moje cudowne życie po rozwodzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Strony Poprzednia 1 318 319 320 321 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12,123 do 12,160 z 12,181 ]

12,123

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witam mikołajkowo smile

Grzeczne byłyście w tym roku ???:P  Bo ja chyba nie, bo Mikołaj o mnie zapomniał , jednym słowem olał   tongue  big_smile  wink


Chwalcie się co  znalazłyście  pod poduszką wink

Lili i Piegusku, poźniej Was poczytam, bo żeście naskrobały ,że ho , ho , ho  , jak mawiał Mikołaj big_smile 

https://thumbs.dreamstime.com/z/ho-ho-ho-santa-35554271.jpg

Miłego  dnia wszystkim widzialnym i niewidzialnym życzę  !!!

,,Nigdy nie  rezygnuj z celu tylko dlatego, że  osiągniecie go  wymaga czasu.Czas i tak upłynie".
Reklama
Zobacz podobne tematy :

12,124

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Zapraszam na popołudniową kawę i małe co nieco smile  wink

https://img.sirabee.com/wp/wp-content/uploads/2015/05/iStock_000013599546_Small-600x397.jpg

i

    http://www.wzgorzasmaku.pl/data/catalogue/StLTQ2MDE1OC1mb3RvLzQzOTkuanBn.jpg

Smacznego  !!!  tongue wink

,,Nigdy nie  rezygnuj z celu tylko dlatego, że  osiągniecie go  wymaga czasu.Czas i tak upłynie".

12,125

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

https://www.pantofelek.pl/images/items/7ae26cbe9586dea7d1f0fa372aa86811.jpg

big_smile  big_smile wink

,,Nigdy nie  rezygnuj z celu tylko dlatego, że  osiągniecie go  wymaga czasu.Czas i tak upłynie".
Reklama

12,126 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-06 15:43:08)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hejka Aliczku smile

Ja wybieram espresso.
A jeśli chodzi o prezenty to dostałam duże co nieco nad ranem. big_smile (Nie gniewajcie się, ale lubię czasami pożartować. smile )

Opowiem Wam dlaczego wierzę w Świętego Mikołaja. smile
Kiedy nasza córka miała dwa lub trzy latka, wszyscy leżeliśmy rano w łóżku rozpakowując razem prezent dla niej, a wtedy ona spojrzała na drzwi i zapytała wskazując ręką - kim jest ten pan. Spojrzeliśmy z mężem, ale nikogo nie widzieliśmy, pytamy ją - jaki pan, a ona - ten co tam stoi, z brodą. To było niezwykłe. Pomyślałam sobie, że to prawdziwy Mikołaj przyszedł odwiedzić nasze chore dziecko. Wiem, że to dziwne, ale ja wierzę, że istnieje również świat niematerialny.

Piegusku, dziękuję. smile Wyznajemy podobne wartości i dlatego dobrze się rozumiemy.

"Nie utraciłem żadnego z Tych, których mi dałeś".
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje."
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie mam zamiaru przepraszać za to, że żyję i mam się dobrze big_smile

12,127 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-06 16:06:40)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

U mnie niby nie było Mikołaja, ale w ostatnich tygodniach spotkałam się ze wspaniałym przejawem szczodrości i bezinteresowności. Więc niech będzie, że miałam i ja swojego Mikołaja smile
U mojego synka był już wczoraj w osobie szwagra, który jest syna chrzestnym - brata mojego byłego mężusia. Ja też dorzucę swoje trzy grosze.
Zawsze wojuję z synem, że wyżera z wiaderka łyżką serek do naleśników, więc na Mikołaja obiecałam mu całe wiaderko tylko dla niego. Ładnie zapakuję, wstążką przewiążę i - jak to się mówi - gitara smile

Reklama

12,128

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dziewczyny, dzisiaj mam nastrój sentymentalny, dostałam mikołajkowe prezenty, mój synek wcisnął mi taką samą bajkę, jak ja jemu wciskam, że spotkał Mikołaja i ten mu dal prezent dla mnie, szczególny bo osobiście przygotowany. Oprócz tego dostałam winko hiszpańskie i kosmetyki.
Wstawiam dwie wersje piosenek pasujących do mojego samopoczucia dzisiaj, dwie wersje, bo nie mogę zdecydować która mi się bardziej podoba.

