Bardzo trudne rozstanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bardzo trudne rozstanie

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 60 ]

1 Ostatnio edytowany przez Ktoś1 (2016-12-22 19:47:10)

Temat: Bardzo trudne rozstanie

Witam wszystkich,

Jestem facetem, mam 29 lat. Sprawa jest niby prosta: kobieta zostawiła mnie po 6 latach związku. Nie lubię się za bardzo uzewnętrzniać, ale chciałbym poznać opinię ludzi niezwiązanych w żaden sposób emocjonalnie z całą sprawą. Zacznę oczywiście od początku.

Poznaliśmy się na studiach, ona była trzy lata starsza ode mnie, o czym początkowo nie wiedziałem. To była klasyczna miłość od pierwszego wejrzenia, byliśmy razem praktycznie od drugiego spotkania. Ona była świeżo po rozstaniu z gościem którego notabene też zostawiła. To było mocne uderzenie - kochaliśmy się jak szaleni, było baaardzo dużo dobrego seksu, wspólnych imprez, wyjechaliśmy na narty. Wszystko szło jak po maśle (ale jak to mówią - easy come, easy go). Nie nudziliśmy się razem ani przez chwilę, pomimo tego, że byliśmy swoimi przeciwieństwami pod niemal każdym względem: mieliśmy inne światopoglądy, religię, usposobienia. Ona była znacznie bardziej towarzyska ode mnie - ja również uważam się za towarzyską osobę, ale byłem zawsze trochę bardziej wycofany. Te różnice pomiędzy nami nie przeszkadzały - wręcz przeciwnie, strasznie nas to w sobie pociągało. Dużo o tym rozmawialiśmy, ale stwierdziliśmy, że skoro się kochamy, to nie będzie nam to przeszkadzać również na dłuższą metę.

Potem przyszła klasyczna proza życia. Po pół roku pojawił się pierwszy zgrzyt: ona ewidentnie chciała ślubu i dzieci, ja nie za bardzo. To znaczy chciałem (i nadal chcę) założyć rodzinę, ale czułem, że nie jestem gotowy. Obydwoje studiowaliśmy dość trudne kierunki, byliśmy w znacznej mierze zależni finansowo od rodziców. Teraz widzę jednak, że był to błąd. Później staraliśmy się nawet o dziecko, ale nic z tego nie wyszło. Przyjęliśmy nieco inny model związku. Zamieszkaliśmy razem dopiero po dwóch latach. Dalej robiliśmy wiele rzeczy razem i bardzo się kochaliśmy, ale wszystko zaczęło się psuć kiedy straciłem pracę. Ona była cały czas ze mną i mnie wspierała. U mnie natomiast pojawiły się symptomy depresji i frustracji. Moja huśtawka nastrojów doprowadzała ją do fatalnego stanu. Jakoś jednak przezwyciężyliśmy ten kryzys, znalazłem pracę i byliśmy dalej razem. Coś jednak wygasło.

W naszym związku nadal było dużo miłości i jeżeli chodzi o łóżko, to było wciąż tak samo jak w pierwszych miesiącach naszego bycia razem. Zaczęliśmy się jednak w jakiś sposób od siebie oddalać, chociaż było to wbrew naszej woli. Z perspektywy czasu widzę, że to ja za mało się starałem, i nie byłem przy niej w wielu kryzysowych sytuacjach. Zawiodłem ją więcej razy niż ona mnie (musiałem np. wyjechać kiedy umarł jej ojciec - nie mogła mi tego zapomnieć, a ja bardzo żałowałem później tego błędu).

Ten rok był krytyczny. Praca i rutyna dnia codziennego sprawiła, że przestałem dostrzegać to jak się od siebie oddalamy. Mieliśmy grupę wspólnych znajomych, z którą robiliśmy wspólnie wiele rzeczy. Teraz zaczęły się masowo pojawiać inne osoby. Przestałem nadążać za swoją kobietą, przestałem nadążać za tymi nowymi ludźmi, z którymi zaczęła chyba spędzać więcej czasu niż ze mną. Stara paczka poszła trochę w odstawkę. Doszło jej wiele nowych zajęć, pojawiła się moja zazdrość. Znowu przegapiłem moment żeby się jej oświadczyć (cholerny syndrom Piotrusia Pana, z którym próbuję jednak walczyć). Na miesiąc przed rozstaniem, gdy czułem, że coś jest mocno nie tak, próbowałem z nią rozmawiać. Nie odniosłem jednak wrażenia, że wszystko się rozpadnie, wiedziałem, że zasługuję na żółtą kartkę, ale na pewno nie na czerwoną. Przyznaję - nie byłem święty, wychodziłem często na miasto z kumplami bez niej, wracałem nieco podchmielony. Nigdy jednak jej nie zdradziłem. Nigdy nie było też o to awantur czy kłótni. Potem, przy rozstaniu, wyrzuciła mi właśnie brak kłótni - przestaliśmy się kłócić, co miało świadczyć o tym, że nic już do niej nie czuję. A ja cały czas bardzo ją kochałem, i pomimo błędów, które popełniałem chciałem z nią być.

Moment największego kryzysu przyszedł pół roku temu. Musiałem wyjechać na kilka miesięcy na ćwiczenia wojskowe (jestem rezerwistą). Moja dziewczyna wiedziała o tym od dawna, wszystko było, że tak powiem "dogadane". Każdą przepustkę miałem spędzać razem z nią. Byłem już na 100% zdecydowany, żeby oświadczyć się jej właśnie wtedy. Na kilka dni przed moim wyjazdem oświadczyła mi, że to koniec, że musi odejść. Zatkało mnie, przez pierwsze kilka godzin w ogóle do mnie nie dotarło co się dzieje. Byłem na nią początkowo wściekły, że robi to w takim momencie. Powstrzymywałem jednak te emocje. Potem było dużo płaczu z obu stron i dłuuugie rozmowy, które nie przyniosły żadnego rezultatu. Ona wyrzuciła mi, że przestałem o nią dbać, przestałem się starać i wykazywać inicjatywę. Muszę przyznać, że miała rację. Poczułem potężne wyrzuty sumienia, bo nie było to przeze mnie zamierzone. Straciłem po prostu kontrolę nad tym co działo się w związku. Powiedziała mi, że bardzo boli ją to rozstanie, bo nadal mnie kocha, ale nie jest już szczęśliwa ze mną. Próbowałem ratować sytuację, ale miałem mało czasu. Jestem pewien, że gdyby dała nam szansę, wykazałbym się inicjatywą i walczył bym o nią. Podejmowałem jakieś desperackie próby, kupiłem bukiet róż, przygotowałem kolację. Ale sygnał z jej strony był jednoznaczny - to koniec. W pewnym momencie zamknęła się na rozmowę ze mną. Zapewniła mnie, że nie ma nikogo innego - wiem, że była to prawda, prawdopodobnie do dziś nikogo nie ma. Zawsze byliśmy ze sobą raczej szczerzy. Źle odbierałem jej sygnały przez kilka ostatnich miesięcy - myślałem, że to kryzys taki jak inne, które przechodziliśmy. To był jednak koniec. Zmylił mnie może również fakt, iż do końca uprawialiśmy dużo seksu, i było to inicjowane głównie z jej strony.

