moja zona zakochala sie w innym - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » moja zona zakochala sie w innym

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 115 do 131 z 131 ]

115

Odp: moja zona zakochala sie w innym
Szary80 napisał/a:

Wybacz ale nie czytalem pozostalych postow tylko jego pytanie.A jak jest po sprawie to chwala mu za to.Pozdrawiam

Wybaczam. wink

Przemo założył ten wątek dawno temu. Poczynił OGROMNE postępy przez ten czas.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

116

Odp: moja zona zakochala sie w innym
I_see_beyond napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Wybacz ale nie czytalem pozostalych postow tylko jego pytanie.A jak jest po sprawie to chwala mu za to.Pozdrawiam

Wybaczam. wink

Przemo założył ten wątek dawno temu. Poczynił OGROMNE postępy przez ten czas.



Dziekuje za wybaczenie wink
Wypada mu zyczyc powodzenia w takim razie.

117

Odp: moja zona zakochala sie w innym

czytajcie droga młodzieży płci obojga takie wątki żeby się nie spieszyć z decyzjami na całe życie, słuchajcie i obserwujcie swoje przyszłe żony czy mężów a unikniecie podobnych kłopotów, ja wiem że miłość, rożowe okulary etc ale małżeństwo to zbyt poważna sprawa żeby się kierować wyłącznie emocjami przecież nie trzeba być wróżką żeby zauważyć że facet ma skłonności do kieliszka czy nazbyt rozrywkowego trybu życia a kobieta ... cóż zawsze będzie tajemnicą ale wystarczy że będzie dobra a to widać po tym jak się odnosi do rodziców, zwierząt, jaki ma światopogląd - jak sobie pościelice tak się wyśpicie ...
howgh ;-)

Reklama

118

Odp: moja zona zakochala sie w innym
SimplyBlack napisał/a:

czytajcie droga młodzieży płci obojga takie wątki żeby się nie spieszyć z decyzjami na całe życie, słuchajcie i obserwujcie swoje przyszłe żony czy mężów a unikniecie podobnych kłopotów, ja wiem że miłość, rożowe okulary etc ale małżeństwo to zbyt poważna sprawa żeby się kierować wyłącznie emocjami przecież nie trzeba być wróżką żeby zauważyć że facet ma skłonności do kieliszka czy nazbyt rozrywkowego trybu życia a kobieta ... cóż zawsze będzie tajemnicą ale wystarczy że będzie dobra a to widać po tym jak się odnosi do rodziców, zwierząt, jaki ma światopogląd - jak sobie pościelice tak się wyśpicie ...
howgh ;-)


Ha ha. Powiedzieli co wiedzieli. To moze malzenstwo z rozsadku polecic tej 'mlodziezy'?

119 Ostatnio edytowany przez SimplyBlack (2017-11-14 20:14:40)

Odp: moja zona zakochala sie w innym

rozsądek staje się w naszym kraju coraz bardziej deficytowy dlatego trzeba go promowac ile wlezie,  oczywiście małżeństwo z rozsądku brzmi paskudnie ale kierowanie się wyłącznie Wielką Miłością,  Pierwszą i Jedyną,  bez odrobiny krytycyzmu, szczególnie w młodym wieku  prowadzi do tego czego jesteśmy świadkami - zdrad, rozwodów i wielu osobistych tragedii ale to jest tylko moje osobiste zdanie, ja jestem z pokolenia kiedy sie jeszcze wszystko naprawiało zamiast wyrzucać ale jak źle wybierzesz to żadne naprawianie nic nie pomoże jak widac w historii Przemka

Reklama

120

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Widzę że temat cieszy sie jako taką popularnościa jeszcze.

Mam nadzieje że komuś zawarte tu informacje "otworzyły" oczy i "rozwiały" wątpliwości:)

SimplyBlack - Twoje słowa są jak najbardziej słuszne i cieżko się z nimi nie zgodzić, ale myslę że wlaśnie o to chodzi w prawdziwej miłośći. Brak logiki i nic dookoła nie ma znaczenia. Wiesz że teraz to ta/ten jedyna/jedyny i nic was nie obchodzi. Owszem, kilka lat wspólnego życia weryfikuje, ale tak naprawde.. nigdy nie wiesz. Mimo prawie 10 lat spędzonych razem, mimo świadomości o niedoskonałości swojego małżeństwa, nigdy bym się nie spodziewał takiego ciosu ze strony żony.
Zapewne tacy ludzie cierpią najbardziej, myślacy że wszystko jest ok, kiedy okazuje się nagle po czasie, że nie jest.

