Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

Temat: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Cześć Dziewczyny, jestem tutaj nowa.
Mam wielki dylemat i długo się zastanawiałam czy poradzić się ludzi obcych na tym forum, ze względu na to że jednak obce osoby inaczej na to popatrzą , niż osoby znajome.
A więc zacznijmy od tego, mam 24 lata, mój obecny facet ma 27 lat.
Jesteśmy ze sobą od 3 lat.
Jak każda para na początku szalonej miłości, było cudownie, kino, kwiaty, pamiętanie miesięcznicy, ciągłe wyznania miłośći, romantyczne kolacje itp, nie mówiąc już o szaleńczym seksie. (jest to mój pierwszy, jedyny partner w łóżku, ja jego też)
Po roku postanowiliśmy zamieszkać ze sobą na okres próbny na pół roku, ponieważ akurat moja siostra wyjechała do Holandii i zostawiła mi mieszkanie z pozwoleniem zamieszkania.
Przez te pół roku było cudownie. Wręcz ahh jak w niebie.
Ja pracuje jako cukierniczka, na poranną zmianę, mój chłopak jako piekarz, i tylko na nocną.
Niestety troszkę się mijaliśmy ale wspólne mieszkanie wtedy sprawiło że jednak i tak byliśmy blisko siebie.
Niestety pół roku minęło, i każdy wrócił do swoich rodziców.
W każdy weekend jeździłam do niego i zostawałam na noc aż do poniedziałku.
I tak zostało że ja ciągle przyjeżdżałam do niego, mimo że nasze miejsca zamieszkania dzieliło 20 min autem.
I od momentu gdy tak zaczełam przyjeżdżać do niego w weekendy, zaczęło się psuć.
Nie było problemu w tym że np. rodzicom jego miało coś nie pasować, bo akurat uwielbiają kiedy do nich przyjeżdżam.
Wiadomo, że mało prywatnośći.
Wiele razy zapraszałam go do siebie, ale nigdy nie chciał. w ciągu roku on u mnie był może z 4 razy..
Wiele razy ja go prosiłam by przyjechał, ale ciągle mówił że nie, że nie chce mu się, że on sie u mnie nie wyśpi..
Powiedziałam sobie ok, jak chcesz.
I do tego już nie wracałam.
Zauważyłam, że w mieszkaniu z rodzicami jego nie przeszkadzało mu uprawianie seksu, gdzie za ścianą byli jego rodzice, i wkażdej chwili mógł ktoś wejść.
Ja po prostu, nie mogłam, nie chciałam, stresowałam się.
A wiadomo jak wygląda seks w trakcie stresu, i nerwów że ktoś wejdzie.
I od tego się zaczeło, kłótnie, że ja go zdradzam, bo nie chce się z nim kochać.
Kłótnie o to że on nie chciał nigdzie ze mną wychodzić, ani do kina, na spacer, na piwo, nigdzie, bo mu się nie chce.
Bo on jest zmęczony po pracy...
A co ja miałam powiedzieć? Ja też pracuje, fakt dniówki, ale jednak.
A on nie ma nic innego na głowie niż praca. Bo w domu ma wszystko pod nosem.
Fakt facet który sprząta, pierze, myje naczynia, odkurza, myje podłogi to anioł.
z tym się zgadzam.
Ale kurde hmm To nie zmienia faktu, że on nigdzie nie chce wychodzić.
Z kolegami to tylko rozmawia w pracy, nie wychodzi nigdzie na piwo.
Niewiem co robić , bo teraz były święta i zaprosiłam go, do mnie, to on stwierdził że nie ma jak przyjechać bo busy nie jeździły..
Ale są taksówki, jeśli by mu zależało..
Bo to są święta.
Ale niestety nie przyjechał.
Cała rodzina mówiła że niedojże nie przyjeżdża ogólnie bo mu się nie chce, to nawet w głupie święta,..
I o to się z nim pokłóciłam, że wymieniłam z nim telefonicznie pare słów, że mu nie zależy.
Ze ma wszystko w dupie, że dla niego najlepsze by było gdyby ciągle brzydko mówiąć"rozkładała" nogi..
I nic się nie odzywała...
Fakt mówi mi że mnie Kocha.. ale czy tak jest naprawde?
Czy on wciąż kocha, ale sie przyzwyczaił do mojego ciągłego bycia w weekendy? Ale przecież ciągle mu mówiłam jedźmy do mnie, ale nie chciał.
A ja nie mogłam spędzić weekendu bez niego, bo potrzebowałam go, bo jednak w tygodniu sie nie widujemy.
Gdy zaczęłam wczoraj ten temat że mu nie zależy itp, to powiedział mi tylko że ja mam nogi, i że też mogłam w święta przyjechać... i że mam skończyc temat dla mojego dobra...
Niewiem dziewczyny co o tym myślicie? Przepraszam za taką rozpiskę.. pewnie bezsensowną, ale niewiem po prostu co o tym myśleć.
Dziękuje z góry za każda odpowiedź.

Alicja smile

`..Szczerość to podstawa żeby przejść przez życie
     Nie ważne jak liczną masz ekipę liczy się zaufanie...`
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Skoro tłumaczenia, wymówki, kłótnie nie sprawiły, że Ferdek zrozumiał, że o związek muszą dbać dwie osoby, to pozostaje Ci odpuścić i zobaczyć co się stanie. Jeżeli Ferdek jest przyspawany do swojego domu i nie zdecyduje się na przyjazd do Ciebie, to znaczy, że to jest granica poświęcenia dla niego i jego poziom zaangażowania jest jaki jest... Jego granicą jest próg jego domu.