Następne miesiące to była dla mnie udręka. Spotkałem się z nią kilka razy na przepustkach, popadłem w totalną depresję w bardzo trudnym momencie. Przed nią udawałem jednak, że wszystko jest w miarę ok. Starałem się przejść na przyjacielską stopę - zachowaliśmy do siebie szacunek, nie obrażaliśmy nawzajem. Nie wyobrażałem sobie jak tak ważna osoba może zniknąć z mojego życia po 6 latach. Ona też powiedziała, że chce żebym został w jej życiu. Nie chciała mnie jednak z powrotem. Stwierdziła, że jest już za stara na zakładanie rodziny, że ja muszę znaleźć młodszą, że przegapiłem swój moment żeby zostać jej mężem itp. Były to bardzo bolesne rozmowy. Dopiero teraz po 6 miesiącach dochodzę w miarę do siebie (z rozstaniem zbiegło się wiele innych przykrych i stresujących sytuacji), i nabieram dystansu do tego wszystkiego. Nadal bardzo ją kocham, ale muszę się chyba pogodzić z tym, ze ona mnie nie chce i pozwolić jej ostatecznie odejść. Boję się, że wraz z rozstaniem straciłem też krąg wspólnych znajomych. Zawalił się cały świat, który budowaliśmy przez 6 lat, lepiej lub gorzej, ale jednak. Do tego wszystkiego dochodzi mój strach, że mam 29 lat i zostanę już zawsze sam - kobiety patrzą raczej podejrzliwie na facetów koło 30, którzy są sami. Próbuję odganiać te myśli, ale one wracają. Czuję się bardzo samotny. Została rodzina i kumple, ale kontakt z nimi bardzo mi się pogorszył. Mam tendencję do zamykania się w sobie po takich wydarzeniach. Może faktycznie jest jednak ze mną coś nie tak? Mam wrażenie, że straciłem kobietę życia. Mój egoizm i humory sprawiły, ze straciłem naprawdę fajną babkę. Pewnie różnica wieku i fakt, że to bardziej ja byłem zależny od niej niż odwrotnie (kwestie mieszkaniowe), też miał znaczenie. Wyrzuty sumienia są jednak dobijające

Chciałem gdzieś o tym po prostu napisać żeby zrzucić ciężar. Nie wiem czy to odpowiednie miejsce. Zbliżają się święta, poprzednie spędzałem z nią i smutek powraca. Wniosek jest na pewno taki, że o związki należy dbać, bo poprzez rutynę łatwo jest się nieświadomie wylogować z czegoś na czym naprawdę nam zależy.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Smutna historia. Niemniej, jednego nie rozumiem. Piszesz, że "przegapiłeś moment, żeby jej się oświadczyć" - dziwnie to brzmi, prawie jakbyś musiał się wstrzelić w jakieś okienko zainteresowania, które jest otwarte 5 minut, a potem masz spadać. Skoro tak dobrze się dogadywaliście, to coś takiego nie powinno mieć miejsca. To nie wyścigi, ani zawody. Jej teksty o byciu za starym na zakładanie rodziny też brzmią dziwacznie. To co - jak nie zrobimy bobo do 30-tki, to czas być samemu do końca życia? Dziwna logika. Ciekawe, czy z Twoim następcą będzie sie trzymać swojej filozofii życiowej i nie będzie nacisków na ślub oraz dzieci?

Wiesz, trudno to wszystko kupić (wyjaśnienia, logikę Twojej eks), bo to nie ma większego sensu. Bardziej skupiłbym się na tym, co napisałeś na początku: że byliście swoimi przeciwieństwami. Wiesz - ze swojego doświadczenia wiem, że to po prostu niezbyt działa w życiu. Połączył was seks i fizyczna fascynacja, która z czasem umarła (co jest nieuniknione), a w jej miejsce powstała pustka, bo byliście od siebie bardzo różni, poglądami, oczekiwaniami. Nie skupiałbym się tutaj na tym ślubie. Z Twojego opisu wynika, że (prawdopodobnie) rozmijaliście się w wielu kwestiach, chociaż być może nie wszystko dostrzegałeś.

3 Ostatnio edytowany przez Ktoś1 (2016-12-22 21:21:33)

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Z tymi momentami na oświadczyny, chodziło mi raczej o dłuższe okresy stabilizacji, które by temu sprzyjały.

Zapewne było tak jak piszesz. Z tym dogadywaniem się było różnie - niestety była to huśtawka, od doskonałego porozumienia do niemalże wojny. Mało było stanów pośrednich. Wiedziałem, że pakuję się w ryzykowny interes wchodząc w związek ze starszą dziewczyną, która dodatkowo jest ode mnie tak różna. Wbrew pozorom wiele nas jednak łączyło, mieliśmy wspólne wartości, w jakimś sensie rozwijaliśmy się przy sobie. Ale niestety, żeby wszystko zagrało tak jak trzeba, to wymagałoby to tytanicznego wysiłku z obydwu stron. Mimo wszystko i tak żałuję, bo doskonale wiem, że była na to szansa.  6 lat to jednak sporo czasu. Ciężko mi będzie spotkać drugą taką kobietę. Muszę zrobić sobie długą przerwę od związków, bo psychicznie mnie to fatalnie zmęczyło.

Następca jest już zapewne w drodze, miała pewnie kogoś na oku już w momencie rozstania, tylko nie chciała mi o tym mówić. Takie mam przynajmniej podejrzenia. Wiem, że była sama w momencie rozstania, ale na 100% kręciło się przy niej kilku gości. Pewności, że mnie nie zdradziła nie będę miał nigdy. Zmienia się samiec alfa, stary odchodzi w odstawkę.

