Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Tak po prostu, jakie macie odczucia mieszkając za granicą ? Czy jest wam dobrze czy źle ? Czy jesteście zadowoleni z tego wyboru i czy tęsknicie za tymi co zostali? Pogadajmy sobie jak to na prawdę jest
Ja powiem tak - kocham Londyn, tu czuję sie wolna czego nie czułam w Polsce. Tu mogę chodzić w dziwnych ciuchach i nikt na to nie zwróci uwagi. To moje miasto ... tak myślę, choć wiem ,ze nie do końca tak jest. Układam sobie tu życie. Ale tęsknie za rodzicami i siostrą którzy są w Polsce. Jest takie rozdwojenie, pomieszanie tych dwóch światów. I sama nie wiem, który ostatecznie wybiorę ![]()
Offline
Jestem w Manchester, a Londyn to dla mnie najokropniejsze miasto w UK ![]()
Za duże, za nudne, za głośne. Sama nie wiem. Manchester też nie jest jakimś szczególnym marzeniem, ale już się do niego przyzwyczaiłam.
Jak się żyje ?
Ja zawsze chciałam mieszkać za granicą, a więc od razu odpowiadam, że super ![]()
Wiem, że moi rówieśnicy będą mieli zdecydowanie gorszy start do tego dorosłego życia, co jest dla mnie przykre.
Ja cieszę się, że nie jestem w Polsce. Nie wrócę już tam.
Kocham ten kraj za to, że tam się urodziłam, że są tam piękne góry, mazury i morze. Ale niestety, nic poza tym ..
Offline
A ja mieszkam w Wiedniu. Tutaj skończyłam studia, wyszłam za mąż i tutaj pracuję teraz. Wyjechałam z Polski 7 lat temu. Czasem bywam w kraju w wakacje i to mi wystarcza , odwiedzę rodzinę i znajomych. Niestety to ja jestem ta wesoła, moi polscy znajomi są sfrustrowani pracą albo brakiem pieniędzy i zauważyłam, ze oddaliliśmy się od siebie bardzo. Nie ma o czym rozmawiać. Wiedeń jest cudowny
Wciągający i kosmopolityczny. Nie wrócę do Polski bo poza paroma miejscami jest nudna i szara. Myślę ,ze byłabym kimś innym mieszkając w Polsce. Kimś bardzo ponurym, tak jak moi znajomi. Ten kraj nie daje żadnych szans młodym ludziom. A już kobieom w ogóle.
Uwazam, ze zycie w ojczyznie to luksus. Moc rozmawiac w macierzystym jezyku, czytac prase w swoim jezyku, smiac sie z kulturowych zartow i podziwiac rodzima sztuke. Polska jest kopalnia pieknych miejsc, ale rowniez kulturalnych wydarzen/dziel, nie wspominajac o historii (niektore wydarzenia, ktore choc wydarzyly sie dziesiatki lat temu wicaz na nas oddzialywuja i tworza nas Polakow, takimi jakimi jestesmy).
Od czasu kiedy granice stanely nam otworem, a w ostanich lasach, kiedy wyjezdzaja mlodzi wyksztalceni, ojczyzna traci coraz wiecej. Bo przyjrzelismy sie blizej (badz choc liznelismy) innym kulturom, a chyba przede wszystkim stosunkowi placy do wyksztalcenia (!) i standardowi zycia. Owszem biedota jest wszedzie, ale jak czlowiek chce to zapracuje na "decent life". Przykladowo opieka socjalan z krajow skandynawskich (czy Francji) jest dla naszego polskiego umyslu dosc szokujaca.
Im dluzej jest sie na imigracji, tym blizej nam do zaadoptowania "drugiej ojczyzny". Im jezyk i kultura bardziej zrozumiala, tym bardziej jestesmy u siebie. Latwiej zadomowic sie w miejscach kosmopolitycznych, gdzie asymilacja z "tubylcza" ludnoscia nie ma juz takiego znaczenia. Jestem zdania, ze w takich aglomeracjach jak Londyn, Berlin, Wieden jej mieszkancy tworza nowa kulture, zlepek wielu, badz...zadna ?
Offline
Carol. Ja nie chcę wracać do Polski.
Ten kraj jest piękny, ale nic poza przyrodą mnie do niego nie ciągnie.
Mam swoje życie tu gdzie jestem, jest mi lepiej. Nikt nie powiedział, że ojczyzna musi być miejscem w którym się rodzisz i umierasz.
