Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Gdybym jej nie widział to już dawno byłbym zdrowy....
Po prostu dzisiaj mnie dół chwycił... Jeżeli bym jej nie widział przez powiedzmy rok.... to by było jak z poprzednią miłością... samo się rozeszło po roku.... A tu jej pomagam kosztem siebie, mam sny z nią związane... Po tym wszystkim mam ochotę się wyprać z wszelkich uczuć... Może poproszę o chlorprothixen... ten lek czyści całą pamięć krótkotrwałą.... przynajmniej u mnie...
Odpowiadając na pytanie:
tylko ona wpływa na to, że chcę brać leki... Mam nadzieję, że po nich nie będę czuł nic względem niej... Niestety nikt nie wymyślił tabletki na miłość, ale pscyhotropy tak działają, przy czym piorą z normalnych uczuć... ( mam na myśli leki przeciwpsychotyczne ). Leki p-depresyjne działają jak p-depresyjnie, p-lękowe działają na lęki, a p-psychotyczne - na wszystko... Totalnie człowiek wyprany z uczuć negatywych jak i pozytywnych...
Boję się leków, ale teraz wezmę wszytko, co lekarz mi zapisze.... zaufam mu, chcę żyć normalnie...
Dzięki Bożena, że odpisałaś na mój post... Wszyscy znajomi się odwrócili ode mnie akurat w tej chwili...
Offline
Nie znam się na lekach, ale to co piszesz mnie trochę przeraża. Rozumiem, że leki pomagają, ale każda tabletka ma skutki uboczne. A domyślam się, że te, o których piszesz są mocne. Mam nadzieję, że lekarz Ci coś mądrego poradzi.
Offline
przykre ze wszyscy znajomi sie odsuneli..czasami przez niewiedze jak sie zachowac,ludzie sie odsuwaja.Tak czytam o tym co napisales,i wiesz zastanawiam sie czy jest sens wypierac sie ze wszystkich uczuc?zalozmy ze kupisz sobie jakies zamienniki i jakos do tego wtorku wytrzymasz.a z drugiej str.czy te leki cie tak nie otumania,ze chwilami nie bedziesz wiedzial co robisz?
Offline
Facet napisał:
Gdybym jej nie widział to już dawno byłbym zdrowy....
Po prostu dzisiaj mnie dół chwycił... Jeżeli bym jej nie widział przez powiedzmy rok.... to by było jak z poprzednią miłością... samo się rozeszło po roku.... A tu jej pomagam kosztem siebie, mam sny z nią związane... Po tym wszystkim mam ochotę się wyprać z wszelkich uczuć... Może poproszę o chlorprothixen... ten lek czyści całą pamięć krótkotrwałą.... przynajmniej u mnie...
Odpowiadając na pytanie:
tylko ona wpływa na to, że chcę brać leki... Mam nadzieję, że po nich nie będę czuł nic względem niej... Niestety nikt nie wymyślił tabletki na miłość, ale pscyhotropy tak działają, przy czym piorą z normalnych uczuć... ( mam na myśli leki przeciwpsychotyczne ). Leki p-depresyjne działają jak p-depresyjnie, p-lękowe działają na lęki, a p-psychotyczne - na wszystko... Totalnie człowiek wyprany z uczuć negatywych jak i pozytywnych...
Boję się leków, ale teraz wezmę wszytko, co lekarz mi zapisze.... zaufam mu, chcę żyć normalnie...
Dzięki Bożena, że odpisałaś na mój post... Wszyscy znajomi się odwrócili ode mnie akurat w tej chwili...
Nie wiem, czy ktoś z tu obecnych podziela moje uczucia, ale ja jestem co najmniej zmartwiona czytając Twoje kolejne posty.
Widzę w tym wszystkim leki, leki i jeszcze raz leki. A jak psychoterapia? Czy zgłosiłeś się już do psychoterapeuty?
