Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 147 ]

1

Temat: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Z gory przpraszam za dział.
Mój mąż i tato mieli wypadek. Tato wyszedł cało , ale mój mąż leży w szpitalu.
Wydaje mi się, że mojej córce brakuje taty. Chyba bardziej to potrzebuje niż mnie.
Nie wiem co się z nią dzieje. Przeprowadziliśmy się na chwilę do moich rodziców. Mała ma swój pokój, ale nie chce w nim spać, w moim pokoju mam cześć tzw. dzienną i sypialnie, łóżeczko musiałam przenieść koło łóżka. Mała nie śpi w nocy, chce być noszona na rękach.
Teraz poczulam jakby to moj mąż był dla niej ważniejszym rodzicem.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Alex12 napisał/a:

Z gory przpraszam za dział.
Mój mąż i tato mieli wypadek. Tato wyszedł cało , ale mój mąż leży w szpitalu.
Wydaje mi się, że mojej córce brakuje taty. Chyba bardziej to potrzebuje niż mnie.
Nie wiem co się z nią dzieje. Przeprowadziliśmy się na chwilę do moich rodziców. Mała ma swój pokój, ale nie chce w nim spać, w moim pokoju mam cześć tzw. dzienną i sypialnie, łóżeczko musiałam przenieść koło łóżka. Mała nie śpi w nocy, chce być noszona na rękach.
Teraz poczulam jakby to moj mąż był dla niej ważniejszym rodzicem.

A z mojej strony wygląda to na utratę poczucia bezpieczeństwa. U Twej córki oczywiście.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

3

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Mąż często wyjeżdżał na 1-2 dni taką ma pracę, więc to nie jest ich pierwsze ,,rozstanie".
Nie napisałam ile ma nasza córka - 15 miesięcy.

Reklama

4

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Ile lat ma córka?

5

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
ona.kobieta31 napisał/a:

Ile lat ma córka?

15 miesięcy

Reklama

6

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Alex12 napisał/a:

Z gory przpraszam za dział.
Mój mąż i tato mieli wypadek. Tato wyszedł cało , ale mój mąż leży w szpitalu.
Wydaje mi się, że mojej córce brakuje taty. Chyba bardziej to potrzebuje niż mnie.
Nie wiem co się z nią dzieje. Przeprowadziliśmy się na chwilę do moich rodziców. Mała ma swój pokój, ale nie chce w nim spać, w moim pokoju mam cześć tzw. dzienną i sypialnie, łóżeczko musiałam przenieść koło łóżka. Mała nie śpi w nocy, chce być noszona na rękach.
Teraz poczulam jakby to moj mąż był dla niej ważniejszym rodzicem.

Nie wiem co się z nią dzieje - co konkretnego się z nią dzieje, poza tym, że
domaga się bliskości w nocy?

Według mnie ta sytuacja nie ma żadnego związku z Twoimi kompetencjami jako rodzica, nie myśl o tym w taki sposób. Od roku do około dwóch to czas na kolejny lęk separacyjny, może Wasza trudna sytuacja zbiegła się właśnie z tym czasem. Córka zapewne odczuwa Twoje emocje i to też wywołuje w niej zmianę.

7 Ostatnio edytowany przez Alex12 (2017-04-15 17:48:40)

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
ona.kobieta31 napisał/a:
Alex12 napisał/a:

Z gory przpraszam za dział.
Mój mąż i tato mieli wypadek. Tato wyszedł cało , ale mój mąż leży w szpitalu.
Wydaje mi się, że mojej córce brakuje taty. Chyba bardziej to potrzebuje niż mnie.
Nie wiem co się z nią dzieje. Przeprowadziliśmy się na chwilę do moich rodziców. Mała ma swój pokój, ale nie chce w nim spać, w moim pokoju mam cześć tzw. dzienną i sypialnie, łóżeczko musiałam przenieść koło łóżka. Mała nie śpi w nocy, chce być noszona na rękach.
Teraz poczulam jakby to moj mąż był dla niej ważniejszym rodzicem.

Nie wiem co się z nią dzieje - co konkretnego się z nią dzieje, poza tym, że
domaga się bliskości w nocy?

Według mnie ta sytuacja nie ma żadnego związku z Twoimi kompetencjami jako rodzica, nie myśl o tym w taki sposób. Od roku do około dwóch to czas na kolejny lęk separacyjny, może Wasza trudna sytuacja zbiegła się właśnie z tym czasem. Córka zapewne odczuwa Twoje emocje i to też wywołuje w niej zmianę.

