Witaj na niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...
Nie jesteś zalogowany.
Jestem osobą wierzącą ale nie praktykującą z wyboru i przekonania. Nie uznaję kościoła ani księży. Wolę rozmawiać sam na sam z Bogiem. Czasami zachodzę do kościoła, bo szukam tam ciszy. Wiem sporo na temat religii i podziwiam tych, którzy wierzą i trwają w tym wierzeniu z całym "arsenałem" czyli chodzeniem do kościoła co niedziela itd, niemniej dla mnie to co wyprawia kościół w Polsce jest nie do zniesienia. Denerwuje mnie to kiedy ludzie mówią, że trzeba wierzyć i praktykować albo nie wierzyć... i że muszę wybrać jedno z dwóch ... że nie ma takiej drogi pośredniej ...Znam dużo takich osób jak ja - czy jestem przez to gorsza ?
Offline
Mam to samo.Uważam że to z lenistwa.
Posunełam się troche dalej i doszłam do wniosku,że droga prawdy jest właśnie gdzieś po środku.
Ja też tak mam niestety. Chodzę do kościła prawie wyłącznie, aby przeżyć misterium, ale kazania nie słucham - na ogół usłyszę w nim coś agresywnego, obraźliwego (jak wtedy gdy proboszcz powiedział kilkakrotnie w ciągu 5 minut, że poza Kościołem nie ma zbawiednia i "innowiercy" (nawet inni chrześcijanie) nie zostaną zbawieni i czeka ich potępienie. Rodzina mojego ojca była ewangelicka i prawdę mówiąc bardzo mnie zabolały te słowa - choć przecież nieprawdziwe).
Generalnie wydaje mi się, że przez takie teksty słyszane w kościele wiele osób traci wiarę.
Offline