Krzyk / sąsiedzi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Krzyk / sąsiedzi

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Krzyk / sąsiedzi

Mam depresję, leczę się, ale dzisiaj puściły mi nerwy.
Bardzo krzyczałam na swojego faceta. Wie, że miałam powody.
Mieszkamy w bloku.
Zamknęłam się w łazience, płakałam i krzyczałam, sąsiad przyszedł i powiedział, że wezwie policję, jeśli to będzie dłużej trwało (była 20oo).

Po prostu mi wstyd.
Czuję się sama. Nie samotna, sama. Nie mam z kim porozmawiać, te emocje we mnie buzują. Chciałam wyjść po tym wszystkim na chwilę i się przewietrzyć - usłyszałam, że sama nigdzie nie pójdę. Nie chciałam wychodzić z nim.
Jestem na etapie: zapłaciłabym za przytulenie.


Nie wiem po co ten wpis.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Krzyk / sąsiedzi

Czy leczysz się u psychiatry/psychologa?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

3

Odp: Krzyk / sąsiedzi
Cyngli napisał/a:

Czy leczysz się u psychiatry/psychologa?

Tak. Jest dużo lepiej, ale wczoraj wyprowadzono mnie z równowagi, mam dużo nerwów - stąd ta sytuacja. Wiem, że to nie jest normalne, ale tylko w taki sposób mogłam dać upust emocjom.

Reklama

4

Odp: Krzyk / sąsiedzi

Jeśli czujesz się z tym źle, po prostu odwiedź sąsiadów i przeproś. Jeśli są ludzcy, to zrozumieją.
Bierzesz jakieś leki, chodzisz na terapię?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

5

Odp: Krzyk / sąsiedzi
Cyngli napisał/a:

Jeśli czujesz się z tym źle, po prostu odwiedź sąsiadów i przeproś. Jeśli są ludzcy, to zrozumieją.
Bierzesz jakieś leki, chodzisz na terapię?

Biorę leki, chodzę na terapię od jakiegoś czasu. Po prostu nadal zdarza mi się wybuchnąć, gdy wiele zwala się na głowę. Staram się to kontrolować... Zamknęłam się w łazience, bo uznałam to za najlepsze rozwiązanie - wykrzyczę to, co muszę i już. Było mi lepiej, ale po dzwonku do drzwi wszystko się zmieniło i po raz pierwszy czuję się jak... wariatka sad
Poszłabym do nich, ale niestety nie wiem nawet, gdzie mieszkają i kto właściwie przyszedł - nie ja otworzyłam drzwi, sąsiadów praktycznie nie znamy, jedynie się mijamy.

Reklama

6

Odp: Krzyk / sąsiedzi

Przede wszystkim nie obwiniaj się za to, co miało miejsce. Stało się - trudno, czasu nie cofniesz, teraz już wiesz, że następnym razem sytuacja może się powtórzyć, dlatego powinnaś nauczyć się radzić sobie w inny sposób. Jeśli chodzisz na terapię, to poproś, abyście popracowali nad radzeniem sobie z agresją, są metody, które skutecznie potrafią wyciszyć nagromadzone emocje.

Jeśli nie wiesz kto przyszedł, a ten ktoś Cię nie widział, to pozostałaś anonimowa, skąd bowiem sąsiad będzie wiedział, że Ty to właśnie Ty? wink Nawet jeśli wie w którym mieszkaniu sytuacja miała miejsce, to przecież mogła być to każda, nawet przypadkowa (choćby gość) osoba.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

7

Odp: Krzyk / sąsiedzi
Olinka napisał/a:

Przede wszystkim nie obwiniaj się za to, co miało miejsce. Stało się - trudno, czasu nie cofniesz, teraz już wiesz, że następnym razem sytuacja może się powtórzyć, dlatego powinnaś nauczyć się radzić sobie w inny sposób. Jeśli chodzisz na terapię, to poproś, abyście popracowali nad radzeniem sobie z agresją, są metody, które skutecznie potrafią wyciszyć nagromadzone emocje.

