Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2016-12-16 12:50:59)

Temat: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

Mężatki/ Żonaci zdradźcie czy mieliście na własnym ślubie sytuacje hm niechlubne, które musieliście ukrywać w trakcie wesela? Albo o których rodzina długo później plotkowała, udając że nic takiego nie miało miejsca? Może Wasi goście coś przeskrobali?

Mieliśmy wesele w stylu takiego tradycyjnego, wiejskiego, gdzie alkoholu i mięsiwa nie brakowało tongue  było kilka takich sytuacji kłopotliwych właśnie. "Hitem" okazała się moja chrzestna, po której nikt się nie spodziewał takiego zachowania jakie pokazała. Na weselu pamiętam, że byłam mocno przejęta i zszokowana. Ciotka po prostu była podekscytowana moim weselem, miesiącami na niego czekała no i chciała się wyszaleć. W efekcie popijała drinki kieliszkami wódy (nie jest alkoholiczką), tańczyła sama na środku parkietu, zasnęła na ubikacji, a na koniec wpadła pod stół i trzeba było ją wynosić big_smile cóż - każdy udaje teraz, że nic się nie stało, ale przyznam że byłam zła na początku.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

Fajny temat smile.

Nie zdarzyło się chyba nic takiego, co musielibyśmy ukrywać, ale kilka osób trochę nas zaskoczyło swoim zachowaniem - zamiast bawić się ze wszystkimi, to wynieśli alkohol, jedzenie i zrobili sobie swoją małą imprezkę na zewnątrz. To była grupka bliskich znajomych mojego męża, trochę specyficzni ludzie, określający samych siebie mianem outsiderzy, być może uznali, że skoro już są, to będą bawić się po swojemu. Mnie to nie ruszyło, jednak mąż tym zachowaniem poczuł się wyraźnie zawiedziony, żeby nie powiedzieć zniesmaczony.

A to już zupełnie inna kategoria, ale dopiszę, bo sytuacja mocno utkwiła mi w pamięci - bardzo przejęty sytuacją mój bliski przyjaciel, a obecnie mąż przyjaciółki (była moim świadkiem), już na wstępie, czyli nie tylko przed weselem, ale i przed ślubem, nadepnął mi na tren sukni big_smile. Na szczęście jej nie uszkodził, ale nie ukrywam, że przez chwilę zrobiło mi się aż ciepło.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

3 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2016-12-16 13:37:28)

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

Olinko, no zrobienie sobie drugiej imprezki na Waszym weselu rzeczywiście miało prawo Was zaskoczyć big_smile z ciekawości, do końca wesela już siedzieli tak w swoim gronie? szacun, że Ciebie to jakoś nie ruszyło. A to sytuacją z trenem przypomniałaś mi, że u mnie z kolei jak siostra mnie ubierała to w powietrze wystrzeliło zapięcie sukni.. w tamtym momencie umarłam. Ale tata mój szybko wyciął ze starego biustonosza klamerki i przyszył mi do sukni big_smile

Forumowicze/czki liczę na Was ze historie!

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.
Reklama

4

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)
chomik9911 napisał/a:

Olinko, no zrobienie sobie drugiej imprezki na Waszym weselu rzeczywiście miało prawo Was zaskoczyć big_smile z ciekawości, do końca wesela już siedzieli tak w swoim gronie? szacun, że Ciebie to jakoś nie ruszyło.

Siedzieli tak gdzieś od połowy wesela niemal do jego zakończenia, dokładnie tak, jakby w ten sposób chcieli zwrócić na siebie uwagę. Mnie to o tyle nie ruszyło, że wiedziałam, że oni tacy po prostu są, uprzedzałam zresztą męża, że mogą coś wywinąć, mimo wszystko liczył, że uszanują jego ślub i wesele, w końcu sami siebie uważali za jego przyjaciół. Przeliczył się i tyle. Na szczęście była to relatywnie niewielka grupa, mi osobiście ich obecności nie brakowało, a inni zdawali się tego nie zauważać i bawili się doskonale.

