nie kocham go juz... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nie kocham go juz...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 50 ]

Temat: nie kocham go juz...

Jestesmy razem 9 lat. Mamy 10 miesięczna córkę.nie uklada nam sie od dluzszego czasu. Poprostu go nie kocham. Wypalilam się. On jest pracoholikiem... Nigdy go nie ma. Do tego mieszkamy zagranicą, jestem tu ciagle sama mam stany depresyjne. On nie chce wracac do kraju a ja nie chce tu żyć... Jestem na 100% pewna ze chcę odejść. Ale...boje sie. Ze nie da mi żyć, nie odpuści. Bede miala gdzie mieszkać z mała i wiem ze sobie poradze jednak boje sie zrobic ten pierwszy krok... Jak wyglada rozwód po ślubie cywilnym? Tak bardzo się boję ale chcę byc szczęśliwa. A z nim juz nie Bede

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nie kocham go juz...

matka mająca 10 miesięczne dziecko ma czas koncentrować się na rozwodzie?
Może zostaw dziecko mężowi, łatwiej Ci będzie znaleźć lokum i dać sobie radę, skoro tego najbardziej się boisz.

Jestem wolnym facetem smile

3

Odp: nie kocham go juz...

Chyba masz problem z czytaniem ze zrozumieniem Dunkis.  Autorka wyraźnie napisała że boi się reakcji męża a nie tego że sobie nie poradzi.  A Twoje pytanie odnośnie czasu matki jest po prostu żenujące.

Autorko a może rozmowa?

Reklama

4

Odp: nie kocham go juz...
szalona27 napisał/a:

Jestesmy razem 9 lat. Mamy 10 miesięczna córkę.nie uklada nam sie od dluzszego czasu. Poprostu go nie kocham. Wypalilam się. On jest pracoholikiem... Nigdy go nie ma. Do tego mieszkamy zagranicą, jestem tu ciagle sama mam stany depresyjne. On nie chce wracac do kraju a ja nie chce tu żyć... Jestem na 100% pewna ze chcę odejść. Ale...boje sie. Ze nie da mi żyć, nie odpuści. Bede miala gdzie mieszkać z mała i wiem ze sobie poradze jednak boje sie zrobic ten pierwszy krok... Jak wyglada rozwód po ślubie cywilnym? Tak bardzo się boję ale chcę byc szczęśliwa. A z nim juz nie Bede

Co znaczy "nie da mi żyć, nie odpuści"?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

5

Odp: nie kocham go juz...

Dunkis widac żeś facet..przeciagam to z myślą o dziecku bo wiem ze tu jest lepsza służba zdrowia i wszytsko tańsze...rozmowa nic nie daje...nie umiemy rozmawiac. Boje sie jego reakcji gdy powiem ze to koniec

6

Odp: nie kocham go juz...

On jest nerwowy. Boję sie wszystkiego chyba... Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji...

7

Odp: nie kocham go juz...

Słabe to jakieś.
Jak się rozwiedzie i wyprowadzi, to przecież dalej będzie sama, więc w sumie nic to nie zmieni, a może być tylko gorzej.
No chyba, że "Bede miala gdzie mieszkać z mała i wiem ze sobie poradze" oznacza "poznałam kogoś i chcę iść do niego" to zmienia postać rzeczy.
Tak więc ten no panie tego... jak to tam jest naprawdę?

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spieprzysz.

8

Odp: nie kocham go juz...
troublemaker napisał/a:

Chyba masz problem z czytaniem ze zrozumieniem Dunkis.  Autorka wyraźnie napisała że boi się reakcji męża a nie tego że sobie nie poradzi.  A Twoje pytanie odnośnie czasu matki jest po prostu żenujące.

Autorko a może rozmowa?

Jak się boi pierwszego kroku to boi się wszystkiego ... zresztą sama napisała tuz wyżej... chyba lepiej to rozumiem niż Ty czytasz troublemaker... ja rozumiem, ty tylko czytasz słowa

Jestem wolnym facetem smile

9

Odp: nie kocham go juz...

Chodzi o.to ze w Polsce mam rodzinę i przyjaciół. A tu nie. Nie lubię byc sama... Zresztą to nie o to chodzi. Jak mam się za to zabrać? Powiedzieć mu wprost ze to koniec i wyjechac?

