne - więc Twoje działania mogą mieć efekt odwrotny do zamierzonego.

Jeśli dziewczyna się otworzy i zauważysz (nie doradzisz jej), że ona chciałaby się zmienić, ale nie wie jak zacząć, potrzebuje wsparcia, to wtedy możesz wspólnie z nią (nie dla niej, ważne jest, by to wypadło naturalnie i byś Ty miała równe do niej korzyści) zacząć ćwiczyć, wspólnie gotować itp. Sama rozmowa jest zbędna. Tobie może się wydawać, że to jest impuls, że powiesz jej coś przełomowego i ona się zmieni - wybacz, ale to naiwność. Ona na bank wie doskonale to wszystko, o czym ty chcesz z nią delikatnie porozmawiać, bo jeśli nie żyje w dzikiej puszczy pod kamieniem, to na pewno mnóstwo razy słyszała, że otyłość jest niezdrowa, a grube osoby są nieatrakcyjne. Pogadanka, choćby najbardziej taktowna, jest absolutnie bezcelowa - Tobie może da poczucie, że nie byłaś obojętna, próbowałaś pomóc, ale Twojej kuzynce da wielkie NIC. Bo pogadankami ludzi się rzadko zmienia, a jeszcze rzadziej inspiruje do realnych działań. Jeśli ktoś ma problem z podjęciem jakiegoś wyzwania, to dużo bardziej realnie pomogą mu nasze działania (np. wspólny, zdrowy obiad raz na jakiś czas), niż opowiadanie o działaniach. Bo po rozmowie taka osoba i tak ostatecznie zostaje z problemem sama, nic się nie zmienia - a jak się wspólnie działa, to wsparcie jest z jednej strony bardziej odczuwalne, a z drugiej strony subtelniejsze. Przecież na zdrowy obiad możesz kuzynkę zaprosić pod pozorem wspólnego oglądania filmu czy innego spędzania czasu, a "zarażenie" jej innymi nawykami żywieniowymi będzie zupełnie poboczną kwestią.

A jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi będą wskazywać, że Twoja kuzynka ma swoją wagę w nosie, to nie tykaj tematu, bo zbawianie ludzi na siłę jeszcze nikomu na dobre nie wyszło.

21

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

A ja te 10 lat temu dałabym wiele, żeby ktoś naprawdę szczerze zainteresował się tym, co ja o tym myślę, czy zdaję sobie sprawę z konsekwencji, czy ja wiem, co powinnam zrobić, jeśli chcę schudnąć, jakie są opcje, wady, zalety. Żeby ktoś tak bezinteresownie chciał dowiedzieć się, czy to jest problem dla mnie i czy może trzeba mi pomóc. Zaoszczędziłoby mi to wielu, wielu problemów później. Mając te 17 lat i lekką nadwagę naprawdę nie miałam ZIELONEGO pojęcia o tym, co jest ni tak, co z tym zrobić, czy w ogóle można, że odchudzanie to nie są te wszystkie "cud diety", o których mi opowiadały wszystkie ciotki, ani "cudowne rady ojca", który mi mówił, że jak on chce zrzucić 3 kilo, to na tydzień jedzie do sadu pracować i je tylko śniadania (wow, super rada dla dorastającej dziewczyny chodzącej do szkoły...), albo matka, która zawsze mówiła "oj tam, takie bieganie to nic nie da, musiałabyś biegać 2x więcej...".

Więc nie zgadzam się z tym, że ta 17-letnia dziewczyna "to wszystko wie". Może jej się tak wydawać.

Jako nastolatka miałam zaburzony obraz siebie - patrząc w lustro widziałam dziewczynę z ogromną otyłością, mimo że to była lekka nadwaga. Słodycze były dziwnym tematem w moim domu i nie potrafiłam się hamować, matka je chowała po szafkach z pościelą, ja szukałam i zjadałam, co wpadło mi w ręce... najczęściej był to "środek na uspokojenie". Nie miałam zielonego pojęcia, czym jest racjonalne odżywianie, bo jadłam to, co moi rodzice kazali, tyle, ile kazali, wtedy, kiedy kazali. Nie miałam pojęcia, czy jestem głodna czy nie, wiedziałam, że mam do zjedzenia to, co jest na talerzu i ani mniej, ani więcej. Nie miałam nic do powiedzenia na temat zawartości mojego talerza, więc dostawałam takie jedzenie, co moi dorośli bracia - najczęściej ociekające tłuszczem kotlety i pół ogórka i kupa kartofli. Jadłam zawsze wtedy, kiedy oni - 7, 14, 19, no chyba że byłam w szkole. Na śniadanie i kolację ZAWSZE były kanapki z wędliną, serem lub dżemem.

