nie żałuję romansu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nie żałuję romansu

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 169 ]

Temat: nie żałuję romansu

Mam męża. On rodzinę. Miesiąc zabiegał choćby o kawę. Kolejne dwa miesiące czekał aż ulegnę mu całkowicie. Trzy miesiące gorącego romansu. Były wyznania. Żadnych obietnic. W miedzy czasie podejrzenia jego żony. Nigdy mi o niej nie mówił ale czułam że coś się dzieje, że zaczyna być bardziej ostrożny. A ja coraz bardziej zakochana. Teraz ona wie. On milczy. Ja umieram z tęsknoty. Chciałam się wygadać. Nie liczę na pocieszenie że jeszcze się ułoży. Że jeszcze ma szanse.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nie żałuję romansu

O matko! Kobieto! Opamietaj się!

3

Odp: nie żałuję romansu

Dlaczego? Z czym mam się opamiętać? Z tym co czuje? Spróbuj wyłączyć uczucia.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.
Reklama

4

Odp: nie żałuję romansu
wsieci722017 napisał/a:

Mam męża. On rodzinę. Miesiąc zabiegał choćby o kawę. Kolejne dwa miesiące czekał aż ulegnę mu całkowicie. Trzy miesiące gorącego romansu. Były wyznania. Żadnych obietnic. W miedzy czasie podejrzenia jego żony. Nigdy mi o niej nie mówił ale czułam że coś się dzieje, że zaczyna być bardziej ostrożny. A ja coraz bardziej zakochana. Teraz ona wie. On milczy. Ja umieram z tęsknoty. Chciałam się wygadać. Nie liczę na pocieszenie że jeszcze się ułoży. Że jeszcze ma szanse.

Ale co ma sie ulozyc??
Romans sie wydal, gach w podskokach wrocil do zony I tam sie lasi.
Czego oczekiwalas/oczekujesz?
Chcesz rozwalic dwa malzenstwa bo sie zakochalas?? Masz 17 lat??
Ciesz sie ze twoj maz sie nie dowiedzial I ogarnij sie zanim nie bedzie za pozno!!

5

Odp: nie żałuję romansu
nemezis21 napisał/a:

O matko! Kobieto! Opamietaj się!

Widocznie, owe "nie żałuję romansu", było na nasz użytek. Tylko nie wiem, po co ten temat, skoro gość wycofał się rakiem, bo tylko dlatego, że ta jego suka się dowiedziała. A szanowny ślubny dotąd ich nie zauważył albo nie wie, skąd wzięły się zadrapania na suficie w sypialni małżeńskiej?
Bo nawiązanie romansu było efektem, że nie adorował, nie komplementował, nie sprawiał prezentów. A tak w ogóle, to cienias w porównaniu ze skruszonym. Który co użył na Autorce, to użył. I nikt mu tego nie odbierze.
Po jakimś czasie opowiadał będzie kolegom, jak łatwo można zaciągnąć mężatkę do łóżka.
I wróci do obiegu. Tyle, że z inną już, kolejną naiwną z zobowiązaniami.

facet po przejściach
Reklama

6 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-05-10 15:19:29)

Odp: nie żałuję romansu

Sa tylko 2 opcje
1. jesteś trollem i opamiętaj się z zakładaniem takich wątków
2. Nie jesteś trollem- piszesz że liczysz że się ułoży- to szkoda mi Ciebie  bo trzeba mieć słabą zdolność analizy by liczyć że się ułoży po tym co napisałaś. Nie widzisz że facet Cię olał. Licz lepiej na to, ze jego żona nie powiadomi Twojego męża.

7

Odp: nie żałuję romansu
wsieci722017 napisał/a:

Dlaczego? Z czym mam się opamiętać? Z tym co czuje? Spróbuj wyłączyć uczucia.

Ta. Z uczciami. Wiesz do tej pory bardzo kulturalnie odniosłam się do każdego któremu komentowalam post.
Ale tobie to bym proponowala parę razy walnąć głowa w ścianę. Chlopina ratuje swój związek bo się żona dowiedziała A Ciebie dalej swedzi. Masz w nosie swojego męża i tamtą rodzine. Liczysz się tylko Ty. Jak tak bardzo kochasz kochanka to zostaw swojego męża. Odejdź od niego. Nie zrobisz tego. A gdyby on się dowiedział o romansie to pewnie że skulonym ogonem polecisz w jego ramiona tłumacząc mu jakim był złym mężem. Ja prdl.

