Witaj na pierwszym niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tu wsparcie użytkowniczek forum oraz fachowe porady naszych Ekspertów!
Nie jesteś zalogowany.
cześć
jestem tu pierwszy raz , ale ciężko mi jest bardzo .... nie mam z kim porozmawiać więc chociaż napisze co mi dolega....
Mam narzeczonego kocham go ....chyba? bo już sama nie wiem co to miłość , mieszkamy razem alle nie jest dobrze.... kłótnie , wyzwiska jesteśmy z sobą juz 5 lat co ja mam począć nie odzywamy sie znowu on zabrał koc i poszedł spać na dół, nie szanuje mnie ubliża , tak naprawdę nie wiem jak sie mam odezwać przy nim zęby nie wybuchnął i nie zaczęła sie kłótnia... ciężko mi jest bo z jednej strony rozum każe mi abyśmy to jednak skończyli .... ale serce? Nie wiem sama tak bardzo nie chce cierpieć...no i boje sie być sama tak strasznie sie od niego uzależniłam że nie potrafię już nic sama... nie wiem czy zasnę dziś w nocy.... Nawet już sie nie kochamy..... co sie dzieje z nami .... nie potrafię chyba już żyć bez niego .... Nikt nie widzi tego co się dzieje bo jestem twarda przy wszystkich ale tak naprawdę jestem tak straszliwie słaba i sama.......
Offline
Mam podobną sytuację jak ty... tylko że my nie mieszkamy razem... Uzależniłam się od swojego partnera. ciągle się kłóciliśmy doszło nawet kiedyś do rękoczynów... Naszym problemem jest to że widzieliśmy się codziennie praktycznie całymi dniami. Straciłam najlepszych przyjaciół dlatego że przestałam się z nimi spotykać. Z tego powodu jestem nieszczęśliwa. Nasze spotkania zaczeły być nudne i dlatego ciągle się kłóciliśmy zwłaszcza że on był strasznie zazdrosny o moich znajomych w których przeważali faceci... zaczął sterować po jakimś czasie moim życiem. Zaczął podejmować za mnie główne decyzje a mnie tylko pytał o zdanie jeżeli chodziło o jakieś nie istotne sprawy. przestało mi to nawet przeszkadzać po jakimś czasie. Oboje jesteśmy dominującymi osobami i ciągła walka o "władze" zgubiła nasze dawne uczucie. Teraz najgorsze jest to że w tę kłótnie wplatali się nasi rodzice. Teraz nie dość ze musimy uporać się z własnymi problemami to jeszcze dodatkowym problemem są nasi rodzice którzy chcieliby aby ten związek się zakończył. Cieszą się jak wyjeżdzamy gdzieś osobno a najbardziej z tego że od września wyprowadzam się do innego miasta na studia. Nie mam własnego życia żyje tylko dla niego. Kiedyś miałam wilekie plany i marzenia teraz stały się dla mnie jakoś mało ważne najbardziej chciałabym żeby nasz związek był taki jak kiedyś... Kilkakrotnie próbowałam zakończyć ten związek ale nie potrafie bo tęsknota za nim jest silniejsza ode mnie. Wiem ze najlepiej byłoby gdybysmy zrobili sobie przerwe... ale ból jaki mi towarzyszy nie pozwala mi myśleć o niczym innym jak tylko naprawiać to co się zepsuło... Teraz są wakacje ostatnie beztroskie bo później jak się wyprowadzę bedę musiała pracować aby się utrzymać no i studiować. Chciałam spędzić te ostatnie chwile z nim bo wiem że taka sytuacja nigdy się nie powtórzy. Wolałabym wyjechać gdzieś z nim sama z dala stąd zapomnieć o wszystkim złym. Bo w miejscu w ktorym tkwimy tylko pogłębiamy nasze problemy. Mam taki mętlik w głowie że nie mam pojęcia co robić....
Offline
A co do twojej sytuacji tak jak mowiłam mam podobne relacje z chłopakiem. Niby najlepsze byłoby rozwiązanie tego związku ale serce każe robic nam co innego... ja jeszcze do niedawna byłam twarda teraz już nie mam sił wszyscy naokoło widzą co się ze mną dzieje i co się dzieje z naszym związkiem...
Offline
ja miałam taką samą sytuacje jak mloda byłam już nawet zareczona, ale rozstaliśmy sie... ponad rok temu... do tej pory cierpie, to straszny ból i żal że nie potrafiłam tego naprawić, a kocham nadal całym sercem mimo, że teraz jestem już z kimś innym bardzo dla mnie bliskim
Offline
Dziewczyny...nie bede opisywala swojej historii bo jest dluga jak rzeka...po krotce napisze , ze przeszlam przez cos bardzo podobnego...i naprawde da sie zyc bez tych naszych "bogow"...jesli chcecie to przeczytajcie moja historie - temat - "zycie skazone przeszloscia". Sluze porada odnosnie "przetrwanai" no i chetnie podziele sie swoimi doswiadczeniami...powiem tylko jedno uciekajcie przed facetami ktorzy as nie szanuja jak najdalej...bo kawalek metalu na palcu nie poprawi Waszych stosunkw...moze byc tylko gorzej. I pamietajcie, ze jesli same nie bedziecie sie szanowac to nikt nie bedzie traktowal Was z szacunkiem...a czemu taka madra jestem? - bo przeszlam taki zwiazek....
Offline
Znajdź w sobie siłę, by powiedzieć wprost swojemu partnerowi co czujesz. Związek musi mieć solidne podstawy. Szacunek jest jedną z nich. Jeśli nie szanuje Ciebie i Twoich uczuć, to bycie razem nie ma sensu. Nie wyobrażam sobie, żeby w moim związku było miejsce na wyzwiska. Jeżeli boisz się przy nim odezwać, to nie jest to normalna sytuacja. Chcesz by tak było do końca życia? Jak wychowacie dzieci w takiej atmosferze?
Offline
Uzależnienie od kogoś to najgorsze co nas może spotkać.
Jeśli nie potraficie ze sobą już rozmawiać a życie staje się męka to nie czekaj na to, że będzie lepiej.
Małżeństwo może to jeszcze pogorszyć.
Nie prawdą jest, że nie poradzisz sobie bez niego. Dziewczyno, więcej odwagi i wiary w siebie!
Offline
Trudno zakończyć jakikolwiek związek, który trwa dla nas długo i w który się zaangażowaliśmy. Niestety czasmai jest to jedyne wyjście by uratować swoją godność- samą siebie.
To jak traktuje nas partner wiele mówi o nim , i o tym jak bedzie wyglądało dalsze życie z nim.
Czas zadac sobie pytanie czy na to właśnie zasługujemy- czy tego chcemy !
Offline
mój chłopak był u mnie ostatnio, wszystko było ok. Następnego dnia przestał sie odzywać, i tak już 4 dni. Nie wiem o co chodzi, wiem ze jak zapytam to i tak sie nie dowiem, dzwoniłam pisałam i cisza... pomóżcie..