Denerwuję się bez powodu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Denerwuję się bez powodu

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 49 ]

Temat: Denerwuję się bez powodu

Piszę tutaj pierwszy raz bo już nie wiem co ze sobą zrobić.
W sumie nie wiem o co się denerwuję. Denerwuje mnie to, że się tak denerwuję.
Mam tak od jakiegoś czasu, jakichś może 2 miesięcy albo i krócej. Jestem w związku od pół roku. Na początku było dobrze, poznaliśmy się, zakochaliśmy w sobie. Nie mam generalnie nic większego do zarzucenia swojemu facetowi. Jednak od jakiegoś czasu denerwuje mnie swoim zachowaniem chociaż tak naprawdę nic wielkiego nie robi. Np. dziś, rozmawiamy na skajpie, ja coś opowiadam, opowiadam, na końcu zadaję pytanie, a ten coś odpowiada, ale w ogóle jakby nie na pytanie. Proszę, żeby odpowiedział. Krótka wymiana zdań, że nie wie o co chodzi, że musiał nie dosłyszeć pytania, a mnie już bierze poirytowanie. Nie chce mi się mu powtarzać kolejny raz, co powiedziałam i momentalnie odechciewa mi się rozmawiać. JA WIEM, że to jest głupie. Wkurza mnie to strasznie. Ale nie wiem skąd to się bierze. Próbuję z tym walczyć, ale momentalnie przychodzi mi taka złość w tak błahych momentach i wtedy odechciewa mi się wszystkiego. On mówi, żebym się uśmiechnęła, dała buziaka, a mi się nawet tego nie chce zrobić. Wiem, że powinnam, że nic się nie dzieje, że wystarczy się uśmiechnąć i olać błahostkę, ale nie mam na to zupełnie ochoty. On wtedy mówi "kocham Cię", a mi się nawet tego nie chce odpowiedzieć. W środku głos we mnie krzyczy "powiedz mu głupia, że Ty go też" a usta tego nie mówią. I to nie jest tak, że nie kocham, bo go kocham i generalnie nic się złego nie dzieje. I nie wiem w czym leży problem, skąd się biorą te stany. Za jakiś czas (pół godziny, godzinę) mi przechodzi i wszystko wraca do normy. Ale potrafi mi się załączyć taki humor przez byle co.
Wczoraj na przykład powiedział mi (na razie mieszkamy osobno), że odpocznie trochę i potem przyjdzie do mnie porozmawiać. Ja od razu zły humor, że jak to, odpocząć, nie może odpocząć rozmawiając ze mną? WTF! Przecież ja sama odpoczywam, ja nie mam nic tak naprawdę przeciwko temu. Ale już zdążyłam się przyczepić, sobie popsuć humor, jemu też. Wewnątrz wiem, jak powinnam się zachować, ale i tak tego nie robię. Męczy mnie to strasznie. Zaczynam się zastanawiać czy to przez to, że po prostu do siebie nie pasujemy. Chociaż czuję, że go kocham bardzo. I nie jestem jakąś nastolatką, która nie wie, czego chce. Mam 30lat i parę poważnych związków za sobą i wiem, czego od związku oczekuję.
I już nie wiem, czy to oznacza, że to nie facet dla mnie, skoro mnie najdrobniejsze jego zachowania wkurzają, czy co. Bo wszystko sobie logicznie tłumaczę "o co ty się głupia wkurzasz, usmiechnij się do niego, zażartuj przy takiej następnej okazji i będzie ok" i jest taka kolejna sytuacja i znowu to się powtarza...
Czy to kurde jakaś depresja czy jaka cholera?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Denerwuję się bez powodu
wiosna87 napisał/a:

Piszę tutaj pierwszy raz bo już nie wiem co ze sobą zrobić.
W sumie nie wiem o co się denerwuję. Denerwuje mnie to, że się tak denerwuję.
Mam tak od jakiegoś czasu, jakichś może 2 miesięcy albo i krócej. Jestem w związku od pół roku. Na początku było dobrze, poznaliśmy się, zakochaliśmy w sobie. Nie mam generalnie nic większego do zarzucenia swojemu facetowi. Jednak od jakiegoś czasu denerwuje mnie swoim zachowaniem chociaż tak naprawdę nic wielkiego nie robi. Np. dziś, rozmawiamy na skajpie, ja coś opowiadam, opowiadam, na końcu zadaję pytanie, a ten coś odpowiada, ale w ogóle jakby nie na pytanie. Proszę, żeby odpowiedział. Krótka wymiana zdań, że nie wie o co chodzi, że musiał nie dosłyszeć pytania, a mnie już bierze poirytowanie. Nie chce mi się mu powtarzać kolejny raz, co powiedziałam i momentalnie odechciewa mi się rozmawiać. JA WIEM, że to jest głupie. Wkurza mnie to strasznie. Ale nie wiem skąd to się bierze. Próbuję z tym walczyć, ale momentalnie przychodzi mi taka złość w tak błahych momentach i wtedy odechciewa mi się wszystkiego. On mówi, żebym się uśmiechnęła, dała buziaka, a mi się nawet tego nie chce zrobić. Wiem, że powinnam, że nic się nie dzieje, że wystarczy się uśmiechnąć i olać błahostkę, ale nie mam na to zupełnie ochoty. On wtedy mówi "kocham Cię", a mi się nawet tego nie chce odpowiedzieć. W środku głos we mnie krzyczy "powiedz mu głupia, że Ty go też" a usta tego nie mówią. I to nie jest tak, że nie kocham, bo go kocham i generalnie nic się złego nie dzieje. I nie wiem w czym leży problem, skąd się biorą te stany. Za jakiś czas (pół godziny, godzinę) mi przechodzi i wszystko wraca do normy. Ale potrafi mi się załączyć taki humor przez byle co.
Wczoraj na przykład powiedział mi (na razie mieszkamy osobno), że odpocznie trochę i potem przyjdzie do mnie porozmawiać. Ja od razu zły humor, że jak to, odpocząć, nie może odpocząć rozmawiając ze mną? WTF! Przecież ja sama odpoczywam, ja nie mam nic tak naprawdę przeciwko temu. Ale już zdążyłam się przyczepić, sobie popsuć humor, jemu też. Wewnątrz wiem, jak powinnam się zachować, ale i tak tego nie robię. Męczy mnie to strasznie. Zaczynam się zastanawiać czy to przez to, że po prostu do siebie nie pasujemy. Chociaż czuję, że go kocham bardzo. I nie jestem jakąś nastolatką, która nie wie, czego chce. Mam 30lat i parę poważnych związków za sobą i wiem, czego od związku oczekuję.
I już nie wiem, czy to oznacza, że to nie facet dla mnie, skoro mnie najdrobniejsze jego zachowania wkurzają, czy co. Bo wszystko sobie logicznie tłumaczę "o co ty się głupia wkurzasz, usmiechnij się do niego, zażartuj przy takiej następnej okazji i będzie ok" i jest taka kolejna sytuacja i znowu to się powtarza...
Czy to kurde jakaś depresja czy jaka cholera?

Co sobie wyobrażasz?
Co sobie wyobrażasz, gdy słyszysz, że on nie usłyszał tego, co mówiłaś? Co sobie wyobrażasz, gdy on prosi Cie o powtórzenia tego, co chwile temu do niego mówiłaś? Co sobie wyobrażasz, gdy słyszysz, że przed spotkaniem z Tobą musi odpocząć?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

3

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

Co sobie wyobrażasz?
Co sobie wyobrażasz, gdy słyszysz, że on nie usłyszał tego, co mówiłaś? Co sobie wyobrażasz, gdy on prosi Cie o powtórzenia tego, co chwile temu do niego mówiłaś? Co sobie wyobrażasz, gdy słyszysz, że przed spotkaniem z Tobą musi odpocząć?

Nie wiem kurcze, nic chyba sobie nie wyobrażam. To są tylko przykłady.
W przykładzie z odpoczynkiem chyba sobie wyobraziłam coś w stylu "ja mam mnóstwo zajęć, a każdą wolną chwilę poświęcam, żeby z nim porozmawiać (bo mieszkamy na odległość), a on odpoczywa" chociaż dobrze wiem, że to nic złego i głos krzyczy we mnie, żebym się ogarnęła.
Cokolwiek by dobrego nie robił, ja i tak po jakimś czasie znajdę coś, żeby się "przyczepić" czy zasmucić.
Nigdy wcześniej na początku związku tak nie miałam.

Reklama

4 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-01-11 09:51:28)

Odp: Denerwuję się bez powodu

A jednak sobie wyobrażasz. hmm

To zdanie jest kluczowe:

(...) ja mam mnóstwo zajęć, a każdą wolną chwilę poświęcam, żeby z nim porozmawiać (bo mieszkamy na odległość), a on odpoczywa (...)

W zdrowym związku nie o poświęcenie chodzi i nie o licytację, kto lepszy, kto gorszy.
Zejdź z tej drogi.


Kolejne pytanie. Dlaczego szukasz dziury w całym?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

5 Ostatnio edytowany przez wiosna87 (2017-01-11 09:54:01)

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

A jednak sobie wyobrażasz. hmm

To zdanie jest kluczowe:

(...) ja mam mnóstwo zajęć, a każdą wolną chwilę poświęcam, żeby z nim porozmawiać (bo mieszkamy na odległość), a on odpoczywa (...)