8

Odp: nie żałuję romansu

Czego oczekuję sama nie wiem. Poprostu tęsknię za nim bo tak, zakochałam się. Jednocześnie jestem zła na niego. Za te podkulenie ogona. Za to że jest tchórzem.
Małżeństw nie rozbija się romansem. One rozbijają się już wcześniej. Jeśli się kocha to się nie zdradza.
Excop piszesz że użył sobie na mnie. Tyle użył na mnie co ja na nim. Mi też było dobrze.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

9

Odp: nie żałuję romansu
Ela210 napisał/a:

Sa tylko 2 opcje
1. jesteś trollem i opamiętaj się z zakładaniem takich wątków
2. Nie jesteś trollem- piszesz że liczysz że się ułoży- to szkoda mi Ciebie  bo trzeba mieć słabą zdolność analizy by liczyć że się ułoży po tym co napisałaś. Nie widzisz że facet Cię olał. Licz lepiej na to, ze jego żona nie powiadomi Twojego męża.

Napisałam, że nie liczę na pocieszenie że jeszcze się ułoży bo wiem, że się już nie ułoży.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

10

Odp: nie żałuję romansu
wsieci722017 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Sa tylko 2 opcje
1. jesteś trollem i opamiętaj się z zakładaniem takich wątków
2. Nie jesteś trollem- piszesz że liczysz że się ułoży- to szkoda mi Ciebie  bo trzeba mieć słabą zdolność analizy by liczyć że się ułoży po tym co napisałaś. Nie widzisz że facet Cię olał. Licz lepiej na to, ze jego żona nie powiadomi Twojego męża.

Napisałam, że nie liczę na pocieszenie że jeszcze się ułoży bo wiem, że się już nie ułoży.

To na co liczysz?

11

Odp: nie żałuję romansu
nemezis21 napisał/a:
wsieci722017 napisał/a:

Dlaczego? Z czym mam się opamiętać? Z tym co czuje? Spróbuj wyłączyć uczucia.

Ta. Z uczciami. Wiesz do tej pory bardzo kulturalnie odniosłam się do każdego któremu komentowalam post.
Ale tobie to bym proponowala parę razy walnąć głowa w ścianę. Chlopina ratuje swój związek bo się żona dowiedziała A Ciebie dalej swedzi. Masz w nosie swojego męża i tamtą rodzine. Liczysz się tylko Ty. Jak tak bardzo kochasz kochanka to zostaw swojego męża. Odejdź od niego. Nie zrobisz tego. A gdyby on się dowiedział o romansie to pewnie że skulonym ogonem polecisz w jego ramiona tłumacząc mu jakim był złym mężem. Ja prdl.

No tak. Zdradzający facet to po wydaniu się. "chłopina ratujący związek". On ratuje siebie nie rodzinę. Żeby nie zostać z niczym. No i co ludzie powiedzą. I właśnie dlatego jestem zawiedziona. Ja nie jestem zwolenniczką ratowania na siłę. Jak się coś wypaliło to już ognia z tego nie będzie. A moje małżeństwo nie jest problemem. Żyjemy z mężem pod jednym dachem bo nam wygodnie. Ale uczucia już nie ma. Jesli któreś chciałoby rozwodu drugie nie zrobi problemu. Nie kłócimy się. Lubimy się. Ale to raczej już tylko koleżeństwo.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

12

Odp: nie żałuję romansu
Ela210 napisał/a:
wsieci722017 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Sa tylko 2 opcje
1. jesteś trollem i opamiętaj się z zakładaniem takich wątków
2. Nie jesteś trollem- piszesz że liczysz że się ułoży- to szkoda mi Ciebie  bo trzeba mieć słabą zdolność analizy by liczyć że się ułoży po tym co napisałaś. Nie widzisz że facet Cię olał. Licz lepiej na to, ze jego żona nie powiadomi Twojego męża.

Napisałam, że nie liczę na pocieszenie że jeszcze się ułoży bo wiem, że się już nie ułoży.

To na co liczysz?

Chciałam się wygadać. Mężczyźni to tchórze.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

13 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2017-05-10 16:09:30)

Odp: nie żałuję romansu
wsieci722017 napisał/a:

Czego oczekuję sama nie wiem. Poprostu tęsknię za nim bo tak, zakochałam się. Jednocześnie jestem zła na niego. Za te podkulenie ogona. Za to że jest tchórzem.
Małżeństw nie rozbija się romansem. One rozbijają się już wcześniej. Jeśli się kocha to się nie zdradza.
Excop piszesz że użył sobie na mnie. Tyle użył na mnie co ja na nim. Mi też było dobrze.

Przed romansem to jedynie się psuje małżeństwa, z szansa na naprawę . Romansem rozbija się małżeństwo bezpowrotnie .

"Mężczyźni to tchórze "
Wszyscy zdradzający to tchórze , mężczyźni i kobiety.
Ty tez jesteś tchórzem .

Piszesz , ze nie żałujesz romansu a jednak żałujesz , ze kochanek kopnął Ciebie w 4 litery. Ty zakochana w nim , a on sobie pobzykal i wrócił do łóżka żony .

