Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
kłócą się, ojciec uderzył ze dwa razy matkę, wywalają wszystko co po drodze spotkają, wyzwiska... od płaczu już mnie głowa boli. nie chcę już tu być. przepraszam że tyle tu piszę ale nie ma prócz was osoby, która by mnie zrozumiała.
Offline
Cooki!! Trzymaj się, wiem jak Ci ciężko bo sama przez to przechodizłam. Może pójdź to jakiejś kumpeli albo wyjdz z domu , żeby tylko tych awantur nie oglądać bo to jest najgorsze:(Młoda jeszcze jestesś więc nie możesz się z tego piekła wydostać, ale życze wytrwałości...I wiary w lepsze jutro!
Offline
Cookie bardzo Ci wspolczuje to straszne co przechodzisz.Moj dom był niby normalny z zewnatrz najblzsza rodzina nie wiele chyba wiedziala co przechodzimy z siastra.Chodz bylo w okolo tylu dorosłych nikt nas nie wspieral a jeszcze dowalał Owszem czesto tlumaczyli mamie zeby odeszla od ojca ulozyla sobie inne zycie ale wybrala czy poddala sie tej pelnej bolu i cierpienia drodze .To bardzo trudno zyc w ten sposob.Dobrze radzi Ci Zbysiu ale juz pomalautku musisz zaczac dbac o siebie nie wiem moze wsparcie psychologa- mysle ze powinnas .Ja jestem duzo starsza od Ciebie ale to z tamtych czasow zostalo we mnie i rzutuje sie na moje zycie wiec mysle ze powinnas znalesc chodz wsparcie terapeuty to wazne bo bedziesz cierpiec cale zycie.Bedzie sie ciągneło za tobą jak smrod Ja nie mailam do koca siwadomosci a przedwszytkim nie wiedzialam ze mam syndromy dziecka z rodziny alkoholowej Odkrylam to kilka lat temu i Cigle walcze o siebie i o swoj pion.Kiedys bedzie sie to rzutowac na Twoje zycie osobiste czlowiek nie jest czasem swiadom jak to wszytko sie powiela wydaje sie ze spotyka sie na drodze odpowedznich ludzi a potem okauje sie ze "swoj ciagnie do swojego".Przerzuca sie swoje strachy z dziecinstwa na swoje dzieci męza i sama siebie.Jestes madra ale tez bardzo młodziutka szkda czekac wiec poszukaj kogos jakies wsparcie moze grupe wsparcia...
Offline
Pojechałam do kochanego do pracy. siedziałam tam do 21.30 wróciłam do domu i od razu do łóżka spać. rano jak się obudziłam nie było nikogo. leżałam sobie tak po prostu. weszła matka do domu, otworzyła drzwi od pokoju... w okolicach ust ma siniaka... powiedziała, żebym zeszła na dół pomóc ojcu bo mu się worek z ziemniakami rozerwał. była już pijana... powiedziałam, żeby sobie sama poszła. juz od rana
kochany po 24 godzinach pracy, teraz odsypia, nie pojadę do niego... koleżanek nie mam ![]()
Offline
Nie mozna tak zyc co na to Toj ukochany mieszka sam czy zrodzicami?
Offline
Mieszka z dziadkami. Cieszę się tyle, że są wakacje i zawsze mogę po prostu nie wrócić na noc i miec spokój chociaż chwilę.
Offline
Masz teraz wakacje wiec rozgladnij sie za jakims terapeuta piszesz wczesniej ze czujesz sie slaba i boisz sie doroslosci to mysle normalne w twojej sytuacji nawet dziecinstwa nie mialas wiec o czym tu mowic ale musisz nauczyc sie czym prędzej dbac o siebie jestes dojrzala i madra ale czasem trzeba obrac inna droge wlasnie ta doroasłą Podjac jakies kroki masz brata tez doczytalam jest starszy moze jakos Ci pomuc? Szukaj swojej drogi nie marnuj czasu .Mowisz ze czasem idziesz do chlopaka i zostajesz na noc aby miec troche spokoju,mysle ze powinnas do niego przychodzic jak najbardziej ale on nie ma byc ucieczka przed tym co Cie spotyka.Nie mowie ze tak bedzie ale czesto tak bywa ze zwiazki małzenstwa sa zapoczatkowane takimi "ucieczkami" a Wy macie byc soba dla siebie a nie z powodu tego co spotyka Cie w domu.Mysle jak znajdziesz profesjonalne wsparcie bedzie Ci dyzo lepiej
Offline
Popieram Shanie. Jesteś już pełnoletnie, poszukaj terapełty, napewno Ci pomoże. Pogadaj ze swoim chłopakiem, może razem znajdziecie jakieś rozwiązanie, a nie myślałaś, o tym żeby się do Niego wprowadzić?