Ciężko jest jednak zapomnieć o tym wszystkim gdy nagle o północy włącza się mózgu myślenie o tym co mogłem zrobić lepiej, inaczej, żeby jakoś to uratować. Miewałem wcześniej rozstania, ale były to związki bądź co bądź niepoważne, góra półroczne. Takie doświadczenie jak to jest cholernie bolesne. Nagle człowiek budzi się koło 30 sam jak palec, a cała stabilizacja, którą w jakiś sposób budował znika.

Reklama

4

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Witaj ktoś smile

No trudny czas dla Ciebie, ale powolutku będzie lepiej. Uwierz mi smile Masz dopiero 30 lat i wiele dobrego Cię jeszcze w życiu spotka.
Na początek proponuję poczytać Ci wątek Ptaka_bez_głowy. Jestem przekonana, że coś dla siebie z niego wyniesiesz smile

http://www.netkobiety.pl/t83547.html

Będzie dobrze smile

AiR - "Nie zaczniesz nowego rozdziału, jeżeli w kółko będziesz czytać poprzedni "

5

Odp: Bardzo trudne rozstanie
Ktoś1 napisał/a:

Następca jest już zapewne w drodze, miała pewnie kogoś na oku już w momencie rozstania, tylko nie chciała mi o tym mówić.

Ależ oczywiście, że tak, a cała reszta to klasyczne bzdecenie na otarcie łez.
Jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o to samo - pojawił się ktoś nowy na horyzoncie.
I nikt mi nigdy nie wmówi, że po iluś tam latach w miarę poprawnego funkcjonowania związku
ktoś kogoś z dnia na dzień zostawia bez żadnego wyraźnego powodu, bo akurat dzisiaj ma muchy w nosie.
Zresztą wystarczy poczytać forum ile było tutaj podobnych czy wręcz identycznych historii o tym
jak to ona się wypaliła, chyba nic nie czuje, bo rutyna, bo to, bo sramto, aż tu nagle tadam
i gdy tylko drzwi się za tobą zamkną, niemal od razu jak królik z kapelusza wyskakuje zza nich jakiś kochaś.
Nie słuchaj głupot i nie daj się wpędzić w poczucie winy. Każdy związek składa się z dwóch osób
i zasranym obowiązkiem każdej z nich jest dbanie o wspólne relacje, a nie siedzenie z założonymi rękami
i czekanie tylko na dogodny moment, żeby się z układu wymiksować pod dowolnie durnym pretekstem,
a całą winę za rozpad zrzucić na tego drugiego, bo on się nie starał, bo bla bla bla, bo ple ple ple...
Nic się nie łam chłopie. 29 lat to najlepszy wiek. Daj sobie miesiąc czy dwa na ochłonięcie i poukładanie myśli, a później do boju.

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.
Reklama

6 Ostatnio edytowany przez Ktoś1 (2016-12-23 00:36:34)

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Jednak wrażenie zmarnowanych 6 lat pozostaje. Do tego nie wyobrażam sobie sytuacji w której ponownie miałbym zaufać jakiejś kobiecie, teraz zawsze będę podchodził z rezerwą - nie ma sensu się angażować zbyt wcześnie. Mam wrażenie, że w dzisiejszych związkach wszystko sprowadza się do realizowania przez faceta oczekiwań kobiety, a lista tych oczekiwań i wymagań jest niesłychanie długa i części trzeba się domyślić.

Mam nadzieję, że jakoś wyjdę z tego doła, ale nie jest łatwo - minęło sześć miesięcy, a cały czas wszystko wraca i mnie męczy. Najgorsze jest to, że ona się do mnie odzywa, pisze jak do kolegi. Nie jestem chyba w stanie kontynuować tej znajomości. Staram się nie wchodzić na jej fb, ale siłą rzeczy zobaczę czasem jakiejś jej zdjęcie z wyjazdu albo ze spotkania ze znajomymi, i to są kolejne ciosy. Ciężko jest tak po prostu wyłączyć emocje i żyć dalej jak gdyby nigdy nic. Doszła mi do tego wszystkiego kolejna utrata pracy, ponieważ pracuję w branży o dość dużej rotacji pracowników. Nieszczęścia chodzą parami.

Mimo wszystko trzeba pozostać optymistą. Jedyne co mogę teraz zrobić to przynajmniej nie katować się dalej samemu czarnymi myślami. Przez pierwsze miesiące było ze mną bardzo źle, praktycznie nie odzywałem się do nikogo. Dzięki wielkie za przeczytanie tej mojej historii - nie ja pierwszy i nie ja ostatni.

7

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Za bardzo wszystko bierzesz na siebie autorze, a za bardzo wybielasz swoją ex.
Mówi że Cię kocha, mówi że nie chce byś zniknął z jej życia, ale nie chce powrotu? Co to za bajdurzenie? Nie zrobiłeś tak naprawdę NICZEGO po czym nie miałaby dać Ci kolejnej szansy. Nie biłeś, nie zdradzałeś, nie zawiodłeś jej jakoś strasznie.
Nie podoba mi się ta kobieta. Pewnie jednak ma kogoś, przekonasz się o tym niedługo. Kobiety raczej nie zostawiają faceta ot tak sobie, żeby być same.

8

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Klasyka gatunku, naprawdę nie masz czym się przejmować ani czego żałować. Poznała innego i stwierdziła, że na ciebie już czas.
Może z tamtym nie wypaliło i dlatego utrzymuje jakiś tam kontakt na "w razie czego" albo chwilowo się nudzi akurat, nieważne.
Olej to i nie myśl tyle. Raczej powinieneś się cieszyć, że to się stało zanim pojawiło się dziecko i wspólne kredyty.
Uszy do góry i nie łam się chłopie. Pół roku, to najwyższy czas, żeby spuścić to w kiblu i zająć się resztą swojego życia.
Powodzenia.

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.

