Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Dokładnie Dorotka jak na złość tylko te dobre się pamięta, a przecież tyle złego wyrządził
Samotność powoduje, ze wracamy do tego co było kiedyś, żyjemy wyobrażeniami o byłym idealizujemy ich, a przecież rzeczywistość jest inna
Tak naprawde oni nie są tacy jak my sobie ich wyobrażamy inaczej byli by przy nas. Mnie by mój nie zdradził ponad rok temu, byłby przy mnie w ciężkich chwilach, tak samo u ciebie Twój by Ciebie nie zostawił. Jestem przekonana, że gdyby ktoś pojawił się w naszym życiu, dzięki komu czułybyśmy sie potrzebne i kochane, były był już tylko wspomnieniem na zasadzie kiedyś coś tam i było minęło. A tak brak i pustka i dokładnie wrażenie, że wszyscy fajni faceci są już zajęci, a na dobrego faceta ja nie zasługuje
Tak jest źle Jeszcze boli mnie fakt, ze ostatnio napisałam mojemu byłemu, co do niego czuje, brzydko piszac olał to kompletnie, zrzucając cała winę na mnie, ze to przeze mnie sie rozstaliśmy ehh ![]()
Offline
Mimo ze w domu jest dużo osób to i tak można poczuć się samotnym ;(
Offline
Bo najgorsza samotność, to ta w tłumie ludzi.
Offline
...
Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-21 16:58:21)
Offline
Ja tęsknie za przyjaciółką...której tak naprawdę nigdy nie miałam...za znajomymi, których również nigdy nie poznałam... nie mam koleżanek, nie mam z kim pogadać, choćby teraz... to jest straszne uczucie nie miec nikogo.... mam wprawdzie chłopaka, z którym dobrze się dogaduję, ale wolałabym żeby był moim przyjacielem a nie facetem... tak jakoś mam przeczucie, że to do końca nie jest to...z obawy przed tym, że zostanę zupełnie sama wybieram życie z nim, chociaż marzę o wielkiej miłości, dreszczu¨, czego brakuje w naszym związku... to jest straszne, on jest dobry, kochany, chociaż często mnie nie rozumie i nie ma czasu na rozmowę ze mną...ja jestem taka jaka jestem czyli aspołeczna i nie przystosowana do życia w ówczesnym świecie i jeszcze wybrzydzam
!
Ostatnio edytowany przez jenis (2009-06-02 21:07:20)
Offline
ja tez nie ma przyjacolek. a chlopak to jednak nie to samo. ![]()
Offline
Jak dobrze, że jest takie miejsce, gdzie mogę wyrzucić z siebie to, co we mnie siedzi od tak dawna... moje nieszczęście głównie z powodu braku miłości. najgorzej jest wieczorami, kiedy siedzę w mieszkaniu i tak bardzo pragnę, by ktoś mnie tylko mocno przytulił i powiedział, że mnie kocha. tak naprawdę nigdy nie miałam chłopaka, a jakieś "dziwne próby" zawsze kończyły się nieciekawie. i tak sobie myślę, że to trochę z mojej winy... po prostu nie potrafię chyba nikogo tak na maxa pokochać. zawsze coś się nie układa i czegoś mi brakuje... nie wiem, może czekam na księcia z bajki... marzę tylko, by się taki pojawił.... i podobnie jak "dorotka" mam wrażenie, że wszyscy fajni faceci są zajęci... niestety... przyjechałam niedawno do Warszawy z nadzieją, że tu jest inaczej, że łatwiej kogoś poznać i w ogóle... niestety się zawiodłam. może byłoby łatwiej, gdybym wyszła gdzieś wieczorem ze znajomymi, ale po prostu mi się nie chce, bo one mają facetów i dziwnie się czuje w takim towarzystwie... pozdrawiam wszystkie netkobiety i życzę powodzenia w życiowych zawirowaniach:)
Offline
Dokładnie tak samo się czuje jak Ty Spragniona miłośći. Dobrze, że jest takie forum gdzie można się wyżalić. Niby przyjaciółki są ale facetów maja a jak nie to praca studia i nie mają już tyle czasu dla mnie co kiedyś nie mam pretensji , rozumiem to. Ktoś napisał tu bardzo mądrze, żeby najpierw kogoś pokochać trzeba nauczyć sie kochać siebie , a to jest bardzo trudne. Szczególnie jeśli wyrastałaś w takim domu jak ja i matka powtarza Ci cały czas jaka to jesteś beznadziejna....