Bóg stworzył cały świat dla nas, a że ludzie sobie go podzielili, to już inna sprawa.
Offline
Czyżbym nagabywała emigrację do powrotu w ojczyste progi ?Nic z tych rzeczy! :-) Mój post miał znaczenie jak najbardziej apolityczne! Każdy odczuwa więź z krajem, w którym mieszka oraz z krajem, w którym się urodził na swój szczególny sposób.
Ja sama nie mieszkam w Polsce. Uważam, iż moje miejsce będzię tam, gdzie ludzie, których kocham....gdzie serce...
Offline
Witam!
Zycie na obczyznie to nie to samo co życie w swoim kraju,ja czuję się tutaj dziko,mam wrażenie jakbym chciała się wypowiedzieć a nikt nie chce mnie słuchac...brakuje mi to co moje,moje polskie,teatry,muzea,kawiarnie,piękne lasy...zastanawiam się nad tym co w życiu jest najważniejsze...ludzie gonią wciąż za kasą,za luksusem...to dla mnie materializm...być czy istnieć...wciąż chcemy więcej a co z naszymi uczuciami,bliskością????????
Zastanawiam się nad powrotem do mojej kochanej POLSKI...ona jest moim domem!!!!!
Offline
... poza paroma miejscami jest nudna i szara...
Flavia co mam przez to rozumieć? Uważam że jest mnóstwo przepięknych miejsc w Polsce...mamy ogrom zabytków,zakątków,pałaców i pałacyków...tylko jezdzić i zwiedzać...
Trzeba najpierw poznać swój kraj,dostrzec jego piękno...
Co jest takiego we Wiedniu czego nie ma w Polsce-kasa za którą można sobie kupić dom,samochód,biżuterię...?
Offline
Tak, tylko na codzień nie zwiedzamy zabytków ale obcujemy z ludzmi w pracy w sklepie na ulicy i niestety musze się zgodzić z Flavią. Od 16 lat mieszkam za granicą. Moje wrażenia z Polski... to jest tam ciągle za mało szczęśliwych ludzi.Większość żyje jakby za kare.
Offline
Witam!
Każdy ma wolną wolę...co to znaczy być szczęśliwym...co nam pozwala na to abyśmy byli szczęśliwi...na czym polega szczęście?
Mi się wydaje że szczęście jest w nas samych,nie ważne gdzie jesteśmy,co robimy... ludzie wciąż gonią za kasą,chcą otaczać się w świecie materialnym,mieć,mieć i mieć a gdzie jest nasze BYC ISTNIEC I ZYC?Co z naszymi uczuciami?Jejku ale świat wariuje,ja także ale nie dam się temu,dążę do miłości samej w sobie a tym samym do ludzi,wszystkiego co mnie otacza,tego najbardziej w świeci pragnę!!!
Jestem na Islandii,wyjechałam aby zarobić na mieszkanie,bo w polsce nie mam gdzie się zatrzymać i dać mojemu synkowi kąt w którym zawsze znajdzie schronienie...będąc tutaj dochodzę do innych wniosków...co jest w życiu najważniejsze....wiem,pewnie sobie pomyślicie-miłością człowiek sie nie naje i zgadzam się z tym,ale są sprawy ważne i ważniejsze od których zależy nasze samopoczucie...
Pieniądze są ważne ale nie najważniejsze,dopomagają szczęściu...
Za czym tak ludzie gonią i dlaczego?
Offline
Od 4 miesięcy jestem w Holandii, muszę powiedzieć że jestem zaskoczona, jest tutaj pięknie, ludzie sa bardzo sympatyczni. nie mam ochoty wracać do Polski.
Offline
Ja od roku mieszkam w Szkocji. Jeszcze będąc w Polsce planowaliśmy z mężem, że tylko na parę lat..., ale im dłużej tu jestem, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że juz do Polski nie wrócę. Oczywiście tęsknię za rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, ale tu jest mi dobrze, na wiele więcej można sobie pozwolić, nie trzeba się martwić jak związać koniec z końcem, no i ludzie są tacy pogodni i życzliwi.