Nie jest niczym pozytywnym "wypranie się" z uczuć, lekarstwa mają być jedynie przejściową formą, pamiętaj, że większość z nich silnie uzależnia. A to, co piszesz niekiedy mnie przeraża - piszesz o wizytach u psychiatry jak o wizycie w sklepie (wezmę to, to i tamto, jeżeli tylko to dostanę). Rozumiem, że chcesz zagłuszyć cierpienie i ból, ale chemia nie jest "lekarstwem na wszystko", którego zdajesz się tak bardzo szukać.
Myślę, że całkowite zerwanie kontaktu z byłą dziewczyną zadziałoby lepiej niż niejeden psychotrop, po odstawieniu którego Twój organizm będzie musiał znów przyzwyczaić się do normalnego funkcjonowania.
I żeby była jasność, nie jestem przeciwniczką psychotropów jako takich natomiast uważam, że trzeba je mądrze stosować, a w większości przypadków należy je łączyć z terapią. Tylko terapia sprawi, że będziesz w stanie psychicznie się pozbierać i rozwiązać bieżące problemy, tego nie zrobią leki. To tak, jakbyś zamiast wsadzić w gips złamaną rękę (leczyć) uparcie przyjmował morfinę na uśmierzenie bólu. Nie widzę tego na dłuższą metę. A Ty?
Ostatnio edytowany przez yvette (2009-05-17 23:15:54)
Offline
yvett ja sie z Toba zgadzam ze Facet glownie mysli o terapi na zasadzie zlotego srodka w postaci lekow.a one wg mnie nie zalatwia wszystkiego..zamula na jakis czas..a problemy jak beda tak pozostana.Mam tez pytanie do Ciebie facet..zalozmy ze te leki ci pomoga nie obawiasz sie uzaleznienia?bo najpierw bed slabsze leki potem mocniejsze,az ktoregos dnia rano stwierdzisz,ze nie mozesz bez nich zyc..nie boisz sie tego?
Offline
no właśnie dziewczyny ja ez mam wrażenie że Facet koniecznie chce leki.
Facet a może faktycznie zrób tak ja radzi yvette czyli odetnij się całkowicie od ex! Napewno to będzie lepsze niz leki i dopiero do tego zastosuj psychoterapię jako wsparcie w odcieciu się od niej, jako wsparcie w tych chwilach kiedy znowu o niej myślisz
Offline
Ja tez jestem przerażona tym co piszesz facet.Dlaczego rozwiązania szukasz w lekach i koniecznie chcesz je brać?Myślisz,ze tym rozwiążesz wszystko?
Moja sytuacja byla taka.Miałam równiez ciężkie przeżycia w swoim życiu.W końcu popadłam w depresje.Miałam przepisany Coaxil.Efektów ubocznych nie odczuwałam.Biorąc te tabletki postanowiłam udać się do psychiatry.Czekałam na wizytę dwa miesiące{na kase chorych}A gdy doczekałam się tego dnia i udałam się na wizytę to wyszłam z tamtąd rozczarowana i w gorszym stanie niż weszłam.Lekarz zamienił ze mną dwa słowa,co się stało,że tak się czuje.Nie wyjaśnil nic.Tylko kazał brać leki i umówic się na wizytę.To wszystko.A ja szłam z nadzieją ,że usłysze jakieś słowa otuchy i że ktoś mi wreszcie wyjaśni ,co się ze mną dzieje.A tu zonk.Już więcej nie odwiedziłam tego pana.Zmienilam pózniej lekarza,który przepisał mi następne,inne leki,bo myślalm,że może ten lek postawi mnie na nogi.A jednak tak nie było.I wkońcu wydarzyło się to.Nie wiedząc,że jestem w ciąży brałam leki i oczywiście dzidziuś nie rozwijał się i poroniłam.Trafiłam do świetnego lekarza-ginekologa,który mnie wysłuchał i mi pomógł zapisując leki homopatyczne,ponieważ też tym się zajmował.Brałam te leki przez rok,ale warto było,bo naprawdę pomogły i wyciągły mnie z tego.Nie uzależniały.W trakcie brania tych leków spokojnie mogłam zajść w ciąże i urodziłam wspaniałą córeczke.
