Witaj na niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Interesująca dyskusja to nasza specjalność ...
Nie jesteś zalogowany.
Strony: 1
Czy nie macie czasem niedorzecznego poczucia bycia nieudacznikiem? Poczucia, że wszyscy dookoła lepiej radzą sobie lepiej w życiu. Że są bardziej obrotni, zaradni, życie sprawia im mniej problemów? Jak sobie z tym radzić? Z czego może to wynikać?
Offline
Chyba każdy ma takie stany.Niestety codziennośc płata nam różne figle,z którymi czasem ciężko sobie poradzic.myślę,że to właśnie bezsilnosc powoduje takie myślenie.Są sytuacje kiedy wszystko nas przytłacza.Trzeba tylko w tym codziennym szlaństwie pamietac,że jutro wstanie nowy dzień a w raz z nim możemy zmieniac nasze życie na lepsze,pogodniejsze.
Offline
Daria, przypomnij sobie jak często słyszałaś od otoczenie, że nic nie potrafisz, że inni są lepsi i temu podobne bzdety? To w tych wczesnych latach wyhodowałaś stan beznadziei. To co tobie wówczas wmówiono, to po prostu nie jest twoją prawdą a jedynie opinią innych osób, którą posłusznie do dziś realizujesz. Tytanie czy warto?.
Osobiście już bardzo dawno zrezygnowałam ze schematów wciśniętych mi w dzieciństwie. I co się stało? Od tej pory wiodę życie na prawdę wartościowe i nie obchodzi mnie już jak inni sobie radzą w sensie porównywania. Nie warto katować siebie opinią lub osądami tzw." Innych". Można tak stracić na prawdę wartościowe własne życie nieustannie porównując się do innych, którzy też nie zawsze są radzi ze swoich osiągnięć.
Bqueen ma rację, że warto nabrać dystansu do problemu i mieć pewność, że możemy zmienić nasze życie na lepsze. Trochę cierpliwości do samej siebie, trochę czasu, trochę dystansu i ... z otwartym umysłem uda się rozwiązać każdy problem.
Pozdrawiam cieplutko.
Offline
Bqueen napisał:
myślę,że to właśnie bezsilnosc powoduje takie myślenie.Są sytuacje kiedy wszystko nas przytłacza
Witajcie, jestem odmmiennego zdania, mysle, ze to wlasnie " takie myslenie ", ze jestesmy bezsilni nas przytlacza.
Kiedy zmienimy myslenie na pozytywne i zaczniemy uwazac, ze wszystko jest mozliwe i ze wszystko lezy tylko w naszej mocy, kiedy nauczymy sie, ze NIE MA ZLYCH czy DOBRYCH decyzji, sa one tylko wlasciwe lub niewlasciwe i ze lepiej jest podjac jakakolwiek decyzje niz uciekac od wszelkich decyzji, zmieniamy swoje podejscie do siebie i swojego zycia.
Ucieczka wzmaga w nas nieswiadomie, poczucie niskiej wartosci, natomiast podjecie decyzji swiadomie i z pelna odpowiedzialnoscia za konsekwencje wzmacnia nas. Znika przytloczenie, znika bycie nieudacznikiem.
Mowie tu o swojej prawdzie na podstawie wlasnych doswiadczen. Ucze sie byc autorytertem sama dla siebie. Tworze swoj swiat - taki jaki chce go miec i w jakim chce zyc. Kiedys stworzylam sobie swiat nieudacznika, jednak kiedy przestalo mnie to bawic - zaczelam to zmieniac. Doswiadczenie bylo bardzo ciekawe i bardzo madre. Nauczylo mnie wiele.
Zmiany trwaly kilka lat, jednak moje dzisiejsze zadowolenie i spelnienie, mowi mi, ze warto bylo poswiecic ten czas i ta determinacje, by uzyskac ta pozadana zmiane.
A i zaby, ktore musialam lykac wowczas, dzis wygladaja calkiem inaczej
)))))))))
Pozdrawiam z Miloscia ze swojej planety - Zycie
Offline
Foxana witaj, powiedzialabym tak : wszystko jest idealne i wszyscy jestesmy idealni - tylko, ze o tym nie wiemy lub nie chcemy wiedziec !
Bycie nieudacznikiem, jest latwiejsze poniewaz zawsze mozemy zepchnac na cos lub kogos to co sami schrzanilismy... sama, lubialam czesto winic za wszystko co mi sie nie udalo wszystko zewnetrzne, nawet pogode... tylko co pogada czy inni maja z tym wspolnego... Przyznaje sie, bylam idealnym nieudacznikiem, robilam to z calym sercem i cala moca... Bylam w tym dobra... az przestalo mnie to bawic
))
Pozdrawiam z Miloscia ![]()
Offline
Haunta - nie chodziło mi tu o zwalanie winy na kogoś innego. Wręcz przeciwnie - chodzi tu o poczucie, że wszystko to nasza wina.
Jak myślicie.. co jest powodem takiego myślenia? Wychowanie? Kultura? Osobowość?
Offline
Powodem takiego stylu myślenia, jest ( jak ze wszystkim ) połączenie czynników społecznych i osobościowych. Ludzie predysponowani poprzez swój temperament (czyli typ układu nerwowego) do silnego odczuwania tego co się dzieje w ich otoczeniu i w ich samych (wrażliwość), kierujący energię na przemyślenia, uciekanie w marzenia,itd. to tzw. melancholicy. Tacy ludzie są bardziej podatni na krytykę, mają tendencję do obwiniania się. Jeśli osoba o takim typie temperamentu była wychowywana przez rodzica/ców, którzy częściej ganili niż chwalili i nagradzali, może ona wykształcić w sobie "poczucie", iż każde niepowodzenie jest jej/jego winą.
Przypomnę tylko, iż temperament został uznany za cechy osobowości objawiające się już u nowonarodzonych dzieci. Jest to więc podarunek od matki natury. Pod wpływem czynników środowiskowych (zwłaszcza wychowania) może ulec zmianom. Jeśli u dziecka, które może wykazywać cechy melancholika-introwertyka, wzmocnimy w procesie wychowania samoocenę, poczucie wartości, optymizm, wykształci ono w sobie bardziej pozytywne poczucie własnej osoby i być może będzie mnie skłonne w przyszłości do obwiniania się. *Naturalnie tego typu wychowanie jest jak najbardziej polecane przy każdym dziecku.
Offline
Wiele lat temu odkryłam ciekawe równanie : myślisz + mówisz = masz. Bardzo to ciekawe i równie prawdziwe. Jak zauważyłam o czym myślę, przestałam się dziwić temu co mam. Wzięłam się za bary sama z sobą, wytropiłam jakie myśli mi towarzyszą i zmieniłam, początkowo na siłę, te, które odpowiadały za moje tarapaty. Teraz to już weszło mi w zwyczaj sprawdzać jakie moje myślenie stoi za tą niechcianą sytuacją, i czym prędzej zmieniam błędne myślenie.
Pozdrawiam cieplutko
Offline
Owszem, miewam takie stany, ale natychmiast przekierowuję się na robienie czegoś. Siedzenie i rozdrapywanie własnej beznadziei na strzępki daje jedynie poczucie jeszcze większego bezsensu. Postaraj się zająć czymś konstruktywnym. Prawo jazdy, angielski, haftowanie, zorganizowanie jakiegoś małego przedsięwzięcia - choćby imprezy dla kilku przyjaciółek, ale jakiejś innej niż posiadówka przy kawce. Poproś je nawet o pomoc! Życie nie rozpieszcza - przynajmniej nie wszystkich - ale po lekturze "Spalonego tostu" czy "Bogatej kobiety" łatwo dojść do wniosku, że jeśli nie pomożemy sobie same ... nikt inny za nas tego nie uczyni. A może przeczytaj na początek te dwie książki? Autorki podają nawet pomysły na wyjście z permanentnych dołków i na dodatek każda z nas znajdzie tam siebie samą. No, głowa do góry i działaj :-)
Offline
DROGA DARIO I POZOSTALE KOBIETY ODWIEDZAJACE FORUM... A co mam powiedziec ja ? tez jestem w beznadziejnej sytuacji...ktos kiedys zrobil ze mnie prostytutke za granicami kraju wyciagnal mnie z tego jeden facet kocham Go a on mnie przynajmniej tak twierdzi...nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to ze ma zone!!myślalam ze juz wszystko powoli nabiera sens a tu znow... czasem naprawde nie chce mi sie nawet zyc poprostu mysle ze nie mam po co..moja sytuacja jest dopiero beznadziejnoscia jesli ktos chce ze mna o tym porozmawiac zapraszam na forum.. Pozdrawiam goraco
Offline
Ola, przeszłaś bardzo trudne doświadczenie, to nie ulega wątpliwości. Poznałaś kogoś, kto ci pomógł i naturalne jest, ze wdzięczność może być tak wielka iż wydaje się miłością dla swego wybawcy. Otrząśnij się kobieto, przestań wracać myślami do tego co robiłaś. Zrozum, że Ty Jesteś Istotą Doskonałą. To co robisz lub robiłaś to tylko doświadczenie - było, minęło i od ciebie zależy czy powróci.
Spójrz na siebie wzrokiem łagodnym, pełnym miłości i zobacz własną doskonałość, wtedy może poznasz kogoś kto będzie gotowy do spędzenia z Tobą reszty życia. Skupienie uwagi na sobie i rozwiązaniu własnych problemów ma na prawdę sens.
Z całą życzliwością życzę Ci byś znalazła w sobie przyjaciela i z podniesioną głową szła przez życie z radością i wolna od poczucia winy czy zaniżonej samooceny.
Pozdrawiam cieplutko
Offline
Ola... uciekaj od tego faceta. Nie psuj życia jego żonie i ... może dzieciom... Jesteś młoda i z pewnością znajdziesz sobie faceta jak tylko otrząśniesz się z doświadczeń życiowych. Póki co poszukaj kumpla... takiego na pójście do kina, na spacer, nawet na imprezkę.....na wysłuchanie Ciebie.... Ale jesli zwiążesz się z tym, o którym piszesz, po jakimś czasie będziesz obwiniała siebie samą. Uciekaj!
Offline
Droga LadyB to nie jest takie proste ja nie wyobrazan sobie zycia bez niego... mieszkam nadal poza granicami kraju on jest najblizsza mi osoba..czasem mam tego dosc ze musze ukrywac prawde o mojej milosci do niego..ale boje sie bardzo ze ktos tego nie zrozumie i bedzie na mnie krzywo patrzyl..nie potrafie normalnie zyc!!a poza tym ukrywam sie przed moimi oprawcami co zrobic aby oni mi nic nie zrobili...zrozpaczona Ola ![]()
Offline
A co jesli myslimy pozytywnie, robimy wszystko aby bylo dobrze, a mimo to wszystko sie wali, ja mysle ,ze to przeznaczenie, albo niewlasciwe otoczenie, ktore nie lubi jak odnosimy sukcesy.)tylko nie zawsze mamy na tyle sily aby je zmienic.....co wy na to
otoczenie otoczeniem, ale mnie wydaje się, że problem tkwi w nas samych. Moim zdaniem lepiej nie "zwalać winy" na przeznaczenie - nie jesteśmy w stanie na nie wpłynąć, ale na siebie, swoje postępowanie - owszem.
Offline
Zgadzam się z Darią i powiem wam, że przeczytałam ciekawą książkę "Jedenaście minut" Paulo Coelho. Bardzo wartościowe spojrzenie na doświadczenie życia młodej kobiety. Czyta się łatwo, prawie jak harlekina, tylko można wynieść coś dla siebie, jakąś radę czy podpowiedź.
Pozdrawiam cieplutko
Offline
Strony: 1