Haha, pogratulować opanowania taty! big_smile

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

5

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

No to zachowanie znajomych męża rzeczywiście nie należało do eleganckich. Grunt, że inni goście się spisali! smile

Netbabeczki jak to u Was było?? Żadna z Was nie miała takich sytuacji na weselu? nie wierzę wink

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.
Reklama

6

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

W sumie nic z tego, o czym sobie przypomnę, nie kwalifikuje się do "wymazania". Przynajmniej ja nie określiłabym tego tak ostro. Niektóre osoby wypiły za dużo, ale przecież nie robiły nikomu krzywdy, ani nie wymiotowały na sali. Nikt o tym nie myśli z niesmakiem, tylko raczej wspomina się ze śmiechem, że niektórzy np. nie mogli trafić do swojego pokoju i potem pokończyli w różnych łóżkach, a dzieci rano pytały: "gdzie jest tata?". big_smile Impreza skończyła się późnym rankiem, bo część gości nie mogła się pożegnać. big_smile Pewnie obsługa była trochę zła, ale nikt nie dał tego po sobie poznać.

Jedyne, co mi trochę przeszkadzało, to kilka wścibskich osób, które dopytywały się o różne rzeczy, np. ile to wszystko kosztowało. No i dzieciaki ubrudziły mi kieckę czekoladą, ale miałam na zmianę, więc to nie był żaden kłopot.

Kiedyś byłam na weselu, na którym upiło się dziecko (ok. 11-12 lat) do tego stopnia, że przyjechała po nie karetka. Cieszę się, że u mnie nie było takich ekscesów, bo wtedy rzeczywiście nie byłoby mi do śmiechu.

"Kto chce się kiedyś nauczyć latać, musi się najpierw nauczyć stać, chodzić, biegać, skakać, wspinać i tańczyć."
REGULAMIN Forum Netkobiety.pl

7

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

Cslady zgubienie się po dordze do pokoju rzeczywiście jest zwyczajnie zabawne big_smile fajnie, że nie chciałabyś niczego wymazać ze swojego wesela. Moja słynna chrzestna właśnie zwymiotowała na siebie i pod stół przy daniu gorącym, moja mama nie mówiła mi tego w trakcie wesela, ale inni życzliwi mi donieśli.
Innym epizodem było to, że brat cioteczny, bardzo bliska osoba mojego męża, pobił się z dziewczyną (co u nich ponoć jest normą) i przewrócił choinkę w holu, w efekcie bijąc bombki. Musieliśmy ponieść dodatkowe koszty. No i kolega połamał deskę w sedesie i za to też musieliśmy zapłacić.. ja rozumiem, że się upili, różne sytuacje się zdarzają, ale żadne z tych osób nie zadzwoniło i nie powiedziało: "słuchaj przepraszam, przesadziłem, chciałbym pokryć koszt" - oczywiście nie chciałabym żeby płacili, bo i tak wliczyłam to sobie w koszta i bez różnicy mi już było przy takim wydatku te 200 zł. Ale chodzi o samo zachowanie smile także troszkę mnie rozczarowała taka postawa bliskich osób i to chciałabym wymazać - ten lekki niesmak smile

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

8

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)
chomik9911 napisał/a:

Ale chodzi o samo zachowanie smile także troszkę mnie rozczarowała taka postawa bliskich osób i to chciałabym wymazać - ten lekki niesmak smile

U nas takie rzeczy się nie działy, nikt nie upił się do tego stopnia, żeby coś zniszczyć. Myślę jednak, że ludzie nie dzwonią i nie proponują, bo może im być zwyczajnie wstyd za swoje zachowanie. Niemniej na ich miejscu zrobiłabym wszystko, aby choć w niewielkim stopniu spróbować zatrzeć to nieprzyjemne wrażenie, jakie po sobie pozostawili.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

9

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

moje wesele było świetne, z chęcią bym mogła wyprawić jeszcze jedno wink w sumie nie było takich sytuacji, które musieliśmy z mężem ukrywać, ale:

1. zabrakło nam prądu. W trakcie życzeń po prostu zgasły wszystkie światła. Myśleliśmy, że może ktoś z obsługi je wyłączył, bo na zewnątrz było dosyć jasno, a potem okazało się że jest przerwa w dostawie. Nie powiem, słabo mi się zrobiło na myśl, że prądu może nie być nawet kilka godzin, na szczęście po godzinie awaria była już usunięta.