10

Odp: nie kocham go juz...

Ludzie od dłuższego czasu? tzn od kiedy jest dziecko = 10 miesięcy? od czasu ciąży + 9 miesięcy?  ..... jakie to dłużej wobec 9 lat bycia ze sobą? A jak wcześniej to po co była ta ciąża? Wpadka = bezmyślność, dzisiaj to już nie przypadek dla kogoś kto jest 9 lat z kimś. A jeśli nawet no to ... jest jeszcze dziecko. No ale może tam gdzieś jakiś romans po drodze jeszcze był. Matka 10 miesięcznego dziecka która myśli o odejściu... a nie skupia się na dziecku i odbudowaniu dla niego relacji... dziwne to

Jestem wolnym facetem smile

11 Ostatnio edytowany przez anderstud (2017-01-10 13:11:31)

Odp: nie kocham go juz...
szalona27 napisał/a:

Chodzi o.to ze w Polsce mam rodzinę i przyjaciół. A tu nie. Nie lubię byc sama... Zresztą to nie o to chodzi. Jak mam się za to zabrać? Powiedzieć mu wprost ze to koniec i wyjechac?

Powiem Ci tak młoda damo, ja na jego miejscu bym w to nie uwierzył, że to ot tak po prostu koniec i już. Albo jest coś na rzeczy i nie mówisz nam tutaj wszystkiego,
albo masz chwilowy dół i podejmujesz pochopnie bardzo ważną dla całej waszej trójki decyzję, której już nie będziesz mogła zmienić, jeśli on da Ci odejść i ułoży sobie życie.
Ile ma ten maluszek, 10 miesięcy? No to kiedy zaszłaś w ciążę, półtora roku temu? I wtedy było dobrze, a dzisiaj już nic do męża nie czujesz i chcesz od niego odejść?
Dla mnie to jest albo jakaś naciągana historia (i jednak jest ktoś trzeci w tym układzie) albo nieprzemyślana do końca decyzja (której pewnie bardzo szybko pożałujesz)

Dunkis napisał/a:

Ludzie od dłuższego czasu? tzn od kiedy jest dziecko = 10 miesięcy? od czasu ciąży + 9 miesięcy?  ..... jakie to dłużej wobec 9 lat bycia ze sobą? A jak wcześniej to po co była ta ciąża? Wpadka = bezmyślność, dzisiaj to już nie przypadek dla kogoś kto jest 9 lat z kimś. A jeśli nawet no to ... jest jeszcze dziecko. No ale może tam gdzieś jakiś romans po drodze jeszcze był. Matka 10 miesięcznego dziecka która myśli o odejściu... a nie skupia się na dziecku i odbudowaniu dla niego relacji... dziwne to

No dokładnie.

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spieprzysz.

12

Odp: nie kocham go juz...
Dunkis napisał/a:

Ludzie od dłuższego czasu? tzn od kiedy jest dziecko = 10 miesięcy? od czasu ciąży + 9 miesięcy?  ..... jakie to dłużej wobec 9 lat bycia ze sobą? A jak wcześniej to po co była ta ciąża? Wpadka = bezmyślność, dzisiaj to już nie przypadek dla kogoś kto jest 9 lat z kimś. A jeśli nawet no to ... jest jeszcze dziecko. No ale może tam gdzieś jakiś romans po drodze jeszcze był. Matka 10 miesięcznego dziecka która myśli o odejściu... a nie skupia się na dziecku i odbudowaniu dla niego relacji... dziwne to

A jeśli sie kogoś nie kocha? To warto sie męczyć? Nie rób ze mnie czlowieku złej matki. Jestem nieszczęśliwa w tym związku Przeciez tak bywa prawda? Mam udawac radosną żonę? Ze wszytsko jest ok? Gdy w mezu nie mam od dawna wsparcia, zrozumienia lecz ciągła krytykę? Nic mi nie doradzasz naprawdę tylko oceniasz nie znając mnie, lepiej odpuść komentarze

13

Odp: nie kocham go juz...

Gdybyście nie mieli dziecka, to rozstanie jest (względnie) proste, albo zostawiasz mu wspólny majątek, albo wspólnie ustalacie jego podział. Macie jednak dziecko, a jeszczemąż ma pełne prawa rodzicielskie. Zatem do ustalenia jest opieka nad dzieckiem, miejsce jego pobytu, kontakty z dzieckiem rodzica, który nie będzie sprawował bezpośredniej opieki.

Jeszczemąż jest pracoholikiem. Hm... . Ma na utrzymaniu trzy osoby.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

14

Odp: nie kocham go juz...
szalona27 napisał/a:

Jestem nieszczęśliwa w tym związku Przeciez tak bywa prawda?

Bywa, prawda. Tylko nieszczęśliwym w związku człowiek nie staje się z dnia na dzień, a wy macie, tak dla przypomnienia, 10 miesięczne dziecko.
Skąd się ono na tym świecie wzięło? Jest owocem twojego cierpienia w nieszczęśliwym związku? No nikt Ci tu nie powie, że to się kupy trzyma.

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spieprzysz.

15

Odp: nie kocham go juz...
Wielokropek napisał/a:

Gdybyście nie mieli dziecka, to rozstanie jest (względnie) proste, albo zostawiasz mu wspólny majątek, albo wspólnie ustalacie jego podział. Macie jednak dziecko, a jeszczemąż ma pełne prawa rodzicielskie. Zatem do ustalenia jest opieka nad dzieckiem, miejsce jego pobytu, kontakty z dzieckiem rodzica, który nie będzie sprawował bezpośredniej opieki.

Jeszczemąż jest pracoholikiem. Hm... . Ma na utrzymaniu trzy osoby.

Ja mam swoje pieniadze z których utrzymuje dziecko.on pracuje po 20 godzin na dobe czy to normalne? Uwazam ze nie. Gada o pracy jak w jakims amoku...tylko o tym...

16

Odp: nie kocham go juz...
anderstud napisał/a:
szalona27 napisał/a:

Jestem nieszczęśliwa w tym związku Przeciez tak bywa prawda?

Bywa, prawda. Tylko nieszczęśliwym w związku człowiek nie staje się z dnia na dzień, a wy macie, tak dla przypomnienia, 10 miesięczne dziecko.
Skąd się ono na tym świecie wzięło? Jest owocem twojego cierpienia w nieszczęśliwym związku? No nikt Ci tu nie powie, że to się kupy trzyma.

Raz bywalo lepiej raz gorzej ale od jakiegos czasu jest zle... Czyli wedlug ciebie mam byc męczennica w tym zwiazku. Wedlug męża mam siedziec tylko w domu kazde wyjscie na głupia kawę to awantura... Toz to gorzej niz więzienie

17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-01-10 13:18:17)

Odp: nie kocham go juz...
szalona27 napisał/a:

(...) on pracuje po 20 godzin na dobe czy to normalne? (...)

To znaczy, że śpi po 3 godziny na dobę (o godzinę odliczam na dojazdy do i z pracy oraz posiłki)?
Jak może robić Ci awantury o wyjście na kawę, gdy nie ma go w domu?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

18

Odp: nie kocham go juz...
Wielokropek napisał/a:
szalona27 napisał/a:

(...) on pracuje po 20 godzin na dobe czy to normalne? (...)

To znaczy, że śpi po 3 godziny na dobę (o godzinę odliczam na dojazdy do i z pracy oraz posiłki)?
Jak może robić Ci awantury o wyjście na kawę, gdy nie ma go w domu?

Tak. Tyle śpi. Niedziele jest z nami. Gdy jestesmy w Polsce...on moze wszedzie jezdzic a ja nie moge nic

19

Odp: nie kocham go juz...

Będąc w pracy 20 godzin na dobę wie, że wychodzisz na kawę i robi ci o to awantury? W jaki sposób? Śledzi cię gps-em czy jak?

20

Odp: nie kocham go juz...
szalona27 napisał/a:

Ja mam swoje pieniadze z których utrzymuje dziecko.on pracuje po 20 godzin na dobe czy to normalne? Uwazam ze nie. Gada o pracy jak w jakims amoku...tylko o tym...

