trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

witajcie,
od ponad pięciu lat byłam z facetem, po czterech się zaręczyliśmy, w międzyczasie się rozstaliśmy dwa razy, było dużo kłótni i niezrozumienia. Pierwsze mieszkanie było w czasie kiedy mieszkaliśmy razem z jego siostrą i ja miałam pretensje o brak prywatności, bo wchodziła kiedy chciała na balkon przez nasz pokój. On nie chciał ingerować, bo chyba stał po jej stronie. Chyba miał dość, zaczął więcej wychodzić do kumpli i wracał po piwkach tak co drugi dzień. Przyłapałam go też na kontaktach z dziewczyną, w której był niespełnienie zakochany i ona w nim też. Ciągnęło ich chyba kilka lat, ale jak ona wolna to on z kimś i na odwrót. On mnie wtedy wyrzucił  mieszkania. Po miesiącu wrócił i przeprosił. Było cudownie, wycieczki, spacerki, czułości, super, potem się do mnie wprowadził no i zaczęły się narzekania, że złe mieszkanie, że nie ta lokalizacja, kłótnie o bzdury, zostawił  mnie znowu. Wtedy bardzo przeżywałam, prosiłam, dzwoniłam, on też jakoś  specjalnie nie oponował, przychodził, był seks, ale mówił żebym sobie nic nie wyobrażała, potem zaczął się umawiać z innymi, cierpiałam bardzo. Po ok 7 miesiącach stwierdził, że chce być ze mną. Umawiał się, bo chciał zapomnieć, ale zdał sobie sprawę, że to ja jestem kobieta jego życia. No i niedługo potem się oświadczył, znowu było cudownie, ale ja miałam trochę dystansu do tego, nie chciałam tak szybko ślubu. Znowu był najcudowniejszym mężczyzną na świecie i było pięknie. Zaczął się okres intensywnej pracy u mnie i u niego, mieliśmy mało czasu dla siebie, nie znaleźliśmy czasu na wakacje. Po tym okresie stwierdził, że za mało się staram o niego, za dużo pracuję, że nie lubię jego rodziny (oni są bardzo negatywnie nastawieni więc rzeczywiście nie pałałam miłością, ale szacunek i uprzejmość w kontaktach zachowywałam), że się go czepiam itp. Od naszej piątej rocznicy we wrześniu, zaczął się oddalać, zaczęły się kłótnie, sporo pił, a na moje prośby i łzy mówił, że on tego nie robi, żeby mi było smutno, on chce się napić po prostu. Najpierw zdjęłam pierścionek i powiedzialam, żeby się ogarnął, jeszcze więcej pił i mu go oddałam;(  Potem jeszcze doszedł portal randkowy, gdzie podobno nic nie robił tylko sobie zainstalował. Zaczęły się dramatyczne kłótnie z wyzywaniem obustronnym, poprosiłam żeby się wyprowadził, bo tylko ryczałam. 

I co się okazało, że jak odszedł to też ryczę i tęsknię za nim, mam poczucie winy - bardzo emocjonalnie wszystko odbierałam i padło z mojej strony wiele okrutnych słów.
To już 2 tygodnie od wyprowadzki, nie proszę go o powrót, utrzymujemy kontakt, a może utrzymywaliśmy, bo wczoraj nie wytrzymałam - zaczął mi wypominać jak się starał, a ja nic nie robiłam, że on mi tyle pomagał a ja nie (co było nieprawdą), że go wykorzystywałam, że mi tylko o kasę chodzi (że o zarabianie - z czym się totalnie nie zgadzam, chce mieć na wszystko, ale nie że to jest najważniejsze i muszę mieć nie wiadomo ile) i że go nie doceniałam, że jedyne co dla niego robiłam to kanapki czasem do pracy i czasem mu koszule wyprasowałam. No i powiedziałam mu kilka słów o jego "idealności" i chyba się już nie odezwie.
Ja dużo sobie zarzucam, przez moją emocjonalność, jak coś był nie tak to często zamiast działać wpadałam w dołek, ale chyba go wspierałam, dbałam, pożyczałam kasę, samochód, wysłuchiwałam, radziłam, pomagałam.

Związek był bardzo "emocjonujący", ale ciągle go kocham.
Chyba musiałam się wypisać gdzieś...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

kobieta życia?
a to dobre big_smile big_smile big_smile

3

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
_v_ napisał/a:

kobieta życia?
a to dobre big_smile big_smile big_smile

Ostatnio często czytałam to forum, ty _v_ wydajesz się być taką mocno stąpająca, silną babką, ja przy Tobie to takie ciepłe kluchy... co wszystko muszą przepłakać, żałosne to strasznie, szczególnie jak się to pisze...

Bolesne dla mnie to rozstanie jest bardzo

Reklama

4

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

Czasami trzeba sobie popłakać, to nic złego, najlepiej jak nie zatrzymuje się emocji w sobie i dajemy sobie do nich prawo. Nie zawsze trzeba byś silnym, zaradnym, opanowanym, a szczególnie jest to trudne, kiedy dotyczy to uczuć i naszej sytuacji.

Moim zdaniem tego typu związki są męczące. Ja osobiście lubię relacje oparte na prostocie - nie przepadam za kłótniami, awanturami, wyzwiskami, wyrzutami, wypominaniem. Może to jest czas na to, żeby wyciągnęła z tego wnioski i też sama zmieniła swoje podejście, ale obawiam się, że "wypróbujesz" to już w nowym związku. Mogę się mylić, ale szkoda życia na takie wieczne "docieranie" się.

