Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Mam 25 lat skończyłam studia niestety nie mogę znaleźć pracy, w tej chwili więc nie robię z życiem kompletnie nic...mam problem który zaczyna mnie przerastać, prosze Was pomóżcie mi, dajcie radę co robić jak dalej życ... otóż od 2 lat jestem zaręczona, narzeczony naciska na ślub, twierdzi ze ma już swoje lata niestety ja ciągle przekładam decyzję o zamążpójściu, chyba boję się małżeństwa, odpowiedzialności, wyprowadzki z domu rodzinnego...wiem ze chcialabym z moim A. dalej być ale nie potrafię podjąc decyzji a moj A. naciska i mowi ze jak sie powiedzialo A to i trzeba powiedziec B.A ja ciągle przekładam daty ślubu-wiem ze zachowuje sie jak dziecko ale jest we mnie jakas wewnętrzna BLOKADA której nie potafie przełamac, źle sie z tym czuję nie chce zwodzić A.to wobec niego nie fair...wiem ze ze mną jest coś nie tak...ogolnie jestem osobą bardzo zakompleksioną, nie wierzę w siebie w swoje umiejętności-z domu wynioslam przeświadczenie ze jestem nic nie warta...chcę z nim sobie ulożyć życie ale boję się przyszlości, boję się tego że sobie nie poradze..na codzień zgrywam bardzo pewną siebie osobe, ktora wie czego chce od życia a w glębi duszy jestem zagubioną, nieukształtowaną dziewczynką, która zachłannie czerpie wiedzę od starszych, nie tracąc czasu na jej weryfikację.....wiem ze nie moge wiecznie życ w domu, pod kloszem mamusi, wiem ze kiedys powinnam zalożyc rodzine, bardzo chcialabym miec dziecko ale mysl o tym wzbudza we mnie lęk. Jak uważacie czy to jakas paranoja? czy powinnam isc do psychiatry?
Offline
Myślę że sama w sobie zbyt długo pielęgnujesz uczucie że sobie nie poradzisz. Wszyscy boją się przyszłości, że nie poradzą sobie w dorosłym życiu, gdzie trzeba utrzymać dom, rodzinę, wychowywać dzieci, sprzątać gotować itd. Ale to tylko obawy. Nie wszystko od razu musi być idealnie, trzeba popracować nad niektórymi rzeczami, ale to normalne, nikt dopóki nie zacznie dorosłego życia nie będzie wiedział jak to jest. Skoro kochasz narzeczonego, jesteście razem, to będziecie sobie pomagać, masz na kogo liczyć w swoim życiu, więc skąd bierze się strach? Z niepewności, nie warto żyć niepewnością,bo to donikąd nie prowadzi. Rozpocznij życie u boku swego ukochanego a przekonasz się że nie taki diabeł straszny jak go malują.
Offline
Dziękuję za cenną radę. Strach skąd się bierze? hm.. właściwie sama nie wiem, może mam doodoła siebie same złe wzorce, poza tym nie wierzę w siebie w ogóle:( chyba faktycznie za dużo myślę, zastanawiam się zamiast działać
Offline
Nie, poprostu jestes jeszcze nie gotowa na takie wyzwanie,sama o tym mowisz,po co na sile robic to czego sie nie chce....a jak tak sie stanie bedziesz nieszczesliwa,i w nastepstwie tego,doznasz rozczarowania ,a zalozenie rodziny do czegos zobowiazuje.Porozmawiaj ze swoim chlopakiem ,jesli cie kocha to napewno uszanuje twoja decyzje.Ten caly stan cie przygnebia,ale jak zaczniesz cos robic,to poczujesz sie dowartosciowana i wszystko pojdzie gladko....Glowa do gory!!!!!!