i ta bardziej zamyślona, jak ja dzisiaj

Piegusku, daj Bóg żeby Ci jeszcze dobry związek był pisany, jeśli tego pragniesz. Ja w każdym związku byłam szczęśliwa, nieraz się zastanawiałam, co było powodem tego szczęścia, czy sam związek, czy po prostu fakt, że na ogół czuję się szczęśliwa. Dlatego nie mam poczucia, że coś mnie ominęło. Dopiero teraz na chłodno widzę wady byłych partnerów, ale w sumie JAKIE TO TERAZ MA ZNACZENIE.
Lilko, ja jak napisałam do Kościoła nie chodzę ale wierzę, że coś istnieje poza ludźmi, jakaś siła wyższa, doznałam jej działania kilka lat temu, mało brakło, a nie moje dzieci nie miałyby matki, a to wszystko z rozpaczy, tak mocno ją odczuwałam. Było bardzo dramatycznie, ale szczęśliwie Bóg mnie nie opuścił, po prostu pozwolił mi dojrzeć jako człowiekowi.
Aliko, widziałam wcześniej Twoją kawkę, ale nie miałam jak z pracy podziękować za nią, po prostu się poczęstowałam smile

12,129

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

I dziewczyny jeszcze ta piosenka w dwóch wersjach, bardzo mi się kojarzy z moim poprzednim życiem, tzn, życiem przed rozwodem, kiedy w kolejnych grudniach wracałam z licznych podróży służbowych


Teraz życie mam stacjonarne, przez to spokojne i przewidywalne, ale dzięki temu mogę być bliżej dzieci, każda sytuacja ma swoje dobre strony.
Ja w tę sobotę ubieram choinkę i pakuję pod nią pierwsze prezenty.
A wiecie co, przy takich dźwiękach to odzywa mi się sentyment do dobrych cech wszystkich moich byłych.

12,130

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A to moje odkrycie tegoroczne:

Na marginesie, już słyszałam LAST CHRISTMAS w radiu.
Znikam, dużo radości każdemu!

12,131 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-06 20:12:19)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja choinkę ubieram dopiero w dzień Wigilii. Taka tradycja z dzieciństwa, niecierpliwie wyczekiwane niegdyś ukoronowanie wszystkich przedświątecznych przygotowań.

Dobranoc! Idę coś wreszcie zrobić w tej chałupie smile

12,132

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Symbi , skłoniłaś mnie do wspomnień jak moi synowi byli mali, tzn młodszy pamiętam był juz w pierwszej klasie podstawówki,postanowiłam im wtedy kupić na Mikołaja głosniki, mieli juz komputer stacjonarny tylko brakowało głosników.Dodam ,że moi synowie dlugo wierzyli w Mikołaja tzn do póki nie poszli do szkoły podstawowej. wink

Pamiętam do dziś jak młodszy bardzo się zdziwił jak po przyjsciu ze świetlicy  do domu , oczywiście odbierałam go po pracy, w  pokoju zastał paczkę od Mikołaja z głośnikami do komputera. Pamiętam do dziś te jego wielkie zdziwione i ucieszone oczy, widok bezcenny big_smile
Starszy  niestety juz chodził do piatej klasy i był wtajemniczony...

Do dzis wspominamy jak przyjadą do domu w czasie świątecznym tamte dziecinne czasy, trudne... ale jest co wspominać smile
Kurcze  brakuje mi tego, tak cicho i pusto jest  teraz w domu...

Zdaję sobie sprawę,że taka jest kolej rzeczy, dzieci dorastają i wyfruwają z rodzinnego domu,, hymmmm ale i tak mi jakoś  smutno i tęskno...

Dobrej  nocy  życzę smile

,,Nigdy nie  rezygnuj z celu tylko dlatego, że  osiągniecie go  wymaga czasu.Czas i tak upłynie".

12,133 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-07 10:13:10)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cześć, Robaczki smile
Alika, pamiętam, jak mocno odczułam to, o czym piszesz, gdy mój syn poszedł do szkoły. Przemijanie, odchodzenie dzieci w świat. Piękne, bo pięknie jest widzieć swoje pociechy coraz mądrzejsze i piękniejsze, a smutne - bo coś się kończy.
Mam "tylko" jedno dziecko i raczej na zmianę sytuacji się nie zanosi, a tak bym powtórzyła te wszystkie spacery z maluszkiem, pokazywanie mu każdego kwiatka i robaczka. Tak bym poczuła maleńkie ciałko w ramionach ; póki starczało mi sił do dźwigania, zawsze usypiałam syna na rękach i śpiewałam mu wszystkie piosenki, jakie tylko znałam. Nawet dziś mój już nastolatek potrafi przed snem poprosić: "Mama, a pośpiewasz mi?" smile

12,134

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień doberek smile

Tak Piegusku, właśnie o to mi chodziło,, coś  się kończy coś się zaczyna '' ????  wink
Zazdroszczę Wam troszkę,że macie swoje dzieci w domu, kurcze własnie złapałam się na tym,że jestem jak,, kura'' ktora chciałaby swoje małe mieć pod skrzydłami hmm
Czasem tak mam własnie, jakaś nadopiekuńczość, ale panuję nad tym, włącza mi się czerwona lampka i się resetuję tongue

Może i dlatego podjęłam taka pracę i jest mi łatwiej jak jestem z dala od domu, chociaż często miewam doły na wyjeździe i wtedy marudzę ..
Lubię ten czas przedświąteczny, zakupy ,planowanie i nawet  porządki domowe big_smile
Dobra, dosyć tych wypocin, bo cos zaczynam się rozklejać, a tego nie chcę !!!
Miłego dnia  życzę smile

,,Nigdy nie  rezygnuj z celu tylko dlatego, że  osiągniecie go  wymaga czasu.Czas i tak upłynie".