Gdybym tak cofnął sie w czasie to i po 3 latach zwiąku nie wywnioskowałbym że małżeństwa z ta kobieta nie ma sensu.
Problem w tym że ludzie decydują się ze sobą być pomimo wad partnera. I tak sobie są razem z poczuciem że te wady są nieistotne, może kiedys się zmienią.
Dochodzi do momentu, w którym te wady są coraz bardziej uciążliwe, dochodzą kolejne i w drugim człowieku widzi sie coraz więcej złych cech. Dodatkowo pojawiaja sie jakies inne problemy - relacje z rodzina,finansowe,dzieci itd.

I tu jest najważniejszy moment, tutaj wychodzi kto tak naprawde jest gotowy na związek, chęć naprawy lub rozstania sie w przyjaźni bez zdrad czy wojen.

Romans i zdrada okazuja się być domeną ludzi słabych psychicznie i leniwych, to ucieczka bez podjęcia jakichkolwiek starań o normalne rozwiazanie spraw.

I niestety.... do takich weryfikacji czesto dochodzi po kilku, kilkunastu czasem latach. Wtedy można byc mądrym i powiedzieć "trzeba bylo się nie spieszyć"
Tyle że "wtedy" wszystko wyglądało cacy i nawet 3-5 lat nie wskazywały że ta druga osoba nie udźwignie zwiazku z "bagażem":)

121

Odp: moja zona zakochala sie w innym

No ok, ale skoro zajrzałeś, to napisz, co u Ciebie. Mam nadzieję, że poukładałeś już siebie całkowicie.

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803
Malcolm Young ur. 6 stycznia 1953, zm. 18 listopada 2017

122

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Czasami żałuję, że ludzkość nie wypracowała innych norm społecznych, że nie żyjemy w poligamii. Eksperyment hippisowski z wolną miłością w komunach miał pewien sens. Kochasz człowieka, to pozwól mu zaznać przyjemności, o której marzy... Zaproś i ciesz się, że partnerka otrzyma to, czego sam jej dać nie możesz.
Wiem, wiem..., że to utopia, bo koncepcja niezgodna z naturą ludzką. Sama jestem zazdrosna i zaborcza. Taka tylko wizja...., że nie byłoby tych dramatów, rozterek, traum własnych i przeżyć dzieci.

Byłam niewierną żoną... tyle, że bezdzietną. Przeczytałam cały wątek i przed oczami stanęło mi moje cierpienie i ból, który zadałam dwóm mężczyznom. Po latach, w starym wieku, to wszystko ocenia się bardziej relatywnie.  Nikt tu nie skupił się na aspekcie, że można kochać dwóch/ dwie jednocześnie. Można kochać dwie osoby w tym samym czasie! Albo można jedną kochać, a w drugiej być zakochaną/ym.

Tymczasem Wasze sądy były zero-jedynkowe. A życie takie nie jest i uczucia też nie. Kiedy mózg zaleje narkotyk miłości, działają tylko zmysły i podejmuje się głupie decyzje. Po kilku miesiącach narkotyk nie działa i na trzeźwo spoglądamy na zgliszcza. Mój "Przemo" prawie oszalał, gdy go porzucałam i doczekał się mojego powrotu - po pół roku, ponieważ go rzeczywiście kochałam, ale sielanka nie trwała długo - mężczyzna nie potrafi wybaczać, nie potrafi żyć bez pomszczenia swojej straty na honorze... zaczął marzyć, aby także przeżyć to, co ja i czynił o to starania... A ja nie potrafiłam odwdzięczyć się tolerancją, oczekiwaniem.