9

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Ktosiu1, u mnie było odwrotnie, bo przecież ta cała miłość i związki działają w dwie strony. Ja też byłam starsza od swojego faceta, też byłam prawie 6 lat i to on odszedł. Teksty te same: zasługujesz na kogoś lepszego, że rozum zaczął u niego działać, że coś się wypaliło, że to już nie jest to samo...jestem pewna,że mnie nie zdradził, ale kilka tygodni po, już podchodził do innej laski, kiedy ze mną zrywał, już ją poznał...mogło więc tak być,że ona dopiero na kimś oko zawiesiła, że coś zaiskrzyło, nie musiała Cię zdradzać, ale  z Tobą koniec...ona teraz czuje się tak jak z Tobą na początku, tylko to będzie ktoś inny....jej tłumaczenie,że jest za stara na rodzinę, to bzdura,żeby Cię spławić, ja mam 39 lat i chciałam dziecka, tylko nie mogę, dlatego teraz jestem sama....
Doskonale Cię rozumiem, u mnie wychodzenie z doła zajęło ponad rok, nie wiem czy już wyszłam do końca, raczej nie...ale nie grzebie w fb od pół roku, bo podobno jest tam fota jego z tą nową, młodszą, nie wysyłam smsów od roku, nie dzwonię, nie mam jego rzeczy w domu. I tyle.
I pamiętaj, da się, człowiek nie takie tragedie znosił, to tylko dziewczyna, której się po prostu znudziłeś, bo prawdziwa miłość się nie konczy...a kiedy spotkasz tę jedyną, bo tak będzie, idż do przodu, oświadcz się, załóż rodzinę, bo z tego co piszesz żałujesz teraz tego. Ale zrób to tylko wtedy, kiedy to Ty będziesz tego pragnął, to ma być Twoja decyzja.
Wesołych Świąt:)

10 Ostatnio edytowany przez Ktoś1 (2016-12-25 11:08:44)

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Wesołych Świąt wszystkim! Moje święta niestety zepsuł fakt iż dowiedziałem się, że moja była ma nowego faceta. To jej przypakowany trener crossfitu i co ciekawe też jest młodszy od niej. I od razu wybrali się w podróż do Azji. Tak mnie to rozchwiało, że nie mogłem spać całą noc. Po powrocie z wojska miałem zabrać dziewczynę na Kanary - twierdziła wtedy, że nie znajdzie na to czasu. A tu proszę - czas się znalazł. Przeczytałem wątek Ptaka bez głowy - fakt, można tam znaleźć wiele cennych rad i widać też, że trenerzy zbierają żniwo. Najgorsze są jednak te nawroty bólu - wraca do mnie tyle rzeczy, które spieprzyłem w tym związku. Ona mnie naprawdę kochała - tego byłem pewien. Gdyby nie moja obojętność w tym roku, wszystko trwałoby nadal. Wojsko pewnie dobiło sprawę. Moja samoocena sięga dna. Nie wyobrażam sobie, że jeszcze uda mi się poznać jakąś interesującą kobietę. Zapomniałem jak to się robi. Brak pracy też nie pomaga. Po 10 latach musiałem wrócić do rodziców. Tak łatwo można się stać totalnym frajerem i życiowym przegrywem. Przepraszam za wylewanie żali w Święta. Mam po prostu wrażenie, że realizuje się jakiś mój najgorszy koszmar senny co do tego związku. Nie mogę się uspokoić sad  Teraz dochodzi jeszcze uczucie, że jestem nikim przy tamtym gościu. Faktycznie, kiedy poznawaliśmy się z moją dziewczyną byłem w niezłej formie tak fizycznej jak i intelektualnej. Mogłem się podobać. Teraz moja atrakcyjność jest raczej zerowa. Ona to wyczuła i po prostu wymieniła na lepszy model, bardziej zdatny do reprodukcji. Czysta biologia. Wojsko zamroziło na kilka miesięcy mój ból, ale było tam cholernie ciężko - najgorszemu wrogowi nie radzę znaleźć się w takim miejscu i w takiej sytuacji. Teraz cały ból się wzmacnia i odnawia.

11

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Heh, a więc jednak.
No i dobra, nie ma co się mazać, trzeba żyć dalej.
29 lat człowieku co to jest. Ja w tym wieku byłem po pierwszym rozwodzie, a teraz jestem już po drugim.
Dwa razy przerabiałem dokładnie to samo co ty teraz, dlatego od samego początku twojej historii czułem pismo nosem.
Tak jak wcześniej już pisałem, nie masz czym się przejmować, a tylko możesz się cieszyć,
że poszła w pizdu zanim sprawy bardziej się skomplikowały i nie macie dzieci, ani żadnych innych wspólnych zobowiązań.
Krzyżyk na drogę i poszła won, a jak za 2-3 miesiące trener kopnie ją w dupę i zechce do ciebie wrócić, to nawet mi się nie waż.
Wtedy masz być już szczęśliwy z nową dziewczyną u boku i pokazać swojej eks środkowy palec, bo tylko tyle jesteś jej winien.
Zrozumiano?

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.

12

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Understood  dobrze prawi wink tylko z tą nową kobietą to uważaj, najpierw sam się poukładaj, a potem coś buduj. I na Boga wywala ją z fejsbuków i innych portali. Po co Ci to?

13 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-12-25 14:55:35)

Odp: Bardzo trudne rozstanie

nie trzymaj też żadnych wspólnych zdjęć i pamiątek. Najlepiej wszystko spal w cholerę.

Nic nie stoi na przeszkodzie, byś poprawił sylwetkę i wrócił do formy - jeśli da Ci to pewność siebie, a raczej poprawi.

14 Ostatnio edytowany przez Ktoś1 (2016-12-25 15:14:12)

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Muszę jeszcze utrzymywać z nią kontakt z kilku względów. Ze związkami to zrobię sobie bardzo długą przerwę - nie będzie to trudne, bo nie ma i raczej nie będzie nikogo na horyzoncie. Nie wyobrażam sobie zaangażowania w coś takiego po raz kolejny - tutaj ryzyko jest po prostu za duże, a ja jestem typem zostawianym, a nie zostawiającym. Wiem, że trzeba to "spuścić w kiblu" jak to ktoś ładnie powyżej napisał, ale nie jest to takie proste. Jest się jak narkoman na głodzie. Te obrazy, wspomnienia, wyrzuty sumienia po prostu same wracają. Mam chyba jakieś skłonności do samobiczowania. Wątpię żeby ona chciała kiedykolwiek mojego powrotu - strasznie uparta sztuka. Wiem, że przede mną było 5 gości, ja miałem chyba najdłuższy staż - można powoli zakładać związek zawodowy smile Łatwiej jest się zebrać w sobie po prostu pisząc tutaj. Dzięki wielkie za wsparcie smile

15

Odp: Bardzo trudne rozstanie
Ktoś1 napisał/a:

Wiem, że trzeba to "spuścić w kiblu" jak to ktoś ładnie powyżej napisał, ale nie jest to takie proste. Jest się jak narkoman na głodzie. Te obrazy, wspomnienia, wyrzuty sumienia po prostu same wracają.