Jeśli nie wiesz kto przyszedł, a ten ktoś Cię nie widział, to pozostałaś anonimowa, skąd bowiem sąsiad będzie wiedział, że Ty to właśnie Ty? wink Nawet jeśli wie w którym mieszkaniu sytuacja miała miejsce, to przecież mogła być to każda, nawet przypadkowa (choćby gość) osoba.

Mój facet otworzył drzwi i powiedział coś w stylu "dziewczyna zamknęła się w łazience i krzyczy", więc... wink Ale fakt, nie widzieli mnie, mogła to być nawet kochanka mojego faceta, jego siostra - ktokolwiek.
Twoja odpowiedź naprawdę dużo mi dała, dziękuję!

8

Odp: Krzyk / sąsiedzi
Franek_Kimono napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Jeśli czujesz się z tym źle, po prostu odwiedź sąsiadów i przeproś. Jeśli są ludzcy, to zrozumieją.
Bierzesz jakieś leki, chodzisz na terapię?

Biorę leki, chodzę na terapię od jakiegoś czasu. Po prostu nadal zdarza mi się wybuchnąć, gdy wiele zwala się na głowę. Staram się to kontrolować... Zamknęłam się w łazience, bo uznałam to za najlepsze rozwiązanie - wykrzyczę to, co muszę i już. Było mi lepiej, ale po dzwonku do drzwi wszystko się zmieniło i po raz pierwszy czuję się jak... wariatka sad
Poszłabym do nich, ale niestety nie wiem nawet, gdzie mieszkają i kto właściwie przyszedł - nie ja otworzyłam drzwi, sąsiadów praktycznie nie znamy, jedynie się mijamy.

Ma terapii możesz poruszyć ten temat i po prostu nauczyć się kontrolować złość i gniew. Są różne sposoby, jak pisze Olinka.

A skoro sąsiedzi nie wiedzą, że to Ty krzyczałaś - to nie ma czym się martwić.

Uszy do góry.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

9

Odp: Krzyk / sąsiedzi
Cyngli napisał/a:
Franek_Kimono napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Jeśli czujesz się z tym źle, po prostu odwiedź sąsiadów i przeproś. Jeśli są ludzcy, to zrozumieją.
Bierzesz jakieś leki, chodzisz na terapię?

Biorę leki, chodzę na terapię od jakiegoś czasu. Po prostu nadal zdarza mi się wybuchnąć, gdy wiele zwala się na głowę. Staram się to kontrolować... Zamknęłam się w łazience, bo uznałam to za najlepsze rozwiązanie - wykrzyczę to, co muszę i już. Było mi lepiej, ale po dzwonku do drzwi wszystko się zmieniło i po raz pierwszy czuję się jak... wariatka sad
Poszłabym do nich, ale niestety nie wiem nawet, gdzie mieszkają i kto właściwie przyszedł - nie ja otworzyłam drzwi, sąsiadów praktycznie nie znamy, jedynie się mijamy.

Ma terapii możesz poruszyć ten temat i po prostu nauczyć się kontrolować złość i gniew. Są różne sposoby, jak pisze Olinka.

A skoro sąsiedzi nie wiedzą, że to Ty krzyczałaś - to nie ma czym się martwić.

Uszy do góry.

Dziękuję!
Wizytę u lekarza mam w przyszłym tygodniu, podpytam Was póki co - jak Wy rozładowujecie stres? W domu, to istotne wink Kiedyś trochę tańczyłam - to mi pomaga, ale mogę to robić wtedy, kiedy jestem sama. Czytałam o biciu poduszki i to na niej prawdopodobnie wyładuję się kolejnym razem. Czy coś jeszcze przychodzi Wam może do głowy? smile

10

Odp: Krzyk / sąsiedzi

Obok wykrzyczenia się (na przykład w lesie, na łące albo na pustkowiu - tam będziesz czuła się komfortowo), waleniu w poduszkę albo worek treningowy, jednym z lepszych, a przy okazji zdrowych, sposobów łagodzących stres są ćwiczenia fizyczne. Możesz wyjść pobiegać, wsiąść na rower, a jeśli nie masz takiej możliwości (jest późno, leje deszcz), to bardzo szybko biegaj w miejscu. Brzmi może śmiesznie, ale gwarantuję, że pomoże smile. Ćwiczenia nie tylko pomagają ujść emocjom, ale też powodują podniesienie poziomu serotoniny, czyli hormonu szczęścia, co po solidnym wysiłku naprawdę można poczuć smile.

