Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Słuchaj 007 to tak jest,ze są chwile kiedy czujesz sie lepiej,ale przychodzą takie momenty,gdy sobie nie radzisz.Dodatkowo stresuje Cię sytuacja zwiazana z ślubem.Jest to wielkie przeżycie,stresujace,ale szcześliwe:)Piszesz,że Twój chłopak zauwazył,że coś sie dzieje z Tobą.Dlaczego nie chcesz z nim porozmawiac na ten temat?Przecież on widząc , to co sie z Toba dzieje, napewno bardzo się martwi,a nie zna powodu i nie wie jak Ci pomóc.Daj mu taka szanse i porozmawiaj z nim,co Cię meczy i trapi.Pamietaj 007,że w zwiazku trzeba rozmawiać,rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać .Wtedy Wasz zwiazek bedzie pełen zrozumienia i zaufania.Nie ma nic gorszego niz brak rozmowy.A jezeli to on miałby jakiś problem i to Ty widziałabyś,że cos mu dolega,ale on nic niepowiedziałby Ci to powiedz jak czułabyś sie w takiej sytuacji.Chyba niezbyt dobrze.Cierpiałabyś,że Twojemu kochanemu cos jest a nie mozesz mu pomóc.Następną rzeczą,która mnie zastanawia jest to dlaczego miałby Cię zostawic? Przecież jeżeli Cię kocha to jest sie z tobą dlatego,że Cię kocha, niezaleznie od tego,co Ci jest.No chyba,że wasza miłośc nie jest prawdziwa? I teraz na koniec 007 powiedz mi dlaczego nie chcesz udac sie do lekarza po pomoc? Boisz się czy co? Powiedz mi jeszcze ile masz lat? Naprawdę bedziesz jeszcze uśmiechnieta i pełną aktywnosci dziewczyną tylko musisz tego chciec.No i uwierz w siebie.Zobacz takie piekne dni za oknem teraz nastały, cieszmy sie nadchodzacą wiosną.A może masz jeszcze jakiś problem o którym boisz sie napisac? Buziaczki dla ciebie smutasku
Offline
Mam 26 lat i od roku to sie wszystko zaczelo.Poza tym mam wrazenie jakby nic w moim zyciu sie juz nie ukladalo,nie wiem,ale nie potrafie sie niczym cieszyc!!!Caly czas mysle o tym,ze cos zlego sie stanie,ze nie uloze sobie zycia,ze jest mi zle(choc nie powinno)szukam pracy i nie moge sie znalezc,ubolewam nad tym,ze wszyscy jakos sobie radza,maja wszystko poukladane a ja nic...jedna wielka pustka masakra poprostu!!!!Oliwka czy mozna tak zyc?czy jest w ogole jakis sens?skoro nie potrafisz normalnie funckcjonowac...kazdy dzien mnie meczy chyba...przynajmniej tak dopoludnia,wieczorkiem jest jakos lepiej nie wiem dlaczego..dlaczego to wlasnie mnie spotkalo i dlaczego nie potrafie sie od tego uwolnic!!!!!
Offline
Nie wiem dlaczego nie zdecydujesz sie jednak porozmawiac ze swoim facetem, a takze udac sie na rozmowe do psychologa. Zrozum, ze wtedy poczulabys sie w koncu lepiej i wszystkie te zle mysli w koncu by sie skonczyly! Posluchaj tych rad, bo jak widze nic narazie w tym kierunku nie robisz a to nie jest dobrze. Meczysz sama siebie. Prosze, posluchaj tych rad i po pierwsze porozmawiaj szczerze z narzeczonym (przeciez macie spedzic cale zycie razem! Musicie ze soba o takich rzeczach rozmawiac!) a po drugie umow sie z psychologiem (albo popros narzeczonego, aby poszedl z Toba.)
Powodzenia.
Offline
Witajcie
Chciałabym się z wami czymś podzielić.
