Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi

Postanowiłam na tym forum zasięgnąć porady bo jedna rzecz w moim związku nie daje mi spokoju. Gdyby nie ten problem to na pewno nasz związek byłby o wiele bardziej udany. Do rzeczy:
Ja jestem taką trochę introwertyczką. Jakoś tak wyszło, że aktualnie nawet nie mam zwykłej koleżanki żeby się spotkać i pogadać. Może mój problem nawet wygląda jak taka mała fobia społeczna?..Mam problemy w rozmowie z ludźmi i ogólnie za dzieciaka już mi nie wychodziło to najlepiej.
Mój facet pod tym względem jest przeciwieństwem - wszyscy go lubią, bezkonfliktowy, towarzyski itepe.. Ma dość sporą grupkę znajomych. Na początku naszego związku ucieszyłam się i pomyślałam, że może nastąpi jakiś przełom w moim życiu i znajdę wśród jego znajomych taką 'paczkę', o której zawsze marzyłam. Próbowałam więc.. Na początku spotkania były co tydzień. Piątek, sobota. Wyjścia z duża grupką ludzi starszych ode mnie o ok.10 lat.. W piątki spotkania mnie bardzo męczyły od początku bo kończyłam prace o 17 a on już o 18 chciał iśc do znajomych ze mną.. W końcu zrozumiał, że jestem zmęczona i nie mam ochoty wychodzić po pracy. Jakoś się to ułożyło i póki co jużbardzo dawno nie proponował wyjścia w piątek. Spotykaliśmy się w soboty dalej z innymi. Bardzo chciałam się przemóc, ale jego znajomy szczerze mówiąc kompletnie mi nie podpasowali. Z racji dużej różnicy wieku nie traktowali mnie zbyt poważnie. Dziewczyny wszystkie się w tej grupie znają już bardzo długo-pare dobrych lat, niektóre mają dzieci i mężów a tu taka gówniara..Mało tego - one wszystkie oczywiście są 'fit'. Gadają o tańcach, zumbie. Niestety to nie jest tak, że one są wielkimi fankami sportu i nie chodzą tam regularnie. Ot, po prostu taka moda : ''ja biegam, a ja tańczę itp''. Koledzy faceta natomiat to typowi imprezowicze. Czesto zostawiają żony/dziewczyny same i jądą sobie do klubów pić, wyrywać, ćpać (tak, tak). Z tej całej grupki facetów może ze dwóch jest w miarę ogarnietch ale nie stroniących za to od alkoholu. Ja nie lubię imprez. Znaczy może i bym pojechała na impreze ale to z bardzo mi bliską osobą, której bym sie nie wstydziła. Piwa napić się lubie, czy jakiegoś drinka ale wszystko z umiarem. Tamci jak już się spotkają to jest koniec. Dziewczyny natomiast piją tylko najlepiej jakieś eko soczki, więc znów się czymś różnimy..I tak mogę wymieniać. Ogólnie nawet różnimy się statusem społecznym i wykształceniem. Niestety szczerze... bardzo nie lubię jego znajomych. Jedna dziewczyna to strasznie się na mnie krzywo patrzy od początku. Ogólnie ma trudny charakter i wszyscy tak uważają, ale ona nawet unika ze mną kontaktu wzrokowego i robi do mnie jakieś krzywe miny. Mojego faceta za to baaardzo lubi. Niestety jej mąż to najlepszy kolega mojego chłopaka. Zaczełam więc bardziej zamykać się w sobie i facet często zaczął wychodzić sam na spotkania. Na początku mówil ;'nie ja nie moglbym sam isc'. Ale i tak był sam i to nie raz. Muszę przyznać, żei tak ograniczył te wyjścia. Więc niby sprawa jest ok. On sobie czasem wyjdzie, ja zostaje w domu. Ale niestety średnio sobie z tym radzę. Mam się czym zająć, ale to co się w tym czasie dzieje w mojej głowie.. W zeszłym tygodniu mój chłopak spotkał się w czwartek z kolegą i było ok, choć sporo wypił no ale. W sobotę sobie siedzimy, właśnie włączamy film a on do mnie;"ale bym się spotkał ze znajomymi, a ty?'.. Ja mu odpowiadam, że przecież widział się pare dni temu z kolegą na co on mi odpowiada:' no ale teraz z innymi...'' To znów mu wtóruję: 'przecież widziałeś się znimi ze dwa tyg temu..' I niestety zaczął się kolejny tydzień a ja się martwię. Mógłby wyjść w ten weekend sobie, ale czemu mi to nie pasuje? Otóż w piątek jedzie do innego miasta do lekarza i wróci późnym wieczorem a w niedzielę w południe wyjeżdza na pięc dni w sprawach służbowych. I martwię się. Raz jak tak wyjeżdżał to dałam mu do zrozumienia że dzień przed chce posiedzieć z nim sam, na sam i tak też było. Teraz też bym tak chciała, ale martwię, śię właśnie że będzie wolał się z kimś spotkać. I tu moje pytanie: Czy ja przesadzam? Czy to by nie było nic dziwnego jakby sobie poszedł do znajomych przed tym wyjazdem? Smutno mi jak o tym pomyślę, że może chciec się z nimi spotkac, zamiast posiedzieć ze mną....
Wiem, że się rozpisałam. Ale mam nadzieję, że ktoś przeczyta całość i może coś doradzi. Bardzo męczy mnie ta sytuacja.