Nie ma to w tej chwili żadnego znaczenia. Jak chcesz go zostawić, to dobrym powodem będzie nawet to, że za głośno oddycha.

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spieprzysz.

21

Odp: nie kocham go juz...
szalona27 napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Ludzie od dłuższego czasu? tzn od kiedy jest dziecko = 10 miesięcy? od czasu ciąży + 9 miesięcy?  ..... jakie to dłużej wobec 9 lat bycia ze sobą? A jak wcześniej to po co była ta ciąża? Wpadka = bezmyślność, dzisiaj to już nie przypadek dla kogoś kto jest 9 lat z kimś. A jeśli nawet no to ... jest jeszcze dziecko. No ale może tam gdzieś jakiś romans po drodze jeszcze był. Matka 10 miesięcznego dziecka która myśli o odejściu... a nie skupia się na dziecku i odbudowaniu dla niego relacji... dziwne to

A jeśli sie kogoś nie kocha? To warto sie męczyć? Nie rób ze mnie czlowieku złej matki. Jestem nieszczęśliwa w tym związku Przeciez tak bywa prawda? Mam udawac radosną żonę? Ze wszytsko jest ok? Gdy w mezu nie mam od dawna wsparcia, zrozumienia lecz ciągła krytykę? Nic mi nie doradzasz naprawdę tylko oceniasz nie znając mnie, lepiej odpuść komentarze

Masz malutkie dziecko, jestes sama, daleko od rodziny I przyjaciol, pewnie zmeczona (opieka nad dzieckiem to ciezka praca), zniechecona.
Nie podejmuje w obecnej chwili zadnych decyzji - dobrze sie zastanow czego chcesz.
Wyjedz na troche do Polski - moze troche ochloniesz I spokojnie zastanowisz sie jakie podjac kroki.
Rozwiesc sie jest najlatwiej, ale los samotnej matki wcale nie jest lekki.

22

Odp: nie kocham go juz...
Zorija napisał/a:

Będąc w pracy 20 godzin na dobę wie, że wychodzisz na kawę i robi ci o to awantury? W jaki sposób? Śledzi cię gps-em czy jak?

Gdy jestesmy na urlopie w Polsce robi mi o to awantury. Dla niego kobieta powinna tylko siedzieć w domu i rodzic dzieci.

23

Odp: nie kocham go juz...
Kasia-Kicia napisał/a:
szalona27 napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Ludzie od dłuższego czasu? tzn od kiedy jest dziecko = 10 miesięcy? od czasu ciąży + 9 miesięcy?  ..... jakie to dłużej wobec 9 lat bycia ze sobą? A jak wcześniej to po co była ta ciąża? Wpadka = bezmyślność, dzisiaj to już nie przypadek dla kogoś kto jest 9 lat z kimś. A jeśli nawet no to ... jest jeszcze dziecko. No ale może tam gdzieś jakiś romans po drodze jeszcze był. Matka 10 miesięcznego dziecka która myśli o odejściu... a nie skupia się na dziecku i odbudowaniu dla niego relacji... dziwne to

A jeśli sie kogoś nie kocha? To warto sie męczyć? Nie rób ze mnie czlowieku złej matki. Jestem nieszczęśliwa w tym związku Przeciez tak bywa prawda? Mam udawac radosną żonę? Ze wszytsko jest ok? Gdy w mezu nie mam od dawna wsparcia, zrozumienia lecz ciągła krytykę? Nic mi nie doradzasz naprawdę tylko oceniasz nie znając mnie, lepiej odpuść komentarze

Masz malutkie dziecko, jestes sama, daleko od rodziny I przyjaciol, pewnie zmeczona (opieka nad dzieckiem to ciezka praca), zniechecona.
Nie podejmuje w obecnej chwili zadnych decyzji - dobrze sie zastanow czego chcesz.
Wyjedz na troche do Polski - moze troche ochloniesz I spokojnie zastanowisz sie jakie podjac kroki.
Rozwiesc sie jest najlatwiej, ale los samotnej matki wcale nie jest lekki.

Bylam bez niego ostatnio 2 miesiące w polsce i nawet nie tesknilam... Wypalenie totalne

24 Ostatnio edytowany przez troublemaker (2017-01-10 13:28:58)

Odp: nie kocham go juz...