3

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

No właśnie, w związku chodzi o to by dwie osoby się starały, a nie tylko jedna..
"Ferdek" smile
Zawsze gdy zaczynam go pytać, czy mu wogóle zależy, czy albo się mnie wstydzi że nie chce nigdzie wyjść , jechać.
To odpowiada, a gdzie ty chcesz iść skoro tam trzeba udawać pieniądze, typu : do kina zawsze udajemy 100zl, jak wychodzimy na miasto (to był pierwszy rok związku) , to zawssze tax wracaliśmy więc to też koszt...
I takie właśnie jego odpowiedzi słysze, mimo że naprawdę jest on oszczędny, ma wielkie oszczędnośći, naprawde wielkie..
Ale hmm przecież to on zawsze w kinie kupuje popcorny, piwo, nachiosy.
Ja nigdy nic nie chce..
A jak bym chciała to sama kupię za swoje bo nie lubię gdy ktoś za mnie płaci.
Więc może on wolał by bym ja do niego przyjeżdżała, w każda sobote, niedziele i jeszcze poranek poniedziałkowy rozkładała mu nogi, bo wtedy jest ok, wtedy jest bez kłótni..
Ah...Kocham go bardzo, ale wytrzymałość graniczy z cudem smile)

`..Szczerość to podstawa żeby przejść przez życie
     Nie ważne jak liczną masz ekipę liczy się zaufanie...`
Reklama

4

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Nie dość, że "leń związkowy" to i dusigrosz... i on tak do 40 zamierza ze "starymi" mieszkać?

See, madness, as you know, is like gravity. All it takes is a little push!

5

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Nie dość, że Ferdek, to jeszcze sknera. Zabójcza kombinacja. Teraz nie wiadomo czy jego niechęć do przyjeżdżania do Ciebie i wychodzenia gdziekolwiek wynika z ferdkowatości, czy ze sknerstwa. Tak czy siak porażka.
Dopóki ma podstawioną Ciebie pod nos (wspólne mieszkanie, Twoje przyjazdy) to jest dobrze, ale kiedy on musi coś zrobić, to już jest baaaardzo źle wink
Przestań się podstawiać pod nos. Nie przyjeżdżaj. Wyjdź gdzieś ze znajomymi, zajmij się czymś. W razie gdyby chciał się zobaczyć to oczywiście drzwi Twojego domu stoją otworem. Jeżeli nie, to chyba jasnym jest, że mężczyzna który nie jest w stanie poświęcić się w tak minimalnym stopniu nie nadaje się do niczego.

Reklama

6

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: zwykłe przyzwyczajenie.
Przecież On ma dobrze z Tobą.
Jesteś Jego marionetką, On Tobą steruje jak Mu się podoba.
Żyć nie umierać.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

7

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

I jeszcze "mami synek" .
Jego mama zawsze mówi , rodzina najważniejsza.
Wiele razy mu mówiłam że drzwi w moim domu nie są zamkniete. Wrecz przeciwnie.
Tym bardziej że ja mieszkam w domu, a on na blokach...
A mieszkam sama z rodzicami, a on tez sam z rodzicami.
Ale jednak na domku lepiej, większa swoboda.
Tak pomyślałam, że z racji tego że w sylwestra i tak nigdzie nie wychodzimy, a swieta i tak spedzilam bez niego to pomyślałam czy by jeśli on zapyta czy przyjade to czy nie powiedzieć mu że posiedze sobie w domu z rodzicami chyba ze chce do mnie przyjechac. Ale w sumie jego odpowiedz juz chyba znam;) a jeszcze skonczy sie na tym że już go nie zobaczę...

`..Szczerość to podstawa żeby przejść przez życie
     Nie ważne jak liczną masz ekipę liczy się zaufanie...`

8

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?
somewhere123 napisał/a:

Tak pomyślałam, że z racji tego że w sylwestra i tak nigdzie nie wychodzimy, a swieta i tak spedzilam bez niego to pomyślałam czy by jeśli on zapyta czy przyjade to czy nie powiedzieć mu że posiedze sobie w domu z rodzicami chyba ze chce do mnie przyjechac. Ale w sumie jego odpowiedz juz chyba znam;) a jeszcze skonczy sie na tym że już go nie zobaczę...

Z nim nigdzie nie wyjdziesz, ale sama przecież możesz. Jakby chciał wiedzieć gdzie, to adres możesz mu podać i zaproś serdecznie wink Ale również mi się wydaje, że o ile sama nie przyjedziesz, to już jego mordki nie uświadczysz...

9

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?
somewhere123 napisał/a:

I jeszcze "mami synek" .
Jego mama zawsze mówi , rodzina najważniejsza.
Wiele razy mu mówiłam że drzwi w moim domu nie są zamkniete. Wrecz przeciwnie.
Tym bardziej że ja mieszkam w domu, a on na blokach...
A mieszkam sama z rodzicami, a on tez sam z rodzicami.
Ale jednak na domku lepiej, większa swoboda.
Tak pomyślałam, że z racji tego że w sylwestra i tak nigdzie nie wychodzimy, a swieta i tak spedzilam bez niego to pomyślałam czy by jeśli on zapyta czy przyjade to czy nie powiedzieć mu że posiedze sobie w domu z rodzicami chyba ze chce do mnie przyjechac. Ale w sumie jego odpowiedz juz chyba znam;) a jeszcze skonczy sie na tym że już go nie zobaczę...