Offline
Tak. Podobno faceci to gatunek na wymarciu:) Wszyscy fajni rzeczywiście są zajęci. Za kilka m-cy stuknie mi 30. udzie w tym wieku mają rodziny, pracę a ja mam dożywotnią rehabilitację, szczęśliwe koleżanki obok i niby dni zajęte ale czegoś brak. Przekonałam się na własnej skórze że związki na odległość to nic dobrego i teraz jestem samotna wśród tłumu. chociaż mówią że jestem fajna to chcą być tylko kumplami
Offline
zagubionaa napisał:
A moi znajomi mają innych znajomych i z nimi spędzają czas ;/. Może to tylko nasze głupie uczucia...
ja tez czuje, ze moi znajomi wola sedzac czas z innymi swoimi znajomymi.. zawsze czuje ze z nimi sie lpeiej bawia, nie jest nudno...ehhh
Offline
macie racje. ludzie maja wlasne zycie a przyjaciele/znajomi odchodza na drugi plan ;/
Offline
też czuję się samotna a w szczególności dziś... nie mam pracy, nie mam przyjaciółki, koleżanke mam jedną a to nie zawsze jest czas by sie spotkac itp facet daleko ponad 500 km, w dodatku wkurza mnie jego koleżanka co ma z nia kontakt i wogóle czuje sie okropnie przygnebiona i jakby było tego mało, ciągle pada deszcz juz 4 dzien ![]()
Offline
jutro musi być choć trochę lepiej...
Każdy posiada własną samotność. Każdego samotność jest inna. Samotność trzeba potraktować jak cząstkę swojego charakteru, jak wadę lub zaletę, trzeba ją oswioć , trzeba ją zrozumieć. Samotność dotyka każdego, codziennie, trzeba tylko nauczyć się tak żyć, by zapominać o jej istnieniu, choć na chwilę, i starać się, by z każdym dniem, chwila ta stawała się coraz dłuższa... ![]()
Offline
Madre słowa ![]()
Offline
witam, normalnie powiem wam, że od jakiegoś czasu nie czuję się już taka samotna... może niektórym wyda to się dziwne, ale spokój i miłość znalazłam w Bogu i w modlitwie... gdy czasem, chociaż już coraz rzadziej, gdy jest mi źle zaczynam się modlić i myślę sobie, że Chrystus mnie kocha i tak naprawdę to nigdy nie jestem samotna, bo On jest ze mną! polecam wszystkim, którzy wierzą, taką właśnie "terapię"- pomyślcie, że Pan czuwa i jest przy Was zawsze i wszędzie, a Jego miłość jest bezgraniczna- większa niż ludzka!
Offline
Poznałyśmy się gdy byłam jeszcze małą dziewczynką i od tamtej pory rzadko zostawia mnie samą.Właściwie od kiedy pamiętam była gdzieś w pobliżu, zawsze gdzieś w tle, nigdy nie pozwala o sobie zapomnieć. Nie lubi ludzi i zazwyczaj odwiedza mnie gdy jestem sama.
Uwielbia odwracać moją uwagę, zajmować czas i opóźniać moją pracę. Czasem wpada niespodziewanie w nosie mając to, czy mam jakiekolwiek plany albo terminy do dotrzymania.
Czasem, czego nie znoszę, przychodzi w środku nocy, budzi mnie, rozsiada się wygodnie i zaczyna wywlekać wspomnienia. Lubi mnie ranić i jak nikt inny wie gdzie dotknąć, żeby zabolało.
