Nie kocha po 22 latach małżeństwa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 127 ]

1

Temat: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Słowa ciężko przechodzą przez klawiaturę, nie wierzę w to, co piszę. Takie rzeczy dzieją się innym. Mamy dwoje nastoletnich dzieci. Przez te wszystkie lata czułam, że jesteśmy blisko. Ja optymistycznie nastawiona do życia- może nawet za bardzo. On odpowiedzialny, trochę przewrażliwiony na swoim punkcie, nerwowy. Kłóciliśmy się jak wiele małżeństw,głównie o pieniadze. ale nigdy nie było cichych dni. Rok temu zmarł teść, miałam wrażenie, ze nie może sie pozbierać, w ogóle nie chciał o tym rozmawiać. Doradzałam pomoc psychologa. Mąż zaczął terapię. Po 2 miesiacach od rozpoczęcia terapii mąż stwierdził, ż mnie nie kocha i chce się wyprowadzić. Był to dla mnie taki szok, ze mnie zamurowało po prostu. Nie wierzyłam w te słowa po prostu, chyba stwierdziłam, że chce mi po prostu dopiec- pokłóciliśmy się wcześniej - o to co zwykle- moją wagę i kariere, a raczej jej brak. Życie toczyło sie dalej, ja poczułam się niepewnie i dziwnie. W ciagu paru następnych tygodni dzwonił do mnie z pracy i mówił, że musimy powaznie porozmawiać, zgadzałam się, a potem stwierdzał, że jest zajęty, i nie ma czasu. Atmosfera się zepsuła- 0 seksu osobne kołdry w 1 łóżku. Nawet mnie nie przytulił. Pojechalismy na zaplanowane wakacje, był dla mnie bardzo oschły przez cały czas, zamieszkał w osobnym pokoju apartamentu- bylismy z 15 letnia córką, więc nie chciałam robić z wakacji piekła. Brałam to za foch, bo takie mu się zdarzały często, a potem przechodziły. Po wakacjach zaczęło się układać. I wtedy wrócił do terapii, która została przerwana bo terapeutka zamknęła gabinet, nie odbierała telefonu od niego. Po 2 miesiacach sama zadzwoniła z nowym adresem i propozycją spotkań. I wtedy zniknął mój mąż, a pojawił się obcy, odrażajacy człowiek, mówiący z zimnym wzrokiem okropne rzeczy, krzyczący w twarz przy dzieciach, jak bardzo mnie nienawidzi. Po pierwszym szoku zaczęlam się bronić. Przerzucalismy się oskarzeniami , potem ciche dni i znowu wybuchy wulkanu. Potem spokojniejsze rozmowy z rezygnacja w tle- Rezygnacją, bo obwinia mnie o wszystko - jestem epicentrum zła. Na terapii przekonał się jak go tłamszę- ja która nigdy nie ograniczałam go w niczym- wyjścia i wyjazdy ze znajomymi z internetu, jego kariera przed moją, prace domowe tylko moje. Chciałam sie wyprowadzić, ale po wielu latach klepania biedy on zarabia bardzo dobrze, a ja przez ostatnie lata pracowałam na pół gwizdka. Nie rozumiem, jak mozna tak się zmienić, mam wrażenie, że jestem wdową, a obok obcy człowiek...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Pani terapeutka "posunęła" się za daleko?

Serdecznie współczuję. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić co czujesz, a tą ku..ę terapeutkę zaszyłbym szewską dratwą.

3

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

O rany. Bardzo współczuję. Co on na tej terapii robi? Może źle interpretuje słowa terapeutki?

Reklama

4

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Slowem wstępu.. współczuję sytuacji w której się znajdujesz...
Jednoznacznie wypada na terapeutkę.
Chociaż"glośno"tego nie piszesz.
Rozumiem że z mężem nie da się porozmawiać???
Może sama się wybierz do niej....

Gdy mnie skrzywdzisz pierwszy raz-to jest Twoja wina.Gdy mnie skrzywdzisz drugi raz-to jest moja wina.

5

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
jaMajkaa napisał/a:

Może sama się wybierz do niej....

Tyle że, mimo iż szmata z niej, to ona nie jest stroną w tym wszystkim. To pan mąż odszedł.

Reklama

6

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
troll napisał/a:
jaMajkaa napisał/a:

Może sama się wybierz do niej....

Tyle że, mimo iż szmata z niej, to ona nie jest stroną w tym wszystkim. To pan mąż odszedł.

A ja bym poszła"anonimowo" i zobaczyła co doradzi mi jako drugiej stronie
Z resztą mąż jeszcze nie odszedł..."katuje"swoją żonę decyzją.
I mam wrażenie, że wcale się z tym źle nie czuje

Gdy mnie skrzywdzisz pierwszy raz-to jest Twoja wina.Gdy mnie skrzywdzisz drugi raz-to jest moja wina.

7

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

§ 8
Świadoma zgoda klienta/pacjenta i kontrakt
1. Psychoterapeuta prowadzi swoje działania zawodowe jedynie w ramach uzgodnionej w kontrakcie relacji zawodowej.
2. Psychoterapia wymaga zgody pacjenta/klienta
3. W przypadku osoby niepełnoletniej psychoterapeuta powinien starać się uzyskać jej zgodę, jak również jej przedstawiciela ustawowego lub osoby faktycznie opiekującej się pacjentem/ klientem.
4. Najwcześniej jak to możliwe i pomocne, psychoterapeuta omawia z pacjentem/klientem następujące wymogi związane z procesem psychoterapii: intensywność i prawdopodobny czas trwania terapii, opłaty, tajemnicę zawodową, superwizowanie terapii i inne tematy ważne dla pacjenta/klienta, a także procedurę złożenia skargi i odwołania.
5. Psychoterapeuta nie podejmuje psychoterapii z pacjentem/klientem pozostającym w terapii z innym psychoterapeutą, chyba, że jest to częścią uzgodnionego planu psychoterapii. W przypadku wątpliwości psychoterapeuta wyjaśnia je informując o tym pacjenta/klienta.
6. Podczas zawierania kontraktu psychoterapeutycznego psychoterapeuta jasno i rzetelnie informuje pacjenta/klienta o swoich kwalifikacjach, umiejętnościach i doświadczeniu.
7. Psychoterapeuta gwarantuje pacjentowi/klientowi, że przebieg procesu terapeutycznego nie będzie uzależniony od wpływu osób trzecich.

§ 9
Przerwanie procesu psychoterapii
1. Psychoterapeuta kończy proces psychoterapeutyczny, jeżeli został zrealizowany uzgodniony cel psychoterapii lub wyczerpały się możliwości osiągnięcia celu lub pacjent/klient nie odnosi z niej korzyści.
2. Jeżeli z jakichkolwiek powodów psychoterapeuta musi przerwać psychoterapię, dba o właściwe dla pacjenta/klienta rozwiązanie tej sytuacji.
3. Psychoterapeuta uprzedza o ewentualnych zagrożeniach i skutkach związanych z przerwaniem procesu terapii w przypadku przerwania procesu psychoterapii z przyczyn leżących po stronie pacjenta/ klienta.