I mimo że nie żyłam w "puszczy pod kamieniem" to wiedza, że "otyłość jest niezdrowa" nic dla mnie nie znaczyła. Dlaczego? Bo kwestia jedzenia to nie tylko kwestia "wiem" ale wielu innych rzeczy. Jak myślę o sobie z tamtego okresu, to wiem, że byłabym wdzięczna za odrobinę zainteresowania i pokierowania mną.

"Nie proś o miłość. O prawdziwą nie musisz. O fałszywą nie warto."

"Miłość to spotkanie dwóch świadomych, pelnych i zaspokojonych uczuciowo osób, które szukają towarzyszy w rozwoju a nie powerbanków do emocjonalnego ładowania" (Tokarz)

22

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
Monoceros napisał/a:

Jak myślę o sobie z tamtego okresu, to wiem, że byłabym wdzięczna za odrobinę zainteresowania i pokierowania mną.

I o to mi właśnie chodziło.
Może kuzynka CatLady potrzebuje takiego impulsu, takiego zainteresowania.
Wszystko zależy od wyczucia, a potem odpowiedniego pokierowania rozmową czy dalszą pomocą.

23

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

no to ja się wypowiem...
Ja jako dziecko miałam nadwagę, a potem poszło to w otyłość. W wieku 15 lat lekarz zasugerował, że może przeszłabym na dietę - olałam go. Temat w liceum dla mnie nie istniał, dziewczyny miały diety, a mnie to wogóle nie interesowało. Wiedziałam, że jestem gruba no ale przyjęłam to jest jak jest (do tego moja mama była też otyła (coś 1 stopień), a ja zawsze słyszałam od małej dziewczynki, że jestem kopią mamy więc tak jakby ktoś na mnie postawił kreskę. Fakt faktem moja waga była większa od mojej mamy (stopień 3 - otyłośc kliniczna)). Potem pojawiły się problemy zdrowotne i w wieku 21 lat usłyszałam, że musze się odchudzić. Zostałam skierowana do poradni dla osób otyłych. Czy jednak podeszłam do tego rozsądnie, i powiedziałam oki to zaczynam. Nie, ja w wieku 21 lat przechodziłam bunt, że musze się odchudzać. Byłam wściekła, zła i wybuchałam złością. Wogóle nie byłam przekonana do tego, ale zanim poszłam do tej poradni jakoś zmienić nastawienie pomógł mi kolega ze studiów (wiele osób próbowało: rodzina, przyjaciółka, bliscy znajomi). Kiedyś po zajęciach wziął mnie na rozmowę i już nie pamiętam co takiego powiedział, ale dał mi taką siłę, że poszłam do tej poradni z pozytywnym nastawieniem.

Teraz znów jestem otyła, zmagam się z kompulsywnym objadaniem. Dodam jeszcze, że jestem DDA.

Luc próbuj ale nie nastawiaj się na jakieś zmiany, albo na pozytywny wydźwięk Twoich działań. Jednak pokaż, że jesteś obok i może na Ciebie liczyć.
Możesz nie tylko mówić o wyglądzie jako wyglądzie, ale o problemach zdrowotnych - ja w wieku 21 lat miałam zespół metaboliczny, nadciśnienie, 3 lata bez okresu.

24

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Czyli możliwości są dwie: albo ona jest nad wyraz dojrzała i w pełni akceptuje swoją figurę albo zdaje sobie sprawę, jak wygląda i że nie jest to zdrowe, ale nic z tym nie robi, bo nikt z nią o tym nie rozmawia, wszyscy udają, że to nie jest problem, albo po prostu nie wie jak się za to zabrać, boi się zacząć, a zapytać nie ma kogo.

To jest mój główny cel - wybadać, która z tych opcji dotyczy mojej kuzynki. Jeśli się okaże, że jej jest z tym zupełnie dobrze, to nie mam interesu nawracać jej i namawiać do schudnięcia.