12,135

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja serdecznie nie cierpię tej całej roboty przed świętami. Tego myślenia, co kupić, co ugotować, tego stresu, czy się ze wszystkim wyrobię. Nienawidzę, to mi odbiera połowę radości ze skądinąd lubianych świąt.
Zdaje sobie sprawę, jakie to głupie, a jednak co roku ogarnia mnie takie lenistwo i zniechęcenie. Wolę celebrować codzienność.
Przyznam, że z mężem ta cała domowa logistyka była łatwiejsza, bo akurat w domu pracował na równi ze mną. Miało się też "opatentowaną" świąteczną rutynę, a teraz co roku wielka niewiadoma, gdzie spędzę święta, na co się przygotować. Bleeeee sad

12,136

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Kompletnie nie rozumiem tej swiatecznej schizy jaka dopada głównie jednak kobiety.  Dla mnie wazne jest żebyśmy  pospiewali koledy i inne piosenki bo koledy sie nudza posmiali sie glopoty pogadali winko wypili. Jedzenie moze byc byle jakie wystroj symboliczny  a sprzatania to juz w ogole nie dostrzegam czy ktos ma czy nie zrobione. I wtedy jest super bo wszyscy wyluzowani.

12,137

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A kto tutaj pisze o schizie przedświątecznej ???  hmm

Daleko mi do tego  big_smile  wink

,,Nigdy nie  rezygnuj z celu tylko dlatego, że  osiągniecie go  wymaga czasu.Czas i tak upłynie".

12,138

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

No chyba Pieguska wlasnie pisze nade mną ? Czyz nie?

12,139

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A mnie niestety trudno uwolnić się od wpływu świątecznej schizy, choć się staram.
Z jednej strony serdecznie nie znoszę tej domowej pańszczyzny, a z drugiej - w pewnym sensie czuję się do niej zmuszona, bo nie "czuję" świąt, gdy w domu nie jest ładniej niż zwykle smile I ten przymus jest dla mnie uciążliwy.
Moja koleżanka z pracy co roku odsuwa meble od ścian i wyciera za nimi podłogę oraz ściany, czyści lampy i żyrandole ; ja aż tak gorliwa nie jestem, ale co roku mam poczucie, że mogłabym więcej i lepiej, że czegoś nie dopilnowałam itd.
A świąt raptem dwa dni.

12,140 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-07 19:58:19)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

No chyba Pieguska wlasnie pisze nade mną ? Czyz nie?


No, podobno każdy jakieś schizy ma smile
Ja wiem, że to paranoja, ale kurde, co roku sobie postanawiam, że przygotuję święta bez pośpiechu, spokojnie, starannie, a potem łapię się za głowę, że święta tuż, a ja w lesie. I wtedy pojawia się stres.
W myśl corocznych postanowień idę jutro po buraki, będę kisić prawdziwy domowy barszcz. Najlepszy! smile.
I zakupy do pieczenia ciast też sobie w tym tygodniu zrobię - o!

12,141 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-07 19:34:41)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Byłam dzisiaj na powiatowym dyktandzie, ale palma mi odbiła, zerknęłam przez ramię na dyktando sąsiadki i - durna pała! - poprawiłam "chyżo" na "hyżo" yikes
Moja przyjaciółka skomentowała: "Ty idiotko!" big_smile

12,142

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Fakt Piotrze, właśnie Pieguska się przyznała wink

Piegusku
Nie rozumiem przymusu, kto Ciebie zmusza i po co ?? po co popadasz w tę paranoje, że musi być wszystko na błysk i na tip top , bo jakoś nie kumam ???
Za barszczyk  masz u mnie duży plus  smile

Na drugi  raz nie zapuszczaj  żurawia do sąsiadki tongue big_smile

,,Nigdy nie  rezygnuj z celu tylko dlatego, że  osiągniecie go  wymaga czasu.Czas i tak upłynie".