Nie wiem,co konkretnie jest przyczyną Twojego stanu i podejścia do życia,ale chyba dziewczyna jak dobrze przeczytałam.Zastanów się czy warto dla jednej laski faszerowac się lekami???Zerwij z nią kontakt i zacznij żyć swoim życiem a nie wspomnieniami.Wiem,że nie raz ciężko jest zapomnieć o osobie,z którą nas coś łączyło,ale uwierz mi jesteś młody i życie przed Tobą.Znajdż sobie jakieś zajęcie na którym się skupisz i zapomnisz o byłej.Pamiętaj leki to nie wszystko!!!
Ostatnio edytowany przez oliwka (2009-05-18 23:11:00)
Offline
oliwka trafilas na madrego lekarza.ja kiedys po nieudanym zwiazku zbieralam sie sama bez pomocy psychiatrow,lekow..do psychiatry nie chodzilam bo jak juz wczesniej kiedys wspomnialam,zalozylam sobie ze sama z tego musze wyjsc..a lekow nie bralam,poniewaz jestem uczulona na b.wiele skladnikow w lekach.chodz do psychiatry,jezeli trafiles na takiego,ktory cie traktuje jak czlowieka,porozmawia itp.jezeli ma cie traktowac jak kolejna recepte do wypisania,zrezygnuj z niego lub zmien lekarza
Offline
Przeżyłam koszmar z którym nie potrafiłam sobie sama poradzić, miało to związek z moją drugą połówką kontrra moja mama i w tym wszystkim jeszcze moja choroba. Psycholog mnie wysłuchał i rzucił inne światło na sprawę. Psychiatra przepisał lekki antydepresant coaxil.
Spokojnie potem poradziłam sobie z odstawieniem antydepresanta, a obecnie magnez (magnezin 500mg) i ziołowe tabletki uspokajające(nervomix) mnie wspomagają w razie potrzeby.
Czasami "zdrowiej" jest wziąć coś na uspokojenie niż się szarpać-słowa psychiatry.
Offline
Ja chcę być psychiatrą i trochę mnie przeraża Wasz punkt widzenia. Lekarza nie pakuje leków w każdego i sam potrafi ocenić czy są konieczne. Nie trzeba sie najpierw radzić psychologa, który kształcie sie znacznie krócej i ma mniejsze kwalfikacje! Oczywiście się przydaje on. Ale kiedy psychika jest zaburzona, to jego rola się zmienia. I nie może on decydować czy leki są konieczne.
Offline
martadela napisał:
Ja chcę być psychiatrą i trochę mnie przeraża Wasz punkt widzenia. Lekarza nie pakuje leków w każdego i sam potrafi ocenić czy są konieczne. Nie trzeba sie najpierw radzić psychologa, który kształcie sie znacznie krócej i ma mniejsze kwalfikacje! Oczywiście się przydaje on. Ale kiedy psychika jest zaburzona, to jego rola się zmienia. I nie może on decydować czy leki są konieczne.
martadela, przepraszam Cię bardzo, szanuję Twoje podejście, natomiast reprezentuję inne poglądy. Jeżeli o mnie chodzi, reprezentuję pogląd, że psycholog i psychiatra powinni ze sobą współpracować. Nie popieram jakiejś chorej rywalizacji psychiatra vs. psycholog, ponieważ w wielu przypadkach najlepsze efekty przynosi połączenie farmakologii z psychoterapią.
Oczywiście, psycholog ma mniejsze kwalifikacje niż psychiatra i w związku z tym nie ma uprawnień do ordynowania lekarstw. Nikt tutaj z tym nie polemizuje. Natomiast psycholog-psychoterapeuta (to nie są synonimy) kształci się podyplomowo, aby wykonywać swój zawód. Kształcenie się na certyfikowanego przez PTP psychoterapeutę wymaga czasu.
