Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Dzisiaj czuję się dużo lepiej:) On wrócił i zły humor odszedł w zapomniane...
co myślicie o pójściu do psychologa? zawsze wstydziłam się skorzystać z jego pomocy, choć w liceum miałam okazję,
zupełnie przypadkiem. Poszłam wypełnić test odnośnie wyboru kierunku studiów i musiało wyjść cos niepokojącego bo pani psycholog zaproponowała mi
spotkania...ale oczywiście nie skorzystałam...Myślałam też o hipnozie...uważam, że na to jaka jestem miało wpływ moje trudne dzieciństwo. Musiało wydarzyć się "coś", co mój umysł wykasował z pamięci bo mam dziwny stosunek do niektórych rzeczy... Choć nie koniecznie, ale chciałabym to jakoś zweryfikować...
Ostatnio edytowany przez jenis (2009-06-03 19:29:00)
Offline
Doskonale was rozumiem ja mam to samo jestem mężatką mam synka i strasznie dużo wolnego czasu czasem z tego wszystkiego płakać mi się chcę, bo czuję jak jestem bardzo samotna, zupełnie nie potafię żyć w stolicy...
Psycholog uważam że to bardzo dobry pomysł sama kiedyś korzystałam gdy byłam uczennicą..
Offline
jenis napisał:
Dzisiaj czuję się dużo lepiej:) On wrócił i zły humor odszedł w zapomniane...
co myślicie o pójściu do psychologa? zawsze wstydziłam się skorzystać z jego pomocy, choć w liceum miałam okazję,
zupełnie przypadkiem. Poszłam wypełnić test odnośnie wyboru kierunku studiów i musiało wyjść cos niepokojącego bo pani psycholog zaproponowała mi
spotkania...ale oczywiście nie skorzystałam...Myślałam też o hipnozie...uważam, że na to jaka jestem miało wpływ moje trudne dzieciństwo. Musiało wydarzyć się "coś", co mój umysł wykasował z pamięci bo mam dziwny stosunek do niektórych rzeczy... Choć nie koniecznie, ale chciałabym to jakoś zweryfikować...
Jenis cieszę się, że już jest lepiej ![]()
Z tym psychologiem to dobry pomysł, z pewnością nie zaszkodzi do niego pójść, a może pomóc...
sama kiedyś skorzystałam z jednej tylko wizyty u pani psycholog i była wspaniała, uświadomiła mi wiele spraw, od tamtego momentu zmieniłam stosunek do pewnych spraw i jest mi dużo lepiej ![]()
Mogę Ci ją polecić jak będziesz chciała, bo ona jest z Poznania...
Napisz wtedy do mnie na poczte.
Pozdrawiam !!!
Offline
A jak wyglada taka wizyta? To jest krępujące? Ile mniej więcej kosztuje jedna wizyta i ile trwa?
Chciałym spróbować, już dawno powinnam to zrobić no, ale nigdy nie jest za późno na zmiany...
Offline
Jenis - tutaj opisywałam swoją wizytę http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=26901#p26901
cena- 80-100zl
Offline
Hej ja również mam męża synka ale cały czas brak mi przyjaciół w warszawie może znajdzie się ktoś w podobnej sytuacji jak ja..
Offline
PRZYJACIEL?A KTO TO JEST?
Offline
Przyjaciel to ktoś, kto potrafi cię "emocjonalnie pogłaskać" gdy tego potrzebujesz
Ja też nie mam szczęścia do zawiązywania przyjaźni, dziewczyny takie jakieś dziwne są, gdy tylko coś mi się udaje, w miłości czy na studiach od razu są opryskliwe- to raczej nie jest przyjaźń.
Offline
Brak przyjaciół Sobota wieczór, a ja zamiast bawić sie gdzieś z koleżankami, siedze w domu sama. Nie mam tak naprawde przyjaciół Wszyscy się do mnie odzywają jak cos potrzebują. Smutno ![]()
Offline
Takaja napisał:
Brak przyjaciół Sobota wieczór, a ja zamiast bawić sie gdzieś z koleżankami, siedze w domu sama. Nie mam tak naprawde przyjaciół Wszyscy się do mnie odzywają jak cos potrzebują. Smutno
Takaja wiem co przeżywasz...
Offline
dziewczyny ja mam tak samo...
Offline
Takaja napisał:
Brak przyjaciół Sobota wieczór, a ja zamiast bawić sie gdzieś z koleżankami, siedze w domu sama. Nie mam tak naprawde przyjaciół Wszyscy się do mnie odzywają jak cos potrzebują. Smutno
Dobre slowa
Teraz odpowiadam jest 997,999,998 taxi
to przerabiam już 6 miech nikt nie zadzwoni i bardzo dobrze problemy sie skończyły
Offline
to zgłasza sie kolejna samotna... sytuacja podobna jak u niektórych dziewczyny.... mąż, dziecko, jakaś praca- jednak brak tej przyjaciółki. i choć mieszkam w swojej miejscowości (a raczej do niej powróciłam po paru latach emigracji)- to jednak zabrakło w tej chwili znajomych. wszyscy sie porozjeżdżali, wyemigrowali, lub po prostu siedzą w domu ze swoimi sympatiami!!!
Offline
UUUFFFF-AŻ MI LŻEJ BO MYŚLAŁAM JUŻ ŻE TO TYLKO JA JAKAŚ TAKA NIE DOROBIONA JESTEM I N I G D Y NIE UDAŁO MI SIĘ TRAFIĆ NA PRAWDZIWEGO PRZYJACIELA KTÓRY BY ŚMIAŁ SIĘ GDY JA SIĘ ŚMIEJĘ I PŁAKAŁ KIEDY JA PŁACZĘ
Offline
Dziewczyny mam takiego doła, siedze i rycze Już mam dosc tej monotonii w moim życiu, zebym chociaz kolezanke miala zeby sie spotkac Nic nie wiem czemu tak jest Cos ze mna nie tak czy co ;(
Offline
takaja może pocieszy cie to że ja też nie mam koleżanek, kiedyś byłam z tego powodu załamana. Płakałam, wpadałam w depresje ale im jestem starsza tym bardziej uświadamian sobie że nigdy nie znajde przyjaciółek, kolezanek. Przestałam sie już łudzic, dotarło do mnie to że taki już mój los i musze się z nim pogodzić. Przestałam o tym już tak myśleć bo wiem że tego nie zmienie. Wiem że to smutne ale taka jest moja rzeczywistość.
Offline
Miałam w swoim życiu tylko jedną "przyjaciólkę"(nie licząc podstawówki), która zrywała ze mną kontakt bez powodu i wracała, była ze mną kiedy mnie potrzebowała, a gdy już miała innych wokół siebie mnie zostawiała(z innymi robiła podobnie)... mimo to zawsze świetnie się dogadywałyśmy, mimo iż nasze charaktery były zupełnie inne, ja nieśmiała ona pewna siebie... . Znajomość z Nią miała miejsce między 16 a 21 rokiem mojego życia. Z czego przez większość czasu byłam sama, bo Ona odstawiała mnie na boczny tor nawet na kilka lat, po czym pukała do mioch drzwi jak gdyby nigdy nic i po paru dniach była znowu moją bliską przyjaciółką. Zupełnie nie rozumiem "fenomenu" tej osoby( może ktoś tutaj wyjaśni mi to)...ona potrafi tak szybko zyskać sobie sympatię drugiej osoby, dla mnie to jest niepojęte... ale mimo to po jakimś czasie zostawała sama, ale na własne życzenie i po krótkim czasie miała już inne grono znajomych lub powracała do starego...Omijam teraz takich ludzi, mimo iż za nią tęsknię, bo niestety spotykam mało ludzi na swojej drodzę, przed którymi potrafię się otworzyć. Czasami chcę do niej napisać, być może już się trochę zmieniła...ale się boję że znowu zrobi to samo, a ja nie wiem czy bym to zniosła... Nie wiem czy ktoś zrozumiał coś z tego co napisałam, przepraszam za mój "bełkot".
Chciałam generalnie nawiązać do wypowiedzi aga2448 :"...im jestem starsza tym bardziej uświadamian sobie że nigdy nie znajde przyjaciółek, kolezanek. Przestałam sie już łudzic, dotarło do mnie to że taki już mój los i musze się z nim pogodzić. Przestałam o tym już tak myśleć bo wiem że tego nie zmienie. Wiem że to smutne ale taka jest moja rzeczywistość."
Ja nadal mam nadzieję i wierzę, że w końcu zmieni się moje życie. Nie wiem jaki Ty masz problem, czy podobnie jak ja jesteś nieśmiała i masz problemy w nawiązywaniu kontaktów? Taki nie jest nasz los!!!
Ostatnio edytowany przez jenis (2009-06-14 23:35:13)
Offline
lubie przebywac wśród ludzi, nie jestem zbytnio niesmiała, lubie rozmowy z ludźmi. Trafiam chyba na nieodpowiednie osoby które nie szukają przyjaźni.
Offline
hej Dziewczyny!
wiem co czujecie i chodź nie mam męża ani dzieci to i tak czuję się samotna.mam dobrą pracę,mnóstwo znajomych na około ale nie mam tej jedynej duszyczki z którą mogłabym dzielić dobre i złe chwile. miałam dobrą kumpele i nawet nazywałam ją moim przyjacielem ale nigdy nie usłyszałam tego od niej. teraz ona ma męża i tyle co jakiś czas napisze smsa i na tym kończy się nasza rozmowa.
momentami jest ciężko. powoli wpadam w stan taki że nic mi się nie chce, myślę tylko o tym żeby nie musieć wstawać z łózka. tam czuję się najbezpieczniej. mimo tego że siedzę sama ale czuje się bezpiecznie wtedy. zaczynam się martwić o siebie. już nie cieszy mnie tyle rzeczy co kiedyś i chodź jestem młoda to zmęczona życiem.
może ma ktoś z Was pomysł co ja mam zrobić?
i jeżeli ktoś szuka wiernej duszyczki to jestem do wzięcia;)
piszcie jak chcecie pgadać(gg5566148) pozdrawiam;)
Offline
Hey ja tak samo nie mam przyjaciół, może na tym forum kogoś znajdę? jak myślicie??
Offline
czesc Biedroneczka;)
jak chcesz pogadac posmiac sie albo poplakac mozesz pisac do mnie.
moje gg 5566148
pozdrawiam;)
Offline
Hey dziewczyny
zgłasza się kolejna samotna...
Takaja napisał:
Brak przyjaciół Sobota wieczór, a ja zamiast bawić sie gdzieś z koleżankami, siedze w domu sama. Nie mam tak naprawde przyjaciół Wszyscy się do mnie odzywają jak cos potrzebują. Smutno
Jak ja Cię dobrze rozumiem, to przykre że ludzie potrafią wysłać smsa czy zaklikać na GG tylko gdy tego potrzebują, albo jak porzucił ich partner i nagle mają dla Ciebie czas.
Ja tak naprawdę nigdy nie miałam przyjaciół. Tzn niby w liceum był taki okres, że trzymałam się z kimś bliżej ale nie wiem czy mogłaybm to nazwać przyjaźnią.
W zasadzie do 2 miesięcy wstecz się jakoś tam kontaktowałyśmy ale odkąd się wyprowadziła jakby postanowiła zerwać wszelkie kontakty. A ja chyba mam dość odzywania się jako pierwsza.
Potem kolejne 2 osoby z którymi byłam bliżej trafiły się na studiach ale obecnie 1 znalazła sobie nowego partnera więc przestała przychodzić na umówione spotkania odbierać telefony itp...
Taże pozostaje mi chyba się przyzwyczaić do życia bez przyjaciół.
btw Justyna witam krajankę
ja też z BB ![]()
Ostatnio edytowany przez Saphiriss (2009-08-29 19:56:23)
Offline
ja też jestem samotna,nie mam przyjaciół i chętnie kogoś poznam ![]()
Offline
Przyjaciele...
Mówią , że sa wtedy kiedy nic od niech nie potrzebujemy i wszystko jest w porządku...
Ja tez coraz częściej się o tym przekonuje...
Ale nadal jednak wierzę w przyjaźń bo ja się staram być przyjacielem...
Jestem samotna, przyjaciół mam ale coraz mniej..
bo... pojawia się mąż , dziecko...
Dla mnie nie ma juz miejsca....
Pozdrawiam
Offline
No właśnie to jest przykre bo mąż dziecko szczególnie dziecko oczywiście są najważniejsi ale chyba dla przyjaciół powinno się mieć czas ?
Zauważyłam że większość moich rozmów na GG ogranicza się ostatnio do tego że ktoś mi się przez 45 min wyżala po czym jak ja chcę opowiedzieć o swoich problemach to nagle trzeba rozmowę kończyć przewinąć dziecko itp... przykre to.
Offline