Toksyczna? Kochająca za bardzo? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Toksyczna? Kochająca za bardzo?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Toksyczna? Kochająca za bardzo?

Witam wszystkich forumowiczów, to będzie mój pierwszy post, więc mam nadzieję, że połapiecie się o co mi chodzi. (: Mam prawie 24 lata, jestem mężatką w separacji, z dzieckiem. Moje małżeństwo i w ogóle cały związek był toksyczny, co w sumie dopiero ostatnio jakoś do mnie dotarło. Wiedziałam wcześniej, że nie jest dobre to jak żyliśmy ze sobą, ale pojęcie "toksyczność" jakoś nie świtało mi w głowie. Moim zdaniem były od początku był toksyczny, chociaż tego nie widziałam. Straciłam przez niego i przez to, że na to pozwoliłam ( jestem świadoma, że zawsze dwie strony są winne) wszystko: przyjaciółkę, znajomych, poczucie wartości i szacunek do samej siebie, a na koniec podziękował mi kopnięciem w d**ę. :]
Ale to w sumie jeszcze rozumiem, nie chciał mnie i dziecka, ok. Nie rozumiem tylko, że po "rozstaniu" on przez prawie 3 lata jeszcze to jakoś ciągnął, odwiedzał nas, mówił że mnie kocha, że chciałby spróbować jeszcze, a potem olewał zaś na kilka tygodni i mówił, że mnie nie chce itd. I to się tak ciągnęło aż do końca września tego roku, dopóki definitywnie nie zerwałam z nim kontaktu, po tym jak któryś raz znowu mi powiedział, że mnie nie chce ( kilka dni wcześniej mówił, że mu dalej uczucia do mnie nie przeszły, że ma moje zdj na telefonie ustawione, że tęskni i tak dalej) I mój problem polega teraz na tym, że ja cierpię. Widzę na profilach społecznościowych, że on który tak bardzo nie chce związku, bo za młody jest, szuka i zainteresowany jest innymi dziewczynami. Boli mnie to, czuję się jak wariatka. Z jednej strony wiem, że z nim życia bym nie miała, bo przez te ponad 6 lat totalnie mnie zniszczył, jestem cieniem dziewczyny którą byłam kiedyś. A z drugiej strony nie potrafię odpuścić, te uczucia nadal we mnie są. Zastanawiam się czy ja sama teraz nie jestem toksyczna? Albo może kochająca za bardzo? Bardzo się przez niego zmieniłam i to na gorsze niestety.  Macie może jakieś doświadczenia z takim czymś? Wiecie, czy da się samemu z tego bagna jakoś wyjść? Potrzebny mi psycholog? Pozdrawiam, mam nadzieję, że jakaś miła dusza będzie potrafiła mi coś poradzić. Jeżeli macie jakieś pytania, to zadawajcie. Z góry dziękuję za odpowiedzi.

Ps. Wspomnę jeszcze, że teraz w grudniu wymieniłam z nim ze 3 wiadomości na mailu, chodziło o prezent dla syna, a przy tym dał mi w ładny sposób do zrozumienia, że ma mnie gdzieś. Prezentu dla dziecka i tak nie było, u niego zawsze tylko puste słowa są.
Aa i kontakt po rozstaniu zawsze on inicjował, chociaż muszę przyznać, że jak on już napisał, to ja jak wariatka nie umiałam odpuścić, prosiłam, błagałam, no cuda niewidy, teraz jest mi tylko wstyd za to. sad Czuję się bardzo źle ze sobą, jak nic nie warta, cały czas zadaję sobie pytanie, czego mi brakuje. To wszystko odbija się tylko na moim dziecku. Nie radzę sobie już z tym wszystkim.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?

Mam podobnie tzn tez jestem w toksycznym zwiazku. Jak Cie zostawil to moze nawet i dobrze. U mnie jest inna sytuacja bo on mnie zostawiac nie chce. Radze zaczac pracowac, zajmowac sie soba. Wiem latwo mowic, ale mi to pomaga. Jesli chodzi o twoje poczucie wartosci to musisz w nie znowu uwierzyc. On cie niszczyl by poczuc sie lepiej,wyssysal z cb energie i chec do zycia. Mysle ze bedzie Ci lepiej samej.

3 Ostatnio edytowany przez Sonia2012 (2016-12-28 18:24:38)

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?

Psycholog wskazany smile nawet bardzo.
Pomoze Ci odbudować poczucie wartości własnej i pewnie inne klocki w główce poukłada smile
Nie Ty pierwsza i nie ostatnia zostałas poobijana psychicznie w związku...wiem marna pociecha, ale ważne jest co Ty teraz z tym zrobisz smile

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!
Reklama

4

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?
rockbaby napisał/a:

Mam podobnie tzn tez jestem w toksycznym zwiazku. Jak Cie zostawil to moze nawet i dobrze. U mnie jest inna sytuacja bo on mnie zostawiac nie chce. Radze zaczac pracowac, zajmowac sie soba. Wiem latwo mowic, ale mi to pomaga. Jesli chodzi o twoje poczucie wartosci to musisz w nie znowu uwierzyc. On cie niszczyl by poczuc sie lepiej,wyssysal z cb energie i chec do zycia. Mysle ze bedzie Ci lepiej samej.

To, że będzie mi lepiej samej to ja też wiem. A z tym zostawieniem, to też nie tak, że on zostawił.  Zostawiłam go ja, bo już nie wytrzymałam tego wyzywania, popychania itd.. traktował mnie jak nic nie warte ście**rwo, ale tak na prawdę nie chciałam się z nim rozstawać. Chciałam mu tylko jakoś uświadomić, że to jak on mnie traktuje, nie ma prawa bytu. Po tym on przez prawie trzy lata zawracał mi głowę i wmówił, że wszystko moja wina i to ze mną coś nie tak.
Ahh to wszystko ciężkie do opisania jest. Jest mi lepiej jak nie mam z nim kontaktu, ale emocjonalnie jestem dalej w tym całym bagnie. Boli mnie fakt, że tak niby mnie jeszcze kochał we wrześniu, a teraz za innymi lata.

Do Sonia2012:
Problem w tym, że ja się wstydzę iść do psychologa, nie przed innymi, ale sama przed sobą. Bo to dla mnie oznacza, że na prawdę jestem psychicznie chora, tak jak on mówił.
Nie da się jakoś samemu z tym poradzić?

Dziękuję za odpowiedzi.

5

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?

Do Sonia2012:
Problem w tym, że ja się wstydzę iść do psychologa, nie przed innymi, ale sama przed sobą. Bo to dla mnie oznacza, że na prawdę jestem psychicznie chora, tak jak on mówił.
Nie da się jakoś samemu z tym poradzić?

Dziękuję za odpowiedzi.

Pójście do psychologa nie oznacza, że jesteś psychicznie chora. Błąd w rozumowaniu smile Podstawowy błąd. Nie daj sobie tego wmówić, on Cie okłamuje! Potrzebujesz pomocy. Nie da rady samej wyjść trwale z przemocy.
Możesz sama zatrzymać przemoc uciekając od sprawcy, ale więcej niż pewne, że w kolejny związek przemocowy wejdziesz...pewne kwestie trzeba przepracować w sobie...i  bez pomocy psychoterapeuty się nie obejdzie.

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

6 Ostatnio edytowany przez Lillka-15 (2016-12-28 18:40:04)

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?

Większość tego typu toksycznych związków tworzą zaburzeńcy, osoby, które mają zaburzony obraz świata, reakcje i postrzeganie. To się nazywa zaburzenia osobowości i jest to jakieś zawsze 5% społeczeństwa. Nie da się jednego dnia kochać, a drugiego już nie. Z Twoim mężem an pewno nie jest wszystko ok. Niestety, aby być z taką osobą, trzeba mieć w sobie pewną predyspozycję do zależności. Jaka cześć w tobie nie stanowi o sobie i zawsze chce się oddać w niewłaściwe ręce, choć widzi, że jest to zgubne.

Z tobą wszystko jest ok, tylko jak poprzedniczka mówi, musisz na terapii wzmocnić swoją samoocenę, poczucie wartości i dopiero wtedy będziesz mogła uwolnić się totalnie. Wysoka samoocena powoduje, że ufasz sobie, wiesz, że sobie poradzisz, i nie potrzebujesz w życiu żadnych wsporników, a już na pewno nie pozwolisz na taki brak szacunku wobec siebie.