I to byłoby bardzo dobre rozwiązanie, chyba najlepeze z możliwych.

10

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Albo jeszcze mi powie że zdradzam go nawet w sylwestra...:)
Kurde czy każdy facet ma tak że jak kobieta nie chce się kochać to już od razu zdrada?
Dlaczego faceci są az tak bezwstydni?
Ale mój "ferdek" to naprawdę nie patrzy na to czy doszłam pod czas stosunku krótkiego, bez ręcznej czy językowej robótki, tylko sie jeszcze głupio pyta czy miałam orgazm;0

`..Szczerość to podstawa żeby przejść przez życie
     Nie ważne jak liczną masz ekipę liczy się zaufanie...`

11

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?
somewhere123 napisał/a:

Albo jeszcze mi powie że zdradzam go nawet w sylwestra...:)
Kurde czy każdy facet ma tak że jak kobieta nie chce się kochać to już od razu zdrada?
Dlaczego faceci są az tak bezwstydni?
Ale mój "ferdek" to naprawdę nie patrzy na to czy doszłam pod czas stosunku krótkiego, bez ręcznej czy językowej robótki, tylko sie jeszcze głupio pyta czy miałam orgazm;0

Nie dla każdego faceta kobieta to tylko maszynka do zaspokajania, że Ty na takiego trafiłaś i jeszcze bez sensu się go trzymssz to nie znaczy, że wszyscy tacy są.

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Szkoda mu poprostu kasy na dojazd, masakra. Zapros go do siebie na sylwestra i zobaczysz czy wreszcie ruszy dupe.
Pozniej ustalila bym jasne zasady, w jeden weekend ty jedziesz do niego, drugi on jest u ciebie. Tylko musisz sie tego trzymac i nie odpuszczac mu. Dalas sobie wejsc na glowe, robi z toba co chce.

13

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Narazie poczekam co on powie na temat sylwestra, jeśli sam sobie normalnie powie " o której w sobote przyjedziesz?" to wtedy mu powiem by przyjechał do mnie na sylwestra, jeśli powie nie, to postawie ultimatum, jeśli po postawieniu ultimatum i tak sobie z tego nic nie zrobi, to widocznie ma mnie gdzieś , i ma gdzieś że przez takie coś że mu się w życiu nic nie chce, zepsuje związek.

`..Szczerość to podstawa żeby przejść przez życie
     Nie ważne jak liczną masz ekipę liczy się zaufanie...`

14

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?
somewhere123 napisał/a:

Ale mój "ferdek" to naprawdę nie patrzy na to czy doszłam pod czas stosunku krótkiego, bez ręcznej czy językowej robótki, tylko sie jeszcze głupio pyta czy miałam orgazm;0

Jest to po prostu kolejna sfera w której objawia się jego egoizm. Przy czym nie jesteś ślepa na jego egoistyczne zachowania. Widzisz je wyraźnie. Przeszkadzają Ci. A jednak do tej pory stwarzałaś mu komfortowe warunki dla utrzymania i rozwijania jego sobkostwa. "Nie chcesz przyjechać do mnie prawie w ogóle? Nie ma sprawy misiu. Ja przyjadę do Ciebie i o której mam być?" smile Nie zaspokaja Cię? To trzeba mu powiedzieć wyraźnie, że "nie, nie było orgazmu, bo nie pieściłeś mnie, skupiłeś się tylko na swojej przyjemności". Obchodzisz się jak z drogocennym jajkiem, a jajko to nie odwzajemnia się tym samym. Szkoda mu pieniędzy, czasu i energii na zaangażowanie.
Dystans czasem otrzeźwia, ale jeżeli jest to już taki charakter i nie będzie rzeczywistej chęci i  woli zmiany, to sknerowaty Ferdek pozostanie sknerowatym Ferdkiem któremu żal poświęcić cokolwiek.

15 Ostatnio edytowany przez Dangerous Lioness (2016-12-28 17:15:44)

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Jak dla mnie to "Fredek" jest przyzwyczajony do wygodnego życia. Wszystko pod nosem "panienka"(nie obraź się ale dla mnie tak cię widzi) w każdy weekend bez starań z jego strony. Wszystko ma bez kiwnięcia palcem i nawet się nie przejmuje Tobą. Dobry interes bez inwestycji i ryzyka. Ustawił się nie ma co.  Jeśli nie będzie chciał przyjechać w sylwestra, OLEJ "FERDKA" I ŻYJ

Jedyna rzecz, którą facet powinien zmienić w kobiecie, którą naprawdę kocha, to nazwisko.

