Witaj na pierwszym niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tu wsparcie użytkowniczek forum oraz fachowe porady naszych Ekspertów!
Nie jesteś zalogowany.
Boziuniu, jak ktoś myśli inaczej, tzn że w miłości mogą być tak głupie przeszkody, jak np wiek, to znaczy, że nigdy nie kochał ponad wszystko... Ech... Biednyś człeku...
A tak w ogóle... To ja kiedyś byłam prawie 2 lata z mężczyzną starszym ode mnie o 17 lat!! I powiem, że to była prawdziwa miłość... ech...
Offline
Prawdziwa miłość nie zna żadnych przeszkód.
o ile świat byłby lepszy i piękniejszy gdyby wszyscy byłi zakochani(oczywiście szczęśliwie).
Cóż znaczy wiek i odległość...
Miłość to najpiękniejsze uczucie, więc kochajmy i bądźmy kochane!!!!!!!
Offline
Historia ta jest piękna jednak mnie nie bardzo przekonuje. Kochac na odległośc i to osobe z którą się nie przebywa to ryzyko. A co gdy okarze się że po zamieszkaniu razem nie można ze sobą wytrzymac bo trudy codziennego życia są zbyt ciężkie. Telefon to odbicie słów a nie harakteru a co z życiem ale takim prawdziwym, podział obowiązków finanse mieszkanie. Nawet wielka miłośc w obliczu codzienności może upaśc.
Offline
Ta moja miłość trwa już ponad trzy miesiące i uwierzcie, poznaliśmy swoje dobre i złe strony.
Po głosie potrafimy rozpoznać w jakim jesteśmy nastroju i potrafimy przewidzieć reakcję na różne sytuacje.
Gdyby mnie to nie spotkało to też bym nie uwierzyła, że taka miłość jest możliwa.
Co do trudów życia codziennego: ile małżeństw się z tego powodu rozpada. Tego nieda się przewidzieć.
A wiek? Cóż on znaczy gdy się naprawdę kocha!
Offline
Bardzo tego pragnę. Ale ta pieprzona praca.Takie to wszystko trudne.
Tak bardzo się pragniemy...
Tak bardzo kochamy... naprawde!!!
Offline
Jedno jego słowo i rzucam wszystko. Niczego tak nie pragnę jak być z nim.
Dłużej nie mogę tak żyć. Coś musi się zmienić. Albo będę szczęśliwa albo będę cierpieć.
Dziś powiedziałam mężowi, że mam kogoś ale to do niego nie dotarło.
Offline
Moja historia jest podobna. Marcina poznałam przez gg. Wiedziałam od samego początku, że coś z tego będzie. Jednak gdy tylko wspominałam mamie o nim, szybko mnie przywracała do ziemi, ze to tylko kolega. Po dłuższym czasie, Marcin poprosił o spotkanie, bałam się że mnie nie zaakceptuje, jednak się przełamałam. Poszłam i nie żałuje. Zakochałam w jego spojrzeniu, uśmiechu, stylu bycia. To była miłość od pierwszego wejrzenia. nigdy nie chciałam mieć chłopaka, zraziłam się do nich po tym jak ojciec mnie molestował. Marcin wszystko zmienił. Zaczął przychodzić po mnie do pracy, było cudownie, świetnie mi sie z nim rozmawiało. Jednak czar prysnął, gdy on wyjechał do Holandii. Dzwonił co niedziele, Rozmawialiśmy godzinami. Moim rodzicom to sie nie podobało. Myślałam ze wszystko wygasło, do czasu kiedy przyjechał na święta, widziałam go w sklepie, serce mi i jemu walnęło, poczuliśmy że jednak nadal się kochamy. Zaprosił mnie na sylwestra, nigdy nie zapomnę jak mi szeptał do ucha jak mnie kocha, jak tęsknił. Zostaliśmy parą na nowo. moja mama była coraz bardziej zła. Robiła mi awantury. kiedy mój ojciec wziął urlop, zaczął się koszmar. Codziennie były kłótnie o to że Marcin to nie dla mnie, a dlaczego bo jest wysoki ( ma 205 cm, a ja 164). któregoś dna powiedziałam ojcu że de na dyskotekę, zrobił, mi o to awanturę, zabronił pójścia, jednak przyszła po mnie koleżanka, za co mi się oberwało uderzył mnie w twarz. mimo wszystko poszłam za długo milczałam. Nie poszłam na dyskotekę nie mogłam, potrzebowałam tylko Marcina. On mi daje takie oparcie w sobie. Kiedy wróciłam do domu, został mi zabrany telefon, klucze od domu. wszystkie zdjęcia z pokoju zabrali. w Niedziele było najgożej, bił mnie abym go zastawiła, a ja dalej byłam przy swoim. zobaczył srebrna obrączkę, które kupiliśmy sobie na