Przestroga dla młodzieży? Bez sensu. Zawsze będziemy tacy sami, przynajmniej dopóki nie zmodyfikują nam w mózgach procesów chemicznych albo nie zastąpią ich sztuczną, beznamiętną inteligencją. Religia? Moralność? Przysięga przed Bogiem? Pewnie działa na część społeczeństwa, ale cóż... nie zabezpiecza przed cierpieniem z powodu wyrzeczenia. Moja babcia była wierna dziadkowi, ale w ukryciu całe życie wzdychała i pochlipywała...

123

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Powiedz to ludziom, którzy całe życie kochają jedną osobę. Da się tak i nie trzeba się usprawiedliwiać. Oczywiście na pewno są wyjątki, ale jak bardzo kochasz jedną osobę, to moim zdaniem są małe szanse, że pokochasz inną osobę. Zwyczajnie tak mocno koncentrujesz się na tej jednej osobie, że inni mężczyźni dużo mniej Cię interesują. Wręcz nie masz czasu zainteresować się kimś innym, myślisz o swoim facecie. Myślę, że nawet po latach to możliwe. Ja ze swoim facetem jestem 8 lat, więc dość długo i oboje nadal koncentrujemy się na sobie. Mogę polubić innego faceta to normalne, ale skoro jestem mocno skoncentrowana na swoim facecie to raczej się nie zakocham, a nawet jeśli, to wiem kto jest dla mnie najważniejszy i to już kwestia wyboru co robisz z tym dalej. Jeżeli wiesz kto jest dla Ciebie najważniejszy, że jesteś z kimś z kim bardzo do siebie pasujecie, to nie powinno być dylematów. Skoro związek jest świetny to nie ma potrzeby zmieniać go na inny czy "uzupełniać" innym facetem.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

124

Odp: moja zona zakochala sie w innym
Niezwykła napisał/a:

Czasami żałuję, że ludzkość nie wypracowała innych norm społecznych, że nie żyjemy w poligamii.


Ależ wypracowała. Mormoni wielożeństwo mają wpisane w zasady, Muzułmanie mają taką też możliwość, niektóre odłamy Hinduizmu też dopuszczają wielożeństwo, na dodatek w obie strony... Trzeba poczytać i można się pakować... smile

Niezwykła napisał/a:

Eksperyment hippisowski z wolną miłością w komunach miał pewien sens. Kochasz człowieka, to pozwól mu zaznać przyjemności, o której marzy... Zaproś i ciesz się, że partnerka otrzyma to, czego sam jej dać nie możesz.


Takie miały być zasady, ale szybko w tworzonych komunach zaczęły panować zasady stadne i komuny przekształcały się w haremy z dominującymi samcami alfa. Reszta mogła sobie tylko popatrzeć i posłuchać. Niepokorni byli eliminowani... Na szczęście po wyczynach Mansona, cały ruch szlag trafił, bo eksperymentować to można sobie w laboratorium. Utopia taka sama jak naukowy komunizm, ale kilka osób zrobiło na tym karierę i olbrzymią kasę. No i było wielką inspiracją dla twórców muzyki... Make love, not war, mogło by obowiązywać do tej pory, ale czasy w jakich żyjemy zawsze dodają do tego pytanie: "ile na tym zarobię?" Jak na razie wojna daje lepsze zarobki.

Niezwykła napisał/a:

Wiem, wiem..., że to utopia, bo koncepcja niezgodna z naturą ludzką. Sama jestem zazdrosna i zaborcza.


Czyli co? szkoda że nie obowiązują zasady, do których sama nie potrafiłabyś się dostosować?

Niezwykła napisał/a:

Taka tylko wizja...., że nie byłoby tych dramatów, rozterek, traum własnych i przeżyć dzieci.


Nie było by takich traum, to były by inne. 

Niezwykła napisał/a:

Byłam niewierną żoną... tyle, że bezdzietną.
Mimo, że to czas przeszły, ale w sumie to małe pocieszenie i niewielka różnica... Zakładam, że za krótki na dzietność był wtedy staż małżeński.

Niezwykła napisał/a:

Przeczytałam cały wątek i przed oczami stanęło mi moje cierpienie i ból, który zadałam dwóm mężczyznom.
Po latach, w starym wieku, to wszystko ocenia się bardziej relatywnie.