§ 10
Relacje między psychoterapeutą i pacjentem/klientem
1.Psychoterapeuta stara się pozostawać wyłącznie w relacji zawodowej z pacjentem podczas procesu psychoterapii
2.Psychoterapeuta nie podejmuje relacji seksualnych z pacjentami/klientami w trakcie procesu psychoterapii.
3.Psychoterapeuta nie przyjmuje do psychoterapii osób, z którymi wcześniej miał relacje seksualne.
4.Psychoterapeuta nie wchodzi w relację seksualną z byłym pacjentem/klientem co najmniej przez dwa lata od zakończenia relacji zawodowej.
§ 18
Rozwiązywanie problemów etycznych
1. Wypadki naruszenia niniejszego Kodeksu, nieporozumienia i konflikty pomiędzy psychoterapeutami będącymi członkami Federacji rozpatruje Sąd Koleżeński Federacji.
2. Jeżeli psychoterapeuta dowiaduje się o naruszaniu etyki przez kolegę, najpierw powinien starać się wpłynąć na zmianę jego postępowania poprzez osobistą rozmowę. Jeśli to działanie nie przyniosłoby rezultatu, powinien formalnie powiadomić władze Federacji. Zaniechanie wymienionych działań stanowi naruszenie etyki.
3. Psychoterapeuta nie wnosi ani nie popiera takich skarg na naruszenie etyki, które nie mają podstaw i których celem jest zaszkodzenie psychoterapeucie a nie ochrona pacjentów/klientów.
Polska Federacja Psychoterapii tel. 504 547 361
ul. Pocieszka 6, 31-408 Kraków

www.psychoterapia-polska.org/kodeks-etyczny-pfp

http://psychodynamika.pl/kodeks-etyki-psychoterapeuty/

(...)7. Psychoterapeuta psychoanalityczny zobowiązany jest utrzymywać z pacjentem taką relację, która podlegając profesjonalnym ograniczeniom, pozostaje uczciwa i szczera: psychoterapeucie psychoanalitycznemu nie wolno wprowadzać w błąd pacjenta ani jego rodziny, dopuszczać się kłamstwa ani stosować przymusu.

8. Psychoterapeuta psychoanalityczny, którego Zarząd Towarzystwa uzna winnym naruszenia niniejszego Kodeksu, może być skreślony z listy członków, jego członkostwo może zostać zawieszone lub może on utrzymać upomnienie.
POLSKIE TOWARZYSTWO
PSYCHOTERAPII
PSYCHOANALITYCZNEJ    tel:. 22 35 79 252
Siedziba:
ul. Złota 9/8
00-019 Warszawa
http://ptpp.pl/dokumenty/kodeks-etyczny/
http://www.ptp.org.pl/modules.php?name= … amp;sid=29

Ela210 jeśli uważasz, że twoje dobra osobiste jakim jest twoje małżeństwo, bliskie więzi z mężem zostały naruszone przez "terapeutę" , to masz prawo do ich ochrony. Możesz więc dochodzić swoich praw tj. odszkodowania i ukarania terapeuty, który złamał zasady kodeksu etycznego. Dowodem jest m.in pogorszenie twoich relacji z mężem od momentu podjęcia przez niego terapii, która zamiast pomóc pacjentowi wpłynęła na pogorszenie się waszych relacji, odsunięcia się jego od ciebie pod wpływem sugestii terapeutki, włącznie z rozpadem, "ustaniem małżeństwa". http://www.infor.pl/prawo/prawa-konsume … rona.html,
Może warto skonsultować ten problem z innym psychoterapeutą i prawnikiem.

Miłość szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś
dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za ciebie decydować.
Sam to potrafisz.

8 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-01-10 22:38:27)

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
Iwona40 napisał/a:

Może warto skonsultować ten problem z innym psychoterapeutą i prawnikiem.

w jaki sposób chcesz udowodnić, że terapeuta przyczynił się do rozpadu małżeństwa?

jaki konkretnie paragraf kodeksu cywilnego narusza terapeuta? kodeks etyczny terapeuty nie ma żadnego znaczenia prawnie.

9 Ostatnio edytowany przez authority (2017-01-10 23:07:03)

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Zawsze można nagrać rozmowę np z pomocą detektywa.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

10

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Wiem co nieco o terapii i wiem że nie można się w nią wtrącać.  Miałam watpliwości co niej, gdy zamknęła gabinet i nie odbierała telefonu od męża.Wtedy z jej strony internetowej wzięłam nazwiska osób które sa superwizorami- czyli nadzoruja jej pracę. jedna z tych osób potwierdziła, ze ta psychoterapeutka jest pod jej nadzorem i to mi wystarczyło. Teraz na nowo zasialiście we mnie watpliwości. moze niesłusznie, może tak ma wygladać taka terapia, tylko nie wiem, czy wytrzyma to moja rodzina.

Iwona40 napisał/a:

§ 8
Świadoma zgoda klienta/pacjenta i kontrakt
1. Psychoterapeuta prowadzi swoje działania zawodowe jedynie w ramach uzgodnionej w kontrakcie relacji zawodowej.
2. Psychoterapia wymaga zgody pacjenta/klienta
3. W przypadku osoby niepełnoletniej psychoterapeuta powinien starać się uzyskać jej zgodę, jak również jej przedstawiciela ustawowego lub osoby faktycznie opiekującej się pacjentem/ klientem.
4. Najwcześniej jak to możliwe i pomocne, psychoterapeuta omawia z pacjentem/klientem następujące wymogi związane z procesem psychoterapii: intensywność i prawdopodobny czas trwania terapii, opłaty, tajemnicę zawodową, superwizowanie terapii i inne tematy ważne dla pacjenta/klienta, a także procedurę złożenia skargi i odwołania.
5. Psychoterapeuta nie podejmuje psychoterapii z pacjentem/klientem pozostającym w terapii z innym psychoterapeutą, chyba, że jest to częścią uzgodnionego planu psychoterapii. W przypadku wątpliwości psychoterapeuta wyjaśnia je informując o tym pacjenta/klienta.
6. Podczas zawierania kontraktu psychoterapeutycznego psychoterapeuta jasno i rzetelnie informuje pacjenta/klienta o swoich kwalifikacjach, umiejętnościach i doświadczeniu.
7. Psychoterapeuta gwarantuje pacjentowi/klientowi, że przebieg procesu terapeutycznego nie będzie uzależniony od wpływu osób trzecich.

§ 9
Przerwanie procesu psychoterapii
1. Psychoterapeuta kończy proces psychoterapeutyczny, jeżeli został zrealizowany uzgodniony cel psychoterapii lub wyczerpały się możliwości osiągnięcia celu lub pacjent/klient nie odnosi z niej korzyści.
2. Jeżeli z jakichkolwiek powodów psychoterapeuta musi przerwać psychoterapię, dba o właściwe dla pacjenta/klienta rozwiązanie tej sytuacji.
3. Psychoterapeuta uprzedza o ewentualnych zagrożeniach i skutkach związanych z przerwaniem procesu terapii w przypadku przerwania procesu psychoterapii z przyczyn leżących po stronie pacjenta/ klienta.