25

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Albo po prostu nic z tym nie robi, bo jej się nie chce. I tę opcję obstawiam.

Wina była znajomym strojem, który od początku wisiał w jej szafie i który wkładała każdego ranka. Bez niej czuła się naga. Majgull Axelsson

26

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Jeśli to bliska osoba to jak najbardziej możesz pogadac i zaoferować pomoc. Może dziewczyna potrzebuje takiej motywacji i bratniej duszy, bo nie potrafi sama się zmobilizować. Choć bardziej zakładam, ze jest po prostu leniwa i nie chce się jej tylka  ruszyć, żeby zmienić ten stan rzeczy. Bo w to, ze jej to nie przeszkadza, nie wierze. Nie znam żadnej otylej osoby, która nie chciałaby być szczupła. Wszyscy chcą, tylko większości nie chce  sie pracowac na efekt, bo nie oszukujmy sie, to ciezka i dlugotrwala praca. Stad tyle wątków o cudowne tabletki na odchudzanie. Bo nikomu się nie chce pocic i rezygnowac z ulubionego stylu zycia. Bardzo prawdopodobne więc, ze kuzynka - jeśli -  nabierze slomianego zapalu i na tym sie skonczy.
Tak naprawdę jednak każdy sam musi dojrzeć do tego i znaleźć w sobie sile, aby zmienić to, co mu przeszkadza. Wtedy sukces gwarantowany. Wsparcie innych jest pomocne, ale bez wewnętrznego nastawienia na zmianę, odrobiny wysiłku i determinacji - klops.
Moj syn tez chciałby być szczupły, ma kompleksy na punkcie swojej tuszy, wstydzi się, ale żeby podjąć jakikolwiek wysiłek aby to zmienić? - zero!. On biegać nie będzie, bo nie cierpi wysilku,  na siłownię nie pójdzie, bo to głupota płacić żeby sie meczyc,  wody pić nie będzie bo to dobre dla konia, jakies diety to dla masochistow... i tym podobne mądrości. Ale pizzy i coli nigdy nie odmowi. I chętnie mógłby lykac jakieś cudowne pigułki na odchudzanie smile
Dlatego jest gruby i taki pozostanie. Ja juz odpuscilam. Jego życie, jego sprawa. Lekarz tez bezradnie rozkłada ręce mówiąc, ze bez udzialu pacjenta nic się nie da zrobić a same dobre  chęci nie poparte działaniem nie wystarcza. Zdrowie juz mu zaczyna szwankowac. Początki cukrzycy. I będzie coraz gorzej.

27 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2017-05-19 12:16:38)

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Moim zdaniem problem ze zlym odżywianiem zaczyna się w glowie i to tylko w niej lezy jego rozwiązanie. To prawda, że kazda osoba z nadwagą zdaje sobie sprawę ze swojego stanu i bardzo chciałaby schudnąć, jestesmy ze wszystkich stron epatowani zasadami zdrowego odzywiania i prawidłowej sylwetki,  więc kazda myśląca osoba, nawet mloda, nie moze wymówić sie niewiedzą i zwalić winy na zaniedbanie ze strony rodziców, lub co najwyżej braki emocjonalne. I każdy z zaburzeniami chcialby stracić nadwyżkę bez wysiłku i wyrzeczeń,  a to jest oczywiście niewykonalne.  Niemniej bez zmiany myślenia nie ma szans. To jest nałóg.  Tak jak alkohol, papierosy,  narkotyki mają poprawiac nastrój ,  pomagać w zapomnieniu o problemach, tak tu takim środkiem jest jedzenie. Daje szczęście,  a nie tylko paliwo do życia.  O ile używki można,  a nawet trzeba, odstawić całkowicie, to jedzenia sie nie da. Trzeba mieć lub wyrobić w sobie hamulec , który różnicuje rzeczywista potrzebę od kompulsywnego objadania.  Nawet chwilowe schudniecie bez zmiany podejscia do jedzenia niczego nie da. Efekt jo-jo co najwyżej.  Potrzebna jest terapia pomagajaca poprawić samoocene i ucząca rozwiązywać trudności,  mierzyć sie z nimi,  zamiast uciekać w uspokajacze i wpadać  w błędne kolo uzależnień i nadwagi jeszcze bardziej obniżających pewność siebie. Lub przynajmniej bliskość , prawdziwa troska i zainteresowanie kogos życzliwego,  wspierające,  jak już tu napisano, w naprawie szkód poprzez pomoc w zmianie odzywiania i trybu życia,  a kończąc na podbudowaniu psychiki i zaspokojeniu potrzeb emocjonalnych. Ale to proces długofalowy i chcąc faktycznie pomóc nie wystarczy tylko porozmawiać.