12,143 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-07 19:53:22)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Alika, po tzw. całości przyznaję Ci rację.
Mnie trudno moje schizy wytłumaczyć. Tu się nakłada kilka spraw: presja wyniesiona z domu (powinnam natychmiast z nią skończyć, ale mi się nie do końca udaje) oraz własne, wspominane na poprzedniej stronie, skłonności do niezorganizowania, odkładania na potem. A że nie lubię sprzątania, to odkładam. Piękna pożywka dla frustracji.
Może w tym roku uda mi się nad schizami zapanować?
A z tym żurawiem to dla mnie jeszcze jeden dowód na to, że trzeba było mieć więcej zaufania do siebie.
Nie szkodzi, może za rok wygram, a co sobie dobrych rzeczy przy dzisiejszej okazji pojadłam, to moje smile

12,144

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witajcie, witaj Piotrze. smile

Tyle chciałabym Wam opowiedzieć. Może wieczorem znajdę czas by odnieść się do Waszych słów. smile Teraz wspomnę tylko, że u nas świąteczne oczekiwanie rozpoczął koncert kolęd. Nasza córka pierwszy raz śpiewała na scenie. To było wzruszające.
I ja dołączę ze świąteczną piosenkę. Jest piękna.

"Nie utraciłem żadnego z Tych, których mi dałeś".
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje."
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie mam zamiaru przepraszać za to, że żyję i mam się dobrze big_smile

12,145 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-08 20:27:54)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lili, pewnie byłaś dumna i szczęśliwa smile
Ciekawi mnie, co chcesz nam powiedzieć.
Ja weny chwilowo nie mam, zmęczona jestem, bo chyba pogoda się zmienia.
Ciekawe, jakby to było w ramach osobistej fanaberii wybrać się kiedyś na masaż smile

12,146 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-09 09:24:51)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cześć, moi zacni smile
Dokładnie taki poranek jak lubię: cisza, syn jeszcze w błogim letargu, a ja popijam kawkę z zachwytem zerkając przez kuchenne okno.
Tyyyle śniegu nam napadało (to na tę zmianę pogody taka byłam po południu "padnięta") i jeszcze sypie.

Mam pytanie techniczne do Was, panowie, i nie tylko panowie: jak nie mając balkonu, zawiesić za oknem słoninkę dla sikorek?
Panowie od okien rok temu zdjęli mi zaokienną suszarkę i oznajmili, że nie wolno nic przykręcać ani przywiercać do nowych parapetów. A tę słoninkę wieszałam na sznurku właśnie na suszarce wink
Uwielbiam ten widok i chcę ucieszyć nim syna:


http://www.chatawlesie.pl/kronika/wp-content/uploads/2010/12/Dwie-sikorki-na-s%C5%82onince.jpg


Lili, kolęda Rybotyckiej zawsze mnie wzrusza.



Herbatka z sokiem malinowym dla wszystkich i zmykam do codzienności smile


http://static.prsa.pl/images/f66d807a-dccd-4ef2-80c4-bf32d1ff8cd9.jpg


P.S. Robi ktoś z Was na drutach? Ja próbowałam i mam ochotę do tego wrócić.

12,147

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry! Witaj Piegusku! Jaki piękny widok z sikorkami na pierwszym planie.
Ja właśnie herbatkę z cynamonem piję. Śnieg u nas stopnial. W kwestiach technicznych jestem lewa, nie pomogę, ja akurat mam taras, to swego czasu wystawiałam ziarno słonecznika bezpośrednio na stół z braku odpowiedniego karmnika. Ptaszków było co niemiara.
Nie umiem się dziś zabrać do sprzątania, jakaś niemoc mnie ogarnęła. Ale jakoś się zmuszę. A w nagrodę idę wieczorem z kolegą do kina, bo dzisiaj Dzień Kina i bilety po 12 zł.

12,148 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-09 13:00:33)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witajcie Kochani smile
Za oknem białe piękno, a w sercu pokój i radość. smile
Jesteśmy zatem już we trzy, przy kuchennym oknie i herbacie. smile
Ciekawe kto jeszcze dołączy?

Tak jestem dumna z mojej córki, zawsze byłam i od niedawna coraz częściej Jej o tym mówię.
Dla mnie zawsze była najpiękniejszym i najbardziej uroczym dzieckiem na świecie. Zachwycałam się jej każdym uśmiechem.