§ 10
Relacje między psychoterapeutą i pacjentem/klientem
1.Psychoterapeuta stara się pozostawać wyłącznie w relacji zawodowej z pacjentem podczas procesu psychoterapii
2.Psychoterapeuta nie podejmuje relacji seksualnych z pacjentami/klientami w trakcie procesu psychoterapii.
3.Psychoterapeuta nie przyjmuje do psychoterapii osób, z którymi wcześniej miał relacje seksualne.
4.Psychoterapeuta nie wchodzi w relację seksualną z byłym pacjentem/klientem co najmniej przez dwa lata od zakończenia relacji zawodowej.
§ 18
Rozwiązywanie problemów etycznych
1. Wypadki naruszenia niniejszego Kodeksu, nieporozumienia i konflikty pomiędzy psychoterapeutami będącymi członkami Federacji rozpatruje Sąd Koleżeński Federacji.
2. Jeżeli psychoterapeuta dowiaduje się o naruszaniu etyki przez kolegę, najpierw powinien starać się wpłynąć na zmianę jego postępowania poprzez osobistą rozmowę. Jeśli to działanie nie przyniosłoby rezultatu, powinien formalnie powiadomić władze Federacji. Zaniechanie wymienionych działań stanowi naruszenie etyki.
3. Psychoterapeuta nie wnosi ani nie popiera takich skarg na naruszenie etyki, które nie mają podstaw i których celem jest zaszkodzenie psychoterapeucie a nie ochrona pacjentów/klientów.
Polska Federacja Psychoterapii tel. 504 547 361
ul. Pocieszka 6, 31-408 Kraków

www.psychoterapia-polska.org/kodeks-etyczny-pfp

http://psychodynamika.pl/kodeks-etyki-psychoterapeuty/

(...)7. Psychoterapeuta psychoanalityczny zobowiązany jest utrzymywać z pacjentem taką relację, która podlegając profesjonalnym ograniczeniom, pozostaje uczciwa i szczera: psychoterapeucie psychoanalitycznemu nie wolno wprowadzać w błąd pacjenta ani jego rodziny, dopuszczać się kłamstwa ani stosować przymusu.

8. Psychoterapeuta psychoanalityczny, którego Zarząd Towarzystwa uzna winnym naruszenia niniejszego Kodeksu, może być skreślony z listy członków, jego członkostwo może zostać zawieszone lub może on utrzymać upomnienie.
POLSKIE TOWARZYSTWO
PSYCHOTERAPII
PSYCHOANALITYCZNEJ    tel:. 22 35 79 252
Siedziba:
ul. Złota 9/8
00-019 Warszawa
http://ptpp.pl/dokumenty/kodeks-etyczny/
http://www.ptp.org.pl/modules.php?name= … amp;sid=29

Ela210 jeśli uważasz, że twoje dobra osobiste jakim jest twoje małżeństwo, bliskie więzi z mężem zostały naruszone przez "terapeutę" , to masz prawo do ich ochrony. Możesz więc dochodzić swoich praw tj. odszkodowania i ukarania terapeuty, który złamał zasady kodeksu etycznego. Dowodem jest m.in pogorszenie twoich relacji z mężem od momentu podjęcia przez niego terapii, która zamiast pomóc pacjentowi wpłynęła na pogorszenie się waszych relacji, odsunięcia się jego od ciebie pod wpływem sugestii terapeutki, włącznie z rozpadem, "ustaniem małżeństwa". http://www.infor.pl/prawo/prawa-konsume … rona.html,
Może warto skonsultować ten problem z innym psychoterapeutą i prawnikiem.

11 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-01-10 23:58:15)

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
jaMajkaa napisał/a:
troll napisał/a:
jaMajkaa napisał/a:

Może sama się wybierz do niej....

Tyle że, mimo iż szmata z niej, to ona nie jest stroną w tym wszystkim. To pan mąż odszedł.

A ja bym poszła"anonimowo" i zobaczyła co doradzi mi jako drugiej stronie
Z resztą mąż jeszcze nie odszedł..."katuje"swoją żonę decyzją.
I mam wrażenie, że wcale się z tym źle nie czuje

Masz rację- raz oznajmia ze się wyprowadza, ale nie szuka mieszkania do wynajęcia, innym razem słyszę, ze mam się wynosić. Przed sylwestrem stwierdził, że jedzie ze znajomymi w Bieszczady, w końcu nie pojechał, wykańcza mnie ta karuzela emocji,Jesli nie ma awantur- żyje jakby obok, moja osoba go irytuje. Tak wygladało małżeństwo tesciów, zaczął nawet używać tych samych przykrych dla mnie sformułowań, które słyszałam ze zwierzeń tesciowej.

12 Ostatnio edytowany przez Revenn (2017-01-11 02:05:40)

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Znam to trochę z autopsji, jeden z członków mojej rodziny który zniszczył życie mi i moim rodzicą np wykorzystując dane osobowe żeby nabrać pożyczki na imię mojej mamy i wykorzystał jej łatwowierność, sprowadził na świat dwoje dzieci z dwoma różnymi facetami, pomimo mieszkania które stoi puste woli mieszkać z dwójką u nas, bo "boi się być sama" właśnie chodzi do pani psycholog, która zamiast łagodzić sytuacje bardziej ją nastawia do nas. Po wizycie zachowuje się jeszcze gorzej. Takich mamy w Polsce konowałów którzy kończą prywatne studia płacąc za papierek, którzy sami nie mogą sobie poradzić z własnymi problemami. A niestety i tak najbardziej cierpią dzieci, zwłaszcza młodsza dziewczynka która jest wykorzystywana jako "karta przetargowa" i element szantażu.

Druga sprawa twój mąż z tego co tu piszesz ma problemy z osobowością, jakiś rodzaj dwóbiegunówki.

His body is made out of swords, His blood is of iron and his heart of glass, He survived through countless battles, Not even once retreating, Not even once being understood, He was always alone, Intoxicated with victory in a hill of swords, Thus, his life has no meaning, That body was certainly made out of swords

13

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
Ela210 napisał/a:
jaMajkaa napisał/a:
troll napisał/a:

Tyle że, mimo iż szmata z niej, to ona nie jest stroną w tym wszystkim. To pan mąż odszedł.

A ja bym poszła"anonimowo" i zobaczyła co doradzi mi jako drugiej stronie
Z resztą mąż jeszcze nie odszedł..."katuje"swoją żonę decyzją.
I mam wrażenie, że wcale się z tym źle nie czuje

Masz rację- raz oznajmia ze się wyprowadza, ale nie szuka mieszkania do wynajęcia, innym razem słyszę, ze mam się wynosić. Przed sylwestrem stwierdził, że jedzie ze znajomymi w Bieszczady, w końcu nie pojechał, wykańcza mnie ta karuzela emocji,Jesli nie ma awantur- żyje jakby obok, moja osoba go irytuje. Tak wygladało małżeństwo tesciów, zaczął nawet używać tych samych przykrych dla mnie sformułowań, które słyszałam ze zwierzeń tesciowej.

Bingo.
Autorko a ile tak łącznie trwa ta huśtawka ,którą serwuje Tobie mąż?
Teściowa się z teściem pewnie nie rozwiodła?
I jeszcze jedno pytanie... chcesz mieć takie życie jak teściowa?
Jeśli nie...to nie czekaj na to co mąż zrobi.Tylko zacznij sama wykonywac jakieś ruchy...dla siebie i dzieci.
Pracujesz na  chwilę obecną?

Gdy mnie skrzywdzisz pierwszy raz-to jest Twoja wina.Gdy mnie skrzywdzisz drugi raz-to jest moja wina.

