Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

Temat: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

Cześć wszystkim. Do tej pory tylko czytałam to forum, ale teraz kiedy w moim związku nasilają się problemy – lub ja tak uważam – potrzebuję jakiejś rady.
Mam lat 30 z małym haczykiem, chłopaków w moim życiu miałam niewielu z czego ostatni był kilkuletnim koszmarem – stąd pewnie moje skrzywione spojrzenie na obecny związek i bardzo małe doświadczenie w sprawach damsko męskich.
Aby uniknąć zamieszania postanowiłam moje wątpliwości ująć w punkty.
1.    Mój ukochany twierdzi, że zbyt często jestem na „nie” kiedy on coś mi pokazuje. Np. nie byłam za zakupem 2 dodatkowych mebli do salonu: tzn chciałam je kupić ewentualnie w następnym miesiącu – tak aby rozsądnie podzielić wydatki. Lub wczoraj, zdenerwował się bo oglądaliśmy podkładki na stół, wiece takie pod talerze, stwierdziłam, że nie ma sensu ich teraz kupować bo nie mamy jeszcze docelowego stołu.  Kiedy wyszliśmy ze sklepu powiedział, że to nie są sensu i że męczy go moje ciągłe „nie” (przytoczył sytuację z ikea) ale chwilę wcześniej kupiliśmy „cotton balls’e” które już dawno chciał powiesić w salonie.  Nie wiem, czy naprawdę jestem taka na „nie”
2.    Wczoraj wieczorem poruszył kwestię dzieci.  Mój ukochany ma brzydki zwyczaj zaczynania „poważnych” rozmów kiedy ja jestem już pod kołdrą i zaczynam przysypiać – więc nie jestem pewna czy wszystko usłyszałam i czy dobrze Go zrozumiałam. Po swoich obserwacjach stwierdza, że ja kiedy tylko w pobliżu znajduje się jakieś dziecko to uruchamiam wszystkie systemy obronne, że nie widzi we mnie instynktu macierzyńskiego i martwi się, czy będę chciała lub umiała z czułością zająć się naszym dzieckiem. A prawda jest taka, że dzieci mnie po prostu onieśmielają, nie wiem czemu ale wstydzie się okazać do nich sympatię, i że w duchu cieszyłam się kiedy 4letni chrześniak mojego Ukochanego przylgnął do mnie jak rzep do psiego ogona.
3.    Sytuacja którą przeżywam sama. Jestem w szczęśliwym związku ponad rok. Ponad dwa lata temu rozstałam się z Panem który przez cały okres związku mnie zdradzał, Ponadto zfradzał mnie również z kobietą która całkiem niedawno została jego żoną a miesiąc temu urodziła mu dziecko. Niemal codziennie zadręczam się myślą o tym, że chciałabym aby byli nieszczęśliwi, aby oszukiwali się tak samo jak oszukiwali mnie i zostali tak samo zdradzeni i zranieni. Boli mnie ich szczęście, zwłaszcza, że po jakich 2 latach bycia z Exem miałam złe przeczucia co do tej dziewczyny, ale pan Ex zarzekał się jak żaba błota, że ja i tylko ja na zawsze.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

3. współczuję bardzo takiej sytuacji, wyjątkowo perfidny typ, nie dziwię się twojemu rozgoryczeniu, minęły dwa lata ale widocznie potrzebujesz jeszcze więcej czasu aby emocje opadły i udało ci się podejść do tego z dystansem. Nie czuj presji, że musisz to wybaczyć szybko i życzyć im szczęscia, nie tłum swoich emocji, jeśli tylko to nie rzutuje na twoje życie codzienne (np. płaczesz z tego powodu) to po prostu daj sobie czas.
2.powiedź mu o tym co napisałaś tu wink
1.te dwie sytuacje które przytoczyłaś nie są miarodajne w ocenie tego czy faktycznie jesteś ciągle na nie. Może sposób w jaki wyrażasz swoje bycie "na nie" gasi jego entuzjazm? To chodzi tylko o kwestie zakupowe czy jeszcze jakieś inne?