Żaden psycholog nie podejmuje decyzji w kwestii leków. Dobry psycholog natomiast kieruje swojego pacjenta do psychiatry, kiedy leki stają się potrzebne - nie ma prawa ich przepisać, ma zaś wiedzę, która pozwala wychwycić moment, w którym pacjent powinien zgłosić się do lekarza.
Tak już na zupełnym marginesie, jeżeli tak bezgranicznie ufasz nieomylności psychiatrów, bardzo w temacie jest eksperyment Davida Rosenhana (http://charaktery.eu/psychologia_dzis/2 … -szpitalu/). Polecam zapoznanie się z nim. W psychiatrii zagadnienie interpretacji zachowań pacjenta zawsze będzie punktem zapalnym.
Jedyne, na co zwróciliśmy uwagę to dość specyficzne podejście Faceta. Nikt z nas nie krytykuje jego leczenia psychiatrycznego, wręcz przeciwnie. Jednak w każdym jego poście celem zdaje się być dobranie LEKU (co może przecież być zbieżne z jego studiami farmakologicznymi i zainteresowaniem konkretnymi lekami), nie zaś rozwiązanie PROBLEMU, który jak Facet pisze wydaje się być bardziej psychologiczny niż somatyczny - kłopoty z byłą dziewczyną.
Dlatego właśnie chcieliśmy zwrócić mu uwagę na to, że lekarstwa są pewnym środkiem, ale nie jedynym. Nie widzę szansy na poradzenie sobie z trudną sytuacją życiową bez pomocy psychoterapeuty, zaś z pełnym asortymentem lekarstw. Leki są wspomaganiem psychoterapii, tak powinno to działać.
Rzecz jasna, mam nadzieję, że Facet trafił na lekarza, który rzeczywiście mu pomoże. Nie będzie zbywał jego problemów i skieruje go na psychoterapię oraz będzie samodzielnie dobierał leki, umiejąc we właściwym momencie pomóc mu je odstawić. Po prostu rozwiąże jego PROBLEM i podejdzie do niego wszechstronnie.
Jednak w życiu bywa z tym różnie. I stąd nasze rady.
Offline
Wizyta u psychiatry to nic strasznego. Jeśli chodzi o leki to indywidualna sprawa każdego z nas. Organizm różnie może zareagować, więc to lekarz dobiera nam leki
Offline
No dobra, po jakimś czasie postanowiłem się odezwać...
Więc po paru wizytach u psychiatry stała się ciekawa rzecz...
Mianowicie mój psychiatra okazał się również psychoterapeutą... Jak na razie leczy mnie poprzez psychoterapię, dał mi wybór - chcę leki czy nie. Jednak wiedząc, że jestem pod okiem tak dobrego (ciekawego?) specjalisty postanowiłem zostać przy psychoterapii. Jest dosyć ciężko, ale mój lekarz jest dobrej myśli
Jestem zadowolony z wyboru ![]()
To nic, że część osób z mojego otoczenia nie potrafi mnie zrozumieć - jest też część, która potrafi ![]()
Tak więc jakoś daję radę ![]()
Pozdrowienia NetKobietki ![]()
Offline
Nareszcie się odezwałeś ![]()
Cieszę się, że jesteś na dobrej drodze i tą drogą jest psychoterapia. Mam nadzieję, że za jakiś czas napiszesz, że jest z Tobą lepiej ![]()
Offline
Facet super ze trafiles na madrego lekarza.trzymam kciuki za pozytywny efekt.pozdrawiam
Offline