Osobiście stawiam na trening fizyczny, ale w sytuacjach stresowych pomaga mi również słuchanie muzyki. Nie zapominajmy także, że moc oczyszczającą mają łzy - dostępne zawsze big_smile.

Edit:
Przepraszam, dopiero teraz zwróciłam uwagę, że zależy Ci, aby były to metody, które można wcielić w życie w domu, niemniej walenie w worek treningowy, bieganie w miejscu, jazda na rowerku stacjonarnym, domowe ćwiczenia fitness i tym podobne - sprawdzą się na pewno.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

11

Odp: Krzyk / sąsiedzi
Franek_Kimono napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Franek_Kimono napisał/a:

Biorę leki, chodzę na terapię od jakiegoś czasu. Po prostu nadal zdarza mi się wybuchnąć, gdy wiele zwala się na głowę. Staram się to kontrolować... Zamknęłam się w łazience, bo uznałam to za najlepsze rozwiązanie - wykrzyczę to, co muszę i już. Było mi lepiej, ale po dzwonku do drzwi wszystko się zmieniło i po raz pierwszy czuję się jak... wariatka sad
Poszłabym do nich, ale niestety nie wiem nawet, gdzie mieszkają i kto właściwie przyszedł - nie ja otworzyłam drzwi, sąsiadów praktycznie nie znamy, jedynie się mijamy.

Ma terapii możesz poruszyć ten temat i po prostu nauczyć się kontrolować złość i gniew. Są różne sposoby, jak pisze Olinka.

A skoro sąsiedzi nie wiedzą, że to Ty krzyczałaś - to nie ma czym się martwić.

Uszy do góry.

Dziękuję!
Wizytę u lekarza mam w przyszłym tygodniu, podpytam Was póki co - jak Wy rozładowujecie stres? W domu, to istotne wink Kiedyś trochę tańczyłam - to mi pomaga, ale mogę to robić wtedy, kiedy jestem sama. Czytałam o biciu poduszki i to na niej prawdopodobnie wyładuję się kolejnym razem. Czy coś jeszcze przychodzi Wam może do głowy? smile

Odkąd mam dobrze dobrane leki, nie miewam już ataków agresji.
Ale pamiętam, że pomagało mi słuchanie głośnej muzyki. Zakładałam słuchawki i szlam na spacer.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

12

Odp: Krzyk / sąsiedzi

Dziękuję! Zacznę od biegania w miejscu - też mogę zamknąć się z tym w łazience, a przynajmniej wstydu nie będzie wink
Naprawdę dziękuję smile

13

Odp: Krzyk / sąsiedzi

Noe ma za co.
Wiesz, że możesz też wywalić swoje złości i frustracje tutaj, na forum?
Zawsze ktoś Cię wysłucha i pocieszy.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

14 Ostatnio edytowany przez Husky (2017-01-03 18:31:54)

Odp: Krzyk / sąsiedzi
Franek_Kimono napisał/a:

Mam depresję, leczę się, ale dzisiaj puściły mi nerwy.
Bardzo krzyczałam na swojego faceta. Wie, że miałam powody.
Mieszkamy w bloku.
Zamknęłam się w łazience, płakałam i krzyczałam, sąsiad przyszedł i powiedział, że wezwie policję, jeśli to będzie dłużej trwało (była 20oo).

Po prostu mi wstyd.
Czuję się sama. Nie samotna, sama. Nie mam z kim porozmawiać, te emocje we mnie buzują. Chciałam wyjść po tym wszystkim na chwilę i się przewietrzyć - usłyszałam, że sama nigdzie nie pójdę. Nie chciałam wychodzić z nim.
Jestem na etapie: zapłaciłabym za przytulenie.


Nie wiem po co ten wpis.