28

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
troll napisał/a:
luc napisał/a:
troll napisał/a:


Taka szczerość i troska jak twoja nazywa się brakiem elementarnej kultury.

Co proszę?
Brak kultury to byłby gdyby CatLady jej powiedziała: "aleś ty gruba, zrób coś ze sobą", a jak sądzę nie tak zamierza wink

troll napisał/a:

Dziewczyna wie dokładnie jak wygląda, a ty jej dowalisz żeby się lepiej poczuć.

Znów.
Nie zauważyłam żeby CatLady kierowała chęć "dowalenia" jej. Zresztą pisze już jakiś czas na forum i nie zauważyłam aby kierowała nią złośliwość (choć nieraz nie zgadzam się z jej poglądami wink).
Nie wiem skąd taki pomysł.
Każdą, nawet najtrudniejszą rozmowę da się poprowadzić tak aby nie zranić drugiej osoby.

troll napisał/a:

Boże broń mnie przed przyjaciółmi. Z wrogami poradzę sobie sam.

Ja zauważam troskę o dziewczynę. Troskę zasadną.
Oczywiście, że dobrze wie jak wygląda. Lustro zapewne ma i także pewno nieraz słyszała epitety pod swoim adresem od rówieśników.
Natomiast może nie wiedzieć jak sobie z tym problemem poradzić. Nie samym schudnięciem, bo w dobie internetu, to żaden problem, tylko z problemem, który ma. A jakiś niewątpliwie ma skoro doprowadziła się do takiego stanu. Takie osoby potrzebują przyjaznej osoby, która im pomoże w jakikolwiek sposób.

Wszyscy wyżej oceniacie sytuację jakby chodziło o dorosłą osobę, a przecież to jest nastolatka. To zmienia ogląd sytuacji.
Podtrzymuję swoje zdanie, że spróbowałabym rozmowy. Delikatnie i nie wprost.

Skoro dziewczyna nic z tym nie robi to są tylko dwie możliwości- albo jej to nie przeszkadza, albo są przyczyny zdrowotne dla których jest jaka jest. W tej sytuacji delikatna rozmowa w której jej powiesz że jest gruba i powinna coś z tym zrobić to jest naprawdę doskonały pomysł.

Może tylko ja mam tak doskonałą pamięć, ale o ile pamiętam, to 17 lat to wystarczająco dużo, żeby "życzliwa" uwaga kuzynki spowodowała spustoszenie w psychice, a jeszcze za mało żeby przejść nad tym do porządku dziennego. Ze "szczerością" rówieśników człowiek sobie radzi bo musi, jak do nich dołącza rodzina i przyjaciele, jest znacznie gorzej.

Nikt mnie nigdy nie poniewierał, ale wśród kolegów miałem osoby prześladowane. I powiem tylko tyle. Zawsze cenili takt i delikatność.
A wy udławcie się swoją szczerością. Szczere uwagi na tematy oczywiste w innych tematach nazywane są prześladowaniem. Tutaj, opisane przez szczerą koleżankę, są widziane jako troska o biednego grubasa.

Zgadzam się w 100 procentach. Nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu.
Jesli już musisz coś z tym zrobić to tylko kupić 2 karnety na siłownię , basen i zaproponować kuzynce żeby Ci towarzyszyła. Tyle. Żadnych rozmów , wytykania i innych sugestii dotyczących wagi. Nie masz z kim iść i proponujesz jej i jest T jedyny powód.

29

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
gagatka0075 napisał/a:

. To jest nałóg.  Tak jak alkohol, papierosy,  narkotyki mają poprawiac nastrój ,  pomagać w zapomnieniu o problemach, tak tu takim środkiem jest jedzenie. błędne kolo uzależnień i nadwagi jeszcze bardziej obniżających pewność siebie.