Same wracają...
Zamiast się roztkliwiać nad obrazkami z przeszłości weź sobie teraz wyobraź co ona z tym kolesiem robiła i gdzie ciebie wtedy miała.
Takie proste ćwiczenie, ale regularnie powtarzane szybciutko sprawi, że będziesz miał odruch wymiotny na samo wspomnienie wywłoki.

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.

16

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Niestety muszę się zgodzić z przedmówcami, tez sądzę że już wcześniej musiało być coś na rzeczy. W miłości owszem bywają chwile zwątpienia, ale jesli kochasz to próbujesz, w ekstremalnie złym stanie rzeczy rozsądniej jest się rozstać. Każda przeciętna jednostka marzy o własnej rodzinie i raczej z racji wieku nie odbiera sobie prawa do szczęścia - i to udowodniła. Ludzie nie radzą sobie z codziennością i rutyna, myślę to główny powód rozstan i rozwodów,  bo trzeba mieć na uwadze ze ekscytacja i motyle nie będą nam towarzyszyć do końca życia,  a uczucie niestety codziennieje co jednak nie oznacza ze miłość sie kończy. Myślę że z tym ludzie maja problem. Wybacz za to co powiem,  bo to uniza nieco wartość seksu, niemniej jednak jest to zwykła potrzeba, która zaspokajala do samego końca.. może mieć wyższy wymiar, ale niekoniecznie musi. Z tego co piszesz zrozumialam ze wiele spraw było też zamiatanych pod dywan, a tak się problemów nie rozwiązuje, to początek końca, bo one cudownie nie znikają,  a jedynie powoduje to ze w którymś momencie wystarczy mała iskra by odkładane sprawy po prostu eksplodowaly pod byle pretekstem.

Jedyne co mogę Ci po prostu poradzić, to pisz jeśli to przynosi Ci ulgę,  tłumienie emocji nie jest zdrowe. Niemniej jednak nie możesz żyć w ciągłym poczuciu winy. Jeśli uważasz ze robiłeś coś źle to musisz wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość. Nie zmienisz tego ze ona nie chciała wrócić. Musi przyjść moment w którym powiesz sobie dosyć i nie będziesz tak często wracać do przeszłości. Nie zamykaj się na świat i kontaktu z innymi ludźmi, bo nie wiesz kogo możesz poznać za rogiem smile kolejna sprawa, odnoszę wrażenie ze cały czas jesteś na jej skinienie palcem, cały czas utrzymujecie kontakt i zgaduje ze serce od razu Ci skacze i zaraz odpisujesz. Jeśli tak było po rozstaniu  (a zakładam ze popelniles jeszcze więcej błędów w tym wzgledzie) to nie tylko pogarszales swój stan, ale swoim kosztem poprawiales jej samopoczucie. Bo jednak po rozstaniu chyba zawsze przychodzi ten moment strachu czy to była dobra decyzja, niezależnie od tego która ze stron jest osobą zrywajaca.

17

Odp: Bardzo trudne rozstanie
Ktoś1 napisał/a:

Muszę jeszcze utrzymywać z nią kontakt z kilku względów.

Oczywiście że nie musisz. Z jakich to na przykład względów? Po tym jak zostałeś przez nią potraktowany ty już nic nie musisz.
Wybij sobie od razu z głowy jakieś przysługi, spotkania, rozmowy czy inne bzdury. Teraz ma od tego trenera, a ty masz to gdzieś.

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.

18 Ostatnio edytowany przez Ktoś1 (2016-12-25 21:07:28)

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Chodzi o kwestie korespondencji - od czasu do czasu przychodzi jeszcze na jej adres coś do mnie. Poza tym to prawda - powinienem się odciąć. Na początku popełniłem błąd - nie panowałem nad sobą, szukałem z nią kontaktu, wydzwaniałem i pisałem. Kiedy mniej więcej miesiąc temu zamilkłem, to ona zaczęła się do mnie odzywać. Chciałaby zrobić ze mnie kolegę, ale mi taki układ nie odpowiada. Gdzieś we mnie tli się jakaś kretyńska nadzieja, że ona zrozumie swój błąd i będzie chciała powrotu za kilka miesięcy, kiedy zobaczy, że dobrze sobie radzę. Wiem, że powinienem zdławić te myśli. Pomimo tego, że jest z kimś innym, kontaktuje się czasem ze mną i ma to momentami znamiona flirtu. Staram się jednak to ucinać. Próbuje się mną chyba bawić. Z niektórymi innymi byłymi też była w koleżeńskich stosunkach i teraz mnie ustawia na podobnej pozycji.             

Muszę wyciągnąć z tego związku wnioski na przyszłość, choć nie jest to łatwe - każda sytuacja jest inna. Jednak na serio nie wierzę, że spotkam jeszcze kogoś. Swoją dziewczynę poznałem jeszcze na studiach, kiedy była masa okazji do poznawania nowych dziewczyn. Ja nigdy nie byłem typem podrywacza, przychodziło mi to zawsze z lekkim trudem, żeby zainteresować sobą dziewczynę. Z moją ex było inaczej - ona po prostu na mnie leciała, a potem były tylko rozczarowania, że nie jestem tak pewny siebie i twardy jak się z początku zdawało. Ona twierdziła, że wieszałem się na niej, kiedy byłem bezrobotny. Miała do mnie masę pretensji, dużą część niestety słusznie.

