Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
na poczatku chcialam przeprosic za brak polskich znakow ale pisze na niemieckiej klawiaturze i nie potrafie zmienic tych ustawien. Chcialam tez ostrzec bo moja historia nie jest ani szczegolnie niezwykla, ani przerazajaca ani specjalnie smutna, czuje po prostu przymus wyrzucenia jej z siebie poniewaz nie moge sie nia podzielic z najblizszymi.
Wszystko zaczelo sie od przeprowadzki mojej rodziny kiedy mialam 16 lat. W nowym miejscu czulam sie zagubiona i troche samotna, dopoki nie pojawil sie on, byl odemnie starszy, student bodajze na III roku. Czulismy sie w swoim towarzystwie swietnie choc wsrod jego znajomych czulam sie zagubiona, widzialam ze traktuja mnie jak gowniare z lekkim poblazaniem ( dzisiaj wcale im sie nie dziwie ). Udalo mi sie rowniez zdobyc sympatie rodzicow, babci, a nawet psa i kota. Mielismy podobne charaktery pomysly na zycie. No ale.
On bardzo czesto wspominal o wspolnym przyszlym zyciu, a mnie to zaczelo przytlaczac chcialam szalec, bawic sie poznawac ludzi i smakowac zycia!! Wszystko to sprawilo ze rozstalismy sie - zreszta na moje wlasne zyczenie i z mojej winy. Napisal mi pozniej lzawy list o tym jak mnie nienawidzi, kocha i jak bardzo chcial sobie ulozyc ze mna zycie co jeszcze bardziej mnie utwierdzilo w przekonaniu ze zrobilam dobrze odchodzac.
Pozniej bylo pare krotkich epizodow, spotkania podczas ktorych przekonywalismy sie ze wciaz nas do siebie ciagnie ale nie robilismy nic w kierunku takim zeby do siebie wrocic.
On znalazl sobie dziewczyne - swietna kobiete ktora jest teraz jego zona i chyba lepszej nie moglam mu zyczyc. Ja jestem teraz w wieku w ktorym on mnie poznal, wyjechalam na studia, mieszkam z chlopakiem ktorego kocham choc to chyba bardziej braterska milosc i poczucie stabilnosci ktorej nigdy nie mialam tak na prawde w domu ale jestem szczesliwa... ostatnio jednak ciage mysle o nim, jeszce rok temu wymienialismy czasem pare zdan na gg, ostatnio rozmawialismy w pazddzierniku kiedy powiedzial mi ze jego zona jest w ciazy, chyba tez zabronila mu rozmawiac ze mna bo choc napisalam pare razy nie odpisuje, ja wiec staram sie nie narzucac i tez nie odzywac bo nie chce rodzic niepotrzebnych konfliktow w szczesliwym zwiazku.
Czuje jednak zal, nie wobec niego chyba tez nie wobec siebie. Zaluje ze to nie ja jestem na jej miejcu, brakuje mi go, brakuje mi nawt rozmow i tych wszystkich rzeczy ktore tak bardzo mnie u nniego denerwowaly, wiem tez ze moge juz go nigdy nie zobaczyc, bo mieszka teraz daleko przykro mi ze poznalismy sie w takim wieku, kiedy ja jeszcze zylam chwila a on juz po woli potrzebowal stabilnosci, ktos tam na gorze zle rozplanowal ten plan akcji.
Czesto o nim mysle, czesto mi sie sni. Wiem tez ze gdybysmy mogli przezyc to zycie razem to byloby to zycie niezwykle Wiem jednak ze jest szczesliwy, choc znam jego maly sekret - przyznal ze tez zaluje i czasem czuje ze jego zycie nie potoczylo sie do konca tym torem jakim powinno.
Ja tez ukladam sobie zycie, jest mi dobrze i nie chce niczego wiecej, nigdy nie mialam zamiaru wchodzi w czyjes zycie i usilnie je niszczyc, w kazdym badz razie zycze szczescie i sobie i jemu.
szkoda tylko, to wszystko.
Offline
hmmm w zasadzie to jednak Twoja historia okazuje się smutną.. bo wydaje mi się Elmo że nie jesteś zbytnio szczęśliwa.. czujesz się tak jakbyś przeoczyła to co było i powinno być najważniejsze.. szkoda, ale myślę że teraz już i tak tego nie zmieni.. wtedy nie czułaś się na siłach do bycia w poważnym związku, nie myślałaś o wspólnej przyszłości nie jest to dziwne bo miałaś tylko 16 lat! myślę, że teraz o tym myslisz w ten sposób ale to kiedyś się zmieni, kiedy pokochasz szczerze i prawdziwie, kiedy poczujesz że masz już swoje szczęście a to co bylo kiedyś będziesz wspominała z sentymentem ale i z dystansem
jedynie czas może zlikwidować żal który dręczy Twoją duszę..
Offline
Hy niestety chyba tęsknisz za przeszłością za wspomnieniem
Ja podobnie miałam zostawiłam swoją miłość i nawet jak powiedziałam innemu tak to tęskniłam za innym czasami wydawało mi się że zapomniałam aż po 7 latach spotkałam go moje złudzenia moje marzenia wspomnienia to tylko były wspomnienia ludzie się zmieniają
Abyś mogła w końcu ułożyć sobie życie tak na prawde musisz spotkać się ze swoją przeszłością albo uczucia odrzyją albo odejdą w siną dal..........
Offline
i tak w nawiasie też miałam wtedy 16 lat ..............
Offline
nie chce sie z nim spotykac bo wiem ze mogloby to popsuc jego relacje z zona - nawet takie niewinne spotkanie, ona jest chyba bardzo zazdrosna... choc prawda jest taka ze faktycznie, bardzo chcialabym spotkac sie z nim i porozmawiac, chociazby o pogodzie, po to zeby sprawdzic jak zareaguje na jego obecnosc
Ostatnio edytowany przez Elma (2009-02-27 23:05:54)
Offline
Ojjj Elma...
Wcale nie jestem taka pewna czy gdybyście znowu się zeszli z byłym mimo wszystko to byłoby kolorowo...
Ty teraz idealizujesz swojego byłego...wcale nie wiesz czy on się nie zmienił do końca...jaki jest teraz...
dopiero gdybyście znowu byli razem - wtedy byś się przekonała...
Tylko powiem Ci, że chyba Twój teraźniejszy związek jest bardziej przyjacielski...za przyjacielski...czasem tak jest...dlatego myślisz o kimś kogo kochałaś...
Moim zdaniem powinnaś zapomnieć o byłym...
to wyjdzie tylko na plus dla Ciebie i dla niego...
I zastanów się lepiej czy tak na prawdę chcesz byc z obecnym partnerem?
Ostatnio edytowany przez sueno6 (2009-02-27 23:07:53)
Offline
szczerze to juz sama nie wiem czego chce
ale nie mam teraz sily nic zmieniac chyba jest mi tez za wygodnie
Offline