Jesoo proszę. Co ty wiesz o życiu ?!
Musiałam, musiałam to napisać.
Mam koleżankę. Zawsze była otyla (nawet bardzo).  Może i z tym walczyła. Nie wiem. Jesli nawet to bezskutecznie. Zaakceptowała się. Jest pogodna, wyszczekana i silną kobieta. Ma faceta i żyje jak chce. I nie wyobrażam ani ja ani nikt kto ja zna, że może być szczupła.
Jestem uczulona Na dzisiejsze czasy w których to jesteś super kobieta, super matka i wogole wszędzie super. A jak nie jesteś to się dostosuj.
Niektórzy mają taką naturę ze tyja z byle czego. Jeśli to nie wpływa na zdrowie to po co ich przekonywać ze mają schudnąć.
Laska ma 17 lat. Co miała przejść w szkole ma już prawie za sobą. Jeśli będzie chciała schudnąć to będzie jej decyzja. Jej i tylko jej. A Ty autorko jeśli faktycznie kierujesz się tylko dobrem kuzynki to tak jak napisałam spedzaj z nią czas aktywnie A nie dlatego ze ma schudna  Bo Ty tak chcesz.

30

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
nemezis21 napisał/a:
gagatka0075 napisał/a:

. To jest nałóg.  Tak jak alkohol, papierosy,  narkotyki mają poprawiac nastrój ,  pomagać w zapomnieniu o problemach, tak tu takim środkiem jest jedzenie. błędne kolo uzależnień i nadwagi jeszcze bardziej obniżających pewność siebie.

Jesoo proszę. Co ty wiesz o życiu ?!
Musiałam, musiałam to napisać.
Mam koleżankę. Zawsze była otyla (nawet bardzo).  Może i z tym walczyła. Nie wiem. Jesli nawet to bezskutecznie. Zaakceptowała się. Jest pogodna, wyszczekana i silną kobieta. Ma faceta i żyje jak chce. I nie wyobrażam ani ja ani nikt kto ja zna, że może być szczupła.
Jestem uczulona Na dzisiejsze czasy w których to jesteś super kobieta, super matka i wogole wszędzie super. A jak nie jesteś to się dostosuj.
Niektórzy mają taką naturę ze tyja z byle czego. Jeśli to nie wpływa na zdrowie to po co ich przekonywać ze mają schudnąć.
Laska ma 17 lat. Co miała przejść w szkole ma już prawie za sobą. Jeśli będzie chciała schudnąć to będzie jej decyzja. Jej i tylko jej. A Ty autorko jeśli faktycznie kierujesz się tylko dobrem kuzynki to tak jak napisałam spedzaj z nią czas aktywnie A nie dlatego ze ma schudna  Bo Ty tak chcesz.


jak ktoś wyżej napisał nadgorliwość gorsza od faszyzmu
a już ratowanie ludzi nie mając nawet wiedzy, czy oni chcą być ratowani czy nie, to już szczyt wścibstwa

potem autorka przyjdzie tutaj i będzie marudzić, jak to ona chciała pomóc kuzynce, kupiła karnet, zapisala do dietetyka, wyłożyła swoją kasę, a biedny grubasek nie korzysta i nie jest wdzięczny za grosz - i jak żyć?

31 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2017-05-19 13:27:37)

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
nemezis21 napisał/a:
gagatka0075 napisał/a:

. To jest nałóg.  Tak jak alkohol, papierosy,  narkotyki mają poprawiac nastrój ,  pomagać w zapomnieniu o problemach, tak tu takim środkiem jest jedzenie. błędne kolo uzależnień i nadwagi jeszcze bardziej obniżających pewność siebie.