5

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
interlokutorka napisał/a:

Czasami trzeba sobie popłakać, to nic złego, najlepiej jak nie zatrzymuje się emocji w sobie i dajemy sobie do nich prawo. Nie zawsze trzeba byś silnym, zaradnym, opanowanym, a szczególnie jest to trudne, kiedy dotyczy to uczuć i naszej sytuacji.

Moim zdaniem tego typu związki są męczące. Ja osobiście lubię relacje oparte na prostocie - nie przepadam za kłótniami, awanturami, wyzwiskami, wyrzutami, wypominaniem. Może to jest czas na to, żeby wyciągnęła z tego wnioski i też sama zmieniła swoje podejście, ale obawiam się, że "wypróbujesz" to już w nowym związku. Mogę się mylić, ale szkoda życia na takie wieczne "docieranie" się.

Masz racje, takie zwiazki sa meczace, ani ja ani on tego nie chcieliśmy, a nie potrafilism sie dogadac. Czuje, ze jego decyzja jest ostateczna i juz szansy nie dostane i cierpie z tego powodu. Chcialabym z nim porozmawiac, ale nawet nie wiem co moglabym powiedzieć, zeby dal kolejna szanse, nie mam podstaw, ze nie popelnie juz tych samych bledow, bo wiem, ze to ciężka i dlugotrwala praca, chce ja podjac i zapisalam sie do psychologa. Czuje sie bezsilna, bo oprocz świętego spokoju i mojego usuniecia sie z jego zycia chyba nic nie moge mu dac dobrego...

Reklama

6

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

Ty jemu nie możesz dać nic dobrego? A co on Tobie może dać? Umawianie sie z innymi kobietami? Narzekanie na Twoje mieszkanie czy zabawianie się na portalach randkowych?
Twój związek jest podobny do mojego. Skoro dużo czytasz na tym forum to chyba zaczęłaś się zastanawiać czy czasem nie tkwiłaś w toksycznym związku? Ciężko to nazwać miłością...
Ja walczę o wolność i chyba uda mi się uciec od mojego "przecudownego"(zawsze jest taki gdy chce wrócić) faceta.
Powodzenia!

7

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
wrobelkarolina napisał/a:

Ty jemu nie możesz dać nic dobrego? A co on Tobie może dać? Umawianie sie z innymi kobietami? Narzekanie na Twoje mieszkanie czy zabawianie się na portalach randkowych?
Twój związek jest podobny do mojego. Skoro dużo czytasz na tym forum to chyba zaczęłaś się zastanawiać czy czasem nie tkwiłaś w toksycznym związku? Ciężko to nazwać miłością...
Ja walczę o wolność i chyba uda mi się uciec od mojego "przecudownego"(zawsze jest taki gdy chce wrócić) faceta.
Powodzenia!

nie wiem, nie sądzę, żeby on miał cechy toksycznego człowieka, może egoizm ale to dopiero w fazie jak mu przestawało zależeć i był sfrustrowany, także raczej nie. To bardziej ja już podchodzę z zaborczością, zazdrością i potrzebą kontroli.

8

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

Koleś  wracał  do ciebie  jak mu z innymi  nie  wychodziło  lub się  zdążył  wyszumieć ot to cała  jego  miłość. Wpędza Cię  teraz w poczcie  winy  bo chce  byś  się  kajała  i przeprosiła. Mam  wrażenie  ,że  nie  masz  siły  z nim  zerwać  i za  chwilę  będziesz  go  przepraszać  i do niego  wrócisz.

9

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
rozaliaaaa napisał/a:
interlokutorka napisał/a:

Czasami trzeba sobie popłakać, to nic złego, najlepiej jak nie zatrzymuje się emocji w sobie i dajemy sobie do nich prawo. Nie zawsze trzeba byś silnym, zaradnym, opanowanym, a szczególnie jest to trudne, kiedy dotyczy to uczuć i naszej sytuacji.

Moim zdaniem tego typu związki są męczące. Ja osobiście lubię relacje oparte na prostocie - nie przepadam za kłótniami, awanturami, wyzwiskami, wyrzutami, wypominaniem. Może to jest czas na to, żeby wyciągnęła z tego wnioski i też sama zmieniła swoje podejście, ale obawiam się, że "wypróbujesz" to już w nowym związku. Mogę się mylić, ale szkoda życia na takie wieczne "docieranie" się.

Masz racje, takie zwiazki sa meczace, ani ja ani on tego nie chcieliśmy, a nie potrafilism sie dogadac. Czuje, ze jego decyzja jest ostateczna i juz szansy nie dostane i cierpie z tego powodu. Chcialabym z nim porozmawiac, ale nawet nie wiem co moglabym powiedzieć, zeby dal kolejna szanse, nie mam podstaw, ze nie popelnie juz tych samych bledow, bo wiem, ze to ciężka i dlugotrwala praca, chce ja podjac i zapisalam sie do psychologa. Czuje sie bezsilna, bo oprocz świętego spokoju i mojego usuniecia sie z jego zycia chyba nic nie moge mu dac dobrego...