Reklama
Zobacz podobne tematy :
Odp: Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi

Czesc. Może i jestem dziwna ale tak samo jak Ty to odbieram. Jakby mój facet spędzając ze mną czas np.tak jak piszesz.. nawet głupie oglądanie filmu, jest miło i w ogóle a on w tym czasie myslalby o znajomych to wyglądało by to tak że nudzi się ze mną, wręcz męczy. Ja spotykam się z koleżanką, owszem, ale jak mąż np.jest w pracy. A jak spotykamy się z kimś, to razem. Jeśli on woli spędzać czas z kolegą i jego dziewczyną która Cie "nie toleruje" to nie jest w porządku, chyba że zależy mu bardziej na jej opinii niż Twojej. Mam 30 lat i nie wyobrażam sobie zeby u mnie takie coś miało miejsce w związku. Rozumiem Cie ze jest Ci przykro i moje współczucie Ci niestety za wiele nie pomoże, bo u Ciebie ta sytuacja naprawdę ma miejsce i jestes z tym sama..ale to wszystko jest strasznie przykre.

3

Odp: Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi

Ile Twój facet ma lat? Bo mojemu koledzy minęli z wiekiem... Jeszcze kilka lat temu świata poza nimi nie widział, a teraz każdy z nich poszedł w swoją stronę. Niektórzy sie zakochali, inni chleją, jacyś powyjeżdżali i tak to sie rozeszło. Spotyka sie z nimi raz na kiedyś, ale beze mnie bo tak samo ich nie lubię, tyle ze tam nie ma koleżanek wink

Reklama

4

Odp: Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi

Po co zakładać następny wątek z tym samym. Już jakiś czas temu podobny opis sytuacji był przedstawiany na forum.

5

Odp: Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi

Hej. Mam trochę podobnie chętnie wysucham więcej i postaram się cos doradzic itp. Odezwij się poczta123499@wp.pl

6

Odp: Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi

Myślę, że główny problem polega na tym, że nie masz swojego towarzystwa i całą uwagę oraz oczekiwania skupiasz na nim. Wybacz, ale trochę trąci bluszczem.
Domyślam się, że Twój chłopak jest sporo od Ciebie starszy, więc naturalnym jest, że ma towarzystwo w swoim wieku i to Ty powinnaś się dostosować. 
Właściwie nie powinnaś tylko możesz, ale nie musisz. Znajdź jakieś pasje i mimo wszystko własne grono znajomych, nie rezygnując jednocześnie ze wspólnych spotkań (może niezbyt częstych) z jego znajomymi, spróbuj się trochę otworzyć, dostosować.
Faktycznie, trochę to przykre i nie do końca w porządku, że on będąc z Tobą, nawet przed dłuższym wyjazdem, usiłuje wyrwać się do "swoich".
To tak, jakby mu czegoś brakowało w związku z Tobą, może nie pasujecie do siebie?

Odp: Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi
jestemjakajestem28 napisał/a:

Czesc. Może i jestem dziwna ale tak samo jak Ty to odbieram. Jakby mój facet spędzając ze mną czas np.tak jak piszesz.. nawet głupie oglądanie filmu, jest miło i w ogóle a on w tym czasie myslalby o znajomych to wyglądało by to tak że nudzi się ze mną, wręcz męczy. Ja spotykam się z koleżanką, owszem, ale jak mąż np.jest w pracy. A jak spotykamy się z kimś, to razem. Jeśli on woli spędzać czas z kolegą i jego dziewczyną która Cie "nie toleruje" to nie jest w porządku, chyba że zależy mu bardziej na jej opinii niż Twojej. Mam 30 lat i nie wyobrażam sobie zeby u mnie takie coś miało miejsce w związku. Rozumiem Cie ze jest Ci przykro i moje współczucie Ci niestety za wiele nie pomoże, bo u Ciebie ta sytuacja naprawdę ma miejsce i jestes z tym sama..ale to wszystko jest strasznie przykre.

Dziękuję za odpowiedź i chęć zrozumienia mnie. Z tą koleżanką to on raczej nie widział problemu, może byc też tak, że przesadzam i wyolbrzymiam bo ona ogólnie jest dziwna i jakaś wiecznie niezadowolona. Ogólnie dawno nie doszło do spotkania między naszą czwórką. W sylwestra mój facet chciał, ale ja nie, więc jakoś to przeszło i nawet więcej nie pytał.

