Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Nie wiem, czy mnie wysłuchasz, bo prezentuję pogląd dokładnie odmienny od Twojego. Ale istnieje coś takiego jak rozwój psychoseksualny człowieka. Zaczyna się już u w macicy i trwa przez całe życie. Już malutkie dzieci wykazują oznaki podniecenia (wzwód, wilgotnienie i obrzmienie sromu). Naukowcy obserwują manipulację genitaliami już od drugiego miesiąca życia (są oczywiście "mali geniusze", tacy jak dziewczynka która najprawdopodobniej doprowadziła się do orgazmu podczas gdy ginekolog robił ciężarnej matce usg). Takie dotykanie, które polega wyłącznie na doznaniach fizycznych (żadnych niegrzecznych fantazji) występuje w nasileniu w wieku przedszkolnym (3-5 lat). Potem zwykle musi zejść na dalszy plan gdyż szkoła i nowe obowiązki z nią związane niemal całkowicie odwracają uwagę dziecka.
Masturbacja powraca we wczesnym dojrzewaniu. Tak jak stwierdzono wcześniej jest to wiek 11-14 lat. Takie też cyferki najczęściej znajdziesz patrząc na wyznania chłopców pt. mój pierwszy orgazm. Ta eksploracja jest po prostu etapem, który chłopak przechodzi nim będzie gotowy na seks z dziewczyną (nie mówiąc już o związku). Pozwala on przygotować się mu na nowe doznania jakie doświadczy kiedyś z dziewczyną. Taka próba generalna.
Co do materiałów: niektórym chłopcom wystarczy przypomnieć sobie jak uśmiechnęła się do nich koleżanka rano, kiedy mówiła "cześć". Inni chcą czegoś mocniejszego. Bikini pozwala odsłonić wiele, ale też daje wyobraźni pole do popisu.
Ukrywanie lub tłumienie masturbacji prowadzi do poczucia winy. Przyjemność jest więc wiązana z winą co potem przekłada się na seks z partnerką. Już język, jakiego używamy opisując na przykład dziewicę jest okrutny. "Niepokalana" - to co to znaczy "pokalać"? Czy takiego określania wolno użyć do aktu zachodzącego między dwojgiem kochających się ludzi? Albo nawet do aktu sprawiania sobie przyjemności przez człowieka, który akceptuje siebie i uważa swoje ciało za piękne i cudownie przemyślane?
W ten sposób dochodzimy do dwóch postaw jakie represyjny katolicyzm kreuje u chłopców:
- poczucie winy, tłumienie swoich popędów, uważanie ich za grzeszne
- zaspokajanie popędów w sposób ukradkowy, szybki.
Pierwsze będzie negatywnie rzutowało na stosunek do kobiet drugie na stosunki z kobietami (jak najszybciej do celu i po wszystkim). Oczywiście macie racje, że nie jesteśmy jak inne zwierzęta (choć znaleźć choć jedną cechę poza artykułowaną mową, która nas różni od inteligentnej małpy człekokształtnej jest ciężej niż by się wydawało) i nie musimy zaspakajać każdej swojej zachcianki to zastanawiam się czemu mielibyśmy stawiać na głowie proces znany od tysięcy lat. Dlaczego hamować popęd, który przecież po coś natura nas wyposażyła? Jeśli potrzebna byłaby tylko prokreacja ewentualnie inne kontakty z płcią przeciwną, to przecież masturbacja najprawdopodobniej zostałaby wyrzucona z repertuaru miliony lat temu.
Tak à propos: w Biblii nie ma ani jednego zdania mówiącego, że nie wolno uprawiać seksu solo. Onan oberwał za to, że nic chciał spłodzić dziecka, które należałoby do jego zmarłego brata. Są za to liczne obostrzenia co do czystości - spisane przez Żydów, którzy mieli wtedy bzika na punkcie higieny (patrz co nawymyślali odnośnie miesiączkujących kobiet). Zaś kontrola nad autoerotyzmem ułatwia kontrolę nad dalszymi zachowaniami seksualnymi – mówię tu o kontroli osób z zewnątrz.
Offline
Paulina100 napisał:
[Bycie katolikiem, a taką rodziną jesteśmy, zobowiązuje do przestrzegania pewnych zasad.