U mnie już od początku grudnia biegają po domu trzy małe renifery. wink smile A dziś stanie u nas choinka. Mąż wybiera co roku największą i najpiękniejszą. Zawsze wybiera najlepsze i najpiękniejsze rzeczy. Myślę, że to sprawia Mu radość. Oboje lubimy też porządek w domu (chociaż nieźli z nas bałaganiarze na co dzień big_smile ). Święta w nieposprzątanym domu nie miałyby dla nas uroku. Tylko córce bałagan nie przeszkadza, ale wiecie co zaczynam myśleć, że to dobrze, bo będzie się jej przyjemniej żyło. Na święta mąż chce mieć też najlepsze ciasta, sałatki i inne dania. Lubi dobre jedzenie. Oczywiście sam przykłada się równo ze mną i do porządków i do pieczenia i gotowania. Lubi przyrządzać potrawy. A potem lubimy błogi wypoczynek i oglądanie filmów. Z córką obowiązkowo Kevin Sam w Domu. big_smile

Co do sprzątania to ja jeszcze do niedawna byłam po prostu chora kiedy w domu był bałagan. I wbijanie sobie do głowy, że to normalne mając zwyczajne życie rodzinne i pracę zawodową nic nie pomagało. Co innego rozumieć a co innego czuć. Ja dopiero po niedawnej transformacji nauczyłam się wielu rzeczy m. in. nie denerwuje mnie bałagan.
Co do męża, to u niego w domu nie sprzątało się tak jak u mnie, ale on szybko polubił czysty dom i sam nawet motywował mnie żeby szybko wysprzątać na weekend i będzie czysto i przyjemnie. Ja od najmłodszych lat w każdą sobotę robiłam takie generalne porządki jak się robi na święta. big_smile Mogłam zapomnieć o sobotnich programach dla dzieci i młodzieży. Tak że sprzątać to ja umiem. big_smile
Nie to jest jednak najgorsze, ale to że potem nie podoba ci się jak nie jest posprzątane idealnie. I tego musiałam się oduczyć. Teraz jak córka posprząta swój pokój, to mówię Jej że ładnie, i nie wskazuję niedociągnięć.

Co do robienia na drutach to ciocia mnie nauczyła jak byłam dziewczynką. Dała mi druty i kolorowe włóczki. Robiłam sweterki dla lalek, a potem zrobiłam dla siebie różowy sweterek. I wtedy matka mi go spaliła w piecu, a druty wyrzuciła. Byłabym mało użyteczna gdybym zamiast sprzątać robiła na drutach. Stare dzieje. Dziś już nie pamiętam jak się robiło te ściegi, ale wiem, że to lubiłam. smile

Dużo jeszcze bym opowiadała, ale czas nagli. Najbardziej chcę opowiedzieć o kobietach, jakie jesteśmy wspaniałe. smile Nawiążę do słów Ali. smile

Symbi baw się dobrze. smile A może i ja z mężem wyskoczę do kina. Dzięki za info.

Piegusku na masażu czułabyś się po prostu bosko. Koniecznie musisz sobie sprezentować taką przyjemność.
Ja mam to szczęście, że mój mąż lubi mnie masować i że robi to genialnie. smile

A tymczasem niech ta melodia przyniesie Wszystkim błogi spokój w sercu. smile

"Nie utraciłem żadnego z Tych, których mi dałeś".
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje."
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie mam zamiaru przepraszać za to, że żyję i mam się dobrze big_smile

12,149 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-12-09 11:05:03)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień doberek smile

Jak miło Was czytać Dziewczyny smile
Lili, jak zwykle post namazała,że ho, ho , szacun smile
Ja to skromnie, jakoś nie mam o czym pisać , śniegu nie ma, szaro buro hmm
Dziś ogarnę kuchnie  , jak mi się zechce wink i finito ze sprzątaniem tongue
W tym roku zachciało mi się choinki żywej takiej małej do 1 metra, bo jakos nie mam ochoty na sztuczną....

Piegusku, chyba się nie da powiesić bezpośrednio na oknie,jak masz plastiki ..
Jedyne wyjscie położyć na parapecie słoninkę w jakiś pojemniku czy czymś wink
Nic innego nie przychodzi mi do głowy...

Symbi , super wieczoru w kinie życzę i po kinie również smile
Należy Ci się smile
No to tyle mam do napisania, zapodam jeszcze kawę na drugą nóżkę wink  big_smile
https://thumbs.dreamstime.com/b/tradycyjna-grecka-kawa-w-garnku-i-fili-ankach-49429853.jpg
Miłego  dnia !!!

,,Nigdy nie  rezygnuj z celu tylko dlatego, że  osiągniecie go  wymaga czasu.Czas i tak upłynie".