W zdrowym związku nie o poświęcenie chodzi i nie o licytację, kto lepszy, kto gorszy.
Zejdź z tej drogi.

Tak, wiem o tym, że nie o to chodzi. Ale to tylko przykład, nie zawsze sobie wyobrażam takie coś. W przykładzie gdzie on nie dosłyszał nie wyobrażałam sobie nic, po prostu mi się humor popsuł i odechciało mi się rozmawiać.
Dziś rano dzwoni do mnie, i rozmowa wygląda mniej więcej tak:
(...)
ja: coś tam mówię
on: halo
ja: powtarzam
on: no halo
ja: no halo! (to już lekki nerw)
on: mówisz coś czy nie?
ja: no mówię przecież cały czas (tu już większy nerw)
on: to ja nic nie słyszę, powtórz
i ja już nie mam ochoty gadać i jestem wkurzona...

Czemu? Nie mam pojęcia.

Czemu szukam dziury w całym? Żebym to ja wiedziała, to bym przestała.

Reklama

6

Odp: Denerwuję się bez powodu

Nie wiesz? Śmiem wątpić.

Twierdzisz, że przestaniesz szukać dziury w całym, gdy będziesz znała powody. A tak bez tego, gdy zauważasz, że Twoje zachowanie jest nieadekwatne do sytuacji, nie możesz przestać?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

7

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

Nie wiesz? Śmiem wątpić.

Twierdzisz, że przestaniesz szukać dziury w całym, gdy będziesz znała powody. A tak bez tego, gdy zauważasz, że Twoje zachowanie jest nieadekwatne do sytuacji, nie możesz przestać?

Ok, to może źle napisałam. Chodziło mi o to, że może jakbym znała powody, to bym potrafiła je wyeliminować.
A tak sobie za każdym razem powtarzam, tłumaczę logicznie, jak powinnam się zachować. Potem przychodzi taka sytuacja i humor sam mi się psuje, mimo że wiem, że to jest złe. Nie umiem nad tym zapanowac.

8

Odp: Denerwuję się bez powodu

To jeszcze inaczej. Napisałaś, że wiesz, czego od związku oczekujesz. Czego oczekujesz?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

9

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

To jeszcze inaczej. Napisałaś, że wiesz, czego od związku oczekujesz. Czego oczekujesz?

Oczekuję miłości, partnerstwa, zaufania, wspierania się. Że facet będzie też moim przyjacielem, ale że jednocześnie każde z nas będzie miało swoją przestrzeń, nie będziemy się ograniczać tylko do siebie. Że będziemy się wspierać, i oboje w związku starać, aby było dobrze i traktować się na równi. Nie uznaję w związku żadnych zakazów i nakazów, bo uważam, że każdy jest dorosły i sam decyduje, co może/nie może robić. Chce mieć faceta, któremu mogę zaufać i wiem, że ma podobne wartości do moich, a nie któremu muszę mówić, że tak wolno a tak nie wolno robić. To generalnie chyba tyle.

10

Odp: Denerwuję się bez powodu

Piękne. smile

Zestaw więc to ze zdaniami:

(...) od jakiegoś czasu denerwuje mnie swoim zachowaniem chociaż tak naprawdę nic wielkiego nie robi. (...)
Krótka wymiana zdań, że nie wie o co chodzi, że musiał nie dosłyszeć pytania, a mnie już bierze poirytowanie. Nie chce mi się mu powtarzać kolejny raz, co powiedziałam i momentalnie odechciewa mi się rozmawiać. (...)
powiedział mi (na razie mieszkamy osobno), że odpocznie trochę i potem przyjdzie do mnie porozmawiać. Ja od razu zły humor, że jak to, odpocząć, nie może odpocząć rozmawiając ze mną? (...)
mnie najdrobniejsze jego zachowania wkurzają (...)
ja mam mnóstwo zajęć, a każdą wolną chwilę poświęcam, żeby z nim porozmawiać (bo mieszkamy na odległość), a on odpoczywa (...)

Może dzięki temu znajdziesz rozwiązanie?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

11

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

Piękne. smile

Zestaw więc to ze zdaniami:

(...) od jakiegoś czasu denerwuje mnie swoim zachowaniem chociaż tak naprawdę nic wielkiego nie robi. (...)
Krótka wymiana zdań, że nie wie o co chodzi, że musiał nie dosłyszeć pytania, a mnie już bierze poirytowanie. Nie chce mi się mu powtarzać kolejny raz, co powiedziałam i momentalnie odechciewa mi się rozmawiać. (...)
powiedział mi (na razie mieszkamy osobno), że odpocznie trochę i potem przyjdzie do mnie porozmawiać. Ja od razu zły humor, że jak to, odpocząć, nie może odpocząć rozmawiając ze mną? (...)
mnie najdrobniejsze jego zachowania wkurzają (...)
ja mam mnóstwo zajęć, a każdą wolną chwilę poświęcam, żeby z nim porozmawiać (bo mieszkamy na odległość), a on odpoczywa (...)