Stwierdzono u mnie jakiś czas temu przewlekłą depresje. Mój stan był naprawdę poważny, staciłam jakąkolwiek chęć do życia, a właściwie to marzyłam tylko o tym żeby się zabić, ale nie umiałam tego zrobić. Kilkakrotnie siedział z żyletką w ręku, nacinałam nawet trochę skórę, ale na szczęście coś mnie powstrzymywało. Mój dzień wyglądał tak, że wstawałam około godziny 14 lub 15 szłam coś zjeść, obejrzałam coś w telewizji i szłam spać dalej. Konsekwencje były takie, że straciłam wszystkich znajomych, zawaliłam studia, a na koniec doprowadziłam do tego, że nie mogłam już wyjść normalnie z domu bo paraliżował mnie strach. Bałam się wszystkiego, a przede wszystkim innych ludzi ich wzoku, tego co sobie o mnie pomyślą. Zostałam całokowicie sama, moja rodzina nie rozumiała co się ze mną dzieje, uważali że jestem leniwa i do niczego się nie nadaje. W końcu postanowiłam pójść do psychologa, niby trochę pomogło ale marzenie o śmierci nie przemijało. Potem był psychiatra i leczenie farmakologiczne. Z początku myślałam, że to jest to budziłam się szczęśliwa, byłam aktywna, ale niestety tylko chwilowo. Mój organizm szybko przyzwyczaił się do leków i wszystko wróciło do poprzedniego stanu. Aż w końcu stał się cud !!! To co teraz napisze może wydać się wam naiwne, pewnie jakiś czas temu sama bym tak pomyślała,ale proszę przeczytajcie to do końca. Poznałam któregoś dnia bardzo sympatyczną osobę, o dziwo potrafiłam z nią rozmawiać i nie przerażało mnie to. W pewnym momencie ta osoba wyciągnęła Biblie. Od razu pomyśłam sobie, o nie jakiś nawiedzony, który teraz bęzie mi mówił że to przez to że co niedzielę nie chodzę do kościoła, że nie przestrzegam postu itd. Ale tak się nie stało. Czytał tylko pewne fragmenty a potem razem dyskutowaliśmy na ich temat. Byłam zdziwiona, że w Bibli jest tyle wartościowych wskazówek na temat zwykłego codziennego życia (dodam tylko ze nie znałam Biblii, poza tym co tam kiedyś słyszałam w kościele) Najcenniejsza informacja była taka, iż zeby nawiązać kontakt z Bogiem nie potrzebuje żadnych pośredników (w domyśle ksiądza itd), że nie musze modlić się do kogoś o wstawiennictwo u Boga, gdyż dla Niego wszyscy jesteśmy równi i tak samo wartościowi, że moja modlitwa jest tak samo ważna jak np papieza. W przeszłości w kościele katolickim czułam się bardzo zagubiona i przytłoczona różnymi obowiązkami, bez których według kościoła czekało mnie potępienie. Zraziłam się wtedy i wycofałam z chodzenia do Kościoła. Dzięki tej osobie dowiedziałam się że chrześcijanie to nie tylko katolicy, że jest bardzo dużo chrześcijańskich wspólnot i Kościołów w każdym mieście. Ja trafiłam do takiego Kościoła i to zmieniło moje życie. Poczułam, że ktoś mnie kocha, że nigdy nie jestem sama i że kiedy tylko poproszę Bóg mi pomoże. Poznałam tam wspaniałych ludzi, szczrych, uczciwych, uśmiechniętych. Razem modliliśmy się o uzdrowienie dla mnie. I może trudno w to uwierzyć moja depresja minęła, a ja nawet nie wiem kiedy. Zdobyłam prawdziwych przyjaciół, których ufam ponad wszytko, skończyłam studia, wkrótce wychodzę za mąż, jestem szczęśliwa pogodna pełna energii i wiem, że wszytko to jest zasługą mojego najlepszego przyjaciela, opiekuna, nauczyciela - Jezusa Chrystusa. Bez niego moje życie nadal wypełnione by było pustką i ciemnością.