Byłam kilkanaście razy u psychiatry. Choruję na przewlekłą depresję ze zmianami schizoidalnymi. Pierwszą wizytę bardzo długo odkładałam. Poszłam, gdy nie miałam już innego wyboru. Byłam w bardzo złym stanie psychicznym. Wiedziałam, że jeśli nie chcę, aby mój stan wpływał na pracę, żebym mogła normalnie pracować, a przede wszystkim normalnie funkcjonować muszę iść do psychiatry. Spodziewałam się rozmowy, stwierdzenia co mi dolega i jak to można leczyć. Zamiast rozmowy dostawałam pytania i musiałam na nie odpowiadać. Po czym lekarz robił notatki. Pod koniec stwierdził tylko, że to depresja, która trzeba leczyć. Na początku brałam bioxetin, potem 4 inne leki. Po 2 latach brania leków lekarz nadal kazał mi je brać, ale ja doszłam do wniosku, że czuję się znacznie lepiej i nie zamierzam dalej truć swojego organizmu lekami. Bo prawda jest taka, że te leki, na jedno pomagają, a na inne szkodzą. Każdy lek ma działanie uboczne. Poza tym organizm bardzo szybko przyzwyczaja się do leków i potem trzeba brać większe dawki, albo zmienić lek, by odczuć jego działanie. Od leków bardzo szybko można się uzależnić psychicznie! Po odstawieniu leków, przez pół roku czułam się bardzo dobrze, a potem miałam nawrót znacznie poważniejszy niż początek depresji. Lekarz stwierdził zmiany schizoidalne. Słyszałam głosy w mojej głowie. Nie mogłam spać, jeść, normalnie funkcjonować. W pracy byłam na L4 prawie przez miesiąc. Musiałam wyrazić zgodę na podanie bardzo silnych leków, w przeciwnym razie czekał mnie szpital. Te leki brałam przez 1,5 roku. W ciągu tego czasu przytyłam 20 kg! Leki pomogły mi spać w nocy, normalnie funkcjonować i pracować. Ale byłam po nich jak robot, zero uczuć, zero myślenia pozytywnego i negatywnego, tak jakby we mnie nie było życia. Po lekach znacznie więcej tez spałam, od czego nie mogę się teraz odzwyczaić. I co jest ważne - w małych miejscowościach jak lekarz przyjmuje np. od 17, to warto u niego już być o 16. Są bardzo długie kolejki i można czekać czasem nawet 4h!
Offline
Facet napisał:
No dobra, po jakimś czasie postanowiłem się odezwać...
Więc po paru wizytach u psychiatry stała się ciekawa rzecz...
Mianowicie mój psychiatra okazał się również psychoterapeutą... Jak na razie leczy mnie poprzez psychoterapię, dał mi wybór - chcę leki czy nie. Jednak wiedząc, że jestem pod okiem tak dobrego (ciekawego?) specjalisty postanowiłem zostać przy psychoterapii. Jest dosyć ciężko, ale mój lekarz jest dobrej myśli![]()
Jestem zadowolony z wyboru
To nic, że część osób z mojego otoczenia nie potrafi mnie zrozumieć - jest też część, która potrafi
Tak więc jakoś daję radę
Pozdrowienia NetKobietki
Dobrze zrobiłeś decydując się na psychoterapię, bo same leki nie rozwiązują problemu.Ja też jestem w podobnej sytuacji i potrafię Cię zrozumieć.Psychoterapia nie jest łatwa i bywa bolesna, ale bardzo pomaga.Nie przejmuj się tym, że ktoś Cię nie rozumie-ludzie kojarzą psychiatrę z kimś, kto leczy wariatów-a to nieprawda.Robisz dla siebie najlepszą rzecz-pomagasz samemu sobie, to bardzo ważne.Za jakiś czas będziesz zupełnie innym człowiekiem-spokojnym, i szczęśliwym.Takich ludzi jak Ty jest bardzo wielu-ja jestem jedną z osób podobnych do Ciebie i życzę Ci wytrwałości i wiary w siebie-wszystko będzie dobrze!Powodzenia!
Offline
idz nie boj sie to nic strasznego sama chodzilam przez dluzszy czas wizyta jak kazda inna tylko lekarz bardziej przystepny
Offline