16

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Ah akurat to mu mówie za każdym razem że jaki orgazm, haha ja się z tego śmieje ale czasem nie jest do śmiechu smile
Och dziewczyny, dziękuje za dobre rady, tak widzę jego egoizm, może własnie zbyt bardzo go kocham zbyt naiwnie może.
Dobrze że chociaż ma pracę bo wtedy naprawdę czułabym się jak Halinka big_smile

`..Szczerość to podstawa żeby przejść przez życie
     Nie ważne jak liczną masz ekipę liczy się zaufanie...`
Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Najwyzszy czas sie trochę postawic, choć pewnie nie będzie to dla  niego wygodne i trochę poskaka jak wsza na grzebieniu. Tylko ze to dla ciebie ostatni dzwonek, Jeśli nie zrobisz tego teraz to nigdy nie będziesz sie liczyc w tym zwiazku.
Kurde takie tlumaczenie ze w swieta busiki nie jezdza jest smieszne. Nie mial go kto podwiezc, np ojciec, bo rozumie ze samochodu swoje go nie ma? Wigilie spedzil by z rodzina ale ze nie pokazal sie w pierwszy czy drugi dzień swiat to przesada.
Druga sprawa to jego gadki o twojej zdradzie. To za kogo on Cie ma, pierwsza lepsza, latwa laska,?  Nastepnym razem jak ci to zarzuci to poprostu bez tlumaczenia wyjazdz od niego z domu, zero gadek, dowidzenia i tyle.

18

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?
Nowa netkobietka napisał/a:

Najwyzszy czas sie trochę postawic, choć pewnie nie będzie to dla  niego wygodne i trochę poskaka jak wsza na grzebieniu. Tylko ze to dla ciebie ostatni dzwonek, Jeśli nie zrobisz tego teraz to nigdy nie będziesz sie liczyc w tym zwiazku.
Kurde takie tlumaczenie ze w swieta busiki nie jezdza jest smieszne. Nie mial go kto podwiezc, np ojciec, bo rozumie ze samochodu swoje go nie ma? Wigilie spedzil by z rodzina ale ze nie pokazal sie w pierwszy czy drugi dzień swiat to przesada.
Druga sprawa to jego gadki o twojej zdradzie. To za kogo on Cie ma, pierwsza lepsza, latwa laska,?  Nastepnym razem jak ci to zarzuci to poprostu bez tlumaczenia wyjazdz od niego z domu, zero gadek, dowidzenia i tyle.

Tyle, że autorka za mientka jest na takie akcje tongue Poza tym jest spoko! Chłop prawie 30 letni mieszka z rodzicami, nie ma samochodu, "żydzi" na kino lub kolację, o jej orgazm dba jak nasza służba zdrowia o nasze zdrowie... Noooo, żyć nie umierać big_smile

Byleby nogi szeroko w poniedziałek rano trzymała to pańcio będzie zadowolony... Cud, miód i orzeszki wink


Ps. Tak, to sarkazm. Co bym tłumaczyć nie musiał.

See, madness, as you know, is like gravity. All it takes is a little push!

19

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

HARVEY - dobrze napisałeś smile  tak zdecydowanie troszke za słaba jestem na takie akcje. Fakt faktem potrafię powiedzieć swoje, ale człowiek niestety dużo może mówić a i tak z tego nic niema.
Jak na razie z moim FERDKIEM , nie rozmawiałam. Tak postanowiłam, że dopóki sam sie nie odezwie, to ja też nie.
Może kto wie o sylwestra nie będe musiała się pytać.

NOWA NET KOBIETKA - widocznie święta w gronie rodziców mu bardziej pasowały niż moje towarzystwo. Tak własnego samochodu niema, ja też nie, ale jakoś potrafie pojechać tym busem.
Stać go na taxi, to mógł przyjechać jeśli by mu zależało.. ale własnie, jak by mu zależało...:/
Nie powiem, były momenty gdzie mogę być z niego zadowolona, i szczęśliwa ze go mam. Ale no jak tak sobie od świąt powspominałam to zbyt wiele jest momentów gdzie nie jestem zadowolona. Wręcz przeciwnie, wkur... się na maksa gdy słysze niekiedy jak mu sie nic nie chce:)

`..Szczerość to podstawa żeby przejść przez życie
     Nie ważne jak liczną masz ekipę liczy się zaufanie...`
Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Harvey smile
Mogła by z nim zerwac juz dziś, tyle ze tego nie zrobi. Dlatego pisze jej zeby sie trochę postawic i wtedy zobaczy czy mu faktycznie zależy. Swoją droga  nigdy nie byłam materialistka i nie jestem, ale dla mnie dziwne jest ze facet 27  letni ktory mieszka z rodzicami, pracuje a nie ma samchodu (a prawo jazdy chociaz ma?).
Jeśli chodzi o wyjscia rozumie ze może byc czasem zameczy, tym baedziej ze pracuje na noce, ale nie cały czas. Proponujesz kino, nie chce to idziesz sama, nie jestes schorowana emerytka zeby cały czas siedziec w domu.

21

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

NOWA NETKOBIETKA - Nie ma prawa jazdy ..:) twierdzi że nigdy go nie zrobi bo nie chce. Ja to zaczęłam chodzić dopiero -obym zdała chociaż za drugim razem. hehe smile
Tak nocki idzie zrozumieć bo wiadomo pracować od 19 do 6.. ale kurde ja nie proszę go co weekend o wyjśćie, bo tak nie zawsze też mam ochotę wyjść smile ale co go poproszę to i tak zawsze jest odpowiedź "nie".
A nie , dziewczyny, chłopacy, wychodzimy, wiecie gdzie? do Biedry na zakupy smile przecież to prawie jak spacer jak on to stwierdził.

