Czy związek bez pożądania może się udać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Czy związek bez pożądania może się udać?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 87 ]

1 Ostatnio edytowany przez Meg_32 (2017-04-18 22:16:13)

Temat: Czy związek bez pożądania może się udać?

Mam 32 lata. Jestem w związku 13 lat, w małżeństwie 7. Mam dobrego męża, jest dobrym człowiekiem i świetnym tatą dla naszych dzieciaków. Jest też wysportowanym mężczyzną, atrakcyjnym bardzo. A ja w zasadzie nie czuję do niego pożądania. Nie ma miedzy nami żadnych emocji. Jest spokój i rutyna. Nigdy się nie kłócimy. On nie znosi kłótni. Jest spokojny, flegmatyczny, " powolny" we wszystkim co robi. NIGDY się nie kłócimy. Nie czuję do niego pożądania. Ja nadal go " bardzo kręcę" co widać i o czym mi często mówi. Jak już dojdzie do seksu to jest fajnie, odczuwam przyjemność fizyczną, natomiast żadnych emocji! Chcę szybko i mocno, chyba dlatego, żeby było po.... Rozładuje się, on też. Nie mam ochoty na pieszczoty z nim, jego dotyk mnie nie kręci, nie lubię się z nim całować. Ma brodę, zrzucam na nią... Mam ogromne poczucie winy, bo uważam, że jest cudownym facetem. Mnie niestety nie podnica, nie pożądam go... Za to odczuwam takie emocje do innych mężczyzn, jestem atrakcyjną kobietą, zwracam uwagę na przystojnych " panów" zazwyczaj starszych. Kończy się na uśmiechach, chociaż wiem, że mogłoby kończyć się inaczej, to nie chcę. Rodzina jest dla mnie najwyższą wartością. Przeżywam ogromny konflikt. Pragnę mężczyzny, pożądania, miękkich nóg i wilgotności, mam fantazje. Ale kiedy próbuje coś ożywić w naszym życiu seksualnym to czuje się jak kretynka. Udaje. Odwale się w jakieś wdzianko, a emocji nadal żadnych. Czuję się jak stara baba, którą zżarła rutyna. Coś ze mną nie tak, albo różnimy się zbyt mocno... Ja jestem energiczna, pilna, wstaję rano, ogarniam dzieci, siebie, śniadanie... On ogarnia tylko siebie i nigdy nie może z niczym zdążyć...myślę, że moje potrzeby seksualne zepchnęłam w daleki kąt. Obawiam się o swoją wierność aż do śmierci i okropnie mi z tym...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?

Meg, twój problem brzmi podobnie do wątku viki32.  Zasugerowałem jej obejrzenie prezentacji na YouTube:
- "Masculine Women Feminine Men - What Men Want", Ray Doktor
- "Why Do I Turn Off Men - Am I A Masculine Woman?", Ray Doktor
- "3 Signs Your Energy Is Too Masculine For Men", Joe Amoia

Nie wiem czy to w jakikolwiek sposób pasuje do twojej sytuacji.  Obejrzyj i powiedz coś więcej.

Z wyjątkiem dzieci, każdy ma takie życie na jakie zasługuje.

3

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
Meg_32 napisał/a:

Mam 32 lata. Jestem w związku 13 lat, w małżeństwie 7. Mam dobrego męża, jest dobrym człowiekiem i świetnym tatą dla naszych dzieciaków. Jest też wysportowanym mężczyzną, atrakcyjnym bardzo. A ja w zasadzie nie czuję do niego pożądania. Nie ma miedzy nami żadnych emocji. Jest spokój i rutyna. Nigdy się nie kłócimy. On nie znosi kłótni. Jest spokojny, flegmatyczny, " powolny" we wszystkim co robi. NIGDY się nie kłócimy. Nie czuję do niego pożądania. Ja nadal go " bardzo kręcę" co widać i o czym mi często mówi. Jak już dojdzie do seksu to jest fajnie, odczuwam przyjemność fizyczną, natomiast żadnych emocji! Chcę szybko i mocno, chyba dlatego, żeby było po.... Rozładuje się, on też. Nie mam ochoty na pieszczoty z nim, jego dotyk mnie nie kręci, nie lubię się z nim całować. Ma brodę, zrzucam na nią... Mam ogromne poczucie winy, bo uważam, że jest cudownym facetem. Mnie niestety nie podnica, nie pożądam go... Za to odczuwam takie emocje do innych mężczyzn, jestem atrakcyjną kobietą, zwracam uwagę na przystojnych " panów" zazwyczaj starszych. Kończy się na uśmiechach, chociaż wiem, że mogłoby kończyć się inaczej, to nie chcę. Rodzina jest dla mnie najwyższą wartością. Przeżywam ogromny konflikt. Pragnę mężczyzny, pożądania, miękkich nóg i wilgotności, mam fantazje. Ale kiedy próbuje coś ożywić w naszym życiu seksualnym to czuje się jak kretynka. Udaje. Odwale się w jakieś wdzianko, a emocji nadal żadnych. Czuję się jak stara baba, którą zżarła rutyna. Coś ze mną nie tak, albo różnimy się zbyt mocno... Ja jestem energiczna, pilna, wstaję rano, ogarniam dzieci, siebie, śniadanie... On ogarnia tylko siebie i nigdy nie może z niczym zdążyć...myślę, że moje potrzeby seksualne zepchnęłam w daleki kąt. Obawiam się o swoją wierność aż do śmierci i okropnie mi z tym...

Z tego co piszesz to tym co "kastruje" w Twoich oczach męża jest właśnie ten jego "flegmatyzm". Ciebie to chyba cholernie irytuje w nim. Nawet jeśli się przed sobą do tego nie przyznajesz. Podkreśliłaś to, że się nigdy nie kłócicie, a Tobie chyba właśnie tego "iskrzenia" w związku brakuje. Jesteś na niego zła, a to eliminuje pożądanie do niego. Faceci którzy zwracają Twoją uwagę roztaczają zapewne wokół siebie aurę siły, zdecydowania. Nawet jeśli to tylko sposób w jaki Ty ich postrzegasz.

Reklama

4 Ostatnio edytowany przez Meg_32 (2017-04-19 10:17:50)

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?

Z tego co piszesz to tym co "kastruje" w Twoich oczach męża jest właśnie ten jego "flegmatyzm". Ciebie to chyba cholernie irytuje w nim. Nawet jeśli się przed sobą do tego nie przyznajesz. Podkreśliłaś to, że się nigdy nie kłócicie, a Tobie chyba właśnie tego "iskrzenia" w związku brakuje. Jesteś na niego zła, a to eliminuje pożądanie do niego. Faceci którzy zwracają Twoją uwagę roztaczają zapewne wokół siebie aurę siły, zdecydowania. Nawet jeśli to tylko sposób w jaki Ty ich postrzegasz.

