Agresja słowna. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Agresja słowna.

Hej. Ostatnio miałam sporo problemów z moim parterem ktory ubłagał mnie o to by dalej mieszkaliśmy razem.... zgodziłam się. I co chwile popelnia drobne wedlug niego błedy na co słysze ze "przeginam pałe" przykład najświerzazy. Moje zwierzatko usikalo... usłyszałam " czym te kuxwy sikaja" szczerze to zabolało mnie serce ... dodam , że przy ostatniej poważnej kłotni straciłam całe poczucie godności zostałam wyzwana od prostaczek , matołkow idiotek przepychał sie ze mna .... a zaczeło sie to od twgo ze gorujac dla niego obid wszedl do kuchni i osnajmij ze sie wyprowadA....... ze ze mna nie jest szczesliwy i bla bla bla.... mam dosc takich sytucji najpierw cos narobi a potem przeprasza ...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Agresja słowna.

No to niech się wyprowadzi. Dlaczego dajesz się tak manipulować? Przecież sama wiesz, że to się raczej nie zmieni.

3

Odp: Agresja słowna.

Też kazałabym mu się wynieść. Jeśli nie z życia, to przynajmniej z mieszkania. Niestety prawdą jest, że czyny są ważniejsze od słów. Jeśli raz dałaś mu przyzwolenie na takie traktowania/zachowanie, nawet nieświadomie, to będzie się ono niestety z dużym prawdopodobieństwem powtarzało. On po prostu widzi, że za każdym razem udobrucha Cię zwyczajowe przepraszam .

Reklama

4

Odp: Agresja słowna.
WspanialaCorka napisał/a:

On po prostu widzi, że za każdym razem udobrucha Cię zwyczajowe przepraszam .

A przez to nie traktuje Twoich słów poważnie. Coś na zasadzie "pogada, pogada i przestanie". To jest brak szacunku i świadomość tego, że ktoś daje na takie zachowania przyzwolenie, a to sygnał, że wszystko jest w porządku. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie, a o problemach można rozmawiać.

5

Odp: Agresja słowna.