3

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

1.    Tego samego dnia odwiodłam Go też od pomysłu kupienia mi pierścionka. Mimo, że lubię biżuterie noszę ją sporadycznie. Wyjątkiem jest srebrna obrączka oraz zegarek - prezent od Ukochanego. Jeśli widzimy jakąś fajną koszulkę, bluzę czy nowe nowy model samochodu - kolekcjonuje je- zawsze pytam czy chce. Pensje mamy przyzwoite, starcza nam w zasadzie na wszystko, ale w moim odczuciu za mało odkładamy bo prawie nic nie odkładamy - to mnie martwi. Z drugiej jednak strony te podkładki kosztowały zaledwie kilka zł, nie odczulibyśmy tego w budżecie.  Muszę się poobserwować i spisać więcej przykładów.
2.    Sęk w tym, że pewne rzeczy nie przechodzą mi przez gardło. Wolę spuścić głowię i siedzieć w milczeniu, nawet jeśli to wzbudza w Nim złość lub smutek.

Reklama

4

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?
DisplayName napisał/a:

Sęk w tym, że pewne rzeczy nie przechodzą mi przez gardło. Wolę spuścić głowię i siedzieć w milczeniu, nawet jeśli to wzbudza w Nim złość lub smutek.

To zdecydowanie jest problem. Bez wątpienia rozumiesz, na ile ważna jest komunikacja, a nie umiesz się przełamać i ją blokujesz. Obstawiam, że z tym "byciem na nie" też raczej chodzi o sposób niż o samo to, ile razy jesteś czemuś przeciwna.
Zastanów się, dlaczego to taki problem - kiedy to ustalisz, będziesz mogła popracować nad tym, co rzeczywiście jest ważne. Szczerą rozmową, a nie balansem między zgadzaniem się, ustępowaniem i sprzeciwianiem się.

I am Jack's complete lack of surprise.

5

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

1. Zasadniczy błąd- to, że powiedziałaś, że nie chcesz prezentu w postaci pierścionka, w domyśle mając na myśli "zacznijmy oszczędzać" nie sprawi, że tak się stanie, a jedynie wywoła jego frustracje, że odrzucasz jego prezent. Wiąże się to z pkt. 2 czyli problemem z komunikacją. Powiedziałaś mu, że chciałabyś oszczędzać? Rozmawialiście o tym? (nie przy okazji wizyty u jubilera).
2. Jak wyobrażasz sobie wspólne zycie z człowiekiem, któremu nie jesteś w stanie zwierzyć się z tak (w moim mniemaniu) błahej sprawy?
Oj popracuj nad tym bo kiepsko to widzę, żeby Twój ukochany nie stracił do ciebie cierpliwości...

Reklama

6

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

O oszczędzaniu rozmawiam bez większego kłopotu. Jak więc mądrze odmówić prezentu w postaci pierścionka czy innej biżuterii jeśli On ciągnie mnie pod wystawę u jubilera? Jedyne o czym nie potrafię rozmawiać to o sympatii do obcych dzieci, chociaż zawsze tłumaczę, że moja mama cudzych dzieci nigdy nie lubiła, denerwowały ją i niechętnie przebywała w ich otoczeniu. Jeśli o mnie chodzi to w zasadzie nigdy nie brakowało mi miłości ze strony rodziców.

7

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

Zaraz, zaraz. Jaki pierścionek, jakie prezenty, jakie rozmowy o dzieciach? Decydujesz się być i żyć z nim?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

8

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?
Wielokropek napisał/a:

Zaraz, zaraz. Jaki pierścionek, jakie prezenty, jakie rozmowy o dzieciach? Decydujesz się być i żyć z nim?

Tak, od lutego mieszkamy na dobre razem. Remontujemy dom, urządzamy go dla siebie.

9

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

Przepraszam Cię bardzo za poprzedni post, pomyliłam Cię z inną osobą i innym problemem.


Jak mądrze odmówić przyjęcia prezentu (tu: pierścionka). Uczciwie podać powody tej decyzji.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

10

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

4. Jeszcze przypomniała mi się historia z ostatnich dni. Stoimy w aptece, szukamy kropli do oczu, nie było nic z świetlikiem wiec sugeruje, że może trzeba zapytać przy kasie. Chyba mnie nie usłyszał. Podeszliśmy do kasy, On podaje produkt który wybrał, pan nabija na kasę – w tym momencie ja wykasuje z pytaniem czy nie mają czegoś z świetlikiem, pan jednak coś tam miał, wiec mówię, bierzemy te, odwracam głowę i pytam czy takie mogą być, On nic nie mówi tylko płaci i wychodzimy. Po minucie odzywa się „denerwuje mnie kiedy traktujesz mnie jakbym był ubezwłasnowolniony”  Czy to naprawdę tak wygląda? Ja chciałam tylko wybrać lepszy produkt.