Dokładnie tak....Dzisiaj jak tulił się do mnie rano to zesztywniałam. Tulil się jak mały chłopiec do mamy. Cmokał i mlaskał. Zero zdecydowania. Rzygam tą dobrocią i czułością. Czułam jak rośnie we mnie złość. Więc udawałam, że śpię byle tylko nie doszło do zbliżenia.

5

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
Meg_32 napisał/a:

Z tego co piszesz to tym co "kastruje" w Twoich oczach męża jest właśnie ten jego "flegmatyzm". Ciebie to chyba cholernie irytuje w nim. Nawet jeśli się przed sobą do tego nie przyznajesz. Podkreśliłaś to, że się nigdy nie kłócicie, a Tobie chyba właśnie tego "iskrzenia" w związku brakuje. Jesteś na niego zła, a to eliminuje pożądanie do niego. Faceci którzy zwracają Twoją uwagę roztaczają zapewne wokół siebie aurę siły, zdecydowania. Nawet jeśli to tylko sposób w jaki Ty ich postrzegasz.

Dokładnie tak....

Hmmm... Nie bardzo wiem co Ci tu poradzić. Przychodzi mi do głowy, że napisałaś iż Twój mąż jest wysportowanym mężczyzną. Jakie sporty uprawia ? Czy Ty też uprawiasz jakiś sport ? Robicie to razem ? Pytam o to, bo sport, zwłaszcza ten kontaktowy, w którym chodzi o element rywalizacji mógłby Ci pokazać męża z tej innej strony. Z tej bardziej męskiej.

Rozmawiałaś o swoich odczuciach z jakimś psychologiem ?

Reklama

6

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
wilczysko napisał/a:
Meg_32 napisał/a:

Z tego co piszesz to tym co "kastruje" w Twoich oczach męża jest właśnie ten jego "flegmatyzm". Ciebie to chyba cholernie irytuje w nim. Nawet jeśli się przed sobą do tego nie przyznajesz. Podkreśliłaś to, że się nigdy nie kłócicie, a Tobie chyba właśnie tego "iskrzenia" w związku brakuje. Jesteś na niego zła, a to eliminuje pożądanie do niego. Faceci którzy zwracają Twoją uwagę roztaczają zapewne wokół siebie aurę siły, zdecydowania. Nawet jeśli to tylko sposób w jaki Ty ich postrzegasz.

Dokładnie tak....

Hmmm... Nie bardzo wiem co Ci tu poradzić. Przychodzi mi do głowy, że napisałaś iż Twój mąż jest wysportowanym mężczyzną. Jakie sporty uprawia ? Czy Ty też uprawiasz jakiś sport ? Robicie to razem ? Pytam o to, bo sport, zwłaszcza ten kontaktowy, w którym chodzi o element rywalizacji mógłby Ci pokazać męża z tej innej strony. Z tej bardziej męskiej.

Rozmawiałaś o swoich odczuciach z jakimś psychologiem ?


Biega, jeździ rowerem po górach, uprawia cross fit. Ja biegam. Zazwyczaj robimy to osobno z racji opieki nad dziećmi. Nie jest typem który rywalizuje, otwarcie mówi, że nie lubi rywalizacji w sporcie tylko pokonuje własne ograniczenia

7

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?

Zastanawiam się czy w związkach długoletnich nie występuje już pożądanie, czy my jesteśmy wyjątkowo niedopasowani.

8

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
Meg_32 napisał/a:

Zastanawiam się czy w związkach długoletnich nie występuje już pożądanie, czy my jesteśmy wyjątkowo niedopasowani.

Na pewno pożądanie w związku długoletnim jest inne, niż na początku. Ale bywa i tak, że ono zamiera zupełnie, a związek bazuje bardziej na wzajemnej przyjaźni obu stron. Nie jest to reguła. Czy Wy jesteście niedopasowani ? A jak było z tym kiedyś ? Jak było na początku ? Czy to jakoś ewoluowało w Waszym związku ?

9

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
Meg_32 napisał/a:
wilczysko napisał/a:
Meg_32 napisał/a:

Dokładnie tak....

Hmmm... Nie bardzo wiem co Ci tu poradzić. Przychodzi mi do głowy, że napisałaś iż Twój mąż jest wysportowanym mężczyzną. Jakie sporty uprawia ? Czy Ty też uprawiasz jakiś sport ? Robicie to razem ? Pytam o to, bo sport, zwłaszcza ten kontaktowy, w którym chodzi o element rywalizacji mógłby Ci pokazać męża z tej innej strony. Z tej bardziej męskiej.

Rozmawiałaś o swoich odczuciach z jakimś psychologiem ?


Biega, jeździ rowerem po górach, uprawia cross fit. Ja biegam. Zazwyczaj robimy to osobno z racji opieki nad dziećmi. Nie jest typem który rywalizuje, otwarcie mówi, że nie lubi rywalizacji w sporcie tylko pokonuje własne ograniczenia

Myślę, że przydałaby Wam się jakaś aktywność fizyczna, którą moglibyście uprawiać razem. Dzieci są tak małe, że muszą być pod stałą opieką ? Ty go nie widzisz kiedy on biega, kiedy uprawia ten cross fit itd. Ty go widzisz tylko wtedy kiedy jest tym irytującym flegmatykiem. A bądźmy szczerzy wg mnie flegmatycy nie jeżdżą rowerami po górach, nie uprawiają cross fitu smile No chyba, że nic nie wiem o flegmatykach

10

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
wilczysko napisał/a:

A bądźmy szczerzy wg mnie flegmatycy nie jeżdżą rowerami po górach, nie uprawiają cross fitu smile No chyba, że nic nie wiem o flegmatykach

Oj, tutaj nie zgodzę się z Tobą. Mój zanim się zwlecze np. z wyra, czy za coś się weźmie to mnie coś trafia, ale co co sportów - to głównie uprawia te szybkie i wymagające zwinności czego na co dzień u niego nie ma wcale.

11

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
wilczysko napisał/a:
Meg_32 napisał/a:

Zastanawiam się czy w związkach długoletnich nie występuje już pożądanie, czy my jesteśmy wyjątkowo niedopasowani.