2. mężowi pękły spodnie... Jeden z jego kolegów był, delikatnie mówiąc, wstawiony i dla żartów zaczął go podnosić. Mąż chciał się ratować żeby się nie przewrócić razem z tym kolegą, a w efekcie obaj runęli na ziemię. Spodnie trzasnęły w kroku i złamała się spinka do mankietów. Dobrze że wzięliśmy awaryjne spodnie i nie trzeba było się martwić zszywaniem powstałej dziury smile

poza tymi dwiema rzeczami wszystko było idealnie big_smile

The fu­ture star­ts to­day, not to­mor­row.

10

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

Cherry z tymi spodniami to w sumie bardziej kupa śmiechu, jeśli mieliście drugie w zapasie big_smile ale z tym prądem to też byłabym mocno przerażona. Wiem, że niektórzy w umowie ślubnej z lokalem ustalają, że np. lokal ma dodatkowy agregat prądu. No całe szczęście to była tylko godzina, ale warta wymazania tongue

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

11

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

powiem tak: mąż się zestresował, bo musiał przejść przez całą salę weselną w roztarganych spodniach, znaleźć mnie i spytać gdzie są zapasowe tongue bo cała akcja podnoszenia odbywała się na zewnątrz tongue teraz się z tego śmiejemy, ale jak sobie przypomnę konspiracyjną minę męża jak mnie wtedy znalazł... tongue jeszcze przypomniała mi się jedna rzecz: ktoś z gości ukradł nam świeczniki, za które potem musieliśmy zwracać pieniądze firmie dekorującej salę... Oczywiście zdarza się że gdzieś ginęły sztućce, stłukł się talerz albo kieliszek, ale żeby ktoś wynosił świeczniki? tongue

The fu­ture star­ts to­day, not to­mor­row.

12 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2016-12-27 13:35:42)

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

Też nie miałam żadnych ekscesów weselnych, przynajmniej do mnie nie dotarło wink .
Jednak jest coś, co bym wymazała z pamięci mojej mamy. Zasłabła z powodu choroby i poszła do pokoju. Miałam tam przy łóżku położony welon z kasą z oczepin.
Mama się położyła i przez sen nieświadomie przykryła się moim welonem (zrobiło jej się chłodno). Nie zdawała sobie sprawy, że tym samym rozsypała całą kasę po pokoju. Gdy weszłam byłam zaskoczona, uniosłam głos, że mama nie uważa itp i podirytowana zbierałam pieniądze. Mama do tej pory mi wypomina, ze zachowywałam się tak jakbym ją oskarżała o kradzież pieniędzy. Nie wiem skąd taki jej wniosek, bo nawet przez myśl mi to nie przeszło, ale niesmak pozostał i co jest jakieś wesele w rodzinie, to mi mama to wypomina hmm .
Toteż chętnie cofnęłabym czas i nie reagowała tak nerwowo, by mamy nie urazić. Jednak to sprawa między nami dwiema, z gośćmi i zabawą nie ma wspólnego.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

13

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

Cherry no potrafię sobie wyobrazić minę Twojego męża big_smile jakby mi się suknia rozdarła to bym chyba umarła tongue
Tajemnicza rzeczywiście niesmaczna sytuacja i bardzo niezręczna.. Ty byłaś zestresowana, mama odebrała to jako atak - szkoda. Ale czas zrobi swoje i się zapomni.

A mi się jeszcze przypomniało, że jak było wyniesienie tortu to jakieś dziecko podbiegło do niego i wsadziło paluch , "jeżdżąc" nim po całym torcie. Nasza mina wtedy? myślałam, że się zapadnę pod ziemię big_smile

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

14

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

My na naszym przyjęciu mieliśmy kilka wpadek ;D  Poczynając od samej uroczystosci w urzędzie stanu cywilnego... wszystko zaczęłam ja. Ku zdziwnieniu rodziny i narzeczonego bo nikt nie spodziewał się akurat tego po mnie... przy przysiędze zaczęłam się śmiać i się trochę pogubilam...oczywiscie urzedniczka nie poczekala na mnie i klepala dalej (miała zeza rozbierznego i z wyglądu przypominała żabę) po prostu patrzac na nią nie mogłam się skupić i nerwy zamieniły się w śmiech i płacz a goście i mąż razem ze mną xD na przyjęciu mężowi spadło coś z kwiatów sprzed restauracji na koszulę i potwornie ją poplamilo, dobrze że szwagier pobiegł do siebie do domu i znalazł zamienną...no i nasz swiadek na koniec wesela razem z naszymi ojcami pili i tańczyli na środku parkietu-oj zrobili furorę tongue

15

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

No coz, mielismy niemila sytuacje. Na weselu bylo 118 osob. Gdy weszlismy na sale weselna okazalo sie, ze dla kilku osob zabraklo miejsca... Nawet mamy to nagrane na plycie, jak goscie weselni spiewaja nam 100 lat na poczatku, a my zamiast patrzec sobie gleboko w oczy, liczymy stoly i krzesla, nieco zdezorientowani. Okazalo sie, ze ktos zle zapisal liczbe gosci (nie wiem, czy to z oblslugi, czy to sama wlascicielka) i na kartce na kuchni bylo 108... Teoretycznie 10 osob nie mialo miejsca, ale kilku mlodziencow przyszlo bez osob tow., o czym nie raczyli poinformowac wczesniej i ''tylko'' 6 gosci nie mialo gdzie usiasc. Na szczescie kelnerki zaraz dostawily stol, nakryly go. Jedzenia tez wystarczylo, o co martwilam sie najbardziej. Tata mi opowiadal, ze gdy rodzice przyjechali wczesniej do domu weslenego, by nas przywitac chlebem i sola, to kelnerki nie chcialy dac kieliszkow na rozbicie. A ja to wczesniej ustalalam z wlascicielka i mowila mi, ze ona te kieliszki daje od siebie. Na szczescie z moimi rodzicami przyjechala rowniez moja ciotka, ktora ma ''gadane'' i nie ustapi poki nie bedzie po jej mysli cos...;) Podobno zrobila mala rozrobe i kieliszki sie znalazly. Takze na nasz przyjazd juz wszystko bylo gotowe... Jednak na naszym weselu mialy miejsce jeszcze inne sytuacje: podobno mlodzi mezczyzni, nasi goscie, wdali sie w klotnie z tubylcami, rowniez mlodymi i niepokornymi. Bic sie nikt nie bil, ale sztachety zaczely latac na teren domu weselnego i moj tata musial przestawiac szybko samochod wink. Moj jeden wujek poszedl na''wies'' i...kupil konia. Po pijaku, za 3 tys. Do transakcji oczywiscie nie doszlo, ale do tej pory nie wiem (i on tez raczej nie) od kogo chcial tego konia kupic... Moj inny wujek tak byl tak zrozpaczony na weselu (przyjechal do nas na slub ze swa zona, kawalek drogi mieli, bo jakies 300 km, wiec byli wczesniej i w czwartek ta ciotka dostala ataku padaczki i zabralo ja pogotowie, wesele spedzila w szpitalu), no wiec byl tak zrozpaczony, ze upil sie i...zgubil swoja sztuczna szczeke... Po weselu szukalismy jej, ale nie znalezlismy... W dodatku dopiero w tamtym roku wyrobil sobie druga, a wesele nasze bylo w 2012 wink. Ogolnie, pomimo tych wszystkich wpadek, slub i wesele byly bardzo udane. Poprawiny zorganizowalismy w domu, u mojego meza w przechowalni owocow. Mialo byc tylko dla najblizszej rodziny przyjecie i wszystkich gosci przyjezdnych, a okazalo sie, ze prawie wszyscy przyszli;). Ale co najwazniejsze- miejsca starczylo dla wszystkich. Tylko jedna sytuacja na weselu byla dosc nieprzyjemna, o ktorej mysle z niechecia. Otoz mam bardzo fajna chrzestna, tylko 16 lat ode mnie starsza. Kobieta zadbana, dosc atrakcyjna. Podobno na weselu strasznie poklocila sie z mezem i moj tata widzial, jak plakala. Slyszal, ze wujek z ciotka klocili sie o...stanik, korego ciotka na sobie nie miala. Znaczy sie ogolnie miala, ale potem gdzies zniknal. Ona twierdzila, ze jej przeszkadzal, ale sluchy chodzily, ze poszla ''w tango'' z...naszym swiadkiem... Kilkoro ludzi widzialo ich, jak sie calowali.Ja nie widzialam, ale ewidentnie cos bylo na rzeczy. Mamy na nagraniu, jak ciotka z nim tanczy i kokieteryjnie w tancu zaklada mu krawat na szyje, ktorego wczesniej swiadek sie pozbyl;). A gdy kiedys zaproponowalam chrzestnej, ze obejrzymy sobie wesele, powspominamy, to nie chciala. Stwierdzila, ze nie lubi ogladac wesel... wink

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

16

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

my mieliśmy przyjęcie bezalkoholowe i moja rodzina nie umiała tego uszanowac... poszli kupić sobie piwo do sklepu i wnieśli je na sale... żenada ;/

17

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)
staramalenka86 napisał/a:

my mieliśmy przyjęcie bezalkoholowe i moja rodzina nie umiała tego uszanowac... poszli kupić sobie piwo do sklepu i wnieśli je na sale... żenada ;/

Masz rację, rzeczywiście goście zachowali się poniżj krytyki. To był w końcu Wasz dzień i Wasze zasady.
Nasunęło mi się jednak pytanie czy zostali wcześniej poinformowani o fakcie, że na tym weselu alkoholu nie będzie, czy może ich to zaskoczyło? Jednak bez względu na odpowiedź uważam, że zachowanie było żenujące.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

18

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

Mój były mąż na naszym weselu wyszedł pograć w bilarda do klubu obok i wrócił dopiero przyprowadzony "za ucho" przez teścia big_smile
Najlepsze jest w sumie to, że ja byłam taka głupia, że nie widziałam wtedy w tym nic zdrożnego, gorzej, byłam ciężko zdziwiona, że teść o coś ma pretensje big_smile aż mi się teraz wierzyć nie chce, że taka tolerancyjna potrafiłam być big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

19

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)
santapietruszka napisał/a:

Mój były mąż na naszym weselu wyszedł pograć w bilarda do klubu obok i wrócił dopiero przyprowadzony "za ucho" przez teścia big_smile

Oczami wyobraźni zobaczyłam tę scenę i... big_smile big_smile Wybacz, wiem, że to w gruncie rzeczy wcale śmieszne nie jest, ale widzę, że dziś sama się z tego śmiejesz wink.
Za to przypomniało mi się, że mój mąż na swoim własnym (znaczy naszym smile) weselu zrobił mi małą scenkę zazdrości big_smile, że za długo rozmawiam z kolegą, którego zawsze uważał za swojego ogromnego rywala, choć z mojej strony nie było ku temu podstaw. Do dziś się z tego śmieję, a jemu chyba do dziś jest za to głupio, zwłaszcza, że nigdy nie był zaborczy, a zazdrość jest u niego na zdecydowanie zdrowym poziomie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

20

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)
Olinka napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Mój były mąż na naszym weselu wyszedł pograć w bilarda do klubu obok i wrócił dopiero przyprowadzony "za ucho" przez teścia big_smile

Oczami wyobraźni zobaczyłam tę scenę i... big_smile big_smile Wybacz, wiem, że to w gruncie rzeczy wcale śmieszne nie jest, ale widzę, że dziś sama się z tego śmiejesz wink.

Nawiązując do tytułu wątku, chętnie wymazałabym całe wesele i małżeństwo z pamięci big_smile no, ale że na przeszłość nie ma się wpływu, to pozostało się tylko pośmiać big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

21

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)
Laguna93 napisał/a:

My na naszym przyjęciu mieliśmy kilka wpadek ;D  Poczynając od samej uroczystosci w urzędzie stanu cywilnego... wszystko zaczęłam ja. Ku zdziwnieniu rodziny i narzeczonego bo nikt nie spodziewał się akurat tego po mnie... przy przysiędze zaczęłam się śmiać i się trochę pogubilam...oczywiscie urzedniczka nie poczekala na mnie i klepala dalej (miała zeza rozbierznego i z wyglądu przypominała żabę) po prostu patrzac na nią nie mogłam się skupić i nerwy zamieniły się w śmiech i płacz a goście i mąż razem ze mną xD na przyjęciu mężowi spadło coś z kwiatów sprzed restauracji na koszulę i potwornie ją poplamilo, dobrze że szwagier pobiegł do siebie do domu i znalazł zamienną...no i nasz swiadek na koniec wesela razem z naszymi ojcami pili i tańczyli na środku parkietu-oj zrobili furorę tongue

Oj wiesz różnie ludzie reagują w sytuacjach stresowych smile ale pewnie też byłoby mi potem niezręcznie.

Ewika99 napisał/a:

No coz, mielismy niemila sytuacje. Na weselu bylo 118 osob. Gdy weszlismy na sale weselna okazalo sie, ze dla kilku osob zabraklo miejsca... Nawet mamy to nagrane na plycie, jak goscie weselni spiewaja nam 100 lat na poczatku, a my zamiast patrzec sobie gleboko w oczy, liczymy stoly i krzesla, nieco zdezorientowani. Okazalo sie, ze ktos zle zapisal liczbe gosci (nie wiem, czy to z oblslugi, czy to sama wlascicielka) i na kartce na kuchni bylo 108... Teoretycznie 10 osob nie mialo miejsca, ale kilku mlodziencow przyszlo bez osob tow., o czym nie raczyli poinformowac wczesniej i ''tylko'' 6 gosci nie mialo gdzie usiasc. Na szczescie kelnerki zaraz dostawily stol, nakryly go. Jedzenia tez wystarczylo, o co martwilam sie najbardziej. Tata mi opowiadal, ze gdy rodzice przyjechali wczesniej do domu weslenego, by nas przywitac chlebem i sola, to kelnerki nie chcialy dac kieliszkow na rozbicie. A ja to wczesniej ustalalam z wlascicielka i mowila mi, ze ona te kieliszki daje od siebie. Na szczescie z moimi rodzicami przyjechala rowniez moja ciotka, ktora ma ''gadane'' i nie ustapi poki nie bedzie po jej mysli cos...;) Podobno zrobila mala rozrobe i kieliszki sie znalazly. Takze na nasz przyjazd juz wszystko bylo gotowe... Jednak na naszym weselu mialy miejsce jeszcze inne sytuacje: podobno mlodzi mezczyzni, nasi goscie, wdali sie w klotnie z tubylcami, rowniez mlodymi i niepokornymi. Bic sie nikt nie bil, ale sztachety zaczely latac na teren domu weselnego i moj tata musial przestawiac szybko samochod wink. Moj jeden wujek poszedl na''wies'' i...kupil konia. Po pijaku, za 3 tys. Do transakcji oczywiscie nie doszlo, ale do tej pory nie wiem (i on tez raczej nie) od kogo chcial tego konia kupic... Moj inny wujek tak byl tak zrozpaczony na weselu (przyjechal do nas na slub ze swa zona, kawalek drogi mieli, bo jakies 300 km, wiec byli wczesniej i w czwartek ta ciotka dostala ataku padaczki i zabralo ja pogotowie, wesele spedzila w szpitalu), no wiec byl tak zrozpaczony, ze upil sie i...zgubil swoja sztuczna szczeke... Po weselu szukalismy jej, ale nie znalezlismy... W dodatku dopiero w tamtym roku wyrobil sobie druga, a wesele nasze bylo w 2012 wink. Ogolnie, pomimo tych wszystkich wpadek, slub i wesele byly bardzo udane. Poprawiny zorganizowalismy w domu, u mojego meza w przechowalni owocow. Mialo byc tylko dla najblizszej rodziny przyjecie i wszystkich gosci przyjezdnych, a okazalo sie, ze prawie wszyscy przyszli;). Ale co najwazniejsze- miejsca starczylo dla wszystkich. Tylko jedna sytuacja na weselu byla dosc nieprzyjemna, o ktorej mysle z niechecia. Otoz mam bardzo fajna chrzestna, tylko 16 lat ode mnie starsza. Kobieta zadbana, dosc atrakcyjna. Podobno na weselu strasznie poklocila sie z mezem i moj tata widzial, jak plakala. Slyszal, ze wujek z ciotka klocili sie o...stanik, korego ciotka na sobie nie miala. Znaczy sie ogolnie miala, ale potem gdzies zniknal. Ona twierdzila, ze jej przeszkadzal, ale sluchy chodzily, ze poszla ''w tango'' z...naszym swiadkiem... Kilkoro ludzi widzialo ich, jak sie calowali.Ja nie widzialam, ale ewidentnie cos bylo na rzeczy. Mamy na nagraniu, jak ciotka z nim tanczy i kokieteryjnie w tancu zaklada mu krawat na szyje, ktorego wczesniej swiadek sie pozbyl;). A gdy kiedys zaproponowalam chrzestnej, ze obejrzymy sobie wesele, powspominamy, to nie chciala. Stwierdzila, ze nie lubi ogladac wesel... wink

Współczuję.. niekompetencja właścicielki sali straszna, na pewno mocno się zestresowaliście. Natomiast sytuacja z chrzestną mocno żenująca.. nie tego spodziewamy się po bliskich hmm

staramalenka86 napisał/a:

my mieliśmy przyjęcie bezalkoholowe i moja rodzina nie umiała tego uszanowac... poszli kupić sobie piwo do sklepu i wnieśli je na sale... żenada ;/

Staramalenka karygodne zachowanie gości.. żenada.. to był WASZ dzień i nie mieli prawa tego robić. Rozmawialiście później z rodziną o tym?

Santapietruszka tak po prostu wyszedł?? masakra.. dobrze, że dziś już byś widziała w tym coś dziwnego big_smile

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

22

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

Na moim ślubie w kościele...zabrakło prądu big_smile
Wchodząc z moim przyszłym, a dziś już byłym big_smile  mężem do kościoła, w połowie drogi od drzwi do ołtarza wysiadło oświetlenie. Zrobiło się ciemno, bo ślub miałam w grudniu więc dość ciemno już było. Nie wiedzieliśmy co robić, stanąć, iść dalej...no i w końcu prawie po omacku dotarliśmy pod ołtarz na swoje miejsca. W ciągu kilku minut wszystko było już w porządku.
Teraz to sobie myślę, że to może był jakiś znak z niebios....żebym tego ślubu nie brała big_smile

23

Odp: Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

Na moim weselu nic nadzwyczajnego, jak na owe czasy, sie nie wydarzylo. Ot zwykle wiejskie wesele w czasach chronicznego komunistycznego kryzysu. Osmioletni kuzyn wlal sobie wodke do butelki po oranzadzie i spil sie do nieprzytomnosci. Zabraklo pradu, ale byly swiece, wiec luz. Najpierw byl straszny upal, a potem rozpetala sie pierwsza tego roku, prawdziwa letnia burza, a lalo tak ze i po burzy goscie musieli zostac w stodole (sali balowej :-) ). Pamietam scene jak na koniec wesela kolega uwielbiajacy wedzone wegorze siedzial przy dwoch polmiskach- jednym pelnym wegorzy, drugim skor po tych juz zjedzonych. Wokol niego stalo koleczko kibicow podziwiajacych ile on tych wegorzy potrafi zjesc. Ale nic z tego nie chce wymazac z pamieci.
Za to noc poslubna skonczyla sie wizyta sasiada ktory przyszedl cos tam pozyczyc i wparowal nam do sypialni. Na szczescie bylismy juz pod koldra :-).
Slub, zreszta tez byl wesoly, bo zona ma tendencje do posiadania siniakow. Do slubu szla po robieniu krzywej cukrowej, co polega na codziennym, trzykrotnym pobieraniu krwi. W efekcie wygladala jak ofiara przemocy domowej, bo od nadgarstka do polowy bicepsu rece miala sine jak atrament.

Za to bylismy kiedys, jako malzenstwo, na weselu zony kolezanki. No i po paru kieliszkach, ale jeszcze nie pijany, tanczylem sobie z zona. Ze zawsze na mnie dzialala jak krzesiwo na hube, to w tancu moje dlonie niedwuznacznie spoczely na jej posladkach. No i kamerzysta to utrwalil, malo tego, znalazlo sie to na filmie z wesela. Cala rodzina i wszyscy znajomi mieli z tego radochy co niemiara. A zona wstydzila sie pojawic w swoich stronach. Ona by to chetnie wymazala na zawsze, za to ja nie widzialem w tym nic zlego.

Inne zdarzenie dotyczy kuzyna. Na swoim slubie cywilnym siedzial sobie spokojnie i w trakcie skladania oswiadczen jest tam cala seria pytan. Ostatnie to cos w rodzaju czy chcesz dobrowolnie wziac za zone panne ...
Ze wczesniej bylo kilka pytan na ktore odpowiadal nie, nie, nie, to chlopak z rozpedu, nie sluchajac pytania wypalil- nie.
Zapadla niezreczna cisza, wszyscy patrza po sobie, wiec sie zorientowal ze cos jest nie tak. No i pyta A przepraszam, o co pani pytala?

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Za kulisami wesela, czyli co chcielibyśmy wymazać :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016