11

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

O rany, ależ macie "poważne" preteksty do kłótni. Takie bzdurki najlepiej obracać w żart, spróbuj tak robić smile

12

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?
DisplayName napisał/a:

4. Jeszcze przypomniała mi się historia z ostatnich dni. Stoimy w aptece, szukamy kropli do oczu, nie było nic z świetlikiem wiec sugeruje, że może trzeba zapytać przy kasie. Chyba mnie nie usłyszał. Podeszliśmy do kasy, On podaje produkt który wybrał, pan nabija na kasę – w tym momencie ja wykasuje z pytaniem czy nie mają czegoś z świetlikiem, pan jednak coś tam miał, wiec mówię, bierzemy te, odwracam głowę i pytam czy takie mogą być, On nic nie mówi tylko płaci i wychodzimy. Po minucie odzywa się „denerwuje mnie kiedy traktujesz mnie jakbym był ubezwłasnowolniony”  Czy to naprawdę tak wygląda? Ja chciałam tylko wybrać lepszy produkt.

Powiem szczerze, że jakby się taka sytuacja powtarzała, to ja też bym się nieco wkurzyła. Bo to wygląda tak, jakbyś faktycznie chciała za niego decydować - zwłaszcza, jeśli te krople były dla niego. Może nie chciał ze świetlikiem, miał prawo - a Ty najpierw zdecydowałaś, że bierzecie, a dopiero potem zapytałaś go o zdanie.
Niby to pierdoła - ale jeśli tego typu rzeczy zdarzają się często, to mogą człowieka wkurzać.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
A przezroczysty napisał big_smile big_smile big_smile
A ty podobno jestes jakąś starą babą? (60 lat wtf??!). Nie wstyd ci? To jest niesmaczne jak takie stare cielsko wyzywa sie z małolatami.
Koledzy mówili, że jestes tu znana. Stara, tryskająca jadem samotna baba. To jest dopiero porażka życiowa.

13

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

Nie mam jeszcze zbyt dużego doświadczenia z facetami, ale mi też ta historia z kroplami do oczu wydaje się jakąś pierdołą. Jak będziecie spinać o głupoty, to się nawzajem zamęczycie.

W tym właśnie sęk, że Czas nie znosi, aby go zabijano. Gdybyś była z nim w dobrych stosunkach zrobiłby dla Ciebie z twoim zegarem wszystko, co byś tylko chciała.
Lewis Caroll, Alicja W Krainie Czarów

14

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

Eehh..
Po pierwsze masz prawo czuć złość na byłego i życzyc mu co tam chcesz. przejdzie Ci z czasem i będzie Ci zwisać.
Po drugie instynkt macierzynski ma prawo spać jeszcze, nie widzę nic nienormalnego w Twoim podejściu do dzieci. Ja byłam taka jak Ty- z dystansem dopóki nie zostałam mamą- a póżniej byłam ukochaną ciocią. Uwielbiam wszelkie dzieci- przebywanie z nimi resetuje mózg.
Po trzecie nadzwyczajnego masz chłopaka- mój mąż ucieka na widok TKmaxx- big_smile  wyluzuj troche i pozwól mu kupić jakies pierdołki przez które nie zbankrutujecie- jeśli mu to sprawia radość.

Nie odkrywa się nowych lądów bez zgody na to, że na długi czas straci się z oczu brzeg. Andre Gide

15 Ostatnio edytowany przez DisplayName (2017-09-19 12:28:17)

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Z biegiem dni, sprawy o których tu pisałam wydają się być blache. Bazując zapewne na doświadczeniach z starego związku, dochodzę do wniosku, że na co dzień zapominam o wyluzowaniu i  staram się być jak najbardziej "super" od świtu do nocy:
bladym rankiem na trening, potem do pracy z pracy do kuchni w kuchni obiad z 5 dań wink potem jeszcze coś, tylko aby Ukochany nawet nie miał szansy pomyśleć, że nie jestem "najbardziej super"