19

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Sprawę korespondencji możesz sam załatwić na poczcie.
Po prostu idziesz i mówisz jak jest, zapłacisz tam chyba z 15 złotych o ile dobrze pamiętam
i cała jej korespondencja na twój adres będzie przekierowana na ten, który tam babce w okienku podasz.
Co do podtrzymywania kontaktu, to jest typowe i standardowe zachowanie, nie zwracaj na to uwagi,
bo będzie tak cię gnębić dopóki będziesz reagował na jej zaczepki. Wiem że trudno się powstrzymać, no ale trzeba.
Jedynym celem takich zagrywek jest dręczenie ofiary i pilnowanie, żeby pieseczek nie zerwał się ze smyczki.
Kopnij w dupsko raz porządnie i nawet nie tłumacz co jak dlaczego. Po prostu przestań się odzywać i tyle.
Miała do ciebie masę pretensji, bo zapewne jak każda inna zresztą ona jest idealna doskonała bez wad i bez skazy?
Klasyka. Wpędzenie ciebie w poczucie winy ma usprawiedliwić to jak się z tobą obeszła i podregulować jej samopoczucie,
że skoro taki byłeś, no to ona nie miała innego wyjścia, bla bla bla... aż musiała się puścić z trenerem z tej rozpaczy.
Poczytaj inne wątki na tym forum, a jest tego pełno, to sam się przekonasz, że to wszystko jest standardowa procedura,
standardowy zestaw tekstów, zachowań, jakby jedna przepisywała od drugiej i klepała bez namysłu te swoje farmazony.
W mojej ocenie laska nie jest warta tego, żebyś się nad nią rozczulał przesadnie i przestań już sobie wmawiać te bzdury,
że żadna, że nigdy, że to, że tamto. Co to za bulszit jakiś ma być? W dzisiejszych czasach masz tyle udogodnień,
że nawet bez wychodzenia z domu możesz sobie w pannach wybierać i przebierać, a w twoim wieku to już w ogóle.     
Weź nie osłabiaj mnie nawet. Masz pojęcie ile zarąbistych dziewczyn teraz siedzi przed komputerem w samotności i czeka?
Nie na jakiegoś donżuana, maczo, księcia czy rycerza, tylko na zwykłego kolesia, takiego jak ty? Setki. Dosłownie setki.
I nie ma bata, że wśród tych setek nie ma przynajmniej kilku, przed którymi nie będziesz musiał pajacować i udawać,
żeby nie były rozczarowane, bo nie jesteś "...tak pewny siebie i twardy jak się z początku zdawało. Ona twierdziła..."
A ch...j z nią i z tym co tam sobie twierdziła. Od dzisiaj skupiasz się na sobie i na reszcie swojego życia w którym jej już nie ma.
Rozumiemy się? No, kurde blaszka.

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.

20

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Święta prawda. Muszę tylko zapomnieć i usunąć te wdrukowane mi jej opinie o mnie. Ale dołek jest fatalny. Kumple nie chcą już ze mną gadać, bo schodzę ciągle na jeden temat. Ta osoba tak zawładnęła moją wyobraźnią, mieliśmy tyle wspólnych przeżyć, wspólnych znajomych, że bardziej chyba boję się utraty tego całego świata zbudowanego w mojej głowie niż utraty niej samej. W sumie nie było z nią tak różowo, ale 6 lat to jedna 6 lat. Już zapomniałem jaki byłem w tym 2010 roku, zanim ją poznałem. Chciałbym odzyskać tamtego siebie, bez tego cierpiętniczego podejścia. Dużo pracy przede mną, ale racja - urwać zupełnie kontakt to punkt pierwszy.

21

Odp: Bardzo trudne rozstanie
Ktoś1 napisał/a:

urwać zupełnie kontakt to punkt pierwszy.

I pozbyć się wszystkiego, co o niej przypomina.

22

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Będzie ciężko pozbyć się wszystkiego - musiałem stamtąd wywieźć sporo rzeczy, teraz każda książka, każda płyta mi o niej przypomina. Ale dzisiaj wieczorem nastąpił we mnie chyba jakiś przełom. Po prostu poziom frustracji doszedł do takiego poziomu, że nagle chyba bańka pękła i stwierdziłem, że mam po prostu głęboko w d*pie ją i jej gacha. Nie będę stał na drodze do ich szczęścia. Nie wiem czy ten stan utrzyma się długo, pewnie będą "nawroty", ale pocieszam się, że tak już jest ludzki mózg skonstruowany, że powoli wypiera wszystkie przykre doznania. Nie ma sensu się denerwować rzeczami na które nie mam wpływu. Trzeba być twardym, bo nie takie "miłe" niespodzianki mnie jeszcze w życiu spotkają.

23

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Nie było żadnego przełomu jeszcze, za wcześnie - daj sobie czas. To potrwa dłużej i musisz to przyjąć do wiadomości i przetrawić. I przestań się usprawiedliwiać jakąś korespondencją i nie biegaj na żadną pocztę tylko utylizuj - to jej sprawa, żeby ważne rzeczy trafiały w jej ręce. 29 lat, człowieku jesteś dopiero na początku czegoś naprawdę o wiele lepszego. Wierz mi, jestem o dekadę starszy. Powodzenia.

24 Ostatnio edytowany przez Ktoś1 (2016-12-26 12:43:58)

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Nie jest lekko. Ona śni mi się praktycznie co noc. Dzisiaj śniło mi się, że jest w ciąży z tamtym gościem, obudziłem się zlany potem. Muszę wrócić do sportu, przed wejściem w ten związek sporo trenowałem. Zapomnieć o tej kobiecie będzie bardzo ciężko. Nigdy tak nikogo nie kochałem. Widzę jednak winę po mojej stronie - żyłem zbyt wygodnie, za mało dawałem od siebie. Brałem to, że ona będzie ze mną zawsze za pewnik. W tym i w zeszłym roku praktycznie nigdzie nie pojechaliśmy na wakacje. Miałem problem z kontrolowaniem negatywnych emocji - wszelkie niepowodzenia w pracy od razu przekładały się na fatalną, grobową atmosferę w domu, już nie mówiąc o tym jak źle zachowywałem się na bezrobociu. Ona ze mną cały czas była, ale w końcu przejrzała na oczy i stwierdziła, że woli kogoś lepszego, pewniejszego, zadowolonego z pracy.  Wiem, że ona mnie naprawdę kochała i wierzyła we mnie. Byliśmy na swój sposób dopasowani, i gdybym włożył w to więcej wysiłku ze swojej strony i dawał jej więcej stabilności i wsparcia, związek by się utrzymał. Ona po prostu odczuła, że ja jej już nie kocham, tymczasem kochałem ją ponad wszystko, tylko miałem problemy z okazywaniem tego uczucia.