Relatywnie znaczy tyle co względnie, stosunkowo... Oczywiście, wiedząc, że zadało się komuś ból, się ma, albo i nie wyrzuty sumienia. Wszystko zależy od stopnia wrażliwości i empatii. W Twoim przypadku trudno doszukać się empatii, to jest niejako opinia na temat tego, co napisałaś niżej, więc jedynie pozostaje Ci rozważanie tego w kategorii egoistycznej. Po prostu Tobie miało być lepiej, więc ich ból był przez nich zawiniony, a Ty poszłaś tylko za głosem serca...
We wszystkich wątkach, nawet w tym, osoba zdradzająca wykazuje się kompletnym brakiem empatii. A wystarczyło by zrobić tylko jedno - przed zdradą rozwieść się, a przynajmniej złożyć pozew rozwodowy i hulaj dusza, piekła nie ma. Potrafisz tylko rozważyć siebie relatywnie...

Niezwykła napisał/a:

Nikt tu nie skupił się na aspekcie, że można kochać dwóch/ dwie jednocześnie. Można kochać dwie osoby w tym samym czasie! Albo można jedną kochać, a w drugiej być zakochaną/ym.

Jest tu na forum, jak na razie jeden taki, co uważa że można kochać dwie osoby na raz.
Pewnie jest to taka rzecz charakterystyczna dla zdradzających, co w żaden sposób nie potrafią uzasadnić przed sobą i przed innymi, dlaczego zdradzili i dlaczego nie odeszli od zdradzonego partnera.
Fizjologicznie nie jest możliwe, poza miłością rodzicielską, kochanie dwóch osób na poziomie partnerskim. Pomijam wolne związki, ale zawsze jedna z tych rzekomo kochanych osób jest krzywdzona. A przecież jak się kocha prawdziwie, to się nie krzywdzi.

Niezwykła napisał/a:

Tymczasem Wasze sądy były zero-jedynkowe. A życie takie nie jest i uczucia też nie.

Nie Masz racji, są aspekty w życiu tylko zero-jedynkowe. Nie można być trochę wiernym, tak samo jak nie można być trochę w ciąży.

Niezwykła napisał/a:

Kiedy mózg zaleje narkotyk miłości, działają tylko zmysły i podejmuje się głupie decyzje.


Kiedyś było takie prawo, że przestępstwo dokonane pod wpływem alkoholu, było karane dużo niższym wyrokiem. Skutek był taki, że podstawą dla każdego adwokata było udowodnienie, że jego klient dokonał przestępstwa będąc pod wpływem. No cóż... alkoholizm wtedy kwitł. Na szczęście to się zmieniło, bo teraz chyba wszyscy bylibyśmy alkoholikami, a ilość osób z DDA dobijała by do 100%.
Nie ma usprawiedliwienia dla zdradzacza, że działał w odmiennym stanie świadomości.

Niezwykła napisał/a:

Po kilku miesiącach narkotyk nie działa i na trzeźwo spoglądamy na zgliszcza. Mój "Przemo" prawie oszalał, gdy go porzucałam i doczekał się mojego powrotu - po pół roku, ponieważ go rzeczywiście kochałam, ale sielanka nie trwała długo - mężczyzna nie potrafi wybaczać, nie potrafi żyć bez pomszczenia swojej straty na honorze...


Pewnie kochanka zaczęła mieć wymagania, to łajza zasadził jej takiego kopa, że znalazła się na starej gałęzi...
[sarkazm] No popatrz jaki debil, zamiast bić pokłony i wielbić kurlewnę za jej powrót, zamiast całowania posiniaczonego tyłka ze śladem buta łajzy, to on, ten idiota postanowił pomścić straty na honorze!. Normalnie debil do kwadratu![/sarkazm]
Doczekał się chociaż na słowo: "przepraszam"?

Niezwykła napisał/a:

zaczął marzyć, aby także przeżyć to, co ja i czynił o to starania...

 
Oczywiście nie pozwoliłaś na to, by przekonał się jaki to odlot, by zainteresował się inną kobietą, bo pewnie uciekł by Ci bankomat... Takie to kochanie i ratowanie małżeństwa po zdradzie. 
No, a ten drugi przypadek?

