Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Sama widzisz ze to nie mialo szansy przetrwac no chyba ze masochistka jestes, zapomnij o nim a zobaczysz jak szybko ulozysz sobie zycie na nowo z kims kto na ciebie zasluguje naprawde. Masz racje pozbadz sie wszystkich jego rzeczy i zacznij wszystko od nowa.
Ciesze sie ze moge choc troche ci pomoc.
Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-07-01 20:18:06)
Offline
patia napisał:
Ciesze sie ze moge choc troche ci pomoc.
Nawet nie wiesz jak mocno mi pomagasz! Dziękuję Ci bardzo!!
Offline
Wiesz co a sproboj moze spojerzec na to inaczej ze koniec zwiazku to poczatek twojego nowego, lepszego zycia,jak tylko sie otrzasniesz (a zmierzasz ku temu, spakowanie jego rzeczy to byl duzy krok do wyzrucenia go z twojego zycia) i bedziesz gotowa na nowy zwiazek napewno poznasz faceta ktory bedzie sie liczyl z twoim zdaniem, bedzie spedzal z toba czas i bedziesz dla niego najwazniejsza osoba na swiecie. Uwierz mi ze tacy faceci naprawde istnieja .
Nie dziekuj ze ci odpisuje, sama nieraz bylam nieszczesliwa przez faceta,teraz jestem z kims wartym moich uczuc ale i tak nieraz mam ochote go udusic, ale za takie traktowanie jak opisalas to nie wiem co bym zrobila z nim zanim bym go wykopala z mojego zycia.
Patio, w prawym dolnym rogu każdego napisanego przez Ciebie posta znajduje się opcja "edytuj". służy ona temu by można było edytować swój tekst bądź dodać do niego coś nowego, zamiast dodawania nowego posta zaraz za nim, tak, że mamy potem kilka postów od jednego autora napisanych jeden pod drugim. Pomóż redakcji w utrzymaniu porządku na forum i staraj się używać opcji jakie ono udostępnia. Z pozdrowieniami, Noelle87
Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-07-01 20:17:01)
Offline
Myślę, że jest mi tak ciężko bo nie byłam z nikim innym, wszystkie najlepsze lata poświeciłam właśnie jemu. Wszystko kojarzy się tylko z nim. Często się zastanawiałam i zastanawiam, czy ja poprostu nie wyolbrzymiałam swoich problemów, może w każdym związku są takie same sytuacje? Może byłam za słaba by walczyc? Najgorsze jest to ze w jednym dniu był najwspanialszym człowiekiem na świecie, a w drugim potrafił o 100 stopni zmienic swoje nastawienie i zachowanie. Następowało typowe "pranie mózgu". Z całą pewnością (zawsze będę to powtarzała) ja również nie jestem bez winy, jednak zachowanie mojego byłego uniemozliwiało mi podejmowanie jakichkolwiek słusznych decyzji. Ja przez ostatnie miesiące byłam jak w letargu, moja koleżanka (notabene psycholog) stwierdziła, ze miałam typowe objawy depresji. Żal mi, że tak skończyła się znaczna częśc mojego życia. Przykro mi również z tego powodu, że tak mało dla niego znaczyłam!
Offline
agol nasza sytuacja jest bardzo podobna. ja z moim bylym tez spedzilam najlepsze lata mojego zycia. Uwazam ze zrobilam zle bo nie walczylam o ten zwiazek, nie zrobilam nic by ratowac nasza milosc a czasem trzeba. Myslalam ze milosc sie skonczyla, teraz wiem ze sie mylilam ale na wszystko jest juz za pozno. Tak bardzo zaluje, serce rozrywa mi zal i tesnota. Zyje w poczuciu winy. On jest moja miloscia, ja juz niego niestety nie, chociaz w glebi serca ciagle mam mala nadzieje ze on sie opamieta i wroci, ze zrozumie ze mnie kocha i powinnismy byc razem a ten zwiazek ktory teraz ma to tylko chwilowe zauroczenie. Moim jedynyn i najwiekszym marzeniem zycia jest to by wrocil. Zycie bez niego nie ma dla mnie sensu. Chcialabym zeby byl moim mezem. Mam juz 25 lat i stara dupa jestem. Czas na meza i dziecko a ja to wszystko zaprzepascilam. Moze gdybym byla mlodsza latwiej by mi bylo sie otrzasnac i zapomniec o nim ale w tym wypadku uwazam ze to czlowiek z ktorym powinnam spedzic reszte zycia. Mam wrazenie ze nie znajde juz zadnego ktory bedzie chcial spedzic ze mna reszte zycia i z ktorym bede szczsliwa.
Offline
Droga Ago! Widzisz ja walczyłam, prosiłam o szczerą rozmowę, niestety nic nie otrzymałam. Inicjatywa rozstania wypłynęła od niego, ja nic już nie mogłam zrobic. No chyba, że pozbawiłabym się resztek godności, która mi została. Nawet te ostatnie ziarna godnosci bym poswięciła, ale upokorzenie było zbyt bolesne. Zrozumiałam, ze ja nic dla niego nie znaczę! Czasami nie da się walczyc, myslę, że też byś nic nie osiągnęła. Gdyby darzył Cię prawdziwą miłością to wasz związek by trwał do dziś! Trzeba spojrzec prawdzie w oczy i zapomniec! 25 lat to zadna starośc, jeszcze wszystko przed Tobą! Ja powtarzam sobie codziennie, ze on poprostu "umarł" i już nigdy nie wróci. Jeżeli będziesz rozpamiętywała, to on nigdy od ciebie "nie odejdzie" i naprawdę zostaniesz sama.
Offline
ja do mojego bylego pisalam sms, nie dostalam zadnej odpowiedzi. Wkoncu napisalam do niego dlugi list. Wyznalam mu co czuje, ze przepraszam, kocham, blagalam by wrocil. Napisalam ze chce z nim byc na zawsze. Odpisal mi ze nic juz nie koge zmienic, ze on jest szczesliwy i nawt jakby byl sam to by nie wrocil. Zalamalam sie totalnie. Napisal ze juz nic wiecej nie moge zrobic. Czuje sie jakby zabral ze soba moje serca i ja nie jestem zdolna pokochac nikogo innego. Bez niego tak naprawde nie zyje, to nie zycie, to myslenie o nim. nic nie ma sensu, nic nie cieszy. to agonia. Zyje tak jakbym czekala juz tylko na smierc bo to jedyny moment kiedy przestane o nim myslec.
Offline
konsekwencji zycze i powodzenia na nowej sciezce!
Offline
A ja uwazam, ze jak bylo zle to nie ma sesu tego ciagnac, jasne byl twoim jedynym chlopakiem, z nikim innym nie bylas, dlatego masz tyle watpliwosci czy postapilas slusznie, ale uwierz mi ze tak.Nikt nie zasluguje na takie traktowanie,wiem ze jest ci cieszko zyc bez niego i zyc samej po tylu latach, ale moge ci obiecac, za rany sie zagoja tylko daj sobie szanse, to tylko kwestia czasu kiedy zapomniesz o nim, zacznij wychodzic do ludzi ( nie mam na mysli pracy) odmien sie troche,to zawszse pomaga, nowa fryzura,jakis parodniowy wypad ale nie na pustkowie,teraz musisz poznawac ludzi, znalezc cos co zapelni pustke po nim. Dopada cie depresje,kup jakis deprim czy cos,zamiast chlipac rob wszystko zeby sobie pomoc. Niestety temu zwiazkowi juz nikt nie pomoze, wiec przestan o tym myslec.Wiem ze niedlugo poczujesz sie lepiej,tylko daj sobie szanse,i nie mow ze najlepsze lata poswiecilas temu chlopakowi , bo jeszcze wiele lepszych przed toba sama sie przekonasz.
Ostatnio edytowany przez patia (2009-07-02 11:09:39)
Offline
Tak "temu związkowi już nic nie pomoże", to swięte słowa. Właśnie dzisiaj odkryłam, że ja tu wypłakuje oczy a mój eks loguje się na portalach szukajac niezobowiazującego związku. Aż mi się słabo zrobiło! Poprostu szok! Dopiero dwa miesiące mija a on już nowe relacje, i pomyslec, że chciał rodzinę zakładac! Brak mi słów!
Offline
mój tez chcial ze mna rodzine zakladac a teraz ma inna ktora jak sam powiedzial kocha tak jak mnie kiedys!! Te slowa mnie najbardziej zabolaly, napisalam mu ze zadnej nie bedzie kochal jak mnie i takiego zwiazku i milosci jaka byla miedzy nami juz mu sie nie powtorzy. wierzcie mi bardzo sie kochalismy i bylismy dobrze dobrani, najwyrazniej nowa "milosc" zaslepila mu oczy. Ciagle czekam i mam nadzieje ze sie ocknie...
Offline
Aga! Moim zdaniem powinnaś skorzystac z porady psychologa! Może on poprzez terapię pozwoli Ci dojśc do siebie i zaangażowac się w inny związek. Dalsze rozpamiętywanie byłego i wmawianie sobie, że jest on jedynym nie ma sensu!!
Offline
wiesz Aga, tak piszesz że życie nie ma sensu bez niego, że to ten jedyny bla bla bla- a to nie on jest zaślepiony nowym zwiazkiem tylko Ty jesteś zaślepiona nim! i to jest chora miłość! on z Tobą nie będzie-Waszego związku już nie ma- jesteś Ty, jest on ale nie ma Was! masz depresję-ktoś musi Ci pomóc bo sama sobie nie poradzisz a co gorsza odnoszę wrażenie że możesz zatruć życie nie tylko sobie ale i swojemu ukochanemu..
ludzie rozstają się, wiążą-taka kolej rzeczy,a zamiast myśleć że to ten jedyny dla Ciebie zrozum że Ty dla niego nie jesteś tą jedyną. a im prędzej to zrozumiesz to tym lepiej dla Ciebie. smutne ale prawdziwe.
Offline
moim problemem jest chyba to ze ja nie potrafie sobie wyobrazic przyszlosci z nikim innym. Boje sie ze nikt mnie juz nie pokocha tak jak on kiedys. Dziekuje dziewczyny za wszystkie porady. Dzieki wam moje myslenie powoli sie zmienia. Musze bardziej skupic sie na sobie i swoim zyciu niz na mysleniu o nim. Sa dni kiedy malo o nim mysle ale sa tez takie w ktorych ogarnia mnie rozpacz. Przedemna jeszcze dluga droga do tego by calkowicie o nim zapomniec, by na jego widok lzy nie plynely do oczu, lub gdy ktos wymawia jego imie nie ogarnial mnie smutek i zal.
Offline
aga dam ci dobrą rade ja kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez mojego ukochanego i po roztaniu zeszłam się z nim potem było dziecko i ślub a teraz zostałam sama on odszedł zostawiając bagaż z którym bardzo cięzko się uporac. Jesteś młoda nie masz zobowiązań , dzieci, wspólnego dorobku życie stoi przed tobą otworem dziś wiem że wiele bym dała by miec właśnie taką swobode i spokojnie bez targania się rozstac. Spotkasz na swojej drodze wielu cudownych facetów tylko musisz to dostrzec, wiadomo ze teraz świat ci się zawalił ale czy wolała byś rozstac się z nim tak jak ja po12 latach.
Offline
Moje Drogie! Nie wiem czy to tylko chwilowy wzlot, ale czuję że upływ czasu i zerowy kontakt z moim eks zaczyna czynic cuda! Od paru dni przesypiam całą noc, a myślenie o moim byłym nie sprawia mi już ogromnego bólu. Jego twarz powoli przysłania mgła. Wprawdzie myślę o tym co było, ale bez wielkiej rozpaczy. Czasami jeszcze coś ukłuje w sercu, jednak nie jest to już przeszywający ból, wywołujący odrętwienie i łzy. Uświadomiłam sobie, że to była chora miłośc, w której doznałam syndromu Marylin Monroe. Tak bardzo chciałam , żeby mnie kochał, że zaprzedałam swoją godnośc. Wasze słowa zaczęły powoli we mnie kiełkowac. Zrozumiałam, że lepiej stracic 11 lat niż całe życie. Ten związek niszczył nas oboje. On nie był złym człowiekiem, ale pogubił się tak jak ja. Ponadto pogodziłam się z myślą, że mogę byc sama. Nie życzę źle mojemu byłemu, niech znajdzie szczęście, którego pragnie. Dla siebie proszę jedynie o spokój i żeby uczucie zapomnienia postępowało. Jeżeli chodzi o mężczyzn, to nie szukam nikogo! Teraz jest czas aby odzyskac wewnętrzną harmonię. Dziękuję wszystkim za wsparcie! W chwili zwątpienia, proszę o mądre rady!
Offline
Ciesze sie ze juz doszlas do tego atapu, teraz bedzie juz tylko lepiej, sama zobaczysz.
Offline
ja bym chciala by stal sie dla mnie obojetny. Chcialabym czuc i wiedziec ze juz go nie chce, ze nie chce z nim byc. Jak narazie to wiem ze gdyby on tylko chcial to bym do niego wrocila.
Offline
Agol też bym chciała juz tak czuć, póki co po zerowym kontakcie z moim były od czasu moich urodzin, juz ponad miesiąc, nie ma dnia zebym o nim nie myślała, żebym poczuła się lepiej, cały czas sprawdzam co robi na necie itd. może to wynik mojej samotności Tak mi go brakuje ;( Mam zal do niego, ze tak zagrał na moich uczuciach i to jeszcze w moje urodziny ;(
Podziwiam Cie, że po 11 latach związku jesteś taka silna. Życze Ci szczęścia zasługujesz na nie
Ostatnio edytowany przez Takaja (2009-07-04 22:32:43)
Offline
czesc agol napisz jak sie trzymasz, mam nadzieje ze lepiej.
Offline
Dziękuję Dziewczyny za wsparcie!
Witaj Patia! Dzięki za pamięc!! Tak czuje się zdecydowanie lepiej, powiem więcej po tym co dowiedziałam się ostatnio od znajomych, to stwierdzam, że moje rozstanie to błogosławieństwo! Nie wiem jak mogłam tak długo tkwic w tym żałosnym układzie zwanym "związkiem" i dzielic życie z takim typem! Dowiedziałam się, że mój eks co noc ma inną......(nazwijmy to po imieniu) dziwkę! I pomyslec, że zarzucał mi brak chęci tworzenia rodziny i pogoń za karierą. Niech dalej w ten sposób szuka szczęścia! Jeżeli to jest jego recepta na godziwe życie, to gratuluje! Żałosny człowiek! Dzisiaj odesłałam jego rzeczy! Nie czuję żalu i nienawiści, jedynie obrzydzenie!
Offline
Takaja napisał:
Agol też bym chciała juz tak czuć, póki co po zerowym kontakcie z moim były od czasu moich urodzin, juz ponad miesiąc, nie ma dnia zebym o nim nie myślała, żebym poczuła się lepiej, cały czas sprawdzam co robi na necie itd. może to wynik mojej samotności Tak mi go brakuje ;( Mam zal do niego, ze tak zagrał na moich uczuciach i to jeszcze w moje urodziny ;(
Podziwiam Cie, że po 11 latach związku jesteś taka silna. Życze Ci szczęścia zasługujesz na nie
Hallo Takaja! Dziękuję za miłe słowa! Moja rada dla Ciebie - nie łam postanowienia o zerowym kontakcie i nie sprawdzaj go na necie! Szkoda czasu i złudnych oczekiwań! Jeżeli ja dałam radę po tylu latach związku (a naprawdę po rozstaniu było bardzo ciężko), to Ty tym bardziej sobie poradzisz!!! Co do mojej siły, to myslę, że ja zawsze ją w sobie nosiłam, tylko przy nim gdzieś się zapodziała! Dopiero brak szacunku, ciągłe wbijanie w poczucie winy wyzwoliły we mnie instynkt samozachowawczy i wolę przetrwania. Mam nadzieję że zarówno u mnie jak i U ciebie z dnia nadzień będzie coraz lepiej!! Życzę wytrwałości i działań płynacych z mózgu a nie z serca!! Pozdrawiam!
Offline
Ciesze sie ze leprij sie czujesz, ze utwierdzilas sie ze to nie mialo sesu , rzeczywiscie starszny dupek dobrze ze masz to juz za soba. Mam nadzieje ze szybko ulozysz sobie zycie z kims innym i tym razem trafis zlepiej.
Offline
Koniec związku to nie jest koniec świata, wszystko do przeżycia jest tylko trzeba czasu a zobaczysz, że jeszcze kiedyś będziesz się śmiała ze swych łez ![]()
Offline
patia napisał:
Ciesze sie ze leprij sie czujesz, ze utwierdzilas sie ze to nie mialo sesu , rzeczywiscie starszny dupek dobrze ze masz to juz za soba. Mam nadzieje ze szybko ulozysz sobie zycie z kims innym i tym razem trafis zlepiej.
Patia nawet nie wiesz jaką ulgę poczułam wychodząc z poczty, po nadaniu mu paczki! Może będę jeszcze nie raz wracała do niego myslami, ale czuję się naprawdę silna i dumna z siebie! Co do innych związków, to niestety łatwo nie będzie: 1)Mam ogromny uraz do facetów! 2) Boję się! Myślę, ze "samotnośc" dobrze mi zrobi! Faktycznie narazie zajmę sie "karierą", a życie niech samo pisze scenariusz.
Offline