Offline
Brat powiedział, że w razie czego mogę przyjechać do niego... ok 130 pln na dojazd bym musiała mieć. Krzyś nie jest ucieczką. kocham go i wiem, że koło niego nic mi nie będzie, nawet jak siedzimy u mnie w domu i jest on czuję się 100 razy szczęśliwsza. Zawsze gdzieś pójdziemy, na spacer, czy coś... czas mija.... wracam i po prostu idę spać. Nie jestem z nim tylko dlatego, że "organizuje" mi czas.
Offline
Nie wiem naprawde jak sie masz i na ile Cie stac moze znajdziesz dorywczą prace i zarobisz sobie te 130 zl.Wyjazd do brata bylby bardzo dobrym rozwiazaniem tymbardziej ze dal Ci taka propozycje.Działaj nie czekaj.Jesli chodzi o ukochanego nie mam na mysli ze "organiuzje " Ci czas ale musicie sie poznac rozwniez w normalnym ze tak powiem środowisku wiem ze to moze brzmi dziwnie i jest zapetlone bardzo dobrze ze masz kogos takiego jak On ja kiedys tez mialam kogos takiego w tych trudnych sytuacjach wiec wiem jak to jest:) i jest moim przyjacielem do teraz ,nie sugeruje nic nie narzucam ani tez nie doszukuje sie nie zrozum mnie zle bo widzisz czasem tak jest ze te straszne sytuacje daja nam dziwny obraz tego co na "zewnatrz"i wszytko jest piekne i fajniesze byle nie bylo takie jak w domu mam nadzieje ze mnie rozumiesz tzrymaj sie cieplo i naprawde cokolwiek zrobisz dla siebie bedzie jak najbardzie kroczkiem do doroslosci ![]()
Offline
Ojczym dostał nakaz sądowy na leczenie.
Offline
to dobrze Cookie-może to coś zmieni.. może i mama się zmieni?
Offline
Dziewczyno,az dostaje gesiej skorki.Jak mozesz zyc w takich warunkach.Tzn nie zyc a wegetowac.
Jestes pelnoletnia.Wiele teraz mozesz.Masz jakas ciocie czy wujka,babcie?Przeciez Ty nie mozesz w tym domu mieszkac.A moze zmusilabys Rodzicow do leczenia?Jakis szantaz np?
Offline
Czekam aż zdam maturę- wtedy będzie o wiele łatwiej. Jak mama chodzi do pracy to nie pije, przynajmniej bardzo rzadko. teraz jest na zwolnieniu lekarskim to ma okazje... Mon61.. masz rację ja nie żyję... odbębniam tylko każdy kolejny dzień by kiedyś dostać nagrodę - św spokój. w sumie w roku szkolnym każdy dzień wygląda tak samo... przez problemy w domu czasem zdarza mi się wagarować... wystarczy, że w domu wszystko przyprwia mnie o płacz, złość i strach... są wakacje... jakoś zleci. Niech one trwają wiecznie.
Ostatnio edytowany przez CookieBitch (2009-07-01 23:20:46)
Offline
Co do rodziny... moja cała rodzina jest rozbita...jesteśmy sobie obcy. rodzina mamy mieszka 60 kkm od nas a taty... eh... nie lubieli mojej mamy, nie lubia i mnie.. mówią, że jestem jak ona...
Offline
Ja również mam 18 lat, z tym że moje życie się troszkę pokomplikowało, po prostu skopiuje Ci to co napisałam na inym poście:
,, Chciałabym opowiedzieć Ci moją historię a raczej mojej mamy. Ona miała lat 25 a mój ojciec 29, była pielęgniarką, atrakcyjną kobietą która nie musiała się ubiegać o męskie spojrzenia, mojego ojca poznała w szpitalu( był pacjentem), od razu ją oczarował, był postawnym brunetem o brązowych oczach. Okazało się że ma żonę, moja mama nie zabiegała o jego względy ale znała jego mamę która pracowała również w tym samym szpitalu. Związek mojego ojca z żoną się rozpadł a moja babcia stwierdziła że moja mama byłaby dobrą kandydatką. I tak chodzili ze sobą o koło roku potem pobrali się( z tamtą kobietą miał jedynie ślub cywilny, okazało się że go zdradzała z połową kolegów) po roku na świat przyszedł mój brat. Na początku mieszkali u mamy taty(babci) ale niestety moja babcia ma tzw. syndrom syneczka mamusi, moja mama długo tego nie wytrzymała i znalazła mieszkanie wzamnian za opiekę. Niestety mój ojciec nie miał stałej pracy, uwielbiał towarzystwo kolegów i coraz częściej zaglądał do kieliszka. Niestety moja mama rozważała odejście od niego i wdała się w krótkotrwały romans, który szybko miną. Postawiła mojemu ojcu ultimatum że jeśli nie przestanie pić to od niego odejdzie. Cztery lata po brata urodzinach pojawiłam się ja. Sytuacja wcale nie była lepsza, moja mama musiała pracować i na nocne zmiany a mój ojciec był na tyle nieodpowiedzialny że bała się zostawić nas z nim. Gdy miałam rok okazało się że mama jest chora na nowotwora złośliwego kolana, amputowano jej nogę. Mój brat zamieszkał u dziadków ze strony mamy a ja zostałam z rodzicami. Ojciec pił, nie pracował żyliśmy tylko z renty mamy i z tego co dali nam dziadkowie. Mama załamała się, jej dzień polegał tylko na patrzeniu w okno kiedy tata wyszedł i kiedy wróci i w jakim stanie. Czasem obiecywał że się zmieni bywały 2 tygodnie przerwy w ciągu alkoholowym żeby pokazać nam że jest dobrze potem zaczynało się od nowa. Czasem zabierał mnie do babci a po drodze potrafił zachaczyć o parę knajp żeby posiedzieć z kumplami i się napić. Gdy miałam 7 lat, moja mama znalazła pracę, ale dalej się nic nie zmieniło, może oprócz tego że przestawał pić tylko wtedy gdy miała przyjść wypłata. Posyłaliśmy go na różne terapie AA, różnego rodzaju ,,wszywki", nic nie skutkowało. Co na to rodzina? Ze strony taty martwili się nim i nami i pomagali tak jak mogli w sumie po operacji mamy wychowywali mnie dziadkowie ze strony ojca. Ze strony mamy- babcia tylko głaskała mamę po głowie i mówiła-,,daj mu spokój wypije to położy się spać", dziadek- ubolewał że nic z tym nie może zrobić, że on musi kłaść pieniądze na córke i wnuki a ,,leber" nie chce się do roboty zabrać. Mój brat poszedł do liceum i zamieszkał z nami, on też próbował dojść do jego rozsądku jednak to też nic nie dawało. W końcu gdy miałam 14 lat napisałam w pamiętniku parę słów do mojej przyjaciółki, że chciałabym mieć normalną rodzinę i taiego ojca jak ona. Mama pokazała ten wpis tacie, coś to dało bo pojechał na leczenie do Gorzyc do zakładu zamkniętego na 3 miesiące. Niestety nie zrobił tego dla siebie tylko dla mnie. Przyjechał ja miałam nadzieję, niestety znowu to samo. Gdy miałam niespełna lat 16 zaszłam w ciąże, stwierdziłyśmy z moją mamą że lepiej będzie gdy się wyprowadzę, ojciec miał już takie psychozy że nie pamiętał co robił, potrafił w nocy stać w drzwiach pokoju i się w nas wpatrywać, kradł nam pieniądze( ale to zawsze) za wódkę byłby w stanie nawet zabić, mama podjęła tą decyzję po 20 latach i się od niego wyprowadziła, on zaczął pic sprytus ( tzw. F16) zostawiła mu mieszkanie, wszystkie swoje meble, gdy czasem do niego wstapiłam okazało się że większość rzeczy jest sprzedanych, potrafił ukraść coś na moich oczach i wmówić mi że to jest jego. Miesiąc przed moim porodem zadzwoniła babcia że ojciec przyszedł do niej o 4 nad ranem trzeźwy( raczej delirium) i oświadczył że umiera i nie chce sam umrzeć, babcia zadzwoniła na pogotowie dali mu relanium i inne neurologiczne leki( ojciec przez alkohol już ledwo co chodził) Przyjechał mój brat z wyprawy po Indiach, ojca nie poznał 50 letni mężczyzna wyglądał jak stary dziadek. Parę dni później babcia zadzwoniła że ojciec już od 2 dni się u niej nie pokazywał, gdy mi to powiedziała przeszył mnie dziwny dreszcz, wiedziałam co się mogło stać. Posłałam do niego mojego narzeczonego, przyszedł i powiedział że zastał mojego ojca martwego."
Tak mniej więcej wyglądała moja sytuacja, z tym że moja mama nie piła, ale ostatnio również zdarza jej się wypić:/
Mam pytanie, czy kiedyś rozmawiałaś z rodzicami na ten temat? ale nie jak byli pijani albo w awanturze, tylko tak normalnie na poważnie o tym że ?Cię krzywdzą swoim zachowaniem itp?