Doskonale Cię rozumiem, bo bardzo często miewałam takie stany. Chęć kontroli ze strony otoczenia wywoływała we mnie tylko jeszcze trudniejsze do opanowania emocje.
Najlepiej mieć miejsce, które będzie tylko Twoje i gdzie będziesz mogła się powyżywać do woli (tylko nie autodestrukcyjnie). Ja się zainspirowałam Kabaretem (filmem) i znalazłam miejsce pod mostem kolejowym, gdzie absolutnie nikt nie chodzi - mogę sobie tam wrzeszczeć i drzeć się do woli, gadać do siebie, kopać sobie jakieś stalowe rury i czuję się wolna.
Sprawdź, może Ci pomoże.

I dobrze mieć nadzieję, że to kiedyś minie - kontroli nad własnymi emocjami naprawdę można się nauczyć, a jak już się nauczy, to też zaczyna się pojawiać więcej tych pozytywnych. Sprawdzone info;)

powodzenia

15

Odp: Krzyk / sąsiedzi
Cyngli napisał/a:

Noe ma za co.
Wiesz, że możesz też wywalić swoje złości i frustracje tutaj, na forum?
Zawsze ktoś Cię wysłucha i pocieszy.

Mam wrażenie, że to za długa historia i nikt jej nie przeczyta - naprawdę można byłoby się w niej pewnie pogubić. I nie wiem w sumie, w którym miejscu powinnam to opisać, te największe moje frustracje...

Husky, to również dobry pomysł, niech no tylko pora roku się zmieni wink Tak naprawdę mieszkam od kilku miesięcy w "nowym miejscu" - nie bardzo znam okolicę, rzadko wychodzę z domu (pracuję zdalnie), a jeśli już to robię, to zazwyczaj są to te same trasy (boję się od jakiegoś czasu sama prowadzić samochód). Kiedyś pomagały mi spacery z psem, niestety jego już nie mam.

Fakt, bardzo szybko się denerwuję i krzyczę. Co ciekawe, kilka lat temu znajomi śmiali się ze mnie, bo nie potrafiłam krzyczeć w ogóle (sąsiad pewnie by nie uwierzył wink ), więc pora coś z tym zrobić zdecydowanie.

16 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-01-03 19:05:45)

Odp: Krzyk / sąsiedzi

To nie szkodzi, że długa. Możesz opisać swoją historię w dziale ''Psychologia''. Chętnie poczytam.
Jeśli masz wątpliwości co do działu, to zawsze można poprosić moderację o przeniesienie wątku.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

17

Odp: Krzyk / sąsiedzi
Franek_Kimono napisał/a:

Husky, to również dobry pomysł, niech no tylko pora roku się zmieni wink Tak naprawdę mieszkam od kilku miesięcy w "nowym miejscu" - nie bardzo znam okolicę, rzadko wychodzę z domu (pracuję zdalnie), a jeśli już to robię, to zazwyczaj są to te same trasy (boję się od jakiegoś czasu sama prowadzić samochód). Kiedyś pomagały mi spacery z psem, niestety jego już nie mam.

Oj tak, mój pies jest moim najlepszym terapeutą - może pomyśl o jakimś nowym przyjacielu? (najlepiej adopcja;)
A co do pogody, to nie trzeba czekać na zmianę - jak jest tak zimno na dworze, a Tobie w jakimś odludnym miejscu uda się wyżyć, to rozgrzanie organizmu w takich warunkach tylko dodaje endorfin:D

18

Odp: Krzyk / sąsiedzi
Husky napisał/a:
Franek_Kimono napisał/a:

Husky, to również dobry pomysł, niech no tylko pora roku się zmieni wink Tak naprawdę mieszkam od kilku miesięcy w "nowym miejscu" - nie bardzo znam okolicę, rzadko wychodzę z domu (pracuję zdalnie), a jeśli już to robię, to zazwyczaj są to te same trasy (boję się od jakiegoś czasu sama prowadzić samochód). Kiedyś pomagały mi spacery z psem, niestety jego już nie mam.