Ostatnio edytowany przez aberdeenka (2008-08-23 17:06:07)
Offline
ja jestem w Polsce obcokrajowcem
nie moge a nawet nie mam prawa na nic narzekac.
najbardziej co mnie tu boli i meczy to nawet nie smutek za swoim Krajem,
ale wszelakie sprawy urzedowe://
wszystko to jest tak utrudnione, ze zabiera dobry kawal radosci z zycia... ![]()
Offline
Ja bym pewnie też wyjechała, bo wiem, że za granicą ludzie młodzi mają lepszy start, więcej możliwości i dostatniejsze życie. Pewnie bym wyjechała ... gdybym tylko mogła zabrać ze sobą absolutnie wszystkie ważne dla mnie osoby. Inaczej cały wyjazd nie ma dla mnie sensu.
Ja też bym chciała wyjechać. w Polsce dobija mnie to wieczne niezadowolenie, szarość i wieczny strach o przyszłość. Nawet 2 miesiące spędzone gdzieś z dala od braci K, wiecznego podnoszenia podatków, i kłopotów ze służbą zdrowia potrafią mnie "uleczyć" na kolejne 10 miesięcy spędzonych w kraju. Niestety mój obecny partner nie chce nawet słyszeć o wyjeździe, a z rodzicami nawet nie można poruszyć tego tematu. Pozdrawiam wszystkie Panie którym jest dobrze z dala od tego kraju
Offline
ja mieszkam od 2,5 roku w usa. jestem juz tutaj piaty raz, bo wczesniej przyjezdzalam jako studentka, a teraz zostalam dluzej, choc mialam byc tylko 3 miesiace. nigdy bym nie powiedziala, ze polska jest szara i nudna! wogole nie mozna porownywac naszego kraju do krajow europejskich czy usa. mamy inna histore, ktora caly czas za nami sie ciagnie, inna kulture, inna mentalnosc. to prawda, ze w pl, zyje sie ciezej, ze wiele rzeczy latwo dostepnych za granica, w polsce jest tak trudno osiagalne. ale patrze na moich rodzicow i na moje rodzenstwo, ktore mieszka w pl, ma rodziny i calkiem niezle sobie radzi. podsumowujac, w usa mieszka mi sie bardzo dobrze, wiem, ze tutaj chce mieszkac, ale powodem jest chlopak, a nie finanse.
Offline
Carol napisał:
Uwazam, ze zycie w ojczyznie to luksus. Moc rozmawiac w macierzystym jezyku, czytac prase w swoim jezyku, smiac sie z kulturowych zartow i podziwiac rodzima sztuke. Polska jest kopalnia pieknych miejsc, ale rowniez kulturalnych wydarzen/dziel, nie wspominajac o historii (niektore wydarzenia, ktore choc wydarzyly sie dziesiatki lat temu wicaz na nas oddzialywuja i tworza nas Polakow, takimi jakimi jestesmy).
Od czasu kiedy granice stanely nam otworem, a w ostanich lasach, kiedy wyjezdzaja mlodzi wyksztalceni, ojczyzna traci coraz wiecej. Bo przyjrzelismy sie blizej (badz choc liznelismy) innym kulturom, a chyba przede wszystkim stosunkowi placy do wyksztalcenia (!) i standardowi zycia. Owszem biedota jest wszedzie, ale jak czlowiek chce to zapracuje na "decent life". Przykladowo opieka socjalan z krajow skandynawskich (czy Francji) jest dla naszego polskiego umyslu dosc szokujaca.
Im dluzej jest sie na imigracji, tym blizej nam do zaadoptowania "drugiej ojczyzny". Im jezyk i kultura bardziej zrozumiala, tym bardziej jestesmy u siebie. Latwiej zadomowic sie w miejscach kosmopolitycznych, gdzie asymilacja z "tubylcza" ludnoscia nie ma juz takiego znaczenia. Jestem zdania, ze w takich aglomeracjach jak Londyn, Berlin, Wieden jej mieszkancy tworza nowa kulture, zlepek wielu, badz...zadna ?
Zgadzam się z Twoja opinią. Wyjeżdżam regularnie do pracy za granicą bo tak zarabiam na utrzymanie ale nigdzie nie czuję się tak bardzo u siebie jak w Polsce.Pomimo szarugi przez 9 mcy w roku i wszechobecnej biedy tu jest mój dom.