Może dzięki temu znajdziesz rozwiązanie?

Hmm może to zabrzmiało tak, z tym odpoczywaniem, że ja mu poświęcam czas, a on mi nie. Ale zupełnie tak nie jest. Naprawdę dużo dla mnie robi. To on głównie przyjeżdża do mnie, i to po pracy, potem wstaje o 4 rano żeby dojechać do swojej miejscowości do pracy. Pomaga mi dużo, przejmuje się mną. Jest to jedyny facet, który się stara i się przejmuje tak jak ja i chce ze mną rozmawiać.

Mam mętlik w głowie.

12

Odp: Denerwuję się bez powodu

Do czego to szukanie dziury w całym jest Ci potrzebne, do czego je wykorzystujesz, co z niego masz?
Pomiń odpowiedzi 'nie wiem' i 'nic'. tongue

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

13

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

Do czego to szukanie dziury w całym jest Ci potrzebne, do czego je wykorzystujesz, co z niego masz?
Pomiń odpowiedzi 'nie wiem' i 'nic'. tongue

aaaa tongue
Jakiś czas temu się nad tym zastanawiałam i gdzieś przeczytałam o takim ... głodzie emocjonalnym? Nie wiem jak to było nazwane. Że cokolwiek by jedna osoba nie robiła, to druga i tak chce więcej. Że jest to spowodowane niestabilnymi uczuciami z dzieciństwa, ale raczej miałam normalne dzieciństwo.
To takie: on na początku robił mi więcej niespodzianek, to teraz się przyczepię, że robi mniej. On zabrał mnie do kina, to się przyczepię, bo zabrał mnie pewnie dlatego, że ja mu tydzień temu powiedziałam, że chciałabym pójść, a nie sam z siebie się postarał (tak, logiczne w cholerę). On robi coś, stara się jakoś, to ja się przyczepię, że nie inaczej. On do mnie dzwoni, ale tego jednego dnia ja ciągle dzwonię pierwsza, to się przyczepię, że nie tęskni. Ciągle mi mało.

14 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-01-11 10:46:34)

Odp: Denerwuję się bez powodu

Tej dziury, która powstała w Twym dzieciństwie, niczym nie zatkasz. Masz do wyboru dwie drogi: być szczęśliwą mimo niezaspokojeniu w dzieciństwie tej potrzeby, albo być... wampirem.


Wbrew temu, co myślisz, masz wpływ na swoje decyzje i swoje zachowanie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

15

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

Tej dziury, która powstała w Twym dzieciństwie, niczym nie zatkasz. Masz do wyboru dwie drogi: być szczęśliwą mimo niezaspokojonej w dzieciństwie tej potrzeby, albo być... wampirem.


Wbrew temu, co myślisz, masz wpływ na swoje decyzje i swoje zachowanie.

Ale w moim dzieciństwie nic wielkiego się własnie nie stało...
Jak sprawić, żeby nie być wampirem. Żeby kontrolować to, że jak sobie postanowię "kolejnym razem będe miła, uśmiechnę się, zażartuję" to tak zrobię, a nie popsuję sobie humor w sekundę?

16

Odp: Denerwuję się bez powodu

Jakoś to:

wiosna87 napisał/a:

Oczekuję miłości, partnerstwa, zaufania, wspierania się. Że facet będzie też moim przyjacielem, ale że jednocześnie każde z nas będzie miało swoją przestrzeń, nie będziemy się ograniczać tylko do siebie. Że będziemy się wspierać, i oboje w związku starać, aby było dobrze i traktować się na równi. Nie uznaję w związku żadnych zakazów i nakazów, bo uważam, że każdy jest dorosły i sam decyduje, co może/nie może robić. Chce mieć faceta, któremu mogę zaufać i wiem, że ma podobne wartości do moich, a nie któremu muszę mówić, że tak wolno a tak nie wolno robić. To generalnie chyba tyle.

wyklucza się z tym:

wiosna87 napisał/a:

on na początku robił mi więcej niespodzianek, to teraz się przyczepię, że robi mniej. On zabrał mnie do kina, to się przyczepię, bo zabrał mnie pewnie dlatego, że ja mu tydzień temu powiedziałam, że chciałabym pójść, a nie sam z siebie się postarał (tak, logiczne w cholerę). On robi coś, stara się jakoś, to ja się przyczepię, że nie inaczej. On do mnie dzwoni, ale tego jednego dnia ja ciągle dzwonię pierwsza, to się przyczepię, że nie tęskni. Ciągle mi mało.