14

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
Ela210 napisał/a:

I wtedy zniknął mój mąż, a pojawił się obcy, odrażajacy człowiek, mówiący z zimnym wzrokiem okropne rzeczy, krzyczący w twarz przy dzieciach, jak bardzo mnie nienawidzi. Po pierwszym szoku zaczęlam się bronić. Przerzucalismy się oskarzeniami , potem ciche dni i znowu wybuchy wulkanu. Potem spokojniejsze rozmowy z rezygnacja w tle- Rezygnacją, bo obwinia mnie o wszystko - jestem epicentrum zła. Na terapii przekonał się jak go tłamszę- ja która nigdy nie ograniczałam go w niczym- wyjścia i wyjazdy ze znajomymi z internetu, jego kariera przed moją, prace domowe tylko moje. Chciałam sie wyprowadzić, ale po wielu latach klepania biedy on zarabia bardzo dobrze, a ja przez ostatnie lata pracowałam na pół gwizdka. Nie rozumiem, jak mozna tak się zmienić, mam wrażenie, że jestem wdową, a obok obcy człowiek...

Ela210, zapewniam Cię, że MOŻNA TAK się zmienić. To wielki szok, ale tak bywa. Przecierasz oczy ze zdziwienia i szukasz tego dawnego człowieka, który się tak diametralnie przepoczwarzył. A jego nie ma.

Jakbyś określiła swoją teściową, jej relację z synem, Twoim mężem?
Jakie właśnie było małżeństwo Twoich teściów?

I jak on sam wypowiadał się o toksycznym małżeństwie swoich rodziców?



Czasami zdarza się tak, że gościowi odwala i "zapodaje" takie teksty żonie, która ... przypomina mu własną, zaborczą, kontrolującą, nadopiekuńczą matkę. Jakiekolwiek neutralne prośby czy naturalne wymagania żony odnośnie związku odbierane są przez męża jako "atak" na jego osobę, tłamszenie właśnie. Możesz być oazą wyrozumiałości, jednak i tak usłyszysz, że nie miał życia przy Tobie i że jesteś odpowiedzialna za całe zło w jego życiu.

Ja też doszukiwałabym się klucza do jego obecnego odrażającego zachowania w małżeństwie teściów. Niektórzy, wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi, powielają schemat "pierwszej rodziny".

"What's for you, won't go by you"means that if God (or Fate, or Providence, or whatever you believe in) intends you to have something, you will get it. In other words "relax, don't scrabble about desperately trying to make things happen; if they are meant to happen they will, and if they aren't they won't".

15 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-01-11 11:12:36)

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Właśnie to oskarzenie wzbudza największy protest. Nigdy nie byłam zaborcza! przeciwnie- zawsze mógł spędzać czas jak chce i wyjeżdżać z ludźmi, których znał  z internetu- wychodzić na piwo itd. Decydował o większosci zakupów w domu, nawet babskich, jak np firanki. meble. Jak patrzę z perspektywy czasu. odpuszczałam postawienie na swoim dla świetego spokoju. Czy tesciowa narzucała mu swoje zdanie- o tak! Do tej pory się z nią kłóci przez telefon. Żle się czuł w swojej pracy- mimo że stabilnej, prestiżowej i dobrze płatnej- nie naciskałam, by tam został, tesciowa przeciwnie. Stuprocentowo mu ufałam, stąd swoboda która sobie dawaliśmy zreszta wzajemnie. Zmieniło się to parę tygodni temu, gdy zauwazyłam, ze cały czas z kimś smsuje- okazało się że to koleżanka z grupy poznanej w internecie której zwierza się z problemów w zwiazku i jak stwierdził- ONA sadzi o naszym  małżeństwie to samo co On- i nic mu nie sugeruje, tylko, żeby był szczęsliwy. Sama jest podobno w nieudanym zwiazku. Tu coś pękło, wkurzyłam się, ze polega na zdaniu nieznajomej, a nie rozmawia ze mną. W któryś weekend zadzwoniła do niego, siedział obok, odszedł i szybko skończył rozmowę . Zrobiłam potężna awanturę- nie w moim stylu, bo poczułam sie upokorzona tym telefonem . Od tej pory nie ufam mu- przyznaję. Sylwester chciał spędzić w towarzystwie nieznanych mi ludzi i prawdopodobnie tej Kobiety, bo to ten sam krąg znajomych - zapowiedział to ale w końcu nie pojechał.

16

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
Ela210 napisał/a:

Zmieniło się to parę tygodni temu, gdy zauwazyłam, ze cały czas z kimś smsuje- okazało się że to koleżanka z grupy poznanej w internecie której zwierza się z problemów w zwiazku i jak stwierdził- ONA sadzi o naszym  małżeństwie to samo co On- i nic mu nie sugeruje, tylko, żeby był szczęsliwy. Sama jest podobno w nieudanym zwiazku. Tu coś pękło, wkurzyłam się, ze polega na zdaniu nieznajomej, a nie rozmawia ze mną. W któryś weekend zadzwoniła do niego, siedział obok, odszedł i szybko skończył rozmowę .

A widzisz! Dzięki koleżance "ODKRYŁ" prawdę o swoim związku, ona mu "uświadomiła", że jest nieszczęśliwy i oczywiście ma prawo do szczęścia, bo życie ma jedno.

A że pinda sama nieszczęśliwa w swoim związku to i się nawiązało między nimi "pokrewieństwo dusz" - nikt tak nie jednoczy jak wspólny, choćby WYIMAGINOWANY wróg, w tym przypadku małżonek, który "tłamsi i unieszczęśliwia".

Oczywiście, że problemy dotyczące małżeństwa załatwia się z partnerem, ewentualnie z wykwalifikowanym terapeutą, nie z jakąś "pseudo-przyjaciółką", która tylko go jeszcze dodatkowo nakręci. Oczywiście podczas "tajnych spotkań", choćby wirtualnych.

"What's for you, won't go by you"means that if God (or Fate, or Providence, or whatever you believe in) intends you to have something, you will get it. In other words "relax, don't scrabble about desperately trying to make things happen; if they are meant to happen they will, and if they aren't they won't".

17

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Poczekaj.
Napisałaś "jak można się tak zmienić". Ale w pierwszym poście napisałaś że zawsze się kłócicie o Twoją nadwagę i brak pracy. Czyli w jego oczach jesteś grubą i bezrobotną żoną, czy tak? (wybacz za dosadność)
Bo jeśli tak, to z całym szacunkiem do Ciebie (wydajesz się fajną babką), ale "gruba i niepracująca żona" jest koszmarem niejednego faceta i być może frustracja rosła w nim latami. Czyli to nie tak, że nagle się zmienił.

18 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-01-11 12:21:25)

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Mam małą firme od bardzo dawna. Kiedyś bieżące zakupy były na mojej głowie, Na jego kredyt i czynsz. nie miałam nawet macierzynskiego od razu wróciłam do pracy. I mam nadwagę, ale uwierz nie jestem pasztetem- no chyba  ze inni są ślepi, a tylko mój mąż widzi prawdę. Od 2 lat pracuję z domu napół gwizdka przyznaję  i to męża wkurza, pewnie był to błąd. Jednym słowem a propo wyglądu  byłam super laską, jestem przeciętna teraz- nie straszę, nie błyszczę.  Dom był zawsze na mojej głowie, mąż miał czas i możliwość rozwijać swoją karierę i ma teraz pieniądze, kiedyś razem klepalismy biedę. zawsze żyłam na wysokich obrotach, przez ostatni czas odpuściłam trochę i widać nie zasługuję na miłość i szacunek.Mą podsumowałby tak jak Ty- nieregularne dochody + nadwaga= gruba niepracująca żona...