Kiedy budzi się nie woła mnie tylko męża, jest niespokojna, rozżalona.
Nie chce zabierać jej do szpitala, bo boje się jak to przeżyje.
Dzisiaj walczyłam z nią od 15 żeby zasnęła, udało sie 15 min temu, padła mi na rękach cały czas płacząc. Ja jej nie potrafię uspokoić, pomóc jej.

8 Ostatnio edytowany przez ona.kobieta31 (2017-04-15 18:03:43)

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Alex12 napisał/a:
ona.kobieta31 napisał/a:
Alex12 napisał/a:

Z gory przpraszam za dział.
Mój mąż i tato mieli wypadek. Tato wyszedł cało , ale mój mąż leży w szpitalu.
Wydaje mi się, że mojej córce brakuje taty. Chyba bardziej to potrzebuje niż mnie.
Nie wiem co się z nią dzieje. Przeprowadziliśmy się na chwilę do moich rodziców. Mała ma swój pokój, ale nie chce w nim spać, w moim pokoju mam cześć tzw. dzienną i sypialnie, łóżeczko musiałam przenieść koło łóżka. Mała nie śpi w nocy, chce być noszona na rękach.
Teraz poczulam jakby to moj mąż był dla niej ważniejszym rodzicem.

Nie wiem co się z nią dzieje - co konkretnego się z nią dzieje, poza tym, że
domaga się bliskości w nocy?

Według mnie ta sytuacja nie ma żadnego związku z Twoimi kompetencjami jako rodzica, nie myśl o tym w taki sposób. Od roku do około dwóch to czas na kolejny lęk separacyjny, może Wasza trudna sytuacja zbiegła się właśnie z tym czasem. Córka zapewne odczuwa Twoje emocje i to też wywołuje w niej zmianę.

Kiedy budzi się nie woła mnie tylko męża, jest niespokojna, rozżalona.
Nie chce zabierać jej do szpitala, bo boje się jak to przeżyje.

Dużo czasu spędzała z nim? Jest z mężem związana ?
Prawdopodobnie tęskni za nim, współodczuwa Twoje emocje. Rozmawiasz z nią o tacie ? Wie dlaczego go nie ma ?

Trudności o których piszesz ( wołanie rodzica, problem z zasypianiem ) są częste u małych dzieci, nie muszą być związane z tą sytuacją. Dzieci mają skoki rozwojowe, lęki separacyjnw itd.
Absolutnie nie wiąż tego z Tobą jako złą mamą/ gorszym rodzicem

9

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Alex12 napisał/a:

Mąż często wyjeżdżał na 1-2 dni taką ma pracę, więc to nie jest ich pierwsze ,,rozstanie". (...)

Ale do tej pory TY byłaś spokojna, a teraz nie jesteś. Dziecko, zwłaszcza w tak młodym wieku, nie wie co się dzieje, ale doskonale wyczuwa panującą atmosferę i Twoje zdenerwowanie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

10

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Zmiana mieszkania również mogła mieć wpływ na zachowanie córki. Dziecko nagle straciło poczucie bezpieczeństwa a ojca kojarzy z miejscem, gdzie przebywało dotychczas - dlatego cały czas go woła.

11

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
ona.kobieta31 napisał/a:
Alex12 napisał/a:
ona.kobieta31 napisał/a:

Nie wiem co się z nią dzieje - co konkretnego się z nią dzieje, poza tym, że
domaga się bliskości w nocy?

Według mnie ta sytuacja nie ma żadnego związku z Twoimi kompetencjami jako rodzica, nie myśl o tym w taki sposób. Od roku do około dwóch to czas na kolejny lęk separacyjny, może Wasza trudna sytuacja zbiegła się właśnie z tym czasem. Córka zapewne odczuwa Twoje emocje i to też wywołuje w niej zmianę.

Kiedy budzi się nie woła mnie tylko męża, jest niespokojna, rozżalona.
Nie chce zabierać jej do szpitala, bo boje się jak to przeżyje.

Dużo czasu spędzała z nim? Jest z mężem związana ?
Prawdopodobnie tęskni za nim, współodczuwa Twoje emocje. Rozmawiasz z nią o tacie ? Wie dlaczego bo nie ma ?