Jak mu będziesz wiercić dziurę w brzuchu to w końcu pęknie ten balonik i będzie aufidersen.

See, madness, as you know, is like gravity. All it takes is a little push!

17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-01-11 11:02:01)

Odp: Denerwuję się bez powodu

To jeszcze inaczej.
Dlaczego jesteś, wybacz, nienażarta?
Dlaczego uważasz, że on ma być Twym dawcą?
Dlaczego uważasz, że możesz tak traktować drugiego człowieka?

Jak kontrolować? Skutecznie. Tak dzieje się w przypadku podjęcia decyzji (nie mowy o tym, że ją podjęłaś) o zmianie własnego zachowania i uświadomienia sobie, że jest się odpowiedzialnym za nie niezależnie od ochoty lub jej braku. To może nastąpić wtedy, gdy człowiek uświadomi sobie, że nie jest ofiarą tylko sprawcą.

Aaaaaa.... Jeszcze jedno. Postanowienie o tym, że będę miła idą w diabły, gdy... nie jestem miła, gdy 'miła' jest jedynie odgrywaną rolą.







Andrzej Wiśniewski napisał/a:

Wielu ludzi myśli, że kochać kogoś to być jak stacja benzynowa: jak brakuje paliwa, przyjeżdżam i uzupełniam braki. Humanistyczni psychologowie nazywają to miłością braku, gdzie drugi człowiek ma nam dać to, czego nie mamy.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

18

Odp: Denerwuję się bez powodu
Harvey napisał/a:

Jak mu będziesz wiercić dziurę w brzuchu to w końcu pęknie ten balonik i będzie aufidersen.

Tak, wiem, że się wyklucza, dlatego nie potrafię zrozumieć swojego zachowania. Wiem, że w końcu pęknie i dlatego chciałabym zmienić swoje zachowanie, ale nie potrafię jak na razie.

19

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

To jeszcze inaczej.
Dlaczego jesteś, wybacz, nienażarta?
Dlaczego uważasz, że on ma być Twym dawcą?
Dlaczego uważasz, że możesz tak traktować drugiego człowieka?

Jak kontrolować? Skutecznie. Tak dzieje się w przypadku podjęcia decyzji (nie mowy o tym, że ją podjęłaś) o zmianie własnego zachowania i uświadomienia sobie, że jest się odpowiedzialnym za nie niezależnie od ochoty lub jej braku. To może nastąpić wtedy, gdy człowiek uświadomi sobie, że nie jest ofiarą tylko sprawcą.

Aaaaaa.... Jeszcze jedno. Postanowienie o tym, że będę miła idą w diabły, gdy... nie jestem miła, gdy 'miła' jest jedynie odgrywaną rolą.







Andrzej Wiśniewski napisał/a:

Wielu ludzi myśli, że kochać kogoś to być jak stacja benzynowa: jak brakuje paliwa, przyjeżdżam i uzupełniam braki. Humanistyczni psychologowie nazywają to miłością braku, gdzie drugi człowiek ma nam dać to, czego nie mamy.

Nie chcę tak traktować drugiego człowieka, bo na to nie zasługuje. W poprzednich związkach tak nie miałam. W poprzednich problemy zaczynały się po paru latach i wtedy oboje byliśmy winni jakiegoś niedogadywania się. A tak jak teraz, to nie wiem czemu.
Jeszcze miesiąc czy dwa temu tak nie było. Byłam miła naturalnie, bez udawania. A teraz w takich wypadkach co mam zrobić, w środku zły humor a mam się zmuszać do powiedzenia czegoś miłego i rozmowy?

20

Odp: Denerwuję się bez powodu

Powtarzam zawsze, że jak się nie chce źle traktować drugiego człowieka, to się tego nie robi; po uświadomieniu sobie faktu kończy się takie zachowanie. Inaczej jest, gdy słowa o tym, ze nie chce się są tylko słowami. Po co takie deklaracje? Dla poprawy swego samopoczucia, dla uznawania siebie za ofiarę, za osobę bez wpływu na własne decyzje. Tymczasem, też to powtórzę, brak decyzji jest też decyzją.


Skoro tak do niedawna nie było, to co się w Tobie zmieniło?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

21

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

Powtarzam zawsze, że jak się nie chce źle traktować drugiego człowieka, to się tego nie robi; po uświadomieniu sobie faktu kończy się takie zachowanie. Inaczej jest, gdy słowa o tym, ze nie chce się są tylko słowami. Po co takie deklaracje? Dla poprawy swego samopoczucia, dla uznawania siebie za ofiarę, za osobę bez wpływu na własne decyzje. Tymczasem, też to powtórzę, brak decyzji jest też decyzją.


