Forum Kobiet - NETKOBIETY.PL

Witaj na niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Interesująca dyskusja to nasza specjalność ...

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

Serdecznie zapraszamy do lektury naszych redakcyjnych blogów Od kuchni oraz Po godzinach Szczególnie polecamy : Psychologia Uroda Miłość Wychowanie Polityka Samotność

#51 2008-07-27 22:43:23

elunka0707
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2008-07-27
Posty: 2

Re: samotna w związku

Ja jestem męzatka 6lat kiedys było super ale dzis sama niewiem co dalej raz jest dobrze ale czesciej zle mam23lata wyszłam zamaz gdy miałam 17lat bo ,,wpadliśmy,, byliśmy tacy szczęsliwi KIEDYS co się stało??? mój maż jest bardzo zazdrosny pilnuje mnie na każdym kroku oprucz dni kiedy zostaje sama z małym w domu bo on imprezuje z kumplami na drugi dzień przeprasza a ja w kacu mu wybaczam on zarabia reszte czasu siedzi przy komputerze  Ma3 pasje Piwo komputer i sex a ja nie mam ochoty na sex po całym dniu kłutni ma o wszystko do mnie pretensje juz nie mam siły kiedysmyslałam zeby sie zabić wziełam naszykowałam sobie tabletki  ale nie dałam rady patrzyłam na synka i płakałamTak bardzo chciałabym odejśc byc szczęsliwa

Offline

#52 2008-07-27 23:29:17

bridzit
Gość

Re: samotna w związku

Hi all ;)dziewczyny uwierzcie w siebie;)
za mało macie w sobie wiary...
to zawsze kobieta nęci facetem
kwestia wiary
i nie wygląd jest najwazniejrzszy
...........dzisiaj nie mam czasu
ale jeszcze tu wroce;)
to pogadamy;/

#53 2008-07-31 23:54:02

edzik32
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2008-02-12
Posty: 15

Re: samotna w związku

Witam ! rzadko tu zaglądam, ale temat samotności w związku jest mi szczególnie bliski. Jestem mężatką z 9-letnim stażem, i już od dawna czuję się samotna . nie mam w tym związku oparcia , życzliwości, zrozumienia. wiele rzeczy się na to złożyło, pewnie ja też nie jestem bez winy, ale .... przestałam już się starać. kiedyś walczyłam o to, żeby spędzał czas  ( minimum czasu) z nami ( ze mną i dziećmi,
on zawsze miał jedną odpowiedź: wystarczy, że zarabia i nas utrzymuje, nie pije, nie bije, i to powinno nam wystarczyć. powiedziałam mu, że w końcu dojdzie do tego, że będziemy żyć obok siebie, jak dwoje obcych sobie ludzi. niewiele go to obeszło. i po kilku latach rzeczywiście tak się stało. tylko co dalej? bardzo dobrze rozumiem Misstib, mój mąż też potrafi być przykry, okrutny nawet, złośliwy, a szczególnie przy innych. nigdy nie jestem pewna, jak się zachowa w danej chwili. teraz, po wielu przejściach, jestem na etapie zobojętnienia. najgorsze, że dotyczy to nie tylko jego, ale reszty mojego życia. tak naprawdę nie czuję większej motywacji do czegokolwiek , sama sobie nie wydaję się wiele warta, i nie wiem , jak z tego wybrnąć. może ktoś ma podobne odczucia  i chciałby się nimi podzielić ? pozdrawiam.

Offline

#54 2008-08-04 21:23:49

asiulek
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2008-08-04
Posty: 30