Na pewno pożądanie w związku długoletnim jest inne, niż na początku. Ale bywa i tak, że ono zamiera zupełnie, a związek bazuje bardziej na wzajemnej przyjaźni obu stron. Nie jest to reguła. Czy Wy jesteście niedopasowani ? A jak było z tym kiedyś ? Jak było na początku ? Czy to jakoś ewoluowało w Waszym związku ?

początki... 13 lat temu... smile był tym pierwszym. Było dobrze, byliśmy nastolatkami, którym rodzice wydzielali godziny spotkań wink)) Na studiach mieszkalismy razem, tutaj było już nudnawo. Podobali mi się inni faceci, zwracałam na nich uwagę. Rozstaliśmy się na kilka miesięcy, on miał inną, ja innego. Spotkaliśmy się przypadkowo w klubie, powiedział wtedy że ogromnie tęskni, wylądowaliśmy u niego na podłodze i oto mamy 7 letnią córkę

12

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
viki43 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

A bądźmy szczerzy wg mnie flegmatycy nie jeżdżą rowerami po górach, nie uprawiają cross fitu smile No chyba, że nic nie wiem o flegmatykach

Oj, tutaj nie zgodzę się z Tobą. Mój zanim się zwlecze np. z wyra, czy za coś się weźmie to mnie coś trafia, ale co co sportów - to głównie uprawia te szybkie i wymagające zwinności czego na co dzień u niego nie ma wcale.

Hmm... No to widocznie mam złe pojęcie o flegmatykach smile Ja jestem raczej melancholikiem...Chyba.

13

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
viki43 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

A bądźmy szczerzy wg mnie flegmatycy nie jeżdżą rowerami po górach, nie uprawiają cross fitu smile No chyba, że nic nie wiem o flegmatykach

Oj, tutaj nie zgodzę się z Tobą. Mój zanim się zwlecze np. z wyra, czy za coś się weźmie to mnie coś trafia, ale co co sportów - to głównie uprawia te szybkie i wymagające zwinności czego na co dzień u niego nie ma wcale.

U nas jest bardzo podobnie. Rano ma takie tempo, że ja dostaje furii. Do tego kilka razy wc i siedzi tam po 20 minut, kiedy ja robię sama wszystko. Nie pamietam kiedy córka zdążyła do szkoły. On ją zawozi.Po pracy siada z telefonem i cały wieczór ogląda kabarety na YT. Trening oczywiście zrobi.

14

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
Meg_32 napisał/a:
wilczysko napisał/a:
Meg_32 napisał/a:

Zastanawiam się czy w związkach długoletnich nie występuje już pożądanie, czy my jesteśmy wyjątkowo niedopasowani.

Na pewno pożądanie w związku długoletnim jest inne, niż na początku. Ale bywa i tak, że ono zamiera zupełnie, a związek bazuje bardziej na wzajemnej przyjaźni obu stron. Nie jest to reguła. Czy Wy jesteście niedopasowani ? A jak było z tym kiedyś ? Jak było na początku ? Czy to jakoś ewoluowało w Waszym związku ?

początki... 13 lat temu... smile był tym pierwszym. Było dobrze, byliśmy nastolatkami, którym rodzice wydzielali godziny spotkań wink)) Na studiach mieszkalismy razem, tutaj było już nudnawo. Podobali mi się inni faceci, zwracałam na nich uwagę. Rozstaliśmy się na kilka miesięcy, on miał inną, ja innego. Spotkaliśmy się przypadkowo w klubie, powiedział wtedy że ogromnie tęskni, wylądowaliśmy u niego na podłodze i oto mamy 7 letnią córkę

No nie brzmi to porywająco. Był Twoim pierwszym, więc to był jeszcze etap generalnie poznawania seksu, gdzie wszystko było ekscytujące. Po tym etapie przyszła nuda (na studiach), bo zaczęłaś mieć większą świadomość swoich potrzeb w tej kwestii i doszłaś do wniosku, że to co jest Ci nie wystarcza. Potem przerwa. No i zryw połączony z wpadką ciążową. No i.... No i wynika z tego to, że o Twoim małżeństwie z tym facetem zaważyła ta wpadka. Przydarzyło się dziecko, a on w Twoich oczach nadawał się nie ojca. Ty nie chciałaś być panną z dzieckiem. Może ktoś na Ciebie naciskał, żebyś wyszła za mąż ? Tylko jakoś tak brakuje w tym jakiś emocji. I wygląda na to, że brakuje od samego początku. Trudno odbudować coś, czego w ogóle nigdy nie było.

15

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
wilczysko napisał/a:
Meg_32 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Na pewno pożądanie w związku długoletnim jest inne, niż na początku. Ale bywa i tak, że ono zamiera zupełnie, a związek bazuje bardziej na wzajemnej przyjaźni obu stron. Nie jest to reguła. Czy Wy jesteście niedopasowani ? A jak było z tym kiedyś ? Jak było na początku ? Czy to jakoś ewoluowało w Waszym związku ?

początki... 13 lat temu... smile był tym pierwszym. Było dobrze, byliśmy nastolatkami, którym rodzice wydzielali godziny spotkań wink)) Na studiach mieszkalismy razem, tutaj było już nudnawo. Podobali mi się inni faceci, zwracałam na nich uwagę. Rozstaliśmy się na kilka miesięcy, on miał inną, ja innego. Spotkaliśmy się przypadkowo w klubie, powiedział wtedy że ogromnie tęskni, wylądowaliśmy u niego na podłodze i oto mamy 7 letnią córkę

No nie brzmi to porywająco. Był Twoim pierwszym, więc to był jeszcze etap generalnie poznawania seksu, gdzie wszystko było ekscytujące. Po tym etapie przyszła nuda (na studiach), bo zaczęłaś mieć większą świadomość swoich potrzeb w tej kwestii i doszłaś do wniosku, że to co jest Ci nie wystarcza. Potem przerwa. No i zryw połączony z wpadką ciążową. No i.... No i wynika z tego to, że o Twoim małżeństwie z tym facetem zaważyła ta wpadka. Przydarzyło się dziecko, a on w Twoich oczach nadawał się nie ojca. Ty nie chciałaś być panną z dzieckiem. Może ktoś na Ciebie naciskał, żebyś wyszła za mąż ? Tylko jakoś tak brakuje w tym jakiś emocji. I wygląda na to, że brakuje od samego początku. Trudno odbudować coś, czego w ogóle nigdy nie było.


Byliśmy wtedy 6 lat razem, wiedziałam, że jest dobrym i kochającym człowiekiem. Nasz kryzys zrzuciłam na siebie, że to mnie odbiło. Dla rodziny mojej i jego było oczywiste, że będzie ślub. Czy bez dziecka bylibyśmy razem... Nie wiem. Nie sądzę. Tak potoczyło się życie i wzięliśmy odpowiedzialność za to co się wydarzyło. Z każdej strony słyszę jakiego to ja wspaniałego mam męża... Moja mama ciagle mi to powtarza, jakby gdzieś pod skórą czuła, że coś jest nie tak. Jak odcinam się od tej świadomości to żyjemy fajnie, bez kłótni, czas poświęcamy na wspólne zajmowanie się dziećmi, ja wyjdę z koleżankami, on nie wychodzi prawie wcale, seks zaliczymy i tyle. Gdzieś w środku odzywają się potrzeby, które skutecznie wypierałam dotychczas. Podwójne macierzyństwo i oddanie dzieciakom pomagały nie dostrzegać tego, że jestem kobietą i moje potrzeby sięgają dalej. Lubię wyjeżdżać z domu, choćby na weekend. Wiadomo, że dzieci, ale brak wieczornego sprzątania jakoś zwiększa u mnie ochotę na seks smile niestety on nie chce. Mówi, że nas nie stać co jest bzdurą. Ciągle oszczędza, co nie przeszkadza mu kupić sobie butów do biegania za 600zl.

16

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
Meg_32 napisał/a:

Byliśmy wtedy 6 lat razem, wiedziałam, że jest dobrym i kochającym człowiekiem. Nasz kryzys zrzuciłam na siebie, że to mnie odbiło. Dla rodziny mojej i jego było oczywiste, że będzie ślub. Czy bez dziecka bylibyśmy razem... Nie wiem. Nie sądzę. Tak potoczyło się życie i wzięliśmy odpowiedzialność za to co się wydarzyło. Z każdej strony słyszę jakiego to ja wspaniałego mam męża... Moja mama ciagle mi to powtarza, jakby gdzieś pod skórą czuła, że coś jest nie tak. Jak odcinam się od tej świadomości to żyjemy fajnie, bez kłótni, czas poświęcamy na wspólne zajmowanie się dziećmi, ja wyjdę z koleżankami, on nie wychodzi prawie wcale, seks zaliczymy i tyle. Gdzieś w środku odzywają się potrzeby, które skutecznie wypierałam dotychczas. Podwójne macierzyństwo i oddanie dzieciakom pomagały nie dostrzegać tego, że jestem kobietą i moje potrzeby sięgają dalej. Lubię wyjeżdżać z domu, choćby na weekend. Wiadomo, że dzieci, ale brak wieczornego sprzątania jakoś zwiększa u mnie ochotę na seks smile niestety on nie chce. Mówi, że nas nie stać co jest bzdurą. Ciągle oszczędza, co nie przeszkadza mu kupić sobie butów do biegania za 600zl.

Cholerne rodziny...
Mnie to trochę przypomina moje małżeństwo. Też niby jest ok, prawie w ogóle się nie kłócimy (bo tak naprawdę nie umiemy się kłócić) i w ogóle nie ma seksu. Moja żona też nie lubi się całować. Po tym co napisałaś tak się zacząłem zastanawiać, czy ja też ją sobą irytuję.
Rozmawiałaś z nim kiedykolwiek o tym co Cię trapi, o swoich potrzebach ? Nie odpisałaś na pytanie, czy rozmawiałaś o tym z jakimś psychologiem. U mnie jest tak, że my z żoną w ogóle nie umiemy o nas rozmawiać. Chciałbym iść na terapię dla par, ale mam wrażenie, że jej nie zależy na poprawie.
Wam też chyba przydałaby się taka terapia wspólna. Wasze małżeństwo się rozłazi tak samo jak moje. Przyjdzie taki czas kiedy Wam dzieci podrosną i przestaną być pretekstem, żeby utrzymywać ten związek. I co Wam wtedy zostanie ?

17 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-04-19 12:06:21)

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?

A czy ty autorko w ogole rozmawialas z mezem o tym, że chcialabys hm... wiecej, mocniej, dluzej..?

Czy to, że sie nie klocicie jest efektem tego, że sie swietnie dogadujecie, czy tego, ze ze soba nie rozmawiacie?

Czy on WIE o tym co ci nie pasuje w jego sposobie bycia, w seksie itd..? Czy mialas kiedys odwage usiasc i szczerze mu o tym powiedziec?

Czy kiedykolwiek probowalas go sprowokowac do klotni? Czy jestes gotowa uslyszec od niego prawde, nawet gdy bedzie bolesna?

Nic tu nie ma ;P

18

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
wilczysko napisał/a:
Meg_32 napisał/a:

Byliśmy wtedy 6 lat razem, wiedziałam, że jest dobrym i kochającym człowiekiem. Nasz kryzys zrzuciłam na siebie, że to mnie odbiło. Dla rodziny mojej i jego było oczywiste, że będzie ślub. Czy bez dziecka bylibyśmy razem... Nie wiem. Nie sądzę. Tak potoczyło się życie i wzięliśmy odpowiedzialność za to co się wydarzyło. Z każdej strony słyszę jakiego to ja wspaniałego mam męża... Moja mama ciagle mi to powtarza, jakby gdzieś pod skórą czuła, że coś jest nie tak. Jak odcinam się od tej świadomości to żyjemy fajnie, bez kłótni, czas poświęcamy na wspólne zajmowanie się dziećmi, ja wyjdę z koleżankami, on nie wychodzi prawie wcale, seks zaliczymy i tyle. Gdzieś w środku odzywają się potrzeby, które skutecznie wypierałam dotychczas. Podwójne macierzyństwo i oddanie dzieciakom pomagały nie dostrzegać tego, że jestem kobietą i moje potrzeby sięgają dalej. Lubię wyjeżdżać z domu, choćby na weekend. Wiadomo, że dzieci, ale brak wieczornego sprzątania jakoś zwiększa u mnie ochotę na seks smile niestety on nie chce. Mówi, że nas nie stać co jest bzdurą. Ciągle oszczędza, co nie przeszkadza mu kupić sobie butów do biegania za 600zl.

Cholerne rodziny...
Mnie to trochę przypomina moje małżeństwo. Też niby jest ok, prawie w ogóle się nie kłócimy (bo tak naprawdę nie umiemy się kłócić) i w ogóle nie ma seksu. Moja żona też nie lubi się całować. Po tym co napisałaś tak się zacząłem zastanawiać, czy ja też ją sobą irytuję.
Rozmawiałaś z nim kiedykolwiek o tym co Cię trapi, o swoich potrzebach ? Nie odpisałaś na pytanie, czy rozmawiałaś o tym z jakimś psychologiem. U mnie jest tak, że my z żoną w ogóle nie umiemy o nas rozmawiać. Chciałbym iść na terapię dla par, ale mam wrażenie, że jej nie zależy na poprawie.
Wam też chyba przydałaby się taka terapia wspólna. Wasze małżeństwo się rozłazi tak samo jak moje. Przyjdzie taki czas kiedy Wam dzieci podrosną i przestaną być pretekstem, żeby utrzymywać ten związek. I co Wam wtedy zostanie ?

Przeżywam taką trochę żałobę. Smutek po stracie. Czasu kiedy jestem młoda. Myślę, że wczesne macierzyństwo i takie moje oddanie im, też zabrało mi trochę wolności. W międzyczasie studia, potem kolejne, właśnie kończę specjalizację... Teraz pracuję, wychodzę " do ludzi", faceci zwracają na mnie uwagę, a ja mam poczucie, że już w ogóle po ptakach... Że to nie dla mnie, że musi być tak jak jest sad
Co do wizyty do psychologa. Po pierwsze, jestem branżowa. Nie czuję się anonimowa w branży, chociaż to mogę jeszcze obejść. Ja skutecznie uciekam od tego tematu, że mi źle. Racjonalizuje. Swoim pierwszym postem trafiłeś w sedno. To nie chodzi o to, że jestem zimną rybą - co czasem słyszę. On mnie zwyczajnie nie kręci jako facet. Co mam mu powiedzieć, że marzy mi się ostre rżnięcie, a on ze swoim sposobem bycia nie jest w stanie mi tego zapewnić wink))))) Nie wiem jak miałabym sformułować problem, żeby go nie zranić. A co jak dojdę w terapii do ściany, do wniosku, że to nie jest związek dla mnie.... Wiele par tak kończy terapię małżeńską. A my mamy małe dzieci. Ludzie nie podejmują terapii, bo boją się jej efektów, wniosków do których dojdą w trakcie. Ja też się boję.

19

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
Iceni napisał/a:

A czy ty autorko w ogole rozmawialas z mezem o tym, że chcialabys hm... wiecej, mocniej, dluzej..?

Czy to, że sie nie klocicie jest efektem tego, że sie swietnie dogadujecie, czy tego, ze ze soba nie rozmawiacie?

Czy on WIE o tym co ci nie pasuje w jego sposobie bycia, w seksie itd..? Czy mialas kiedys odwage usiasc i szczerze mu o tym powiedziec?

Czy kiedykolwiek probowalas go sprowokowac do klotni? Czy jestes gotowa uslyszec od niego prawde, nawet gdy bedzie bolesna?

Jak tylko zaczynam on błyskawicznie ucina " daj spokój, nie podnoś głosu, po co mam się spieszyć i tak już nie zdążę..." Nie jestem w stanie go sprowokować. Kiedy jest mu źle zamyka się w sobie. Miał dwa epizody depresyjne spowodowane pracą. Ucieka w treningi i oglądanie bzdurnych filmów. Nasze rozmowy są o niczym. Młody to, a córka tamto... Jeśli chodzi o seks to powiedziałam, zasugerowałam, że potrzebuje zmiany. On na to "to chodźmy do łazienki, do salonu, do kuchni". To nic nie zmienia we mnie. Jest tylko niewygodnie, emocji nadal żadnych. Jakbym była pusta w środku.

20

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
Meg_32 napisał/a:

Przeżywam taką trochę żałobę. Smutek po stracie. Czasu kiedy jestem młoda. Myślę, że wczesne macierzyństwo i takie moje oddanie im, też zabrało mi trochę wolności. W międzyczasie studia, potem kolejne, właśnie kończę specjalizację... Teraz pracuję, wychodzę " do ludzi", faceci zwracają na mnie uwagę, a ja mam poczucie, że już w ogóle po ptakach... Że to nie dla mnie, że musi być tak jak jest sad
Co do wizyty do psychologa. Po pierwsze, jestem branżowa. Nie czuję się anonimowa w branży, chociaż to mogę jeszcze obejść. Ja skutecznie uciekam od tego tematu, że mi źle. Racjonalizuje. Swoim pierwszym postem trafiłeś w sedno. To nie chodzi o to, że jestem zimną rybą - co czasem słyszę. On mnie zwyczajnie nie kręci jako facet. Co mam mu powiedzieć, że marzy mi się ostre rżnięcie, a on ze swoim sposobem bycia nie jest w stanie mi tego zapewnić wink))))) Nie wiem jak miałabym sformułować problem, żeby go nie zranić. A co jak dojdę w terapii do ściany, do wniosku, że to nie jest związek dla mnie.... Wiele par tak kończy terapię małżeńską. A my mamy małe dzieci. Ludzie nie podejmują terapii, bo boją się jej efektów, wniosków do których dojdą w trakcie. Ja też się boję.

Ja też boję się wspólnej terapii. Z takich samych powodów. Może żona też się jej boi. Tylko co innego pozostaje ? Nieleczony problem nie zniknie. To się tylko odłoży w czasie. Z terapią, czy bez, do wniosku, że to związek nie dla Ciebie dojdziesz i tak. To tylko kwestia czasu. Nie ma reguły co do tego jak pary kończą terapię małżeńską. Jedne się rozstają, a inne zaliczają "reaktywację". Dzieci tak jak Ci już napisałem kiedyś urosną i co wtedy ? Będziesz przez ten czas cały czas w żałobie i smutku po stracie, który przez te lata będzie trwał, a czasu się cofnąć nie da. Ja ten żal doskonale rozumiem, bo też mam ogromne wrażenie, że coś mnie w życiu ominęło. Zawsze byłem nieśmiały i seks zacząłem późno. Zawsze miałem z nim jakieś problemy i nigdy nie umiałem się nim naprawdę cieszyć. Dlatego dodatkowo drażni mnie to, że uwiera mnie taki "banał". Nie wyszumiałem się w młodości jak inni.
Też się boję, że żona powie mi coś takiego jak Ty musiałabyś powiedzieć swojemu mężowi. Że normalnie nie kręcę jej jako facet. Ale ja to i tak wyczuwam. To nie byłby wielki szok, tylko potwierdzenie czegoś co podejrzewam. I co można wtedy zrobić ? Moja żona też kiedyś powiedziała mi, że lubi być zdominowana w seksie, też chciałaby czasem ostre rżnięcie, a ja wiem, że nie umiem jej tego zapewnić, bo jestem w tym temacie raczej delikatny.