Jesoo proszę. Co ty wiesz o życiu ?!
Musiałam, musiałam to napisać.
Mam koleżankę. Zawsze była otyla (nawet bardzo).  Może i z tym walczyła. Nie wiem. Jesli nawet to bezskutecznie. Zaakceptowała się. Jest pogodna, wyszczekana i silną kobieta. Ma faceta i żyje jak chce. I nie wyobrażam ani ja ani nikt kto ja zna, że może być szczupła.
Jestem uczulona Na dzisiejsze czasy w których to jesteś super kobieta, super matka i wogole wszędzie super. A jak nie jesteś to się dostosuj.
Niektórzy mają taką naturę ze tyja z byle czego. Jeśli to nie wpływa na zdrowie to po co ich przekonywać ze mają schudnąć.
Laska ma 17 lat. Co miała przejść w szkole ma już prawie za sobą. Jeśli będzie chciała schudnąć to będzie jej decyzja. Jej i tylko jej. A Ty autorko jeśli faktycznie kierujesz się tylko dobrem kuzynki to tak jak napisałam spedzaj z nią czas aktywnie A nie dlatego ze ma schudna  Bo Ty tak chcesz.

O życiu pewnie wszystkiego nie, ale o nadwadze, nawet otyłości,  wiele. Też akceptuję siebie,  jestem silna i mam faceta,  a mimo to chcialabym mieć rozmiar 40. I założe sie, ze Twoja koleżanka majac taką możliwość tez by chciala. Estetyka,  kondycja czy samopoczucie są ważne.   W poradniach ortopedycznych na przyklad, czy nawet diabetycznych jest tak samo sporo chudzielcow  jak z nadwagą, więc nie do końca teoria o zdrowiu przy normalnej wadze jest prawdziwa. Ale  nie ma opcji, by tyło się z "byle czego" smile Hormony mozna wyleczyć,  trawienie poprawić odpowiednim żywieniem. Naprawdę nie móc schudnąć to bardzo rzadki przypadek. Tycie to jest nadmiar spozytych  kalorii w stosunku do wydatku energetycznego. A nie je się ponad miarę tak od niechcenia. Pewnie  że dziewczyna musi tego chcieć,   nikt tego za nią nie zrobi. Ale większy zysk z tego niż sie wydaje. Tyle że schudnąć i utrzymać wagę jest niełatwo.

32 Ostatnio edytowany przez nemezis21 (2017-05-19 13:38:25)

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
gagatka0075 napisał/a:
nemezis21 napisał/a:
gagatka0075 napisał/a:

. To jest nałóg.  Tak jak alkohol, papierosy,  narkotyki mają poprawiac nastrój ,  pomagać w zapomnieniu o problemach, tak tu takim środkiem jest jedzenie. błędne kolo uzależnień i nadwagi jeszcze bardziej obniżających pewność siebie.

Jesoo proszę. Co ty wiesz o życiu ?!
Musiałam, musiałam to napisać.
Mam koleżankę. Zawsze była otyla (nawet bardzo).  Może i z tym walczyła. Nie wiem. Jesli nawet to bezskutecznie. Zaakceptowała się. Jest pogodna, wyszczekana i silną kobieta. Ma faceta i żyje jak chce. I nie wyobrażam ani ja ani nikt kto ja zna, że może być szczupła.
Jestem uczulona Na dzisiejsze czasy w których to jesteś super kobieta, super matka i wogole wszędzie super. A jak nie jesteś to się dostosuj.
Niektórzy mają taką naturę ze tyja z byle czego. Jeśli to nie wpływa na zdrowie to po co ich przekonywać ze mają schudnąć.
Laska ma 17 lat. Co miała przejść w szkole ma już prawie za sobą. Jeśli będzie chciała schudnąć to będzie jej decyzja. Jej i tylko jej. A Ty autorko jeśli faktycznie kierujesz się tylko dobrem kuzynki to tak jak napisałam spedzaj z nią czas aktywnie A nie dlatego ze ma schudna  Bo Ty tak chcesz.

O życiu pewnie wszystkiego nie, ale o nadwadze, nawet otyłości,  wiele. Też akceptuję siebie,  jestem silna i mam faceta,  a mimo to chcialabym mieć rozmiar 40. I założe sie, ze Twoja koleżanka majac taką możliwość tez by chciala. Estetyka,  kondycja czy samopoczucie są ważne.   W poradniach ortopedycznych na przyklad, czy nawet diabetycznych jest tak samo sporo chudzielcow  jak z nadwagą, więc nie do końca teoria o zdrowiu przy normalnej wadze jest prawdziwa. Ale  nie ma opcji, by tyło się z "byle czego" smile Hormony mozna wyleczyć,  trawienie poprawić odpowiednim żywieniem. Naprawdę nie móc schudnąć to bardzo rzadki przypadek. Tycie to jest nadmiar spozytych  kalorii w stosunku do wydatku energetycznego. A nie je się ponad miarę tak od niechcenia. Pewnie  że dziewczyna musi tego chcieć,   nikt tego za nią nie zrobi. Ale większy zysk z tego niż sie wydaje. Tyle że schudnąć i utrzymać wagę jest niełatwo.