Re: samotna w związku

Myślę, że to co napiszę nie jest niczym wyjątkowym bo, aż nad takich historii ale mnie bardzo męczy ta moja samotność. Mam 30 lat i jestem w związku małżeńskim 7 lat. Mamy jedno dziecko ( fajną, udaną córeczkę), własne mieszkanie, obydwoje pracujemy, jesteśmy zdrowi czyli cóż więcej trzeba? A jednak odnoszę wrażenie, że nie potrafimy korzystać z tych dobrodziejstw losu... Nasze początki były wspaniałe - wielka, szalona miłość i takie szczęście... Niekiedy zastanawiam się, gdzie to wszystko uleciało i dlaczego? A myślałam, że z nami będzie inaczej! Mój mąż to człowiek bardzo spokojny, zrównoważony. Ja natomiast wulkan energii i złośnica. Od samego początku w naszym związku panował określony podział ról tj. ja zajmowałam się domem, dzieckiem no i pracą zawodową ( do tego kształciłam się jeszcze ) a On miał "na głowie" działkę, remonty, naprawy itp. Nie powiem pomagał mi w domu i przy dziecku ale tylko gdy musiał lub gdy został zmuszony ( żeby nie wysłuchiwać gderania ). Mało w tym wszystkim było takiej chęci i radości. Nawet swój wolny czas wolał spędzać nad wodą - na rybach lub przy komputerze. Dziecko rosło, a na mnie spadało co raz to więcej obowiązków. Próbowałam rozmawiać, prosić ale On się obrażał i unikał tematu. Czuł się urażony, że Go nie doceniam, że wymagam od Niego za dużo - a ja tylko chciałam, żeby był z nami wtedy, gdy czas na to pozwala. Brakuje mi Go - takiego jakim był kiedyś. Brak mi Jego czułości, miłego słowa i tego" błysku w oku" na mój widok. On o tym wie ale twierdzi, że pszesadzam. Ciągle jest zmęczony, śpiący i mało chętny do czegokolwiek ( oprócz seksu - na to zawsze ma ochotę ). I do tego ten Jego spokój - niby zaleta ale niekiedy doprowadza mnie tym do szału! Najchętniej by milczał lub odpowiadał zdawkowo na zadawane pytania. Zadnych emocji - człowiek skała ( on sporadycznie krzyknie, mało się uśmiecha) a mnie traktuje jak matkę, praczkę, sprzątaczkę, służącą jednym słowem. Przychodzi z pracy, zje co podadzą i idzie spać a gdy wstanie to albo wypad na rybki , na działkę. A kiedy wpadnie na genialny pomysł i zabierze nas ze sobą to i tak jesteśmy same bo On jest tak zajęty, że nas nie zauważa. A mnie szlak trafia i to kolejny problem. Nie umiem zapanować nad swoimi emocjami, gadam jak najęta, zaczynam krzyczeć, w efekcie płakać a On milczy! A potem obraża się i nie odzywa bardzo długo. Jest Mu wszytko obojętne. Nawet, gdy przepraszam za niepotrzebnie wypowiedziane słowa - nie reaguje. Po jakimś czasie Mu przechodzi ale rozmawiać o problemie nie będzie - " bo nie". Niekiedy odnoszę wrażenie, że ma jakieś kompleksy ( chociaż jest bardzo atrakcyjnym chłopakiem ). W Jego domu rodzinnym panują złe relacje i generalnie nie jest związany emocjonalnie z rodzicami. Natomiast w moich rodzicach zawsze możemy znaleźć oparcie- pomogą w opiece nad dzieckiem, wesprą finansowo, zaproszą na obiad itp. Mój mąż niby to docenia i ma poprawny kontakt z nimi ale potrafi też powiedzieć mi, że wolę tatusia niż Jego. Taka sama sytuacja występuje, gdy ( bardzo rzadko ) wybiorę się gdzieś z przyjaciółmi z pracy. Zgadza się na to, zostaje z córką a potem nie odzywa się tydzień i twierdzi, że bardziej zależy mi na koleżankach bo sobotni wieczór spędziłam z nimi a nie z Nim. Nie mam już siły na to wszystko. Kocham mojego męża i zależy mi na naszym małżeństwie ale niekiedy mam w sobie tyle żalu do Niego, że najchętniej poszłabym sobie gdziekolwiek!

Offline

#55 2008-08-24 21:38:13

samiutenka
Gość

Re: samotna w związku

Niestety. Samotność w związku to praktycznie norma. Mnie też dopadła. Nie zauważyłam kiedy. Jak to jest ,ze kiedyś nie umiałam bez niego żyć, a teraz nie mogę na niego patrzeć? Siedzi teraz przed jednym komputerem i gra w brydża, ja siedzę przed drugim i wylewam tutaj swoje żale. Nie jesteśmy same przynajmniej tutaj. Widac ,ze ten problem ma prawie każda z mężatek. A ja jestem po ślubie dopiero 5 lat chlip, chlip ...