Skoro tak do niedawna nie było, to co się w Tobie zmieniło?

Opowiem tak. W poprzednim związku tez od faceta słyszałam, że się ciągle czepiam. Ale tam myślę, że to było bardziej skomplikowane i moje czepianie się czasem miało podstawy (typu "ruszyłbyś tyłek i pomógł coś w domu", albo "porozmawiaj ze mną w końcu o problemie a nie siedź cicho"). Ale tak było po paru latach.
A z tym facetem na początku było cudownie (no jak zawsze). Jest całkiem inny niż ja i niż moi byli, którzy byli bardziej zamknięci w sobie, ten jest bardzo otwarty. Miał przede mną sporo partnerek, nawet na jeden raz i sporo flirtował z dziewczynami (co też ciężko mi zaakceptować, bo zawsze mnie od takich kobieciarzy odpychało, ale tutaj na początku nie wiedizałam, że on miał taką przeszłość). Nawet na początku związku było parę sytuacji, gdzie ze swoimi koleżankami zachował się jak dla mnie za swobodnie, ale zwróciłam uwagę i już tak nie robi - to sprawia, że ciężko było mi zaufać. Nie wiem, czy to ma coś do rzeczy.
No ale na początku ta nasza odmienność mnie cieszyła, wreszcie facet, który chce rozmawiać, dogadywać się, starać tak jak ja. Dogadywaliśmy się bez problemu większego, fajnie spędzaliśmy czas, dbaliśmy o siebie. A z czasem ta nasza różnica charakteru coraz bardziej zaczeła mi przeszkadzać i czasem czuję sie bezradna, że nigdy się nie zrozumiemy. I po jakimś czasie przyszły te nerwy, które opisałam na początku.

22 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-01-11 11:39:52)

Odp: Denerwuję się bez powodu

Skoro

wiosna87 napisał/a:

(...) W poprzednim związku tez od faceta słyszałam, że się ciągle czepiam. (...)

a teraz historia się powtarza, to znak, że coś jest na rzeczy.

Po przeczytaniu dalszej części posta myślę, że stworzyłaś sobie wyobrażenie idealnego związku i idealnego partnera i każdą sytuację, każde jego zachowanie usiłujesz w nie wtłoczyć, a te nie mieszczące się w ramkach wkurzają Cię. Wiedz, że prawdopodobieństwo spotkania człowieka, który zawsze będzie mieścił się w stworzonych przez ciebie ramach bliskie jest, w bardzo optymistycznej wersji, zeru.


Roma Ligocka napisał/a:

Najtrudniejsze, ale i najpiękniejsze w miłości jest jej współistnienie z wolnością. Dać komuś miłość, partnerowi, dziecku czy przyjaciołom, nie odbierając jednocześnie jego powietrza, jego obszaru wolności. Niczego nie narzucać, nawet samego siebie, to najtrudniejsze zadanie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

23

Odp: Denerwuję się bez powodu

Ty się go czepiasz, a czy on Ciebie się czepia?

See, madness, as you know, is like gravity. All it takes is a little push!

24

Odp: Denerwuję się bez powodu
wiosna87 napisał/a:

, ja coś opowiadam, opowiadam, na końcu zadaję pytanie, a ten coś odpowiada, ale w ogóle jakby nie na pytanie. Proszę, żeby odpowiedział. Krótka wymiana zdań, że nie wie o co chodzi, że musiał nie dosłyszeć pytania, a mnie już bierze poirytowanie. Nie chce mi się mu powtarzać kolejny raz, co powiedziałam i momentalnie odechciewa mi się rozmawiać.

Mnie takie coś też momentalnie wkurza!

Mam wrażenie, że on po prostu mnie nie słucha, czyli mnie ignoruje, czyli nie jestem ważna dla niego itd. Cała historia się wokół tego buduje. W przypadku mojego faceta jest tak, że on czasem faktycznie nie słucha, np ogląda film i nie słyszy, ale ja się i tak wkurzam, bo uważam, że skoro do niego mówię, to powinien przerwać.

Czy w Twoim wypadku jest podobnie? Czy Twój facet faktycznie nie słyszał pytania, czy nie słucha, bo robi coś innego? Czy Ty może czujesz się podobnie do mnie, tj ignorowana, nieważna?

Ja nawet jak on już przerywa to, co robił, by mnie słuchać, jestem już wkurzona, że muszę powtarzać.

25 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-01-11 11:51:39)

Odp: Denerwuję się bez powodu

Jak ktoś ma chęć opowiadać i opowiadać, to warto zapytać owego słuchacza o to, czy ma chęć (tak, tak) i czas (tak, tak), by owego opowiadania, opowiadania słuchać.