Oj tak, mój pies jest moim najlepszym terapeutą - może pomyśl o jakimś nowym przyjacielu? (najlepiej adopcja;)
A co do pogody, to nie trzeba czekać na zmianę - jak jest tak zimno na dworze, a Tobie w jakimś odludnym miejscu uda się wyżyć, to rozgrzanie organizmu w takich warunkach tylko dodaje endorfin:D

Mamy dwie fretki (adoptowane), ale one nie są zbyt spacerowe wink Myśleliśmy nad psem, bardzo. Nawet dzisiaj przeglądałam kolejne ogłoszenia. I, to śmieszne, ja wiem, że bardzo by mi pomógł. Byłby ze mną, byłabym za niego odpowiedzialna, spacery (wyciąganie mnie z domu) itd. To jest tak, że sama mogę snuć się trzy dni bez mycia zębów i jedzenia, ale zwierzaki zawsze nakarmię, pobawię się z nimi itd.
Poszukam odludnego miejsca. I kupię coś na gardło w aptece, bo od ewentualnych krzyknięć na mrozie może później pobolewać wink

Dziękuję smile Wczoraj pisząc to czułam się "jak kupa", strasznie źle. Teraz jest już w porządku.
Nie mam wsparcia, stąd też reakcje.

19

Odp: Krzyk / sąsiedzi
Franek_Kimono napisał/a:

Mamy dwie fretki (adoptowane), ale one nie są zbyt spacerowe wink Myśleliśmy nad psem, bardzo. Nawet dzisiaj przeglądałam kolejne ogłoszenia. I, to śmieszne, ja wiem, że bardzo by mi pomógł. Byłby ze mną, byłabym za niego odpowiedzialna, spacery (wyciąganie mnie z domu) itd. To jest tak, że sama mogę snuć się trzy dni bez mycia zębów i jedzenia, ale zwierzaki zawsze nakarmię, pobawię się z nimi itd.
Poszukam odludnego miejsca. I kupię coś na gardło w aptece, bo od ewentualnych krzyknięć na mrozie może później pobolewać wink

Dziękuję smile Wczoraj pisząc to czułam się "jak kupa", strasznie źle. Teraz jest już w porządku.
Nie mam wsparcia, stąd też reakcje.

Dziękuję Ci za ten post, bo to tak jakbym czytała sama siebie - dobrze wiedzieć, że inni też tak mają, więc nie jestem aż tak dziwna:P nie wiem, gdzie bym się teraz znajdowała, gdyby nie adopcja mojego wariata.

Mogłam mieć głęboką depresję, nie dbać o siebie w najmniejszym stopniu i właśnie gdyby nie pies to nie wstawać z łóżka w ogóle. A jednak siła odpowiedzialności i miłości do takiego czterołapnego futra nieodmiennie stawia na nogi.
Myślę, że jest w tym jeszcze jeden dobry aspekt - człowiek się orientuje, że jednak ma w sobie jakąś chęć i siłę do działania. Że wewnętrzną niemoc jednak można przezwyciężyć. Że istnieją w sobie i dookoła pozytywne emocje i że ma się coś do zaoferowania światu.

I wtedy od razu ma się więcej energii, żeby żyć, rozwijać się, robić masę fajnych rzeczy i zaopiekować się też sobą wink

Na forum zawsze otrzymasz wsparcie, więc pisz pisz pisz smile

20

Odp: Krzyk / sąsiedzi

Franek_Kimono, jak się masz? smile

21

Odp: Krzyk / sąsiedzi

Nie odzywałam się, bo praca, codzienne życie - jakoś to było.
Mojej historii nie opowiem w pełni, bo nie jest to możliwe. Jestem przed trzydziestką, mój facet również. Jesteśmy ze sobą osiem lat, od siedmiu mieszkamy razem, od trzech coś się pieprzy.
Podzielę historię na etapy, jak profesjonaliści wink

1. Wstęp: skończyłam studia, przez dłuższy czas nie miałam pracy. On nie studiował, zawodowo szło mu nieźle, dogadywaliśmy się, ale niezdrowo zainteresował się jedną ze swoich stażystek. Wieczorami rozmawiał z nią na FB, proponował pomoc w remoncie, pisał do niej, że jej uśmiech poprawia mu nastrój. Gdy już pracowałam, codziennie przychodziłam do jego pracy (dojeżdżaliśmy do domu razem samochodem, on pracował godzinę dłużej niż ja) i widywałam się z tą dziewczyną, więc gdy dowiedziałam się o wszystkim (zostawił włączonego Facebooka, chciał, abym coś sprawdziła, ona akurat zagadała...) trafił mnie szlag. Było to na miesiąc przed naszą piątą rocznicą. Nie jestem dziewczyną, która świętuje wszystko, co się da - wręcz przeciwnie - ale na tej rocznicy zależało mi szczególnie mocno. Powiedziałam mu, że ten dzień, ten za miesiąc, ma być najlepszy w naszym życiu, że ma być dla mnie miły, że ma to naprawić - naobiecywał cudów.