Jak czytam takie tematy jak ten to mi cisnienie do 200 skacze. Nic mnie tak nie wkurza jak czyjas glupota a inaczej tego nazwac sie nie da. Gosc Ci traktowal Autorko gorzej niz sciere. Wyrzucal z domu, robil awantury, balowal z innymi i wracal kiedy chcial. Jeszcze fochy  strzelal ze za malo dbasz o niego. A Ty teraz chlipiesz w rekaw ze czujesz ze jego decyzja jest juz ostateczna i nie da Ci kolejnej szansy. Na co???? Zebys sie do konca ponizyla przed nim? Wyrzekla zupelnie siebie i swoich potrzeb i warowala u stop pana byleby nie zostawial?  Wez dziewczyno poszukaj swojego mozgu i zacznij go uzywac a przy okazji ogarnij jakas solidna terapie ktora pomoze Ci podniesc Twoje poczucie wlasnej wartosci z poziomu podlogi bo to teraz wyprawiasz i jak rozumujesz jest zalosne. Az sie nie dziwie ze on tak wraca. No kto by nie chcial miec takiego wygodnego portu do ktorgo sie przybija gdy sie chce i ma w dupie gdy sie chce.

10

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
rozaliaaaa napisał/a:
interlokutorka napisał/a:

Czasami trzeba sobie popłakać, to nic złego, najlepiej jak nie zatrzymuje się emocji w sobie i dajemy sobie do nich prawo. Nie zawsze trzeba byś silnym, zaradnym, opanowanym, a szczególnie jest to trudne, kiedy dotyczy to uczuć i naszej sytuacji.

Moim zdaniem tego typu związki są męczące. Ja osobiście lubię relacje oparte na prostocie - nie przepadam za kłótniami, awanturami, wyzwiskami, wyrzutami, wypominaniem. Może to jest czas na to, żeby wyciągnęła z tego wnioski i też sama zmieniła swoje podejście, ale obawiam się, że "wypróbujesz" to już w nowym związku. Mogę się mylić, ale szkoda życia na takie wieczne "docieranie" się.

Masz racje, takie zwiazki sa meczace, ani ja ani on tego nie chcieliśmy, a nie potrafilism sie dogadac. Czuje, ze jego decyzja jest ostateczna i juz szansy nie dostane i cierpie z tego powodu. Chcialabym z nim porozmawiac, ale nawet nie wiem co moglabym powiedzieć, zeby dal kolejna szanse, nie mam podstaw, ze nie popelnie juz tych samych bledow, bo wiem, ze to ciężka i dlugotrwala praca, chce ja podjac i zapisalam sie do psychologa. Czuje sie bezsilna, bo oprocz świętego spokoju i mojego usuniecia sie z jego zycia chyba nic nie moge mu dac dobrego...

Czasem tak jest, że ludzie po prostu nie potrafią się dogadać. Zaplątując się w tego rodzaju relacje można mieć pewność, że kolorowo nie będzie. Dlaczego chcesz szansę? Do czego tak naprawdę chcesz wrócić? Nie zganiaj winy tylko na siebie, związek to dwoje ludzi, którzy muszą być wzajemnie za siebie odpowiedzialni. Może powinnaś popracować nad pewnymi cechami, emocjami, wyrażaniem własnego zdania, ale nie traktuj tego jako jedyna rada na te problemy, które miałaś w związku z nim.

11

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

Teraz to ja go wyrzuciłam, po libacjach częstych i flirtach smsowych, nie wytrzymałam.
Z poczuciem wartości to masz rację, z terapią też. Dziękuję feniks35 za Tego kopa.
Ta sytuacja jest bardziej złożona, bo nie mogę winy zwalić na niego, choć idealny nie był. Właśnie naczytałam się o tych toksycznych związkach, o psychofagach i innych, ale on tych cech nie posiada.

interlokutorka, dziękuję za Twoje posty,
Naprawdę widziałam jego starania po tym powrocie, zmianę, czułam się cudownie przy nim, robił miłe niespodzianki, wyjazdy, gotował, sprzątał, nawet jego współpracownicy jak ich poznałam to mówili, że on taki zakochany, że w pracy opowiada, że tak chwali,  no a od października równia pochyła, ja wtedy miałam intensywny okres w pracy, pracowałam dniami i nocami (pracuję przy komputerze w domu - w kawalerce z nim), on trochę narzekał, że się kręcę, że światło, a potem zaczął z tym alkoholem przesadzać, to ja się złościłam, a on nic, coraz więcej kłótni, awantur i kulminacja grudniowa smsowe flirty i tak w grudniu czułam się jak śmieć dla niego. Dlatego jednak mam poczucie, że zawaliłam, że nie odczuwał wzajemności tego co dawał i dlatego tak się zmieniło jego nastawienie.

12

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
rozaliaaaa napisał/a:

Teraz to ja go wyrzuciłam, po libacjach częstych i flirtach smsowych, nie wytrzymałam.
Z poczuciem wartości to masz rację, z terapią też. Dziękuję feniks35 za Tego kopa.
Ta sytuacja jest bardziej złożona, bo nie mogę winy zwalić na niego, choć idealny nie był. Właśnie naczytałam się o tych toksycznych związkach, o psychofagach i innych, ale on tych cech nie posiada.

interlokutorka, dziękuję za Twoje posty,
Naprawdę widziałam jego starania po tym powrocie, zmianę, czułam się cudownie przy nim, robił miłe niespodzianki, wyjazdy, gotował, sprzątał, nawet jego współpracownicy jak ich poznałam to mówili, że on taki zakochany, że w pracy opowiada, że tak chwali,  no a od października równia pochyła, ja wtedy miałam intensywny okres w pracy, pracowałam dniami i nocami (pracuję przy komputerze w domu - w kawalerce z nim), on trochę narzekał, że się kręcę, że światło, a potem zaczął z tym alkoholem przesadzać, to ja się złościłam, a on nic, coraz więcej kłótni, awantur i kulminacja grudniowa smsowe flirty i tak w grudniu czułam się jak śmieć dla niego. Dlatego jednak mam poczucie, że zawaliłam, że nie odczuwał wzajemności tego co dawał i dlatego tak się zmieniło jego nastawienie.