Powodzenia!

7

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?
Lillka-15 napisał/a:

Większość tego typu toksycznych związków tworzą zaburzeńcy, osoby, które mają zaburzony obraz świata, reakcje i postrzeganie. To się nazywa zaburzenia osobowości i jest to jakieś zawsze 5% społeczeństwa. Nie da się jednego dnia kochać, a drugiego już nie. Z Twoim mężem an pewno nie jest wszystko ok. Niestety, aby być z taką osobą, trzeba mieć w sobie pewną predyspozycję do zależności. Jaka cześć w tobie nie stanowi o sobie i zawsze chce się oddać w niewłaściwe ręce, choć widzi, że jest to zgubne.

Z tobą wszystko jest ok, tylko jak poprzedniczka mówi, musisz na terapii wzmocnić swoją samoocenę, poczucie wartości i dopiero wtedy będziesz mogła uwolnić się totalnie. Wysoka samoocena powoduje, że ufasz sobie, wiesz, że sobie poradzisz, i nie potrzebujesz w życiu żadnych wsporników, a już na pewno nie pozwolisz na taki brak szacunku wobec siebie.

Powodzenia!

Lillka czytasz mi w myślach, właśnie myślałam o tym, normalny człowiek tak się nie zachowuje i kilka razy wcześniej zastanawiałam się czy on nie ma czasem rozdwojenia jaźni, że jeden dzień mówi tak, a drugi tak.
A co jest  jeszcze zastanawiające, nawet jak mówił, że mnie nie chce, to mówił również, że nie chce abym była z kimś innym.

A wiecie może ile taka terapia trwa?
Muszę się zastanowić nad tym wszystkim i możliwe, że po nowym roku zrobię sobie termin do psychologa, bo ta myśl chodzi mi już od jakiegoś czasu po głowie.

A o nowym związku to na razie nawet nie myślę, jestem tego zdania, że najpierw muszę zrobić porządek ze sobą sama, a nie komuś życie marnować, bo emocjonalnie będę jeszcze na byłym wisieć. (:

Mam nadzieję, że rozumiecie co chcę wam przekazać, niestety ponad połowę swojego życia mieszkam w Niemczech i polska gramatyka jest trochę dla mnie problemem.

A wiecie może co w takim wypadku mówić dziecku, gdy pyta o tatę? Ostatnio zapytał mnie, czy tata go nie kocha i nie lubi, że go nie ma. Pół nocy przez to przepłakałam, nie wiedziałam co mu mam odpowiedzieć, bo prawda jest taka że on naszego syna od początku gdzieś miał i nadal ma. hmm

8

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?

Mamelinka - Tobie wystarczyłby półroczne sesje-konsultacje z terapeutą, gdzie ustawiasz sobie cel: rozpracowanie mechanizmów zależności, które tkwią w tobie, wzmocnienie swojej wartości, stanięcie na nogi i samodzielne kierowanie własnym życiem. I tyle. Żadnych głębokich terapii nie wymagasz.

A co do świrów, wiem co mówię, bo kilka lat żyłam z takim zaburzeńcem smile. Nikt normalny w ciągu dnia, tygodnia tak się nie zmienia, tylko świr big_smile.

Trzymaj się i dasz radę smile.

9

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?

oj dziewczyno szanuj się. Nigdy przenigdy, choćby "skały srały" nie proś i nie płaszcz się. Nikt nie jest tego wart.
Musisz przestać go śledzić na portalach, wywalić ze znajomych itd. Nie jest Ci to potrzebne.
Masz możliwość wyjścia samotnie? fitness? zakupy? a jak nie to np basen z synkiem.
Zadbaj o siebie i swoje samopoczucie a poczucie własnej wartości wzrośnie bo chyba u jest problem.
A on niech się buja

10

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?

Dziękuję za odpowiedzi. (: Jakoś samo to, że tu napisałam daje mi kopa do tego żeby bardziej się starać z tego wszystkiego wyrwać.

staramalenka86, nawet nie wiesz jak mi jest wstyd z tego powodu, że właśnie tak prosiłam itd. Przez to szacunek sama do siebie straciłam, a poczucie wartości, które on mi przez lata związku zrównał ze ziemią, spadło poniżej zera.