Niezwykła napisał/a:

A ja nie potrafiłam odwdzięczyć się tolerancją, oczekiwaniem.

 
Stosowanie podwójnych standardów to też charakterystyczne dla zdradzaczy. Kali ukraść krowę - dobrze, Kalemu ukraść krowę - żle.

Przestroga dla młodzieży? Bez sensu.

No, tu się zgodzę. Edukacja społeczna w Polsce nie istnieje, edukacja seksualna też na poziomie zerowym. Nie ma gdzie, nawet teoretycznie, przygotować się do problemów jakie wystąpią w relacjach partnerskich. No i przede wszystkim, nikt będąc w związku nie zakłada, że jego koniec może być bolesny i nie zagląda na netkobiety...

Niezwykła napisał/a:

Zawsze będziemy tacy sami, przynajmniej dopóki nie zmodyfikują nam w mózgach procesów chemicznych albo nie zastąpią ich sztuczną, beznamiętną inteligencją.

Ponieważ wiadomo już jakie czynniki powodują, że jedni są wiernymi partnerami, a inni nie, może zostanie opracowana szczepionka? smile

Niezwykła napisał/a:

Religia? Moralność? Przysięga przed Bogiem? Pewnie działa na część społeczeństwa, ale cóż... nie zabezpiecza przed cierpieniem z powodu wyrzeczenia. Moja babcia była wierna dziadkowi, ale w ukryciu całe życie wzdychała i pochlipywała...

Każdy dożyje tego momentu, że będzie mógł powiedzieć sobie, że dobrze przeżył życie, bo zgodnie z zasadami. Inny będzie twierdził, że dobrze przeżył życie, bo spróbował wszystkiego, co było niezgodne z zasadami. Ale i tak, ostateczna ocena nie  będzie należeć do nas.

Na koniec - nie przyszło Ci do głowy, żeby założyć własny wątek?

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803
Malcolm Young ur. 6 stycznia 1953, zm. 18 listopada 2017

125

Odp: moja zona zakochala sie w innym
Niezwykła napisał/a:

Czasami żałuję, że ludzkość nie wypracowała innych norm społecznych, że nie żyjemy w poligamii. Eksperyment hippisowski z wolną miłością w komunach miał pewien sens. Kochasz człowieka, to pozwól mu zaznać przyjemności, o której marzy... Zaproś i ciesz się, że partnerka otrzyma to, czego sam jej dać nie możesz.
Wiem, wiem..., że to utopia, bo koncepcja niezgodna z naturą ludzką. Sama jestem zazdrosna i zaborcza. Taka tylko wizja...., że nie byłoby tych dramatów, rozterek, traum własnych i przeżyć dzieci.

Można żyć w poligamii, ale jesteśmy jeszcze pieniędzmi związani, majątkiem. Z tego wynika wychowanie dzieci. Trzeba byłoby przebudować cały system. W poligamii byłby seks, nawet z obcymi, ale też bliższymi. A bliskość duchowa -- przyjaźń, miłość, to inny poziom bycia razem. Da się to wszystko pogodzić. Zaborczość ustępuje w momencie gdy uświadomisz sobie, że lepiej aby ktoś z nami był bo chce a nie dlatego że nie ma możliwości ucieczki -- czyli lepiej mieć ptaszka wolnego, który jest z nami, niż w klatce i bać się że ucieknie jak dzrwiczki zapomnimy zamknąć.


Byłam niewierną żoną... tyle, że bezdzietną. Przeczytałam cały wątek i przed oczami stanęło mi moje cierpienie i ból, który zadałam dwóm mężczyznom. Po latach, w starym wieku, to wszystko ocenia się bardziej relatywnie.  Nikt tu nie skupił się na aspekcie, że można kochać dwóch/ dwie jednocześnie. Można kochać dwie osoby w tym samym czasie! Albo można jedną kochać, a w drugiej być zakochaną/ym.