Różnica Pomiedzy toba A omawiana kuzynka jest taka że Ty chcesz.
A kuzynka nie wiadomo. W zamian za nią chce autorka posta.
A odnoszac się do mojej koleżanki. Pewnie gdyby chciała to by schudła. Ale może nie chce, może nie ma motywacji A może lubi się taką jaka jest. Ale nikt nie pójdzie i nie powie jej: " schudnij bo jesteś nieestetyczna". Wszyscy lubią ja właśnie za to kim jest a nie ze ma trochę za dużo tu czy tam.

33 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-05-19 20:58:23)

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Nie chodziło mi też o rozmowę typu: hej X, wiesz co, myślę, że powinnaś coś ze sobą zrobić" - raczej o wybadanie jak ona się z tym czuje.

Jeśli chcę z nią o tym porozmawiać, to liczę na to, ze zrozumie o czym jest mowa i jeśli zdecyduję się z nią rozmawiać, to postaram się zrobić to tak, by jej nie urazić ani nie sugerować niczego, że coś powinna, czy że coś jest nie tak

To jest mój główny cel - wybadać, która z tych opcji dotyczy mojej kuzynki. Jeśli się okaże, że jej jest z tym zupełnie dobrze, to nie mam interesu nawracać jej i namawiać do schudnięcia.

Zaczynam powoli rozumieć, czemu autorzy wątków czasem wkurzają się, że odpowiadający nie potrafią czytać ze zrozumieniem. Powyżej wkleiłam fragmenty swoich wypowiedzi, w których wyjaśniam, jaki jest cel ewentualnej rozmowy. Po raz kolejny: nie jest nim walenie wprost między oczy, że powinna coś zrobić ze sobą. Nie mam zamiaru niczego jej wytykać ani ratować na siłę, ani mówić jej, że jest nieestetyczna.

@Cyngli i Adiaphora myślę, że w tym, co mówicie jest sporo sensu. Możliwe, że dziewczynie się nie chce i że nie ma sensu nawet zaczynać rozmowy. Wiem, że zdarzy jej się pójść na siłownie, ale to tak z doskoku, nieregularnie, raczej jak ją koleżanka jakaś wyciąga. Wynika z tego, ze jakaś tam świadomość jest, ale brak konsekwencji w działaniu, może brak motywacji i dojrzałości do decyzji. Miałam znajome, jak sama byłam nastolatką, były siostrami, obie otyłe, ta starsza nie tak bardzo, młodsza gorzej. W wieku około nastu lat, nie pamiętam dokładnie, ta młodsza poznała chłopaka i zaczęła się odchudzać. Nie wiem dokładnie jak i co robiła, ale konsekwentnie, bo schudła sporo - nie tak, zeby być chuda, nadal miała trochę ciałka, ale nie była już otyła.

@gagatkateż masz rację - cukier uzależnia i na to są dowody. Spożywanie cukru wywołuje w mózgu reakcję podobną do tej po spożyciu narkotyku. Później mózg chce więcej i więcej tej natychmiastowej gratyfikacji.

Kolejna sprawa, ktorej nie rozumiem, to czemu zwrócenie uwagi grubasowi, nawet życzliwej jest tak strasznie bulwersujące? Grubasy się obrażają, jaki to wielki nietakt. A z drugiej strony nie ma problemu z doradzaniem chudzince: zjedz kanapeczke, Ty taka chudziutka... Ty takie chucherko, zaraz wiatr Cię porwie, powinnaś więcej jeść, pewnie dietę trzymasz, jedz, jedz, bo kobita powinna mieć czym oddychać i na czym usiąść (to było do mnie)... Różne i częste komentarze, które sama słyszałam, mimo iż chudzinką nie jestem, słyszała moja chuda koleżanka i nikt z tego nie robił afery. A spróbuj do grubasa powiedzieć podobny, tylko odwrotny komentarz: lepiej odłóż kanapeczkę, taka jesteś tłuściutka, przy Twojej tuszy wichura nie straszna, powinnaś mniej jeść, przejść na dietę, nie jedz tyle, bo grubej żaden chłop nie zechce... Afera na 30 fajerek. yikes Chudym można doradzać, chude można komentować, a grubym nie można nic powiedzieć, nawet lekarze muszą teraz uważać na słowa, bo inaczej afera.