Co to znaczy, że jesteś branżowa ? Że obracasz się w kręgu psychologów ? To chyba tylko wymówka smile Nawet psycholodzy miewają problemy z którymi muszą się do kogoś zwrócić wink

21

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?

Meg, jak wyobrażasz sobie idealną wersje twojego męża?

Ja zdążyłem już się nauczyć że kobieta potrzebuje faceta który prowadzi, który ma wszystko pod kontrola.  Jeśli chodzi o seks, facet musi kobiecie okazywać swoje pożądanie i musi ją brać często.  Tak, ma właśnie brać.  Nie smyrać, nie łasic się itp.  Jest taka babka na internecie, Kim Anami, która prowadzi blog "well fucked woman".  Poczytaj, może znajdziesz tam coś co rezonuje u ciebie.

Z wyjątkiem dzieci, każdy ma takie życie na jakie zasługuje.

22

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?

Wedlug mnie zwiazek bez pożądania to nie zwiazek a uklad.

23 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-04-19 15:30:53)

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
KaktusTX napisał/a:

Meg, jak wyobrażasz sobie idealną wersje twojego męża?

Ja zdążyłem już się nauczyć że kobieta potrzebuje faceta który prowadzi, który ma wszystko pod kontrola.  Jeśli chodzi o seks, facet musi kobiecie okazywać swoje pożądanie i musi ją brać często.  Tak, ma właśnie brać.  Nie smyrać, nie łasic się itp.  Jest taka babka na internecie, Kim Anami, która prowadzi blog "well fucked woman".  Poczytaj, może znajdziesz tam coś co rezonuje u ciebie.

Lekko jestem tym "brać" zbulwersowana.
Każdy człowiek jest inny, kobiety również.
Co to znaczy "brać"? Mnie się kojarzy z brutalnością i uprzedmiotowieniem. Nie wątpię i nie kwestionuję, że niektóre panie to lubią - ale na pewno nie każda.
Od seksu oczekuję potwierdzenia bliskości emocjonalnej, czułości, pieszczoty. Zdecydowanie wolę delikatność od "ostrej jazdy". Nie ma prawa nic mnie boleć, co niejednokrotnie miewało miejsce z "ukochanym" mężusiem.
Bardzo mnie zadziwia rozpowszechnione przekonanie, że delikatny równa się "ciapciak". Synowi prawię kazania (gdy w zabawie zbyt mocno dokazuje i np. próbuje się ze mną mocować), że prawdziwy facet to nie ten silny, tylko taki, który umie swoją siłą zarządzać.

24

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
KaktusTX napisał/a:

Meg, jak wyobrażasz sobie idealną wersje twojego męża?

Ja zdążyłem już się nauczyć że kobieta potrzebuje faceta który prowadzi, który ma wszystko pod kontrola.  Jeśli chodzi o seks, facet musi kobiecie okazywać swoje pożądanie i musi ją brać często.  Tak, ma właśnie brać.  Nie smyrać, nie łasic się itp.  Jest taka babka na internecie, Kim Anami, która prowadzi blog "well fucked woman".  Poczytaj, może znajdziesz tam coś co rezonuje u ciebie.

Kaktus przeszły mi ciarki po plecach jak przeczytałam Twój post wink

Tak, ma brać. Brać nie ma nic wspólnego z agresją. Nie szeptać do ucha jaka jestem cieplutka i pachnąca. I że uwielbia się do mnie przytulać. Ok, przytulać to może... Ale gra wstępna to żadna z tego. Cmokać to ja dzieci mogę. A najbardziej nie znoszę jego wzroku zbitego psa, jak mówię, że nie. On poczeka, bo kocha... 

Brakuje mi jego pewności siebie, zdecydowania. We wszystkich obszarach, nie tylko w łożku. Stawiania granicy mnie, kiedy nie mam racji. Poczucia bezpieczeństwa finansowego, mimo, że zarabia bardzo dobrze. Złości mnie kiedy, że tłumaczy, że zamiast pracować woli być z dziećmi... Był przez pół roku bo miał depresję w związku z pracą. Taki lękliwo depresyjny typ. Ja jestem silną osobowością i potrzebuje silniejszego ode mnie. Mam poczucie winy, że niewystarczająco go wspieram, że wymagam siły, zamiast być na "dobre i złe". Zawsze podniecali mnie mężczyźni, którzy mają swoj świat, są trochę niedostępni. Nigdy na wyciagnięcie ręki. Lubię kiedy facet ucieka do tego swojego świata bo praca, sport, pasje, w potem wraca ( metaforycznie) by zająć się stęsknioną kobietą wink

25 Ostatnio edytowany przez Meg_32 (2017-04-19 16:01:08)

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
Piegowata'76 napisał/a:
KaktusTX napisał/a:

Meg, jak wyobrażasz sobie idealną wersje twojego męża?

Ja zdążyłem już się nauczyć że kobieta potrzebuje faceta który prowadzi, który ma wszystko pod kontrola.  Jeśli chodzi o seks, facet musi kobiecie okazywać swoje pożądanie i musi ją brać często.  Tak, ma właśnie brać.  Nie smyrać, nie łasic się itp.  Jest taka babka na internecie, Kim Anami, która prowadzi blog "well fucked woman".  Poczytaj, może znajdziesz tam coś co rezonuje u ciebie.

Lekko jestem tym "brać" zbulwersowana.
Każdy człowiek jest inny, kobiety również.
Co to znaczy "brać"? Mnie się kojarzy z brutalnością i uprzedmiotowieniem. Nie wątpię i nie kwestionuję, że niektóre panie to lubią - ale na pewno nie każda.
Od seksu oczekuję potwierdzenia bliskości emocjonalnej, czułości, pieszczoty. Zdecydowanie wolę delikatność od "ostrej jazdy". Nie ma prawa nic mnie boleć, co niejednokrotnie miewało miejsce z "ukochanym" mężusiem.
Bardzo mnie zadziwia rozpowszechnione przekonanie, że delikatny równa się "ciapciak". Synowi prawię kazania (gdy w zabawie zbyt mocno dokazuje i np. próbuje się ze mną mocować), że prawdziwy facet to nie ten silny, tylko taki, który umie swoją siłą zarządzać.

Stanowczy w łożku mężczyzna może być jednocześnie bardzo delikatny. Ja słowo " brać " kojarzę właśnie ze stanowczością, w żadnym wypadku z agresją.

26

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?