Można kochać dwóch. Nawet mam to w podpisie poniżej. Miłości są różne, ludzie są różni. Relacje wielowymiarowe. Od przyjaźni do miłości wiedzie jedna ciągła droga. Seks, pożądanie to inny wymiar. Partnerstwo to jeszcze inny.


Tymczasem Wasze sądy były zero-jedynkowe. A życie takie nie jest i uczucia też nie. Kiedy mózg zaleje narkotyk miłości, działają tylko zmysły i podejmuje się głupie decyzje. Po kilku miesiącach narkotyk nie działa i na trzeźwo spoglądamy na zgliszcza.

Jak się niszczy to są zgliszcza. Jak się buduje to są miasta.


Mój "Przemo" prawie oszalał, gdy go porzucałam i doczekał się mojego powrotu - po pół roku, ponieważ go rzeczywiście kochałam, ale sielanka nie trwała długo - mężczyzna nie potrafi wybaczać, nie potrafi żyć bez pomszczenia swojej straty na honorze... zaczął marzyć, aby także przeżyć to, co ja i czynił o to starania... A ja nie potrafiłam odwdzięczyć się tolerancją, oczekiwaniem.

Dlatego niekoniecznie trzeba niszczyć małżeńśtwo w poszukiwaniu lepszej relacji.



Przestroga dla młodzieży? Bez sensu. Zawsze będziemy tacy sami, przynajmniej dopóki nie zmodyfikują nam w mózgach procesów chemicznych albo nie zastąpią ich sztuczną, beznamiętną inteligencją. Religia? Moralność? Przysięga przed Bogiem? Pewnie działa na część społeczeństwa, ale cóż... nie zabezpiecza przed cierpieniem z powodu wyrzeczenia. Moja babcia była wierna dziadkowi, ale w ukryciu całe życie wzdychała i pochlipywała...

Cóż... każdy wybiera swoją drogę. Pewien dziadek jak umierał mówił do rodziny zgromadzonej przy łóżku "Teraz, gdy umieram, mam zamknięte już oczy, to przypomniają mi się buzie wszystkich dzewiczyn, które całowałęm gdy byłem młody...". Pewnie to jest ważne. smile. Lepiej przeżyć i żałować, niż żałować że się nie przeżyło.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

126

Odp: moja zona zakochala sie w innym
starr napisał/a:

No ok, ale skoro zajrzałeś, to napisz, co u Ciebie. Mam nadzieję, że poukładałeś już siebie całkowicie.


Co słychać... obecnie walczę o nie płacenie alimentów i swoją część domu, który kiedyś kupilismy razem.
Papiery potwierdzające rozwód powinny przyjść na dniach.
Tak jak ktos pisał gdzieś w moim temacie, była żona zrobi wszystko żeby wykolegować mnie z domu i kasy. Nic się dla niej nie liczy teraz. Nie ma honoru i ambicji.
Zaszła w ciąże z nowym partnerem i pali jej sie tyłek. Nie radzi sobie finansowo, dlatego chce wyciągnąc kase. Na szczęscie mam jak udowodnić że jej sie nie należy nic.


Ogólnie żyje sobie spokojnie, opiekuje się dziećmi, skupiam się na nowej  pracy i....

... i na kims jeszcze:)
Tak Moi Drodzy, odpocząłem i zrobiłem troche miejsca w serduszku dla kogoś innego:)


Co do ostatnich wypowiedzi... hmm.... myślę że zakochać od razu sie w kimś innym nie da bedąc juz w związku. Da sie natomiast zauroczyć, wtedy jest to dla nas sygnał ostrzegawczy i powinien zmusić do refleksji, czy jesteśmy szczęśliwi w obecnym związku lub podsunąć pomysł, aby jak najszybciej od takiej osoby zwiać i skupić sie na partnerze.
Jeśli ktoś będący w związku jest pewny zakochania w innej osobie niż jego partner/ka, oznacza to że zabrnął o jeden krok za daleko. Nie jest to żadne usprawiedliwianie zdrady.
Mi też kiedyś spodobała się jakas inna kobieta, ale głos rozsądku mówił "nie wolno zdradzać" i po jakimś czasie przechodziło. Czasem ciężko kontrolować swoje uczucia, ale jak ma sie kogoś to powinno się tez kierować zasadami, które jakoś te uczucia potrafią "ogarnąć".