Wiele razy próbowałam się jej pozbyć, zerwać kontakty, wykrzyczeć co o niej myślę, ale to pomaga tylko na krótko. Znika wtedy na jakiś czas. Wtedy sypiam spokojnie, mam dobry humor, podśpiewuję pod nosem w drodze do pracy... Zapominam o niej na jakiś czas, mam własne sprawy, odgrzewam znajomości, pracuję spokojnie, częściej gdzieś wychodzę, żeby potańczyć, pośmiać się i łyknąć powietrza. Ale ona zawsze wraca.
Głucha na moje argumenty i krzyki zawsze znajdzie sposób by wkręcić się w moje życie. Czasem dogoni mnie na ulicy, złapie za ramię, stanie za mną w kolejce w sklepie albo zaczepi w kinie. W całym cholernym mieście nie ma miejsca gdzie nie mogłaby mnie znaleźć.
Lubi patrzeć jak się męczę i lubi mnie wkurwiać.Kiedy rozmawiam z narzeczonym pilnie podsłuchuje i szepce mi za plecami - Przecież mu wcale nie zależy, gdyby chciał przyjechałby nawet na kilka dni, a tak zobaczycie się dopiero za miesiąc. Nie kocha cię już.
Kiedy w końcu on przyjeżdża i tak rzadko zostawia nas samych, ciągle gdzieś się kręci i często pyta mnie niby z troską - Naprawdę nie może zostać na dłużej?Do czego mu się tak spieszy? Gdyby chciał wykroiłby jeszcze parę dni. Ale ciesz się chociaż z tego, bo zaraz znowu go zabraknie. to nie moje ale tak pieknie napisane o samotnosci tsknocie i zalu ze pasuje tutaj, sama wiem co to samotnosc i bardzo spodobalo mi sie to opowiadanie,po przeczytaniu tego stwierdzilm ze tak pieknie goja to napisala ze samotnosc na chwile obecna nie wydaje mi sie az taka straszna
Ostatnio edytowany przez zuzia (2009-08-23 21:10:23)
Offline
A jak tak od siebie o samotności, byłam samotna przez wiele lat, czułam się okropnie, i teraz gdy mam wiele to i tak czasem jest mi źle, czuje się sama i niepotrzebna, a z tego wszystkiego najgorsza jest samotność w tłumie- siedzisz w towarzystwie patrzysz na ludzi, i nic, nic nie czujesz żadnej więzi, żadnego ukojenia szczęścia, to bardzo boli bo chcesz by ktoś uważał Cie za wartościową osobę, a Ty często nie umiesz nic powiedzieć, czujesz pustkę. Nawet gdy kogoś kochasz, nagle tak po prostu patrzysz tej osobie w oczy i nic, boisz się następnej minuty, następnej sekundy, czy nie zniknie
nadal mi się to zdarza, głównie gdy słyszę wspomnienia wielu ludzi i pytania, a wtedy pojawia mi sie czerwona lampka, ja nie mam wspomnień nie miałam nic, nic nie mogę powiedzieć, a słuchanie pomimo radości szczęściem innych bardzo boli
musiałam bo mnie to gryzie, siedzi we mnie w środku i nikt tego nie rozumie
Ostatnio edytowany przez Kami90 (2009-08-23 22:30:34)
Offline
dorotka napisał:
Inesita i Takaja, pewnie Was to nie pocieszy, ale ja tez przez "niego" cierpie. Bardzo mnie skrzywdził, ale byly tez cudowne chwile i jak na złość tylko te teraz pamietam! A on jest taki szczesliwy, ze az normalnie sie zastanawiam gdzie tu jest sprawiedliwosc?! Ponad rok temu mnie zostawil, a ja wciaz nie potrafie zapomniec. Tylko ostatnio dotarlo do mnie, ze to nie o niego mi chodzi, tylko o to, zebym miala kogos. On byl takim kims, poczulam czyjas milosc i troskę. Wypelnial cale moje zycie i nagle z niego zniknął. I zostawil po sobie jakąś czarną dziurę, bo cokolwiek bym nie robila, to czuję, ze to nie ma sensu. Wiem, ze kiedys zapomne, ze kiedys przestanie bolec. Ale wiem też, ze aby tak sie stalo musze spotkac kogos, kto mnie pokocha, a znajc moje szczescie i powodzenie u facetow, stanie sie to za jakies 6000 lat! Tez macie wrazenie, ze wszyscy fajni faceci są juz zajęci?
czemu pamietamy tylko dobre chwile? czemu nie pamietamy tych zlych pewnie bylo ich duzo wiecej, a ja pamietam je jak przez mgle jakby nic nie znaczyly,gdyby pamietac tylko te zle moze bylo by latwiej?moze samotnosc nie byla by taka straszna?dzisiaj rano pomyslalam ze chyba trzeba bedzie zaprzyjaznic sie z ta samotnoscia,bo jak sie okazalo to moze byc nalepsza przyjaciolka,tylko ona nie opuszcza mnie na krok,jest zawsz obok:(
Offline
Samotność jest okrutna. Są ludzie,którzy praktycznie nigdy jej nie doświadczyli albo doświadczyli w małym stopniu, a są tacy, w większości nieśmiali, którzy całe życie cierpią z tego powodu- i gdzie tu sprawiedliwość? Dla jednych znalezienie sobie znajomych,przyjaciół, partnera to małe piwo, dla innych rzecz niemożliwa. Niby takie podstawowe rzeczy, a jednak ich nie ma.
U mnie też tak jest, nigdy nie miałam przyjaciół, znajomych znajdywałam z trudem, a i tak okazywali sie niegodni zaufania, o chłopaku moge sobie tlyko pomarzyć. Teraz mam tylko dwójke znajomych w realu. Każdy uważa że jestem inna. Może tak jest.
Offline
inna? jedyna i nie powtarzalna:) o chlopaku mozesz tylko pomarzyc? jestes jeszcze mloda zycie przed toba, nie skazuj siebie na przyjazn z samotnoscia, a twoj chlopak pewnie gdzies stoi za rogiem i czeka na ciebie ,pewnie jest rownie niesmialy jak ty, wiec stan na wysokosci zadania i wyciagnij do niego reke
Offline
tylko , że ja nie mam na oku nikogo
no może jednego ale on jest nieosiągalny
Offline
nigdy nie mow nigdy ize jest nie mozliwe. jesli nie sprobujesz nigdy sie nie dowiesz,wyjdz mu na przeciw, a moze akurat sie uda ,sprobuj:)
Offline
Zuzia pięknie napisane,jak najbardziej pasuje do tego miejsca
)
Offline
a co takiego pieknego napisalam?
Offline
dorotka napisał:
Inesita i Takaja, pewnie Was to nie pocieszy, ale ja tez przez "niego" cierpie. Bardzo mnie skrzywdził, ale byly tez cudowne chwile i jak na złość tylko te teraz pamietam! A on jest taki szczesliwy, ze az normalnie sie zastanawiam gdzie tu jest sprawiedliwosc?! Ponad rok temu mnie zostawil, a ja wciaz nie potrafie zapomniec. Tylko ostatnio dotarlo do mnie, ze to nie o niego mi chodzi, tylko o to, zebym miala kogos. On byl takim kims, poczulam czyjas milosc i troskę. Wypelnial cale moje zycie i nagle z niego zniknął. I zostawil po sobie jakąś czarną dziurę, bo cokolwiek bym nie robila, to czuję, ze to nie ma sensu. Wiem, ze kiedys zapomne, ze kiedys przestanie bolec. Ale wiem też, ze aby tak sie stalo musze spotkac kogos, kto mnie pokocha, a znajc moje szczescie i powodzenie u facetow, stanie sie to za jakies 6000 lat! Tez macie wrazenie, ze wszyscy fajni faceci są juz zajęci?
Jak ja to rozumiem... Mój chłopak mnie zostawił.. Nieoczekiwanie wszedł w moje życie i jeszcze bardziej niepostrzeżenie zniknął..
A było tak cudownie... Tez mam takie wrażenie , ze już nikogo nie znajdę, ze wszyscy normalni faceci sa zajęci...
Ładnie to ujełaś , że nie tyle tęsknisz za nim tylko za byciem z kimś...
Myślę , że świetnie to oddaje nasze uczucia.
Pozdrawiam serdecznie!!!!
Offline