walentynki, wściekł się, zadzwonił do Marcina, kazał nam się spotkać i zerwać na jakiś czas ze sobą. Spotkałam sie z nim, zdecydowaliśmy że jeśli nadarzy sie okazja to mam szybko wyjść z domu i do niego przyjść, jeśli bym nie pojawiła sie u niego w pon. to by mnie we wtorek odbił z pracy, moi rodzice byli wtedy do wszystkiego zdolni . Jego rodzice d razu sie zgodzili abym z nimi zamieszkała, tak sie stało, spakowałam sie w niedziele. w poniedziałek ukradkiem wyszłam z domu, nigdy się tak nie bałam, kontrolowali mnie. Gdy sie pojawiłam u Marcina w domu, wszyscy płakali że na się udało. Dopiero u niego zaznałam spokoju. miesiąc później zaręczyliśmy sie. rodzice wydzwaniali, obwiniali mnie za to co zrobiłam, dalej sie ze mnie śmieją. w kwietniu tego roku Marcin wyjechał do Holandii, zarabiać na mieszkanie. ja byłam u niego. pokochałam jego rodzinę, a oni mnie. w tym samym miesiącu okazało sie ze jestem w ciąży, cieszyłam sie , Marcin jeszcze bardziej, jednak dwa dni później poroniłam, moja teściowa była cały cza przy mnie. lekarz powiedział ze to przez stres. nie umiałam sobie poradzić, tylko rozmowa z Marcinem mnie uspokajała, w maju pojechałam do niego na urlop, zakochałam się w tym miejscu. Po powrocie do Polski, postanowiłam rzucić prace i być przy nim, jetem w Holandii od 3 miesięcy, nigdy nie czułam się taka szczęśliwa. w przyszłym roku pobieramy się w Holandii. tylko my i świadkowie. jestem strasznie szczęśliwa, i gdybym, cofnęła czas zrobiłabym to samo, wybrałabym miłość.
Offline
To naprawdę wspaniałe, że ta historia tak właśnie się skończyła:) Cieszę się, żę Ci sięudało. Zasłużyłaś na spokój i miłość.
To chyba znak, że dla miłości warto zaryzykować wszystko, bo ona zawsze wygra. Jak sądzicie drogie panie???![]()
Offline
kochane, uwierzcie mi jestem prze szczęśliwa. Rodzice zaczęli się odzywać, jednak nasze rozmowy nie są takie jak dawniej, pouczają mnie, twierdzą że są moja jedyną rodziną, z Marcinem pobieramy się w przyszłym roku, ( chociaż nasi znajomi już nas uważają za małżeństwo, a Marcin mówi do mnie żono ) bez rodziców, tylko my i świadkowie,sprawa się komplikuje bo zaczynają się wtrącać, za plecami wybierają salę dowiedziałam się tego od mojej teściowej stad Marcin poprosił abym już przeszła na jego nazwisko ja sie zgodziłam, kurcze kobietki jakie to szczęście budzić się u boku osoby która wie kiedy coś się dzieje, kiedy jest mi źle, kiedy mam dobry humor. Po prostu mam męża, kochanka, przyjaciela, kumpla, mam nadzieje że wy też jesteście szczęśliwe ja my.
Offline
Jetem szczęśliwa Gosiu Twoim szczęściem. Nie każdemu jednak się to udaje, mój przypadek jest o wiele trudniejszy.
Kocham nad życie i wiem,że jestem bardzo kochana ale to takie ciężkie uczucie. Prawdziwe a zarazem zakazane. Wiem, że wiele osób myśli,że w tak krótkim czasie nie można się zakochać a tym bardziej na odległość. Rozumię ale zapewniam, to jest możliwe. Jestem z nim taka szczęśliwa a jedocześnie zmęczona życiem w dwóch światach. Gotowa jestem na ryzyko ale mój ukochany jeszcze nie. Szanuję jego wiek i nie naciskam ale jak długo da się tak żyć. Łatwo jest krytykować gdy się czegoś takiego nie przeżyło. To naprawdę bardzo trudna,wielka miłość!!!
Offline
Kochana, wiesz ja bym mimo wzystko pojechała do niego. Ja marcina postawiłąm w sytuacjii, praktycznie bez wyjscie, powiedziałm mu ze albo przyjade do niego albo jade pracować do niemiec, szybko byłam u niego. Porozmawiaj ze swoim ukochanym, nie możecie tak życ, bedzie dobrze, pojedz do niego na kilka dni, tydzień dwa, sami zobaczycie a może Twój ukochany zmieni zdanie, bedzie chciał abyś przyjechała do niego, bedzie dobrze ale musisz pozytywnie mysleć.
Offline
Staram się myśleć pozytywnie ale powoli tracę nadzieję. Ta ogromna różnica wieku i ta odległość, wszystko jest przeciw.