16

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

Dziś wracam do Was z dwoma pytaniami bo od swojego lubego nie jestem w stanie dużo wyciągnąć.
1. Co rozumieć jeśli facet, co prawda zawsze w żartach, ale nieznośnie często powtarza: ...bo ty już mnie nie kchasz... albo  Koteł, dlaczego Ty mnie juz nie kochasz?
i jedyną odpowiedź jaką dostaję jest, "bo tak"
2. Ostatnio jak mój luby zdenerwował się, że nie pojadę z nim na Mazury ( mój tata jest w szpitalu) powiedział, że miedzy nami jest "coraz mniej szczerej bliskości", bo nie robimy wielu rzeczy razem które moglibyśmy robić razem.

17

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?
DisplayName napisał/a:

Dziś wracam do Was z dwoma pytaniami bo od swojego lubego nie jestem w stanie dużo wyciągnąć.
1. Co rozumieć jeśli facet, co prawda zawsze w żartach, ale nieznośnie często powtarza: ...bo ty już mnie nie kchasz... albo  Koteł, dlaczego Ty mnie juz nie kochasz?
i jedyną odpowiedź jaką dostaję jest, "bo tak"
2. Ostatnio jak mój luby zdenerwował się, że nie pojadę z nim na Mazury ( mój tata jest w szpitalu) powiedział, że miedzy nami jest "coraz mniej szczerej bliskości", bo nie robimy wielu rzeczy razem które moglibyśmy robić razem.

Za mało seksu, albo za mało seksu inicjowanego przez Ciebie, albo za mało zaangażowania w seksie z Twojej strony (coś w stylu "Ja leżę, a Ty mnie pieść").

18

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

Wydawało mi się, że w tych sprawach nie jestem kłodą...  muszę zwrócić na to większą uwagę, dziękuje

19

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?
DisplayName napisał/a:

Wydawało mi się, że w tych sprawach nie jestem kłodą...  muszę zwrócić na to większą uwagę, dziękuje

To tylko sugestie. Nie prawda objawiona smile Może po prostu pogadaj z nim co dokładnie ma na myśli.

20

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?
wilczysko napisał/a:

Może po prostu pogadaj z nim co dokładnie ma na myśli.

To najlepsza rada smile
Autorko, piszesz, że twój facet nie specjalnie jest skłonny do ujawniania, co dokładnie ma na myśli, ale warto próbować. Bo niedopowiedzenia i nieujawnione myśli to coś, co powoli i systematycznie potrafi zniszczyć każdy związek.

21

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?
DisplayName napisał/a:

Dziś wracam do Was z dwoma pytaniami bo od swojego lubego nie jestem w stanie dużo wyciągnąć.
1. Co rozumieć jeśli facet, co prawda zawsze w żartach, ale nieznośnie często powtarza: ...bo ty już mnie nie kchasz... albo  Koteł, dlaczego Ty mnie juz nie kochasz?
i jedyną odpowiedź jaką dostaję jest, "bo tak"
2. Ostatnio jak mój luby zdenerwował się, że nie pojadę z nim na Mazury ( mój tata jest w szpitalu) powiedział, że miedzy nami jest "coraz mniej szczerej bliskości", bo nie robimy wielu rzeczy razem które moglibyśmy robić razem.

odnośnie pytania 1, kto w związku spodnie nosi? smile Bo facet takich pytań kobiecie nie zadaje, to akurat damska domena. Co do drugiego, brak Twego wyjazdu w takiej sytuacji jest raczej oczywisty, więc czepia się niepotrzebnie.

"Bóg stworzył ludzi, Samuel Colt uczynił ich równymi"

22

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?
Unreal napisał/a:
DisplayName napisał/a:

Dziś wracam do Was z dwoma pytaniami bo od swojego lubego nie jestem w stanie dużo wyciągnąć.
1. Co rozumieć jeśli facet, co prawda zawsze w żartach, ale nieznośnie często powtarza: ...bo ty już mnie nie kchasz... albo  Koteł, dlaczego Ty mnie juz nie kochasz?
i jedyną odpowiedź jaką dostaję jest, "bo tak"
2. Ostatnio jak mój luby zdenerwował się, że nie pojadę z nim na Mazury ( mój tata jest w szpitalu) powiedział, że miedzy nami jest "coraz mniej szczerej bliskości", bo nie robimy wielu rzeczy razem które moglibyśmy robić razem.

odnośnie pytania 1, kto w związku spodnie nosi? smile Bo facet takich pytań kobiecie nie zadaje, to akurat damska domena. Co do drugiego, brak Twego wyjazdu w takiej sytuacji jest raczej oczywisty, więc czepia się niepotrzebnie.