Trudności o których piszesz ( wołanie rodzica, problem z zasypianiem ) są częste u małych dzieci, nie muszą być związane z tą sytuacją. Dzieci mają skoki rozwojowe, lęki separacyjnw itd.

Mąż wyjeżdża 1-2 czasami 3 razy w tygodniu. Więc ze mną spędza więcej czasu. Ale kiedy są razem to wariują razem, mąż daje całego siebie córce.
Nie mówiłam jej nic wypadku, nie wzięłam jej do szpitala. Mój mąż chce ją zobaczyć, ale nie chce jej narażać na wizyte w szpitalu.

12 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-04-15 18:27:09)

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Alex12 napisał/a:

Mała ma swój pokój, ale nie chce w nim spać, w moim pokoju mam cześć tzw. dzienną i sypialnie, łóżeczko musiałam przenieść koło łóżka. Mała nie śpi w nocy, chce być noszona na rękach.
Teraz poczulam jakby to moj mąż był dla niej ważniejszym rodzicem.

A chcesz być Ty? Rodzicielstwo to nie zawody. Dzieciak musi swoje przejść, bo jeden z rodziców leży w szpitalu. Woła, bo tęskni. Chce być noszona na rękach, bo Ciebie teraz potrzebuje bardziej niż myślisz.

13

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Alex12 napisał/a:
ona.kobieta31 napisał/a:
Alex12 napisał/a:

Kiedy budzi się nie woła mnie tylko męża, jest niespokojna, rozżalona.
Nie chce zabierać jej do szpitala, bo boje się jak to przeżyje.

Dużo czasu spędzała z nim? Jest z mężem związana ?
Prawdopodobnie tęskni za nim, współodczuwa Twoje emocje. Rozmawiasz z nią o tacie ? Wie dlaczego bo nie ma ?

Trudności o których piszesz ( wołanie rodzica, problem z zasypianiem ) są częste u małych dzieci, nie muszą być związane z tą sytuacją. Dzieci mają skoki rozwojowe, lęki separacyjnw itd.

Mąż wyjeżdża 1-2 czasami 3 razy w tygodniu. Więc ze mną spędza więcej czasu. Ale kiedy są razem to wariują razem, mąż daje całego siebie córce.
Nie mówiłam jej nic wypadku, nie wzięłam jej do szpitala. Mój mąż chce ją zobaczyć, ale nie chce jej narażać na wizyte w szpitalu.

Wizytę tez bym sobie darowała, ale zdecydowanie jestem za tym, żeby powiedzieć córce co dzieje się z tatą, oczywiście na miarę jej możliwości. Że ma " AŁA", że musi być w miejscu gdzie pan doktor go wyleczy i że WRÓCI do niej... Teraz go nie ma, ale do Was wróci przecież.

14

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
ósemka napisał/a:

Zmiana mieszkania również mogła mieć wpływ na zachowanie córki. Dziecko nagle straciło poczucie bezpieczeństwa a ojca kojarzy z miejscem, gdzie przebywało dotychczas - dlatego cały czas go woła.

Co do zmiany miejsca pobytu. Mała tutaj często bywa, śpi u dziadków.

15 Ostatnio edytowany przez Alex12 (2017-04-15 18:42:45)

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Miłycham napisał/a:
Alex12 napisał/a:

Mała ma swój pokój, ale nie chce w nim spać, w moim pokoju mam cześć tzw. dzienną i sypialnie, łóżeczko musiałam przenieść koło łóżka. Mała nie śpi w nocy, chce być noszona na rękach.
Teraz poczulam jakby to moj mąż był dla niej ważniejszym rodzicem.

A chcesz być Ty? Rodzicielstwo to nie zawody. Dzieciak musi swoje przejść, bo jeden z rodziców leży w szpitalu. Woła, bo tęskni. Chce być noszona na rękach, bo Ciebie teraz potrzebuje bardziej niż myślisz.

Nie chce byc dla niej najwazniejsza, że ona ciągle płacze, a ja nie potrafię jej uspokoić.

16

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

By móc kogoś uspokoić, trzeba być samej spokojną osobą.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

17

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Wielokropek napisał/a:

By móc kogoś uspokoić, trzeba być samej spokojną osobą.