Moja droga. Facet nie może Cię tak traktować. Koniec, kropka.

To nie jest tak, że w związku jest zawsze idealnie. Ale szacunek dla kobiety go obowiązuje. Jeśli tą kobietę kocha, to ten szacunek obowiązuje jeszcze bardziej. Ty jesteś winna? To spokojnie z tobą rozmawiam, jak nie pomaga, to drugi, trzeci raz. Jak nadal nic, to uznaję że nie chcesz i odchodzę.
Moją żonę z mieszkania mógłbym wyrzucić. Jestem silniejszy, więc to możliwe. Ale zobaczyć ją ponownie mógłbym ewentualnie na sprawie rozwodowej.
Inna kobieta? Jakby się o tym dowiedziała, to we śnie by mi obcięła narzędzie zdrady. I wierzę jej na słowo, że zrobiłaby to.
Odejść mógłbym tylko raz. Drogi powrotnej już by nie było.

Jest cudowna, ale wyraźnie postawiła warunki i zasady na których jesteśmy ze sobą. Poszła na wiele ustępstw. Wiem że zdarzało jej się przeze mnie płakać, czego żałuję od lat. Nie jestem idealny. Ale minimum szacunku musi obowiązywać. Będąc w związku zobowiązuję się nie tylko szanować partnerkę, ale też o nią dbać i zaspokajać jej potrzeby. Można na to spojrzeć jak na kontrakt. Ja od żony dostaję opiekę na domem, ciepło, miłość, w zamian daję szacunek, poczucie bezpieczeństwa i miłość. To jest minimum świadczeń wynikających z kontraktu jaki zawieramy będąc z drugą osobą.
Jak ktoś nie dotrzymuje tych elementarnych warunków, to należy umowę rozwiązać.

13 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-01-10 18:52:09)

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
troll napisał/a:
rozaliaaaa napisał/a:

Teraz to ja go wyrzuciłam, po libacjach częstych i flirtach smsowych, nie wytrzymałam.
Z poczuciem wartości to masz rację, z terapią też. Dziękuję feniks35 za Tego kopa.
Ta sytuacja jest bardziej złożona, bo nie mogę winy zwalić na niego, choć idealny nie był. Właśnie naczytałam się o tych toksycznych związkach, o psychofagach i innych, ale on tych cech nie posiada.

interlokutorka, dziękuję za Twoje posty,
Naprawdę widziałam jego starania po tym powrocie, zmianę, czułam się cudownie przy nim, robił miłe niespodzianki, wyjazdy, gotował, sprzątał, nawet jego współpracownicy jak ich poznałam to mówili, że on taki zakochany, że w pracy opowiada, że tak chwali,  no a od października równia pochyła, ja wtedy miałam intensywny okres w pracy, pracowałam dniami i nocami (pracuję przy komputerze w domu - w kawalerce z nim), on trochę narzekał, że się kręcę, że światło, a potem zaczął z tym alkoholem przesadzać, to ja się złościłam, a on nic, coraz więcej kłótni, awantur i kulminacja grudniowa smsowe flirty i tak w grudniu czułam się jak śmieć dla niego. Dlatego jednak mam poczucie, że zawaliłam, że nie odczuwał wzajemności tego co dawał i dlatego tak się zmieniło jego nastawienie.

Moja droga. Facet nie może Cię tak traktować. Koniec, kropka.

To nie jest tak, że w związku jest zawsze idealnie. Ale szacunek dla kobiety go obowiązuje. Jeśli tą kobietę kocha, to ten szacunek obowiązuje jeszcze bardziej. Ty jesteś winna? To spokojnie z tobą rozmawiam, jak nie pomaga, to drugi, trzeci raz. Jak nadal nic, to uznaję że nie chcesz i odchodzę.
Moją żonę z mieszkania mógłbym wyrzucić. Jestem silniejszy, więc to możliwe. Ale zobaczyć ją ponownie mógłbym ewentualnie na sprawie rozwodowej.
Inna kobieta? Jakby się o tym dowiedziała, to we śnie by mi obcięła narzędzie zdrady. I wierzę jej na słowo, że zrobiłaby to.
Odejść mógłbym tylko raz. Drogi powrotnej już by nie było.

Jest cudowna, ale wyraźnie postawiła warunki i zasady na których jesteśmy ze sobą. Poszła na wiele ustępstw. Wiem że zdarzało jej się przeze mnie płakać, czego żałuję od lat. Nie jestem idealny. Ale minimum szacunku musi obowiązywać. Będąc w związku zobowiązuję się nie tylko szanować partnerkę, ale też o nią dbać i zaspokajać jej potrzeby. Można na to spojrzeć jak na kontrakt. Ja od żony dostaję opiekę na domem, ciepło, miłość, w zamian daję szacunek, poczucie bezpieczeństwa i miłość. To jest minimum świadczeń wynikających z kontraktu jaki zawieramy będąc z drugą osobą.
Jak ktoś nie dotrzymuje tych elementarnych warunków, to należy umowę rozwiązać.