14

Odp: nie żałuję romansu

To chyba nie widziałaś zakochanego mężczyzny. Nie kochał Cię, tylko wykorzystał, przykro mi. 
Bierzesz to pod uwagę?
Wątek taki sam jak wiele tutaj.
Jak ty tak kochasz, to okaż to odchodząc od męża.

15

Odp: nie żałuję romansu

Dupatam.
Nie mężczyźni to tchórze, tylko zdradzacze to tchórze, niezależnie od płci.
A Ty Autorko skoro taka jesteś odważna, to dlaczego się nie rozwiedziesz ze swoim koleżeńskim mężem ?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

16

Odp: nie żałuję romansu

Wiem, że wszyscy zdradzający to tchórze. Ale to mężczyzną zazwyczaj brak odwagi by zakończyć związek. Małżeński czy inny. Nie twierdze, że mnie kochał i nigdzie tego nie napisałam. Chciał to skończyć ok, tylko dlaczego milczeniem? Bo stchórzył. Nawet nie miał odwagi mi tego powiedzieć.
Dla niego bym się rozwiodła. Teraz nie mam powodu. Jestem wygodna. Rozwiodę się i co? Dalej będziemy razem mieszkać.
A romansu nie żałuję. Jesli miałabym cofnąć czas to tylko po to by jeszcze raz to przeżyć. Mam złamane serce to fakt ale nie będę żałować chwil szczęścia.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

17

Odp: nie żałuję romansu

Mężczyznom jeśli już ...

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

18

Odp: nie żałuję romansu

Poza tym myślałam że na forum dla kobiet, kobiety się wspierają. A tu raczej empatia tylko dla zdradzających mężczyzn. On jest cacy bo wrócił do żony. Ja be bo go kocham. Ja byłam gotowa zmierzyć się z nowym on stchórzył. On i tak będzie zdradzał. Ja dalej będę go kochać. I potem się dziwić że facet zawsze na cztery łapy spadnie, skoro ślepe żony widzą tylko winę kochanki, bo go uwiodła, a on taki niewinny. Na co liczyłam? Że żona go już nie będzie chciała. Tylko kto by bezrobotną panią utrzymywał?

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

19 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2017-05-10 16:54:53)

Odp: nie żałuję romansu

no dobra, jak to mówią, było miło, ale się skończyło (jak zawsze) teraz znowu proza życia. Za to będziesz miała co wspominać i co opowiadać wnukom przy kominku.

p.s co się dziwisz żonie, że nadal  go chce? Ty ze swoim też chcesz dalej być. Wszyscy jesteście pragmatyczni smile

20

Odp: nie żałuję romansu
IsaBella77 napisał/a:

Mężczyznom jeśli już ...

Kadra pedagogiczna czuwa widzę:) Jeśli słownik mnie nie poprawi będzie jeszcze wiele błędów. Mam dysortografię.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

21

Odp: nie żałuję romansu

Tu się wspierają ludzie niezależnie od płci. I prawdę sobie mówią też niezależnie.
Ty niby co ZROBIŁAŚ żeby stwierdzić o Twojej gotowości na nowe w przeciwieństwie do tego "tchórza" ? Bo nie piszesz?

22

Odp: nie żałuję romansu
adiaphora napisał/a:

no dobra, jak to mówią, było miło, ale się skończyło (jak zawsze) teraz znowu proza życia. Za to będziesz miała co wspominać i co opowiadać wnukom przy kominku.

p.s co się dziwisz żonie, że nadal  go chce? Ty ze swoim też chcesz dalej być. Wszyscy jesteście pragmatyczni smile

Wspominać będę miała co, tylko mam nadzieję że przestanę tęsknić. Nie mam dzieci to i o wnuki ciężko będzie:)
Ja mam specyficzny tok myślenia. Bo skoro go chce żeby ją utrzymywał to co jej przeszkadza romans. A jesli go kocha to jak można znieść zdradę.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

23

Odp: nie żałuję romansu
Ela210 napisał/a:

Tu się wspierają ludzie niezależnie od płci. I prawdę sobie mówią też niezależnie.
Ty niby co ZROBIŁAŚ żeby stwierdzić o Twojej gotowości na nowe w przeciwieństwie do tego "tchórza" ? Bo nie piszesz?

On zna moją sytuację w domu. Wiedział, że wystarczy jego decyzja i możemy być razem bez ukrywania się. A nazywam go "tchórzem" bo nie miał odwagi mi powiedzieć że to koniec. Poprostu zamilkł. Nie odpowiedział na smsa, nie odebrał Tel.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

24 Ostatnio edytowany przez zincas (2017-05-10 17:09:31)

Odp: nie żałuję romansu

Dzieci nie masz, pewnie mąż nie może to szukasz bolca a może się uda. Pewnie siedzisz w domu, maż jakiś służbista typu policja, nie czujesz miłości a on Cię utrzymuje, dlatego chciałaś od razu wymienić na innego który utrzyma Cię.