Odp: Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi
Pulchna_Zuza napisał/a:

Ile Twój facet ma lat? Bo mojemu koledzy minęli z wiekiem... Jeszcze kilka lat temu świata poza nimi nie widział, a teraz każdy z nich poszedł w swoją stronę. Niektórzy sie zakochali, inni chleją, jacyś powyjeżdżali i tak to sie rozeszło. Spotyka sie z nimi raz na kiedyś, ale beze mnie bo tak samo ich nie lubię, tyle ze tam nie ma koleżanek wink

Zaraz 33.. Ano tak to jest chyba właśnie, jak facet długo nie ma żadnej kobiety i mieszka sam... I tak trochę przeszły im te spotkania. Jednemu się właśnie dziecko urodziło, to się może w końcu ogarnie, drugi znalazł jakąś dziewczynę.. Z czasem może faktycznie samo się to wszystko jeszcze bardziej unormuje.

Odp: Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi
josz napisał/a:

Myślę, że główny problem polega na tym, że nie masz swojego towarzystwa i całą uwagę oraz oczekiwania skupiasz na nim. Wybacz, ale trochę trąci bluszczem.
Domyślam się, że Twój chłopak jest sporo od Ciebie starszy, więc naturalnym jest, że ma towarzystwo w swoim wieku i to Ty powinnaś się dostosować. 
Właściwie nie powinnaś tylko możesz, ale nie musisz. Znajdź jakieś pasje i mimo wszystko własne grono znajomych, nie rezygnując jednocześnie ze wspólnych spotkań (może niezbyt częstych) z jego znajomymi, spróbuj się trochę otworzyć, dostosować.
Faktycznie, trochę to przykre i nie do końca w porządku, że on będąc z Tobą, nawet przed dłuższym wyjazdem, usiłuje wyrwać się do "swoich".
To tak, jakby mu czegoś brakowało w związku z Tobą, może nie pasujecie do siebie?

Pewnie, fajnie by było w tym czasie jak go nie ma się z kimś spotkać. Ale nie zabraniam mu się spotykać tylko właśnie chodzilo mi o to wyjscie np. przed wyjazdem. W sumie problemu by nie było gdybym ja chciała się spotykać z jego znajomymi. A więc problem leży we mnie... No niestety bardzo źle się czuję w ich towarzystwie i siedzę jak taka szara myszka i jeszcze bardziej się wtedy dołuje sad Dziwię się, że to mojemu facetowi nie przeszkadza. Zawsze mi mówi, że nie przeszkadza mu, że jestem taka 'cicha i opanowana'. Dobre i to..No właśnie może i coś mu brakuje a może to przez to że długo był sam, ich zna dobre parę lat i prowadził przez długi okres taki tryb życia. Jeśli chodzi o to czy pasujemy.,..To myślę, że tak i tylko właśnie to nas ewidentnie różni. On sam zawsze twierdzi, że bardzo pasujemy do siebie, mamy podobne charaktery itp.
Z tym, że jestem bluszczem to raczej bez przesady. Nie zabraniam mu się spotykać, nie mówię ile ma wypić, jakby się spóźnił to też bym się nie odzywała, ie piszę do niego wtedy, nie wydzwaniam. Za to mogłabym się ciągle przytulać - czy to już jest oznaka bluszcza? tongue On się ze mnie śmieje, że taka przylepa ze mnie ;d

10 Ostatnio edytowany przez madoja (2017-01-12 22:31:52)

Odp: Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi

Myslę że rozwiązaniem Twojego problemu mogłoby być spotkanie się z tymi znajomymi ale osobno i pojedynczo. Tzn. z parami, zaproszenie ich do domu. Raz jednej pary, raz drugiej. We czwórkę.
Poza tym w takich spotkaniach we czwórkę może łatwiej Ci będzie znaleźc koleżankę, poznać kogoś dokładniej. W grupie przeciez nie poznasz nikogo dobrze.

Moim zdaniem bluszczem nie jesteś, nie wiem czemu josz tak napisała.

Zamiast próbować się dopasowywać, może spróbuj podkreślać swoją inność, albo nawet się z niej ponaśmiewac.
Przykładowo jeśli nie lubisz sportu czy nawet masz nadwagę, a koleżanka chłopaka opowiada jak to uwielbia biegać czy tańczyć i krzywo na Ciebie patrzy, powiedz ze śmiechem "ja nie chcę biegać, bo jeszcze schudnę" albo opowiadać jak to uwielbiasz dobrze zjeść. Zauważyłam że ludzie lubią takie osoby, zamiast takich które wstydzą się lub znajdują wymówki na to, że nie uprawiają sportu czy mają nadprogramowe kilogramy (nieważne czy Ty masz, to tylko taki przykład).

Mimo wszystko szczerze napiszę że dla mnie trochę obcym zagadnieniem jest "krzywo patrzą / nie lubią mnie". Bywałam w różnych grupach ludzi i wszyscy byli dla mnie mili. Sądzę że to dlatego, że ja byłam dla nich miła. Uśmiechnięta, niekonfliktowa, od czasu do czasu zagadałam, zadałam pytanie (ludzie kochają pytania). A również jestem typem raczej introwertyczki. Sądze więc (nie gniewaj się) że jednak problem jakiś leży w Tobie. Może masz jakiegoś focha na twarzy, sprawiasz wrazenie niemiłej, naburmuszonej. I dlatego one wszystkie tak Cię traktują. Pomyśl o tym.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Odwieczny problem ze spotkaniami mojego faceta ze znajomymi

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016