`..Szczerość to podstawa żeby przejść przez życie
     Nie ważne jak liczną masz ekipę liczy się zaufanie...`

22 Ostatnio edytowany przez Nowa netkobietka (2016-12-28 22:50:01)

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

To zycze zeby wytrzymala w swoich postanowieniach. Najwyzszy czas zawalczyc o siebie, bo teraz jeszcze masz szanse . swoją droga dziwny facet ktory w dzisiejszych czasach nie potrzebuje prawa jazdy.

23

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Hej, Jest już po sylwestrze.
Postanowiłam opowiedzieć wam rozmowe z moim Ferdkiem smile
W Czwartek po rozmowie z wami tutaj, zadzwonił do mnie , pytając się co z Sylwestrem.
Z delikatnym śmiechem odpowiedziałam, " Jak to co, przecież to co zawsze, dzień jak co dzień"
To już oczywiście wyjechał, że o co mi chodzi itp.
Odpowiedziałąm że o nic, i zapytałam go co proponuje, to powiedział że dostaliśmy zaproszenie na Sylwestra do jego brata i dziewczyny gdzie mieszkają pare bloków od niego.
Pomyślałąm, hmm kurde, zawsze coś, lepsze to niż siedzenie w domu.
To się zgodziłam.
Powiedział bym przyjechała w piątek. Mówie ok, to będzie czas na rozmowy.
Przyjechałam, niestety nie było czasu na rozmowy, bo tak : on spał, bo po nocce, i przed nocką długą bo więcej pracy, do jego mamy przyjechałą koleżanka z chłopakiem, do tego jego brat przyszedł i ciągle przeszkadzał.
Mówie sobie ok, wytrzymam.
Przyszłą sobota, a mój Ferdek jak odmieniony, "koteczku, kochanie,Księżniczko itp.."
Ja oczy wytrzeszczone i mówie "ooo, coś się stało", oczywiście chyba nie zajarzył.
I ta sobota minęła bardzo szybko na przygotowanie sylwestra itp. Było super, zabawa, tance, pijaństwo big_smile, On poprostu był w ten dzień jak kiedyś. Zwracał uwagę na mnie , przytulał, całował, mówił że mnie kocha itp..(nie był piany jeszcze)
Przyszłą niedziela, nie mieliśmy siły na nic, cały dzień przeleżeliśmy, potem on poszedł do pracy, pomyślałam że w poniedziałek z nim porozmawiam.
Przyszedł poniedziałek, a to on zaczął pierwszy rozmowę.
Z tekstem "pokaż telefon"
Patrze na niego i mówie słucham?, a on no pokaż tel, co tam ukrywasz.
Zaczełąm się śmiać i odpowiadam mu że no 10 kochanków.
To on do mnie że wcale by się nie zdziwił..;o
Mówie, jesteś tak tępy czy udajesz tylko? Bo jeśli nie ufasz, nie wierzysz mi że jesteś jedyny itp, to po co z taka osobą jesteś.
To on zaczął swoją gadką że to ja się z nim kochać nie chce, że kiedyś często się kochaliśmy a teraz 4 razy w miesiącu, że widocznie mam kogoś innego, że nawet na świeta nie przyjechałam.
Nie mogłąm uwierzyć w to co słysze, i już taka nabuzowana, tłumaczę mu że to moja wina cała że zaczełąm jeździź do niego na weekendy, że go przyzwyczaiłąm do tego że byłąm na zawołanie, że to on
nie okazuje żadnej miłosci, uczuć itp.
Że wszystko ma w dupie bo taki zmęczony jest itp.
I zaczełą się jedna wielka kłótnia, gdzie sprawił że to ja czułąm się winna.
Powiedziałąm sobie wtedy dość.
Poprostu coś pęklo we mnie i mu powiedziałąm, że albo zacznie okazywać ze mu zależy, że mnie kocha itp, albo będzie koniec. Bo nie widze sensu. i wziełam kurtke, torebke i wyszłam.
Dziś jest środa, od poniedzialku napisał mi tylko " jestem w pracy" , a rano "dobranoc". to wszystko smile
i Teraz poprostu czekam na jego ruch, na to czy zmądrzeje i pokaże że mnie kocha, albo nic nie zrobi i będzie koniec. Wiem że będzie to bolesne, ale bardziej bolesne jest to, że niekiedy po weekendzie czuje się jak jakaś
szmata...(sorki za słowo) ale hmm gdyby chociaż zabierał mnie gdzieś , na spacer, do kina, gdziekolwiek, okazywał miłość, nie tylko miłość łózkową to bym tak sie nie czułą..
A i jeszcze w niedziele powiedział mi  ale już nie pamiętam jak weszliśmy na ten temat, powiedział mi "To ty bedziesz musiała mi się oświadczyć, bo ja nigdy się nie oświadcze tobie"... niewiem czy mówił to żartem czy nie...
ale tak wtedy zabolało...