25

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Zaliczysz jeszcze dużo upadków, pamiętaj tylko by po każdym się podnieść.  Ja też jestem świeżo po rozstaniu (2 miesiące) dużo nas łączy w Twojej historii.  Pierwsze od czego musisz zacząć to zerwać i unikać kontaktu na początku to będzie koszmar dla Ciebie ale szybciej staniesz na nogi. Jak będziesz chciał pogadać to wymienimy się doświadczeniami napisz do mnie prywatnie smile  Pozdro

26 Ostatnio edytowany przez Ktoś1 (2016-12-27 13:54:58)

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Wczoraj spotkałem się z dawno niewidzianymi znajomymi. Chociaż na kilka godzin mogłem zapomnieć o całej tej sytuacji. Dzisiaj rano było fatalnie. Nie chciałem wstać z łóżka. To wszystko przypomina mi koszmar. Trik z wyobrażaniem jej sobie jak robi to z tym trenerem, żeby ją sobie zohydzić nie pomaga, tylko pogarsza sprawę. Kiedy wyobrażam ją sobie z tamtym gościem, który jest po prostu w każdym calu ode mnie lepszy - czy można nawet powiedzieć, że jest lepszą wersją mnie, dosłownie wariuję. Wszystko rozpada się w mojej głowie. Ona jest z nim szczęśliwa, on daje jej rzeczy, których ja nie mogłem dać. Koleś jest właścicielem klubu, typowy macho, założę się, że to wypali, że ona będzie z nim szczęśliwsza niż ze mną. Czuję się zerem. Nie mogę na to patrzeć. Musiałbym wywalić wszystkich wspólnych znajomych - lajkują co jakiś czas jej zdjęcia. A ona nadal mnie maltretuje - wysłała mi swoje zdjęcie z jakimś niby zabawnym, koleżeńskim tekstem. Ten trener to nie moja liga - tacy ludzie zawsze będą mi odbierać kobiety - zawsze znajdzie się ktoś lepszy, a ja skończę jak frajer. Ciężko jest to przezwyciężyć. Mam wrażenie, że miesiąc temu było mi lżej, a teraz jest coraz gorzej. Cały świat mi się zawalił - kobieta, mieszkanie, praca a w konsekwencji także dość wymuszona zmiana miasta, przynajmniej na jakiś czas. Jestem sam jak palec. Rodzice mają mnie już dość. Życie ze mnie ulatuje.

27

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Na początek przydałyby się chyba ze dwa liście na twarz, żebyś się otrząsnął i przestał już pier...ić głupoty.
Czasami jest tak, że możesz być chodzącym ideałem, a laska tak puści cię kantem jak jej inny we łbie namiesza,
zwłaszcza po iluś tam latach trwania w stałym związku z jednym partnerem, to chwila moment, żeby taki trener ją zaczarował.
Sam u siebie na siłowni widzę jak laski w różnym wieku niemal same na bolca się pchają tym trenerom, chociaż żadne z nich cuda.
Jeden kurdupel z metra cięty, drugi wychudzony jakiś, trzeci tam pracę dostał chyba po znajomości albo w zastępstwie treningi prowadzi...
tak czy srak żaden z nich nie jest żadnym maczo czy amantem, a te głupie baby same się kleją i to nieważne czy taka ma 20 lat, 30, 40 czy 50
Znudzone monotonnym życiem zapisują się na te siłownie, bo taka teraz moda, a tam momentalnie im odbija. Nie wszystkim oczywiście.
Twojej akurat odbiło i uwierz na słowo, nawet gdybyś był ku...a jakimś pieprzonym superbohaterem, to i tak by poszła i tak by poszła.
Koleś ma taką nową pewnie co miesiąc i dla nie go to jest tylko jedna z iluś tam, które w pracy zaliczył, a dla niej to wielkie love, śmiech na sali.
Kopnie ją w dupę zanim się obejrzy i taka będzie puenta tej historii.

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.

28

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Chyba Ktoś1 nakręcił się na paradygmat prawdziwego mężczyzny (z wielką pytą).

Spójrz na to z tej strony: aktorzy są piękni, sławni, bogaci... i dostają kosza. Wiele razy.


A co do lajków, foci, kisków i innych bzdetów - wiesz, bez tego produktu przemiany materii (zwanego popularnie g....) też da się żyć. Skasuj profil z fejzbónia, jeśli Cię to dręczy.

29

Odp: Bardzo trudne rozstanie
WaltonSimons napisał/a:

Chyba Ktoś1 nakręcił się na paradygmat prawdziwego mężczyzny (z wielką pytą).

Ten paradygmat stety albo niestety funkcjonuje i ma się dobrze. Nie potrafiłem pokazać w tym związku jaj. Miałem spore problemy zawodowe i obarczałem ją tym wszystkim. Jęcząca pizda - tak mogę się w skrócie opisać. I to wszystko było przeplatane momentami, w których było prawie doskonale. Nie mogę przestać o niej myśleć. Nie znajdę już drugiej osoby z którą czułbym taki związek dusz - mieliśmy naprawdę wiele wspólnego, pomimo różnic. Ona bardzo liczyła na mnie, na to, że ją poślubię, że będę ją wspierał. Ja byłem często zbyt chłodny, unikałem odpowiedzialności, nie potrafiłem pchnąć tego związku dalej. Teraz płacę bardzo wysoką cenę. Nie mogę w ogóle wyobrazić sobie jakiegoś nowego związku - jestem zmęczony na samą myśl o czymś takim. Mam dosyć spełniania czyichś oczekiwań, czas spełnić swoje wobec siebie. Niestety po studiach nie realizowałem się tak jak w głębi duszy chciałem. Teraz będę miał na to czas. I nikt nie będzie zawracać mi gitary. Ale ból i wspomnienia pozostaną. Boję się, że jeżeli najdzie mnie ochota na związek, to będę wyszukiwał jej klona, i go nie znajdę. Cholera, chciałbym żeby to wszystko było prostsze.

30

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Bo to wszystko jest proste. Proste jak sikanie. Tylko najpierw musisz ochłonąć, a to niestety czas jakiś potrwa.
Tym dłużej im dłużej będziesz siedział sam w pustym mieszkaniu zadręczając się myślami i wspomnieniami.
Nie wyjdziesz z tego w pojedynkę, to jedno mogę tobie już teraz zagwarantować. Musisz wyjść do ludzi.
Musisz się przełamać i zacząć gadać z laskami. Niekoniecznie zaczepiać je w parku czy kolejce do kasy w Lidlu,
ale masz internet, różne portale, gdzie siedzi pełno wolnych i samotnych dziewczyn w różnym wieku,
niektóre z nich naprawdę są zajebiste i też tak jak ty siedzą w domu i czekają na ch...j wie co, aż się samo coś stanie.
A samo nic się nie robi. Nie twierdzę, że już jutro znajdziesz miłość swego życia, ale spróbuj chociaż i sam zobaczysz,
że od razu poczujesz się lepiej, a prędzej czy później trafisz też na jakąś fajną dziewuchę i jeszcze sobie poukładasz.
Chłopie nie masz jeszcze nawet 30 lat, a lamentujesz jakby to koniec świata był jakiś, bo cię panna zostawiła. Lej na to.