12,150 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-09 12:59:38)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witaj Aliko smile
Trafiłaś z kawą w dziesiątkę, właśnie sobie parzę po turecku. Mam chwilkę oddechu po sprzątaniu łazienki. Rzeczywiście coś mam wenę do pisania. Lubię pisać, ale też i czytać.
Piegowata gratuluję Ci poprawnej polszczyzny. smile Ja też się staram, zawsze sprawdzam swoje posty, ale nie pamiętam jak niektóre formy się pisze. Partykuła "by" sprawia mi problem.
Tylko filmy przestały mnie pociągać. Już mnie nie fascynuje tak jak kiedyś, świat widziany oczyma innych. Chociaż może kiedyś wrócę do filmów, ale to będzie już inna perspektywa.
Miłego dnia smile

"Nie utraciłem żadnego z Tych, których mi dałeś".
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje."
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie mam zamiaru przepraszać za to, że żyję i mam się dobrze big_smile

12,151

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lili, język polski był w szkole moim najukochańszym przedmiotem, a zaraz po nim rosyjski - szkoda, że na podstawówce zakończyłam edukację z tego języka. Potem jakoś zupełnie o tym nie myślałam, a teraz nie miałabym nic przeciwko takiej językowej fanaberii. Tylko jak to fanaberie, sprawa leży odłogiem i moooooże się kiedyś doczeka wink W liceum miałam francuski, który też darzę sympatią oraz niemiecki, który trochę mi sprawiał kłopotów z powodu mojej niesystematyczności. Słynne: "gdyby nie 'der, die, das', byliby Niemcy z nas" smile
Tak więc nieźle sobie z polszczyzną radzę, ale wcale od błędów i wątpliwości nie jestem wolna. Zdarzają mi się też spontaniczne stylistyczne wpadki, gdy piszę w pośpiechu.
Uwielbiam czytać, gdy ktoś ładnie pisze, i słuchać, jak ktoś pięknie mówi. Uwielbiam sama smakować słowa, i rozkoszować się ich bogactwem. Czasami przypominam sobie jakieś dawno nie używane i przemycam do swoich pisemnych wypowiedzi. Marzy mi się pisać wiersze, ale w tym kierunku niespecjalne przejawiam zdolności. Rymowanki, jakieś bzdurki - owszem, ale metafory i kreatywne skojarzenia to już coś, co chyba trzeba mieć we krwi.
Piękne wiersze pisze moja najlepsza przyjaciółka, osoba bez wykształcenia w tym kierunku, bez znajomości polonistyki, ale obrazy, jakie tworzy, emocje, jakie przekazuje to naprawdę Coś smile

12,152 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-09 14:57:26)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Kawę parzę zawsze po turecku i koniecznie z mlekiem smile

Lili, porządki domowe to mój kompleks z rodzinnego domu. Choć bardzo kocham moich Rodziców, uważam, że na tym punkcie mieli jakiegoś "hopla". Mama miała nas gromadkę, pracowała dużo, a lubiła zawsze wszystko mieć "perfekt!". To się odbijało na nas, dzieciach. Były awantury o nieposprzątane mieszkanie, o bałagan, który przecież dzieci robią (a my robiliśmy straszne rzeczy smile ), o niewywiązanie się z obowiązków. Mama, gdy się wściekła, potrafiła powywracać doniczki z kwiatkami, wyrzucić z szaf ubrania na środek pokoju i kazać to sprzątać... Pamiętam, jak w liceum wybierałam się do koleżanki, która zaprosiła do siebie całą naszą klasę i nie poszłam, bo mama zrobiła awanturę.
Dziś do porządków mam megawstręt. Wiem, że to głupie zrzucać odpowiedzialność na rodziców, powinnam mysleć za siebie, ale to we mnie "siedzi" bardzo mocno. Lubię dom "na błysk", a oczywiście diabli mnie biorą, gdy mam to robić. Na własną ręke "leczę się" z takiego myślenia. Staram się nie obciążać mojego syna, choć wymagam, by sprzątał swój pokój i nie bałaganił. Unikam złoszczenia się i krzyków.

Co dziś macie na obiad? Ja od dawna niegotowaną zupę szczawiową. Z jajkiem smile


https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQyWh99gQdMHkZvBwvOsm_WqA14V3yj4SxQPMx76FNcEQRBzORx


Kiedyś szczaw podrzucała nam teściowa, która zbierała go co roku przy okazji pobytu na działce. Taki dziki z łąki. Część zjadało się na świeżo, w zupie, a część konserwowało w słoikach. To jedna z moich ulubionych zup. Gdy byłam dzieckiem, rodzice uprawiali szczaw ogrodowy, trochę inny od dzikiego. Ale dziki lepszy smile
Wczoraj zobaczyłam w Piotrusiu Panu słoiczek, więc nie mogłam go tak zostawić smile
Miłego popołudnia!