`..Szczerość to podstawa żeby przejść przez życie
     Nie ważne jak liczną masz ekipę liczy się zaufanie...`

24

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

To, że mieszka z rodzicami i okłada dzięki temu pieniądz na całkowicie swoje mieszkanie (mieszkanie na kredyt to nie twoje mieszkanie smile) to nic złego.
Ale nie zrozumiem tego, że nie chce przyjeżdżać do ciebie ani nigdzie z tobą wychodzić.
Co prawda argument, że może wziąć taksówkę to nie argument (z miasta do miasta drogo wychodzi) ale powiedzieć, żeby go kolega podwiózł lub ojciec to można by.  Generalnie chłop przesadza z tymi oszczędnościami, można oszczędzić na czymś ale nie na takich "rzeczach" jak dziewczyna smile. Dobrze zrobiłaś, nie lubimy skner i kolesi co doopy nie chce im się ruszyć 20km aby przyjechać smile

Pseudo: WuWuś big_smile 63463780
Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Widzisz moja droga on wie ze nie jest fer wobec ciebie, wiec probuje odwrocic wine od siebie. A ze juz kilka razy udalo mu sie sprawic ze poczulas sie winna,  widzi ze to dziala to robi tak dalej.
Przed weekendem na pewno sie odezwie zebys przyjechala. A wtedy ty powiesz mu ze czekasz na niego u ciebie w domu i tyle.
Oszczednosc to bardzo dobra cecha, tylko trzeba umiec ja odroznic od skapstwa.

26

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?
somewhere123 napisał/a:

Hej, Jest już po sylwestrze.

Hej, najlepszego w nowym roku! wink

somewhere123 napisał/a:

Postanowiłam opowiedzieć wam rozmowe z moim Ferdkiem smile

Dajesz big_smile

somewhere123 napisał/a:

W Czwartek po rozmowie z wami tutaj, zadzwonił do mnie , pytając się co z Sylwestrem.
Z delikatnym śmiechem odpowiedziałam, " Jak to co, przecież to co zawsze, dzień jak co dzień"
To już oczywiście wyjechał, że o co mi chodzi itp.

No bo to takie trochę... ekhm... marne było wink

somewhere123 napisał/a:

Odpowiedziałąm że o nic, i zapytałam go co proponuje, to powiedział że dostaliśmy zaproszenie na Sylwestra do jego brata i dziewczyny gdzie mieszkają pare bloków od niego.
Pomyślałąm, hmm kurde, zawsze coś, lepsze to niż siedzenie w domu.
To się zgodziłam.
Powiedział bym przyjechała w piątek. Mówie ok, to będzie czas na rozmowy.

Dobrze, że chociaż miał w ostatniej chwili gdzie iść wink

somewhere123 napisał/a:

[...] Przyszłą sobota, a mój Ferdek jak odmieniony, "koteczku, kochanie,Księżniczko itp.."

"Sylwester" - się poprzymilam, się poprzytulam, się pobawię a na koniec pobzykam... no taki pewnie był plan Ferdkowy tongue

somewhere123 napisał/a:

Ja oczy wytrzeszczone i mówie "ooo, coś się stało", oczywiście chyba nie zajarzył.

Paczaj wyżej wink

somewhere123 napisał/a:

I ta sobota minęła bardzo szybko na przygotowanie sylwestra itp. Było super, zabawa, tance, pijaństwo big_smile, On poprostu był w ten dzień jak kiedyś. Zwracał uwagę na mnie , przytulał, całował, mówił że mnie kocha itp..(nie był piany jeszcze)

Seks noworoczny był? wink To tak gwoli "planu" tego wyżej wink

somewhere123 napisał/a:

Przyszłą niedziela, nie mieliśmy siły na nic, cały dzień przeleżeliśmy, potem on poszedł do pracy, pomyślałam że w poniedziałek z nim porozmawiam.
Przyszedł poniedziałek, a to on zaczął pierwszy rozmowę.
Z tekstem "pokaż telefon"
Patrze na niego i mówie słucham?, a on no pokaż tel, co tam ukrywasz.
Zaczełąm się śmiać i odpowiadam mu że no 10 kochanków.
To on do mnie że wcale by się nie zdziwił..;o
Mówie, jesteś tak tępy czy udajesz tylko? Bo jeśli nie ufasz, nie wierzysz mi że jesteś jedyny itp, to po co z taka osobą jesteś.
To on zaczął swoją gadką że to ja się z nim kochać nie chce, że kiedyś często się kochaliśmy a teraz 4 razy w miesiącu, że widocznie mam kogoś innego, że nawet na świeta nie przyjechałam.

No, to seksu noworocznego chyba nie było jednak... i calutki plan wpisdu wink

somewhere123 napisał/a:

Nie mogłąm uwierzyć w to co słysze, i już taka nabuzowana, tłumaczę mu że to moja wina cała że zaczełąm jeździź do niego na weekendy, że go przyzwyczaiłąm do tego że byłąm na zawołanie, że to on
nie okazuje żadnej miłosci, uczuć itp.
Że wszystko ma w dupie bo taki zmęczony jest itp.
I zaczełą się jedna wielka kłótnia, gdzie sprawił że to ja czułąm się winna.
Powiedziałąm sobie wtedy dość.
Poprostu coś pęklo we mnie i mu powiedziałąm, że albo zacznie okazywać ze mu zależy, że mnie kocha itp, albo będzie koniec. Bo nie widze sensu. i wziełam kurtke, torebke i wyszłam.