Poruszyłaś bardzo ciekawy temat i zanim się wypowiem chciałbym żebyś najpierw wyjaśniła jak dokładnie jak rozumiesz swoje powyższe stwierdzenie?
Czy ty nigdy się nie masturbowałaś? Oraz czy z mężem kochałaś się tylko w dni płodne w celu poczęcia nowego życia (jeden stosunek na jedno dziecko powinien wystarczyć)? Bo chyba do tego właśnie zobowiązuje wiara katolicka, ale może nie mam racji.
Offline
Nie, wiara katolicka pozwala na swobodny seks między małżonkami, oczywiście w granicach rozsądku i bez żadnych dziwnych dewiacji. Stosunki płciowe w dni niepłodne są zaś jedynym dozwolonym przez Kościół sposobem "antykoncepcji", jeśli tak można to nazwać. ![]()
Offline
Z tym jest trochę tak jak z oddawaniem moczu, tylko opróżniany jest inny zbiornik. Czy możesz silną wolą powstrzymać oddawanie moczu? Oczywiście można tylko na jak długo.
Jak nie opróżnisz któregoś z tych zbiorników w odpowiednim czasie czujesz ból z upływem czasu coraz większy. Jak długo wstrzymujesz to potem czujesz ból nawet długo po opróżnieniu. Dodatkowo tego drugiego zbiornika nie można opróżnić tak po prostu. Trzeba do tego mieć orgazm. Wyobraź sobie, że na przykład abyś mogła opróżnić pęcherz musiałabyś mieć orgazm. Czy moja odpowiedź cię satysfakcjonuje?
Ostatnio edytowany przez Tryton (2009-04-18 15:57:17)
Offline
To czy jest wiary katolickiej, nie znaczy że jest jakis inny ma potrzeby tak jak inni chłopcy w jego wieku. Myśle ze to jego całkowicie prywatna sprawa i nie powinna pani siędo tego wtrącaćbo przecieżnie robi nic złego. Każdy normalny człowiek to robi... i nie wierze ze pani nie.
A pozatym dziewczyny w bikini to nic złego gorzej jak by to były pornosy ![]()
Ostatnio edytowany przez mojmalyumysl (2009-04-18 21:10:44)
Offline
Tryton napisał:
Z tym jest trochę tak jak z oddawaniem moczu, tylko opróżniany jest inny zbiornik. Czy możesz silną wolą powstrzymać oddawanie moczu? Oczywiście można tylko na jak długo.
Jak nie opróżnisz któregoś z tych zbiorników w odpowiednim czasie czujesz ból z upływem czasu coraz większy. Jak długo wstrzymujesz to potem czujesz ból nawet długo po opróżnieniu. Dodatkowo tego drugiego zbiornika nie można opróżnić tak po prostu. Trzeba do tego mieć orgazm. Wyobraź sobie, że na przykład abyś mogła opróżnić pęcherz musiałabyś mieć orgazm. Czy moja odpowiedź cię satysfakcjonuje?
Nie satysfakcjonuje, gdyż nie wszyscy przecież to robią.
Takie porównania nie mają związku z rzeczywistością, są głupie i absurdalne. Nikt przecież nie umarł z takiego powodu, że nie uprawiał seksu kilka dni - oddawanie oczu jest więc czymś zupełnie innym.