Może to dla kogoś ciężkie do zrozumienia ale jak pojawią się dziecko wiele się zmienia. Nie tylko zachowanie rodziców ale także ich oczekiwania względem siebie. Jestem w stanie uwierzyć że można być nieszczęśliwym i już nie  kochać męża mając 10 miesięczne dziecko.  I uważam że sztuczne podtrzymywanie związku dla "dobra" dziecka jest rozwiązaniem krzywdzącym wszystkich.
Dunkis to może zacznij czytać słowa autorki!  Boi się pierwszego kroku bo boi się reakcji męża a nie tego że sobie nie poradzi.

25

Odp: nie kocham go juz...

Też uważam, że nic na siłę. Lepiej uwolnić i siebie i swojego męża. Tak, jego też. Nie ma nic gorszego niż bycie oszukiwanym i to przez najbliższą osobę.
Szkoda tylko, że w tym wszystkim jest malutkie dziecko.... szybko poszło, skoro dzieciak nie ma jeszcze roku... albo jesteście mega-niedojrzali, albo nieodpowiedzialni... ty, albo oboje...

Dunkis, popieram przedmówczynię - lepiej czytać to co Autorka napisała, zamiast "rozumieć" to, o czym w jej postach nie ma ani słowa.

26

Odp: nie kocham go juz...
troublemaker napisał/a:

Może to dla kogoś ciężkie do zrozumienia ale jak pojawią się dziecko wiele się zmienia. Nie tylko zachowanie rodziców ale także ich oczekiwania względem siebie. Jestem w stanie uwierzyć że można być nieszczęśliwym i już nie  kochać męża mając 10 miesięczne dziecko.  I uważam że sztuczne podtrzymywanie związku dla "dobra" dziecka jest rozwiązaniem krzywdzącym wszystkich.
Dunkis to może zacznij czytać słowa autorki!  Boi się pierwszego kroku bo boi się reakcji męża a nie tego że sobie nie poradzi.

Jedna normalna odpowiedź...dziękuję

27

Odp: nie kocham go juz...

Posłuchajcie... Tez szkoda mi mojego dziecka i zawsze chcialam by miala normalna rodzinę. Jednak wyszlo tak a nie inaczej. Mam byc na siłę z czlowiekiem ktorego nie kocham? Umielibyscie tak żyć? Zapewne wszyscy jesteście w szczesliwych i szczerych zwiazkach i chwała Bogu, jednak nie każdemu się tak w zyciu uklada. Żałuję ze wzielam z nim ślub. To bylo nieodpowiedzialne. Czasu nie cofne. Nie linczujcie mnie za to że jest w tym wszystkim małe dziecko...wiem o tym... Chcę dla mojej córki jak najlepiej bo kocham ja ponad zycie ale ja też chcę byc w koncu szczesliwa

28

Odp: nie kocham go juz...

Zacytuję:

Wielokropek napisał/a:

Gdybyście nie mieli dziecka, to rozstanie jest (względnie) proste, albo zostawiasz mu wspólny majątek, albo wspólnie ustalacie jego podział. Macie jednak dziecko, a jeszczemąż ma pełne prawa rodzicielskie. Zatem do ustalenia jest opieka nad dzieckiem, miejsce jego pobytu, kontakty z dzieckiem rodzica, który nie będzie sprawował bezpośredniej opieki. (...)

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

29 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-01-10 13:54:57)

Odp: nie kocham go juz...
szalona27 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Będąc w pracy 20 godzin na dobę wie, że wychodzisz na kawę i robi ci o to awantury? W jaki sposób? Śledzi cię gps-em czy jak?

Gdy jestesmy na urlopie w Polsce robi mi o to awantury. Dla niego kobieta powinna tylko siedzieć w domu i rodzic dzieci.

I Ty przez 9 lat małżeństwa z nim nie wiedziałaś, jakie on ma poglądy na sprawę? I jeszcze czas narzeczeństwa dochodzi...

Nie mozesz sobie w Polsce wyjść na kawę i to jest Twój powód?

A jak jesteście u siebie, tj za granicą, to chyba możesz? Przecież on nawet o tym nie wie.