Offline
mieszkam w anglii juz od 4 lat,mam tu rodzicow,siostry,coreczke i partnera.najwiekszym problemem jest nieznajomosc jezyka.przez 4 lata nie poznalam go ani troche,staralam sie,ale mi nie wyszlo.mimo tego jest mi tu dobrze.w polsce bylo mi bardzo ciezko dlatego przyjechalam i zostalam,nie wiem czy na stale ta decyzje zostawiam mojemu partnerowi.piszecie ze dla pieniedzy ze materialisci..i tak i nie.przyjechalam bo nie mialam pieniedzy na dziecko na siebie..a zostalam (bynajmniej na razie) bo w polsce nie potrafie sie odnalezc,jade na wakacje i po tygodniu czuje sie jak obca.najblizsze mi osoby w polsce to babcia z dziadkiem i przyjaciolka.tylko tyle mam w swoim kraju.
Offline
mala2320 napisał:
mieszkam w anglii juz od 4 lat,mam tu rodzicow,siostry,coreczke i partnera.najwiekszym problemem jest nieznajomosc jezyka.przez 4 lata nie poznalam go ani troche,staralam sie,ale mi nie wyszlo.mimo tego jest mi tu dobrze.w polsce bylo mi bardzo ciezko dlatego przyjechalam i zostalam,nie wiem czy na stale ta decyzje zostawiam mojemu partnerowi.piszecie ze dla pieniedzy ze materialisci..i tak i nie.przyjechalam bo nie mialam pieniedzy na dziecko na siebie..a zostalam (bynajmniej na razie) bo w polsce nie potrafie sie odnalezc,jade na wakacje i po tygodniu czuje sie jak obca.najblizsze mi osoby w polsce to babcia z dziadkiem i przyjaciolka.tylko tyle mam w swoim kraju.
Jeśli nie czujesz się związana z krajem urodzenia to trudno, masz przecież prawo znaleźć swoje szczęśliwe miejsce na ziemi. Pracować i zarabiać to nie grzech i nie materializm. Ja jestem związana emocjonalnie z Polską a to nie znaczy ,że jestem lepsza.Pozdrawiam.
Ps- czy angielski jest taki trudny?4 lata to długi czas.
Offline
niestety dla mnie tak.od poczatku pobytu w anglii dookola byli sami polacy,zarowno w pracy jak i poza nia.zapisalam sie nawet do szkoly ale przez rok nie bylo miejsca a potem chyba przestalam wierzyc w siebie.dom,praca,dziecko,nie bylo czasu.teraz pracuje krotko i mogla bym sie pouczyc ale na sama mysl robi mi sie slabo.moj partner gdy przyjechal nie znal nawet jednego slowa a teraz smiga po angielsku.wstyd mi strasznie ale przestalam wierzyc ze ogarne ten jezyk..
Offline
Mala, ja tez nie znalam jezyka dobrze, prawie wogole, a po dwoch latach pobytu w Niemczech zalapalam i to dobrze.
Poprostu paplalam na okraglo, obojetnie co byle mowic kontaktowac sie z ludzmi, wszedzie i z tych konwersacji nauczylam sie wylapalam bledy, ktore robie i ciagle sie ucze codziennie napotykam nowe slowko ![]()
Poczatki sa trudne ale potem z gorki ![]()
A co do zycia tutaj to jest ok. Ale zawsze tesknilam za Polska, za jezykiem, ksiazkami, telewizja, kultura, kosciolem.
Jednego czego nie zaluje ze zostalo w Polsce to sluzba zdrowia ![]()
Offline
Od 4 latach w Hiszpanii. Teraz najprawdopodobniej przeprowadze sie do Barcelony, na jak dlugo, nie wiem. Slonce swieci, jest razniej, lepiej sie znosi kryzys.