W końcu nadarzyła się okazja do rozmowy z synem na ten temat. Tak jak mi poradziłyście, nie narzucałam się i nie zmuszałam go do tej rozmowy, mówiłam do niego delikatnie i z humorem. Zapytałam go, czy nie ma jakichś problemów, którymi chciałby się ze mną podzielić. Początkowo nie chciał nic mówić, ale w końcu się przemógł i powiedział, że podoba mu się bardzo jedna dziewczyna z klasy, ale nie ma odwagi z nią porozmawiać. Na moje słowa, że powinien się zebrać i spróbować, odpowiedział, że nie da rady. Zapytałam go, czy ona mu się śni. Odpowiedział, że tak, czasem nawet nago. Gdy to mówił, wydawał się być trochę speszony, więc powiedziałam mu, że nie ma się czego wstydzić, bo to normalne w jego wieku, gdyż dojrzewa i każdy chłopak przez to przechodzi. Zapytałam go, czy nie ma polucji, a on odpowiedział, że nie wie, co to jest. I tu mnie zadziwił - myślałam, że chłopacy wiedzą takie rzeczy, a tu się okazuje, że nikt go nie uświadomił. Powiedziałam mu, że to wytryski nasienia w czasie snu, które są normalne w wieku dojrzewania, bo jego jądra zaczęły produkować już plemniki, które muszą być w jakiś sposób usuwane, a że nie zaczął aktywności seksualnej, to są usuwane właśnie w czasie snu. On wtedy zapytał mnie, czy naprawdę to normalne, że śni mu się naga dziewczyna z klasy, a on w wyniku tego snu ma wytrysk. Powiedziałam, że tak, że wszyscy chłopacy to mają i nawet jego ojciec, a mój mąż, gdyby żył, to by o tym powiedział. Zapytałam go, czy jeszcze ma jakieś pytania lub wątpliwości, a on powiedział, że nie. Wtedy zapytałam, czy mogę go o coś zapytać, licząc na szzerą odpowiedź. On odpowiedział, że odpowie szczerze, więc zapytałam go, czy nie wchodził na strony z nagimi dziewczynami. Stwierdził, że nie, ale że wchodził na strony z dziewczynami w bikini. Zapytany dlaczego, odpowiedział, że mu się podobają. W tym momencie jakby chciał coś dodać, ale się speszył. Wydawał mi się już zawstydzony, więc zakończyłam rozmowę, mówiąc mu szczerze, że nie chcę go zmuszać do rozmowy, kończę więc, bo widzę, że się krępuje, ale chciałabym z nim pogadać jeszcze szczerze za kilka dni. Zgodził się.
Cóż, myślę, że jest dobrze a rozmowa, jaką za kilka dni z synem przeprowadzę, zakończy sprawę. ![]()
Offline
Paulina100 napisał:
Nie satysfakcjonuje, gdyż nie wszyscy przecież to robią.
Takie porównania nie mają związku z rzeczywistością, są głupie i absurdalne. Nikt przecież nie umarł z takiego powodu, że nie uprawiał seksu kilka dni - oddawanie oczu jest więc czymś zupełnie innym.
A czy ktoś umarł bo nie oddawał moczu (od razu mówię, że nie wiem, ale zakładam, że chyba nie)? Prawdopodobnie jeśli będziemy wstrzymywać oddawanie moczu to też będziemy mieli "nocne polucje" i oddamy go podczas snu. Pęcherz napełnia się dużo szybciej i musimy opróżniać go kilka razy dziennie. Jeśli chodzi o nasienie to ja muszę się go pozbywać co kilka dni (ostatnio we wtorek i na razie bólu nie czuję - jedynie niezauważalnie). Najdłużej udało mi się wytrzymać 12 dni ale ból czułem już dziewiątego. Dwunastego to już tak mnie bolało, że nie mogłem opróżnić jelita (jakbym spróbował to nasieniwód chyba by mi pękł - takie uczucie). Tak więc na polucję nie mogłem już poczekać. Dodam, że prawdopodobnie nigdy jej nie miałem. Trudno mi też stwierdzić jak miałbym to poznać skoro wtedy się spi. Z opisów osób które to miały wywnioskowałem, że zawsze wtedy się budzą z erekcją i następuje bardzo silny orgazm. Tylko nie piszą co robią później. Zmieniają sobie w środku nocy pościel? Dla mnie jest to równie obrzydliwe co zsikanie się w nocy. Więc analogia jak najbardziej prawidłowa.
Dodam jeszcze, że ból jest taki jakby się miało zaciśnięty pod skórą drut biegnący wokół ud przez krocze, pośladki i biodro. Drętwieją pośladki i nogi.
Ale ciekaw jestem jak to będzie później z twoim synem. Sam dopiero niedawno zacząłem wstrzymywać więc doświadczenie mam na pewno małe. Kiedyś kilkakrotnie próbowałem, ale gdy pojawił się ból to zawsze się tak przestraszyłem, że potem to już masturbowałem się regularnie co dziennie nawet jak mi się nie chciało i przez wiele miesięcy nie eksperymentowałem z powstrzymywaniem się.
Niewątpliwą zaletą jest to, że cały czas ma się trzeźwy umysł. Więc na pewno warto i to możesz synowi podać jako argument. Choć raczej wątpię, że wytrzyma bo do tego potrzeba naprawdę silnej woli.