No i ciekawe który to już, pierwszy czy drugi po mężu. Pewnie nie ostatni smile

Ciekawi mnie ile masz lat, i jaki staż.

25

Odp: nie żałuję romansu
wsieci722017 napisał/a:

Czego oczekuję sama nie wiem. Poprostu tęsknię za nim bo tak, zakochałam się. Jednocześnie jestem zła na niego. Za te podkulenie ogona. Za to że jest tchórzem.
Małżeństw nie rozbija się romansem. One rozbijają się już wcześniej. Jeśli się kocha to się nie zdradza.
Excop piszesz że użył sobie na mnie. Tyle użył na mnie co ja na nim. Mi też było dobrze.

"Nie żałuję romansu" a już myslałam, że będzie: "zabawiłam się i nie żałuję" smile
Tymczasem pełno żalu w Twojej wypowiedzi. Ty się zakochałaś, a on najwyraźniej - nie. Z tą miłościa do żony, czy jej brakiem, to też nie feruj wyroków, bo jeśli podstawą Twojej wiedzy o jego małżeństwie są jego rewelacje  tzn. żona zła, a on taki nieszczęśliwy i całe życie czekał na Ciebie big_smile to nieźle dałaś się omamić, czego masz teraz dowody.
Kiedy rozwodzisz się z mężem? Bo to chyba oczywiste w sytuacji, gdy go nie kochasz, o uczciwości wobec ślubnego nie wspominam, bo jak widać nie po drodze Ci z nią.

wsieci722017 napisał/a:

Ja byłam gotowa zmierzyć się z nowym

Wszystko przed Tobą

wsieci722017 napisał/a:

On i tak będzie zdradzał. Ja dalej będę go kochać.

W czym więc jesteś lepsza od jego żony?

wsieci722017 napisał/a:

Na co liczyłam? Że żona go już nie będzie chciała

No to się przeliczyłaś, jednak nic nie stoi na przeszkodzie rozwieść się i zacząć wszystko od nowa, z nim, czy bez niego, dać sobie szanse na nowe szczęśliwe życie, skoro mąż nie pasuje, a kochanek zawiódł.

26

Odp: nie żałuję romansu
zincas napisał/a:

Dzieci nie masz, pewnie mąż nie może to szukasz bolca a może się uda. Pewnie siedzisz w domu, maż jakiś służbista typu policja, nie czujesz miłości a on Cię utrzymuje, dlatego chciałaś od razu wymienić na innego który utrzyma Cię.

No i ciekawe który to już, pierwszy czy drugi po mężu. Pewnie nie ostatni smile

Kariery wróżbity to nie zrobisz.
Dzieci nie mam bo nie chcę. Mąż mnie nie utrzymuję. Zarobki mamy na tym samym poziomie. Miłość się wypaliła bo oboje przestaliśmy o nią dbać.
Ten którego kocham raczej by mnie nie utrzymał zważywszy na to że miałby alimenty do płacenia.
Po mężu pierwszy. A czy ostatni? Nigdy nie mówi się nigdy. Życie pisze scenariusze o których nam się nie śniło. Jakby rok temu ktoś mi powiedział, że będę miała romans bym go wyśmiała. Teraz nie neguję niczego.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

27 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-05-10 17:33:18)

Odp: nie żałuję romansu
wsieci722017 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Tu się wspierają ludzie niezależnie od płci. I prawdę sobie mówią też niezależnie.
Ty niby co ZROBIŁAŚ żeby stwierdzić o Twojej gotowości na nowe w przeciwieństwie do tego "tchórza" ? Bo nie piszesz?

On zna moją sytuację w domu. Wiedział, że wystarczy jego decyzja i możemy być razem bez ukrywania się. A nazywam go "tchórzem" bo nie miał odwagi mi powiedzieć że to koniec. Poprostu zamilkł. Nie odpowiedział na smsa, nie odebrał Tel.

Czyli, jak można wnioskować, z mężem jesteś tylko dlatego, że tamten podał tyły? Taką pierdołą jest ten Twój małżonek rzeczywiście?
Jeśli tak, nie należało  ukrywać romansu przed ślubnym, skoro już witałaś się z gąską etc.
Wówczas mogłabyś się przekonać o jakości "koleżeństwa" Twojego męża i jego poczucia godności.
A nuż, przyklasnąłby, że zaspokajasz swoje potrzeby na zewnątrz, których on nie potrafi albo nie chce już zaspokajać?
Wtedy, fakt rozwodu (bo i tak będziecie razem mieszkać) i tak nie wpłynąłby na Wasze dotychczasowe relacje?
Chyba, że opinia otoczenia ma dla Was znaczenie podobne, co dla niejakiej Dulskiej. Anieli zresztą.

facet po przejściach

28

Odp: nie żałuję romansu
Excop napisał/a:
wsieci722017 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Tu się wspierają ludzie niezależnie od płci. I prawdę sobie mówią też niezależnie.
Ty niby co ZROBIŁAŚ żeby stwierdzić o Twojej gotowości na nowe w przeciwieństwie do tego "tchórza" ? Bo nie piszesz?