12,153

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegusku, języki to też jedne z moich ulubionych przedmiotów. Miałam wspaniałą polonistkę i chemiczkę w podstawówce. A później pod koniec szkoły średniej wybierałam między filologią polską a chemią. Chemia wygrała. A języki obce to przedmioty, których uczyłam się z największą przyjemnością. smile

Moja matka nie pracowała i nie pracuje, ona umie doskonale urządzić się cudzym kosztem. Jest od zarządzania, a jej głównym celem jest niszczenie ludziom życia big_smile

Zupa szczawiowa to smak z mojego dzieciństwa. Jej smak i zapach gdy wracamy ze spaceru pamiętam do dziś. Uwielbiałam ją w przedszkolu i uwielbiałam przedszkole. Przychodziłam pierwsza i wychodziłam ostatnia. smile

U mnie dziś goloneczka.
https://static.gotujmy.pl/ZDJECIE_FB_S/golonka-pieczona-z-warzywami-168513.jpg

"Nie utraciłem żadnego z Tych, których mi dałeś".
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje."
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie mam zamiaru przepraszać za to, że żyję i mam się dobrze big_smile

12,154 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-09 17:11:38)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lili, mimo wszystko mam sporo szczęścia, że dziś przyjaźnię się z Mamą. Jest dla mnie ważna myślę o niej ciepło, czasem z pobłażaniem, gdy zupełnie nie popieram jej niektórych opinii. Jakoś na swój sposób przeprosiła mnie między wierszami za swoje dawne zachowania, powiedziała, że nie jest z siebie dumna.
Dobrze nam zrobiło odseparowanie się, bo w jednym domu było strasznie ciężko. Dziś mam dla niej więcej tolerancji i zrozumienia, a jednak z naszymi charakterami lepiej nam osobno. Obie o tym wiemy.
Mama jest ze "starej szkoły", gdzie lanie było środkiem wychowawczym, a dzieci miały się nie sprzeciwiać (widziałaś kiedyś dziecko, które się nie sprzeciwia? Bo ja nie). Była i nadal jest energiczna, bardzo pracowita, zorganizowana. Konkretna aż zanadto, nigdy nie rozczulała się nad sobą ani nad innymi. O wiele więcej ciepła miał dla nas Tata, którego wspominam z rozrzewnieniem.
Miała mnóstwo pracy, a lubiła być we wszystkim perfekcyjna. Płaciła za to nerwowością i brakiem cierpliwości, bo temperament mamuśka ma niezgorszy smile
Dziś nadal uważam, że odstawiała "chore" akcje, ale myślę o tym już bez żalu, ze zrozumieniem dla siebie i dla niej.
Po latach widzę więcej. Pod skorupą ukrywa się wrażliwa osoba. Mogę z nią pofilozofować o zyciu, o poezji, pogadać prawie o wszystkim. Dojrzałyśmy obie do bliskości.

12,155

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

P.S. Golonkę zawsze omijałam z daleka, wydawała mi się przerażająco tłusta, a ja tłustego mięsa nie cierpię. Aż raz spróbowałam i... to jest przepyszne!

12,156 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-10 08:45:50)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cześć smile
Znowu poranek taki jak lubię. Wstaje piękny, słoneczny i śnieżny dzień smile Śnieg się pewnie będzie topił, ale nie myślmy o tym. Jest cudnie!
Zaspałam dzisiaj jak niemowlę na zapowiedzianą mszę za duszę dziadzia (teścia). Miała się odbyć o szóstej rano spory kawałek drogi od nas. Nastawiłam w telefonie budzik na 4:30 rano... i nie zadzwonił, dziad jeden. Musiałam coś źle ustawić. Było już po szóstej, gdy otworzyłam błękitne swe oczęta sad
No, trudno.
Przyznam, że cieszyłam się na myśl o wyjściu z domu o tak wczesnej porze i niekonwencjonalnym spacerze z synem. Uwierzycie, że w swoim życiu nigdy nie byłam na roratach? Może raz, z mężem, ale słabo to pamiętam. Choć marny ze mnie religijny praktyk, to tak całkiem od świątyni nie stronię. Na roraty podobno przychodzi się z lampionami, chciałabym to kiedyś zobaczyć. Dziś byłaby okazja, ale w sumie co mi szkodzi wybrać się z raz bez okazji?
Moi rodzice też nie należeli do gorliwych religijnych praktyków, ale nie zabraniali tego nam, dzieciom, byli przychylni. Atrakcją dzieciństwa były wspólne z innymi dziećmi wyprawy do kościoła w sąsiedniej wsi. Zawsze w drodze było bardzo wesoło smile Taka integracja wink
Kawka ; voila!


https://www.przyslijprzepis.pl/media/cache/default_view/uploads/media/recipe/0005/27/28fb2cc9d15ec33599b5a0a0f668351390aa3eac.jpeg


Z imbirem i cynamonem. Muszę ten przepis wypróbować smile

12,157

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witam!
Kawa z cynamonem, o tak.
W zeszłym roku mialam dwie butelki gloggu do wina, to też dobre było i świetnie pasowało do zimy.