#56 2008-08-24 22:51:30

patrycja
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2008-03-09
Posty: 53

Re: samotna w związku

Ja nie mam rodziny, miałam chłopaka na stałe. Byliśmy razem 2.5 roku. Nasze rozstanie było dla mnie bardzo bolesne, ale dużo sie teraz nauczyłam. Wiem czego oczekuję od partnera. A w tamtym związku było wiele niedociągnięć ... sad Kiedy byliśmy razem rok byłam wniebowzięta, nadal zakochana po uszy, po jakimś czasie nasze uczucie przerodziło się w coś więcej w miłość... Ale jednocześnie wiele rzeczy się zepsuło... Staliśmy się dla siebie na wzajem rywalami. Każde z nas czuło że dostaje mniej od drugiej osoby. Zaczeliśmy sobie wszystko wypominać. Czułam że jestem samotna w tym związku nikt nie rozumiał moich uczuć pomimo wielokrotnych rozmów na ten temat. Czułam się w tym związku tłamszona... Przestałam mieć jakiekolwiek własne zainteresowania, bo musiałam zwracać cały czas uwagę na niego... mogłoby się wydawać że nie ma powodu do tego żebyśmy mieli jakieś problemy. Bo nie mieliśmy wspólnego domu dzieci, poważniejszych obowiązków. I wtedy wyobraziłam sobie co by było gdybyśmy mieli razem dzieci i dom... sad Zrozumiałam że nie ma sensu dalej w to brnąć. Bo i tak tylko się ciągle kłóciliśmy i nawzajem raniliśmy. Były momenty że odchodziłam i wracałam i tak w kółko( nadal go kochałam)  aż do pewnego momentu gdy powiedział mi cos tak bolesnego że wszystko we mnie pękło... To był ten moment wtedy odeszłam i nie wróciłam... Teraz wiem że on żałuje ale tak to jest że doceniamy coś dopiero po stracie. Zrozumiałam że muszę stać się bardziej konsekwentna i zdecydowana. Bo on wtedy kiedy mówiłam że odchodzę wiedział że i tak wróce. Był pewny tego że cokolwiek by nie zrobił ja i tak z nim będę. Teraz jest mi lepiej zaczełam dbać o siebie swoje sprawy, pochłonęłam się w swoich pasjach, odnowiłam stare znajomości. W końcu czuję się szczęśliwa smile Jasne że mi go brakuje ale wtedy przypominam sobie to wszystko co mnie spotkało i wiem że nie chcę przeżywać od nowa tego wszystkiego smile


„Kochająca kobieta wybacza wszystko, lecz nie zapomina niczego.”   Khalil Gibran

Offline

#57 2008-08-24 23:22:26

asiulek
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2008-08-04
Posty: 30

Re: samotna w związku

My właśnie wróciliśmy z wakacji. Było cudownie - prawie jak dawniej. Chyba dojrzałam , żeby doceniać takie chwile. Bo pewnie niedługo znowu dopadnie nas proza życia i monotonia. Zauważam nić porozumienia a to wiele gdy się kogoś kocha!

Offline

#58 2008-08-24 23:25:14

aga25*
100% Netkobieta
Zarejestrowany: 2008-06-09
Posty: 269

Re: samotna w związku

prubuj odbudowac wasze relacje walcz a efekty na pewno sie pojawią

Offline

#59 2008-08-24 23:31:49

asiulek
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2008-08-04
Posty: 30

Re: samotna w związku

Pracuję nad tym cały czas. Widzę , że On też się stara ( coś Go ruszyło ). Mam nadzieję , że będzie dobrze. Moja mama twierdzi , że 7 rok małżeństwa jest przełomowy?! Nie wiem czy to prawda? Ale być może złe za Nami!

Offline

#60 2008-08-24 23:46:43

patrycja
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2008-03-09
Posty: 53

Re: samotna w związku

Fakt facetów najlepiej zmienić poprzez pochwały poprzez to że widzą że jesteśmy zadowolone... dosłownie jak z dziećmi. Coś go ruszyło bo poczuł że jego starania przyniosły efekty smile Z czasem być może będzie chciał jeszcze lepiej się starać ? smile Pracuj nad tym bo naprawdę warto. Widać że Twojemu mężowi na Tobie zależy. Mimo że tego nie okazuje, zobaczysz że po jakimś czasie zacznie to robić smile Kiedy będzie czuł że potrafi Cię uszczęśliwić. A co do tego czy 7 rok małżeństwa jest przełomowy? To nie wiem to chyba bez znaczenia jest kiedy nam się to przytrafi.  Mój związek rozpadł się bo wszystko zabrnęło za daleko nawet gdy okazywałam mu radość nic z tego nie wynikało sad