No i szafa gra smile

Jesteś jego (nie obraź się proszę) maszynką do seksu. Bo on musi spuścić z kija, bo on smutny chodzi, bo ma mało seksu, bo on zmęczony... Tak się ustawił cfaniaczek jeden wink A chociaż zapewnia Ci orgazm? wink

somewhere123 napisał/a:

Dziś jest środa, od poniedzialku napisał mi tylko " jestem w pracy" , a rano "dobranoc". to wszystko smile
i Teraz poprostu czekam na jego ruch, na to czy zmądrzeje i pokaże że mnie kocha, albo nic nie zrobi i będzie koniec. Wiem że będzie to bolesne, ale bardziej bolesne jest to, że niekiedy po weekendzie czuje się jak jakaś
szmata...(sorki za słowo) ale hmm gdyby chociaż zabierał mnie gdzieś , na spacer, do kina, gdziekolwiek, okazywał miłość, nie tylko miłość łózkową to bym tak sie nie czułą..

Nic nie rób. W ogóle nic nie rób. Niech on się wykaże trochę inwencją i "zakuma" o co chodzi.

somewhere123 napisał/a:

A i jeszcze w niedziele powiedział mi  ale już nie pamiętam jak weszliśmy na ten temat, powiedział mi "To ty bedziesz musiała mi się oświadczyć, bo ja nigdy się nie oświadcze tobie"... niewiem czy mówił to żartem czy nie...
ale tak wtedy zabolało...

Obawiam się, że jeśli to żart (a zapewne tak jest) to on jest głupszy niż tu opisujesz... bez obrazy ofkors smile

See, madness, as you know, is like gravity. All it takes is a little push!

27

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

HARVEY_-  nie obrażam się smile , myśle że możliwe że miał plany na seks po nocy sylwestrowej tylko że nie wypaliło bo nie był w stanie big_smile
tak może oświadczyny to jego żart.. ale hmm w jego postępowaniu też coś się zmieniło.
Mam wrażenie choćby na niego coś wpływało, jakieś niewiem towarzystwo, niemam zielonego pojęcia.
Przynajmniej mogę go tu opisywać jaki jest naprawdę smile
Kurdę a może powinnam mu to wydrukować wszystko i jak by doszło do rozstania to pokazać? smile choć może wtedy by zrozumiał i zobaczył jaki on jest big_smile
Bo może on jest ślepy.

NOWA NETKOBIETKA- Tak, trzeba umieć odróżniać oszczędność od skąpstwa. Ja też oszczędzam , potrafie zaoszczędzić, ale nie jestem aż tak skąpa. Ale zaś nie rozrzutna.
Niestety on nawet woli oszczędzać na zdrowiu. Tyle razy mu mówiłam, że niestety ale zdrowie jest ważniejsze od pieniędzy. Bo ja wolałabym życie biedne, ale być zdrowa, mieć rodzine zdrową.
A on twierdzi że za pieniądze też kupisz zdrowie.. np. choćby lekarstwa... ah czasem mam wrażenie że on niewie co mówi.
Ale naprawdę kiedyś taki nie był. Mam wrażenie choćby ktoś mu nasuwał te głupie myślenie. A w pracy ma samych znajomych ..alkoholików, ćpunów, jeden co 2 razy się rozwiódł, drugi co noc inna panienka, jeden co wogole niema nikogo..
Wiem że można mieć najgorsze towarzystwo a przy tym być rozsądny.. ale tak się zastanawiam czy poprostu to mu nie szkodzi.. choć wiem że nic go nie powinno usprawiedliwiać.

Szczęśliwego Nowego roku! smile)

`..Szczerość to podstawa żeby przejść przez życie
     Nie ważne jak liczną masz ekipę liczy się zaufanie...`

28

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Mam wrażenie, że piszesz tak jakbyś już "krzyżyk" postawiła na tym związku... I w sumie nie wiem czy to dobrze czy źle.

Z jednej strony masz dopiero 25 lat (oł jeach, licznik przeskoczył tongue) a z drugiej strony po 4 (licznik! big_smile) latach związku zaczynasz się zastanawiać... czy to ten? Czy to "to"? Możliwe, że wcześniejsza "projekcja" jego przysłaniała ci oczy bo on był taki ... zawsze?

Wiem jedno...
a) albo będziesz tkwić w tym bo... w sumie szkoda to kończyć, tyle lat razem, może się poprawi, może nie a wtedy
b) rozstaniecie się
c) zaczniesz grać w grę (lubie gry big_smile wink) o "swoje" - w domyśle: szlaban na seks. O ile Twoja macica nie oszaleje by się otwierać co poniedziałek to prosta piłka - ma zasłużyć na seks, nawet nie wiesz jak mi to ciężko przychodzi by facet dla faceta dołki kopał wink ale taka jest prawda. On nie kiwając palcem ma darmowy seks. Jak nie ma seksu to "masz kochanków" - słaba manipulacja na kogoś kto dobija do 30 tongue Jemu jest dobrze tak jak jest. Nie zmieni tego bo ma wszystko - majty wyprane, obiad przygotowany, seks na zawołanie... Gdzie tu miejsce na zdobywanie? "Czarowanie" (tak jak w sylwestra)?

On jest tak prosty, że aż żal. Jak w wieku prawie 30 lat daje się "omotać" i wpływać na siebie otoczeniu to nie wróży temu nic dobrego.

See, madness, as you know, is like gravity. All it takes is a little push!