Chciałabym też znać odpowiedzi na pytania, które zadano wyżej, mianowicie macie 10-miesięczne dziecko plus 9 miesięcy ciąży, to jest trochę ponad półtora roku - skoro zaszłaś w tę ciążę, to chyba tak źle między Wami nie było, a i facet w tym swoim pracoholizmie czas znalazł na to, żeby Cię bzyknąć. Coś w tej historii jest strasznie naciągane. Nawet jeśli zepsuło się niedawno, to chyba warto spróbować to naprawić? A nie od razu pakować walizkę...

Hell is other people

30 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-01-10 13:58:20)

Odp: nie kocham go juz...
szalona27 napisał/a:

Posłuchajcie... Tez szkoda mi mojego dziecka i zawsze chcialam by miala normalna rodzinę. Jednak wyszlo tak a nie inaczej. Mam byc na siłę z czlowiekiem ktorego nie kocham? Umielibyscie tak żyć? Zapewne wszyscy jesteście w szczesliwych i szczerych zwiazkach i chwała Bogu, jednak nie każdemu się tak w zyciu uklada. Żałuję ze wzielam z nim ślub. To bylo nieodpowiedzialne. Czasu nie cofne. Nie linczujcie mnie za to że jest w tym wszystkim małe dziecko...wiem o tym... Chcę dla mojej córki jak najlepiej bo kocham ja ponad zycie ale ja też chcę byc w koncu szczesliwa

Wyboldowałam w twoim wpisie fragment. Nieodpowiedzialne to było zrobienie sobie dziecka z człowiekiem, którego nie kochałaś.
Chyba że chcesz powiedzieć, że byłaś z nim z miłości przez 9 lat, a odkochałaś się w ciągu ostatniego roku.

Nie, nikt cię nie namawia do trwania w tym stanie. Wręcz przeciwnie - każdy pisze, żebyś odeszła dla dobra wszystkich. Jest tylko kwestia dziecka...  i jego ojca, który ma prawo brać udział w wychowywaniu córki... Tymczasem ty, zdaje się, podjęłaś decyzję za wszystkich - i za ciężko pracującego męża i za malucha...

31 Ostatnio edytowany przez anderstud (2017-01-10 14:08:17)

Odp: nie kocham go juz...
szalona27 napisał/a:

Nie linczujcie mnie za to że jest w tym wszystkim małe dziecko...wiem o tym...

Nikt Cię nie linczuje za to, że jest w tym wszystkim małe dziecko, tylko ja na przykład chciałbym się dowiedzieć skąd to dziecko się wzięło,
bo na pewno nie spadło z księżyca ani bocian go nie przyniósł i w tym punkcie ckliwa historia o nieszczęśliwym małżeństwie zwyczajnie się rozjeżdża.
Osiem lat po ślubie decydujesz się na dziecko z tym swoim mężem, po czym kiedy mała przychodzi na świat, nagle stwierdzasz że od dawna męża nie kochasz...
No dziwne to wszystko i zastanawiające, nie sądzisz?

P.S.
Jeśli występuje w tej opowieści postać amanta, który zawrócił Ci w głowie i to dla niego chcesz porzucić męża, a myślę że tak właśnie jest,
to najprawdopodobniej za kilka miesięcy spotkamy się wszyscy w tym samym miejscu i będziemy czytać łzawe teksty o chęci powrotu do męża...
I na co Ci to?

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spieprzysz.

32

Odp: nie kocham go juz...
anderstud napisał/a:
szalona27 napisał/a:

Nie linczujcie mnie za to że jest w tym wszystkim małe dziecko...wiem o tym...

Nikt Cię nie linczuje za to, że jest w tym wszystkim małe dziecko, tylko ja na przykład chciałbym się dowiedzieć skąd to dziecko się wzięło,
bo na pewno nie spadło z księżyca ani bocian go nie przyniósł i w tym punkcie ckliwa historia o nieszczęśliwym małżeństwie zwyczajnie się rozjeżdża.
Osiem lat po ślubie decydujesz się na dziecko z tym swoim mężem, po czym kiedy mała przychodzi na świat, nagle stwierdzasz że od dawna męża nie kochasz...
No dziwne to wszystko i zastanawiające, nie sądzisz?

P.S.
Jeśli występuje w tej opowieści postać amanta, który zawrócił Ci w głowie i to dla niego chcesz porzucić męża, a myślę że tak właśnie jest,
to najprawdopodobniej za kilka miesięcy spotkamy się wszyscy w tym samym miejscu i będziemy czytać łzawe teksty o chęci powrotu do męża...
I na co Ci to?

Nie ma żadnego amanta... I nie będzie przez dlugi czas

33

Odp: nie kocham go juz...

Do mnie akurat argument o pracoholizmie jak najbardziej przemawia. Bylam kiedys z facetem, rowniez pracoholikiem. Mozna powiedziec ze pracowal calodobowo, bo od 6 rano telefony, potem gdzies w rozjazdach, w domu siedzial w gabinecie, jadl w gabinecie, do kibla z telefonem. A po nocach do samego rana telefony z filii z Australii, gdzie nie raz zrywal sie z lozka, cos wysylal, czytal oddzwanial. Kosmos. Skonczylo sie na dwoch oddzielnych sypialniach, bo sie nie wysypialam i po roku zwiazku w trojkacie (ja, on i telefon) powiedzialam dosc.

A cala reszta sie zgadzam.

A gdzie urodzilas? w Polsce czy w obecnym miejscu zamieszkania?

34

Odp: nie kocham go juz...

Widzę że nie mam co tu liczyć na pomoc :-)  dzieki wam serdeczne poradzę sobie sama...

35

Odp: nie kocham go juz...
kama_m napisał/a:

Do mnie akurat argument o pracoholizmie jak najbardziej przemawia. Bylam kiedys z facetem, rowniez pracoholikiem. Mozna powiedziec ze pracowal calodobowo, bo od 6 rano telefony, potem gdzies w rozjazdach, w domu siedzial w gabinecie, jadl w gabinecie, do kibla z telefonem. A po nocach do samego rana telefony z filii z Australii, gdzie nie raz zrywal sie z lozka, cos wysylal, czytal oddzwanial. Kosmos. Skonczylo sie na dwoch oddzielnych sypialniach, bo sie nie wysypialam i po roku zwiazku w trojkacie (ja, on i telefon) powiedzialam dosc.

A cala reszta sie zgadzam.

A gdzie urodzilas? w Polsce czy w obecnym miejscu zamieszkania?

Nie ma.nic fajnego w zyciu z takim człowiekiem... Kazdy zazdrosci ze jest pracowity ale wedlug mnie sa jakies granice...Rodzilam zagranicą.

36

Odp: nie kocham go juz...
szalona27 napisał/a:

Widzę że nie mam co tu liczyć na pomoc :-)  dzieki wam serdeczne poradzę sobie sama...

Bywa i tak, że się nie dostanie odpowiedzi, na którą się liczy.

To teraz na ZAKOŃCZENIE napisz prawdę : KIM JEST TEN DRUGI, nie-mąż?

Ja też obstawiam udział osoby trzeciej w tym "nieszczęściu."

37

Odp: nie kocham go juz...

No to tu moze sie pojawic problem. Nawet jezeli podejmiesz decyzje o rozstaniu i powrocie do Polski (tak wywnioskowalam, po tym jak napisalas ze czujesz sie samotna a w PL masz rodzine i przyjeciol), a on sie na to nie zgodzi, to mozesz miec problem z zabraniem dziecka. Wiem, ze takie panstwa jak Anglia, Niemcy, Belgia, Holandia latwo swoich obywateli nie wypuszczaja, jezeli nie ma na to zgody obojga rodzocow.

38

Odp: nie kocham go juz...

ok, ok... był pracoholikiem, nie było go w domu całe dnie i nie pozwalał wychodzić na kawę... powody są tongue
Tyle, że dziecko urodziło się po 8 latach życia z takim tyranem, chamem i despotą tongue  Po co? Tego tu większość nie może zrozumieć, a na to Autorka nie odpowiada - lepiej się obrazić...
Też stawiam na tego drugiego - jeśli nie "fizycznego" to przynajmniej już wyobrażanego...

Posty [ 1 do 38 z 50 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nie kocham go juz...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016