Dokladnie. Co z tego ze bylas zajeta praca i przez to bywalo ze nie mialas dla niego czasu. Praca niestety czasem tego wymaga. Nie olewalas go z racji imprez czy innych pierdol tylko poswiecalas mniej uwagi z racji obowiazkow zawodowych. Jesli nawet mial uzasadniony zal o to to nalezalo usiasc porozmawiac i szukac rozwiazan, ewentualnie odejsc a nie odbijac w alkohol i flirty. Dla mnie ten facet ma problem z alko a wtedy zawsze sie szuka winy nie w sobie. Pije bo zycie jest ciezkie, bo zona/ dziewczyna mnie nie rozumie i itp. Tak samo flirty, czyli co jesli go zawiodlas to mial prawo szukac pocieszenia u innej? A gdy on zawodzil Ciebie to tez tego pociezeszenia szukalas u kolegi czy uwazalas ze zwiazek zobowiazuje do wiernosci i lojalnosci? Na spokojnie przemysl jego zachowania i przestan go wybielac we wlasnych oczach byleby miec tylko pretekst do blagania go o powrot. Nie warto.

14

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
feniks35 napisał/a:

Dokladnie. Co z tego ze bylas zajeta praca i przez to bywalo ze nie mialas dla niego czasu. Praca niestety czasem tego wymaga. Nie olewalas go z racji imprez czy innych pierdol tylko poswiecalas mniej uwagi z racji obowiazkow zawodowych. Jesli nawet mial uzasadniony zal o to to nalezalo usiasc porozmawiac i szukac rozwiazan, ewentualnie odejsc a nie odbijac w alkohol i flirty. Dla mnie ten facet ma problem z alko a wtedy zawsze sie szuka winy nie w sobie. Pije bo zycie jest ciezkie, bo zona/ dziewczyna mnie nie rozumie i itp. Tak samo flirty, czyli co jesli go zawiodlas to mial prawo szukac pocieszenia u innej? A gdy on zawodzil Ciebie to tez tego pociezeszenia szukalas u kolegi czy uwazalas ze zwiazek zobowiazuje do wiernosci i lojalnosci? Na spokojnie przemysl jego zachowania i przestan go wybielac we wlasnych oczach byleby miec tylko pretekst do blagania go o powrot. Nie warto.

Na szczęście nie błagałam i nie zamierzam, ostatnim razem go prosiłam (1,5 roku temu), oczywiście nic to nie dawało, nie wiem czemu wrócił, wtedy myślałam, że z miłości, ale Cię Feniks czytam to pewnie dlatego że nikogo nie znalazł żeby za nim biegał.

Więc siedzę cicho nie dzwonię i za dużo myślę. On czasem dzwoni, mamy jeszcze kilka spraw wspólnych do zakończenia, czasem też się żali, że żałuje, że nie wyszło, jak jest zły to mi wypomina itd.
I nie, nie szukałam pocieszycieli i spławiałam natychmiast adoratorów, moja pocieszycielka - najlepsza przyjaciółka zerwała kontakt po moim powrocie do niego, ona bardzo mi odradzała i powiedziała, że za bardzo mnie lubi, żeby na to patrzeć.
Chciałam poznać opinię ludzi obcych i przedstawić historię obiektywnie, nie obwiniając nieobecnego, stąd może to wybielanie. Chociaż też mam takie dni, że jestem święcie przekonana o jego dobrych zamiarach ;/

I kolejne tak Feniks, z alko był problem, lubi sobie wypić, od stycznia poprzedniego roku prosiłam o tydzień bez alko, nie było. Różnie bywało 3-5 razy w tygodniu od 2do 6 piw, w grudniu to już się upijał.

Wiem, że to slaby facet, mam mu bardzo za złe ten grudzień, w połowie listopada zmarł mój dziadek z którym mieszkałam do 19 roku życia, on i ja byliśmy w moim rodzinnym domu jak umierał, siedział i patrzył jak dziadka, na naszą rozpacz, tak współczuł i pocieszał, a 2 tygodnie później się na portal zapisał, bo ja smutna, bo ja pracuje....

15 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-01-10 21:20:23)

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
rozaliaaaa napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Dokladnie. Co z tego ze bylas zajeta praca i przez to bywalo ze nie mialas dla niego czasu. Praca niestety czasem tego wymaga. Nie olewalas go z racji imprez czy innych pierdol tylko poswiecalas mniej uwagi z racji obowiazkow zawodowych. Jesli nawet mial uzasadniony zal o to to nalezalo usiasc porozmawiac i szukac rozwiazan, ewentualnie odejsc a nie odbijac w alkohol i flirty. Dla mnie ten facet ma problem z alko a wtedy zawsze sie szuka winy nie w sobie. Pije bo zycie jest ciezkie, bo zona/ dziewczyna mnie nie rozumie i itp. Tak samo flirty, czyli co jesli go zawiodlas to mial prawo szukac pocieszenia u innej? A gdy on zawodzil Ciebie to tez tego pociezeszenia szukalas u kolegi czy uwazalas ze zwiazek zobowiazuje do wiernosci i lojalnosci? Na spokojnie przemysl jego zachowania i przestan go wybielac we wlasnych oczach byleby miec tylko pretekst do blagania go o powrot. Nie warto.