Offline
Dzięki za pocieszenie. Zastanawiam się tylko kiedy nadejdzie ten moment? kiedy podejmę decyzję? może nigdy? może ja nie jestem stworzona do założenia rodziny, do wziecia za kogoś odpowiedzialności? najgorsze jest to ze czuję SIĘ JAK DZIECKO a jestem przecież już dawno dużą dziewczynką!!!!!!wiem ze nie mogę zyć tak jak żyję..czegoś mi brakuje a może powinnam dostać porządnego kopa bo chyba sama nie wiem czego chce:(
Offline
Ta bezczynnosc cie dobija, moze sprobuj szukac pracy ,gdziekolwiek.. po firmach ,biurach ,marketach,skonczylas studia ,to juz atrybut na dalsza droge,nic samo nie przyjdzie,zawsze cos za cos...ja pewnego dnia wstalam i mysle ,przeciesz rozczulanie nad soba nic nie da,chociaz na brak pracy nie narzekalam,zaczelam szukac kontaktow,wyjechalm za granice,nauczylam sie jezyka,spelniam swoje marzenia,raczej hobby ,pomagam rodzinie,a jestem calkiem zwykla kobieta,takze z kompleksami ...UWIERZ W SIEBIE
Offline
Pracy szukam cały czas wcześniej pracowałam w kilku miejscach także doświadczenie mam i uważam ze znalezienie pracy to tylko kwestia czasu
ale ten stan rzeczy związany z moimi uczuciami nie daje mi spokoju i tak jak napisałaś wcześniej strasznie mnie to przygnębia, nie wiem co mam robić
Offline
Witam Cię serdecznie,
Pozwól, że spojrzę na Twoja wypowiedź z mojej perspektywy. W tym, co napisałaś są bardzo ważne informacje min. o Twojej psychice i świadomości sytuacji. Przede wszystkim tego, czym powinno być dla Ciebie małżeństwo. Decyzja z nim związana jest dużą odpowiedzialnością przede wszystkim za Ciebie, jako przyszłej żony, za Twoją gotowość nie tylko kochania, ale i radzenia sobie z trudnościami, rozwojem we dwoje, jakie to małżeństwo stawia przed każda parą. Małżeństwo nie jest odpowiedzialnością za kogoś, za partnera. Oboje wnosicie do związku (już na tym etapie narzeczeństwa) nadzieję, ze chcecie dzielić razem to, co przyniesie życie. Ślubowanie polega na tym, że jesteś gotowa, chcesz świadomie przyjmować to, co się stanie, ale biorąc odpowiedzialność za siebie i czyniąc to z miłości. Wypowiedziałaś się wyraźnie, że nie jesteś gotowa na małżeństwo. Twoje blokady mają przyczynę i trzeba zająć się właśnie nimi, teraz, kiedy się manifestują. Forsowanie siebie, zmuszanie, że jakoś będzie niestety nie poprawią Twojego samopoczucia po ślubie, dlatego że testem siły związku będzie pierwszy kłopot małżeński, jaki się pojawi. Statystyki są smutne, mamy dosyć rozczarowanych par, które nie tak wyobrażały sobie życie we dwoje.
Jeśli odczuwasz niska samoocenę, o czym również wyraźnie piszesz, to małżeństwo tego nie zmieni. Wykazujesz wg mnie dużą dojrzałość siebie, wiesz, co Ci przeszkadza, gdzie tkwią Twoje słabsze punkty i świetnie, to dużo, jeśli chodzi o zmianę. Myślę, że praca zawodowa będzie również takim testem samopoznania siebie i warto ja podjąć, dlatego, że sam fakt zarabiania na siebie, bycia niezależnym dużo wnosi do samooceny własnej i może dużo dobrego wnieść do Twojego związku.
Chce napisać jeszcze coś istotnego, jest w psychologii (polecam analizę transakcyjną Berna) teoria wg, której wyróżniamy trzy typy osobowości człowieka. Jedną z nich jest sposobowość dziecka. Powołując się na Twój opis siebie, że gdzieś wewnętrznie czujesz, że nie dorosłaś, że jesteś jeszcze dziewczynką, co nie jest czymś złym, ale ważnym dla Ciebie, i dla otoczenia. Dziewczynka, zatem musi dojrzeć, trzeba się nią zająć, aby mogła przeistoczyć się w dziewczynę, kobietę. Podejmowanie decyzji z miejsca psychiki, gdzie jesteś dziewczynką jest ważne i to jest właśnie ta decyzja, że nie jesteś gotowa na małżeństwo. To ważny głos i intuicja Cię nie zawodzi. Nie ignoruj go.
Życzę Ci dobrych decyzji przede wszystkim dla Ciebie.
Pozdrawiam!