19

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Rozumiem. smile
Pomyślałam że może naprawdę jesteś zaniedbana, otyła i zawsze żyłaś na jego garnuszku, on o tym z Tobą o tym rozmawiał, a Ty z tym nic nie robiłaś. Wtedy nawet bym go rozumiała.
Ale skoro jest tak jak piszesz, to zwracam honor.

20

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Taką mam refleksję na temat związków- jedni kochają za coś, a inni mimo wszystko. wcześniej czy później sie o tym dowiadujemy

21 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-01-12 13:13:02)

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Od niedawna próbuje, mam takie wrażenie, jakoś załagodzić sytuację- pyta czy naprawdę ja chcę, by się wyprowadził- nie chciałam, ale tak mnie wykończył swoimi jazdami, że mówiłam, że tak. A teraz coś sie we mnie wyizolowało i oddalam coraz bardziej emocjonalnie- może dlatego, że boję się ze gdy wykonam jakiś gest przyjazny, to znowu mnie zrani i padną słowa- nie poniżaj się.. Gdyby nie dzieci i tyle wspólnych lat, pewnie już by mnie nie było. Nie wiem czego on chce i chyba na dzień
dzisiejszy nie mam siły pytać.

22 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-01-16 22:31:42)

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

I_see_beyond napisał/a:
Ela210, na moje oko to twój mąż doświadcza tzw. kryzysu wieku średniego. Niektórzy przeżywają to w sposób ekstremalny - taki jak opisujesz. Totalna negacja wszystkiego plus zachowanie nie do zniesienia. Absurdalne zarzuty i teksty.
On przeżywa BUNT. Funkcjonuje też takie pojęcie "pier***ec".
Zapoznałam się z ogromną ilością literatury na ten temat, bo w domu miałam podobnie jak ty. Panowie znajdują sobie wtedy takie "przyjaciółki", z którymi odkrywają "prawdy o życiu" i czasem dokonują "rewolucji", a czasem wracają do tych bezpiecznych przystani - żon z piekła rodem. wink
Ela210, może jesteś zdeterminowana, żeby z mężem zostać i przeczekać ten okres buntu, amoku czy jakkolwiek inaczej to nazwiesz, jednak współczuję tej jazdy. Ja rady nie dałam - i ... żyję sobie s p o k o j n i e   i wcale nieźle bez jm.

Przeklejam z wątku, który został zamknięty, jako zdublowany. Obawiam się, że masz rację, ze to kryzys wieku średniego. Przeczytałam parę tematów tak podobnych do tego co się u mnie dzieje, w tym wątek Viollace, ze nogi się pode mną ugięły. Nie mam siły na taką walkę jak ona, poza tym zniknęła z forum i mam przypuszczenie, że całe jej poświęcenie wobec niedojrzałości męża było daremne. Smutne to wszystko- widzę jedną wspólną cechę dla sióstr w niedoli- Panowie mieli za dobrze w zwiazkach, nie stała nad nimi żona hetera i w .... sie im poprzewracało. Dzieciństwo z problemami też dobrze nie wróży..Jak widać terapia też nie pomaga. 
Kto wynajdzie na to tabletkę, zarobi więcej niż na wiagrze..

23

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
Ela210 napisał/a:

Nie mam siły na taką walkę jak ona, poza tym zniknęła z forum i mam przypuszczenie, że całe jej poświęcenie wobec niedojrzałości męża było daremne. (...)Dzieciństwo z problemami też dobrze nie wróży.

Nie znam wspomnianego przez Ciebie wątku, jednak mam taką konkluzję, iż poświęcać się nie warto. Nigdy i w żadnej dziedzinie. To się zawsze źle kończy dla poświęcającego się. Naiwni-poświęcający się nadaremnie czasem czekają na wdzięczność.

Niedojrzały partner to koszmar. Po prostu koszmar. Jest się wtedy obarczonym "dodatkowym dzieckiem". Niektórzy to lubią, ja od tego po moich doświadczeniach spadam w podskokach. Mężczyzna powinien być partnerem, oparciem dla kobiety, nie obciążeniem.

Czasem po latach odzywa się trudna przeszłość, traumy z dzieciństwa, nieprzepracowana dziecięca złość i gniew. Znajdują one swoje ujście w najmniej spodziewanym momencie-tak może być i tutaj.

Mój szalejący niegdyś jm powiedział mi: "Nie walcz ze mną o mnie". Wtedy nie rozumiałam tego i chciałam walczyć, bo tak robię, jak mi na czymś zależy. Jednak on miał rację ostrzegając mnie przed walką skazaną z góry na porażkę.

Ela210, zawalczyć możesz. O siebie.

"What's for you, won't go by you"means that if God (or Fate, or Providence, or whatever you believe in) intends you to have something, you will get it. In other words "relax, don't scrabble about desperately trying to make things happen; if they are meant to happen they will, and if they aren't they won't".

24

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
Ela210 napisał/a:

Taką mam refleksję na temat związków- jedni kochają za coś, a inni mimo wszystko. wcześniej czy później sie o tym dowiadujemy

Każdy kocha za coś. Inaczej partnerzy byliby wybierani na chybił trafił.

25

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
WaltonSimons napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Taką mam refleksję na temat związków- jedni kochają za coś, a inni mimo wszystko. wcześniej czy później sie o tym dowiadujemy

Każdy kocha za coś. Inaczej partnerzy byliby wybierani na chybił trafił.

Ależ są wybierani na chybił trafił smile często racjonalnie nie da się wytłumaczyć co ludzi do siebie przyciąga. Sa też tacy, którzy kochają za korzyści dla siebie, które widzą w innych. Ostatnio mój mąż zapytał- Co Ty właściwie masz mi do zaoferowania? - NIC!

26 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-01-17 10:04:26)

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
Ela210 napisał/a:

Ależ są wybierani na chybił trafił smile często racjonalnie nie da się wytłumaczyć co ludzi do siebie przyciąga.

Jak ich coś do siebie przyciąga, to nie są wybierani na chybił trafił, tylko na to, co ich przyciąga smile

gdyby kochało się "za nic", to chciałbym pokochać moją nieatrakcyjną koleżankę, bo byłaby idealną partnerką. Niestety, nic z tego, bo zakochać się można za coś. Obojętnie, czy za oczy, wygląd, charakter, czy metafizyczne "to coś" - COŚ musi zaskoczyć.

Ela210 napisał/a:

Ostatnio mój mąż zapytał- Co Ty właściwie masz mi do zaoferowania? - NIC!

Ciekawe, czy zapytany dzień po ślubie też by tak powiedział.

27 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond (2017-01-17 12:30:22)

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
Ela210 napisał/a:

Ostatnio mój mąż zapytał- Co Ty właściwie masz mi do zaoferowania? - NIC!

Ale cham ...

Ela210, odwróć adresata tego pytania!

edit

Współczuję przychodzenia do takiego domu po pracy i Tobie i dzieciom. Ela210, w domu masz sajgon. Tak się długo nie da wytrzymać, z takimi zaczepkami, absurdalnymi zarzutami ... Zachęć męża do wyprowadzki - chroń siebie.  Ty sobie dasz radę. Ogarniesz wszystko. Finanse też.

"What's for you, won't go by you"means that if God (or Fate, or Providence, or whatever you believe in) intends you to have something, you will get it. In other words "relax, don't scrabble about desperately trying to make things happen; if they are meant to happen they will, and if they aren't they won't".

28

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
authority napisał/a:

Zawsze można nagrać rozmowę np z pomocą detektywa.

Autohority http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif dawno nikt tak mnie nie ubawł jak Ty.
Teraz tylko musisz dedektywowi dać czapkę niewidkę to wtedy nagra rozmowę.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

29

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Droga Ela210, bardzo współczuję Ci, że znalazłaś się w takiej sytuacji. Ja, niestety, jestem po drugiej stronie barykady, że tak to ujmę. Miesiąc temu powiedziałam mężowi, że go nie kocham i chcę odejść. Nie mam mu nic do zarzucenia, to wspaniały człowiek, ja zawiodłam, poznałam kogoś innego i w porę nie obroniłam się przed tym uczuciem. Mąż nie ma o niczym pojęcia. W domu starałam się być dobrą żoną, dbałam o dom. Tego drugiego poznałam w pracy, szarpaliśmy się z tym uczuciem od początku, raz ja próbowałam zakończyć tę znajomość innym razem on. Za każdym razem ogarniała mnie czarna rozpacz i panika, że już go nigdy nie zobaczę, a jednocześnie odgrywałam się na nim za to co zrobiliśmy, uważałam, że mam prawo by nas karać. W końcu powiedziałam sobie dość i postanowiłam podjąć tę trudną rozmowę z mężem. Nie spałam kilka nocy, nie jadłam, nie potrafiłam wyobrazić sobie twarzy męża kiedy Mu mówię, że chcę zakończyć to małżeństwo. Postanowiłam nie mówić Mu o prawdziwym powodzie rozstania. Nie, fizycznie go nie zdradzałam, ale uczuciowo od dawna należę już do kogoś innego, więc jakakolwiek dyskusja na temat czyja wina jest tutaj zbędna. Co innego przysięgałam mężowi i to ja nie dotrzymałam słowa. Nie wiem czy dobrze robię nie mówiąc Mu, że poznałam kogoś, ale postanowiłam, że sama wypiję to piwo, którego nawarzyłam, wyrzuty sumienia i tak nie dadzą mi spokoju do końca życia, nie chcę, żeby ktokolwiek mnie rozgrzeszał czy wybaczał czy głupio tłumaczył, że wina zawsze leży po obu stronach. Nie chcę by mój mąż czuł się jeszcze gorzej niż w tej chwili, że jest gorszy od kogoś innego. Wiem, że zawiodłam na całej linii i nie szukam dla siebie usprawiedliwienia. Nie wiem też czy uda mi się zbudować związek z tym drugim. Bardzo tego pragnę, ale wiem, że na cudzym nieszczęściu nie da się zbudować własnego szczęścia. Wiem jedynie, że to co kiedyś czułam do męża zniknęło bezpowrotnie i nie mogę Go dłużej oszukiwać i unieszczęśliwiać.
Po naszej rozmowie mąż był w szoku, zupełnie nie spodziewał się tego wszystkiego. Później zaczął szaleć i rozpaczać, a mi pękało serce z bólu. Na tę chwilę mieszkamy razem, obiecałam Mu, że dam Mu czas na oswojenie się z tą sytuację, ale już wiem, że to nie jest właściwa decyzja, bo On ciągle ma nadzieję, że jednak damy sobie radę. Ze mną obok nie stanie na nogi, nie zaakceptuje tego co się stało.
Wiem, że moja sytuacja jest inna, ale Ty też musisz zmusić męża do wyprowadzki. Mieszkając z Tobą będzie tylko wyładowywał na Tobie swoje frustracje, a Ty nie będziesz miała okazji by zacząć układać swoje życie od nowa. Jeżeli jest jeszcze dla Was cień szansy to nie złapiecie go mieszkając razem. Odejść od osoby z którą spędziło się tyle lat jest niezwykle trudno. Mną też szarpią różne emocje. Jednego dnia denerwuję się na męża, wściekam, że ciągle muszę do Niego wracać i wałkować temat od początku, innym razem widzę w Nim rozbitego, zagubionego człowieka i pragnę Mu pomóc, w jakiś sposób zagłuszając też swoje wyrzuty sumienia i to jest okropne. Oboje nie jemy, nie śpimy, żyjemy jak zombie w jakimś chorym stanie zawieszenia. Co dzień modlę się, by On zaczął być znowu szczęśliwy, a On uspakaja się tylko wtedy gdy widzi mnie miłą i uśmiechniętą.
Ela210, zawalcz o siebie, nie żyj tylko nadzieją, że mąż do Ciebie wróci, bo być może tak się nie stanie. Zasługujesz na coś więcej niż taka wegetacje u boku kogoś, kto sam nie wie czego chce. Być może faktycznie kogoś poznał, może się z tym szarpie albo jego oczekiwania nie pokrywają się z oczekiwaniami tej drugiej osoby i po prostu nie ma dokąd odejść choćby chciał. To by tłumaczyło jego wybuchy gniewu i nienawiści w stosunku do Twojej osoby. A może ma kryzys emocjonalny bez udziału innej kobiety i Twoja dobroć wzbudza w nim poczucie winy i rodzi frustracje. Tak czy inaczej Twoje trwanie przy nim nie da Wam niczego dobrego.

30 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-01-20 13:54:11)

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
Margo101 napisał/a:

Droga Ela210, bardzo współczuję Ci, że znalazłaś się w takiej sytuacji. Ja, niestety, jestem po drugiej stronie barykady, że tak to ujmę. Miesiąc temu powiedziałam mężowi, że go nie kocham i chcę odejść. Nie mam mu nic do zarzucenia, to wspaniały człowiek, ja zawiodłam, poznałam kogoś innego i w porę nie obroniłam się przed tym uczuciem. Mąż nie ma o niczym pojęcia. W domu starałam się być dobrą żoną, dbałam o dom. Tego drugiego poznałam w pracy, szarpaliśmy się z tym uczuciem od początku, raz ja próbowałam zakończyć tę znajomość innym razem on. Za każdym razem ogarniała mnie czarna rozpacz i panika, że już go nigdy nie zobaczę, a jednocześnie odgrywałam się na nim za to co zrobiliśmy, uważałam, że mam prawo by nas karać. W końcu powiedziałam sobie dość i postanowiłam podjąć tę trudną rozmowę z mężem. Nie spałam kilka nocy, nie jadłam, nie potrafiłam wyobrazić sobie twarzy męża kiedy Mu mówię, że chcę zakończyć to małżeństwo. Postanowiłam nie mówić Mu o prawdziwym powodzie rozstania. Nie, fizycznie go nie zdradzałam, ale uczuciowo od dawna należę już do kogoś innego, więc jakakolwiek dyskusja na temat czyja wina jest tutaj zbędna. Co innego przysięgałam mężowi i to ja nie dotrzymałam słowa. Nie wiem czy dobrze robię nie mówiąc Mu, że poznałam kogoś, ale postanowiłam, że sama wypiję to piwo, którego nawarzyłam, wyrzuty sumienia i tak nie dadzą mi spokoju do końca życia, nie chcę, żeby ktokolwiek mnie rozgrzeszał czy wybaczał czy głupio tłumaczył, że wina zawsze leży po obu stronach. Nie chcę by mój mąż czuł się jeszcze gorzej niż w tej chwili, że jest gorszy od kogoś innego. Wiem, że zawiodłam na całej linii i nie szukam dla siebie usprawiedliwienia. Nie wiem też czy uda mi się zbudować związek z tym drugim. Bardzo tego pragnę, ale wiem, że na cudzym nieszczęściu nie da się zbudować własnego szczęścia. Wiem jedynie, że to co kiedyś czułam do męża zniknęło bezpowrotnie i nie mogę Go dłużej oszukiwać i unieszczęśliwiać.
Po naszej rozmowie mąż był w szoku, zupełnie nie spodziewał się tego wszystkiego. Później zaczął szaleć i rozpaczać, a mi pękało serce z bólu. Na tę chwilę mieszkamy razem, obiecałam Mu, że dam Mu czas na oswojenie się z tą sytuację, ale już wiem, że to nie jest właściwa decyzja, bo On ciągle ma nadzieję, że jednak damy sobie radę. Ze mną obok nie stanie na nogi, nie zaakceptuje tego co się stało.
Wiem, że moja sytuacja jest inna, ale Ty też musisz zmusić męża do wyprowadzki. Mieszkając z Tobą będzie tylko wyładowywał na Tobie swoje frustracje, a Ty nie będziesz miała okazji by zacząć układać swoje życie od nowa. Jeżeli jest jeszcze dla Was cień szansy to nie złapiecie go mieszkając razem. Odejść od osoby z którą spędziło się tyle lat jest niezwykle trudno. Mną też szarpią różne emocje. Jednego dnia denerwuję się na męża, wściekam, że ciągle muszę do Niego wracać i wałkować temat od początku, innym razem widzę w Nim rozbitego, zagubionego człowieka i pragnę Mu pomóc, w jakiś sposób zagłuszając też swoje wyrzuty sumienia i to jest okropne. Oboje nie jemy, nie śpimy, żyjemy jak zombie w jakimś chorym stanie zawieszenia. Co dzień modlę się, by On zaczął być znowu szczęśliwy, a On uspakaja się tylko wtedy gdy widzi mnie miłą i uśmiechniętą.
Ela210, zawalcz o siebie, nie żyj tylko nadzieją, że mąż do Ciebie wróci, bo być może tak się nie stanie. Zasługujesz na coś więcej niż taka wegetacje u boku kogoś, kto sam nie wie czego chce. Być może faktycznie kogoś poznał, może się z tym szarpie albo jego oczekiwania nie pokrywają się z oczekiwaniami tej drugiej osoby i po prostu nie ma dokąd odejść choćby chciał. To by tłumaczyło jego wybuchy gniewu i nienawiści w stosunku do Twojej osoby. A może ma kryzys emocjonalny bez udziału innej kobiety i Twoja dobroć wzbudza w nim poczucie winy i rodzi frustracje. Tak czy inaczej Twoje trwanie przy nim nie da Wam niczego dobrego.

Droga Margo 101 Nie muszę mojego męża zmuszać do wyprowadzki i nie żyję nadzieją jego powrotu. Niespecjalnie wzrusza mnie też, ze nie spałaś przez kilka nocy. Smutne jest tylko to, że są na świecie tacy ludzie jak Ty i mój mąż, na tyle egocentryczni i zapewne niedowartosciowani, by wtedy, gdy pojawi się problem w związku, skupić się tylko na swoich przeżyciach, bo mój mąż, podobnie jak i Ty nie szukał rozwiązania, tylko stwierdził, ze równie dobrze mogę być dla niego drugą opcją. Ja w moim zyciu miałam wielu zapatrzonych we mnie mężczyzn i uwierz, mój mąż Aniołem nie był - ale ZAWSZE był dla mnie 1 szą opcją i ON był osobą do rozważań na temat mojego związku. A teraz jest olbrzymie rozczarowanie, tak jak i u Twojego męża- po prostu zawód małżonkiem- próba zrozumienia, którą uważacie za żałosną. Ja dodatkowo mam dzieci, które cierpią- bo nastolatki dotyka to bardziej niż małe dzieci, więcej rozumieją. Fizyczna zdrada bolałaby mnie mniej, uwierz, niż to, że jak się okazuje już od dawna emocjonalnie ktoś był ważniejszy. Mój mąż, podejrzewam podobnie jak Ty, miał wielką potrzebę dowartościowywania się, sa tacy ludzie- dzieciństwo i sposób traktowania przez rodziców gra tu rolę.  I módl się za siebie smile)) nie za niego kobieto... I nie martw się, koniec życia, do którego będziesz mieć podobno wyrzuty sumienia, nadejdzie po zatrzaśnięciu przez Ciebie drzwi, zobaczysz, widziałam takie przypadki- nie przypuszczałąm, że mnie to dotyczy. Ja w kazdym razie nie myslę być dla mojego męża drugim wyborem, myślę że Twój mąż dla Ciebie też nie- po prostu nie chce Cię skreślać za 1 akcję. To ON daje Ci czas, nie Ty jemu

31

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

"Droga Margo 101 Nie muszę mojego męża zmuszać do wyprowadzki i nie żyję nadzieją jego powrotu. Niespecjalnie wzrusza mnie też, ze nie spałaś przez kilka nocy. Smutne jest tylko to, że są na świecie tacy ludzie jak Ty i mój mąż, na tyle egocentryczni i zapewne niedowartosciowani, by wtedy, gdy pojawi się problem w związku, skupić się tylko na swoich przeżyciach, bo mój mąż, podobnie jak i Ty nie szukał rozwiązania, tylko stwierdził, ze równie dobrze mogę być dla niego drugą opcją. Ja w moim zyciu miałam wielu zapatrzonych we mnie mężczyzn i uwierz, mój mąż Aniołem nie był - ale ZAWSZE był dla mnie 1 szą opcją i ON był osobą do rozważań na temat mojego związku. A teraz jest olbrzymie rozczarowanie, tak jak i u Twojego męża- po prostu zawód małżonkiem- próba zrozumienia, którą uważacie za żałosną. Ja dodatkowo mam dzieci, które cierpią- bo nastolatki dotyka to bardziej niż małe dzieci, więcej rozumieją. Fizyczna zdrada bolałaby mnie mniej, uwierz, niż to, że jak się okazuje już od dawna emocjonalnie ktoś był ważniejszy. Mój mąż, podejrzewam podobnie jak Ty, miał wielką potrzebę dowartościowywania się, sa tacy ludzie- dzieciństwo i sposób traktowania przez rodziców gra tu rolę.  I módl się za siebie smile)) nie za niego kobieto... I nie martw się, koniec życia, do którego będziesz mieć podobno wyrzuty sumienia, nadejdzie po zatrzaśnięciu przez Ciebie drzwi, zobaczysz, widziałam takie przypadki- nie przypuszczałąm, że mnie to dotyczy. Ja w kazdym razie nie myslę być dla mojego męża drugim wyborem, myślę że Twój mąż dla Ciebie też nie- po prostu nie chce Cię skreślać za 1 akcję. To ON daje Ci czas, nie Ty jemu"

Przykro mi, że tak odebrałaś mój wpis. Absolutnie nie uważam jakichkolwiek prób zrozumienia tego wszystkie przez mojego męża czy Ciebie za żałosne. Nie oczekuję też jakiekolwiek zrozumienia z Twojej strony, ale nie znasz mnie więc nie oceniaj zbyt pochopnie. Ty cierpisz, bo zawiodłaś się na swoim mężu, ja, bo kogoś zawiodłam. I to nie będzie łatwiejsze po "zatrzaśnięciu przeze mnie drzwi". 
Mam nadzieję, że uda Wam się to wszystko poukładać. Pozdrawiam.