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.

31

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Jestem w Twoim wieku, więc odniosę się do tej "starości". Gdy z jednej strony mamy echo PRLu, gdzie po skończeniu szkoły/studiów zwyczajowo brało się ślub, a 9 miesięcy po ślubie rodziło się pierwsze dziecko - a z drugiej kult młodości w mediach - można rzeczywiście poczuć się nieco zagubionym. Niemniej, weź pod uwagę, że czasy się zmieniły - ludzie później biorą ślub (lub nie biorą go wcale), częściej się rozwodzą, mają później dzieci (lub w ogóle ich nie chcą mieć), doszedł internet i nawiązywanie znajomości z ludźmi w znacznie szerszym promieniu, niż 20 lat temu... Żyjesz w czasach, w których +/- 30 lat to żaden wyrok. Poza tym nikt nie każe Ci zawężać okienka zainteresowania do równolatek.

Tak więc spokojnie.

32

Odp: Bardzo trudne rozstanie

KTOŚ1 (.....)Nie mogę w ogóle wyobrazić sobie jakiegoś nowego związku - jestem zmęczony na samą myśl o czymś takim. Mam dosyć spełniania czyichś oczekiwań, czas spełnić swoje wobec siebie. Niestety po studiach nie realizowałem się tak jak w głębi duszy chciałem. Teraz będę miał na to czas. I nikt nie będzie zawracać mi gitary....

Bo to wszystko trochę potrwa...ja też sobie tego nie wyobrażałam, nie wiem czy jeszcze mi nie przeszło....przez 5 lat poznajesz kogoś, znasz jego tajemnice, widzisz go nago i on ciebie, tylko on cie dotyka i nagle ma być ktoś inny? ja jestem z tych, co to muszą swoje odcierpieć...i chociaż nie byłam zdradzona, to wiem, że po kilku tygodniach on już się umawiał, to był dla mnie szok, jak można tak od razu rozpoczynać coś nowego...i choć czułam się strasznie, to wiem,że osoba która zostaje z miłością cierpi i rozmysla, a ten kto odchodzi ma to w dupie...mineło 1,5 roku, drugie święta  bez niego i dopiero kilka dni temu usunęłam jego numer...nie złożył mi zyczeń, chociaz zawsze wysyłał i dla mnie to koniec, nie ma człowieka.
Twoja była już do Ciebie nie wróci, chociaż masz taką nadzieję, jak każdy tu piszący i porzucony, zdradzony...nie wiem co jest z nami, po prostu nie przestaliśmy kochać, i czekamy jak durnie, aż ten kto nas skrzywdził wróci, masochizm w modzie, niestety...
Nie szukaj nikogo, a sam się znajdzie i pewnie będzie to ktoś zupełnie inny niż Twoja była, a Ty oszalejesz, wierzę w to...

33

Odp: Bardzo trudne rozstanie
PolnyMotylek napisał/a:

Nie szukaj nikogo, a sam się znajdzie

Dla mężczyzny w naszej kulturze to akurat kiepska rada smile

34

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Dlaczego kiepska rada?:) właśnie kiedy nie szukamy , znajdujemy:) miłość spada podobno na nas nagle, a gdy ktoś szuka i się napina, to niestety, nie znajduje. Ja tak miałam kilka razy, ale mogę się mylić...teraz też nie szukam, co ma się wydarzyć, wydarzy się, ale w domu nie siedzę:)

35

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Ktoś1 smile Podobnie jak u Ciebie, u mnie też przepadło 6 lat w tym ponad 3 samego małżeństwa. Podobnie się czuję jak Ty i też sobie nie wyobrażam jak miałbym teraz związać się z kimś innym, ale jak czytam różne wątki na tym forum, to widzę, że większość ludzi ma tak jak my po rozstaniach i faktycznie trzeba odczekać. Widzisz, ja jestem starszy od Ciebie jakieś 7 lat. Bokiem mi wyszła moja była żona, a co najgorsze muszę się jeszcze z nią widywać (pomimo że jesteśmy po rozwodzie) bo nie mamy załatwionej sprawy z wspólnym mieszkaniem i kredytem do końca. To jest dopiero chore... Patrzeć na byłą żonę, która Cie zostawiła, a teraz buja się z co chwilę, to innym gachem.

36

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Ktoś36, dlatego tak ważne jest urwanie kontaktu, to połowa sukcesu. Nie zazdroszczę Ci sytuacji, chociaż nie wiem jakie są Twoje uczucia względem byłej żony, o ile w ogóle są. Ja do byłego jeszcze sporo czuję i nie wyobrażam sobie widzieć go. Nie interesuje mnie co robi, z kim, gdzie, co u niego. Po prostu nie chcę na to patrzec, a jak ktoś przy mnie coś o nim powie, to jestem wkurzona, bo potem o tym myślę...

37

Odp: Bardzo trudne rozstanie

Tak samo jak Ktoś1 i Ty, nadal czuję do niej, to co czułem rok temu i dwa. To nie ja rozwaliłem ten związek i to nie ja poszedłem do sądu po rozwód. Ale wiem, że teraz muszę zacząć wszystko od nowa i nie ma co rozpaczać, bo się nie wróci, a może to i nawet lepiej, że teraz tak się stało, a nie jak pojawiłoby się dziecko. Myślę, że jak ktoś szczerze kocha, to tak się nie zachowuje.

38

Odp: Bardzo trudne rozstanie
PolnyMotylek napisał/a:

Dlaczego kiepska rada?:) właśnie kiedy nie szukamy , znajdujemy:) miłość spada podobno na nas nagle, a gdy ktoś szuka i się napina, to niestety, nie znajduje. Ja tak miałam kilka razy, ale mogę się mylić...teraz też nie szukam, co ma się wydarzyć, wydarzy się, ale w domu nie siedzę:)

Bo jesteś kobietą smile

Mężczyzna, który nie szuka, nic nie znajdzie. W naszej kulturze przyjęło się, że to mężczyzna robi pierwszy krok. Niestety.

Posty [ 1 do 38 z 60 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bardzo trudne rozstanie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016