Jest też różnica między byciem ignorowanym a wyobrażeniem sobie tego, że jest się ignorowanym. W tym drugim wypadku warto zwiększyć swe poczucie wartości i uniezależnić je od zachowania innych.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

26

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

a teraz historia się powtarza, to znak, że coś jest na rzeczy.

Tak, ale wtedy nie było tak na początku.

27

Odp: Denerwuję się bez powodu
Harvey napisał/a:

Ty się go czepiasz, a czy on Ciebie się czepia?

On mnie raczej nie. Wiadomo, czasem się zdarza, ale to chyba jak każdemu jak ma np. gorszy dzień.

28

Odp: Denerwuję się bez powodu
CatLady napisał/a:

Mnie takie coś też momentalnie wkurza!

Mam wrażenie, że on po prostu mnie nie słucha, czyli mnie ignoruje, czyli nie jestem ważna dla niego itd. Cała historia się wokół tego buduje. W przypadku mojego faceta jest tak, że on czasem faktycznie nie słucha, np ogląda film i nie słyszy, ale ja się i tak wkurzam, bo uważam, że skoro do niego mówię, to powinien przerwać.

Czy w Twoim wypadku jest podobnie? Czy Twój facet faktycznie nie słyszał pytania, czy nie słucha, bo robi coś innego? Czy Ty może czujesz się podobnie do mnie, tj ignorowana, nieważna?

Ja nawet jak on już przerywa to, co robił, by mnie słuchać, jestem już wkurzona, że muszę powtarzać.

Hmm czasem to prawda, widzę, że przestaje mnie słuchać, bo jego myśli nagle zajęte są czymś innym. Ale to wtedy po nim widać, że już nie słucha. W tym wypadku było chyba akurat tak, że nie dosłyszał, bo nic innego nie robił z tego co widziałam. Zresztą to nie są jedyne momenty kiedy się denerwuję.

29

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

Jak ktoś ma chęć opowiadać i opowiadać, to warto zapytać owego słuchacza o to, czy ma chęć (tak, tak) i czas (tak, tak), by owego opowiadania, opowiadania słuchać.

Tutaj akurat żadne z nas nic nie robiło i po prostu rozmawialiśmy ze sobą przez skajpa.

30

Odp: Denerwuję się bez powodu

Mówię 'pas'.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

31

Odp: Denerwuję się bez powodu
wiosna87 napisał/a:

On mnie raczej nie. Wiadomo, czasem się zdarza, ale to chyba jak każdemu jak ma np. gorszy dzień.

A chciałabyś by on zaczął się ciebie czepiać w taki sam sposób jak ty jego? Np.

Nie odebrałaś telefonu = foch, złość, gul skacze
Nie napisałaś sms'a = foch, złość, gul skacze
Jesteś zajęta na skype =  foch, złość, gul skacze
Za mało się odzywasz =  foch, złość, gul skacze
Za dużo się odzywasz =  foch, złość, gul skacze
Bo zupa była za słona =  foch, złość, gul skacze

itd itp.

Co byś wtedy o takim facecie powiedziała, który się czepia do takich błahostek?

See, madness, as you know, is like gravity. All it takes is a little push!

32

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

Mówię 'pas'.

Ok, dzięki za pomoc w każdym razie.

33

Odp: Denerwuję się bez powodu
Harvey napisał/a:
wiosna87 napisał/a:

On mnie raczej nie. Wiadomo, czasem się zdarza, ale to chyba jak każdemu jak ma np. gorszy dzień.

A chciałabyś by on zaczął się ciebie czepiać w taki sam sposób jak ty jego? Np.

Nie odebrałaś telefonu = foch, złość, gul skacze
Nie napisałaś sms'a = foch, złość, gul skacze
Jesteś zajęta na skype =  foch, złość, gul skacze
Za mało się odzywasz =  foch, złość, gul skacze
Za dużo się odzywasz =  foch, złość, gul skacze
Bo zupa była za słona =  foch, złość, gul skacze

itd itp.

Co byś wtedy o takim facecie powiedziała, który się czepia do takich błahostek?

A pomyślałabym sobie o takim facecie, że jak tak dalej pójdzie, to będę miała go dość.
Ale ja nie mam focha. Po prostu humor mi się psuje, ale nie jestem na niego zła ani nic. Odechciewa mi się tylko wszystkiego.

34

Odp: Denerwuję się bez powodu
wiosna87 napisał/a:

A pomyślałabym sobie o takim facecie, że jak tak dalej pójdzie, to będę miała go dość.

No właśnie.

wiosna87 napisał/a:

Ale ja nie mam focha. Po prostu humor mi się psuje, ale nie jestem na niego zła ani nic. Odechciewa mi się tylko wszystkiego.