Napiszę jeszcze, że obecnie powstrzymuję jedynie orgazm. Spróbowałem raz powstrzymywać dotykanie ręką przez kilka dni aż do wystąpienia bólu. Wtedy i tak na przykład po przebudzeniu jak przytulę się do pościeli mam erekcję, więc to chyba też masturbacja bo jest mi równie przyjemnie (no może trochę mniej).
Ostatnio edytowany przez Tryton (2009-04-26 07:30:02)
Offline
Wspaniale że udało ci się porozmawiać z synem.Z pewnością ta rozmowa pomogła jemu jak i tobie,a każda kolejna będzie łatwiejsza.
A teraz twój syn będzie wiedział,że w każdej chwili może liczyć na twoją pomoc i pomożesz mu w okresie dojrzewania,jak i w dalszych momentach jego życia.Cieszę z twojego sukcesu ![]()
Offline
Przypomniała mi się jeszcze jedna sprawa. Pamiętam, że jak byłem w szkole to masturbowałem się rano, żeby później w szkole nie mieć co chwilę erekcji. Był to dla mnie poważny problem - siedzisz na lekcji, nagle dostajesz erekcji i po chwili zostajesz poproszony do tablicy. Albo na przykład na przerwie podchodzi do mnie koleżanka (najładniejsza w szkole) kładzie mi ręce na ramionach i zaczyna rozmawiać i choćbym nie wiem jak zimną twarz i myśli zachowywałem to erekcja była natychmiastowa.
Nie robiłem tego jedynie gdy miałem mieć klasówkę. I raz podczas takiej klasówki posadzono na przeciwko mnie piękną koleżankę. Była w miniówce i mogłem patrzeć jej między nogi (chyba nie było widać majtek, bo miała złączone uda, ale już nie pamiętam). W każdym razie tak strasznie się podnieciłem, że doprowadziłem się do orgazmu samym zaciskaniem ud (nigdy wcześniej, ani później nie robiłem tego w szkole). Twarz mi płonęła i pewnie wyglądałem okropnie, w dodatku miałem potem wielką plamę na spodniach. A później przypomniałem sobie, że niektóre koleżanki z każdego sprawdzianu wychodziły z taką kompletnie czerwoną twarzą i całe spocone. Do tej pory myślałem, że tak strasznie się stresują ![]()
Offline
Tryton, a czy Ty uważasz, że wszyscy faceci mają tak, jak Ty? Wmawiasz tu Paulinie różne rzeczy, które wcale nie muszą być prawdą. Orgazm w szkole, tak? Nigdy się z takim czymś nie spotkałam, a trzymałam się w gimnazjum raczej z chłopakami. Co do erekcji to jestem skłonna się z tym zgodzić prędzej niż z wytryskiem. Też tego nie widziałam, ale to kwestia dobergo ukrycia.
Boli Cię jak przez 9 dni nie masz wytrysku? I uważasz, że wszyscy tak mają, tak? Dobry żart. Mój chłopak, który spędza właśnie rok na szkółce w Warszawie powinien w takim razie codziennie się masturbować, albo znaleźć sobie tam drugą dziewczynę. A jestem pewna, że tego nie robi. Co do dziewczyny, to wiadomo, a jeśli chodzi o masturbację, to sam ten temat poruszył, więc jak już zaczął to się go szczerze zapytałam, powiedziałam, że jeśli tak, to to nie będzie dla mnie problem, więc odpowiedział też szczerze znając moje stanowisko. Tak samo, jak przez ostatnie 2 lata wytrzymywał bez problemu całe wakacje, kiedy ja byłam za granicą, a on zostawał w domu.
Offline
Miałam nie pisać, że to normalne, więc zgoda to NIENORMALNE ;P
Ale w takim razie zabrońmy dziewczynką miesiączkować ;>
Faceci produkują plemniki i też muszą coś z nimi robić. Oczywiście nie każdy się masturbuje, ale jeżeli tego nie robi to za pewne ma polucje nocne i może nawet sam o tym nie wiedzieć.
Tak funkcjonuje ludzki organizm i nie ma na to rady, więc po co schizować chłopaka.