Niestety nie stać mnie na fitness, ale wychodzę z domu sama, a raczej z koleżankami. Mam na szczęście wspaniałą rodzinę (rodzice + rodzeństwo), którzy bardzo mi pomagają w opiece nad dzieckiem. smile
Ja wiem, że podobam się mężczyznom, i wiem że gdybym chciała to już dawno bym kogoś miała. Ale przez to jak on mnie traktował w czasie trwania związku i ten czas po zakończeniu, sprawił że czuję się nic nie warta. Bo dużo robiłam i wiele poświęciłam, a nawet w małym stopniu nie zostało to docenione. Do tego teraz już nawet nie podobam się sama sobie, a wcześniej byłam taka pewna siebie, czułam że mogę wszystko. Cóż, po części jestem sama sobie winna, ale wyciągnęłam z tego wnioski na przyszłość. W końcu każdy błędy popełnia, prawda? smile

Lillka, Ty sama chodziłaś na jakąś terapię? Dzisiaj sprawdzałam listę psychologów w okolicy i znalazłam nawet panią, która pochodzi z polski, więc chyba zrobię termin właśnie u niej. Zawsze lepiej wszystko w ojczystym języku wyrazić.

11

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?

Hej smile Jestem tu nowa, mam 19 lat, jestem z facetem który ma 30 lat, przez zwykle zauroczenie rozwalił mi się cały świat. Na początku wydawało się że jest super i nie widziałam problem w tym człowieku. Po roku kiedy zamieszkalismy razem zaczął co raz więcej pić, ma mnie gdzieś i przychodząc do domu po libacji poniza mnie, szarpie, ciągnie za włosy. Traktuje mnie jak swoją własność, nigdzie nie mogę wyjść nawet do swojej rodziny, bo przychodzi i robi mi awanturę. Chce z nim skończyć ale boję się, a jeszcze nie dawno dowiedziałam się że jest z nim w ciąży. Owszem nie zawsze bywa taki, jak nie pije to jest czuły i kochany. Boje się i nie wiem czy sobie poradzę bo nawet rodzina ma mnie gdzieś przez niego. sad

12

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?
Aneta18 napisał/a:

Hej smile Jestem tu nowa, mam 19 lat, jestem z facetem który ma 30 lat, przez zwykle zauroczenie rozwalił mi się cały świat. Na początku wydawało się że jest super i nie widziałam problem w tym człowieku. Po roku kiedy zamieszkalismy razem zaczął co raz więcej pić, ma mnie gdzieś i przychodząc do domu po libacji poniza mnie, szarpie, ciągnie za włosy. Traktuje mnie jak swoją własność, nigdzie nie mogę wyjść nawet do swojej rodziny, bo przychodzi i robi mi awanturę. Chce z nim skończyć ale boję się, a jeszcze nie dawno dowiedziałam się że jest z nim w ciąży. Owszem nie zawsze bywa taki, jak nie pije to jest czuły i kochany. Boje się i nie wiem czy sobie poradzę bo nawet rodzina ma mnie gdzieś przez niego. sad

Cześć, a próbowałaś naprawić relację z rodziną? Rozmawiałaś z rodzicami/mamą o tym jak on cię traktuje? W końcu przecież na świat ma przyjść ich wnuk, na pewno nie chcą, żeby dzieciątko wychowywało się w takich warunkach.

Życzę wszystkim, wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i aby ten był lepszy niż poprzedni! smile

13

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?
mamelinka napisał/a:

do końca września tego roku, dopóki definitywnie nie zerwałam z nim kontaktu,
Widzę na profilach społecznościowych, że on który tak bardzo nie chce związku, bo za młody jest, szuka i zainteresowany jest innymi dziewczynami.
Potrzebny mi psycholog?
teraz w grudniu wymieniłam z nim ze 3 wiadomości na mailu, chodziło o prezent dla syna.

No, powiem Ci, że lekko to Ty nie masz. Problem polega na tym, że wcale nie zerwałaś z nim kontaktu. Rozumiem, że tak definitywnie się nie da, bo macie dziecko, ale śledzenie go na portalach społecznościowych sobie odpuść. Jest wolny i może robić, co chce. Najgorsze to to, że taki toksyk odejdzie bez problemu, zostawi wszystko za sobą, bez cienia żalu, ale za to wszystkie te toksyny zostają z Tobą...