Nie wiem jak odbierzecie to moje wyznanie, ale proszę nie skreślajcie od razu tego co napisam, proszę przemyślcie to. Moim pragniem jest by pomagać innym ludziom, którzy cierpią z powodu depresji, bo wiem co to znaczy i wiem jak trudno samemu sobie z tym poradzić. Jeśli chcielibyście o tym porozmawiać - możecie do mnie napisać móje gg to 6908437
Pozdrawiam was gorąco
Nie poddawajcie się - bo z każdej sytuacji jest wyjście ![]()
Offline
OO7 dlaczego nie idziesz do lekarza,czego się boisz???Posłuchaj mnie i również innych dziewczyn,które sa tego samego zdania.Zwlekając napewno sobie nie pomożesz.Męczysz się i nic więcej.Piszesz,że wieczorami lepiej się czujesz.U mnie tez tak było. Najgorzej było rano,popołudniu lepiej a na wieczór tak w miare.Przy depresji tak jest,że najbardziej obniżony nastrój mamy z rana.Męczysz się i Twój organizm nie pracuje normalnie i do póki nie skorzystasz z wizyty u lekarza i nie siegniesz po leki depresyjne to nie widzę zmiany w Twoim samopoczuciu i podejściu do życia.Ty jesteś normalną dziewczyną i nikt wcale nie jest lepszy od Ciebie.Inni tez mają swoje bolączki o których nie mówią lub ich nie okazują.A ludzie z zaburzeniami depresyjnymi odczuwają wszystkow sposób negatywny dlatego wszystko wydaje Ci się gorsze.Ty sama uważasz sie za nic nie wartą,ale to tak nie jest:)Jesteś dziewczyną,która znajdzie prace,wyjdzie za mąż i wszystko sie ułoży tylko trzeba się wyzwolic z szpon tej choroby.I udać się do lekarza.Słyszysz do LEKARZA!!!!
Odezwij się,co zrobiłas w tym kierunku? A ślub kiedy???Chyba niedługo ??Pozdrawiam
Offline
Witaj Oliwko!Dziekuje za posty...nie chce isc do lekarza,boje sie tego,nie chce sie do ego przyznac,ze pewnie potrzebuje pomocy..sa momenty,ze jest lepiej,ale czasami wszystko mi peka...moje sie strasznie...slub za miesiac nie chce o tym mowic...bo boje sie,ze jeszcze do niego nie dojdzie...najgorsze,ze caly czas wydaje mi sie,ze wszystko w moim zyciu jest nie tak,ze do niczego sie nienadaje,ze nie mam w sobie pasji do niczego...wszyscy cos maja a ja nic...i to mnie przeraz...nie bylam taka...boze co ja bym dala aby znowu muc normalnie zyc...cieszyc sie byle czym ...nie analizowac i nie wybiegac w przyszlosc,nie przezywac calego swiata i tego co sie dzieje obok mnie...ewidentnie nie potrafie odnalezc siebie w tym momencie...nie wiem czego chce od zycia....i nie nawidze tych swoich analiz....te mysli sa okropne...
Offline
Ty tez masz wszystko 007 tylko,że w takim stanie widzisz tylko negatywne rzeczy u siebie a pozytywne u innych.Możesz i będziesz normalnie żyć i funkcjonować tak jak kiedyś tylko musisz sama tego chcieć i sama sobie musisz pomóc udając się do lekarza.Ja naprawdę mogę Cię pocieszać i radzić,co masz zrobic,ale nie jestem lekarzem i nie jestem w stanie pomóc Ci tak,żebyś była dziewczyną taką jak dawniej.Musisz Ty sama tego chcieć.
Ostatnio edytowany przez oliwka (2009-06-09 09:02:44)
Offline