12,158

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry niedzielnie i zimowo smile

I u mnie czas na poobiednią kawę.
Ja jako dziecko lubiłam chodzić do kościoła i lubiłam się modlić. Najczęściej jednak kiedy prosiłam o pozwolenie pójścia na majówkę dostawałam do ręki motykę. big_smile
Obecnie dzieci z lampionami przybywają na wieczorne roraty.
Ja raczej staram się przestrzegać tego w co wierzę. Nie umiem żyć w rozdźwięku. Kiedy czegoś nie potrafię, to mówię to Bogu, żeby na mnie zaczekał. Wiem kiedy źle postępuję, ale czasem nie potrafię inaczej. Nigdy jednak nie oszukuję sama siebie, bo wtedy nie zrobiłabym nawet jednego kroku na przód.

Piegowata wiesz jak sobie Ciebie wyobrażam? Właśnie jako błękitnookie dziewczę z rozwianymi blond lokami, w zwiewnej sukience, boso maszerującą przez kwiecistą, wiosenną łąkę. smile

Co do mojej matki to jest to człowiek toksyczny, którego dla własnego dobra trzeba unikać jak ognia. Niszczy wszystko czego się dotknie, ludzi, zwierzęta, rośliny. I jest w tym niesamowicie nachalna. Mój psycholog pierwsze co mi poradził to ryglować przed nią drzwi, a drugie to nie ukrywać przed ludźmi tego co robi. Tacy jak ona w oczach świat chcą uchodzić za ideały. Ale to się już skończyło. Przestałam milczeć.
Dziś jedyne co mam za zadanie to trzymać ją jak najdalej od siebie i mojej rodziny.
Wtedy jest dobrze.

"Nie utraciłem żadnego z Tych, których mi dałeś".
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje."
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie mam zamiaru przepraszać za to, że żyję i mam się dobrze big_smile

12,159 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-10 16:18:15)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A to fajne, Lili - o tym niebieskookim dziewczęciu smile
Boso chodzić uwielbiam i po łące też chętnie. Loków nie posiadam - włosy półdługie, trochę za uszy i proste jak druty. Zwykle noszę fryzury na "bomkę". Próbowałam innych, ale bomka najlepiej się sprawdza. Jestem szatynką, czasami rudą smile Raz spróbowałam zostać blondynką, ale zdecydowanie wolę rudzielca. A że od koloryzowania włosy potwornie mi wysychały, wróciłam do naturalnych.
Mimo luźnego podejścia moich rodziców, kościół zajmował dość istotne miejsce w moim dzieciństwie. Mieszkałam i mieszkam w takim środowisku, gdzie ludzie regularnie uczęszczają na nabożeństwa.
Roraty u nas rankiem, ale na wsi, gdzie kiedyś mieszkałam, były wieczorami. Tak się jakoś złożyło, że akurat na tym nabożeństwie nigdy nie byłam.
Lili, moim zdaniem nie ma nic gorszego niż zmowa milczenia i dramaty za zamkniętymi drzwiami. O moim byłym wielu mówiło, że to taki świetny facet, bo chodzi z synkiem na spacery, myje okna i robi zakupy. A to przecież nie wszystko. Cichy był i perfidny, a ja wyprowadzana przez niego z równowagi darłam, za przeproszeniem mordę i pewnie brana byłam za tę niedobrą. Ale nie udawałam, że wszystko jest cacy, choć nie rozgłaszałam z detalami. W pracy nieraz widzieli, jak przychodziłam ze łzami w oczach, nie musiałam nawet mówić.
...A wiesz, ja pamiętam, jak ludzie modlili się w maju pod pobliskim krzyżem, a ja w naszym ogródku zrywałam trawę dla królików smile

P.S. A styl flower-power, jakieś hippisowsko-etniczne klimaty to jak najbardziej moja bajka. Choć nie jedyna, bo i biurową paniusię lubię czasem poudawać, i trapera w dżinsach, itd. smile

12,160 Ostatnio edytowany przez Symbi (2017-12-10 17:33:54)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegusku, uważam, że zachowanie ludzkie jest wypadkową co najmniej kilku czynników, między innymi charakteru, stopnia dojrzałości, sposobu reagowania na działania drugiego człowieka. Ja przy byłym mężu bardzo się szarpałam i generalnie mimo byłam niespokojna, w sumie oddziaływał na mnie niedobrze, a teraz jak skończyło się jego oddziaływanie na moją osobę rzadko, to mało co wyprowadza mnie z równowagi, nie umiem się zdenerwować,  można by rzec, że jestem oazą spokoju. Kiedyś się zastanawiałam, dlaczego tak jest, czy to znaczy, że charakter mi się zmienił, ale nie, charakter mam taki sam, upodobania takie same, po prostu przestał na mnie działać alergen.

Posty [ 12,123 do 12,160 z 12,181 ]

Strony Poprzednia 1 318 319 320 321 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016