Offline
Paulina100 napisał:
Mój syn ma 14 lat. Niedawno odkryłam, że się masturbuje - czasem wychodzi z toalety ze wziwedzionym penisem, czesto wchodzi na strony ze zdjęciami dziewcząt w bikini... Proszę, nie mówicie mi tylko, że to normalne, bo takich opinii nasłuchałam się już dużo. Jesteśmy wierzącą rodziną i dlatego zależy mi, aby syn tego nie robił. Nie wiem jednak, czy rozmowa coś tu pomoże...
Przestanie jak sobie znajdzie dziewczynę... a rozmowa nic nie da bo to hormony szaleją i to JEST NORMALNE - przecież on dojrzewa
Offline
Delicious napisał:
Tryton, a czy Ty uważasz, że wszyscy faceci mają tak, jak Ty? Wmawiasz tu Paulinie różne rzeczy, które wcale nie muszą być prawdą. Orgazm w szkole, tak? Nigdy się z takim czymś nie spotkałam, a trzymałam się w gimnazjum raczej z chłopakami. Co do erekcji to jestem skłonna się z tym zgodzić prędzej niż z wytryskiem. Też tego nie widziałam, ale to kwestia dobergo ukrycia.
Mi też dziewczyny nie chwaliły się że mają okres. A ja również nie chwaliłem się swoją "przygodą". I nie wiem w co tu można nie wierzyć? Że nie możliwe jest osiągnięcie orgazmu poprzez uciskanie penisa udami w czasie gdy jest się bardzo mocno podnieconym? Na wszelki wypadek dodam, że robiłem to zupełnie świadomie, po prostu byłem tak podniecony, że nie chciałem się powstrzymać i nie zastanawiałem się czy ktoś to widzi (ale raczej nikt nie widział).
Delicious napisał:
Boli Cię jak przez 9 dni nie masz wytrysku? I uważasz, że wszyscy tak mają, tak? Dobry żart. Mój chłopak, który spędza właśnie rok na szkółce w Warszawie powinien w takim razie codziennie się masturbować, albo znaleźć sobie tam drugą dziewczynę. A jestem pewna, że tego nie robi. Co do dziewczyny, to wiadomo, a jeśli chodzi o masturbację, to sam ten temat poruszył, więc jak już zaczął to się go szczerze zapytałam, powiedziałam, że jeśli tak, to to nie będzie dla mnie problem, więc odpowiedział też szczerze znając moje stanowisko. Tak samo, jak przez ostatnie 2 lata wytrzymywał bez problemu całe wakacje, kiedy ja byłam za granicą, a on zostawał w domu.
Pisałem, że nie mam w tym jeszcze dużego doświadczenia i że jestem ciekaw jak to będzie w przypadku syna Pauliny. Może twój chłopak ma bardzo spowolnioną produkcję plemników, bo nie wspominasz nic o polucjach.
Ostatnio edytowany przez Tryton (2009-04-28 11:38:10)
Offline
O polucjach nic nie wiem, bo o tym nie rozmawialiśmy. Więc o tempie produkcji plemników też nie mogę się wypowiedzieć.
Offline
Fajnie by było gdybyś się go spytała o to i czy nie czuje bólu i generalnie jak sobie radzi aby wytrzymać.
Offline
A zapytam, ze zwykłej babskiej ciekawości
Tylko poczekam, aż się spotkamy, bo przez smsa to raczej nie bardzo ![]()
Offline
Tak sobie śledzę ten wątek i w sumie ciekawe opinie padają ![]()
Jak dla mnie w tym wieku (ale także i w późniejszym) taka "zabawa" jest normalna.
Wg mnie lepiej jest samemu kontrolować całą sprawę, niż iść spać i obudzić się w brudnej piżamie i pościeli. Organizmu się nie oszuka. Nad hormonami się nie zapanuje, plemniki się produkują i w końcu gdzieś muszą ujść. Wg mnie lepiej w jakiś higieniczny sposób niż niekontrolowany w nocy. Niepokojące może być częste (nawet parę razy w ciągu dnia) robienie tego dla osoby z rodziną katolicką, ale na pewno nieszkodliwe. Wg mnie raz na 2-3 dni nie jest czymś złym - jest większy komfort fizjologiczny (brak bólu, czy innych objawów) i psychiczny (chłopak będzie mniej spięty).
Co do bikini, to wydaje mi się, że duża część chłopców od tego zaczyna
Ja z resztą też, na widok nagiej kobiety czułem się nieswojo. Dopiero z czasem staje się to normalne - widok nagiej.