29 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-01-04 18:47:54)

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?
somewhere123 napisał/a:

Ale naprawdę kiedyś taki nie był. Mam wrażenie choćby ktoś mu nasuwał te głupie myślenie. A w pracy ma samych znajomych ..alkoholików, ćpunów, jeden co 2 razy się rozwiódł, drugi co noc inna panienka, jeden co wogole niema nikogo..
Wiem że można mieć najgorsze towarzystwo a przy tym być rozsądny.. ale tak się zastanawiam czy poprostu to mu nie szkodzi.. choć wiem że nic go nie powinno usprawiedliwiać.

Ahahah, ja mam sporo takich kolegów imprezowiczów i czasami mówimy do siebie jak dzwonimy do siebie czy na przywitanie jak się widzmimy - per pijaku, alkoholiku itp (no wszyscy mają coś tam za uszami ale to bardziej tak na śmieszno wink ):D big_smile
Różnica jest taka, że mało kto skąpi kasy i też nikt nie jest taki, że daje się sterować komuś. Twojemu chłopakowi po prostu nie chce sie ruszyć tyłka do ciebie lub też wydać kasę na ciebie co jest dziwne.
A jeszcze ta chęć sprawdzania telefonu. Jest to niedopuszczalne. Wcale bym na tego Sylwka do niego nie jechał tylko zaprosił do siebie aby spędzić wieczór wspólnie.

Pseudo: WuWuś big_smile 63463780

30

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

HARVEY - nie postawiłam krzyzyku :)Tylko hmm rozmowa tutaj z wami, i ogólnie to co się ostatnio dzieje sprawia iż zastanawiam się co robić .. nie chce kończyć związku, ale też nie chce być już tak "traktowana".
Po waszych radach, powiedziałąm mu że albo zacznie okazywać miłość , okazywać że mu zależy, albo wtedy się rozstaniemy.
Nie nigdy taki nie był, bo raczej od samego początku by mi to przeszkadzało.
Właśnie w tym problem że widze i wiem że coś się zmieniło z jego strony, i niewiem co i dlaczego. smile

ON-WuWuA-83 - Wiesz nawet nie potrzebuje tego by wydawał na mnie kase smile bo mam swoja, ale chociaż ten fakt że kurde zasegurował kino , kolacje, cokolwiek, spotkanie gdzieś na mieście,u mnie, gdzieś poza jego 4 ścianami. smile
Tak ja nigdy nie chciałam, nie brałąm jego telefonu do ręki, nawet jak ktoś mu dzwonił a on był w ubikacji, to nigdy jakoś nie przyszło mi do głowy by niewiem odebrać nawet jakby mnie poprosił.
A on z tekstem jak gdyby nigdy nic że mam mu tel pokazać, to naruszenie całkowitej prywatności, nie mówie że coś tam ukrywam, ale sam fakt smile
Wiesz co, jechałam na tego sylwestra też po to by z nim porozmawiać, by dojść do czegoś, bo wiedziałam że nawet jak bym go do siebie zaprosiłą to i tak pewnie powiedziałby że nie chce mu się.
Chciałam z nim porozmawiać na spokojnie, w cztery oczy, ale niestety on mnie wyprzedził i to  z wielkim oburzeniem, wybuchem złośći i zwaleniem wszystkiego na mnie.
A gdy powiedziałąm mu też że ja też mam prawo czuć się zmęczona bo też pracuje od 6 rano, to stwierdził że on pracuje na nocki, a dla niego nocki są wyczerpujące... smile

`..Szczerość to podstawa żeby przejść przez życie
     Nie ważne jak liczną masz ekipę liczy się zaufanie...`
Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Zgadza sie, praca na nocki może byc wyczerpujaca. Tyle ze nie powinna rzutowac az tak bardzo na reszte zycia, szczegolnie u mlodego czlowieka ktorego jedynym obowiazkiem jest praca. Nie macie dzieci, wspólnych problemów, teraz piwinniscie korzystac z zycia.
Wiesz jak dla mnie to twoj partner jest typowym leniem, do tego mu na wszystko szkoda. Sam fakt ze nie posiada nawet prawa jazdy i mowi ze mu nie potrzebne jest dla mnie dziwne. Po pierwsze nie moze przyjechac do ciebie, po drugie ciezko by bylo znaleźć prace gdzies poza miejscem zamieszkania, co z wyjazdami na wakacje kiedy beda dzieci, do lekarza gdziekolwiek. Cale zycie będzie busikami jezdzil nawet z niemowlakiem. W dzisiejszych czasach prawo jazdy u kobiet to podstawa nie mowiac juz o facetach.
Poza tym ja nie mam nic przeciwko zeby kobieta jezdzila do faceta sczegolnie kiedy u niego sa lepsze warunki spotkan ale w waszym przypadku tak nie jest. Niech ruszy dupe, pokaze ze mu zalazy, zobaczy co to znaczy jezdzic busikami co weekend moze wtedy uzna ze jednak pogrzebne mu prawko i auto.
Zacznij obserwowac, przyjzyj sie temu zwiazkowi, zmus go trochę do wysilku, nie podawaj sie na tacy cały czas.

Odp: Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Co u ciebie, jak po weekendzie?

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zwykłe przyzwyczajenie z jego strony czy może chęć rozstania ..?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016