Staram się być przy małej spokojna i wydaje mi się, że jestem.
Wydaje mi się, że mój mąż radzi sobie lepiej w robi taty. Nasza córka jest wielojęzyczny, bo mój mąż jest hiszpanem, ja mam mame Polke i tatę Niemca. Pierwsze słowo wypowiedziała po hiszpańsku, dużo po niemiecku, ale nic po polsku. Rozumiem, ze jest jeszcze za mała, ale skoro juz coś tam mówi to też powonna mówić cos po polsku.
To przy nim nauczyla się stawiać pierwsze kroki, to jego słucha.

18

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Nie jesteś gorszym rodzicem. Córka widuje tatę rzadziej, więc chwile z nim spędzane,  zwłaszcza na szalenstwach, są dla niej droższe.
Nie przejmuj się tym.

Co do usypiania, spróbuj ubrać na siebie jakiś sweter czy bluzę pachnącą mężem. Jak mój syn miał 9 miesięcy, musiałam wyjechać na tydzień i mąż kładł synowi do łóżeczka którąś z moich bluzek. Podobno mały czując mój zapach uspokajał się.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

19

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Cyngli napisał/a:

Nie jesteś gorszym rodzicem. Córka widuje tatę rzadziej, więc chwile z nim spędzane,  zwłaszcza na szalenstwach, są dla niej droższe.
Nie przejmuj się tym.

Co do usypiania, spróbuj ubrać na siebie jakiś sweter czy bluzę pachnącą mężem. Jak mój syn miał 9 miesięcy, musiałam wyjechać na tydzień i mąż kładł synowi do łóżeczka którąś z moich bluzek. Podobno mały czując mój zapach uspokajał się.

Nie wiem czy to był zbieg okoliczności czy może faktycznie zapach coś zdziałał. W nocy znowu były pobudki co chwilę, a ok 4 nad ranem połączyłam się z mężem, do koca dałam jej bluzkę taty i spała do 7.
Ale jak widać wystarczyło, że co zobaczyła.

20

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Weź ją do szpitala, tak małe dziecko nie wie jeszcze co to szpital, czy że tata jest chory. To nie będzie dla niej stres, będzie się cieszyć, że widzi tatę.  Nawet jakbyś jej nie wiem jak tłumaczyła to ona nie jest wstanie zrozumieć co się teraz dzieje z tatą. A ty zachowujesz się tak jakby dziecko miało 4-5 lat, a nie 15 miesięcy.

21

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Alex12 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Nie jesteś gorszym rodzicem. Córka widuje tatę rzadziej, więc chwile z nim spędzane,  zwłaszcza na szalenstwach, są dla niej droższe.
Nie przejmuj się tym.

Co do usypiania, spróbuj ubrać na siebie jakiś sweter czy bluzę pachnącą mężem. Jak mój syn miał 9 miesięcy, musiałam wyjechać na tydzień i mąż kładł synowi do łóżeczka którąś z moich bluzek. Podobno mały czując mój zapach uspokajał się.

Nie wiem czy to był zbieg okoliczności czy może faktycznie zapach coś zdziałał. W nocy znowu były pobudki co chwilę, a ok 4 nad ranem połączyłam się z mężem, do koca dałam jej bluzkę taty i spała do 7.
Ale jak widać wystarczyło, że co zobaczyła.

Cieszę się, że choć trochę pomoglam...

Podobno zapach gra bardzo duża rolę.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

22

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Zobaczymy czy zapach pomoże w nocy. Mam nadzieję, że tak.
Mój mąż chce żebym wzięła ją do szpitala, ale ja nie jestem pewna.
Wiecie co ? Ja od zawsze mam wrażenie, że nie jestem idealną mamą. Mój mąż lepiej ją usypia, uspokaja, zabawia.
Staram się być najlepszą mamą, ale mam wrażenie, że mi nie wychodzi.

23

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Jesteś najlepszą mamą dla swojej corki.
Na Twoim miejscu zabrałabym córkę do szpitala, jeśli mąż nie jest pokiereszowany na twarzy. Nic jej nie będzie.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

24

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Cyngli napisał/a:

Jesteś najlepszą mamą dla swojej corki.
Na Twoim miejscu zabrałabym córkę do szpitala, jeśli mąż nie jest pokiereszowany na twarzy. Nic jej nie będzie.

Nie jest. Jedynie ma złamaną rękę i drugą rękę miał operowaną, bo miał odłamek w niej. We wtorek wyjdzie ze szpitala, dzisiaj mniejszyli mu dawkę leków przeciwbólowych.