PS. zapomniałam o najważniejszym. Odpuszczę sobie tę rozmowę, bo jak wynika z tego wątku, bardzo łatwo o niewłaściwą interpretację, o niezrozumienie pobudek, o przekręcenie intencji, a tego bym nie chciała. Nie chcę urazić kuzynki. Sama musi dojrzeć do danej decyzji. Generalnie może z tym być więcej problemu niż co warte...

34

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
CatLady napisał/a:

Kolejna sprawa, ktorej nie rozumiem, to czemu zwrócenie uwagi grubasowi, nawet życzliwej jest tak strasznie bulwersujące? Grubasy się obrażają, jaki to wielki nietakt. A z drugiej strony nie ma problemu z doradzaniem chudzince: zjedz kanapeczke


nie wiem,ja tam nikomu nie doradzam niczego,jesli nie zostanę poproszona

nie komentuje wyborow zyciowych, wpadek,problemow ani niczego innego


poza tym już sam dobór slownictwa jak dla mnie dyskwalifikuje Cie jako osobę o czystych intencjach

poza tym - mozesz nie uwierzyć - ale istnieja "grubasy", ktore akceptują swoja wage, wyglad i figurę
robia nawet kariery w modelingu i zarabiaja wiecej niz Ty smile i ciesza sie zyciem smile

35

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Nietakt (by nie użyć bardziej dosadnego słowa) pozostaje nietaktem bez względu na osobę, która stała się jego celem. Bardzo łatwo urazić kogoś, dla tejże osoby i jej uczuć wszystko jedno, czy zostało to zrobione przypadkiem czy z rozmysłem. Rany psychiczne są zwykle doskonale kamuflowane.

Na słowa:

CatLady napisał/a:

(...) jak wynika z tego wątku, bardzo łatwo o niewłaściwą interpretację, o niezrozumienie pobudek, o przekręcenie intencji, a tego bym nie chciała. Nie chcę urazić kuzynki. (...)

odpowiem cytatem:

Antoine de Saint-Exupéry napisał/a:

Mowa jest źródłem nieporozumień.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

36

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?
_v_ napisał/a:

nie wiem,ja tam nikomu nie doradzam niczego,jesli nie zostanę poproszona

I ja też tak zdecydowałam. Zamykam gębę na kłódkę.

v napisał/a:

poza tym - mozesz nie uwierzyć - ale istnieja "grubasy", ktore akceptują swoja wage, wyglad i figurę
robia nawet kariery w modelingu i zarabiaja wiecej niz Ty smile i ciesza sie zyciem smile

Wierzę, ze istnieją i wiem, że zarabiają sporo. Ale ile ich jest?

Prawda jest taka, że większość otyłych osób chce schudnąć, tylko z jakichś różnych powodów nie może.

37 Ostatnio edytowany przez _v_ (2017-05-19 23:33:05)

Odp: Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

pytanie dlaczego chce koniecznie schudnac?
dlaczego juz dziewczynki sie glodza, zeby byc szczuple?
dlaczego jedzą, a potem wymiotuja?

ludzie tak naprawde robia o wiele wiecej rzeczy, ktore szkodza zdrowiu, niz jedzenie
np. palenie - dlaczego palaczy nikt personalnie nie uswiadamia? ze np. smierdza jak popielniczki? dlaczego nikt personalnie nie uswiadamia kierowcow,ktorzy wsiadają po pijaku za kolko? albo jak uprawiaja seks bez zabezpieczenia?

czy jak bys wiedziała,ze Twoj kuzyn uprawia seks bez gumki to tez bys planowala rozmowe z nim? albo jakby sie wspinal na osmiotysieczniki - tez bys mu chciala suszyc glowe, ze to niedobre dla jego zdrowia i zycia?

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak porozmawiać z kuzynką o jej otyłości?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016