„Kochająca kobieta wybacza wszystko, lecz nie zapomina niczego.”   Khalil Gibran

Offline

#61 2008-08-24 23:56:12

asiulek
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2008-08-04
Posty: 30

Re: samotna w związku

Tak niekiedy sobie myślę ( może niepotrzebnie usprawiedliwiam pewne stuacje ) , że mój mąż był bardzo młody gdy się pobieraliśmy ( miał 22 lata - ja jestem starsza o 2lata ). Być może to Go przerosło i dopiero powoli zaczyna dojrzewać. Daj Boże żeby tak było!!!

Offline

#62 2008-08-25 00:13:56

patrycja
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2008-03-09
Posty: 53

Re: samotna w związku

Być może tak jest smile Być może kiedyś za wcześnie wszystko naraz na was spadło rodzicielstwo, wspólny dom... Pochłonięci obowiązkami zapomnieliście co do siebie czujecie. Zmęczeni codziennymi sprawami zaczeliście się od siebie oddalać. To prawda miłość to coś co kosztuje nas bardzo dużo trzeba ja ciągle pielęgnować bo inaczej uschnie... Po jakimś czasie poczułaś że jesteś z tym wszystkim sama sad Chciałaś z nim porozmawiać, pobyć trochę, oczekiwałaś pomocy w różnych sprawach. To nie Twoja wina tak czasami w życiu bywa... Teraz jak widać jest szansa że odbudujecie coś czego zaczęło Ci brakować. Staraj się go bardziej doceniać a zobaczysz nie odbije się to bez echa. smile


„Kochająca kobieta wybacza wszystko, lecz nie zapomina niczego.”   Khalil Gibran

Offline

#63 2008-08-31 22:34:32

alciakk
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2008-08-31
Posty: 7

Re: samotna w związku

Witam: jestem prawie 10 lat po ślubie i też się czuję samotna w małżeństwie, też wypaliło się dawne uczucie w nas, nie prawda że jeżeli starasz się to mąż cię będzie widział. Ja robię wszystko dla męża, spełniam jego zachciewajki w łóżku aby jemu było dobrze, zafundowałam rejs na połowy dorsza gdyż lubi łowić (nawet nie usłyszałam dziękuję ) urodziłam mu syna mimo iż miałam problemy z ciążą... i co z tego mam? nic tylko ciągłe pretensje i obwinianie mnie za byle co a to mu pogoda nie pasuje(moja wina), a to ktoś go podkórzył(w domu na mnie musi odreagować) a to go głowa boli(też moja wina). Nie prawdą jest że jak się bardziej starasz i facetowi dogadzasz to jest lepiej uważam, że gorzej gdyż ma podane wszystko na tależu i jest jak dziecko bo nie potrafi sobie poradzić a winną jest zawsze żona. Sama już nie wiem co mam dalej zrobić. jestem taka samotna w tym związku, a trzyma chyba nastylko dziecko.

Offline

#64 2008-09-05 22:42:56

asiulek
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2008-08-04
Posty: 30

Re: samotna w związku

Myślę, że nie chodzi o to żeby komuś usługiwać, wyręczać i poświęcać się a sobie nie zostawić wolnej przestrzeni. Mowa była o tym, że gdy On zaczyna się starać to warto to docenić i odbudować dawne relacje. Też jestem zdania, że im bardziej kobieta się poświęca to facet tym mniej to docenia. Im zawsze jest mało i wszystko dla nich to norma. Zwykła powinność kobiety. Niestety tacy są. Ale przekonałam się też, że warto zainwestować w siebie. Nie dla niego - tylko tak poprostu. Wyjść gdzieś, spotkać się z kumpelkami, zapisać na studia.... i przestać się poświęcać. I często jest tak, że wtedy odwracają wzrok od komputera czy telewizora i zaczynają się interesować. Nie podoba im się to -  ale to ich problem. Ja tak zrobiłam i nie ustępuje. Wyznaczyłam sobie swój czas i tyle. A na niezadowolenie nie reaguje. I jest o niebo lepiej. Zaczął się starać, coś Go ruszyło.

Prawda jest taka, że kobiet, które nie mają swojego życia, zainteresowań, przyjaciół a swoją codzienność sprowadzają do usługiwania panu i władcy się nie szanuje. Wiem to z autopsji!

Offline

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson