Pomozcie mi pomoc przyjaciółce... - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2009-06-21 18:38:37

mojmalyumysl
Wróżka Bajuszka
Wiek: 18
Zarejestrowany: 2009-04-13
Posty: 225

Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

Drogie kobietki mam taka nietypowo prosbe opowiem wam sytuacje a wy sprobujcie mi pomoc w jej rozwiazaniu . to jest a prosbe mojej 16 letniej przyjaciółki ktorej kompletnie nie wiem jak pomoc ale mysle ze razem cos wymyslimy smile

wiec moze zaczne od poczatku moja kochana P.  własnie w piatek skonczyła gimnazjum nie powiem zeby z dobrymi ocenami głownie jezdzi na dopach i dostatecznych . jest to dziewczyna naprawde sympatyczna. ale nie o tym chciałam mowic. problemem sa jej rodzice... ktorzy w dalszym ciagu uwazaja ja za małe dziecko a co gorsze zaczynaja ja bardzo dołowac. P. jak kada nastolatka chce wychodzic z domu niestety jej rodzice jej nie pozwalaja... jedynym sposobem na wyjscie z domu jest powiedzenie ze idzie na oaze lub ewentualnie do przyjaciółki na internet. poniewaz jej rodzice nie maja zamiaru jej załozyc. najgorsze jest to ze jezeli juz gdzies pojdzie to po powrocie do domu słyszy ze jest najwieksza patologia. ze stoi wieczorami pod latarnia. ze "czeka na nastepnego h**a do dupy" ... przepraszam za wyrazenie ale cytyuje jej matke. Sęk w tym ze jest to dziewczyna naprawde wartosciowa ale oni tego nie widza? jedyne co widza to jakies chore wyobrazenia na jej temat. wszysto co zrobi jest złe. ona naprawde nie moze juz wysiedziec w domu... przezywa ze jej rodzice widza ja w takim swietle... nie dziwie sie jej wcale zadna zz nas nie chciała by słyszec takich rzeczy zwłaszcza od rodzicow. co najdziwniejsze na pierwszy rzut oka rodzina wyglada na bardzo sympatyczna niestety ale ja tez nie jestem mile widziana bo maja o mnie takie samo zdanie jak o niej ... naprawde nie wiem jak jej pomoc jak ja pocieszyc i co doradzic pomozcie mi prosze sad


Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
Paulo Coelho — Alchemik
____________________
KoChaM Cię SkArBiE ;**** <3

Offline

 

#2 2009-06-21 21:50:29

mojmalyumysl
Wróżka Bajuszka
Wiek: 18
Zarejestrowany: 2009-04-13
Posty: 225

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

bardzo prosze  o odpowiedzi sad


Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
Paulo Coelho — Alchemik
____________________
KoChaM Cię SkArBiE ;**** <3

Offline

 

#3 2009-06-21 22:05:26

Dahna
Dobry Duszek Forum
Wiek: 19
Zarejestrowany: 2009-05-19
Posty: 116

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

Hmm no trudna sytuacja... Rodziców sie nie wybiera i twoja kolezanka juz ich nie zmieni pod wzgledem charakteru. A nie moze ona z nimi porozmawiac tak szczerze dlaczego tak ja traktuja?

Offline

 

#4 2009-06-21 22:19:27

Bożena
Moderator
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2008-05-27
Posty: 921

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

A ta dziewczyna robi cokolwiek co można uznać za "patologię", o które mówią jej rodzice, czy oni po prostu sobie to wymyślili? Ale jeśli o Tobie myślą podobnie to ja naprawdę nie rozumiem o co w tym chodzi.