Zwał jak zwał, wiadomo o co chodzi tongue A ja bym miał dość jak kobieta z którą jestem w związku wciąż nie ma humoru i coś do mnie poburkuje bo to zaraźliwe jest. Wracając do tego kina - skoro tydzień wcześniej mu powiedziałaś, że miałaś ochotę iść do kina to wychodzi na to, że cie słucha, słyszy, przetrawia i realizuje - bo... tego chciałaś, kobieto?!

Mnie się wydaje, że tu nie chodzi o te twoje humorki, że on coś tam nie usłyszał przez skejpa... tylko o to, że przestał "inicjować" sam z siebie... a może się mylę?

See, madness, as you know, is like gravity. All it takes is a little push!

35

Odp: Denerwuję się bez powodu
Harvey napisał/a:

Zwał jak zwał, wiadomo o co chodzi tongue A ja bym miał dość jak kobieta z którą jestem w związku wciąż nie ma humoru i coś do mnie poburkuje bo to zaraźliwe jest. Wracając do tego kina - skoro tydzień wcześniej mu powiedziałaś, że miałaś ochotę iść do kina to wychodzi na to, że cie słucha, słyszy, przetrawia i realizuje - bo... tego chciałaś, kobieto?!

Mnie się wydaje, że tu nie chodzi o te twoje humorki, że on coś tam nie usłyszał przez skejpa... tylko o to, że przestał "inicjować" sam z siebie... a może się mylę?

Nie, to był przykład tylko. W sumie mniej inicjuje z siebie niż na początku, no ale wiadomo że początki są zawsze intensywniejsze.

36

Odp: Denerwuję się bez powodu
wiosna87 napisał/a:

Nie, to był przykład tylko. W sumie mniej inicjuje z siebie niż na początku, no ale wiadomo że początki są zawsze intensywniejsze.

6 miesięcy to ... no jak dla mnie dopiero początek, więc co się z tą waszą inicjatywą stało?

Skoro piszesz, że oczekujesz partnerstwa, zaufania, wspierania się to dlaczego "kopiesz go po kostkach"? Jak ci facet nie daje tego czego oczekujesz to:

1 - zostaw go i poszukaj sobie innego, takiego co ci to da.
2 - powiedz mu o swoich potrzebach otwarcie (tak wiem, że pisałaś że on miał kilka związków i od kobiet nie uciekał a i bajerke ma niezłą wink ) ale też nie jest alfą i omegą by ci czytać w głowie.
3 - rozmowa nic nie daje i dalej jest "gul", patrz punkt 1

See, madness, as you know, is like gravity. All it takes is a little push!

37

Odp: Denerwuję się bez powodu
Harvey napisał/a:
wiosna87 napisał/a:

Nie, to był przykład tylko. W sumie mniej inicjuje z siebie niż na początku, no ale wiadomo że początki są zawsze intensywniejsze.

6 miesięcy to ... no jak dla mnie dopiero początek, więc co się z tą waszą inicjatywą stało?

Skoro piszesz, że oczekujesz partnerstwa, zaufania, wspierania się to dlaczego "kopiesz go po kostkach"? Jak ci facet nie daje tego czego oczekujesz to:

1 - zostaw go i poszukaj sobie innego, takiego co ci to da.
2 - powiedz mu o swoich potrzebach otwarcie (tak wiem, że pisałaś że on miał kilka związków i od kobiet nie uciekał a i bajerke ma niezłą wink ) ale też nie jest alfą i omegą by ci czytać w głowie.
3 - rozmowa nic nie daje i dalej jest "gul", patrz punkt 1

Chodzi mi po prostu, że np. na początku zrobił mi niespodziankę, ze przyjechal pod moja nieobecnosc i ugotowal obiad, przygotowal mieskzane na moje przyjscie itp. Zrobil tak ze dwa razy, w przeciagu miesiaca czy dwoch. Potem juz mu sie nie zdarzalo, ale robil inne, pomniejsze rzeczy.

38

Odp: Denerwuję się bez powodu
Wielokropek napisał/a:

Tej dziury, która powstała w Twym dzieciństwie, niczym nie zatkasz. Masz do wyboru dwie drogi: być szczęśliwą mimo niezaspokojeniu w dzieciństwie tej potrzeby, albo być... wampirem.


Wbrew temu, co myślisz, masz wpływ na swoje decyzje i swoje zachowanie.

Myślisz, że można dalej żyć z taką dziura, a mimo to mieć udany związek?
Brak to brak, jeśli go nie zatkasz masz tam pustkę.
Z drugiej strony takie czerpanie czy wysysanie z drugiego człowieka jest niewłaściwe i do niczego dobrego nie prowadzi.

gg 48623644

Posty [ 1 do 38 z 49 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Denerwuję się bez powodu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016