On zna moją sytuację w domu. Wiedział, że wystarczy jego decyzja i możemy być razem bez ukrywania się. A nazywam go "tchórzem" bo nie miał odwagi mi powiedzieć że to koniec. Poprostu zamilkł. Nie odpowiedział na smsa, nie odebrał Tel.

Czyli, jak można wnioskować, z mężem jesteś tylko dlatego, że tamten podał tyły? Taka pierdoła to jest rzeczywiście?
Jeśli tak, nie należało  ukrywać romansu przed ślubnym, skoro już witałaś się z gąską etc.
Wówczas mogłabyś się przekonać o jakości "koleżeństwa" Twojego męża i jego poczucia godności.
A nuż, przyklasnąłby, że zaspokajasz swoje potrzeby na zewnątrz, których on nie potrafi albo nie chce już zaspokajać?
Wtedy, fakt rozwodu (bo i tak będziecie razem mieszkać) i tak nie wpłynąłby na Wasze dotychczasowe relacje?
Chyba, że opinia otoczenia ma dla Was znaczenie podobne, co dla niejakiej Dulskiej. Anieli zresztą.

Dużo prawdy w tym co napisałaś. A ja myślę że mąż wiedział o romansie nawet bez mojego oznajmienia mu o tym Nie jestem dobrą aktorką.
Nie chcę nazywać go pierdola bo go lubię, ale brakowało mi zawsze jego zazdrości.
Jak wracałam do domu wczesniej niż miałam pytał: Co tak szybko?
Jak zalewałam się łzami po tamtym poklepał po plecach i powiedział że jakoś się ułoży.
Tak nie robi mąż który kocha.
Poza tym to można z nim konie kraść, oglądać filmy, grać w gry czy piwo pić.
A jesli chodź o reakcję otoczenia to masz rację. Strach pomyśleć. Nie mieszkamy w wielkim mieście. Tu dla ludzi jest tylko czarne i białe.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

29 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2017-05-10 18:07:31)

Odp: nie żałuję romansu
wsieci722017 napisał/a:
adiaphora napisał/a:

no dobra, jak to mówią, było miło, ale się skończyło (jak zawsze) teraz znowu proza życia. Za to będziesz miała co wspominać i co opowiadać wnukom przy kominku.

p.s co się dziwisz żonie, że nadal  go chce? Ty ze swoim też chcesz dalej być. Wszyscy jesteście pragmatyczni smile

Wspominać będę miała co, tylko mam nadzieję że przestanę tęsknić. Nie mam dzieci to i o wnuki ciężko będzie:)
Ja mam specyficzny tok myślenia. Bo skoro go chce żeby ją utrzymywał to co jej przeszkadza romans. A jesli go kocha to jak można znieść zdradę.

kiedyś przestaniesz, nic nie trwa wiecznie ponoć, z jednej strony niezbyt dobrze, z drugiej bardzo smile
Może ona pies ogrodnika? Jak niewierny mąż obiecał poprawę to kochająca i pełna optymizmu żona może znieść wszystko. A niektórym to nawet niespecjalnie przeszkadza. Czytałam tyle biografii z romansami w tle, gdzie ludzie tolerowali romanse na boku, że nic mnie już nie zdzwi smile Kalina Jędrusik z Dygatem kochali się bardzo, ich przyjaciele mówili, że taka miłość rzadko się zdarza, co nie przeszkadzało im od czasu do czasu iść na bok dla urozmaicenia, wielkie mi halo, jakby rzekli smile Ludzie różne som, podobnie jak oblicza miłości...

30

Odp: nie żałuję romansu
wsieci722017 napisał/a:

Wiem, że wszyscy zdradzający to tchórze. Ale to mężczyzną zazwyczaj brak odwagi by zakończyć związek. Małżeński czy inny. Nie twierdze, że mnie kochał i nigdzie tego nie napisałam. Chciał to skończyć ok, tylko dlaczego milczeniem? Bo stchórzył. Nawet nie miał odwagi mi tego powiedzieć.
Dla niego bym się rozwiodła. Teraz nie mam powodu. Jestem wygodna. Rozwiodę się i co? Dalej będziemy razem mieszkać.
A romansu nie żałuję. Jesli miałabym cofnąć czas to tylko po to by jeszcze raz to przeżyć. Mam złamane serce to fakt ale nie będę żałować chwil szczęścia.

No to jesteś mezczyzna. Ty też zdradzalas zanim zakonczylas swoje małżeństwo.