Moja żona też kiedyś powiedziała mi, że lubi być zdominowana w seksie, też chciałaby czasem ostre rżnięcie, a ja wiem, że nie umiem jej tego zapewnić, bo jestem w tym temacie raczej delikatny

Wskazała Ci kierunek. Powiedziała o swoich potrzebach, to ważne. Dlaczego uważasz, że nie umiałbyś jej tego zapewnić?

27 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2017-04-19 16:03:01)

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?

Powiedz mu po prostu że preferujesz ostrzej, że zdecydowanie bardziej podobałoby Ci się gdyby zachowywał się wtedy bardziej szorstko/stanowczo. Przecież to go chyba nie zrani.

28

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?

No, jeśli chodzi o stanowczość i zdecydowanie, to jestem jak najbardziej za smile. Bardzo lubię poczuć obok siebie taką siłę spokoju, wsparcie, które mnie nie tłamsi.

29 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2017-04-19 16:10:30)

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?

Większość mężczyzn posiada w sobie 'drapieżnika' tylko trzeba go wyzwolić. Może on cały czas żyje w przekonaniu że powinien być wobec Ciebie w takich momentach czuły, i subtelny nawet nie zdając sobie sprawy że wolisz inaczej. Taka sugestia ('byłoby lepiej gdybyś zachowywał się wtedy ostrzej') nie powinna go obrazić. Poproś go żeby chwycił Cię mocniej, albo coś i obserwuj reakcje swojego ciała (wtedy dowiesz się czy chodzi bardziej o tę jego delikatność, czy to znudzenie tymi samymi bodźcami).

30

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
Meg_32 napisał/a:

Moja żona też kiedyś powiedziała mi, że lubi być zdominowana w seksie, też chciałaby czasem ostre rżnięcie, a ja wiem, że nie umiem jej tego zapewnić, bo jestem w tym temacie raczej delikatny

Wskazała Ci kierunek. Powiedziała o swoich potrzebach, to ważne. Dlaczego uważasz, że nie umiałbyś jej tego zapewnić?

Bo jak dotąd nie umiałem. Nie lubię dominować nad kimś. Zresztą generalnie mam problem z tą taką agresywnością. Tłumię to w sobie. Wiem, że to popieprzone, ale tak już jest.

31

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?

Piegowata, mężczyzna jest odpowiedzialny za seksualne zaspokojenie kobiety.  Mężczyzna powinien wyrażać pożądanie i inicjować seks często, najlepiej codziennie.  Musi działać zdecydowanie.  Kobieta wyznacza granice.  Jeśli ona mówi "nie" to oznacza "nie".  Może to być "nie" dla samego seksu.  Może to być "nie" dla zbyt mocnego seksu, lub zbyt delikatnego seksu.  Jeśli kobieta się nie opiera, to mężczyzna może ją brać i dominować - o ile ona odczuwa satysfakcję.  Kobieta musi czuć siłę i asertywność jej partnera.  Seks wyraża to lepiej niż cokolwiek innego.  Im bardziej jest on asertywny, tym bardziej jest on dla niej atrakcyjny, tym bardziej ona chce seksu z nim.  To jest cudowne pozytywne sprzężenie zwrotne.  Ani kobieta ani mężczyzna nigdy nie powinni prosić partnera o seks.

Z wyjątkiem dzieci, każdy ma takie życie na jakie zasługuje.

32

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
wilczysko napisał/a:
Meg_32 napisał/a:

Moja żona też kiedyś powiedziała mi, że lubi być zdominowana w seksie, też chciałaby czasem ostre rżnięcie, a ja wiem, że nie umiem jej tego zapewnić, bo jestem w tym temacie raczej delikatny

Wskazała Ci kierunek. Powiedziała o swoich potrzebach, to ważne. Dlaczego uważasz, że nie umiałbyś jej tego zapewnić?

Bo jak dotąd nie umiałem. Nie lubię dominować nad kimś. Zresztą generalnie mam problem z tą taką agresywnością. Tłumię to w sobie. Wiem, że to popieprzone, ale tak już jest.

A jak jest jak np. wypijesz alkohol?

33

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
Meg_32 napisał/a:
wilczysko napisał/a:
Meg_32 napisał/a:

Wskazała Ci kierunek. Powiedziała o swoich potrzebach, to ważne. Dlaczego uważasz, że nie umiałbyś jej tego zapewnić?

Bo jak dotąd nie umiałem. Nie lubię dominować nad kimś. Zresztą generalnie mam problem z tą taką agresywnością. Tłumię to w sobie. Wiem, że to popieprzone, ale tak już jest.

A jak jest jak np. wypijesz alkohol?

Z alkoholem w połączeniu z seksem mam same złe doświadczenia i wolę już tego nie powielać.

34 Ostatnio edytowany przez Meg_32 (2017-04-19 17:41:31)

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
wilczysko napisał/a:
Meg_32 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Bo jak dotąd nie umiałem. Nie lubię dominować nad kimś. Zresztą generalnie mam problem z tą taką agresywnością. Tłumię to w sobie. Wiem, że to popieprzone, ale tak już jest.

A jak jest jak np. wypijesz alkohol?

Z alkoholem w połączeniu z seksem mam same złe doświadczenia i wolę już tego nie powielać.

Absolutnie nie namawiam ! wink
I absolutnie nie mam na myśli upijania się jako sposobu na wyzwolenie agresjii. Agresja nigdy nie jest słuszna. Bardziej miałam na myśli kolacje z lampką wina, czy wtedy czujesz się pewniej, śmielej itd.

35

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
Meg_32 napisał/a:

Ja jestem energiczna, pilna, wstaję rano, ogarniam dzieci, siebie, śniadanie... On ogarnia tylko siebie i nigdy nie może z niczym zdążyć...

Ostatnio czytałem blog z poradami dobrej żony dla innych żon. No i jakbym czytał o Autorce wątku.
Czym kieruje się każdy facet, tak jak kobieta kieruje się uczuciami, to każdy facet kieruje się swoją męską dumą. Dlatego musi się czuć najważniejszy dla swojej kobiety. I jakie błędy robi żona: jest samodzielna, wszystko robi najlepiej, jest naj naj naj - tak jak nam pięknie mówi powyższy cytat. Jeżeli nasza zona jest naj, to on jest ten gorszy i jak żona dba o męską dumę?
Żona nie może myśleć podczas seksu co będzie po, a żeby się to szybko skończyło. Tu męska duma cierpi najbardziej.
Żona nie może się oglądać za potencjalnymi lepszymi facetami. Porównanie realnego, z tymi z marzeń. Żółwik leży.

O zgrozo facet wie, że żonie w niczym nie dorówna, jego męska duma leży. Co nam radzą forumowiczki, a powiedz mu to, powiedz mu tamto, to robi źle tego nie wie.
A czy on to osioł pociągowy, bałwan luźno stojący w zimie?
A gdzie przestrzeń do wykazania się? A gdzie dbanie o męską dumę?
No i co pozostaje naszemu biednemu żółwikowi? Sport ekstremalny? Położenie uszu po sobie? Gra na telefonie.
Żony to on nie przeskoczy, bo za energiczna, za pilna i taka samodzielna.

36

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
voxpopuli napisał/a:
Meg_32 napisał/a:

Ja jestem energiczna, pilna, wstaję rano, ogarniam dzieci, siebie, śniadanie... On ogarnia tylko siebie i nigdy nie może z niczym zdążyć...

Ostatnio czytałem blog z poradami dobrej żony dla innych żon. No i jakbym czytał o Autorce wątku.
Czym kieruje się każdy facet, tak jak kobieta kieruje się uczuciami, to każdy facet kieruje się swoją męską dumą. Dlatego musi się czuć najważniejszy dla swojej kobiety. I jakie błędy robi żona: jest samodzielna, wszystko robi najlepiej, jest naj naj naj - tak jak nam pięknie mówi powyższy cytat. Jeżeli nasza zona jest naj, to on jest ten gorszy i jak żona dba o męską dumę?
Żona nie może myśleć podczas seksu co będzie po, a żeby się to szybko skończyło. Tu męska duma cierpi najbardziej.
Żona nie może się oglądać za potencjalnymi lepszymi facetami. Porównanie realnego, z tymi z marzeń. Żółwik leży.

O zgrozo facet wie, że żonie w niczym nie dorówna, jego męska duma leży. Co nam radzą forumowiczki, a powiedz mu to, powiedz mu tamto, to robi źle tego nie wie.
A czy on to osioł pociągowy, bałwan luźno stojący w zimie?
A gdzie przestrzeń do wykazania się? A gdzie dbanie o męską dumę?
No i co pozostaje naszemu biednemu żółwikowi? Sport ekstremalny? Położenie uszu po sobie? Gra na telefonie.
Żony to on nie przeskoczy, bo za energiczna, za pilna i taka samodzielna.

Ogarniam rano większość obowiązków, bo zwyczajnie muszę. On zajmuje się wyłącznie sobą, zwala na mnie mówiąc " on chce do ciebie, ja nie wiem w co ją ubrać itd" poza tym kibel rano też zajmuje sporo czasu. Nigdy nie twierdziłam, że wiem lepiej czy robię coś w domu lepiej.  Nie poprawiam go, co córce włoży do chlebaka to zabierze do szkoły. On w moim poczuciu skrytnie się wymiguje. Wczoraj było to samo, mówię, że idę do wanny i długo mnie nie będzie. On na to, że dzieci nie uśpi bo bedą płakać. Bzdura, szaleją za tobą, poradzisz sobie. Poradził, spały po 15 minutach. Nie oglądam się za innymi w jego obecności i nie daję mu jawnych powodów do zazdrości. To upokarzające. To o czym piszę dzieje się w mojej głowie. Twój post brzmi jakbym wykastrowała własnego męża... Nie sądzę, żeby tak było. Mam się nie szkolić, nie pracować, nie dbać o siebie??

37 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-04-21 15:56:22)

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
KaktusTX napisał/a:

Piegowata, mężczyzna jest odpowiedzialny za seksualne zaspokojenie kobiety.  Mężczyzna powinien wyrażać pożądanie i inicjować seks często, najlepiej codziennie.  Musi działać zdecydowanie.  Kobieta wyznacza granice.  Jeśli ona mówi "nie" to oznacza "nie".  Może to być "nie" dla samego seksu.  Może to być "nie" dla zbyt mocnego seksu, lub zbyt delikatnego seksu.  Jeśli kobieta się nie opiera, to mężczyzna może ją brać i dominować - o ile ona odczuwa satysfakcję.  Kobieta musi czuć siłę i asertywność jej partnera.  Seks wyraża to lepiej niż cokolwiek innego.  Im bardziej jest on asertywny, tym bardziej jest on dla niej atrakcyjny, tym bardziej ona chce seksu z nim.  To jest cudowne pozytywne sprzężenie zwrotne.  Ani kobieta ani mężczyzna nigdy nie powinni prosić partnera o seks.

Codziennie? Łojezu! wink
Domyślam się, że nie należy tej codzienności interpretować dosłownie.
Chciałabym czasami zamiast do łóżka pójść za rękę na spacer po parku. A zamiast namiętnego pocałunku czasami po prostu się przytulić.
Problem bliskości emocjonalnej i pozałóżkowego okazywania uczuć był poruszany w jednym z równoległych wątków. Ich brak dla mnie był nad wyraz skutecznym zabójca pożądania.

38 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-04-21 13:24:46)

Odp: Czy związek bez pożądania może się udać?
KaktusTX napisał/a:

Piegowata, mężczyzna jest odpowiedzialny za seksualne zaspokojenie kobiety.  Mężczyzna powinien wyrażać pożądanie i inicjować seks często, najlepiej codziennie.  Musi działać zdecydowanie.  Kobieta wyznacza granice.  Jeśli ona mówi "nie" to oznacza "nie".  Może to być "nie" dla samego seksu.  Może to być "nie" dla zbyt mocnego seksu, lub zbyt delikatnego seksu.  Jeśli kobieta się nie opiera, to mężczyzna może ją brać i dominować - o ile ona odczuwa satysfakcję.  Kobieta musi czuć siłę i asertywność jej partnera.  Seks wyraża to lepiej niż cokolwiek innego.  Im bardziej jest on asertywny, tym bardziej jest on dla niej atrakcyjny, tym bardziej ona chce seksu z nim.  To jest cudowne pozytywne sprzężenie zwrotne.  Ani kobieta ani mężczyzna nigdy nie powinni prosić partnera o seks.


Boszzz...  Odpowiedzialny?! witamy w średniowieczu big_smile
Kiedy mezczyzna mowi "nie" to można to ignorowac? Ma zawsze byc gotowy do seksu? big_smile

Każdy jest odpowiedzialny za swoją własną seksualność i seksualny komfort partnera. Kobieta nie ma wcale tutaj taryfy ulgowej.  Seks to są naczynia polaczone - jesli ubywa w jednym, to ubywa i w drugim, jesli przybywa, to tez.

Nic tu nie ma ;P

Posty [ 1 do 38 z 87 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Czy związek bez pożądania może się udać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016