Offline

 

#5 2009-06-21 23:29:05

stokrotka28
Przyjaciółka Forum
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2009-02-13
Posty: 627

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

Och,sytuacje dobrze mi znane z własnego doświadczenia.Moi rodzice też mnie ciągle kontrolowali,zakazy,nakazy itp.I wiem z własnych przeżyć,że nie łatwo jest wytłumaczyć rodzicom,że mylą się co do  przykrych słów które wypowiadają i do podejrzeń.I będę bardzo szczera,ale małe są szanse na to aby miało się coś zmienić w ich zachowaniu.Ja wiele rozmawiałam z własnymi rodzicami,tłumaczyłam im ale byli nie ugięci.I nawet już jako dorosła kobieta czułam ich badawcze spojrzenia na sobie,wszystko uległo zmianie jak się wyprowadziłam z domu i potem wyjechałam za granicę.Ale niestety akurat tego twoja przyjaciółka nie może w tej chwili zrobić ze względu na wiek.Powinna spróbować rozmowy nawet gdyby nie przyniosła żadnych skutków,ale wtedy jej rodzice wiedzieli by że ranią ją swoim zachowaniem nawet jeśli nie przyznają się do tego głośno.
Myślę również,że dużą pomocą byłaby dla twojej przyjaciółki koleżanka,którą polubiliby  jej rodzice,bo wtedy może inaczej będą się zachowywać w stosunku do niej,bo nawet gdyby chciała gdzieś wyjść to właśnie ta osoba mogłaby pogadać z jej rodzicami i przekonać ich aby ją puścili razem z nią np.do kina,a z sympatii do owo wspomnianej koleżanki ich zachowanie byłoby inne.


Człowiek ma dar kochania, lecz także dar cierpienia.

Offline

 

#6 2009-06-22 00:00:11

blanche
Netbabeczka
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-06-18
Posty: 401

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

Wyjaśnij: rodzice koleżanki puszczają ją na oazy i jednocześnie mówią, że wystaje pod latarnią?
Toż to czysta dewocja!
Twoja koleżanka ma chyba 15 lat, tak? Więc jest niepełnoletnia i dla mnie jasne jest, że jej rodzice się martwią,żeby nie zeszła na złą drogę - wybacz szczerość, ale ten wiek do najmądrzejszych nie należy.
Koleżanka powinna porozmawiać z rodzicami o wyzwiskach. Bez podstaw nikt nie ma prawa obrzucać innych błotem. Ale tu pojawia się pytanie: czy nigdy nie zawiodła swoich rodziców? Może mają prawo myśleć, że robi coś złego?
Reasumując: grunt to rozmowa. Jasne postawienie sprawy przynajmniej da jej czyste sumienie.

Offline

 

#7 2009-06-22 00:08:18

noelle87
Moderator
Wiek: 22 wiosny
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 2193

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

a ja będę krytyczna..

wiesz, wg mnie Ty patrzysz z innej perspektywy na nią, jako przyjaciółka współczujesz jej, a rodziców stawiasz na straconej pozycji. znam wielu rodziców którzy mają takie "toksyczne" podejście, ale dzięki temu ich dzieci są teraz porządnymi, dorosłymi ludźmi. dla mnie gimnazjum to najgorszy okres, sama miałam okazję chodzić do gimnazjum i wiem że to pomyłka. rodzice słusznie nie ufają swoim dzieciom, i mają do nich pretensje. nie znam twojej przyjaciółki, nie wiem jaką jest osobą, w jakim otoczeniu się obraca, ale pomyśl z perspektywy jej rodziców, myslisz że oni są tak głupi że nie wiedzą gdy ona kłamie o tych oazach itd? skoro ma słabe oceny to tez nie dziwię się że nie chcą jej nagradzać zakładając internet. może gdyby poprawiła stopnie dałaby pokaz swoich możliwości, zobaczyliby że można jej dać troszkę luzu, bo spotkania ze znajomymi nie wpływają na jej edukację. to że ją wyzywają to akurat nie świadczy o nich dobrze, nikt nie powinien być tak traktowany, ale Ty to wiesz od niej, nie widzisz tego na co  dzień.. mi się wydaje że ona to wyolbrzymia, bo tak jest łatwiej, rodzice nie rozumieją czemu się buntujesz, czemu chcesz mieć przyjaciół, internet, chłopaka itd. więc kto lepiej zrozumie cię jak nie kumpela?

wg mnie nie masz jak jej pomóc, ona sama wie najlepiej jakich ma rodziców, czego wymagają, i jak z nimi rozmawiać. bez jej zaangażowania i dania im czegoś od siebie nie będzie szans na unormowanie sytuacji.