Na szczęście nie błagałam i nie zamierzam, ostatnim razem go prosiłam (1,5 roku temu), oczywiście nic to nie dawało, nie wiem czemu wrócił, wtedy myślałam, że z miłości, ale Cię Feniks czytam to pewnie dlatego że nikogo nie znalazł żeby za nim biegał.

Więc siedzę cicho nie dzwonię i za dużo myślę. On czasem dzwoni, mamy jeszcze kilka spraw wspólnych do zakończenia, czasem też się żali, że żałuje, że nie wyszło, jak jest zły to mi wypomina itd.
I nie, nie szukałam pocieszycieli i spławiałam natychmiast adoratorów, moja pocieszycielka - najlepsza przyjaciółka zerwała kontakt po moim powrocie do niego, ona bardzo mi odradzała i powiedziała, że za bardzo mnie lubi, żeby na to patrzeć.
Chciałam poznać opinię ludzi obcych i przedstawić historię obiektywnie, nie obwiniając nieobecnego, stąd może to wybielanie. Chociaż też mam takie dni, że jestem święcie przekonana o jego dobrych zamiarach ;/

I kolejne tak Feniks, z alko był problem, lubi sobie wypić, od stycznia poprzedniego roku prosiłam o tydzień bez alko, nie było. Różnie bywało 3-5 razy w tygodniu od 2do 6 piw, w grudniu to już się upijał.

Wiem, że to slaby facet, mam mu bardzo za złe ten grudzień, w połowie listopada zmarł mój dziadek z którym mieszkałam do 19 roku życia, on i ja byliśmy w moim rodzinnym domu jak umierał, siedział i patrzył jak dziadka, na naszą rozpacz, tak współczuł i pocieszał, a 2 tygodnie później się na portal zapisał, bo ja smutna, bo ja pracuje....

No widzisz. Wlasnie mialam pytac jak ten "cudowny zwiazek" widziala rodzina i znajomi. Odsuniecie sie nawet najlepszej przyjaciolki najlepiej swiadczy z jakim kretynem bylas w zwiazku.
A ze on sie kontaktuje..to nic nowego. Bedzie sie kontaktowal i szukal sciezki powrotu. Narazie nie robi zadnych konkretnych ruchow bo jest przyzwyczajony ze to Ty zawsze za nim biegalas i blagalas o powrot. Jesli sie zorientuje ze tym razem jest inaczej to zaczna sie gadki jaki to on nieszczesliwy bez Ciebie i przez Ciebie, baa bedzie nawet sklonny łaskawie Cie przyjac spowrotem oczywiscie pod warunkiem ze bedziesz latala na wysokosci lamperii by mu dogodzic i bedziesz tolerowala jego wyskoki alko i epizody z pannami. Jesli i to nie poskutkuje to nagle dozna olsnienia ze popelnil blad, bedzie blagal o wybaczenie i obiecywal zlote gory. Wkoncu nie jest idiota, gdzie znajdzie druga taka jak Ty, oddana, wierna i wybaczajaca wszystko. Inna jak sie zorientuje co on soba reprezentuje to szybko zasadzi mu kopa w 4 litery. Zapewne juz niejedna zasadzila stad jego okresowe "odkrycia" ze to jednak Ty jestes kobieta jego zycia. Taa;)
Edit: w wolnej chwili poczytaj watek nizej. Podobny mechanizm co u Ciebie czyli Autorka  podobnie jak Ty przekonana ze traci "Skarb". Skarb wmawia jej ze to jej wina ze zwiazek sie rozpadl a potem z gilem do pasa i przy uzyciu tanich chwytow i szantazu emocjonalnego probuje ja przekonac do powrotu. Na szczescie dziewczyna odzyskuje przytomnosc umyslu i mowi kolesiowi papa. smile
http://www.netkobiety.pl/t94195.html

16

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
feniks35 napisał/a:

No widzisz. Wlasnie mialam pytac jak ten "cudowny zwiazek" widziala rodzina i znajomi. Odsuniecie sie nawet najlepszej przyjaciolki najlepiej swiadczy z jakim kretynem bylas w zwiazku.
A ze on sie kontaktuje..to nic nowego. Bedzie sie kontaktowal i szukal sciezki powrotu. Narazie nie robi zadnych konkretnych ruchow bo jest przyzwyczajony ze to Ty zawsze za nim biegalas i blagalas o powrot. Jesli sie zorientuje ze tym razem jest inaczej to zaczna sie gadki jaki to on nieszczesliwy bez Ciebie i przez Ciebie, baa bedzie nawet sklonny łaskawie Cie przyjac spowrotem oczywiscie pod warunkiem ze bedziesz latala na wysokosci lamperii by mu dogodzic i bedziesz tolerowala jego wyskoki alko i epizody z pannami. Jesli i to nie poskutkuje to nagle dozna olsnienia ze popelnil blad, bedzie blagal o wybaczenie i obiecywal zlote gory. Wkoncu nie jest idiota, gdzie znajdzie druga taka jak Ty, oddana, wierna i wybaczajaca wszystko. Inna jak sie zorientuje co on soba reprezentuje to szybko zasadzi mu kopa w 4 litery. Zapewne juz niejedna zasadzila stad jego okresowe "odkrycia" ze to jednak Ty jestes kobieta jego zycia. Taa;)
Edit: w wolnej chwili poczytaj watek nizej. Podobny mechanizm co u Ciebie czyli Autorka  podobnie jak Ty przekonana ze traci "Skarb". Skarb wmawia jej ze to jej wina ze zwiazek sie rozpadl a potem z gilem do pasa i przy uzyciu tanich chwytow i szantazu emocjonalnego probuje ja przekonac do powrotu. Na szczescie dziewczyna odzyskuje przytomnosc umyslu i mowi kolesiowi papa. smile
http://www.netkobiety.pl/t94195.html

