Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Ewel...chyba sama nie wierzysz w to co napisałaś ![]()
Skarżyć na PKP...ja 8 lat dojeżdżałam, ile moi rodzice się napisali takich skarg na samym początku dojeżdżania - odp. zero lub w typie, że oni nie mieli na to wpływu bo np. pogoda - mróz, problemy techniczne...itd itp...
Z PKP nigdy się nie wygra...znam ludzi, którzy chcieli się nawet z nimi procesować, ale to jak walka z wiatrakami...
Takie pisma nic nie dadzą, problem jest zupełnie inny - PKP nie ma kasy, są dziwne układy układziki, pieniądze znikają niewiadomo gdzie - a pociągi jeżdżą ciągle stare, moją trase modernizują od 5 lat i ciągle są problemy z dojechaniem 30km do P-nia...
Co do przychodni...NFZ to już w ogóle porażka....wydaje mi się, że właśnie takie skarżenie daje jeszcze więcej stresu i wtedy dopiero puszczają nerwy...
Offline
sueno6 - wierzę ! PKP to faktycznie beznadziejny przypadek, ale co do innych rzeczy to skarga sprawia czystą przyjemność. W przychodniach urzędach są książki skarg i wniosków - warto sie wpisywać. A już skarga na to że ktoś nie odpowiedział w terminie na skargę to ogromna przyjemność (ustawa mówi że MUSZĄ odpowiedzieć, jeżeli zostawiło się swój adres i mają na to 30 dni). Ja walczę z ZTM i z urzędami. Z PKP nie mam na szczęście już do czynienia, kiedyś musiałam często jeździć śmierdziuchami (w ich przypadku najlepiej zrezygnować z ich usług).
Nie wiem czemu skarga miałaby przysporzyć dodatkowego stresu - ja to naprawde lubię i cieszę się, że tępię głupotę i przypominam jakimś urzędasom, że pracę mają dzięki nam i muszą wykonywać swoje obowiązki :]
Offline