"Zamieszkałam Cię w sobie na codzień... smile zamówiłam już lampę i sofę!"


Regulamin forum NETKOBIET - UŻYTKOWNIKU- koniecznie przeczytaj!

Offline

 

#8 2009-06-22 21:54:03

mojmalyumysl
Wróżka Bajuszka
Wiek: 18
Zarejestrowany: 2009-04-13
Posty: 225

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

no wiec postaram sie po kolei odpowiedziec na wszystkie pytania .

1. Dahna : "A nie moze ona z nimi porozmawiac tak szczerze dlaczego tak ja traktuja?"

wiele było juz rozmow w ktorych pytała o co tak naprawde im chodzi na to otrzymywała odpowiedz ze jest beszczelną i pyskata gówniara ktora sobie na zbyt wiele pozwala.

2. Bożena: "A ta dziewczyna robi cokolwiek co można uznać za "patologię", o które mówią jej rodzice,

czy oni po prostu sobie to wymyślili? Ale jeśli o Tobie myślą podobnie to ja naprawdę nie rozumiem o co w tym chodzi."

hmm jezeli uznac za patologie wieczorne wychodzenie z domu i siedzenie np na przystanku ze znajomymi. lub u kumpeli na internecie.  oni poprostu wymyslaja sobie coraz to nowsze niestworzone historie. o mnie np mysla ze jestem dziewczyna lekkich obyczajow ktora wszystkich ciagnie na dno.... no prosze co jak co ale nie o mnie takie rzeczy...   a pozatym nawet mnie nie znajac dobrze, poniewaz tak naprawde nawet mi nie jest to do szczescia potrzebne bo przyjaznie sie z nia a nie jej rodzicami wysuwaja o mnie takie niestworzone mysli? .. a jeszcze zawsze jak ich widze to jestem miła ...

3. stokrotka 28 napewno przekaze jej to co powiedziałas bardzo dziekuje smile

4. blanche: "Wyjaśnij: rodzice koleżanki puszczają ją na oazy i jednocześnie mówią, że wystaje pod latarnią?
Toż to czysta dewocja!
Twoja koleżanka ma chyba 15 lat, tak? Więc jest niepełnoletnia i dla mnie jasne jest, że jej rodzice się martwią,żeby nie zeszła na złą drogę - wybacz szczerość, ale ten wiek do najmądrzejszych nie należy.
Koleżanka powinna porozmawiać z rodzicami o wyzwiskach. Bez podstaw nikt nie ma prawa obrzucać innych błotem. Ale tu pojawia się pytanie: czy nigdy nie zawiodła swoich rodziców? Może mają prawo myśleć, że robi coś złego?
Reasumując: grunt to rozmowa. Jasne postawienie sprawy przynajmniej da jej czyste sumienie."

dokładnie tak. puszczaja ja na oaze i jednoczesnie mowia ze pewnie stoi gdzies pod latarnia... ;/ ? 16 lat doklłądnie smile fakt jest niepełnoletnia ale to ze nie jest dorosła nie oznacza ze ma byc trzymana pod kluczem w domu i ma słyszec a juz zwłąszcza od swoich rodzicow takie reczy ... hmmm chyba kazdy z nas kiedys zawiodł swoich rodzicow. ona np ocenami ... i w sumie tylko tym ...

5. noelle mysle a w sumie jestem pewna ze nie wyolbrzymia. znam ja 9 lat i jeszcze nigdy nie usłyszałam zadnego kłamstwa z jej ust wiec mysle ze moge jej zaufacco do tego . i dziekuje za odpowiedz napewno jej przekaze smile


Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
Paulo Coelho — Alchemik
____________________
KoChaM Cię SkArBiE ;**** <3

Offline

 

#9 2009-06-22 22:08:30

Celia
Zbanowany
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-06-02
Posty: 1526

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

"siedzenie np na przystanku ze znajomymi" - patologia to może jeszcze nie jest, ale chyba stać młode dziewczyny (w tym niepełnoletnie) na lepsze spędzanie czasu, aby nie dawać niepotrzebnych argumentów do zdenerwowania rodziców??

