Byłem tylko na poprawę humoru? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Byłem tylko na poprawę humoru?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Byłem tylko na poprawę humoru?

Hej, nie wiem co mam myśleć, więc piszę tutaj.
Mój problem polega na tym, że jakiś czas temu rozstałem się z dziewczyną, ale utrzymywaliśmy kontakty- na początku rozmowy itp, później zaczęliśmy znowu ze sobą chodzić za rękę, chodzić do kina, całować się, a nawet sypiać. Ona na początku twierdziła, że nie czuje do mnie tego co wcześniej, ale widziałem, że czuje się przy mnie swobodnie i dlatego postanowiłem dalej o nas walczyć. Jakiś czas później ona stwierdziła, że znowu zakochała się we mnie i zależy jej na mnie.
Byłem bardzo szczęśliwy bo widziałem, że ona jest szczęśliwa, a to na tym zależało mi najbardziej. Nie byliśmy oficjalnie parą, ale wszędzie chodziliśmy razem itp.
Sielanka nie trwała długo, bo kiedy ona wróciła na studia i pojawili się inni adoratorzy, to ona stwierdziła, że życie jest cholernie niesprawiedliwe bo z jednej strony ona mnie kocha i zależy jej na mnie bo jestem dla niej czuły/opiekuńczy itp, a z drugiej chciałaby się teraz zacząć bawić, może poznać kogoś nowego a za jakiś czas marzy o tym, żeby nasze ścieżki znowu się przecięły i żebyśmy byli znowu byli razem. Po rozmowie na ten temat kontakt się zerwał z jej strony, ja pisałem/dzwoniłem, ale ona nie odpowiadała. Później jak się spotkaliśmy to ze łzami w oczach mówiła, że już mnie nie kocha i mam się od niej odczepić bo jej życie było prostsze zanim mnie poznała. Co mam o tym myśleć? Myślicie, że ona jest po prostu zagubiona, czy byłem zabawką na gorsze dni, a teraz jak są inni w jej otoczeniu to można rzucić mnie w kąt i cześć? Cholernie boli mnie myśl, że ktoś kogo kochałem jak nikogo wcześniej mógł mnie mieć  tylko za plan B pomimo wcześniejszych zapewnień.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?

Myślę, że to wszystko nie jest takie proste i czarno-białe - choć pewnie łatwiej by Ci wtedy było przetrawić rozstanie.

Nie wiem, ile macie lat, ale zakładam, że tak około 18-22, skoro dziewczyna "poszła na studia" i jej się odmieniło. To jest dość standardowy schemat - licealne miłości niezbyt często przeżywają zetknięcie ze studenckim życiem. Te pierwsze związki po prostu zwykle nie są tak dobrze przemyślane i dopasowane, priorytety, które ma się na progu dorosłości zwykle prędzej czy później są weryfikowane - i związki oparte na tych wczesnych priorytetach rzadko taką weryfikację przechodzą pomyślnie.

Liceum ma też to do siebie, że ludzie wciąż obracają się w dość ograniczonym kręgu ludzi - studia z kolei, to moment, kiedy ten krąg ma możliwość gwałtownie się poszerzyć. Poza tym pierwsza miłość jest zwykle bardzo romantyczna, wtedy nie bierze się w ogóle pod uwagę, że są jakieś inne opcje, bo zachwyt tym, że się kogoś ma, przesłania wszystko inne. Tymczasem na studiach ludzie stykają się z tymi "innymi opcjami". Nagle okazuje się, że jest sporo ciekawych facetów, jeszcze więcej chętnych facetów i że nie wszystkie koleżanki to zaparte monogamistki - są imprezy, są okazje do różnych zabaw i generalne przyzwolenie na nie. I chociaż ta pierwsza miłość była całkiem szczera, jak powstawała, to po prostu blednie ona w porównaniu z tym wachlarzem możliwości.