Wiem, że on nie jest gotowy na spotkanie a ja boję się rozczarowania z jego strony. On naprawdę nie jest jeszcze przygotowany na tak poważny związek a mnie niestety lata uciekają. Boję się,że to tylko bajka, która kiedyś się skończy. Tego dnia moje serce pęknie.
Offline
Kurcze szkoda mi ciebie, a jesteś pewna ze to prawdziwa i jedyna miłość. Powiem Ci coś, dziś jest mój szczęśliwy dzień. Uzgodniliśmy z Marcinem wszystko co do ślubu, niestety nie bierzemy w Holandii, jak było uzgodnione szybciej, mój kochany boi się całej ceremonii, bo ślubu w konsulacie udziela sam ambasador i wszyscy sie zbierają, a to nie na jego siły, ale zaskoczył mnie mówiąc CZY WYJDĘ ZA NIEGO W POLSCE, po czym powiedział że oświadcza mi się drugi raz i jutro idzie kupić mi nowy pierścionek zaręczynowy, kochany wariat, ja mu tylko odpowiedziałam krótko, czy ty zostaniesz moim mężem,zgodziliśmy sie, w grudniu wracamy do Polski i pobieramy się, piękne będzie to że będziemy sami tylko ze świadkami. Mam nadzieje i trzymam kciuki że i tobie sie powiedzie.
Offline
Hana, to miłe i fajne, że tak piszesz, ale dla mnie nierealne.
Nie piszę po to żeby Ciebie budzic z Twojej bajki, ale ot tak sobie, bo akurat natrafiłam na Twój temat.
Obawiam się, że chłopak może miec niezłą zabawę.
Dla mnie internet to jeszcze większe bagno niż rozmowa w cztery oczy, przynajmniej wtedy widzę oczy.
Offline
Kaya rozumię Cię doskonale, jesteś jedną z tych co nie wierzą w tą miłość. To nie jest internet. To są bardzo długie rozmowy telefoniczne każdego dnia, jest ich po kilka dziennie, to są nieustające smsy. To są "wspólne noce", czasami zasypiamy przy właczonych tel. a rano budzimy się. Znamy się tak dobrze jak niektórzy po roku znajomości i uwierz mi dla niego to nie jest zabawa. Żeby wszyscy faceci byli tak dojrzali, mądrzy i rozsądni jak on. Nie będę opisywać dokładnie ale powiem krótko: to jest bardzo piękna, szalona miłość. Gdyby miała trwać nawet chwilę to warto. Nikt nie dał mi tyle szczęścia co on.
Pozdrawiam ![]()
Offline
Jeszcze pare słów do Ciebie Gosiu. Marcin jest Twoim największym szczęściem. Jesteście dla siebie stworzeni, przeznaczeni sobie.
Przeszłaś prawdziwe piekło ale nie poddałaś się i teraz zbierasz tego owoce. Ciepło robi mi się na sercu gdy czytam jaka jesteś teraz szczęśliwa.
Zasłużyłaś, oboje zasłużyliście sobie na wielkie szczęście.
Życzę Wam wszystkiego co najpiękniejsze, żeby miłość i szczęście nigdy Was nie opuściły. Pielęgnujcie to uczucie, bo nie ma w życiu nic ważniejszego. Niech Wasza miłość da Wam w przyszłości największy dar-dziecko.
KOCHAJCIE SIĘ!!!
Offline
hanan bardzo Ci dziekujemy, za życzenia. miło że koś się cieszy naszym szczęsciem, a co do dziecka los nam dał i zaraz zabrał, ale jak tylko bedziemy mieć swojej mieszkanie postarmy sie o małego tukanka lub tukaneczke, oraz o adopcje dziecka. a za Ciebie moja droga i za twoja miłość trzymam kciuki.
Offline
No tak Gosiu, los Wam odebrał dziecko. Przepraszam, że zapytam ale czy tylko dzięki adopcji możecie je odzyskać?
Jeśli tak to nie zastanawiajcie się. Wspólne wychowywanie dziecka to największe szczęście.
Nie jest ważne kto urodził, ważne jest kto obdarzy je miłością.
Los Was nie oszczędzał, pokonaliście wiele przeszkód. Prawdziwa miłość przezwycięży wszystko.
Offline
Jeszcze raz Gosiu do Ciebie. Właśnie doczytałam na innym wątku, że Wy chcecie mieć swoje dziecko i jeszcze jedno adoptować.
Jestem pełna podziwu. Jest w Was tyle miłości, że chcecie nią obdarować inne niechciane, samotne dziecko. Jest to pewnie ta miłość która miała być skierowana do Waszego pierwszego dziecka, które los Wam tak okrutnie wyrwał. Ukłony w Waszą stronę!!!
pozdrawiam gorąco ![]()
Offline