Co do masturbacji to nawet dorośli, często żonaci faceci "bawią" się sami. Tak już to z nami jest
(niedawno nawet było na ten temat w Men's Health
) Również fragment o Kościele i onanizmie, ale już nie pamiętam cóż tam napisali.
Offline
Paulina100 napisał:
[Bycie katolikiem, a taką rodziną jesteśmy, zobowiązuje do przestrzegania pewnych zasad. wink
Pierwsza rzecz i podstawowa te owe zasady ustalili ludzie dla ludzi czyli księża!!!!
druga rzecz skoro jesteś zagorzałym katolikiem(czego oczywiście nie podważam i jak najbardziej sznuje) to rozumiem że z mężem nigdy nie kochałaś się w innej pozycji niż misjonarskiej bo tylko taka jest pozycją katolicką oraz nigdy nie uprawiałaś miłości francuskiej ani tego typu rzeczy że już nie wspomnę o tym żebyś kiedykolwiek robiła swojemu partnerowi dobrze ręką...
Ktoś wypowiedział się że problem masturbacji skończy się jak chłopak znajdzie sobie dziewczynę... wtedy to dopiero będzie problem bo są katolikami a co za tym idzie kościół zabrania pożycia i tego typu rzeczy przed ślubem.
Trzecia sprawa to ty uważasz się za taką zagorzałą katoliczkę(przepraszam za to określenie ale nie moge wymyśleć innego) co nie znaczy że two syn też:)
Kolejna rzecz to to że lepiej żeby chłopak sobie zrobił dobrze w domu niż był później wyśmiewany w szkole bo mu stanie i będzie widać przez spodnie(Tryton ma racje).
A poza tym rozwija się i jakoś musi poznac własne ciało, zabranianie mu tego może spowodować trwały uszczerbek na jego psychice.
A ponadto powiedz mi co ma wg ciebie zrobic jak już mu stanie?położyć się na łóżku i czekać aż opadnie???
Mówiłaś "nie mówcie mi że to normalne. Ok nie powiem tego ale powiem że NIE NORMALNE JEST ZABRANIANIE NASTOLATKOWI POZNAWANIE SWOJEGO POPRZEZ MASTURBACJE BO TAK KAŻĄ KSIĘŻA!
Z góry przepraszam wszytkich których uraziłam
Pozdrawiam
Offline
Kasiulka - to nie kwestia tego, że Kościół zakazuje, ale tego, że ja widzę w tym coś złego. Każdy człowiek ma inne sumienie. Są przecież i tacy, co w zabójstwie nic złego nie widzą.
Cóż, udało mi się wczoraj przeprowadzić ponowną rozmową z synem na "te" tematy. Wcześniej nie było okazji, a nie chciałam go do niczego zmuszać czy krępować.
Gdy weszłam do jego pokoju, on szybko wyłączył stronę internetową, którą przeglądał - stronę ze zdjęciami dziewcząt w bikini. Zapytałam go grzecznie i spokojnie, co tam przede mną ukrywa, udając, że nie wiem, co robił. Odpowiedział, że nic takiego, a ja poprosiłam, by włączył tę stronę, którą przeglądał. Włączył jakąś pierwszą lepszą, a ja mu na to, że wiem, iż wchodził na stronę ze zdjęciami dziewczyn w strojach kąpielowych i że nie rozumiem, czemu na mój widok ją wyłączył. On, trochę speszony, odpowiedział, iż bał się, że nań nakrzyczę. Zapytałam go wtedy - za co, skoro ne robi nic złego, bo przecież dziewczyny w bikini może spotkać na każdej plaży i przypomniałam, że gdy rozmawialiśmy "o tym" ostatnio, to to samo mu mówiłam. Zapytałam go też o to, czy nie chciałby ze mną o pewnych sprawach porozmawiać, skoro już się nadarzyła okazja. Zapewniłam, że nie chcę go do niczego zmuszać i jeżeli nie chce, nie musi rozmawiać, ale wolałabym, by to zrobił, bo przecież musimy sobie ufać. Na szczęście zgodził się na rozmowę.