Jeśli nie to zrób to jeśli to też nic nie da to 18 lat przetrwałaś to jeszcze rok też wytrzymasz,, wychodź z domu, ucz się do matury zdaj ją idź na studia i oderwij się od tych ludzi i najważniejsze zapisz się na terapię DDA to bardzo pomaga!! pozwoli Ci ona normalnie żyć. Ja też miałam problem że nigdy nie miałam przyjaciół bo każdy miał normalny dom i w pewnym sensie nikogo za to nie lubiałam, z zazdrości po prostu i nikt mnie nie rozumiał...
Trzymaj się ciepło, pamiętaj że jesteśmy z Tobą!!
Offline
Nie mam koleżanek bo tak wyszło... każda poszła do innej szkoły i kontakt się urwał. Nawet jak one były, to nic nie wiedziały o mojej sytuacji tzn myślę, że wiedziały, że ojciec pije ale niczego innego sobie nie wyobrażały bo przecież co one mogą wiedzieć. Ojciec koleżanki bardzo poił. jej rodzice wzięli rozwód, tato się wyprowadził.... poszedł na leczenie a później znów wzięli ślub i nie pije już długo. Piękna historia... zazdroszczę jej. Mi się wydaje, że prędzej on umrze z przepicia, czy wpadnie gdzieś pod samochód...niż się wyleczy. Dla życia w tym domu nie widzę szczęśliwego zakończenia. Mam nadzieję, że piekło jakie przeżywam jest rodzajem konkursu, a jak wygram go tzn przetrwam to dostanę nagrodę w postaci pięknego życia, życia wymarzonego gdzie moje dzieci nie będą patrzeć na zapitych rodziców, wysłuchiwać kłótni, wyzwisk na ich temat...
twoja historia jest bardzo smutna. Twój ojciec nie żyje... jesteś człowiekiem i na pewno to przeżyłaś ale z drugiej strony czujesz ulgę. Mam tak czasami, że chcę żeby oni umarli... bo wolę cierpieć z powodu ich straty a nie dlatego, że oni mnie niszczą. Nie mam im czego zawdzięczać. Dbaj o swoją mamę...
Offline
Najgorsze jest to że mój narzeczony też od pewnego czasu zaczął po pracy przychodzić po piwie itp. A poznałam go jak jeszcze żył mój tata i też był dla mnie wsparciem, ostoją i osobą przy której czułam się bezpiecznie. Najśmieszniejsze że zaczął po śmierci mojego ojca, nigdy taki nie był, czasem czuje tak jakby mój ojciec w niego wszedł... Walczymy z teściową, zobaczymy co z tego będzie mamy nadzieję że zrozumie swoje błędy i przestanie...
Faktycznie czuję ulgę że tato zmarł, wiem przynajmniej gdzie jest i nie muszę się martwić czy przyjdzie pijany czy czasem nie dostanie padaczki na ulicy itp.
Jeśli chodzi o znajomych to nawet jeśli mam ich dużo to nikogo nie mogę nazwać swoim przyjacielem, nie mam nikogo kto by mnie zrozumiał...
Offline
Padaczka alkoholowa?
Offline
Tak padaczka, nie raz nie dwa się tacie zdarzała i to najczęściej wtedy kiedy przestawał pić po długim ciągu alkoholowym. Skutkami tego potem było że układ neurologiczny nie wytrzymał i powoli przestawał chodzić na nogi...
Offline
wiesz co.... mój ojczym ma tak, że czasem nogi odmawiają mu posłuszeństwa.
Offline
No to przez picie mój ojciec też tak miał, bo alkohol wpływa na błędnik( ten co odpowiada za sferę ruchową) a jak się za dużo pije to są takie tego skutki:/
Offline
On zawsze mówi, że to nic, że go tylko w kolanach łupie, że rozchodzi i będzie dobrze. I faktycznie... pochodzi chwile i przechodzi tylko, że to łupanie trwa już chyba ze 3 lata ![]()
Offline
Jeszcze trochę picia i nie bedzie chodził... a tate w ogóle nie interesuje to w jakich warunkach mieszkacie?? przeciesz w końcu to twój ojciec... Możesz mu powiedzieć na co idą jego alimenty.
Offline
Moja droga Cookie straszne dla mnie było to, co napisałaś... ale trwaj w tym, że będzie kiedyś lepiej, że się kiedyś z tego wyrwiesz... masz fajnego chłopaka- założycie może kiedyś swoją rodzinkę i wszystko się jeszcze ułoży. Bądź silna!
Offline