Offline
A ja powiem tak: od 7 lat minimum dwa razy w roku wyjeżdżam do Holandii. Moi rodzice tam mieszkają. Na początku, wiadomo, byłam gówniarz, więc pracować nie mogłam. Teraz od chyba 3 lat pracuję jak tam jestem. I nie powiem, bo życie wydaje mi się łatwiejsze. Widzę to po mojej mamie i jej drugim mężu. Pracują, kupili teraz mieszkanie na własność i robią generalny remont wożąc prawie wszystkie materiały, meble, drzwi i wyposażenie z Polski. Mają 2 samochody, mieli 3, ale wiadomo, na dwójkę ludzi 3 samochody to za dużo i dlatego sprzedali, bo nim prawie nie jeździli. Wyposażenie mieszkania też całkiem inne niż mieliśmy w Polsce. Od kuchni po łazienkę. Liczę się też z tym, że np.: 7 lat temu nie było jeszcze telewizorów LCD czy plazmowych, ani kina domowego, czy tak rozpowszechnionych laptopów, ale teraz po prostu wiem, że idą do sklepu i kupują to co im potrzebne nie musząc odmawiać sobie czegoś innego. Co prawda na wakacje jeżdżą dopiero od 3 lat, bo wcześniej nie brali wolnego. I oczywiście nie mówię, że pieniądze leżą na ulicy, bo widzę też jak ciężko czasem muszą pracować. Ja w roku szkolnym mam od nich zapewnione pieniądze na utrzymanie i szkołę, bo mieszkam teraz sama na studiach, a w wakacje mam to co sama zarobiłam i nie jest źle. Ale wiem jedno. Mama bardzo chciała, żebym pojechała na studia do Holandii. Ale ja nie chciałam. Będąc tam dwa razy w roku i znając plusy i minusy tamtego życia wiem, że nie chcę się z Polski wyprowadzać. Mam możliwość i nie miałabym żadnych problemów, bo przecież by mi pomogli na początku, ale nie chcę. I to samo jest z moim kuzynem. Jego ojciec mieszka od kilkunastu lat w USA, też miał możliwość wyjazdu do ojca na studia. Ale nie chciał. Oboje wolimy zostać w Polsce i być po prostu u siebie.
Offline
witam was mieszkam od roku z mezem w niemczech i nie narzekam .Maz sam pracuje ja wychowuje dziecko 20 miesieczne .W polsce przez ten okres co tutaj jestesmy bysmy sobie nie pozwoili na rozne rzeczy ktore tu kupilismy .Na poczatku bylismy odziernie z mezem ja z synem w polsce maz w niemczech tesknilismy za soba maz za dzieckiem tesknil 2 tygodni nie umial wytrzymac bez nas tylko piatek byl po pracy sie wykapal zjadl na szybko i w auto wsiadal i jechal do nas tak trwalo 3miesiace .Maz wziol nas z polski i nie zalujemy jestesmy razem .
Offline
Witajcie ![]()
Hmmm..juz za chwile mina 4 lata odkad opuscilam Polske. Mieszkam w UK i tu teraz jest moj dom, zostawilam rodzicow, brat na poczatku byl tutaj ze mna, w zeszlym roku wrocil do kraju. Ja oprocz rodziny i jednej przyjaciolki nie mam tam nikogo..wlasciwie nawet nie mam do czego wracac. Postawilam wszystko na jedna karte, zostawilam prace, mieszkanie, zaczekalam az dziewczyny skoncza rok szkolny i wyjechalam. Poczatki byly trudne, ale dzisiaj nie zaluje niczego. Odnalazlam swoje miejsce na ziemi..a ze tym miejscem nie jest Polska..?
Nie chce nikogo obrazic, ale w Polsce ludzie sa smutni, bez tego blasku w oczach, przygaszeni, kazdego dnia borykajacy sie z mnostwem problemow..poczawszy od braku pieniedzy a skonczywszy na..zdrowiu..
Jak przyjezdzalam na poczatku to pierwsze pytanie jakie mi zadawali to .."ile zarabiasz"???
Co mialam mowic, ze cholerka mam wiecej na tydzien niz Ty przez miesiac? Dla mnie zaden powod do "chwalenia", a im nie chcialam robic przykrosci...a moze nie dawac powodu do zazdrosci..Czasem czulam sie jakbym popelnila jakas zbrodnie..bo wyjechalam, "polepszylo" sie moje zycie, a oni bez pracy, pieniedzy, z dlugami..
W zeszlym roku, postanowilam wybudowac mala chatke na mojej dzialce nad jeziorem..naprawde nic wielkiego, choc koszt ogromny, wszystkim zajal sie moj tata, spisal umowe z wykonawca i prace poszly w ruch. Ja przyjechalam na wakacje i oni wlasnie konczyli. Bardzo mi sie ten domek spodobal. Rozmawiam sobie z tym gosciem..wiecie co slychac i takie tam..a facet chyba juz wiedzial gdzie mieszkam..pozniej do mnie mowi, ze w sumie to on nie policzyl jeszcze za "cos" tam i bede musiala mu doplacic tyle i tyle...Normalnie oczy zbieralam z podlogi..on myslal, ze jak przyjechala "Pani Z Wielkiego Swiata" to dorzuci kase extra..nie wiem dlaczego ale to ja "glupio" sie poczulam..
Offline