25

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Będzie dobrze. I proszę, nie wkręcaj sobie, że jesteś złą matką, bo to nie jest prawda.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

26

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Cyngli napisał/a:

Będzie dobrze. I proszę, nie wkręcaj sobie, że jesteś złą matką, bo to nie jest prawda.

Tak czuję. I to nie od wczoraj tylko od zawsze. Zdążyło mi się nie radzic kiedy malutka była noworodkiem. Zdarzyło mi się płakać kiedy ona płakała. I wtedy właśnie zdałam sobie sprawę, że mąż w swojej roli lepiej sobie radzi.

27

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Dzisiaj spędziliśmy cały dzień razem i moja córka nie chciała opuścić taty na krok, cały dzień nawet chciała iść do mnie, wszystko musiał robić mąż.
Teraz będzie z nią w domu juz się boję co to będzie.
Tym bardziej, że to mnie teraz będzie rzadziej widywać, bo ja kończe magisterke.

28

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Ona ma zaledwie półtora roku. To tylko taki etap. Minie, jak wszystko tak małemu dziecku.

Syn bardzo był za tatą do 3-ego roku życia, a teraz znowu ja jestem na topie.

Nie wkręcaj sobie bzdur.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

29

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Moze ja jej zwyczajnie za mało czasu poświęcam ?
Chciałabym żeby moja córka byla szczęśliwa i czuła, że ją kocham i chociaż trochę pokazała, że również jestem dla niej ważna.

30

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Zastanawiam się, czy jesteś świadoma tego, co wydarzyło się w życiu Waszej córki.


Alex12 napisał/a:

Moze ja jej zwyczajnie za mało czasu poświęcam ? (...)

Jak brzmi odpowiedź?

(...) Chciałabym żeby moja córka (...) chociaż trochę pokazała, że również jestem dla niej ważna.

Oszalałaś. To nie jest pytanie. To diagnoza.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

31

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Alex12 napisał/a:

Moze ja jej zwyczajnie za mało czasu poświęcam ?
Chciałabym żeby moja córka byla szczęśliwa i czuła, że ją kocham i chociaż trochę pokazała, że również jestem dla niej ważna.

Jak ma pokazać Ci, że jesteś dla niej ważna? Przecież to jest niespełna półtoraroczne dziecko...

Moim zdaniem masz wymagania z kosmosu i jesteś niezdrowo zazdrosna o dobrą więź męża z córką.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

32

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Wielokropek napisał/a:

Zastanawiam się, czy jesteś świadoma tego, co wydarzyło się w życiu Waszej córki.


Alex12 napisał/a:

Moze ja jej zwyczajnie za mało czasu poświęcam ? (...)

Jak brzmi odpowiedź?

(...) Chciałabym żeby moja córka (...) chociaż trochę pokazała, że również jestem dla niej ważna.

Oszalałaś. To nie jest pytanie. To diagnoza.

Rozumiem, że zabrakło taty na trochę dużej niż zwykle.
Tylko ona od zawsze tak na niego reaguje. Oduczamy jej pieluchy - mi to nie wychodzi mimo iz tłumacze a jestem pewna, że po spedzeniu z tatą najbliższych 4 tyg pozbędziemy się pieluchy. To tak samo jak z językiem - po polsku nie powtórzy żadnego słówka.  Jak była mała i miała kolke to też mąż ją lepiej uspokajał. To przy nim postawila pierwsze kroki.
Co do czasu - zdecydowałam się skończyć studia magisterkie dziennie, zajęcia mam różnie.

33 Ostatnio edytowany przez Alex12 (2017-04-17 22:51:48)

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Cyngli napisał/a:
Alex12 napisał/a:

Moze ja jej zwyczajnie za mało czasu poświęcam ?
Chciałabym żeby moja córka byla szczęśliwa i czuła, że ją kocham i chociaż trochę pokazała, że również jestem dla niej ważna.

Jak ma pokazać Ci, że jesteś dla niej ważna? Przecież to jest niespełna półtoraroczne dziecko...

Moim zdaniem masz wymagania z kosmosu i jesteś niezdrowo zazdrosna o dobrą więź męża z córką.

Masz rację, ze jestem trochę zazdrosna, ale poza tatą świąt nie istnieje. Czasami czuję, że mnie nie potrzebuje.

34

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Zastanawiam się nad tym, czy faktycznie nie rozumiesz rzeczywistości czy też jesteś prowokatorem.



Oprócz tego, że taty nie było dłużej, to w domu nie było spokoju, Ty byłaś zdenerwowaną (dzieci mają wbudowane radary emocjonalne i reagują na nawet ukrywane nastroje, wyczuwają je mimo ze nie rozumieją tego, co się dzieje), zmieniłyście miejsce pobytu. Sporo jak na 15-miesięczne dziecko.

Skoro według Ciebie mąż lepiej radzi sobie z opieką nad córką, to może postępuj podobnie do niego. Być może powodem 'lepszego' zajmowania się dzieckiem jest to, że on pewnie nie jest skoncentrowany na tym, jak wypadnie w roli ojca, nie zastanawia się nad tym, czy mała kocha bardziej Ciebie czy jego, it.p.
Jeśli w dalszym ciągu będziesz zazdrosna o relację między mężem a córką, podejmij decyzję o... własnej terapii.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

35

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Wielokropek napisał/a:

Zastanawiam się nad tym, czy faktycznie nie rozumiesz rzeczywistości czy też jesteś prowokatorem.



Oprócz tego, że taty nie było dłużej, to w domu nie było spokoju, Ty byłaś zdenerwowaną (dzieci mają wbudowane radary emocjonalne i reagują na nawet ukrywane nastroje, wyczuwają je mimo ze nie rozumieją tego, co się dzieje), zmieniłyście miejsce pobytu. Sporo jak na 15-miesięczne dziecko.

Skoro według Ciebie mąż lepiej radzi sobie z opieką nad córką, to może postępuj podobnie do niego. Być może powodem 'lepszego' zajmowania się dzieckiem jest to, że on pewnie nie jest skoncentrowany na tym, jak wypadnie w roli ojca, nie zastanawia się nad tym, czy mała kocha bardziej Ciebie czy jego, it.p.
Jeśli w dalszym ciągu będziesz zazdrosna o relację między mężem a córką, podejmij decyzję o... własnej terapii.

Fakt, że wszyscy byliśmy nie obecni po tym wszystkim. Myślę, że miejsce pobytu tutaj nie grało większej roli. Mała ma tu swoj pokój. Kiedy mieszkaliśmy w Hiszpanii przyjezdzalismy tutaj, później kiedyś przeprowadziliśmy się do Niemiec też mieszkaliśmy tutaj przez miesiąc, a później mała nie raz spała u dziadków.
Może to jest jakieś wyjście. Jestem osobą, która bardzo przeżywa porażki. Tak samo było ze staraniami o dziecko. Zaczelismy 3 miesiące przed ślubem, a udało nam sie dopiero miesiąc po. Co miesiąc trzymałam w sobie ból.

36

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Czym innym jest zmiana miejsca pobytu, gdy wszystko inne jest stabilne, czym innym zmiana pobytu jako dodatek do zachwianego poczucia bezpieczeństwa, gdy jedno z rodziców znika, a pozostali dorośli są spanikowani. Skoro dorośli nie są w stanie zapewnić dziecku poczucia bezpieczeństwa, to dlaczego się dziwią skutkom sytuacji, której są współautorami?


Terapia!

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

37

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.
Wielokropek napisał/a:

Czym innym jest zmiana miejsca pobytu, gdy wszystko inne jest stabilne, czym innym zmiana pobytu jako dodatek do zachwianego poczucia bezpieczeństwa, gdy jedno z rodziców znika, a pozostali dorośli są spanikowani. Skoro dorośli nie są w stanie zapewnić dziecku poczucia bezpieczeństwa, to dlaczego się dziwią skutkom sytuacji, której są współautorami?


Terapia!

Chyba faktycznie potraktowałam to zbyt powierzchownie. A tak w zasadzie to za bardzo nie myślałam. Bo byłam tak przerażona myślą, że mogłam stracić tatę i męża, a moja córka mogła stracić tatę i dziadka. Jeszcze po samym wypadku w nocy mąż do mnie zadzwonił, że będzie operowany, ale żebym została w domu z małą. Jedynie moja mama zachowała zimną krew.
Może powinnam się w tym wszystkim lepiej zachować.

38

Odp: Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

T e r a p i a !

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Posty [ 1 do 38 z 147 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jestem gorszym rodzicem, nie radzę sobie.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016