Offline
Bardzo dziękuję za rzetelną analizę mojej osobowości. Jak uważsz? w jaki sposób mogę pozbyć się poczucia "wiecznego dziecka"? walczę z tym , czytam różne książki ale nie potrafię zmienić odczuć...tak sobie myślę ze wynika to z tego, że moja mama wiecznie się o mnie bała( sama kiedyś straciła dziecko będąc w ciąży-to pewnie dlatego) stąd też ciągle podcinała mi skrzydła, gdy chcialam wyjechać na studia do innego miasta ona przekonala mnie zebym zosttała, wiec tak naprawde ja otoczona matczynymi skrzydłami nie potrafię teraz mając lat 25 zadbać sama o siebie stąd te uczucie. BARDZO pragnę opuścić dom rodzinny , założyć swoją wlasną rodzinę ale strasznie się tego boję... Wierz mi nie jest mi z tym wygodnie żyć w nocy ciąglę się budzę i myslę co dalej mam robić, pogardzam sobą bo uważam że na niewiele mnie stać ![]()
Offline
Witaj,
moją rolą jest wyciąganie pewnych wniosków z wypowiedzi, nie zaś analiza osobowości. Forum nie jest do tego miejscem. Mogę jedynie starać się pokazać trzecią perspektywę, kogoś z zewnątrz korzystając z doświadczenia i wiedzy specjalistycznej. Jeśli chodzi o Twoje zapytanie, co zrobić z owym poczuciem lęku o Twoją przyszłość, samodzielność. To pytanie chciałabym zadać Tobie. Zaproponować abyś spojrzała przede wszystkim na Twoje sukcesy małe i duże, oparła się na tym, co potrafisz, co lubisz robić, co lubisz w sobie, co Ci się udało a jestem pewna, że takie są Twoim udziałem. Skończyłaś studia - to duży sukces, nie pomniejszaj go. Pomyśl też o tym, czego chcesz, o czym marzysz, nawet, jeśli są to sprawy proste, nieskomplikowane tych też nie pomniejszaj.
Poszukaj interesujących Cię warsztatów rozwojowych, gdzie będziesz mogła pobyć ze sobą, poznać siebie, rozwinąć jakąś ważną dla Ciebie cechę albo zmierzyć się z cechą, której u siebie nie lubisz. Jest obecnie mnóstwo ofert spotkań, warsztatów psychologicznych, praktycznie dla każdego. Dokonuj zmian, ale tych małych, krok po kroku, nie spiesz się. Jeśli wyjazd to może z koleżanką, jeśli testujesz coś diametralnie nowego to w towarzystwie kogoś zaufanego. Możesz robić sobie plan Twoich poczynań, działań, jak, gdzie, kiedy, włącznie z planem awaryjnym. I tutaj ważna informacja - każdy z nas przeżywa lęki i obawy, to naturalna ludzka rzecz. Przeżywamy rozterki i nie powinniśmy się za to karcić.
Chcę dodać jeszcze, że każdy z nas, ja również, nosimy w sobie dziecko, taką część psychiki, która ma marzenia, chce być rozpieszczana, kochana, chce, aby się o nią troszczyć, chce figlować, bawić się i nie chce być z tego rozliczana, karcona. Może zamiast starać się na siłę pozbyć tej "dziewczynki w Tobie" zadbaj o nią jeszcze bardziej, posłuchaj, czego ona chce, pobądź z nią Ty sama. Kiedy spotkasz się ze sobą na tym poziomie, być może odkryjesz coś, co doda Ci odwagi, zmniejszy lęk, pozwoli przejść do innego etapu w życiu.
Pozdrawiam!
Offline
dzięki za odpowiedź tylko szkopuł tkwi w tym że ja nie boje się świata, ludzi...tak jak wczesniej pisalam szukam aktywnie pracy, chodzę na rozmowy, dotychczas pracowałam w dziale call centre, hurtowni z materialami budowlanymi, w biurze kredytowym i w banku, poza tym mam skonczony kurs z rachunkowości, tyle że aby znaleźć pracę trzeba też się odpowiednio "sprzedać" potencjalnemu pracodawcy.Mój problem polega na tym, że chciałabym a boję się...
myslę o zalożeniu rodziny ale nie potrafię zdecydować się na ślub -czuję się niedorosła. Cenna dla mnie jest twoja rada odnośnie tego aby zaprzyjaźnić się z tą małą dziewczynką która jest we mnie...dotychczas starałam się ją "wygonić" a teraz wlaśnie zdałam sobie sprawę z tego , że muszę ją po prostu zaakceptować, zadbać o nią. Może wtedy wszystko samo przejdzie.
Offline