Dzięki Feniks za zainteresowanie i pomoc, zaraz poczytam wątek
mam nadzieję, że jednak mu się to badoo spodoba i sam utnie kontakt, bo jeszcze jestem podatna na jego wpływ niestety...
najgorsze, że ja pracuję w domu, muszę sama się motywować do pracy, do przebrania z piżamy, a ta sytuacja sprawia, że na siłę to wychodzę najdalej do sklepu, muszę odświeżyć kontakty bo zwariuję

17

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
rozaliaaaa napisał/a:
feniks35 napisał/a:

No widzisz. Wlasnie mialam pytac jak ten "cudowny zwiazek" widziala rodzina i znajomi. Odsuniecie sie nawet najlepszej przyjaciolki najlepiej swiadczy z jakim kretynem bylas w zwiazku.
A ze on sie kontaktuje..to nic nowego. Bedzie sie kontaktowal i szukal sciezki powrotu. Narazie nie robi zadnych konkretnych ruchow bo jest przyzwyczajony ze to Ty zawsze za nim biegalas i blagalas o powrot. Jesli sie zorientuje ze tym razem jest inaczej to zaczna sie gadki jaki to on nieszczesliwy bez Ciebie i przez Ciebie, baa bedzie nawet sklonny łaskawie Cie przyjac spowrotem oczywiscie pod warunkiem ze bedziesz latala na wysokosci lamperii by mu dogodzic i bedziesz tolerowala jego wyskoki alko i epizody z pannami. Jesli i to nie poskutkuje to nagle dozna olsnienia ze popelnil blad, bedzie blagal o wybaczenie i obiecywal zlote gory. Wkoncu nie jest idiota, gdzie znajdzie druga taka jak Ty, oddana, wierna i wybaczajaca wszystko. Inna jak sie zorientuje co on soba reprezentuje to szybko zasadzi mu kopa w 4 litery. Zapewne juz niejedna zasadzila stad jego okresowe "odkrycia" ze to jednak Ty jestes kobieta jego zycia. Taa;)
Edit: w wolnej chwili poczytaj watek nizej. Podobny mechanizm co u Ciebie czyli Autorka  podobnie jak Ty przekonana ze traci "Skarb". Skarb wmawia jej ze to jej wina ze zwiazek sie rozpadl a potem z gilem do pasa i przy uzyciu tanich chwytow i szantazu emocjonalnego probuje ja przekonac do powrotu. Na szczescie dziewczyna odzyskuje przytomnosc umyslu i mowi kolesiowi papa. smile
http://www.netkobiety.pl/t94195.html

Dzięki Feniks za zainteresowanie i pomoc, zaraz poczytam wątek
mam nadzieję, że jednak mu się to badoo spodoba i sam utnie kontakt, bo jeszcze jestem podatna na jego wpływ niestety...
najgorsze, że ja pracuję w domu, muszę sama się motywować do pracy, do przebrania z piżamy, a ta sytuacja sprawia, że na siłę to wychodzę najdalej do sklepu, muszę odświeżyć kontakty bo zwariuję

To nie on ma sie odciac tylko Ty. W jego interesie jest miec Cie pod reka w Twoim kopnac go w d...e. Poblokuj go gdzie sie da, nie wmawiaj sobie ze sa jakies niedokonczone sprawy ktore musicie omowic. Jesli nie bedziesz konsekwentna to wpadniesz w to bagno kolejny raz i kolejny. Nie marnuj zycia dla palanta alkoholika i zdradzacza

18

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

I pomyśleć, że w kwietniu 2015 było to samo, straciłam 1,5roku dla paru chwil szczęścia z nim, płacąc tak dużo psychicznie

Zagubiona miała trochę inną sytuację, ex nie był zaborczy, wręcz mnie namawiał na częstsze wyjścia samej, jak chodziliśmy na imprezę to najbardziej mu pasowało jak się czymś zajęłam a on robił swoje, nawet mi mówił, że jakbym chciała seksu z kimś innym to on się zgodzi, nie wiem czy serio czy tak gadał bo wiedział, że nie skorzystam.

19

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

I ja mam podobną sytuację jak Autorka , ale juz wiem że się nie złamię.
Przyznaję ,że w pewnej mierze to zasługa Wasza i tego forum - poczytałam , przemyślałam "na zimno" i przeraziło mnie ,że takich kobiet jak ja jest naprawdę wiele.
Trzymaj się i nie poddawaj.

20

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
rozaliaaaa napisał/a:

I pomyśleć, że w kwietniu 2015 było to samo, straciłam 1,5roku dla paru chwil szczęścia z nim, płacąc tak dużo psychicznie

Zagubiona miała trochę inną sytuację, ex nie był zaborczy, wręcz mnie namawiał na częstsze wyjścia samej, jak chodziliśmy na imprezę to najbardziej mu pasowało jak się czymś zajęłam a on robił swoje, nawet mi mówił, że jakbym chciała seksu z kimś innym to on się zgodzi, nie wiem czy serio czy tak gadał bo wiedział, że nie skorzystam.