Najpierw zapytałam go grzecznie i spokojnie, czy nadal miewa sny erotyczne i polucje. Odpowiedział, że tak. Zapytałam więc, czy mógłby wyjawić jakieś szczegóły tych snów, zapewniając jednocześnie, że to normalne w jego wieku, bo dojrzewa, jądra zaczynają produkować plemniki, pojawia się opęd płciowy itd. Trochę mnie zaskoczył, bo odpowiedał dość chętnie - mówił, że śnią mu się dziewczyny w bikini, które ogląda w Internecie, ale bardziej pobudzają go sny o tej nagiej dziewczynie z klasy, która się mu podoba. Powiedziałam żartem (może trochę źle zrobiłam, ale chciałam wyluzować atmosferę i pokazać, że to normalne), że pewnie musi mu się ona bardzo podobać, skoro śni o niej nago i to pewnie dość często. Zażartowałam, czy ma duże piersi, a on odpowiedział, że tak, a we śnie jeszcze większe niż w rzeczywistości. Zapytałam żartem, czy coś jeszcze we śnie zwraca jego uwagę, a on odpowiedział, że raz ta dziewczyna we śnie ma wydepilowane łono, a raz owłosione. Zapytałam, która mu się bardziej podoba. Trochę mnie zaskoczył, bo odpowiedział, że z owłosionym łonem i wteyd po polucji długo mu stoi i opaść nie chce, przez co nie może oddać moczu.
Potem zmieniłam temat - zapytałam go grzecznie, co wie na temat masturbacji. On odpowiedział, że na lekcjach przygotowania do życia w rodzinie mówili o tym przez całą lekcję. Spytałam więc grzecznie, co zapamiętał. Odpowiedział wtedy, że z lekcji dowiedział się, iż masturbacja jest sposobem wyładowania napięcia seksualnego, że pozwala zaspokoić potrzeby seksualne, że jest normalna, że pozwala poznać reakcje ciała na bodźce seksualne, pomaga w przygotowaniu się do życia seksualnego. Zapytałam go więc, co osobiście sądzi o tym. Odpowiedział, że masturbacja jest przyjemna. Zapytałam go więc, jak często to robi. On trochę się speszył i powiedział, że nie robi. Ja go uspokoiłam i powiedziałam, że przecież to normalne, o czym on sam zresztą przed chwilą powiedział, więc nie musi się tego przede mną wstydzić. Uspokajałam go, że dojrzewa, że pojawia się u niego popęd itd. Gdy już miał pewność, że nie będę na niego krzyczeć, wyznał, że masturbuje się codziennie. Powiedziałam wtedy, by go uspokoić, że nie gniewam się na niego za to, że wiedziałam o jego onanizie od dawna, ale cieszę się, że mi to wyznał osobiście. On był zaskoczony, że o tym wiem i zapytał - skąd. Powiedziałam, że już od dłuższego czasu wiem, iż wchodzi na strony z dziewczynami w bikini, a to oczywiste, po co to robi. Spojrzałam wtedy na jego spodnie - oczywiście materiał był "wygięty" - miał wzwód po niedawnym oglądaniu dziewcząt w bikini. On zawstydził się i usiadł tak, by wzwodu nie było widać, a ja nadal spokojnie, powiedziałam, że nie ma się czego wstydzić przede mną, bo jestem matką i rozumiem go. Powiedziałam, że nie przeszkadzam już mu i niech kończy, co zaczął. Przy wyjściu zostawiłam mu na stole książkę o dojrzewaniu w ujęciu katolickim, gdzie jest napisane m. in. o tym, czemu masturbacja jest zła i poprosiłam, by przeczytał ją dla mnie.
Offline
Witam ponownie, po parotygodniowej przerwie. Cóż - ze smutkiem stwierdzam, że nic nie wskórałam swoją rozmową z synem. Nie wiem, czy czytał o tę książeczkę, o której przeczytanie prosiłam, ale w każdym bądź razie, mój syn nadal się onanizuje. Wiem to, bo nadal wchodzi na strony z dziewczynami w bikini (widzę to, gdy przeglądam historię stron) i dość często wychodzi ze swego pokoju ze wzwodem - widać to po spodniach. Cóż, chyba teraz już powinnam się poddać... Nie sądzicie?
Offline
nigdy nie przestanie się onanizować...taka już jest natura nie tylko jego ale wszystkich facetów!!!Jedynym słowem mamy czasami przerąbane...
Offline
tak własnie sądze, powinnaś już sobie dać spokój...