Psycholog nie zaszkodzi. Spróbuj, pogadaj, zobacz, co może Ci doradzić.
Z czasem może spróbuj albo odnowić przyjaźnie albo nawiązać nowe?

Jesteś młoda, masz czas - daj go sobie, a wyjdziesz z tego i będziesz szczęśliwa. Pierwszy krok już zrobiłaś, a nawet dwa: zostawiłaś drania i uświadomiłaś sobie, że masz problem z odpadami toksycznymi, które po sobie zostawił. Najgorsze za Tobą. Idziesz w dobrym kierunku. Powodzenia!

Hell is other people

14 Ostatnio edytowany przez mamelinka (2017-01-01 18:33:48)

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?

CatLady:

Staram się go nie śledzić na żadnych profilach, i nawet mi się to udaje, ale raz na jakiś czas wejdę na jego instagrama, mimo że nie chcę, ale to jakiś taki ciąg. Sama nie mam żadnych profili społecznościowych, pokasowałam po rozstaniu,  żeby właśnie nie widzieć co on tam dodaje, bo będąc jeszcze razem, często na złość mi, pisał tam czy różne takie dodawał innym dziewczynom. Ale jak ktoś coś o nim wspomni, to jednak no patrzę. Boli mnie fakt, że mi mówił ostanim razem właśnie, że on za młody jest na związek, że nie chce być z nikim, że nie chodzi o mnie, a teraz jakimś gów**niarom dodaje "serduszka, buziaki".. pewnie nawet żadna nie wie, że ma żonę i dziecko. Tak wiem, że jest wolny i staram się to akceptować, nie wypisuję do niego, i dałam mu spokój. Ale skoro mnie nie chciał, co da się zrozumieć, mogę przecież nie być taka jakiej on pragnie (wiem, że się dużo zmieniłam, w końcu mam dziecko), to po co mi tyle czasu jeszcze głowę zawracał i moimi uczuciami bawił? W tej chwili go nienawidzę i mam wiele żalu, do niego i do siebie, bo dopiero teraz widzę jaka głupia byłam, on mi bajki opowiadał, jak to mnie kocha i tak dalej, a ja w to naiwnie wierzyłam i jeszcze każde jego złe zachowanie tłumaczyłam, przed sobą i przed innymi.
Moje postanowienie noworoczne to właśnie zerwanie tej nici całkowicie, nie patrzenie na jego profil i jeżeli się jeszcze tak zdarzy, co wydaje mi się teraz już mało prawdopodobne, ignorowanie go jak będzie próbował nawiązać kontakt.
Uff, napisałam trochę chaotycznie, ale mam nadzieję, że da się zrozumieć, co chcę przekazać.
Szkoda, że nie da się od tak zapomnieć i wymazać tego wszystkiego, życie byłoby wiele łatwiejsze. pozdrawiam (:

Ps. Mam jeszcze pytanie, skąd u mnie taki ciąg wziął się do niego? Mój dom rodzinny był normalny, nie było wyzwisk ani tym bardziej szarpania, nawet w kłótniach. Czy to możliwe, że to przez zaniżone poczucie własnej wartości? Które sumą sumarów, przez niego mam zaniżone, wcześniej byłam pewna siebie.

A i co do przyjaźni, znajomości, po rozstaniu z nim znowu mam znajomych, wbrew temu co on mi zawsze mówił, jestem dość lubiana. Kontakty z przyjaciółką też są lepsze, ale nie tak jak kiedyś, ją bardzo zabolało to że wybrałam jego, tym bardziej że ona wcześniej widziała, że to palant i mi szkodzi.

15

Odp: Toksyczna? Kochająca za bardzo?

Hej mamelinka. Bardzo Ci współczuję i wiem co czujesz bo jestem w podobnej sytuacji. ( możesz zerknąć w mój temat ) też jest mi ciężko i zaczęłam terapię. Jestem po pierwszej wizycie i będę chodzić dajej. Wierzę, ze mi to pomoże i Tobie też smile mam postanowienia na Nowy Rok takie jak i Twoje - odciąć się.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Toksyczna? Kochająca za bardzo?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016