32

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Margo, dlaczego nie wyprowadzisz się z domu od męża skoro widzisz, ze ta sytuacja jest dla niego bardzo trudna i niszczy go wewnętrznie?
Jeśli go szanujesz - jak twierdzisz, to przerwij to cierpienie i odejdź. Jemu będzie się łatwiej pozbierać i jest to spójne z tym co radzisz Eli

Ela210
masz jaja kobieto :-)
Trzymaj się jesteś silna i poradzisz sobie, to Twój maż jest frajerem ..

33

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

"Margo, dlaczego nie wyprowadzisz się z domu od męża skoro widzisz, ze ta sytuacja jest dla niego bardzo trudna i niszczy go wewnętrznie?
Jeśli go szanujesz - jak twierdzisz, to przerwij to cierpienie i odejdź. Jemu będzie się łatwiej pozbierać i jest to spójne z tym co radzisz Eli"

Od kilku lat mieszkamy w obcym mieście i wynajmujemy mieszkanie, nie mamy tu za dużo znajomych ani żadnej rodziny. Mąż poprosił o trochę czasu, bo nie chciał zostać tu sam. W przyszłym roku mieliśmy wrócić do naszego rodzinnego miasta i do własnego mieszkania. Dopiero po pewnym czasie uświadomiłam sobie jak to wspólne przebywanie w jednym domu Go niszczy. Myślę, że On liczył na to, że to przejściowy kryzys. Podjęłam już decyzję o wyprowadzce, tak będzie najlepiej w obecnej sytuacji.

34

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Margo i to jest dobra decyzja. Takie "litowanie się" nad partnerem, którego pragnie się zostawić jest niemoralne. Czy macie dzieci, a jeśli tak to z kim one będą?

35

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

"Margo i to jest dobra decyzja. Takie "litowanie się" nad partnerem, którego pragnie się zostawić jest niemoralne. Czy macie dzieci, a jeśli tak to z kim one będą?"

Dziękuję za szczerość. Nie mamy dzieci. Planowaliśmy kilka lat temu, ale nie wyszło.

36

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa
Margo101 napisał/a:

Przeczytałam Twoją historię i jest mi potwornie wstyd, za siebie. Od kilku tygodni próbuję gdzieś wylać moje żale z powodu rozstania, którego doświadczyłam. Miłość mojego życia, najpiękniejsza jaka mogła przyjść. Zakochaliśmy się w sobie 10 lat temu, byliśmy bardzo młodzi. Dał mi wszystko czego potrzebowałam. Mam ciężki charakter po bardzo ciężkich rodzinnych przejściach, ale On to akceptował. Akceptował moje humory, ucieczki i kłótnie. Zawsze otaczał opieką i troską. Mieliśmy razem zamieszkać, mieć dziecko, a ja ciągle zwlekałam. Bałam się, że gdy oddam Mu całą siebie On odejdzie. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Jakiś rok temu zaczął się oddalać, a ja nie zrobiłam nic. Czułam frustrację i złość, aż do kłotni miesiąc temu kiedy wykrzyczał mi, że nie dostał nic w zamian i chyba już mnie nie kocha. Dostałam potężnego kopa i zasłużyłam na to. Od tego czasu przeprowadziliśmy mnóstwo rozmów. Kiedy oddalam się On próbuje się zbliżyć, ale kiedy chcę namówić Go do powrotu twierdzi, że nie wie czy jeszcze będzie w stanie zaufać i nie wie co czuje. Któregoś dnia wykrzyczał, że nie przestał mnie kochać, ale gdy dochodzi do spokojnej rozmowy mówi, że nie wie, że potrzebuje czasu. Potwornie boję się, że Go straciłam. Byłam durną kobietą, która bała się życia i dopiero teraz jest gotowa czerpać z niego pełnymi garściami. Twierdzi, że jeszcze nie odszedł, ale potrzebuje czasu, a ja trwam i drżę, że ten czas dla mnie nie nadejdzie, że nie wykorzystałam swojej szansy. Wiem, że dużo ludzi napisze tu jaka byłam głupia i powinnam pozwolić Mu odejść, ale zdaję sobie sprawę ze swoich błędów. Ktoś kiedyś okrutnie mnie zepsuł, a On mnie naprawił. Dopiero teraz to zrozumiałam. Bez Niego nie mam nic i niczego innego nie chcę...

Margo to ty to pisałaś w wątku  "Faceta z wąsem"? bo jakoś inaczej mi to zabrzmiało niż to co napisałaś w wątku Eli

37

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Tak, Margo 101 to ta sama osoba. Mam identyczne odczucia jak azbestowa2.



Ela210, choć jesteś niewątpliwą ofiarą niedojrzałości, egoizmu i wcześniejszych nieprzepracowanych traum z dzieciństwa swojego męża, to zachowałaś zdrowy rozsądek i godność. Tu na forum znalazłam takie mądre zdanie, które mi kiedyś pomogło: Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś tylko opcją .

To prawda z tymi zamykającymi się drzwiami. Ten głośny trzask bywa ... otrzeźwiający. Jak taki pacjent jest w amoku, żadne, nawet najbardziej racjonalne argumenty do niego nie przemówią. Szkoda języka strzępić.

Bywa i tak, że kiedy pacjentowi wraca rozum, zdradzony /porzucony jest już hen, hen daleko...

"What's for you, won't go by you"means that if God (or Fate, or Providence, or whatever you believe in) intends you to have something, you will get it. In other words "relax, don't scrabble about desperately trying to make things happen; if they are meant to happen they will, and if they aren't they won't".

38

Odp: Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Ela214,
Niezależnie od tego co dopadlo męża, kryzys wieku średniego, czy DDD, czy też "przyjaciółka ", niezależnie od wkładu jaki ma,pseudo-terapeutka, zajmij się sobą.
Odsun się od męża, zaledwie toleruj jego osobę niekoniecznie zauwazaj.
Skup się na sobie, na Twoich potrzebach, pasjach.
Zrób SOBIE jakąś przyjemność, poszukaj zadowolenia.

Zarzut o braku "kariery " w Twoim kierunku...ciekawe jakby śpiewał gdyby miał w domu karierowiczke:)

Jeżeli możesz I nie koliduje Ci to z innymi zajęciami - zadbaj o swoje finanse, rozszerz działalność firmy.
Tak dla swojego spokoju, zadowolenia.

Wiesz...oni wracają do szczęśliwych, zadowolonych.
A nawet jeżeli nie, to warto taka być, nie być zależna od humorow
Męża.


Margo, to że nie powiedziałaś mężowi prawdy - naprawdę jesteś szczera kiedy twierdzisz że to z troski o,meza?
Przecież I tak się dowie prawdy po rozwodzie.
A wtedy dopiero go zranisz, bo poczuje się podwójnie oszukany,
Wtedy dopiero zacznie się jazda....
Szczególnie że teraz pewnie ma poczucie swojej winy, może nawet mu to sugerowalas.
Kiedy po rozwodzie dowie się prawdy, a przecież dowie się bo ujawnisz światu swój związek, to dopiero go zranisz.
Mam wrażenie, że raczej boisz się powiedzieć mu prawdę patrząc mu w oczy.
Raczej tchorzostwo....
Bo kiedy się dowie prawdy to nie będziesz musiała spojrzeć mu w oczy.

Posty [ 1 do 38 z 127 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie kocha po 22 latach małżeństwa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016