2. Rozwinięcie: dzień rocznicy. Mój facet po miesiącu jest rzeczywiście miły i się stara, ale W TEN DZIEŃ umawia się z kolegą, że mu pomoże (istotne: była to sobota!). Przychodzi do domu ok. 13oo, z kwiatami. Nie było okej, ale dzień przeżyłam. Kolejnego dnia byłam w złym humorze, co rusz dopytywałam, co dalej, co teraz... Nie umiał niczego wymyślić, odwracał kota ogonem mówiąc, że on przecież chciał, aby ta rocznica była najlepsza na świecie, ale musiał pomóc koledze (ważne: kolega prowadzi sklep monopolowy, nie sam. Mój facet pomagał mu w rozładowaniu dostawy...). Wtedy krzyczałam chyba po raz pierwszy w życiu, wręcz zwariowałam... I co się stało? Uderzył mnie w twarz.

3. Zakończenie: po kilku godzinach płaczu, przepraszania i rozmów wymyśliliśmy plan naprawczy. Jest on wdrażany od trzech lat. Żadna z obiecanych mi dat się nie wydarzyła, nie jest miły tak, jak dawniej, wiele się zmieniło. Czuję się bardziej tak, jakbym mieszkała z dobrym kolegą, a nie z MOIM FACETEM.
Ma problemy finansowe, kilka kont w różnych bankach, których nie używa. W kwietniu obiecał, że je pozamyka. Temat wisi, długi rosną.
Ma problemy zdrowotne. W czerwcu usuwali mu narośl z głowy, zagrożenie nowotworem. Oddał na badanie w październiku, nie odebrał go do tej pory (w ostatnią niedzielę obiecał mi, że zrobi to do piątku. Piątek minął, miałam domyślić się, że miał dużo pracy).

Nie reaguje na nic. Na prośby, groźby, płacze, krzyki, bicie się... Na nic. Na spokojne życie, wstawanie z uśmiechem też nie. Mówi, że martwi się o moje zdrowie, ale niewiele robi, abym spała spokojnie, bo ciągle wszyscy są ważniejsi ode mnie i jest to widoczne bardzo.
Obiecał mi w marcu, że weźmie jeden dzień wolnego, abyśmy spędzili dzień jak dawniej - w tramwaju, w bibliotece, w kawiarni... Mamy styczeń, to się też nie wydarzyło, a w międzyczasie potrafił wziąć wolne po to, aby pomagać ojcu montować pompę na działce (nie mam zarzutu o pomoc).

Dodatkowo ważne: prowadzimy razem firmę, zatrudniamy ludzi, ja pracuję zdalnie, bo zwariowalibyśmy w jednym miejscu. Wiem, że może wziąć wolne.

Bardzo dużo mam zarzutów, wiele pretensji, ale staram się naprawdę nie zwracać na nie uwagi. Nie udaje się to tylko w dni, które spędzam całkowicie sama, gdy nie daje mi znać o której będzie, abym zjadła obiad, kiedy zapomina o kolejnych datach... Po wymianie samochodu na nowy obiecał mi wycieczkę do Krakowa. Dwa lata temu zmieniliśmy auto, w Krakowie nie byłam. Po 1,5 roku powiedziałam mu, że już nie chcę z nim tam jechać. Jakiś czas temu powiedział do mnie: "Widzisz, pojechalibyśmy do Krakowa, ale Ty już nie chcesz" - dziwne? Pamięta o wszystkim, z czego rezygnuję, zapomina o tym, czego chcę.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Krzyk / sąsiedzi

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016