Ostatnio edytowany przez Celia (2009-06-22 22:09:22)

Offline

 

#10 2009-06-22 22:55:50

mojmalyumysl
Wróżka Bajuszka
Wiek: 18
Zarejestrowany: 2009-04-13
Posty: 225

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

no ale w czym problem? siedzenie i rozmawianie bo akurat u niej nawsi nie ma ławek nigdzie zeby posiedziec...


Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
Paulo Coelho — Alchemik
____________________
KoChaM Cię SkArBiE ;**** <3

Offline

 

#11 2009-06-22 23:05:43

Celia
Zbanowany
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-06-02
Posty: 1526

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

Idźcie na spacer albo do Ciebie. Można też aktywnie spędzać czas. Wysiadywanie na przystanku niestety ma negatywne skojarzenia.

Offline

 

#12 2009-06-22 23:09:54

mojmalyumysl
Wróżka Bajuszka
Wiek: 18
Zarejestrowany: 2009-04-13
Posty: 225

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

oj niestety mieszkamy około 30 km od siebie wiec widujemy sie głownie w szkole smile hmm no niby ma ale nie kazdy kto tam siedzi musi byc patologia smile a juz napewno nie taka jak opisałam powyzej z ust jej rodzicow ...


Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
Paulo Coelho — Alchemik
____________________
KoChaM Cię SkArBiE ;**** <3

Offline

 

#13 2009-07-10 16:21:08

pennylane
Przyjaciółka Forum
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2009-07-07
Posty: 508

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

Niestety trochę rozumiem jej rodziców. Jak czasem patrzę na to, co dzieje się teraz w gimnazjach, z dzieciakami które mają po 14-15 lat to ręce mi opadają. Pod moim blokiem też siedzi codziennie taka grupka nad śmietnikiem. Tyle przekleństw ile produkują w przeciągu minuty ja chyba nie wypowiedziałam przez rok... a już na pewno nie w tym wieku (odezwała się staruszka smile )

Skoro tak jej zależy, żeby być dorosłą niech się trochę do nauki przyłoży i pokaże, że potrafi być odpowiedzialna. Na pewno wytrąci z ręki rodzicom najsilniejszy argument.

A jeżeli kiedyś będę miała dzieci a one będą jechać na dwójach i pałach i przesiadywać na przystankach to nie wiem sama, szczerze mówiąc, czy nie zareaguję podobnie do jej rodziców.


So baby take me in
I'll disobey the law
Make sure you frisk me good
Check my panties and my bra

Offline

 

#14 2009-07-10 16:42:27

kircke
Tajemnicza Lady
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-06-07
Posty: 89

Re: Pomozcie mi pomoc przyjaciółce...

podpisuję się pod argumentami dziewczyn. nauka, nauka i jeszcze raz nauka. rodzice pozwolą jej na wszystko, jeśli tylko pokaże, udowodni, ze jest w stanie pogodzić wszystko z nauką. i jak napisała pennylane - wytrąci rodzicom najsilniejszy argument z rąk. a jeśli nie nauka, to może taniec, malowanie, cokolwiek?
i przyznam, że mnie też ten przystanek nie kojarzy się zbyt dobrze. może pomyślcie o stworzeniu jakiegoś miejsca? zrobić ławkę nie jest trudno, poproście kolegów. dorośli spojrzą na to inaczej, bo czekanie na autobus w towarzystwie młodych nie jest już takim komfortem dla starszych osób.
myślę, że rodzice na bank chcą dla niej dobrze. wprawdzie to słownictwo, jak dla mnie, jest lekką patologią, ale może nie potrafią inaczej do niej dotrzeć?
jak radziły dziewczyny, tak i ja doradzę - porozmawiać o tym, czego tak naprawdę oczekują rodzice i czego oczekuje twoja przyjaciółka - bo na pewno nie są to epitety rodziców.

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum © www.netkobiety.pl 2007-2009