Ja też przez chwile zaakceptowałem pierwszy romans swojej żony - zwłaszcza że wprost wyjaśniła mi, że kocha obu. Kiedy tamten udowodnił jej że nie jest jednak wart, przejrzała na oczy.. na krótko oczywiście. Z tym rozumem co teraz, juz dawno spakowałbym jej walizki.

127

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Cieszę się, że sobie radzisz smile Bardzo dobrze piszesz i kto chce odeprze pokusy, kto chce ten wie kto jest dla niego najważniejszy. Grunt by znaleźć odpowiednią dla siebie osobę i by obie osoby się starały, by obojgu zależało, a nie byli ze sobą tylko dopóki nie znajdą kogoś według nich lepszego dla siebie.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

128

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Tak jak ktos pisał gdzieś w moim temacie, była żona zrobi wszystko żeby wykolegować mnie z domu i kasy. Nic się dla niej nie liczy teraz. Nie ma honoru i ambicji.
Zaszła w ciąże z nowym partnerem i pali jej sie tyłek. Nie radzi sobie finansowo, dlatego chce wyciągnąc kase. Na szczęscie mam jak udowodnić że jej sie nie należy nic.

Tak to właśnie wygląda. Zero sentymentów z jej strony, poczucia, że Cię skrzywdziła, że może wypadałoby na koniec JAKOŚ się zachować. Przyzwyczaiła się do Ciebie w roli bankomatu.  Dobrze, że ta osoba nie jest już częścią Twojego życia, Przemo . Wiesz już z kim żyłeś pod jednym dachem.



Przemo napisał/a:

Ja też przez chwile zaakceptowałem pierwszy romans swojej żony - zwłaszcza że wprost wyjaśniła mi, że kocha obu. Kiedy tamten udowodnił jej że nie jest jednak wart, przejrzała na oczy.. na krótko oczywiście. Z tym rozumem co teraz, juz dawno spakowałbym jej walizki.

Człowiek daje szansę, to normalne. Jednak ludzie sami uczą rozumu.


Przemo napisał/a:

Ogólnie żyje sobie spokojnie, opiekuje się dziećmi, skupiam się na nowej  pracy i....

... i na kims jeszcze:)
Tak Moi Drodzy, odpocząłem i zrobiłem troche miejsca w serduszku dla kogoś innego:)

Posprzątałeś i zrobiłeś przestrzeń na coś nowego, lepszego. smile Że też człowiek najpierw musi się tyle wycierpieć... Niemniej jednak efekt końcowy jest najważniejszy. Powodzenia! smile

129

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Autorze mam tylko oczywiście nadzieję, że całkowicie zamknąłeś temat byłej żony. Inaczej nie da się stworzyć nowego, dobrego związku. No i że za szybko z kimś się nie związałeś smile No ale jak tak czytałam ten wątek to Twoja była żona robiła straszne rzeczy, niestety najgorsze epitety cisną się aż na usta co do tej rozwiązłej kobiety, tu kochanek, tu kochanek...

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

130

Odp: moja zona zakochala sie w innym

smile Jakoś przegapiłam Twoje ostatnie wpisy

...Tak Moi Drodzy, odpocząłem i zrobiłem troche miejsca w serduszku dla kogoś innego...

No cóż, SimplyBlack pewnie rację ma zalecajac ostrożność, truskaweczka19 też pewnie rację ma aby za szybko nie zaczynać i to w trakcie zawirowań jeszcze...
Ale, to chyba ważne, że POTRAFIŁEŚ wykrzesać z siebie MIMO wszystko 'ciepełko' smile albo że siedzi w Tobie nie przyduszona chęć wyjścia na uczuciową prostą.
Powodzenia...

131 Ostatnio edytowany przez Arwaz (2017-12-05 09:09:27)

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Współczuje sad Kup jej bukiet wielkich czerwonych róż i padnij na kolana, rozpłacz się i wyznaj jak bardzo cierpisz.

Posty [ 115 do 131 z 131 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » moja zona zakochala sie w innym

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016