31 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-05-10 18:33:03)

Odp: nie żałuję romansu

Zachowujesz się jak taka "słodka idiotka". Przepraszam musiałam smile. On nigdy ciebie nie kochał, chciał poużywać. Nigdy nie myślał o odejściu od żony, bo jego żona jest ważniejsza od ciebie. Zdradzający mężczyźni mają tendencję do mówienia tego co chce usłyszeć kobieta, a nie tego co on czuje gdyby poszło to na jego niekorzyść. Natomiast zdradzające kobiety pomimo znaków na niebie i ziemi łykają to choć każdy zdroworozsądkowy człowiek już dawno ulotniłby się z tej relacji. Najpierw rozwód później szukanie drugiej połówki. Karma wróciła. Chciałaś zniszczyć to zostałaś zniszczona.

Jeśli ty jesteś taka odważna i niby go kochasz. Znajdź jego żonę i skonfrontuj się razem z nim. Oczekujesz od niego czegoś co sama nie robisz. Tak naprawdę to ty tchórzysz (chcesz, aby to on zrobił krok). On nie stchórzył, bo niby czemu? Nigdy nie miałaś mu zastąpić żony tylko być "czasoumilaczem". Niektórzy ludzie tak mają - poszukują nowych wrażeń i potwierdzenia męstwa/kobiecości = atrakcyjności. Nie powiedział nic o żonie, aby gdy z tobą definitywnie skończy odciąć się - to zbyt osobisty temat i byle komu nie będzie o tym mówił. Wiesz w ogóle gdzie mieszka smile?
Nie ma kogo tutaj wspierać. Wiesz, że poszłaś na układ i on miał prawo się z niego ulotnić. Natomiast to co on zrobił swojej żonie na pewno wróci do niego.

32

Odp: nie żałuję romansu
adiaphora napisał/a:
wsieci722017 napisał/a:
adiaphora napisał/a:

no dobra, jak to mówią, było miło, ale się skończyło (jak zawsze) teraz znowu proza życia. Za to będziesz miała co wspominać i co opowiadać wnukom przy kominku.

p.s co się dziwisz żonie, że nadal  go chce? Ty ze swoim też chcesz dalej być. Wszyscy jesteście pragmatyczni smile

Wspominać będę miała co, tylko mam nadzieję że przestanę tęsknić. Nie mam dzieci to i o wnuki ciężko będzie:)
Ja mam specyficzny tok myślenia. Bo skoro go chce żeby ją utrzymywał to co jej przeszkadza romans. A jesli go kocha to jak można znieść zdradę.

kiedyś przestaniesz, nic nie trwa wiecznie ponoć, z jednej strony niezbyt dobrze, z drugiej bardzo smile
Może ona pies ogrodnika? Jak niewierny mąż obiecał poprawę to kochająca i pełna optymizmu żona może znieść wszystko. A niektórym to nawet niespecjalnie przeszkadza. Czytałam tyle biografii z romansami w tle, gdzie ludzie tolerowali romanse na boku, że nic mnie już nie zdzwi smile Kalina Jędrusik z Dygatem kochali się bardzo, ich przyjaciele mówili, że taka miłość rzadko się zdarza, co nie przeszkadzało im od czasu do czasu iść na bok dla urozmaicenia, wielkie mi halo, jakby rzekli smile Ludzie różne som, podobnie jak oblicza miłości...

Kiedyś myślałam o romansach jako o zdarzeniach wielkiego świata właśnie. Że niby tam to normalne. Ale gdzie w naszym szarym świecie. A jednak. Ich relacji nie znam. O niej mi nie opowiadał. Nie było tak że ona zła i niedobra i go nie rozumie, jak tu ktoś wyżej napisał. Wiem tylko że przed ślubem byli ze sobą krócej niż ja z nim. Byli młodzi na utrzymaniu rodziców. Wpadka. Szybki ślub. Bo co ludzie powiedzą. To też wiem nie od niego. Ja nie mam dzieci. Myślę inaczej. Koleżanka która ma dzieci twierdzi że też by walczyła właśnie ze względu na nie. Ale czy dzieci są szczęśliwe gdy w domu jest gesta atmosfera? Niewiem.
Kiedyś na pewno będzie mi lżej. Tylko boję się go spotkać przypadkiem.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

33

Odp: nie żałuję romansu
Leśny_owoc napisał/a:

Zachowujesz się jak taka "słodka idiotka". Przepraszam musiałam smile. On nigdy ciebie nie kochał, chciał poużywać. Nigdy nie myślał o odejściu od żony, bo jego żona jest ważniejsza od ciebie. Zdradzający mężczyźni mają tendencję do mówienia tego co chce usłyszeć kobieta, a nie tego co on czuje gdyby poszło to na jego niekorzyść. Natomiast zdradzające kobiety pomimo znaków na niebie i ziemi łykają to choć każdy zdroworozsądkowy człowiek już dawno ulotniłby się z tej relacji. Najpierw rozwód później szukanie drugiej połówki. Karma wróciła. Chciałaś zniszczyć to zostałaś zniszczona.

Jeśli ty jesteś taka odważna i niby go kochasz. Znajdź jego żonę i skonfrontuj się razem z nim. Oczekujesz od niego czegoś co sama nie robisz. Tak naprawdę to ty tchórzysz (chcesz, aby to on zrobił krok). On nie stchórzył, bo niby czemu? Nigdy nie miałaś mu zastąpić żony tylko być "czasoumilaczem". Niektórzy ludzie tak mają - poszukują nowych wrażeń i potwierdzenia męstwa/kobiecości = atrakcyjności. Nie powiedział nic o żonie, aby gdy z tobą definitywnie skończy odciąć się - to zbyt osobisty temat i byle komu nie będzie o tym mówił. Wiesz w ogóle gdzie mieszka smile?
Nie ma kogo tutaj wspierać. Wiesz, że poszłaś na układ i on miał prawo się z niego ulotnić. Natomiast to co on zrobił swojej żonie na pewno wróci do niego.

Nie musisz mnie przepraszać za nazwanie mnie idiotką.
Już któryś raz piszę że nazywam go tchórzem nie dlatego że wybrał żonę. Dlatego że nie miał odwagi mi tego powiedzieć.
Skoro on mi nie powiedział, że ona wie i to koniec, to jak myślisz skąd wiem? Szanowna małżonka mnie poinformowała że wie. A on nie miał odwagi się więcej odezwać. On się bawi ona sprząta.
Tak wiem gdzie mieszka, całkiem niedaleko. Tak wiem kim jest jego żona. Odciąć się będzie trudno. Raczej będziemy zmuszeni na siebie wpadać.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

34 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2017-05-10 19:42:11)

Odp: nie żałuję romansu

Sorry, ale Twoja logika daleka jest od normalności .

Facet nie jest tchórzem bo Tobie nie powiedział , ze kończy albo cokolwiek innego.
Wasz związek to była tylko gra , zabawa ale nic poważnego z czego musiałby się przed Tobą tłumaczyć .
Tłumaczyć to musiał się przed żona .
Widocznie jednym z jej warunków było zerwanie jakichkolwiek kontaktów z Tobą.

Jego tchórzostwem było ukrywanie tej zdrady przed żona , brak otwartej rozmowy z nią o deficytach ich małżeństwa .

Twoim tchórzostwem jest brak otwartej rozmowy z mężem , brak decyzji o odejściu od męża .
Potrafiłas jedynie odejść "do" ale na odejście "od" zabrakło Ci odwagi i dalej tkwisz w marazmie, nazywając to pragmatyzmem.
A pod tym pragmatyzmem ukrywa się tchórzostwo przed wzięciem życia w swoje ręce , przed utrata wygodnego życia , statusu towarzyskiego i materialnego.

Pisałaś , ze oboje z mężem zawiliniliscie brakiem pielęgnowania swojej miłości .
Jedynym rozwiązaniem jest szukanie pocieszyciela ?
Znowu brak logiki.

Nie żałujesz bo będziesz miał wspomnienia gorącego romansu.
A wspomnienia wykorzystania Ciebie i porzucenia dla żony to już nie będziesz wspominać ... oszukiwania męża , rozmowy z jego żona (przyjemna chyba nie była ) .
Zazdroszczę wybiórczej pamięci sad

Twój mąż "coś " wie.
Ale niekoniecznie o romansie.
To ze Ciebie pocieszał po odejściu kochanka, nie znaczy ze wiedział co było powodem Twojego płaczu .
Skoro Ty jesteś odważna , to powiedz mu z wszystkimi szczegółami o romansie, o Twojej chęci odejście do kochanka, o Twoim dopłynięciu mentalnym w stronę kochanka.
Daj mu szanse na podjęcie decyzji czy chce tkwić w takim matrixie czy tez nie.

Może on tez chciałby sobie poszukać nowej miłości ?
No chyba ze masz mentalność Kalego - Tobie wolno romansować i decydować o odejściu do kochanka , ale mężowi już nie, bo Ty mogłabyś być "stratna" smile

35

Odp: nie żałuję romansu

Mam wrażenie że na tym forum w większości przebywają sami idealni ludzie, posiadający nieskazitelne życie i czyste jak łza charaktery. Tylko skąd te wszystko wątki o problemach, o błędach, tajemnicach?

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

36

Odp: nie żałuję romansu
Secondo1 napisał/a:

Sorry, ale Twoja logika daleka jest od normalności .

Facet nie jest tchórzem bo Tobie nie powiedział , ze kończy albo cokolwiek innego.
Wasz związek to była tylko gra , zabawa ale nic poważnego z czego musiałby się przed Tobą tłumaczyć .
Tłumaczyć to musiał się przed żona .
Widocznie jednym z jej warunków było zerwanie jakichkolwiek kontaktów z Tobą.

Jego tchórzostwem było ukrywanie tej zdrady przed żona , brak otwartej rozmowy z nią o deficytach ich małżeństwa .

Twoim tchórzostwem jest brak otwartej rozmowy z mężem , brak decyzji o odejściu od męża .
Potrafiłas jedynie odejść "do" ale na odejście "od" zabrakło Ci odwagi i dalej tkwisz w marazmie, nazywając to pragmatyzmem.
A pod tym pragmatyzmem ukrywa się tchórzostwo przed wzięciem życia w swoje ręce , przed utrata wygodnego życia , statusu towarzyskiego i materialnego.

Pisałaś , ze oboje z mężem zawiliniliscie brakiem pielęgnowania swojej miłości .
Jedynym rozwiązaniem jest szukanie pocieszyciela ?
Znowu brak logiki.

Nie żałujesz bo będziesz miał wspomnienia gorącego romansu.
A wspomnienia wykorzystania Ciebie i porzucenia dla żony to już nie będziesz wspominać ... oszukiwania męża , rozmowy z jego żona (przyjemna chyba nie była ) .
Zazdroszczę wybiórczej pamięci sad

Twój mąż "coś " wie.
Ale niekoniecznie o romansie.
To ze Ciebie pocieszał po odejściu kochanka, nie znaczy ze wiedział co było powodem Twojego płaczu .
Skoro Ty jesteś odważna , to powiedz mu z wszystkimi szczegółami o romansie, o Twojej chęci odejście do kochanka, o Twoim dopłynięciu mentalnym w stronę kochanka.
Daj mu szanse na podjęcie decyzji czy chce tkwić w takim matrixie czy tez nie.

Może on tez chciałby sobie poszukać nowej miłości ?
No chyba ze masz mentalność Kalego - Tobie wolno romansować i decydować o odejściu do kochanka , ale mężowi już nie, bo Ty mogłabyś być "stratna" smile

Staram się pamiętać tylko to co dobre.
Rozmowa z jego żoną była krótka: "chyba z mężem powinna Pani rozmawiać. Co Pani oczekuje usłyszeć?" Zrezygnowała.
A mąż? Może też ma kogoś. Ja nie wnikam w jego wieczorne wyjścia.

A jeśli się poddać to tylko kolejnej próbie.

37 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-05-10 19:58:29)

Odp: nie żałuję romansu

Może to wpadka i formalny ślub, a może tak się pokochali, że chcieli tego ślubu tak szybko (dziecko wcale nie musiało być wyznacznikiem, tylko potwierdzeniem miłości).
Przestań szukać dziury. Go nie ma... bo ona jest ważniejsza od ciebie. Nic o niej nie wiesz, a już na podstawie własnego małżeństwa sądzisz wyroki jak to musi być tam źle. Może mają kryzys (mogący być winą tylko jego, jej, albo ich obu), a może żadnego kryzysu nie ma tylko biedny się nudził, bo w przeszłości miał nawyk bycia z wieloma kobietami (wasza relacja to pozostałość jego egocentrycznego/przedmiotowego traktowania kobiet), niestety kiedyś miałam okazję takiego poznać, bądź gorzej poligamista.
Było minęło pretensję możesz mieć tylko do siebie. Chciałaś z brudnego układu happy end'u. Sama przyznasz, że to nie mogło się udać wink.

wsieci722017 napisał/a:

Mam wrażenie że na tym forum w większości przebywają sami idealni ludzie, posiadający nieskazitelne życie i czyste jak łza charaktery. Tylko skąd te wszystko wątki o problemach, o błędach, tajemnicach?

Matko gdybym otrzymywała 1 gr za tego typu myśli będące ostatnią formą obrony ego to byłabym bogata. Nikt nie jest idealny, ale wielu ma odwagę, aby przyznać się do błędu i nie oczekiwać białych kłamstw od innych. Dopóki kobieto nie przemyślisz tego co zrobiłaś to w końcu znowu kogoś skrzywdzisz poprzez swój egocentryzm. Źle ci w obecnym związku to się rozejdź i szukaj wolnych mężczyzn. Przecież jak sama wspomniałaś dziecka nie masz.
Jesteś dorosłą kobietą czy dzieckiem którego trzeba okłamywać w oczywistych rzeczach np. że drugie miejsce nie jest takie samo co pierwsze?

38 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2017-05-10 20:23:12)

Odp: nie żałuję romansu
wsieci722017 napisał/a:

Mam wrażenie że na tym forum w większości przebywają sami idealni ludzie, posiadający nieskazitelne życie i czyste jak łza charaktery. Tylko skąd te wszystko wątki o problemach, o błędach, tajemnicach?

Hahaha, naprawdę nie trzeba być idealna żeby zachować elemtarne zasady szacunku wobec siebie i innych, odrobine empatii .

Pomiędzy idealnoscia a skoo..stwem jest całkiem duże poletko do znalezienia miejsca dla siebie smile

Posty [ 1 do 38 z 169 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nie żałuję romansu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016