Także myślę, że jeśli ta dziewczyna Ci mówiła, że jej zależy - to była w tym wtedy szczera. A obecnie zmieniła zdanie. To jest Twoja pierwsza lekcja z dorosłej miłości - nic nie jest nam dane na zawsze, to, że ktoś Ci kiedyś powiedział "kocham" nie gwarantuje, że tak już pozostanie na wieki wieków. Wyznanie miłości to nie cyrograf.

3

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?
ruda102 napisał/a:

Nie wiem, ile macie lat, ale zakładam, że tak około 18-22, skoro dziewczyna "poszła na studia" i jej się odmieniło. To jest dość standardowy schemat - licealne miłości niezbyt często przeżywają zetknięcie ze studenckim życiem. Te pierwsze związki po prostu zwykle nie są tak dobrze przemyślane i dopasowane, priorytety, które ma się na progu dorosłości zwykle prędzej czy później są weryfikowane - i związki oparte na tych wczesnych priorytetach rzadko taką weryfikację przechodzą pomyślnie.

Źle to sformułowałem- chodziło o powrót na studia, mamy po 24 lata.
Nie są to też pierwsze "platoniczne" miłości, dlatego też nie mogę się w tym wszystkim połapać.

Reklama

4

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?

Zostawić i zapomnieć, próbować z innymi

Rakietowy króliczek

5

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?

Zapomnieć.
Nie wiesz czy jeszcze kiedyś nie będziecie razem, chodź osobiście w to wątpię.

Reklama

6

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?

Pogubić to się może dziecko w sklepie z słodyczami.
24 lata to już nie taka młódka, żeby nie wiedzieć, że robi komuś krzywdę.
Jak ma towarzystwo i adoratorów to Ty autorze spadaj, jak adoratorów brak to okazuje się, że jesteś cacy.
Daj snobie spokój

[tu był nieregulaminowy link]

7

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?

zapomnieć. Jesteś zapychaczem czasu, w dodatku z rozsądku.

8

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?

Skoro to nie pierwsza miłość (o platoniczności nic nie pisałam) i skoro trochę już lat macie na karku, to faktycznie można się spodziewać pewnego ogarnięcia.

Ja dalej jestem w stanie uwierzyć, że ona szczerze cię kochała - kiedyś. A teraz się odkochała - bywa. Jak pisałam, żadne wyznanie miłości nie gwarantuje, że ta miłość będzie wieczna.

Nie daj sobie tylko wkręcić, że za jakiś czas ona do Ciebie wróci - jak już się wybawi. Ten etap Twojego życia, który z nią dzieliłeś, już się skończył. Nie pozostaje nic innego, jak pójść swoją drogą i nie oglądać się za siebie. Na nią nie ma co czekać. Może nie jesteś dla niej wcale drugim wyborem, możesz być pierwszym wyborem - ale nie równorzędnego partnera, a "ciepłego misia na życie". Pozwól sobie odchorować, a potem zacznij szukać dziewczyny, dla której będziesz pierwszym wyborem w każdej kategorii.

9

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?

Dziewczyna z tego co piszesz najprawdopodobniej jest niedojrzała emocjonalnie. Być może jest przerażona tym, że nie wie co się z nią dzieje kiedy to wszystko przeżywa i co to dla niej znaczy. Prawdopodobnie przeżywa wszystko bardzo mocno, starając się natychmiastowo nadać temu jakąś definicję. Niekoniecznie była z tobą nieszczera. Po prostu mówiąc "kocham" nie ma jeszcze pojęcia o czym mówi. Nawet biorąc pod uwagę kategorię fascynacji czy zakochania. Być może jest zraniona/złamana/po przejściach i to wpływa na jej ocenę sytuacji i to jak się wobec ciebie (i innych gości zachowuje). Jeżeli pisałeś dosłownie mniej więcej tak, jak się w stosunku do ciebie wyrażała, niepokojące jest jej roszczeniowe podejście połączone z próbą wywierania poczucia winy.
"Później jak się spotkaliśmy to ze łzami w oczach mówiła, że już mnie nie kocha i mam się od niej odczepić bo jej życie było prostsze zanim mnie poznała"
Do tego nieoddzwanianie/nieodpisywanie jest bardzo znaczące. Wydaje mi się, że może to być kobieta, która rozmawiając z tobą jest w 100% autentyczna ze sobą - nie ściemnia, mówi to co myśli, bo powodują nią emocje. Jeżeli ma jakieś wątpliwości co do swojej winy błyskawicznie znajduje kontrargumenty i zaczyna w nie wierzyć. Odwalając nawet największy syf jest prawdopodobnie przekonana o tym, że ma rację i znajdzie 1000 innych powodów winy poza sobą, z tobą na 1szym miejscu. Umie oczywiście przyznać rację i przyznać się do błędu, kiedy wymaga tego manewr taktyczny (kiedy przestaje działać magia wywoływania poczucia winy). Najważniejsza w tym wszystkim jest spirala emocji. Od uniesienia i cudownego oczyszczenia po totalny dół z pomyjami. Niestety działa to bardzo mocno. Życie wydaje się bardziej kolorowe, jak na prochach. Z tego powodu tego typu dziewczyny wydają się (niestety) mega atrakcyjne bo dają ci kopa emocjonalnego o niespotykanej skali. Stąd być może uważamy, że są wyjątkowe. Niestety i nieprawdziwie.
Wracając do twojego pytania, to ta dziewczyna chciała się dowiedzieć czy będzie miała od ciebie support w sytuacji, kiedy kolesie którzy ją naprawdę interesują (bo musi się o nich starać i tyle jej nie wybaczają) pozbędą się jej. Chce wiedzieć czy może przybić przeciekającym czółnem do bezpiecznej przystani. (Oczywiście jesteś dla niej atrakcyjny bo do tej pory dawałeś jej support. to inna forma atrakcyjności). Pobędzie trochę, wyliże rany, dowartościuje się i wymyśli jakiś wiarygodny powód odpłynięcia. Coś w tym stylu, że nie dostaje od ciebie tego czego oczekuje/nie spełniasz jej oczekiwań etc.
Oczywiście to wszystko to tylko domysły, laska może być super

10

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?

W samo sendo Chimo potwierdzam iż mój były kolega z liceum ekonomicznego też taki był to co najważniejsze nie zależy od płci.Nie był zły  po prostu niedojrzały.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

11

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?

authority

authority napisał/a:

W samo sendo Chimo potwierdzam iż mój były kolega z liceum ekonomicznego też taki był to co najważniejsze nie zależy od płci.Nie był zły  po prostu niedojrzały.

O.. to się zdziwiłem, że problem jest unisex. Ale może dlatego, że spotkałem się z tym u kobiet. W sumie nic dziwnego. Kobiety pewnie męczą się z męskimi odpowiednikami.
Tu w ogóle ciężko zastosować definicję zła czy odpowiedzialności bo nie wszystko nie zawsze dzieje się w "złej wierze" z tej drugiej strony. Pomijając te historie ze świadomą manipulacją.
I faktycznie albo się z tego wyrasta... albo i nie smile
Ale w międzyczasie może dojść do małych osobistych tragedii.

12

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?

Ty bydlaku, przez Ciebie źle się czuła idąc z innymi do łóżka, bidulka sad

Nie zdziw się jak za parę lat zacznie Ci znowu męczyć dupę, ale wiesz co wtedy masz zrobić.

13

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?
Chimp napisał/a:

Jeżeli ma jakieś wątpliwości co do swojej winy błyskawicznie znajduje kontrargumenty i zaczyna w nie wierzyć. Odwalając nawet największy syf jest prawdopodobnie przekonana o tym, że ma rację i znajdzie 1000 innych powodów winy poza sobą, z tobą na 1szym miejscu. Umie oczywiście przyznać rację i przyznać się do błędu, kiedy wymaga tego manewr taktyczny (kiedy przestaje działać magia wywoływania poczucia winy). Najważniejsza w tym wszystkim jest spirala emocji. Od uniesienia i cudownego oczyszczenia po totalny dół z pomyjami. Niestety działa to bardzo mocno. Życie wydaje się bardziej kolorowe, jak na prochach. Z tego powodu tego typu dziewczyny wydają się (niestety) mega atrakcyjne bo dają ci kopa emocjonalnego o niespotykanej skali. Stąd być może uważamy, że są wyjątkowe. Niestety i nieprawdziwie.

Właśnie ta spirala emocji najbardziej mnie zastanawia. Dziewczyna zawsze wszystko mega przeżywała(z jednej strony w pozytywnych aspektach było to super, ale jak sytuacja była negatywna to po prostu zajeżdżała się psychicznie bo się nakręcała strasznie) i bardzo ekspresyjnie podchodziła do wszystkich kwestii naszego związku. Nie ukrywam też, że przez to jeszcze bardziej mnie pociągała.

Neko713 napisał/a:

Pogubić to się może dziecko w sklepie z słodyczami.
24 lata to już nie taka młódka, żeby nie wiedzieć, że robi komuś krzywdę.
Jak ma towarzystwo i adoratorów to Ty autorze spadaj, jak adoratorów brak to okazuje się, że jesteś cacy.
Daj snobie spokój

Próbuję z tego uciec i zapomnieć, ale codziennie ją widuję(nie mam wyjścia przez najbliższe kilka miesięcy jeszcze), chociaż staram się jej unikać. Dostałem też ostatnio wiadomość w środku nocy, że "jej też jest ciężko w tej sytuacji i ona chciałaby żeby było jak dawniej, ale nie potrafi"- tego totalnie nie rozumiem bo moim zdaniem jak na kimś nam zależy to jeżeli się staramy to coś z tego wychodzi. Moim zdaniem po prostu próbuje się wybielić i tyle.

Ruda102 napisał/a:

Nie daj sobie tylko wkręcić, że za jakiś czas ona do Ciebie wróci - jak już się wybawi. Ten etap Twojego życia, który z nią dzieliłeś, już się skończył. Nie pozostaje nic innego, jak pójść swoją drogą i nie oglądać się za siebie. Na nią nie ma co czekać. Może nie jesteś dla niej wcale drugim wyborem, możesz być pierwszym wyborem - ale nie równorzędnego partnera, a "ciepłego misia na życie"

Najgorsze jest to, że nie wiem jak się zachowam w tej sytuacji i boję się, że zmięknę. A jak raz zmięknę to zauważy szansę na to, że nawet jak coś odwali to zawsze może wrócić. Postaram się tego nie zrobić, ale kurcze...naprawdę kochałem tą dziewczynę i dogadywałem się z nią idealnie w większości sytuacji- od łóżka(zapewniała mnie, że z nikim nigdy nie dogadywała się w tej kwestii tak dobrze jak ze mną),przez gust filmowy i muzyczny, po codzienne pierdoły.

14

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?

Wydaje mi się, że dziewczyna sama nie wie czego chce. Z jednej strony jesteś dla niej taką bezpieczną przystanią, gwarantem bezpieczeństwa (że w razie czego sama nie będzie bo Ty jesteś i tkwisz na posterunku), a z drugiej chciałaby mieć porównanie, sprawdzić czy "trawa jest bardziej zielona" gdzieś indziej. Myślę, że oboje powinniście dać szansę innym ludziom i jak się okaże, że nie dogadujecie się z innymi partnerami tak dobrze jak ze sobą... to chyba wnioski są oczywiste. Część osób docenia pewne rzeczy oraz ludzi dopiero gdy realnie mogą ich stracić. W każdym razie powodzenia smile

15

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?
Grazia78 napisał/a:

Wydaje mi się, że dziewczyna sama nie wie czego chce. Z jednej strony jesteś dla niej taką bezpieczną przystanią, gwarantem bezpieczeństwa (że w razie czego sama nie będzie bo Ty jesteś i tkwisz na posterunku), a z drugiej chciałaby mieć porównanie, sprawdzić czy "trawa jest bardziej zielona" gdzieś indziej. Myślę, że oboje powinniście dać szansę innym ludziom i jak się okaże, że nie dogadujecie się z innymi partnerami tak dobrze jak ze sobą... to chyba wnioski są oczywiste. Część osób docenia pewne rzeczy oraz ludzi dopiero gdy realnie mogą ich stracić. W każdym razie powodzenia smile

Możliwe, że sama nie wie czego chce, ale trawa zawsze jest bardziej zielona na innym podwórku niż swoje, dlatego nie wiem czy warto czekać na kogoś, kto chce szukać czegoś innego żeby znaleźć porównanie. Przed poznaniem tej dziewczyny obiecałem sobie, że nie będę nigdy dla nikogo planem B na wypadek gdyby A nie wypalił, dlatego w momencie, w którym ona zacznie spotykać się z kimś innym zamierzam całkowicie zakończyć nasze kontakty. Póki co, nie ma nikogo, więc jeszcze mogę próbować coś naprawić, ale zaczynam się zastanawiać czy jeżeli dajemy komuś najważniejsza "rzecz" czyli siebie, to jeżeli on przestaje to doceniać i nie wie czy tego chce, to czy gra jest warta świeczki dalej czy po prostu odpuścić i dać odejść wolno?

16

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?
zbyszekw napisał/a:
Chimp napisał/a:

Jeżeli ma jakieś wątpliwości co do swojej winy błyskawicznie znajduje kontrargumenty i zaczyna w nie wierzyć. Odwalając nawet największy syf jest prawdopodobnie przekonana o tym, że ma rację i znajdzie 1000 innych powodów winy poza sobą, z tobą na 1szym miejscu. Umie oczywiście przyznać rację i przyznać się do błędu, kiedy wymaga tego manewr taktyczny (kiedy przestaje działać magia wywoływania poczucia winy). Najważniejsza w tym wszystkim jest spirala emocji. Od uniesienia i cudownego oczyszczenia po totalny dół z pomyjami. Niestety działa to bardzo mocno. Życie wydaje się bardziej kolorowe, jak na prochach. Z tego powodu tego typu dziewczyny wydają się (niestety) mega atrakcyjne bo dają ci kopa emocjonalnego o niespotykanej skali. Stąd być może uważamy, że są wyjątkowe. Niestety i nieprawdziwie.

Właśnie ta spirala emocji najbardziej mnie zastanawia. Dziewczyna zawsze wszystko mega przeżywała(z jednej strony w pozytywnych aspektach było to super, ale jak sytuacja była negatywna to po prostu zajeżdżała się psychicznie bo się nakręcała strasznie) i bardzo ekspresyjnie podchodziła do wszystkich kwestii naszego związku. Nie ukrywam też, że przez to jeszcze bardziej mnie pociągała.

Neko713 napisał/a:

Pogubić to się może dziecko w sklepie z słodyczami.
24 lata to już nie taka młódka, żeby nie wiedzieć, że robi komuś krzywdę.
Jak ma towarzystwo i adoratorów to Ty autorze spadaj, jak adoratorów brak to okazuje się, że jesteś cacy.
Daj snobie spokój

Próbuję z tego uciec i zapomnieć, ale codziennie ją widuję(nie mam wyjścia przez najbliższe kilka miesięcy jeszcze), chociaż staram się jej unikać. Dostałem też ostatnio wiadomość w środku nocy, że "jej też jest ciężko w tej sytuacji i ona chciałaby żeby było jak dawniej, ale nie potrafi"- tego totalnie nie rozumiem bo moim zdaniem jak na kimś nam zależy to jeżeli się staramy to coś z tego wychodzi. Moim zdaniem po prostu próbuje się wybielić i tyle.

Ruda102 napisał/a:

Nie daj sobie tylko wkręcić, że za jakiś czas ona do Ciebie wróci - jak już się wybawi. Ten etap Twojego życia, który z nią dzieliłeś, już się skończył. Nie pozostaje nic innego, jak pójść swoją drogą i nie oglądać się za siebie. Na nią nie ma co czekać. Może nie jesteś dla niej wcale drugim wyborem, możesz być pierwszym wyborem - ale nie równorzędnego partnera, a "ciepłego misia na życie"

Najgorsze jest to, że nie wiem jak się zachowam w tej sytuacji i boję się, że zmięknę. A jak raz zmięknę to zauważy szansę na to, że nawet jak coś odwali to zawsze może wrócić. Postaram się tego nie zrobić, ale kurcze...naprawdę kochałem tą dziewczynę i dogadywałem się z nią idealnie w większości sytuacji- od łóżka(zapewniała mnie, że z nikim nigdy nie dogadywała się w tej kwestii tak dobrze jak ze mną),przez gust filmowy i muzyczny, po codzienne pierdoły.

kurde dopiero uczę się cytować sorry jeżeli wyjdzie jakiś babol.

Impulsywność i intensywne przeżywanie emocji połączone z cechą spontanicznego ich okazywania jest jak najbardziej ok. Też to lubię. Problemy zaczynają się w momencie, kiedy trafiasz na kogoś uzależnionego od skrajnie mocnych i intensywnych emocji, które budują fundament świata tej osoby. Nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku ale ta dziewczyna mocno mi aspiruje do miana tzw "królowej dramatu". Jeżeli tak jest, to może znudziła jej się po prostu relacja z tobą, bo nie byłeś w niej dla niej w wystarczającym stopniu dawcą skrajnych emocji, których potrzebuje do życia w równych proporcjach co tlenu. Często wygląda to tak, że jak jest za dobrze to trzeba zagęścić atmosferę, sprowokować małe trzęsienie ziemi połączone z wulkanicznymi erupcjami i gradobiciem. Potem cudowne oczyszczenie, rozgrzeszenie i wielka miłość która można się wręcz materialnie i duchowo delektować (przez jakiś krótki czas). Być może dziewczyna żyjąc w takim rollercoasterze, czując wszystkie te emocje uznaje że "to jest to" - czyli czasem jest piekielnie źle, ale przecież czuje że żyje i czeka na te magiczne momenty kiedy jest dobrze. Daje jej to poczucie, że mocno i dogłębnie wszystko przeżywa. Jeżeli jest skrzywdzona przez kogoś wcześniej - partnera/rodzica, to to jest ścieżka, którą dobrze zna i dzięki niej czuje się bezpiecznie. I właśnie ją wybiera kierując się przy wyborze przyszłych partnerów a raczej emocji wobec nich, które ją determinują. Wszystko fajnie ale przecież żeby dać jej wszystkie te emocje nie będziesz ją przecież poniżał, bił po twarzy a potem przytulał, mówiąc że wszystko ok. To chore. Dalej toczy się to tak, że nie jest w stanie stworzyć stabilnego związku bo wszystko rozpada się jej w rekach gwałtownie i w jakiś uwłaczających godności ludzkiej okolicznościach. Jest wtedy przerażona, niepewna siebie, upokorzona, nierozumiejąca świata który ją otacza. Właśnie wtedy potrzebny jest jej ktoś do obrony/oparcia, który da jej siłę do tego aby się pozbierała. Doceni, przytuli, ukoi. Prawdopodobnie chce się wtedy zakochać. W facecie który jej nie skrzywdzi. Ale okazuje się to niemożliwe, bo układ okazuje się zaprzeczeniem jej definicji szczęścia oraz drogi, którą zna a innej nie wybierze bo się boi. Nie chcąc go oszukiwać ucieka od takiego gościa obarczona poczuciem winy i niesprawiedliwości świata. Trafia znowu na świra. I tak w kółko. Jaką rolę pełniłbyś w powyższym układzie nie muszę pisać.
To tylko hipoteza, bo lubię sobie popłynąć. A przecież mam za mało informacji i nie znam tej kobiety. Ty zresztą prawdopodobnie też nie. Może być z nią różnie.
Najlepiej po prostu obserwować, zbierać fakty. Postarać się odseparować emocjonalnie. Nie ulegać jej, ograniczyć kontakt. Najniebezpieczniejsza jest kiedy zacznie ciebie osaczać. Uwiedzenie Ciebie drugi, trzeci raz będzie dla niej dziecinnie łatwe. Już dawno wbiła klina, teraz ma ciebie prosto na talerzu. Wyłączyć poczucie winy wobec niej i słodką nadzieję na jej cudowne "odratowanie". Jeżeli w to popłyniesz to już przegrałeś. Nie popadać w paranoję "co by było gdyby" albo "muszę rozwiązać tą zagadkę/muszę wiedzieć czy mnie faktycznie kochała czy nie/czy robi ze mnie "zapasówkę" czy nie. Nie ma to znaczenia skoro i tak jesteś teraz już tylko w orbicie jej zainteresowań. Nie możesz już o nią walczyć. Możesz jedynie bronić się przed jej machinacjami mającymi na celu aby Ciebie w tej strefie wpływów utrzymać. Zastanów się kim byłeś/jesteś w tym układzie. Trzeba do tego niestety chłodnej głowy bo inaczej dużo rzeczy będziesz tłumaczył na jej korzyść łudząc się nadzieją albo demonizował jej okrucieństwo. To trudne.
Mam jeszcze jedną psycho-teorię spiskową. Wszystko to co napisałem powyżej + wysoki skill umiejętności empatycznych/negocjacyjnych/interpersonalnych/aktorskich połączony z zimnym wyrachowaniem, egoizmem i egocentryzmem. Czyli pełna świadomość robienia komuś kuku.
Ale raczej laska ma wyrzuty sumienia z tego co piszesz. I dobrze że je ma, jeżeli wobec Ciebie faktycznie zagrała nieczysto i jeżeli daje ci fałszywą nadzieję na szczęśliwy cdn. Jakoś nie chce mi się wierzyć że to taka po prostu miła dziewczyna, która skrzywdziła Ciebie i teraz ma wyrzuty sumienia i Ciebie przeprasza. Bardziej podchodzi mi opcja "wybielania się" połączona z chęcią przytrzymania sobie Ciebie przez jakiś czas jako zafascynowanego nią i oddanego opiekuna, do którego może po prostu wrócić. Świadczy o tym moim zdaniem ten jej trick z nocnym esemesem. Zakochanemu i zranionemu kolesiowi nie podtyka się pod nos całej tej tragedii której jest się przyczyną. Laska się przypomina i robi to celowo.

17

Odp: Byłem tylko na poprawę humoru?
zbyszekw napisał/a:

Przed poznaniem tej dziewczyny obiecałem sobie, że nie będę nigdy dla nikogo planem B na wypadek gdyby A nie wypalił, dlatego w momencie, w którym ona zacznie spotykać się z kimś innym zamierzam całkowicie zakończyć nasze kontakty. Póki co, nie ma nikogo, więc jeszcze mogę próbować coś naprawić,

Troszkę się przeceniasz, bo już dawno stałeś się planem B. Powrotu do A nie ma.
Co do zachowań okołorozstaniowych to nie ma co filozofować. Ludzie rozstając się często nie wiedza jak to zrobić. Na szali są własne uczucia i imidż wink Twoje uczucia, rozdarcie bo kończy się coś co nie do końca było złe i po części chce się to zatrzymać, a z drugiej strony jest potrzeba wolności. Kto ma klasę i szacunek do nie tak dawno partnera to robi krótkie i ostateczne cięcie. Kto nie dojrzał jeszcze do tego ten się miota i nie stać go na szybkie zakończenie. Przestań sobie roić powroty, bo z tej mąki już nic nie będzie.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Byłem tylko na poprawę humoru?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018