ciężko się żyje pod jednym dachem, myślałam że tylko mnie spotykają takie przykre sytuacje, ale czasami można się czuć zmęczonym drugą osobą ... wiem że takie dogadywanki nie są miłe, i tym bardziej przepychanki. U mnie za 8 miesięcy ma dojść do ślubu, ja chwilowo jestem za granicą, byłam na parę dni w PL, i mimo odległości która powinna scalić człowieka, wkradają się właśnie takie różne dylematy ... a może być samemu lepiej, a może poznać sobie kogoś nowego ... zresztą sama musisz wiedzieć czego chcesz, co łączy wasz związek. Jakie macie hobby, co lubicie robić, czasami są kiepskie miesiące w związku, i złe dni ,chwile, każdy za pewne przeszedł kółtnie nie jedną i trochę ostrych słów i obleg i jest ze swoim partnerem, ale łatwo się piszę rozejdź się, zostaw go, niech się wyrowadza.
Może ma chwilowe kłopoty, ja sama jak mam problemy, lub duże zmiany się szykują to reaguję dość dziwnie na życie. Mam ochotę własnie uciekać , wyprowadzać się, tupię i krzyczę jak dziecko ... każde wyjście z sytuacji mi nie pasuje, ciągle jest źle, choć bym wygrała w lotka to i tak by mi było źle ... myślę że twój partner nie chciał cię krzywdzić i tym samym źle się wyrażać, ja tylko mówię jak ja potrafię być okropna kiedy coś mi nie wychodzi.
Wiem że to nie jest usprawiedliwienie, ale czasami kiedy jesteśmy na siebie źli, mamy już dosyć wkradają się nam nie potrzebne słowa czy czyny.
Przeszłam przez nie jedną kłotnię, awanturę, czy słowny kryzys ... pisałam nie jeden post tutaj kiedy miałam doła, było mi źle, wylewałam smutki i żale ...
przyszedł jednak okres w moim życiu że wprowadziłam pewne zmiany i było mi o niebo lepiej i zaczęło się wszystko układać ,teraz jednak znowu nastał " ten"  kryzys  w mojej głowie że poszukuję  pomocy na nowo. Na rok przed ślubem zaczęliśmy się kłócić, wszystkie stare sytuacje wróciły od początku a co za tym idzie właśnie dogadywanie i sprzeczki o byle co dosłownie, a tym samym pytanie czy iść razem drogą czy osobno...
Myślę że słuchanie innych to też nie jest najlepsze wyjście, np. koleżanek, mogą pocieszyć ,doradzić, powyzywać razem z tobą by ulżyć w cierpieniu, iść na drinka czy kawę... ale każda ma swoje życie i nikt nie wie jak by postąpił w twojej sytuacji.
Najgorzej jest słuchać tych "księżniczek" , które same mając faceta są wyrozumiałe w stosunku do niego, albo liczą się ze zdaniem partnera ale jak by miały doradzić tobie to zazwyczaj kończy się krytyką twojej osoby i jaki powienien być twój facet w stosunku do ciebie, że one by się nie zgodziły na takie czy inne zachwanie.
Powiem że dużo miesza w głowie takie gadanie... Mogę powiedzieć na swoim przykładzie, że cały czas sobie wmawiałam że nic się nie stanie jak mój partner nie będzie chciał przylecieć na sylwestra, a kiedy koleżanka mi napisała że to mój przyszły mąż i powinien przylecieć że to jeszcze moje 30 urodziny to tym bardziej ... straciłam zdrowy rozsądek i się z nim pokłóciłam o ten przyjazd ... w efekcie to później ja załatwiałam szybki urlop i leciałam do niego, za co mi podziękował że przyleciałam...
Najlepiej otaczać się mądrymi ludźmi którzy widzą wyjście z każdej sytuacji ... może oddaj się puki co jakiemuś hobby, i postaraj się na siłę nie zatrzymywać partnera.
wiem że nie jest łatwo się rozstać. U mnie chwilowo też wkradł się kryzys. A co za tym idzie wiele dylematów życiowych. Ty żyjesz cały czas w Polsce, my po 10 latach zjechaliśmy, ja chwilowo jeszcze wróciłam, miało być na dwa miesiące a leci już 3 ... i nie wiem kiedy zrezygnować z pracy, przez co też są kłótnie na odległość... Mój mi napisał że nasz związek nie ma sensu, ja mu odp. że mam obawy przed życiem w Pl ... i co mnie dołuje ...
i chwilowo jest milczenie, on ma doła nie chce rozmawiać ja mam doła ...
Do tego jest wydatek wesela a co dalej ?
Jaka praca, kiedy czas na dziecko ?
wiem że to takie umartwianie się na zapas ... Ale do tej pory razem, dużo wolnego czasu było a nie potrafiliśmy tego spożytkować a teraz przyjdzie się nam mijać ,wychowywać dziecko i brak czasu dla siebie , co zaczyna mnie dołować ...
Tym samym potrafię przez takie sytuacje być jak twój partner, nie znośna, bo wyolbrzymiam problemy których jeszcze nie ma sad

wiem że może nie na temat i nie znam ani ciebie ani twojego partnera to starałam się żebyś trochę trzeźwo spojrzała na świat smile
mój parter nie umie poradzić sobie ze własnym związkiem a potrafi doradzić kuzynowi który przechodzi kryzys. Para idealna ( jego kuzyn i Kamila) , nawet jeszcze parę miesięcy temu się mi oberwało ,że ja i mój to się różnimy a oni to chociaż słuchają takiej samej muzyki, mają wspólny świat ... a my to różni jesteśmy. A tu niespodzianka bo Kamilka kogoś poznała, że ona nie wie czy chce być z tym kuzynem. Naprawdę dziewczyna cichutka, spokojna ułożona, wszyscy są w towarzystwie zaskoczeni sytuacją ...
Mój pociesza kuzyna, mówi że załamany chłopak, a nie potrafi zapanować nad własnym związkiem, więc łatwo daje się rady innym nie  potrafiąc czasami wyjść z własnego kryzysu  ... lub nie widząc  rozwiązań dla siebie.
My mieliśmy podobny kryzys rozstawania się i powrotu, i jednego dnia chciałam być z moim, starał się dla mnie ,próbował zmienić a mi było to obojętne, i zachowywałam się podobnie jak ta Kamila, ale dla mojego parnera ona ma dziwne akcje i zachowanie jak by nie pamiętał naszego kryzysu. Dlatego łatwo doradza się innym , łatwo też jest skrytykować drugiego człowieka ale ze wszystkim najlepiej jest uporać się samemu.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016