Bez przesady. Takie pytanie może zadać zarówno facet, jak i kobieta.

23

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

Sęk w tym, że on nie mówi
z początku myślałam, że to takie zaczepki, żart który ma sprowokować wyznanie uczuć - na co dzień jestem oszczędna w słowach, swoje uczucia wyrażam bardziej przez utrzymanie porządku w domu, obiad który mu smakuje, ulubiony deser czy jakieś drobiazgi które mu kupuje  (np modele samochodów które zbiera)
ale z każdym następnym razem irytuję się coraz bardziej

24

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?
DisplayName napisał/a:

Sęk w tym, że on nie mówi
z początku myślałam, że to takie zaczepki, żart który ma sprowokować wyznanie uczuć - na co dzień jestem oszczędna w słowach, swoje uczucia wyrażam bardziej przez utrzymanie porządku w domu, obiad który mu smakuje, ulubiony deser czy jakieś drobiazgi które mu kupuje  (np modele samochodów które zbiera)
ale z każdym następnym razem irytuję się coraz bardziej

Czyli oboje nie lubicie za dużo mówić.
Szkoda, bo wydaje mi się, że problemy między wami wynikają głównie z NIEDOPOWIEDZEŃ. A okres zakochania, to najlepszy okres, żeby nauczyć się z sobą rozmawiać, bez oprów, bez wstydu. Może nawet to jest największy sekret udanych związków, że jak był ku temu najlepszy czas, to ludzie nauczyli się przed sobą otwierać, ufać sobie, że to, co przekażą drugiej stronie zostanie przyjęte bez ocen i bez wartościowania. smile

25

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

mów mu częsciej że go kochasz? wink

26

Odp: Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

Cześć, wracam do Was z ogromnym dla mnie problemem.
W Lutym 2017 roku zamieszkałam na dobre razem z moim Ł w domu wybudowanym przez moją rodzinę. Była to nasza wspólna decyzja, nigdy jej nie narzuciłam. Mój dom podzielony jest na 3 niezależne mieszkania: jedno nasze, jedno moich rodziców, jedno na ich działalność gospodarczą. Mieszkało nam się dobrze, mogliśmy remontować się i urządzać oraz razem pracować – Ł jak mógł tak pomagał mojemu tacie w rodzinnej filmie, było fajnie.
Jakiś czas temu sytuacja diametralnie się odmieniła i była spowodowana śmiercią mojego taty. Mama została z wszystkim „sama.
Ł wie, że chce zachować dom i jest to finansowo oraz czasowo możliwe. Warunkiem jest jednak pomoc moje mamie i kontunuowanie rodzinnej firmy. Ja pracuje od poniedziałku do piątku, wiec jak mogę tak pomagam wieczorami i weekendami. Tak długo jak zostaje jeszcze kredyt do spłacenia nie uda im się samej utrzymać domu, potem to co innego.
Od mojego Ł oczekiwałbym że np. na wolnym nie będzie leżał do 13, tylko że np. około 11 zejdzie i zapyta mojej mamy w czym jej pomóc. Nie wiem jak go zachęcić, zmobilizować, nie wiem czemu brakuje mu energii. Niby dzień wolny, dniem wolnym, ale kiedy podejmowaliśmy decyzję o wspólnym życiu, mieszkaniu wiedział i mówił, że godzi się z tym, ze przed nami dużo pracy, no ale jesteśmy jeszcze młodzi.
Nie wiem jak z nim rozmawiać, czuję się jak między młotem a kowadłem, między  nim a moją mamą której często jest przykro, że musi sama radzić sobie z tym czego nigdy nie robiła, mimo, że dwa pięta wyżej jest młody, teoretycznie zdrowy facet.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłopoty w raju,czy to są prawdziwe problemy,czy tylko ja wyolbrzymiam?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2018