Rozalioo mi nie chodzilo ze Twoj ex jest taki jak ex Zagubionej tylko o Wasze podobne schematy myslowe ze bedac z tymi typami wygralyscie los na loterii i trzeba sie ich kurczowo trzymac za cene wlasnej godnosci. Zagubiona wkoncu zrozumiala ze tylko sie marnowala przy tym czlowieku on zreszta tez wkoncu zrozumial ze  jest cienkim bolkiem ktory nic soba nie reprezentuje. Obys i Ty doznala podobnego oswiecenia co ona i odciela na dobrego swojego  "skarba".

21

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

No tak, schematy myślowe te same, może on nie jest taki zły, może to przeze mnie się tak zachował, a jak zadzwoni smutny to pocieszanie, bo nie chce żeby on cierpiał, bo mi przykro, bo jemu żal....
wiem, że mogę mu wiele zarzucić, ale nie mam takiej wisienki na torcie, nie zdradził mnie (tylko flirty internetowe bez spotkań), po rozstaniu przeprosił, nie uważam, że był zły, po prostu nie pasowaliśmy do siebie i oboje się krzywdziliśmy

chce sobie ułożyć życie bez niego, bo oboje straciliśmy nadzieję na stały, spokojny związek razem, przecież to już 3 raz jak się rozstaliśmy, gdybym przeczytała historię powrotu po trzecim rozstaniu jakiejś obcej osoby, osoby bez zobowiązań, bez wspólnych kredytów, dzieci itp. to sama bym się puknęła w głowę

22 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-01-11 11:11:37)

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
rozaliaaaa napisał/a:

No tak, schematy myślowe te same, może on nie jest taki zły, może to przeze mnie się tak zachował, a jak zadzwoni smutny to pocieszanie, bo nie chce żeby on cierpiał, bo mi przykro, bo jemu żal....
wiem, że mogę mu wiele zarzucić, ale nie mam takiej wisienki na torcie, nie zdradził mnie (tylko flirty internetowe bez spotkań), po rozstaniu przeprosił, nie uważam, że był zły, po prostu nie pasowaliśmy do siebie i oboje się krzywdziliśmy

chce sobie ułożyć życie bez niego, bo oboje straciliśmy nadzieję na stały, spokojny związek razem, przecież to już 3 raz jak się rozstaliśmy, gdybym przeczytała historię powrotu po trzecim rozstaniu jakiejś obcej osoby, osoby bez zobowiązań, bez wspólnych kredytów, dzieci itp. to sama bym się puknęła w głowę

No wlasnie. Przeczytaj ostatni swoje zdanie i sie zastanow. Po co Ci wisienka na torcie? To co juz napisalas nie wystarczy? Dlaczego facet musi zdradzic przylozyc okrasc itp zeby czesc kobiet uznala dopiero to za wystarczajacy powod by go pogonic? Nie wystarczy ze flirtowal na boku z innymi? Ze Cie niejednoktornie nie szanowal? Ze chleje? Chcesz byc zona alkoholika? Urodzic mu dzieci i stworzyc im i sobie pieklo na ziemi? Dopiero gdy bedziesz juz strzepem i cieniem samej siebie a dzieci beda niosly przez zycie pietno DDA bedziesz czula ze masz wystarczajacy powod by oddejsc???
Edit:.dla mnie niepokojace jest Twoje przesuwanie granic tego co dozwolone. Jestes idealnym materialem na ofiare przemocowca. Bo on "tylko" flirtowal a nie zdradzil, tylko szarpnal a nie uderzyl itp. Potrzebujesz solidnej terapii.

23

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

Nie, nie chcę Feniks,
Rzeczywiście przesunęłam te granice, ale chyba nie aż tak jak on by chciał i to przekraczanie granic wiązało się z moim buntem, który objawiał się wybuchami złości i potem awanturami, może to jakiś instynkt samozachowawczy. Tyle, że po tych dramatach i jego obietnicach to się powtarzało.

Jego poprzednia dziewczyna tolerowała jego picie, imprezy, zdradził ją z jakąś przygodną panienką z imprezy o czym wiedziała i potem zostawił z mojego powodu, jak się rozstaliśmy 1,5 roku temu to chciała żeby on do niej wrócił. Ja do tego poziomu nie doszłam, ale chyba było blisko.

Dzwoniłam do wielu przychodni na terapie czeka się tutaj ok pół roku, prywatnie pójdę.

24

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym
rozaliaaaa napisał/a:

Nie, nie chcę Feniks,
Rzeczywiście przesunęłam te granice, ale chyba nie aż tak jak on by chciał i to przekraczanie granic wiązało się z moim buntem, który objawiał się wybuchami złości i potem awanturami, może to jakiś instynkt samozachowawczy. Tyle, że po tych dramatach i jego obietnicach to się powtarzało.

Jego poprzednia dziewczyna tolerowała jego picie, imprezy, zdradził ją z jakąś przygodną panienką z imprezy o czym wiedziała i potem zostawił z mojego powodu, jak się rozstaliśmy 1,5 roku temu to chciała żeby on do niej wrócił. Ja do tego poziomu nie doszłam, ale chyba było blisko.

Dzwoniłam do wielu przychodni na terapie czeka się tutaj ok pół roku, prywatnie pójdę.

Idz. I trzymaj sie konsekwentnie swojej decyzji. Wierze w Ciebie :-)

25

Odp: trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

Dziękuję Ci bardzo

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » trudny związek/ rozstanie, źle mi z tym

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016