To, że Ty jesteś zagorzałą katoliczką, nie znaczy, że Twój syn również. Ze swojej strony zrobiłaś już wszystko co mogłaś i widocznie nie jesteś w stanie nic zdziałać. Pamietaj, że Twój syn to drugi samodzielny człowiek, a nie Twoja kserokopia.
A co do poglądów koscioła na temat seksu...będąc dzieckiem nic do tego nie miałam, bo wcale mnie to nie obchodziło, ale teraz jest to dla mnie chore...
Masrturbacja - be
Seks przedmałżeński/pozamałżeński - be
Jakakolwiek antykoncepcja prócz naturalnej - be
I efekt jest taki, że chrześcijanin jako nastolatek sie nie masturbuje w przekonaniu, że to grzech. Potem trafia na dziewczyne i będąc na bakier ze swoją seksualnością dobrze jeśli nie zacznie z nią współżyć, bo zawsze jest ryzyko, że na dzień płodny trafią. Zakładając jednak, że powtrzymują sie do ślubu...co jeśli okaże sie, że chłopak ma problemy ze swoją seksualnością, samym sobą? A poza tym jak mają cieszyć sie sobą bojąc sie wpadki i uprawiając seks "okazyjnie"?
Moim zdaniem każdy stanie przed Bogiem (takim czy innym) osobiście i będzie sprawiedliwie osądzony. Myśle, że uspokoiłaś swoje sumienie - rozmawiałaś, tłumaczyłaś, podsuwałaś lektury. Wystarczy. Daj mu żyć własnym życiem. Jeśli dojdzie do wniosku, że to był błąd to nie będzie tego więcej robił i to wszystko.
Offline
no właśnie,taka jest już ludzka natura i nic na to się nie poradzi, ani też żadne ingerencje nie dadzą rezultatów i nic tu nie zdziałają...
Offline
Paulina100 Szanuję Twoja silna wole jeśli chodzi o zasady, ale moim zdaniem skrzywdzisz syna mówiąc mu ze nie powinien sie masturbować. Chodzi mi o ogólne podejście katolików do spraw seksualności. temat rzeka nie ma co pisać w tym watku o szczegółach, ale z moich obserwacji wynika, że powoduje ono w wiekszości same kompleksy i frustracje. utrudnia rozpoczęcie życia seksualnego i wpływa potem na jego jakość. W moim rodzinnym domu temat seksu praktycznie pomijało sie milczeniem, a jedyne rozmowy jakie sie odbyły nastawiały mnie to, ze to niesie za soba konsekwencje, ze trzeba uwazac. Zero słowa o przyjemności i radości jaka mozna z seksu czerpać. A masturbacja? A fe, nawet powiedziec nie mozna. I powiem Ci, że do dzis mam do rodziców żal, ze nie potrafili ze mna na ten temat rozmawiać i przedstawiali same zagrozenia. Odbiło sie to na moim zyciu seksualnym i to znacznie. Wiec moje zdanie jest takie, ze nie powinnas mówic synowi, ze nie powinien. Niech sam zdecyduje, jest w wieku kiedy powinien nabywac doswiadczeń, czasem nawet sie sparzyć. Mozesz powiedziec, ze Ty masz takie poglady jakie masz, ale uszanujesz to co on zadecyduje i dalej bedziesz go kochac, mimo wszystko. Duzym błedem jest narzucanie dzieciom swojego zdania, bo efekt jest taki, ze czesc z nich sie zbuntuje, ale odbije sie to na relacji z rodzicami i oddali, albo dziecko nauczy przyjmować sie pogląd innych, a w rezultacie nie bedzie taki człowiek miał nigdy własnego zdania, bedzie sie bał, ze jezeli bedzie myslał inaczej to zostanie odrzucony. Zastanów sie więc co jest dla Ciebie wazniejsze. Szczescie dziecka czy własne poglądy (on wcale nie musi miec takich jak Ty).
Ostatnio edytowany przez cerbinien (2009-08-10 23:27:50)
Offline
Polemizowałbym z wami, aczkolwiek teraz nie mam czasu, gdyż zaczytuje się w kambodżańskiej literaturze fantasy, polecam zwłaszcza dzieło "O trzech takich, co zwrócili śniadanie", to niezwykła lektura nawiązująca stylistycznie i tematycie do książek Sienkiewicza, jak i utworów zespołu Dimmu Borgir.
Offline